Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Ućkon 4 - konwent

Komentarze

Hokuto no Ken

  • Avatar
    A
    Góral 20.12.2014 19:05
    Anime zacząłem tylko po to, by zobaczyć pewną scenę sparodiowaną w Gintamie. Na razie jestem po 23 odcinkach i pierwsze co rzuciło mi się w oczy to idiotyczna wręcz fabuła (0.1 CHS­‑a bym dał, gdzie CHS to Cromertie High School, najmocniejsza jednostka głupoty w układzie MiA). Od razu skojarzył mi się Daimos, w każdym odcinku inny boss, ale za każdym razem takie samo zakończenie, te same transformacje (to rozdzieranie koszulki to największa tandeta jaką widziałem w jakimkolwiek anime), te same gadki i odgłosy a'la Bruce Lee… Tak samo jak w Daimosie przeciwnik wolał wysyłać kolejnych bossów pojedynczo zamiast chmarę dać od razu i byłoby po krzyku. No, ale co tam. Dodać do tego wkurzającą dziewczynkę, która potrafi wypowiedzieć tylko jedno słowo (Ken) i będziemy mieli obraz klasyka.
    Tym nie mniej, pomimo tych i wielu innych wad serial ogląda mi się świetnie i te 23 odcinki zleciały mi jak z bicza strzelił. Duża w tym zasługa doskonałego, post­‑apokaliptycznego klimatu.
  • Avatar
    A
    anmael 2.07.2013 21:05
    dałem koment 2 lata temu poniżej :)
    jak w nagłówku napisałem dałem koment 2 kata temu i napisałem że jest to bardzo dobre anime HA!!!! Zmieniam zdanie to jest GENIALNY MAJSTERSZTYK !!!!! już tłumacze i zacytuje dlaczego!:)
    Patrze na ten tytuł teraz i nie mogę uwierzyć że tak wiele pozostało w mojej pamięci po tym anime – właśnie przed chwilą odsłuchałem piękne utwory Crystal kinga z tej anime („Yuria towani” , „You wa shock :)" – ten kawałek najlepiej wchodzi z openingiem:))
    Hokuto no Ken jest jak wino – „im starsze tym lepsze” i tak pozostanie dla bardzo wielu.
    Anime jest ponad czasowe, (zacytuje setezer`a) „czasem potrzeba gościa, który jest sumą cech idealnych + potrafi pokonać w 5 sekund 100 wrogów i jeszcze uratować pieska”
    Bardzo pieknie i trafnie to ująłeś – moim skromnym zdaniem dzieki takiej treści wiele ludzi mogło by wynieść wiele pozytywnych postaw i zasad życiowych jakie reprezentuje ze sobą główny bohater.

    Kolejne trafne spostrzezenie setezer`a – „Świadomy dystans warto zachować”
    bo to przecież tylko i aż anime.

    Zmoderowano.

    SvM jestes jak ludzie do których się mowi… – „Anime” a oni na to „bajka”

    Pozdrawiam animaniaków – Ogladajcie Hokuto no Ken`a, oprócz flaków i mordobicia w tym anime jest o wiele więcej !!!!!!
    • Avatar
      patryk 12.05.2014 01:23
      Re: dałem koment 2 lata temu poniżej :)
      z ta idealnością bym nie przesadzał, była scena że:  kliknij: ukryte 

      a „flaków” to w wersji tv właściwie nie ma, jak wybucha granat to ofiary znikają, lub leżą na ziemi.

      jest to ocenzurowane anime, bez ograniczeń wiekowych.
      w jap było puszczane głównie dzieciom. ogólna cenzura to biała krew, czasem czarna a raz nawet była i różowa. chodź trafią się też czasem sceny bez cenzury. no i małe ślady krwi nie są cenzurowane.
      • Avatar
        anmael 12.05.2014 14:32
        Re: dałem koment 2 lata temu poniżej :)
        Zgodzę się że czasami są sprzeczne sytuacje jeśli chodzi o idealizowanie postaci jak i anime jednakże, trzeba zważyć że jest to produkcja z 1986 r i nie mogło obejść się bez takich małych potknięć.

        a co do flaków (użyłem tego slowa jako przenośni) w anime występuje szatkowanie przeciwników na kawałki (flaki nie latają to fakt – cenzura, jednakże bez niej co by było – flaki :):)i ot tak wzięła się przenośnia), sam osobiście posiadam wersję gdzie krew jest biała.

