Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyaa! - magazyn o animacji, mandze i kulturze japońskiej

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

5/10
postaci: 6/10 grafika: 6/10
fabuła: 5/10 muzyka: 8/10

Ocena redakcji

brak

Ocena czytelników

6/10
Głosów: 8
Średnia: 6,12
σ=2,62

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (616)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Godannar

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2003
Czas trwania: 13×24 min
Tytuły alternatywne:
  • God and Spirit Combination Godannar!!
  • Shinkon Gattai Godannar!!
  • 神魂合体ゴーダンナー!!
Tytuły powiązane:
Inne: Ecchi, Mechy
zrzutka

Ile roznegliżowanych kobiet można wrzucić na mecha, nim zapadnie się pod ich ciężarem? Jeśli ten mech to Godannar, to nie powiedziałbym, że nieskończenie wiele – bałbym się, że to będzie za mało.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Godofblackmetal

Recenzja / Opis

Od lat Ziemię nękają ataki Mimetic Beasts – ogromnych potworów, które demolują wszystko na swojej drodze niczym stara, dobra Godzilla. Do walki z nimi stworzone zostały specjalne oddziały robotów bojowych. Goh Saruwatari jest pilotem jednego z takich robotów – Dannara. A raczej był, ponieważ nie zasiadł za sterami od dnia, gdy jego ukochana, Milla, zginęła w wielkiej bitwie z Mimetic Beasts w centrum Tokio. Ale czas goi rany i w końcu w życiu Goh pojawia się inna kobieta – Anna Aoi, córka doktor Kiriko Aoi, współtwórczyni wielkich robotów i szefowej Goh. Kiedy nasza historia się zaczyna, Goh i Anna biorą ślub. Pozwolę sobie nie skomentować faktu, że Goh można w najlepszym razie dać nie mniej niż dwadzieścia pięć lat, a Anna skończyła siedemnaście, czyli dopiero co przestał nad nią stać japoński odpowiednik kuratora nieletnich – roztrząsanie różnic w spojrzeniu światów Wschodu i Zachodu na kwestie dojrzałości seksualnej to materiał na co najmniej pracę magisterską, a nie na skromną recenzję. Naszym nowożeńcom nie dane będzie jednak zaznać spokoju i monotonii życia zwyczajnego małżeństwa – atak Mimetic Beasts zmusza Goh do powrotu za stery Dannara. Ale gdy nawet on nie może dać sobie rady z napastnikiem, Anna dosiada mecha Milli, Neo Okusaera, i rusza na pomoc mężowi. Wspólnie mogą połączyć swoje roboty w jeszcze potężniejszą maszynę – Godannara.

Anime jest komedią romantyczną, przemyconą pod przykrywką historii o wielkich robotach. Nie oznacza to, że ten drugi element został potraktowany po macoszemu – walki z nacierającymi potworami dalej stanowią centralny punkt każdego odcinka, jednak z szerszej perspektywy fabuła nie skupia się na odkrywaniu jakiejś zagadkowej intrygi czy ratowaniu świata, ale na obserwacji, jak dwoje głównych bohaterów uczy się, co to znaczy być rodziną. Zresztą trudno tu o jakąś intrygę, kiedy brak złoczyńców – Mimetic Beasts to nie obcy najeźdźcy, agenci cywilizacji z wnętrza Ziemi czy twory złej korporacji – nie dowiadujemy się, skąd się wzięły ani czym są, nie dostajemy nawet żadnych podpowiedzi, jak to było w przypadku Aniołów z Neon Genesis Evangelion. Nie mają też jednego konkretnego celu – zachowują się raczej jak dzikie zwierzęta, którymi kierują tylko instynkty, czasami trzymają się stadnie, ale poszczególne odmiany nie współpracują ze sobą – zdarza się nawet przypadek potwora, który zaprzestaje ataków w chwili, gdy bohaterowie trafiają na terytorium innego osobnika. Są tym, co powstanie, gdy obedrze się typowych złoczyńców z anime o mechach ze wszystkich niepotrzebnych elementów, zostawiając tylko samą ich istotę – potwora, któremu bohater może przywalić.

