Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyaa! - magazyn o animacji, mandze i kulturze japońskiej

Komentarze

Genji Monogatari Sennenki

  • Avatar
    A
    lasagna777 18.05.2015 20:56
    Alien vs Predator
    Znając ogólny zarys fabuły (z Kawaii) oraz recenzję, nie miałam zbyt dużych oczekiwań, więc się nie zawiodłam.

    Już podczas oglądania pierwszych scen zaczęło mi świtać, że książę Genji może być  kliknij: ukryte . Wraz z upływem czasu, wrażenie to potęgowało się, aby urosnąć w pewność. Otóż, jeśli wierzyć autorom, ten typ tak ma, że jednych ludzi zabija, w innych składa jajeczka – wystarczy, że oplecie ofiarę mackami. W komiksie, który czytałam za bajtla, jeden z uczonych określił ten typ jako  kliknij: ukryte , co do naszego bohatera pasuje jak ulał. Oglądając serial, cały czas miałam to w pamięci owo określenie, więc nie potrafiłam się gniewać na księcia za jego rozpustę – należy mu wybaczyć, Obcych kultur nie obowiązują zasady śmiertelników… To tylko taki… wędrowny książę…

    Zaś  kliknij: ukryte  to Dom Wschodzącego Słońca czy jakiś inny Dom.
  • Avatar
    A
    Cossette-Chan 29.05.2013 22:38
    Nic szczególnie interesującego.
    Plus za to, że mam częste wyobrażenia sobie tego anime jako shounen­‑ai. Tak.. pasuje na to. Tylko trzeba by pozmieniać postacie na męskie.
    Nudzi mnie..
  • Avatar
    A
    Ayako*** 10.06.2011 09:50
    Udany seans
    Nie zgadzam się z recenzją, seria z pewnością nie jest arcydziełem na miarę swojego pierwowzoru, ale nie jest też porażką. Są dziury i niedopowiedzenia, ale wszystko to nadrabia klimat i urok opowieści. Grafika jest śliczna (choć niektóre efekty były nieco przesadzone), a muzyka, poza feralnym openingiem, naprawdę czarująca. Mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości powstanie kontynuacja, która poprowadzi nas dalej w losy nieszczęśliwego księcia.
    • Avatar
      Teukros 10.06.2011 10:35
      Re: Udany seans
      Tak z ciekawości się zapytam, z czym właściwie w tej recenzji się nie zgadzasz? Wszystko to, o czym piszesz w swoim komentarzu (klimat i urok, muzyka poza openingiem) zostało w recenzji ujęte, w akapitach ostatnim i przedostatnim.
      • Avatar
        Ayako*** 10.06.2011 12:52
        Re: Udany seans
        Miałam na myśli głównie samą fabułę (to prawda, że w komentarzu nie nawiązałam do tego konkretnie, mój błąd), która według recenzenta wyszła bardzo słabo. Uważam jednak, że naprawdę trudno jest przedstawić w 11 odcinkach mnogość wątków, które występują w powieści, właściwie jest to niemożliwe. Widać, że twórcy nie chcieli wpychać wszystkiego co się nawinie, dlatego niektóre postaci (jak np. Murasaki) i ich wątki zostały potraktowane trochę po macoszemu. Natomiast to co zostało przedstawione wydawało mi się całkiem spójne i zrozumiałe nawet dla kogoś kto nigdy nie widział na oczy pierwowzoru. Dlatego ocenę za fabułę uważam za zbyt surową. To wszystko:)
        • Avatar
          Grisznak 10.06.2011 13:43
          Re: Udany seans
          Mogę się zgodzić. Czytałem angielski przekład i istotnie, w swojej pierwotnej formie rzecz, by zostać wiernie przełożona na język animacji, potrzebowałaby kilkudziesięciu, o ile nie więcej, odcinków. Poza tym, byłyby one wyjątkowo nudne. W anime wybrano te najbardziej ważne dla fabuły i dynamiczne wątki, celowo rezygnując z wielu innych. Moim zdaniem dało to co najmniej dobry rezultat – i owszem, zgodziłbym że ocena za fabułę jest może zbyt niska.
  • Avatar
    A
    majka6985 17.11.2010 20:51
    gdzie jest napisane że trzeba jednoznacznie skatalogować oglądane anime?? Genji Monogatari Sennenki bardzo mi się podobało, gdyż zabrało mnie w świat starej Japonii pełnej czaru, magii, tradycji i kwitnących wiśni. Anime skierowane do dojrzałego odbiorcy, który to już poznał w swoim życiu prawdziwą boleść niespełnionej miłości, dla mnie naprawdę piękne anime.
  • Avatar
    A
    Zielonamoc 12.11.2010 23:36
    Rozczarowanie
    Może to zbytek oczekiwać, że producenci anime zrealizują serię ekranizującą arcydzieło japońskiej literatury z pietyzmem historycznym i wiernością literackiemu pierwowzorowi. Niestety efekt końcowy jest mocno rozczarowujący, postacie nieciekawe, fabuła płytka, nudna i potraktowana dość powierzchownie. Całkowity brak rozmachu, dbałości o szczegóły i co najgorsze głębi obrazu. Tła są mdłe, przesłodzone, krajobrazy nieobecne, wnętrza odarte ze szczegółów. Ocena stylu rysunku jest rzeczą bardzo subiektywną, ale w „Księciu Promienistym” zupełnie nie przypadła mi do gustu. Fabuła podobnie jak rysunek jest mdła, płytka i pozbawiona sensu. Jak na opowieść o miłości historii brak dramatyzmu, postacie okazują się wyłącznie niewyraźnymi kukiełkami. I ostatni zarzut, jaki związek z serią ma opening!? Lenistwo producenta, czy brak budżetu? Jaki związek by to nie był, efekt jest marny.
    Zainteresowanych odsyłam do biblioteki, książka Ceramu da więcej satysfakcji niż anime.
  • Avatar
    A
    Eire 22.10.2010 13:52
    Tyle w nim demona, co trucizny w zapałce
    Bardzo długo czekałam na to anime. Tym większe było moje rozczarowanie przy pierwszym podejściu. J­‑popowy opening odrzucił mnie skutecznie- chyba chciano tu powtórzyć manewr z „Marii Antoniny” Coppoli, ale coś nie wyszło.