        Anime uważam za genialnie za swoją prostotę, przesłanie (nie czepiać się fabuły) i ponadczasowość.

        Jak już wspomniałem w komentarzu dobrze obejrzeć b. pozytywnego bohatera, bez jakichś sztampowych tekstów a`la hollywood.
        Kenshiro bardzo mało mówił – i to właśnie jeszcze bardziej wpłynęło na ogół całej postaci

        Tak więc nota zostaję wysoka :)
        GORĄCO POLECAM TĄ PRODUKCJĘ :)
  • Avatar
    A
    setezer 5.06.2013 10:19
    o kreacji mitu
    Jest taki animowany film Beowulf, gdzie wszystko jest przesadzone do granic możliwości. Ktoś może oburzać się, że to aż niesmaczne czy śmieszne. Nie taki jednak był zamysł twórców aby zrobić efekciarski film, lecz przedstawić obrazem opowieść słowną. Wyobraźcie sobie staruszka z antycznych czasów opowiadających legendy czy prawdziwe wydarzenia, które zapisały się w historii? On nie powie, że jakiś tam rycerz pokonał z trudem innego, lecz ten rycerz zmiażdżył innych, walczył jak najęty i tańczył z mieczem, że bez ustanku machał ostrzem przez kilka godzin itp. Wszystko wyolbrzymione jak w Giaurze Byrona.

    I tak właśnie się zastanawiam, czy Hokuto nie bazuje na podobnych schematach? Bruce Lee był przegięty w swoich filmach, ale ograniczony materią. Kenshiro nie ogranicza nic, a więc mamy do czynienia z obrazową wizją opowieści opowiadanej przez staruszka, który widział te wydarzenia. Jednak by zainteresować słuchacza, dodaje mnóstwo od siebie. Nie wynika to tylko z chęci zainteresowania innych, ale z pewnej wewnętrznej radości czy liczenia na uznanie, że on widział pół­‑boga, że dotykał legendę. Legendarny bohater jest potrzebny, by lepiej znosić życie, by mieć motywację i w momencie stawania przed ciężkimi działaniami myśleć sobie „ten bohater by dał radę”. Zależnie od wrażliwości i sytuacji bohaterem wystarczy, że będzie Korczak idący do gazu, a czasem potrzeba gościa, który jest sumą cech idealnych + potrafi pokonać w 5 sekund 100 wrogów i jeszcze uratować pieska.

    Hokuto no Ken jest właśnie takim przegięciowy. Można by mówić, że wiele jest takich anime, jakieś DB itp., ale tam jest humor bohaterów, który rozładowuje wzniosłość i patos. W Hokuto jest go mało i nie dotyczy Kenshiro. Zresztą twórcy w niezwykły sposób balansują między tą absurdalnością (walka z czołgiem), a kreacją w widzu uczucia wzniosłości i patosu. Ja to łykam, oczywiście z dystansem, ale doceniam – można tak powiedzieć – elokwencję twórców. Wiele jest w anime scen, gdy jakby ze światła idzie bohater, niczym mesjasz + ckliwa muzyczka.

    Styl graficzny dla mnie wyborny, strasznie lubię taki. Nie ma za dużo przerysowań, jakichś wielkich oczu czy przewracania się na głowę itp. Wszystko na poważnie – spinka konkretna. Walki, wbrew temu co większość pisze, mi się bardzo podobają. Dużo pomysłowych rozwiązań – perspektywa z oczu gościa, któremu pocięto twarz – obraz też mu się pociął itp.

