Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Komikslandia

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

8/10
grafika: 8/10
muzyka: 8/10

Ocena redakcji

brak

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 23
Średnia: 6,96
σ=1,27

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Piotrek)
Więcej kadrów

Musashi, ostatni samuraj

Rodzaj produkcji: film
Rok wydania: 2009
Czas trwania: 72 min
Tytuły alternatywne:
  • Miyamoto Musashi: Souken ni Haseru Yume
  • Musashi: The Dream of the Last Samurai
  • 宮本武蔵-双剣に馳せる夢-
zrzutka

Animowany paradokument poświęcony Musashiemu Miyamoto – znakomitemu japońskiemu szermierzowi, twórcy Księgi pięciu kręgów, postaci, o której krążą liczne legendy.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Shenai

Recenzja / Opis

Chyba w każdym kraju, którego historia sięga co najmniej kilkuset lat wstecz, istnieją postaci wiecznie żywe w pamięci swoich krajanów, by wspomnieć chociażby Juraja Jánošíka, Zawiszę Czarnego czy króla Artura. Dla Japończyków jedną z takich osób jest Musashi Miyamoto, żyjący w latach 1584­‑1645 samuraj i strateg wojenny. Chociaż imię naszego rycerza obecnie najczęściej można usłyszeć w sklepie, gdy klient przed nami prosi o butelkę zawiszy czarnego, a dawniej liczyć mógł tylko na (nieraz epizodyczne i czysto symboliczne) role u Mickiewicza, Wyspiańskiego czy Sienkiewicza, reszta przytoczonych postaci reprezentuje zupełnie inną ligę. Jánošíka, króla Artura i Musashiego łączy jedno – przez lata, najpierw za sprawą ustnych podań, a później popkultury, stali się postaciami legendarnymi i mitycznymi, przypisuje się im też heroiczne czyny, które nigdy nie miały miejsca. Musashi – ostatni samuraj wyróżnia się na tle innych anime, mang i jidaigeki, w których Miyamoto pojawiał się jako gloryfikowany bohater, bowiem twórcy filmu w nietypowy sposób postanowili odmitologizować jego postać.

Na wstępie warto zaznaczyć, że omawiany film nie jest produkcją przeznaczoną dla osób oczekujących animowanego jidaigeki w stylu Samurai Champloo. Doskonale znany fanom japońskiej animacji Mamoru Oshii odmitologizowuje Musashiego nie w formie fabularnego filmu, a raczej animowanego paradokumentu z elementami biograficznymi. Stąd też trudno nazywać Oshiiego pełnoprawnym scenarzystą, jest on raczej człowiekiem odpowiedzialnym za kompozycję i kształt, jaki przybrał Musashi. Wątki biograficzne stanowią około dwadzieścia procent, zaś składają się na nie głównie ważniejsze walki stoczone przez Musashiego. Reszta filmu poświęcona została historii uzbrojenia wojsk japońskich, zahaczając przy okazji o Europę i Chiny, oraz rozważaniom nad technikami wypracowanymi przez samuraja, które spisał w Księdze pięciu kręgów. Takie postawienie sprawy spowodowało, że część widzów oglądających film podczas 25. Warszawskiego Festiwalu Filmowego była seansem trochę znużona, bowiem oczekiwali rasowej chanbary, dostali zaś ciekawy eksperymentalny dokument.

Nie ukrywam, że i ja momentami odrobinę się przy Musashim nudziłem, jednakże w ogólnym rozrachunku oceniam film jak najbardziej pozytywnie. Największą tego zasługą jest audiowizualny kolaż, jaki przygotowali dla widza twórcy. W filmie wykorzystano kilka technik animacji, przy czym każda odpowiednia jest dla innego elementu. Klasyczna animacja 2D pojawia się w scenach „biograficznych” i, jak przystało na Production I.G., trzyma naprawdę przyzwoity poziom. Większość tego typu scen utrzymana została w czarno­‑białej kolorystyce, zaś wyróżnia się jedynie czerwień. Jeśli jednak scenę stworzono w całości w kolorze, naprawdę robi wrażenie; tutaj na uwagę zasługują przede wszystkim ujęcia z zachodzącym bądź wschodzącym słońcem.

Większość filmu to jednak animacja trójwymiarowa, zaś w takich scenach obserwujemy głównie śmiesznego chibi-profesora, wypowiadającego się o historii oręża oraz dokonaniach Musashiego. Towarzyszy mu fajtłapowata asystentka Iori, wprowadzająca do filmu sporo elementów komediowych. Poza tym pojawiają się symulacje komputerowe, wykorzystano drzeworyty ukiyo­‑e i malowidła, stare mapy, zdjęcia, jak również „żywe”, nakręcone normalną kamerą materiały z miejsc związanych z Musashim, a także fragmenty stylizowane na gry z ośmiobitowców.

Równie zróżnicowana jest oprawa dźwiękowa. Jedynym seiyuu jest tutaj aktor udzielający głosu profesorowi, spełniający rozmaite funkcje – jest zarówno narratorem, jak i benshi, czyli osobą czytającą dialogi w filmach niemych (których odpowiednikiem są tutaj wstawki biograficzne), odpowiednio modulującą głos, w zależności od postaci, której kwestie wypowiada. Mało tego, jest również recytatorem pojawiających się od czasu do czasu rakugo i roukyoku. Także sama muzyka nie odstaje poziomem – usłyszymy tutaj zarówno barokową i klasyczną muzykę europejską, brzmienia rodem z westernów, jak również motywy odpowiednie dla jidaigeki. Na uwagę zasługują zwłaszcza wariacje na temat motywów japońskich, jak chociażby samisen wygrywający westernową melodię przy akompaniamencie gitary i lekko bluesujący profesor recytujący roukyoku. Poza samisenem usłyszeć można również gitarę basową, akustyczną czy bębny. No i, w jednej sekwencji, psychodeliczne dźwięki kojarzące się z zamierzchłą epoką ośmiobitowców.

Musashi – ostatni samuraj to film specyficzny, który mógłbym polecić przede wszystkim osobom zainteresowanym historią Japonii oraz samurajami. Zwykły zjadacz anime powinien moim zdaniem podejść do omawianej produkcji jak do animowanej ciekawostki, znakomicie łączącej różne style, zarówno w warstwie wizualnej, jak i dźwiękowej. Chociaż sama treść miejscami trochę mnie nużyła, film zachwycił mnie właśnie za sprawą ciekawej oprawy audiowizualnej i uważam, że dla niej samej warto się z Musashim zapoznać.

Pierwotna wersja tej recenzji została opublikowana w serwisie Azunime

Pottero, 29 maja 2013

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Production I.G.
Autor: Mamoru Oshii
Projekt: Kazuto Nakazawa
Reżyser: Mizuho Nishikubo
Scenariusz: Mamoru Oshii