Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyaa! - magazyn o animacji, mandze i kulturze japońskiej

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

5/10
postaci: 4/10
fabuła: 3/10

Ocena redakcji

brak

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 3
Średnia: 7,33
σ=1,25

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Azag)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Chou Jikuu Seiki Orguss

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 1983
Czas trwania: 35×25 min
Tytuły alternatywne:
  • Orguss
  • Super Dimension Century Orguss
  • 超時空世紀オーガス
Tytuły powiązane:
Miejsce: Świat alternatywny; Inne: Mechy
zrzutka

Wojna mecha z resztą pełnego kontrastów świata. Poniżej przeciętnej.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Gdzieś w XXI wieku trwa walka pomiędzy dwoma frakcjami. Spór toczy się o galaktyczną „windę” – wielką konstrukcję, która zużywając niewiele energii potrafi wynosić obiekty w kosmos. Główny bohater, Kei, jako pilot oddziału samolotów­‑mechów, bierze udział w misji, która ma na celu detonację bomby oscylacyjnej o potężnej mocy. Niestety coś idzie nie tak, a Kei, chcąc zapobiec wybuchowi, próbuje bombę unieszkodliwić, co niestety mu się nie udaje. Następuje eksplozja i nasz bohater zostaje rzucony w wir czasoprzestrzeni, aby pojawić się w dziwnym miejscu. Ziemia przypomina teraz mozaikę stworzoną z wielu światów równoległych. Na każdym kroku można spotkać obcą cywilizację i rasy o różnym stopniu zaawansowania technicznego czy myśli społecznej. Dodatkowo negatywne skutki wybuchu nadal trwają i co jakiś czas kolejne połacie terenu wyparowują, zamieniając się w coś zupełnie innego. Szybko okazuje się, że Kei, jako główny sprawca wybuchu, jest kluczową postacią zdolną do przywrócenia równowagi. Jako pierwsi spotykają go ludzie z Emaanu, podróżujący na statku kupieckim. Dostatecznie szybko znajdą się jednak inni, chcący „przygarnąć” Keia i wykorzystać go do własnych celów.

Niechlujny wstęp prawda? Jest jednak tak niechlujny, jak początek serii, i odzwierciedla główne założenia fabuły, niezbyt ciekawe z perspektywy współczesnego widza. Jedynym powodem, dla którego sięgnąłem po Orguss była seria OAV (sześcioodcinkowy sequel) i zaakcentowana w niej retrospekcyjna intryga. Spodziewałem się pierwowzoru Orguss 2 i nie przypuszczałem, że obejrzę coś zupełnie odmiennego – podróż cyganów przez surowy, wynaturzony świat.

Seria wypadłaby pewnie całkiem dobrze, gdyby na powyższym się skupiła. Niestety twórcy od razu zaserwowali tu tak ogromną ilość walki, że kilka odcinków niejednemu może dać dostateczny powód do zrezygnowania. „No, ale mechy!” – można by się oburzyć. A gdzie mechy, tam i walka! Walki jest tu wszakże tak dużo, przedstawiona jest tak słabo i powtarza się tak często, że aż bokiem wychodzi. W pierwszej bitwie po stronie „dobrych” ginie chyba pół załogi statku – przepraszam, ale muszę to powiedzieć – natomiast przez wszystkie kolejne odcinki może z jedna osoba! Kupcy zachowują się jak brygada komandosów, a nie jak objazdowi handlarze. Statek kupiecki jest niezniszczalny (a przepraszam, uszkadzają go ręczne topory, choć jest odporny na pociski wszelkiego kalibru), Orguss jest niezniszczalny, amunicja nie ma limitu, a rakietom same odrastają skrzydła. Mnóstwo strzałów i wybuchów, ale dziesiątkami giną tylko ci „źli”. Kiedy bohaterowie uciekają i wybierają „bezpieczną” trasę, tamci znowu ich odnajdują – zastawiają zasadzkę albo ich wyprzedzają i zagradzają drogę. I tak w kółko, kpiąc ze zdrowego rozsądku coraz bardziej rozdrażnia i nuży się widza. Nieraz nachodziła mnie ochota, żeby po prostu przewijać takie sceny. W tym aspekcie Orguss jest serią, po której z chęcią sięga się po coś zupełnie innego. Na szczęście mniej więcej w połowie serii pojawiają się dodatkowe postacie, a wraz z nimi nowe wątki – w starym, dobrym stylu wnoszą ten swoisty smaczek tajemnicy. Jest to o wiele ciekawsze od zwykłej nawalanki. I tutaj wszakże autorom coś wyraźnie nie wyszło, bo wślizgnęły się tu zwyczajne błędy – tak jakby o pewnych wątkach zapomniano lub bezmyślnie, nie wiedzieć czemu, zmieniono je. Dochodzi do tego przeciętny romans – bo niby mamy trójkąt romantyczny, ale i tak z góry wiadomo, kto z kim się spiknie.

Zachowanie postaci budzi sprzeczne emocje. Z jednej strony przedstawieni bohaterowie są trochę jakby z bajki, z drugiej – dokonują nieraz prawdziwej rzezi. Na pyzatych twarzach gości piękny uśmiech, a obok umierają ludzie. Głównemu bohaterowi zawalił się (dosłownie) cały świat, ale co tam – jemu w głowie babki. Tu strzelamy zabójczą amunicją, a tu zaraz, jak gdyby nigdy nic, romantyczny całus. To beztroska, z którą kontrastują wyolbrzymione emocje i wręcz śmieszna mimika. W ogóle nie czuć tu grozy, albo choćby nawet powagi sytuacji, a Orguss 2 jest pod tym względem bardzo brutalny. Coś tu w tym wszystkim wyraźnie do siebie nie pasuje. Najlepiej z grona postaci, ras i frakcji prezentuje się armia robotów – nie jest to co prawda majstersztyk pokroju Erasmusa z Butleryjskiego Dżihadu, ale w kontekście postaci szkoda, że nie poświęcono im więcej uwagi.

Na temat grafiki nie będę się wypowiadać, ze względu na wiek patrzę na nią przez palce. Określiłbym ją mianem „dobrej”, bo nie ma tu nic, co jakoś szczególnie by przeszkadzało, ale i nic szczególnie nie przykuwa uwagi. Muszę natomiast wspomnieć o ciekawym umiejscowieniu kabiny pilota w mechu, a mianowicie w rejonie „genitaliów” – takiego jeszcze nie widziałem. Na ścieżce dźwiękowej na uwagę zasługuje bardzo klimatyczny ending Kokoro wa Gypsy. Jest dobry, zbyt dobry na tak mdłą serię.

Gdyby nacisk położono tu na wędrówkę karawany, seria mogłaby naprawdę być ciekawą, wielowątkową przygodą. W dodatku zakończenie… Wiem, że twórcy anime obcinają zakończenia, jak tylko się da, ale po Orguss poczułem się jak po drugiej części Matriksa – jeśli wiecie, co mam na myśli. W serii odnajdziemy również polski akcent w postaci: „barbarzyńców z Warszawy” – bez obrazy. W sumie nie polecam tej produkcji. Jest za długa, by tracić na nią czas. Szczerze polecam natomiast sequel w postaci OAV, który okazał się o wiele lepszy.

Azag, 15 października 2009

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Artland
Projekt: Haruhiko Mikimoto, Kazutaka Miyatake
Reżyser: Noboru Ishiguro
Scenariusz: Hiroshi Oonogi, Ken'ichi Matsuzaki
Muzyka: Kentarou Haneda