Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyuu.pl

Komentarze

NANA [2005]

  • Avatar
    A
    Kanaria. 16.10.2012 08:27
    Shin?
    Film obejrzałam właściwie z nudów,bo nigdy takiego zamiaru nie miałam.
    Nie będę tu truć o moich odczuciach estetycznych,bo mi akurat zbytnio nie podoba się japońska uroda. Szczególnie nie podobał mi się Nobu…ale ok.
    Historia,niestety,jest skrócona i jak ktoś już zauważył,opiewa tylko relacje pomiędzy głównymi bohaterkami żeńskimi.
    Gra aktorska. No tu pozwolę sobie ponarzekać.
    Nana Komatsu wyszła na trzpiotkę o dziecinnym usposobieniu (wiem,w anime/mandze też taka była,ale tutaj wyglądało to nie ciekawie),Nana Osaki wyszła na cyborga z ponurą miną,Yasu został strącony na margines,zresztą tak jak Ren,a Shin? Ooo tutaj to przesadzili z tym jego nadąsaniem. Przecież on prawie w ogóle się nie odzywa,a jeśli już to recytuje jakiś monolog Homera. Mina zbitego kundla również nie dodaje mu powabu,przez co jest go ciężko polubić. Shin w anime/mandze był otwarty i niezwykle sympatyczny.
    Muzyka. Hmm czekałam aż usłyszę takie nuty jak Rose czy A Little Pain….przeliczyłam się,bo to co usłyszałam w filmie było kiepskie i niemiłosiernie kaleczyło angielski.
    Generalnie film oceniam nisko,tak 6­‑7 gwiazdek (u mnie to jest mało).
    No i teraz muszę obejrzeć NANA 2...szlag.
  • Avatar
    A
    judie_ann 13.10.2012 09:04
    ciągle nie przemawiają do mnie tego typu produkcje. Na pewno film w prawidłowy sposób pokazuje skrojoną wersję tego co było w anime. Poprzebierani aktorzy próbują grać swoje animowane pierwowzory i wypadają w tym dosyć różnie. Najbardziej nie przypadł mi do gustu Shin.
    Całość skupia się głównie na życiu Nany jednej i drugiej, spłycając historie innych bohaterów.
  • Avatar
    A
    Bartek1983 4.02.2012 22:57
    6/10
    Gdyby to była drama ocena była by sporo wyższa a tak od filmu oczekujemy więcej. Lepszej gry aktorskiej to w szczególności no i muzyka jest zmieniona w stosunku do anime jakoś tak mniej przypadła mi do gustu. Najbardziej denerwował Shouji ten aktor to niech się cieszy że wie jak się nazywa. Ogólnie sympatyczni aktorzy choć postacie męskie prezentują się bardziej okazale szczególnie mowa o Takumim duży plus płeć piękna będzie miała na czym zawiesić oko. Minimalne różnice między anime i filmem ale do uchwycenia. Do obejrzenia dla fanów NANY.
  • Avatar
    A
    Yumi Mizuno 13.01.2012 03:04
    Nana!
    Polowałam na niego długo, jeszcze dłużej będę polować na 2 część. Ta bowiem ekranizuje to co działo się od 1 odcinka do momentu poznania Hachi z Takumim.
    Nie ma co się tutaj rozwodzić na temat fabuły. Jest identyczna co do joty z wersją zawartą w anime. Te same kolory ścian, wygląd bloków, świetnie dobrani aktorzy (no, mam pewne zastrzeżenie co do postaci Shina granej przez Matsuyamę – wydaje się on po prostu trochę za duży; oraz do postaci Nobu, inaczej go sobie wyobrażałam) muzyka fenomenalna – chociaż oglądając z popularnym tłumaczeniem aż miałam ochotę wziąć mazak w dłoń i popoprawiać błędy ort i gram albo też płakałam ze śmiechu czytając „Wszystko będzie good” albo tego typu rzeczy.
    Co do filmu – podobał mi się.
    Może jednak odrzucić całkowity brak jakichkolwiek emocji. Aktorzy odgrywają, ale nie grają. To się czuje. Niestety.
    Nie mniej jednak nie uważam czasu za zmarnowanego. Polecam wiernym fanom Nan.
  • Avatar
    A
    Subaru 13.12.2011 14:30
    Ekranizacja udana, ale…

    czy ta muzyka to na pewno punk, rock? Jakoś nie brzmi, choć ładna.

    Nana, choć piękna kobieta, to cierpi na brak mimiki twarzy, bardzo mi się to w niej nie podoba, uważam, że powinna pokazywać więcej emocji. Jej bohaterka nie jest bezduszną twardą babą, tylko silną kobietą z pasją. Powinna zdecydowanie częściej się uśmiechać.

