Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Dango

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

8/10
postaci: 10/10 grafika: 8/10
fabuła: 7/10 muzyka: 9/10

Ocena redakcji

6/10
Głosów: 4 Zobacz jak ocenili
Średnia: 6,25

Ocena czytelników

6/10
Głosów: 33
Średnia: 6,36
σ=1,43

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Costly)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Aquarian Age – Sign for Evolution

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2002
Czas trwania: 13×24 min
Tytuły alternatywne:
  • アクエリアン エイジ
Postaci: Artyści, Bóstwa, Magowie/czarownice; Pierwowzór: Gra (inna); Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Supermoce
zrzutka

Czy w oparciu o oklepany koncept można stworzyć oryginalne anime? Okazuje się, że nie ma rzeczy niemożliwych.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Aquarian Age to jeden z tych tytułów, o których bardzo trudno coś powiedzieć recenzentowi. A to z prostego powodu – jako takie opisanie fabuły, konstrukcji świata i postaci wymaga sporych spoilerów. Nie mam jednocześnie serca podawać ich, gdyż odbieram w ten sposób widzowi większą część przyjemności oglądania Aquarian Age. Jednym z największych atutów tego tytułu jest stopniowe odsłanianie kart, dzięki któremu seria jest naprawdę ciekawa od początku do końca. Dlatego też proszę z góry o wybaczenie ogólnikowości podanych tutaj opisów – doprecyzowanie większości z nich byłoby niewybaczalnym grzechem wobec tych, którzy tytuł będą chcieli obejrzeć. A na wstępie podkreślić muszę, iż jest to pozycja jak najbardziej warta obejrzenia.

Fabuła skupia się na amatorskiej grupie muzycznej, którą tworzą Kyouta Kamikurata, Jun’ichi Kojima i Shingo Hirota. Dzięki świetnym występom na amatorskiej scenie zwraca na nich uwagę poważne studio muzyczne i dostają szansę zaistnienia w show­‑biznesie. Jednak Kyouta, lider grupy, nie może skupić się tylko na swojej karierze. Naokoło niego zaczynają dziać się dziwne rzeczy, które dostrzega tylko on. W tym samym czasie swoje problemy przeżywa też Yoriko Sannou, dziewczyna bardzo blisko związana z piosenkarzem. Żyje ona w świecie zupełnie innym niż większość otaczających ją ludzi i wkrótce wbrew własnej woli wciąga ukochanego w centrum wojny, o której wiedzą tylko nieliczni.

Anime to powstało na bazie japońskiej gry karcianej o tym samym tytule. Akcja rozgrywa się w tym samym uniwersum, a w historię uwikłane zostają frakcje znane graczom. Efektem tego jest w zasadzie jedyna poważna wada całości, jaką udało mi się zauważyć w czasie seansu. Strony konfliktu, które mogą sprawdzać się dobrze podczas rozgrywki, wcale nie muszą wypadać dobrze podczas opisu poważnej historii. Jest to jeden z aspektów, którego niestety nie mogę opisać bliżej bez streszczania połowy serii. Od tej pory jednak skupiać się będę na zaletach – gdyż jest ich tu co niemiara!

Przede wszystkim – bohaterowie! Zapomnijcie o ratujących świat nastolatkach, patetycznych przemówieniach, banalnych dialogach czy niezwyciężonych herosach. Postacie zmagają się z problemami często wykraczającymi poza ich możliwości. Choć robią, co w ich mocy, górę nad nimi często biorą żal czy frustracja. Manipulowani są przez siły, z którymi nie zawsze mogą podjąć walkę, czy nawet zdać sobie sprawę z ich wpływu na własne życie. Dawno w czasie oglądania anime tak nie zaintrygowały mnie losy pokazanych postaci, bo też i dawno nie miałem okazji oglądać ich tak naturalnych i autentycznych. Dotyczy to zwłaszcza Kyouty. Przez trzynaście odcinków przechodzi on drogę podobną do wielu innych bohaterów anime, a przy tym robi to na tyle autentycznie, abym sobie w zasadzie nie zdał z tego sprawy w czasie oglądania. Uświadomiłem to sobie dopiero na chłodno, analizując całość historii po seansie. To chyba pierwszy widziany przeze mnie przypadek w anime, gdy bohater zamiast skakać na główkę w centrum wydarzeń w obliczu rozgrywającego się naokoło niego konfliktu po prostu stara się prowadzić dalej własne życie. Nareszcie ktoś z odrobiną oleju w głowie.