Walki są proste i przewidywalne, a przeciwnicy mało interesujący, ale nie oznacza to, że miłośnicy anime o mechach nie znajdą tu niczego dla siebie. Pozytywnie zaskakuje wiele pomysłów i rozwiązań wykorzystanych przez twórców, od niewielkich, jak fakt, że ręce mechów wyposażone są w poduszki powietrzne, by łapać spadających ludzi – w większości anime taki numer jest odstawiany bez żadnego wyjaśnienia, jak takiej osobie udało się uniknąć licznych obrażeń – aż po większe, jak wprowadzenie stref objętych zakazem walki, ponieważ znajdują się na nich obiekty zbyt ważne, by narażać je na zniszczenie. Szczególnie do gustu przypadły mi mechy o określonej specjalizacji – chociaż Godannar jest najpotężniejszym z robotów, są rzeczy, których nie zrobi i miejsca, do których nie może się dostać – nie poleci w kosmos, nie zanurkuje pod wodę i nie radzi sobie za dobrze w walce powietrznej, gdzie sytuacja wymaga wykorzystania mechów zbudowanych z myślą o takich warunkach.

Drugim elementem, który przyciągnie fanów „mechówek” jest ogromna ilość nawiązań do innych tytułów. Starzy wyjadacze anime o dzielnych pilotach i ich wielkich robotach uśmiechną się nie raz i nie dwa, gdy usłyszą, że jeden z pilotów nazywa się Kouji Tetsuya, Neo Okusaer używa ataku Gravity Bomber, a Goh czyta w gazecie o ślubie Gaia i Mikoto.

Inną rzeczą, jakiej jest pełno w tym anime, jest fanserwis. I nie mówię tu o akceptowalnych jego ilościach, jakie można spotkać w wielu seriach. Mówię tu o takich ilościach, że anime zapracowało sobie na tytuł rywala Graviona – w niektórych kręgach nie można wspomnieć jednego z tych tytułów, by nie wywołać kłótni o to, w którym lepiej skaczą cycki. Biustonosze w Godannarze nie istnieją, kobiece piersi podskakują nawet wtedy, gdy ich właścicielki tylko idą korytarzem, stroje pilotek są obcisłe i pokazują zdecydowanie więcej ciała niż jest to konieczne (chociaż, na dobrą sprawę, stroje niektórych pilotów są niewiele lepsze), nawet mechom się nie upiekło. O dziwo, cały ten fanserwis jednak nie przeszkadza aż tak, jak się spodziewałem, a ja tolerancję na takie rzeczy mam niską. Wynika to po części z faktu, że za golizną nie idzie seksizm na innych poziomach – kobiety mogą spokojnie pełnić każdą funkcję, jaką pełnią mężczyźni, są kompetentne, odważne i mają własne ambicje, nie istnieją tylko po to, by wspierać moralnie bohaterów i być przez nich ratowane. Po drugie, fanserwis nie wchodzi w drogę fabule – istnieje jakby obok, jako osobny byt, ale nie wymusza naginania historii, by wcisnąć więcej podskakujących biustów, a jeśli nawet, to tylko po to, by widz zaczął się śmiać z tego, jak bezsensowna jest cała sytuacja, nie zaś po to, żeby go podniecić. Warto też zwrócić uwagę, że poziom owego fanserwisu nie wychodzi poza pewne granice, a w porównaniu z tytułami, które mają na celu tylko i wyłącznie stymulowanie widza i gotowe są nawet z dzieci, które dopiero weszły w okres dojrzewania, zrobić obiekty seksualne, by osiągnąć swój cel, nagość w Godannarze jest stonowana i daleko jej do przekroczenia granic dobrego smaku. Na swój sposób cała ta golizna działa tu nawet na korzyść – fakt, że fabuła, której daleko do wybitności, potrafi zainteresować widza, pomimo wszechobecnych skaczących piersi, zasługuje na uznanie.

