Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Mochicon - konwent

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

8/10
postaci: 8/10 grafika: 8/10
fabuła: 6/10 muzyka: 8/10

Ocena redakcji

7/10
Głosów: 13 Zobacz jak ocenili
Średnia: 7,46

Ocena czytelników

8/10
Głosów: 118
Średnia: 7,63
σ=1,34

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Bezimienny)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Vandread: The Second Stage

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2001
Czas trwania: 13×25 min
Tytuły alternatywne:
  • ヴァンドレッド the second stage
Miejsce: Inne planety; Czas: Przyszłość
zrzutka

Kontynuacja wydarzeń zawartych w poprzedniej serii – i to udana.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Sytuacja załogi statku „Nirvana” nie należy do najweselszych. Źli Obcy ((c) by Dita) nie darowali zniszczenia ich statku matki i… wysłali pięć kolejnych. Co gorsza – w stronę planet Tarak i Mejale. Jednakże Hibiki wraz z resztą kompanii nie zamierzają złożyć broni. Ruszają na odsiecz swoim ojczyznom/matczyznom…

Jak już wspomniałem we wcześniejszej recenzji, Vandread: The Second Stage jest udaną kontynuacją poprzedniej serii. Fabuła trzyma w napięciu – cały czas coś się dzieje. Źli Obcy nie są byle ułomkami i dają nieźle popalić załodze, udoskonalając swoją flotę właściwie z odcinka na odcinek. Oczywiście „ci dobrzy” także zaskakują. Nie mam żadnych zastrzeżeń odnośnie dynamizmu fabuły i scen akcji. Odcinki wypełniaczowe natomiast zrobione są równie dobrze, a może nawet lepiej niż w „jedynce”. Trzymają klimat serii (jak choćby ten o urodzinach Mei). Muszę także pochwalić twórców za parę zaskakujących momentów, ale szczegóły przemilczę, by nie spoilerować.

Doszliśmy do bohaterów. W tej serii twórcy dają się im wykazać, dzięki czemu można lepiej poznać nasze panie i panów. Duża część pierwszoplanowych postaci dogania Europę (czyli drugoplanowych) i staje się naprawdę godna uwagi. Dotyczy to zwłaszcza Mei, Duero oraz denerwującego mnie w pierwszej części Barta. Hibiki i Dita niestety wypadają słabiej, a Jurę najchętniej bym zesłał gdzieś na biegun. Dalej macha biustem, klei się do Hibikiego, bawi w kreatorkę mody… Po prostu jej nie trawię, podobnie jak wścibskiej Paiway. Powiem szczerze, że maskotka załogi – Pyoro – jest znacznie bardziej znośny. Natomiast drugoplanowi nie zawiedli, zwłaszcza Magno Vivan, bez której „Nirvana” dawno by zasiliła zasoby pyłu kosmicznego oraz pani zaopatrzeniowiec Gascogne.

Jeśli chodzi o grafikę, na owacje zasługują sceny walki, zwłaszcza wielka bitwa pod koniec serii. Dziesiątki, jak nie setki statków, dynamizm, akcja, wybuchy – wszystko tu jest dopieszczone. Oczywiście niektórzy zaczną sarkać na realizm starć, ale tym powiem jedno – trafili pod zły adres. Muzyka wpada w ucho, podkreśla klimat i zapada w pamięć.

Seria ma kilka niedociągnięć, zwłaszcza co do charakterów bohaterów pierwszoplanowych, ale mimo to anime jest dobre i godne polecenia. Wraz z pierwszą częścią tworzy zgrabną całość, którą oceniam na osiem w skali od jeden do dziesięć.

Szaman Fetyszy, 30 sierpnia 2004

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: GONZO
Autor: Takeshi Mori
Projekt: Kanetake Ebikawa, Kazuya Kuroda, Yoshikazu Miyao
Reżyser: Takeshi Mori, Yoshimasa Hiraike
Scenariusz: Atsuhiro Tomioka
Muzyka: Yasunori Iwasaki