Kolejną wielką zaletą jest sposób prowadzenia historii. Jak wspominałem, utrudnia on mi właściwe opisanie serii, ale to w końcu bez znaczenia dla widza. Tak naprawdę do ostatniego odcinka odsłaniana przed nami będzie cała fabuła, a także konstrukcja świata przedstawionego. Niektóre rzeczy nie wyjaśnią się wcale, gdyż i bohaterowie nie mogli poznać na ich temat prawdy. Osoby zaznajomione z grą karcianą będą bez wątpienia dużo bardziej zorientowane w akcji, co paradoksalnie działa na ich niekorzyść. Tracą w ten sposób możliwość delektowania się stopniowym budowaniem napięcia, jakie zaserwowali nam twórcy. Mogę się jednak założyć, że wśród polskich widzów nie będzie wielu, którzy ucierpią z tego powodu. Nie jest to gra w naszym kraju popularna, sam dowiedziałem się o niej dzięki anime, nie udało mi się też odnaleźć żadnych informacji dotyczących polskich wydań. Choć pewności co do tego nie mam, to wygląda na to, że takowe nie istnieją.

Bardzo mocną stroną całości jest też strona techniczna. Opisując muzykę tak naprawdę wystarczy powiedzieć, iż osobą za nią odpowiedzialną jest Yuki Kajiura. Usłyszeć efekty jej pracy możemy między innymi w Noir, tytułach z cyklu .hack, Kara no Kyoukai czy Tsubasa Chronicle. Absolutna czołówka animowych ścieżek muzycznych. Aquarian Age, choć muzycznie nie aż tak bogaty jak wymienione tytuły, jest dobrym przykładem świetnej pracy, jaką wykonuje zawsze Yuki. Pochwały należą się twórcom także za kreskę. Madhouse Studios znane jest ze szczegółowości, z jaką tworzy swoje dzieła, co tutaj widzimy już od pierwszych momentów. Nie uświadczymy tutaj żadnych scen deformed czy podobnych uproszczeń, przez całość trwania serii mamy okazję podziwiać bogate w detale tła i świetnie wykonane postaci. Jeżeli już miałbym do czegoś się przyczepić, to wspomnieć mogę, iż niekiedy animacja idącej postaci wygląda ciut dziwnie. To jednak nieliczne przypadki i lekki przejaw pedantyzmu z mojej strony.

Aquarian Age to tytuł dość zapomniany. Wielka szkoda! Jest to seria unikatowa na tle podobnych, poprowadzona bardzo zręcznie i praktycznie pozbawiona naprawdę poważnych wad. Jedynym aspektem działającym na jej niekorzyść jest jej pochodzenie, które odbija się w kilku momentach czkawką. Choć wpływa to na ocenę końcową, jest to jednak seria jak najbardziej godna polecenia. Dawno losy bohaterów nie wciągnęły mnie tak, jak w przypadku tego anime, jestem pewien, że większość widzów będzie mogła bawić się co najmniej tak samo dobrze jak ja.

Costly, 13 września 2009

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Madhouse Studios
Autor: Broccoli, Yoshimitsu Oohashi
Projekt: Hisashi Abe
Reżyser: Yoshimitsu Oohashi
Scenariusz: Kazuhiko Souma
Muzyka: Yuki Kajiura