Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Komikslandia

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

9/10
postaci: 7/10 grafika: 7/10
fabuła: 9/10 muzyka: 7/10

Ocena redakcji

10/10
Głosów: 2 Zobacz jak ocenili
Średnia: 9,50

Ocena czytelników

9/10
Głosów: 9
Średnia: 8,56
σ=1,34

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (616)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Yuusha Ou GaoGaiGar Final

Rodzaj produkcji: seria OAV
Rok wydania: 2000
Czas trwania: 8 (7×30 min, 52 min)
Tytuły alternatywne:
  • Brave King GaoGaiGar Final
  • GaoGaiGar Final
  • 勇者王ガオガイガーFINAL
zrzutka

Więcej mocy, więcej akcji, więcej odwagi! I fanserwis. Drżyjcie niewierni, albowiem Król Odważnych powrócił potężniejszy niż kiedykolwiek!

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: 616

Recenzja / Opis

Anime jest kontynuacją Yuusha Ou GaoGaiGar. Osobom niezaznajomionym z tym anime odradzam czytanie tej recenzji, ponieważ zawiera ona pokaźną liczbę spoilerów. Zostaliście ostrzeżeni.

Pokonanie 31 Primevals oznaczało koniec zagrożenia ze strony Zonder Empire. Dla GGG nastał czas zmian. Dyrektor Taiga ponownie został prezesem Korporacji Podboju Kosmosu i próbuje zapobiec eksploracji Jowisza. Pod nowym przewodnictwem Gutsy Galaxy Guard skierowało się w stronę walki ze złą organizacją BioNet, w czym wspiera ich francuska grupa antyterrorystyczna, Chasseur. Jej członkinią jest Renais, córka doktora Liegera, przemieniona przez BioNet w cyborga takiego jak Gai. Sam Gai w swoim nowym robocie – GaoFightGarze – oczywiście aktywnie bierze udział w walce z przeciwnikami. Historia zaczyna się, gdy GGG zdobywa dziwne, czarne obiekty, które pojawiły się w tym samym czasie w różnych miejscach na Ziemi. Nie wiadomo dlaczego powraca Mamoru, gotów zdobyć je nawet za cenę ludzkiego życia, jak również chcący go powstrzymać Arma. To tylko początek wydarzeń, które zabiorą GGG dalej niż kiedykolwiek i zmuszą ich do stoczenia najzacieklejszej walki w ich życiu, przeciw nowemu wrogowi – 11 Masters Of Sol.

Fabuła tego anime to perełka. Pełno w niej zwrotów akcji, zaskakujących wydarzeń, a zarówno epickość, jak i pomysłowość autorów wręcz biją z ekranu. Gdy myślisz, że twórcy już bardziej cię nie zaskoczą, oni udowadniają ci, jak bardzo się mylisz. Fabuła jest sensowna i przemyślana, a przy tym wciągająca i zdolna wielokrotnie wprawić widza w osłupienie. Celem twórców było wyraźnie nie tylko przebicie pierwowzoru, ale też stworzenie najlepszego anime, jakie tylko stworzyć zdołają, co udało im się na całej linii. Wiele razy w ciągu trwania opowieści musiałem zbierać swoją szczękę z podłogi.

Duża w tym zasługa nowych złoczyńców – 11 Masters Of Sol są przemyślani, swoją przebiegłością przebijają nawet 31 Primevals i nie zaangażują się w walkę, póki nie będą mieli stuprocentowej pewności, że ją wygrają. Problem stanowi tylko to, że nie poznajemy ich wszystkich – może to wynika z ich natury, może z braku czasu, ale tak naprawdę tylko troje z nich posiada osobowość, ba, wypowiada jakiekolwiek kwestie – Palparepa, Palus Abel i Pillnus. Dwaj pierwsi to para wspaniałych drani z ciekawymi charakterami. Przez większą część anime zastanawiałem się, który z nich jest tak właściwie szefem – czy Palparepa z kompleksem boga, angażujący się bezpośrednio w walkę z Gaiem, czy też Palus Abel, który (albo która, kwestia płci tej postaci pozostaje nierozstrzygnięta) traktuje wszystkich jak pionki na szachownicy, w bezpośrednim starciu zazwyczaj wydaje rozkazy podkomendnym, a do wszystkiego ma o wiele mniej emocjonalny stosunek. Jednakże Pillnus, z takim wyglądem, jakby twórcy chcieli sprawdzić, ile fetyszy zdołają zmieszać, zanim stanie się to niestrawne, osobowością dominy i iście seksualną obsesją na punkcie Renais, pełni wyłącznie rolę lokalnej dostawczyni fanserwisu, czym mnie niepomiernie denerwowała.