    Shin.. Shin. Na początku byłem zaskoczony: „znów ten Matsuyama?!”, ale potem przyzwyczaiłem się.
    Nobu gestykuluje się i wydurnia, bo taki powinien być.
    A Hachi śmieje się zbyt głupiutko, nawet jak na nią ;P
    • Avatar
      Yori 7.04.2012 19:02
      „czy ta muzyka to na pewno punk, rock? Jakoś nie brzmi, choć ładna” THIS.
      Cieszę się,że w końcu ktoś to powiedział,bo nazywanie popu punkiem/rockiem jest trochę nie na miejscu ;D Yazawa ubrała swoich bohaterów jak punków,w filmie też,sama Nana wciąż mówiła,że gra punka…Ale nie grała,przynajmniej w anime. Może Yazawa miała o jej muzyce inne wyobrażenie,ale ost był taki,a nie inny ;)
      • Avatar
        Grisznak 8.04.2012 16:13
        Dziś pojęcie punk rocka jest diabelnie szerokie. Bo w końcu kapele typu Blink 182, Offspring czy Green Day to też niby jakiś tam punk. Zresztą, wystarczy postawić Sex Pistols i Clash koło siebie – przepaść muzyczna, a jedni i drudzy zgodnie uznawani są za prekursorów punk rocka.
        Osobiście uważam, że w przypadku tego akurat gatunku decyduje ideowe zaangażowanie – i tego faktycznie próżno w Nanie szukać.
  • Avatar
    A
    kaguya 24.11.2011 11:38
    3w1
    Przeczytałam mange, obejrzałam anime i zabrałam się za film, bo po urwanej mandze mam niedosyt Nany. Prawdę mówiąc, sięgnęłam po film z pewną obawą (rozczarowanie po obejrzeniu ekranizacji Death Note), ale na szczęscie, myliłam się. Na razie jestem po obejrzeniu pierwszej częsci i cóz moge powiedzieć – podobało mi się. Niektóre sceny sa bardziej realistyczne i takie „ludzkie” niż w anime. No i wygląd bohaterów – cudo :) Sceny w anime nie wymusiły łez, a film – owszem (wstyd się przyznać, puściłam łezkę oglądając momenty z koncertu Trapnest – żeby nie było spoilera, wiadomo, o jakie sceny chodzi).
  • Avatar
    A
    Pierce 25.09.2011 22:40
    Wyśmienity
    Przesiadka z anime na film musi być bolesna i w zasadzie mija się z celem. Z tego co na dzień dzisiejszy zauważyłem są to dokładne odpowiedniki[tyle że anime „ma więcej:]. Brak jakiegokolwiek zaskoczenia, znajomość losów oraz poprzeczka pod samym niebem. Naprawdę, lepiej w takim przypadku w ogóle nie oglądać filmu.

    Jako jeden z niewielu uważam, iż produkcja z dużego ekranu wypada okazalej. Gra aktorska miejscami pozostawia wiele do życzenia, aczkolwiek sami bohaterowie miażdżą. Nie da się ich nie polubić. Sam nie wiem, która Nana bardziej trafiła w moje serce… po seansie – jak to się mówi – czułem jakbym stacił przyjaciela. :) ... na tym może poprzestanę, bo potem głupio mi będzie samemu to czytać. Polecam, film jeden z moich ulubionych.
  • Avatar
    A
    NEBUKADNECCAR 3.09.2011 13:19
    beznadziejne
    Wogule mi się nie podobało, dlaczego filmy, które są ekranizają mang są takie sztywne i bez wyrazu. Aktorzy grają teatralnie, zbytnio gestykulują i mają przsadną mimikę twarzy. Do pewnego momentu myślałam,że tak poprostu wygląda gra aktorska w Japonii. Postanowiłam więc zobaczyć film, którego pierwowzorem nie jest anime ani manga. Okazuje się,że w „normalnych filmach” grają „normalnie” i naturalnie. Ci co nie widzieli polecam chociażby film „pożegnania”.
  • Avatar
    A
    SuiKaede 23.07.2011 10:49
    Pottero. Czasami można odnieść nawet wrażenie, że to, co jest pomiędzy nimi, to coś więcej niż tylko przyjaźń (wrażenie niepotwierdzone u wszystkich oglądających). napisał(a):