Anime bez wymyślnej fabuły wciąż ma szansę być interesujące, jeżeli interesujący są główni bohaterowie. I pod tym względem Godannar nie zawodzi. Goh i Anna mają bardzo ciekawą dynamikę relacji, to prawdziwa przyjemność oglądać, jak próbują przedefiniować swoje życie i odnaleźć się w nowej sytuacji. Idealizm i optymizm Anny, typowy dla jej wieku, zostanie wystawiony na próbę, jaką jest znalezienie się w roli żony i pilotki, podczas gdy Goh musi pogodzić się z faktem, że po raz kolejny kobieta, którą kocha, naraża się na śmierć w walce. Sytuacja zaczyna się też komplikować, gdy pojawia się pewna postać z przeszłości Goh, a także gdy oboje adoptują Lu – dwunastolatkę, której ojciec został zabity przez Mimetic Beasts, a przy tym jedyną bohaterkę żeńską, której oszczędzono fanserwisowych elementów (co mnie bardzo cieszy – to miło zobaczyć anime, gdzie obecność „loli” w obsadzie nie jest równoznaczne z ciągłymi próbami przyciągania przed ekrany efebofilii). Goh będzie musiał walczyć o miano jej opiekuna z Kenem – samotnikiem opętanym obsesją pomszczenia śmierci żony, w którym Lu widzi szansę dokonania własnej zemsty. Na drugim planie mamy Shizuru, będącą dla mnie dekonstrukcją tsundere – jak sama przyznaje, zachowywała się w stosunku do Goh dokładnie wedle schematu tego typu postaci, trzymała go na dystans i nim w końcu zdała sobie sprawę, co do niego czuje, on poślubił inną kobietę. Teraz Shizuru nie może sobie znaleźć miejsca w nowej sytuacji i również musi zdefiniować na nowo siebie i swój system wartości. Jednocześnie jest ona postacią bardzo wojowniczą i gotową stanąć do każdej walki, nieważne, jak małe ma szanse na zwycięstwo.

Reszta obsady ma tylko niewielką ilość czasu, by zdobyć sympatię widza i robi to z rozmaitymi efektami. Wielu bohaterów wydaje się nakreślonych pobieżnie, albo też nosi w sobie potencjał, który nie zostaje należycie wykorzystany. Prócz wymienionych już postaci poznajemy załogę Dannar Base – kontrolę misji i mechaników, którzy wspomagają naszych bohaterów – oraz załogi mechów z innych państw. Z tej drugiej grupy zostaje nam przybliżony duet z Wielkiej Brytanii – Knight i jego siostra, Ellis. Odcinki skupiające się na nich to moje ulubione – para ta jest sympatyczna, ma własne problemy i pewnie daliby radę pociągnąć własne anime, gdyby dać im szansę.

Projekty postaci są poprawne. Rzuca się w oczy fakt, że twórcy próbowali każdej dać jakiś element, który ją odróżnia od innych, jak kształt oczu czy owal twarzy, dzięki czemu bohaterowie nie wyglądają jak identyczne klony, odróżnialne tylko po fryzurze i kolorze oczu, a będące plagą wielu tytułów. Mimetic Beasts prezentują się obco i złowieszczo, a ich projekty są zróżnicowane. Z kolei mechy łączą elementy typowe dla gatunku Super Robot oraz jednolity styl pasujący bardziej do Real Robot. Nie jest to nic nadzwyczajnego, ale wygląda sympatycznie.

Muzyka to z kolei zupełnie inna liga. Do pracy nad ścieżką dźwiękową zaproszony został Akira Kushida, legenda anime i człowiek, który maczał palce w muzyce do różnych kultowych tytułów. W Godannarze wykorzystuje on wiele utworów, które nie zakwalifikowały się do jego wcześniejszych dzieł, odnowionych i ulepszonych na potrzeby nowej produkcji. Ze ścieżki dźwiękowej bije niewiarygodny optymizm i energia, szczególnie z bardzo rytmicznego i przyjemnego dla ucha openingu. Widać, że Kushida włożył serce w pracę nad tym tytułem.

Godannar nie jest wybitnym anime. Nie jest niesamowicie oryginalny ani bardzo odkrywczy. Ma potencjał, którego ogromna część pozostała niewykorzystana, a jego fabuła urywa się w środku. Jednakże wciąż może zapewnić rozrywkę mało wymagającej widowni. I to pomimo ogromnej ilości skaczących piersi.

616, 6 czerwca 2011

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: AIC (Anime International Company)
Autor: Yasuchika Nagaoka
Projekt: Masahiro Yamane, Takahiro Kimura, Tsukasa Kotobuki
Reżyser: Yasuchika Nagaoka
Scenariusz: Hiroyuki Kawasaki
Muzyka: Michiaki Watanabe