    Historia o Księciu Promienistym uważana jest za jedną z najstarszych znanych powieści. Anime obejmuje ok. ¼ z kilkudziesięciotomowego dzieła opisującego życie syna cesarza w Japonii X wieku. Okres Henian był czasem względnego spokoju i przejęcia faktycznej władzy przez ród Fujiwara. Dwór pozbawionego realnej władzy cesarza stał się ośrodkiem wyrafinowanej, rozwiązłej kultury, gdzie bogaci i znudzeni pędzili czas na romansach i celebrowaniu bezczynności.

    W takiej atmosferze na świat przychodzi Genji­‑syn ukochanej, ale niskiej rangą cesarskiej konkubiny. Po przedwczesnej śmierci jego matki cesarz sprowadza na dwór łudząco podobną do zmarłej księżniczkę Fujitsubo. Dziewczyna zastąpi księciu matkę i starszą siostrę stając się w jego oczach ideałem kobiety, który będzie miał przed oczami uprawiając seks z każdą ze swoich licznych kochanek. I tak do końca… „beczenie, ruchanko”.

    Jako cesarskiemu synowi Genjemu nie zabraknie ptasiego mleka. Zdobyte bez wysiłku pieniądze, pozycja społeczna i poczucie bezkarności rodzą ten znienawidzony przeze mnie rodzaj nudy wyżywającej się w wynajdywaniu problemów. Genji ma wszystko o czym można marzyć, ale wyżej tyłka nie podskoczy i nawet nie ma na to ochoty. Jego sytuacja nasówa mi skojarzenie z „Niebezpiecznymi Związkami”, ale o ile tamci bohaterowie naprawdę mieli w sobie to coś, to Genji ma w sobie „tyle z demona, co trucizny w zapałce”.

    Przez większą część serii snuje się po ekranie wypatrując kolejnego materacyku, który po zużyciu wyrzuca bez wyrzutów. Poetka, posługaczka, żona własna, żona cudza… patrzyłam na to bez większych emocji. Około połowy serii zaczęłam życzyć mu jak najgorzej. No niech coś z robi we wte, albo we wte… zaraz pożałowałam swojego życzenia. Nie, niech, go coś trafi na miejscu. Trafia nie tą osobę. Nasz kochany książę popłacze nad trumną, odda dziecko teściom i przygarnie kawiai lolitkę… Ratunku, gdzie jest wiadro? Poczynania książątka wszyscy prócz mnie komentują z uśmiechem. W końcu, w końcu moje modły zostają wysłuchane… koniec serii.

    Z tego co wiem fabułę książki odwzorowano dość wiernie, ale efekt był taki, że główną postać po prostu znienawidziłam. Już chyba nigdy nie będę narzekać na Bohatera Takiego Jak Ty. Marudna, rozlazła łazęga była pewnie produktem swojego czasu, ale do mnie nie trafia w ogóle. Książka broniła się opisami dworskiego życia, których w anime jest jak na lekarstwo. Polecić mogę tylko naprawdę wielkim fanom powieści z dużą ilością samozaparcia.