    Dla mnie majstersztyk. Świadomy dystans warto zachować.
    • anmael 2.07.2013 20:36:36 - komentarz usunięto
  • GAR 19.02.2013 04:37:21 - komentarz usunięto
  • Avatar
    A
    rock 30.01.2012 23:14
    Brutalność.
    To, że anime ukazuje jak wróg się dosłownie rozpada, sprawia, że można się przyzwyczaić do tego sposobu, ale jedna scena sprawiła, że to odstawiłem. Mianowicie w 1 z odcinków źli na oczach młodej dziewczyny zabijają jej ojca i matkę, co wg mnie przesądziło, że granice smaku zostały przekroczone (w sensie nie ocenzurowano, ani nic tych scen :<).
    • Avatar
      patryk 12.05.2014 01:31
      Re: Brutalność.
      cały proces rozpadania, jest przedstawiony na tle cienia. natomiast co do zabijania rodziców, bez przesady, nie przypominam sobie tego, z pewnością to były jakieś urywki itp. albo w sposób całkowicie bezkrwawy było pokazane. jakby mdleli czy coś.
  • Avatar
    A
    Pablo1989 26.10.2011 02:12
    Klasycznie i brutalnie
    Pamiętam jak kiedyś grałem w grę „Black Belt” na emulatorze Sega Master System od kolegi, tam każdy zabity wróg rozpadał się na kilka pixeli, gdy dostałem internet w nagrodę za dostanie się do gimnazjum(rok 2006), postanowiłem wrócić do tej gry, i przy czym dowiedziałem się że…Black belt to Hokuto no ken w Japoni, różnice w rozgrywce obu gier praktycznie żadne poza tym że black belt postacie inaczej się nazywają i wyglądają z powodu braku licencji.

    Ale po tym jak się dowiedziałem nie przejołem się, i tak 2 lata póżniej, grzebiąc na YT znalazłem taki beczny filmik z jakiegoś anime jak pewien typek zagląda do kibla a tam :P Kenshiro(a dokładniej dodana głowa) i wymierza temu gościowi Hokuto Hyakuretsu Ken(100 crack fist) i przy czym słychać Omae wa mo shinderu na zakończenie, no nic znów postanowiłem sprawdzić z jakiego animca ten atak, no i wszystko się wyjaśniło, no i tak przerodziłem się w ogladanie tego Anime, najbardziej się popłakałem kiedy gineły bardzo fajne postacie(Kolejność losowa)

     kliknij: ukryte 

    Nie ukrywam obejrzałem też Sequel HNK2, ale ten Sequel powstał nie burzyć fanów, owszem jest fajny, ale trochę krótki i w dodatku jakoś nie prywający, dodam że w nim poznajemy biologicznego brata Kena i drugiego brata Raoh,a

    Tak więc moja ocena 9/10

    +(jak ktoś lubi)Brutalność
    +Oprawa muzyczna ,najbardziej zapadł mi instumentalny kawałek Dry Your Tears
    +Wyróżniające się postaciea(Każda postać ma swój styl walki)
    +Niekiedy wątki z Bartem ;P
    +Czasem niezłe odzywki, SAY MY NAME!.Jagi
    +Flashbacki postaci

    a minusy
    -Sequel na siłę i dodatku krótki
    -Uśmiercanie pewnych niezłych postaci, kliknij: ukryte 
    -Niezbyt dużo walecznych kobitek :P, jest taka jedna ale to za mało

    PS Jak ktoś byłby ciekaw Prequela HNK co opowiada wydarzenia przez wojną atomową, polecam mini serię Fist of blue sky
  • Avatar
    R
    SvM 13.10.2011 22:22
    Przeterminowane...
    To anime nie zasługuje IMO na tak wysoką ocenę. Bardzo się postarzało – jest schematyczne niemalże jak Czarodziejka z Księżyca :P Po ~20 odcinkach można sobie resztę darować, bo i tak dalej to samo (tylko z kolejnymi pakierami…). Sposób ukazania walk to już naprawdę relikt sprzed 3 epok.
    • Avatar
      anmael 2.07.2013 21:06
      Re: Przeterminowane...
      ciekawi mnie twoj punkt widzenia po 2 latach na temat tego anime
  • Avatar
    A
    anmael 12.05.2011 10:34
    10/10
    Zgadzam sie z przedmówcą, proste nie znaczy kiepskie poprostu b.dobre anime o super bojhaterze każdemu przyda sie takie anime od czasu do czasu – az łezka się kreci
  • Qoureno 15.02.2011 23:28:47 - komentarz usunięto
  • Avatar
    A
    Admor 9.01.2011 16:55
    9/10
    Epicka seria, chwilami zaskakuje, chociaż większość jest do przewidzenia…ale nie to się liczy. Te walki, to poświęcenie Kenshiro, WARTOŚCI jakie przekazuje – to jest dopiero coś. Po oglądnięciu tej serii zrozumiałem dopiero, co to znaczy mieć jaja. Prawdziwe jaja.