Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyaa! - magazyn o animacji, mandze i kulturze japońskiej

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

4/10
postaci: 5/10 grafika: 3/10
fabuła: 4/10 muzyka: 6/10

Ocena redakcji

brak

Ocena czytelników

5/10
Głosów: 2
Średnia: 5
σ=0

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Grisznak)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Relic Armor Legaciam

Rodzaj produkcji: seria OAV
Rok wydania: 1987
Czas trwania: 46 min
Tytuły alternatywne:
  • Legaciam
  • レリック・アーマー レガシアム
Widownia: Shounen; Miejsce: Inne planety; Czas: Przyszłość; Inne: Mechy
zrzutka

Archaiczne i niezbyt porywające anime o mechach.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Druga połowa lat osiemdziesiątych i początek dziewięćdziesiątych to niewątpliwie złota era wszelkiego rodzaju OAV. Powstała wówczas znaczna ilość produkcji realizowanych z myślą o dystrybucji za pośrednictwem kaset wideo, a co za tym idzie, nietrudno odgadnąć, że w takiej masie tytułów były rzeczy zarówno znakomite, jak i żenująco słabe. Największy jednak procent stanowiły, jak zwykle, tytuły przeciętne, których spora część nie wyszła poza jeden odcinek. O ile bowiem w przypadku serii telewizyjnych już na starcie produkuje się określoną liczbę odcinków, tak tu robiło się jeden, wypuszczało na rynek i w zależności od przyjęcia, robiło kolejne części lub nie. Do takich właśnie anime należy omawiana tu Relic Armor Legaciam.

Akcja rozgrywa się w przyszłości, na planecie Libertia (bez skojarzeń z partią Declana Ganleya proszę, to anime powstało w roku 1987!). Klimat tej planety nie sprzyjał funkcjonowaniu organicznych form życia opartych na węglu, zwanych potocznie ludźmi. Człowiek to jednak pomysłowa istota. Przy pomocy trzech olbrzymich luster ludzkości udało się stworzyć system odbijający większość szkodliwego promieniowania i całkiem skutecznie terraformować nieprzyjazne środowisko. Zbudowano tu także klasowe społeczeństwo, przypominające nieco modelem wizje twórców cyberpunkowych. Problem polega na tym, że działający sprawnie system zaczyna nawalać. Nie, nie dlatego, że ktoś wykopał Kapitał Marksa i buntuje robotników. Szwankuje system luster, kontrolowany przez olbrzymią wieżę, która z kolei znajduje się w strefie promieniowania. Z wysłanej kilka lat przed wydarzeniami rozgrywającymi się w anime ekipy naprawczej nie wrócił nikt.

Pewnego dnia na dom profesora Grace, lokalnej wersji Adama Słodowego, napada grupa mechów. Prowadzą je członkowie Gildii, organizacji sprawującej władzę na Libertii. Traf chciał, że akurat wtedy profesor testował nowego mecha, którego pilotem oblatywaczem była jego wnuczka – Alcia. Dzięki temu dziewczę uciekło z płonącego domu, po drodze rozwalając kilku napastników, których celem, jak nietrudno zgadnąć, było zdobycie owego mecha. Strach i przerażenie sprawiły jednak, że zamiast walczyć z resztą i pomóc dziadkowi, Alcia zwiała, gdzie pieprz rośnie, a precyzyjniej mówiąc, do okolicznego lasu. Tam też wyczerpały się baterie i byłaby nasza bohaterka skończyła jako konserwa mięsna, gdyby nie dwójka przyjaciół, którzy dostarczyli Alcię oraz jej mecha swojemu znajomemu. Ten zaś, jak okaże się później, ma z naszą bohaterką i jej dziadkiem pewne związki. Oczywiście Gildia (a zwłaszcza pewna jasnowłosa niewiasta o imieniu Felmis) nie zrezygnowała z prób odzyskania mecha skonstruowanego przez profesora…

Relic Armor Legaciam to trwająca niespełna pięćdziesiąt minut OAV, która miała szanse być nawet niezłym anime. Ze słów tych już wynika, że z szansy tej nie za bardzo skorzystała. Zawiązanie fabuły nie poraża oryginalnością, a im dalej, tym więcej ganiania w insektoidalnych mechach. O ile przeciwnicy naszych bohaterów wydają się momentami nawet logicznie główkować, tak nad Alcią i jej przyjaciółmi czuwają scenarzyści, dzięki którym nic nie może im się stać. Do plusów zaliczyć mogę natomiast zachowanie Alcii, która momentami przypomina mi Shinjiego z Neon Genesis Evangelion. Do plusów? – spytacie, zastanawiając się, jak porównanie do najcięższego przypadku depresji w dziejach anime można nazwać plusem. Otóż jest całkiem logiczne, że dziecko zmuszone do biegania w mechu, w którym obserwowało wcześniej zagładę swojego domu, wcale nie będzie się kwapić do ponownego sterowania taką maszyną, zaś stres i szok będą u niego czymś całkowicie naturalnym. Najciekawszą postacią jednak wydaje się tu Felmis (zastanawiałem się, skąd ja ten głos znam – i faktycznie, toż to sama Masako Katsuki, odtwórczyni m.in. roli Sailor Neptune!), jednak nie rozwinięto tej postaci do końca.

Czas niezbyt litościwie obszedł się z tą produkcją, zwłaszcza pod względem kreski, która jest zwyczajnie brzydka. Choć cenię specyficzny realizm anime z lat osiemdziesiątych, czego dowodem mogą być choćby liczne recenzje produkcji z tej epoki, tu jest niestety kiepsko. Komicznie wyglądają brwi, które starszym bohaterom (zerknijcie na zamieszczone tu kadry) zasłaniają kawał twarzy. Lepiej wypada muzyka, syntezatorowo­‑gitarowy pop rock z piosenkami podczas starć nadaje całości odpowiedni klimat. Owszem, nie każdemu klimat ten, tak typowy dla czasów, w których powstało to anime, musi odpowiadać.

Oczywiście naczelną wadą Relic Armor Legaciam jest to, że urywa się po zakończeniu tego epizodu, nie zamykając w żaden sposób fabuły. Już to sprawia, że właściwie trudno mi uczciwie polecić ten tytuł większości z was – w końcu kto lubi, kiedy oglądany film zostaje nagle ucięty w połowie? Potraktujmy zatem to anime jako relikt epoki, zabytek z czasów fascynacji mechami. Jeśli kogoś interesują te klimaty – może Legaciama obejrzeć. W końcu to tylko 46 minut.

Grisznak, 31 sierpnia 2009

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Kadokawa Shoten
Autor: Hiroyuki Kitazume
Projekt: Akihiko Yamashita, Atsushi Yamagata, Hiroyuki Kitazume
Reżyser: Hiroyuki Kitazume
Scenariusz: Akinori Endou
Muzyka: Tatsumi Yano