    Ostatnia wypowiedź Hachi w filmie mówi sama za siebie ;]
    Aczkolwiek dla mnie jasne jest, że uczucie dziewczyn to po prostu bardzo czuła przyjaźń. Dziewczyny się kochają, a jednocześnie mają chłopaków ;] Więcej niż przyjaciółki, ale mniej niż kochanki.
    Takie rzeczy zdarzają się w rzeczywistości.
    Świetny film, świetne postacie- może w końcu pokuszę się o przeczytanie mangi lub obejrzenie anime? Długość trochę odstrasza, ale cóż.. Dla rockowej Nany warto ;]
    8/10
    • Avatar
      Grisznak 3.09.2011 14:09
      Jaki fachowiec w temacie yuri/shojo­‑ai, mogę spokojnie stwierdzić, że nie dostrzegłem, by między dziewczynami zaistniała więź, którą dałoby się podciągnąć pod homoseksualizm. Kłopot w tym, że zbyt wielu ludzi widzi (albo raczej – chce widzieć) w zwykłej przyjaźni coś więcej. Dla porównania (i zobaczenia różnic), warto sięgnąć po „Love my Life”.
      • Avatar
        SuiKaede 26.09.2011 11:06
        wiesz, ja też mam coś do powiedzenia o yuri ;]
        Wiem, o co ci chodzi – to nie jest związek stricte homoseksualny, to jest raczej coś określanego mianem „romantycznej damskiej przyjaźni”- to mam na myśli pisząc o tym, że nie są kochankami, ale jednak ich relacja jest głębsza niż typowych „psiapsiół”.
        A Love My Life znam od dawna, tak w wersji mangowej, jak i live­‑action.
  • Avatar
    A
    Ruka 28.01.2011 23:04
    POdobało misię ,ale szkoda że takie krótkie i urwane w połowie.Denerwowało mnie to że nie było tych samych piosenek co w anime i do tego sceny z muzyka naprawdę krótkie.Aktorki strasznie chude.Nana anoreksja normlanie ta spodniczka aż dostwała jak ją miała na sobie taka chuda była .
  • mOmO 23.08.2010 22:18:14 - komentarz usunięto
  • Nanami 3.08.2010 20:07:01 - komentarz usunięto
  • Avatar
    A
    Kuga 10.10.2009 19:53
    LA jako wstęp do anime, nigdy odwrotnie!
    Skoro Japończycy (niestety) wymyślili coś takiego, jak live action, nie sposób nie oceniać tych produkcji w kontekście mang/anime, dla których są kolejnym wcieleniem. Osobiście nie jestem zwolenniczką takich filmów, bo jeszcze żaden nie zdołał osiągnąć walorów swego pierwowzoru. Najwięcej zgrzytów występuje w obszarze redukowania scen/wątków oraz w kwestii aktorów – fizjonomia i cała oryginalność rysowanych postaci nie może być oddana urodą typowego Azjaty… choć akurat w przypadku „Nany” drugi argument się nie liczy. Nie widziałam rysunków mangi, a jeśli się nie mylę, to film jest pierwszy w stosunku do anime, więc trudno wskazać co względem czego stara się zachować podobieństwo, ale z wyjątkiem Hachi i Sachiko wszyscy bohaterowie LA i A byli sobie lustrzanymi odbiciami – to wielki plus tego obrazu. Film można obejrzeć bez większego umęczenia się, ale jeśli komuś spodobała się ta historia na płaszczyźnie emocjonalnej i chce bardziej wgryźć się w psychologiczne interakcje między bohaterami, to radzę od razu włączyć sobie anime – ono ma do zaoferowania dużo więcej. Ja zdecydowanie wolę kreskówkę…choć właśnie omawiane live action zainspirowało mnie do jej obejrzenia…i to jest dla mnie najlepsza właściwość tej produkcji ;)
  • Avatar
    A
    sabinolinka 12.06.2009 22:56
    Nie wiem czy wam to nie przeszkadzało, ale mnie strasznie razi chudość tych aktorek…ubrania po prostu na nich wiszą,jakby ciała nie miały
  • Avatar
    A
    naomi 11.06.2009 11:14
    komentarz
    jestem fanatyczką tego filmu… i może gra aktorska pozostawia naprawdę dużo do życzenia (aoi miyazaki np.) to film uważam jest genialny. świetny dobór aktorów, przejmujący klimt i dobre (jak na live action) stroje… chodź tych od Ai Yazawy nie da się podrobić ^^
    • Avatar
      anulka406 28.10.2010 23:07
      Re: komentarz
      Tak, ale nikt nie pasuje tak do roli Shin'a jak Hogou Kanata, czyli Shin w Nanie 2! On jest wręcz stworzony do tej roli, naprawdę!
  • Avatar
    A
    Słuchawek 7.06.2009 22:58
    Film przyzwoity, ale w porównaniu do kina „klasycznego” wypada dość blado. Jestem zwolennikiem nie ekranizowania mang, z tego nugdny nie będzie nic dobrego. Co do recenzji odniosłam wrażnie, że pisze to osoba, która robi je do szkoły, w sposób naiwny, radzę popracować nad stylem.
  • Avatar
    A
    Grisznak 7.06.2009 19:58
    Dobre
    Jeden z trzech znanych mi przypadków (obok Death Note i Love My Life) udanej, aktorskiej ekranizacji mangi. Mimo drobnych niedociągnięć (ugrzeczniona, łagodna muzyka, na przykład) kawał dobrej roboty.
  • Avatar
    A
    Xis 7.06.2009 14:26
    Mi się film bardzo podobał, tylko ścieżka dźwiękowa jest gorsza niż w anime. Mika ma za mało rockowy głos.
  • Avatar
    A
    Elof 7.06.2009 10:34
    Może być.
    Anime nie widziałem, lecz miałem okazję obejrzeć film. Obraz jest przeciętny i nadal trwam w przekonaniu, iż Japończykom lepiej wychodzą filmy animowane, niż aktorskie. Można zobaczyć ale nie jest to konieczne. 6/10