Skoro już przy tym jesteśmy, fanserwis mnie strasznie w tym anime irytował. Nie jest go aż tak dużo, ale jednak jest. Jego poziom się waha od subtelnego (jak dodanie żeńskim postaciom dekoltów) do nachalnego (jak praktycznie wszystko związane z Pillnus). Rozumiem, celem fanserwisu jest (a przynajmniej kiedyś było) nagrodzenie widza za wierne oglądanie anime, więc mogę zrozumieć jego obecność w serii OAV będącej wielkim prezentem dla fanów, ale czy naprawdę nie można było go ograniczyć do subtelnych elementów? Potrafi on tutaj zepsuć scenę i niepotrzebnie odciągać od świetnej historii, zwłaszcza ludzi takich jak ja, którym działa na nerwy.

Z nowych postaci warto wymienić cztery damy, które dołączają do drużyny bohaterów – wspomnianą już Renais, Papillon oraz żeńskie roboty, AnRyu i KouRyu. Renais to zdecydowanie najlepiej rozwinięta postać serii – dowiadujemy się o niej najwięcej i mamy najgłębszy wgląd w jej psychikę. Ponura i poważna, skoncentrowana i stroniąca od ludzi, stanowi doskonały kontrast wobec reszty drużyny, zwłaszcza Gaia i Mikoto, dobrze wypada też jej porównanie z J. Jej jedynym problemem jest to, że została wciągnięta w niepotrzebne walki z Pillnus, główne źródło nachalnego fanserwisu, o którym już wspominałem, co psuje nieco jej obraz jako postaci. Papillon to postać dosyć niedopracowana – z jednej strony wnosi swój wkład do dynamiki drużyny, z drugiej często miałem wrażenie, że jest narzędziem fabularnym, a nie pełnoprawną postacią. Jej zdolności telepatyczne, tak zwany „czuły umysł”, wydawały mi się nieco nie na miejscu, ponieważ nie towarzyszyło im żadne wyjaśnienie. Dopiero potem dowiedziałem się, że jest to moc przemycona z Bettermana, anime osadzonego w tym samym świecie co saga o Królu Odważnych. AnRyu i KouRyu to nowe członkinie Smoczego Rodzeństwa – zdolne do transformacji w ciężarówki, żeńskie roboty oparte na projektach HonRyu i EnRyu. Podobnie jak w przypadku swoich starszych braci, dwójka ta ma osobowości zbudowane na bazie przeciwieństw. KouRyu jest poważna, opanowana i przywodzi na myśl typową „chłopczycę”, a w utrzymaniu takiego wizerunku pomaga też fakt, że ma zamontowaną wyrzutnię rakiet ziemia­‑powietrze. AnRyu z kolei jest bardziej emocjonalna i ma osobowość radosnej dziewczynki. Zestawienie chłopczycy z dziewczęcą panną jest znane nie od dziś, ale zaskakująco dobrze wypada, gdy obie panie to roboty. Do załogi dołącza jeszcze dwóch starszych panów, ale niestety na krótko i nie da się zbyt wiele o nich powiedzieć, prócz tego, że nowy szef, Yaginuma, stanowił zabawny kontrast dla Taigi i bawił mnie tym, jak bardzo wydawał się być nie na miejscu.

Starzy członkowie Gutsy Galaxy Guard wypadają świetne – w najgorszym wypadku wciąż są dokładnie tacy, jakich znamy z oryginalnego anime, ze wszystkimi cechami za jakie ich pokochaliśmy. Niektórzy, jak Gai, Mamoru czy Mikoto, mieli okazję przewyższyć samych siebie i po raz kolejny nas zadziwić. Szczególnie Gai się tu wyróżnia, przebijając wszystko, czym nas uraczył w serii TV, a potem przebijając swoje nowe dokonania. Kilka razy pod rząd.

Seiyuu pozostali na swoim stałym poziomie, ale, ku mojej radości, zmniejszyło się użycie beznadziejnego angielskiego, który tak mnie irytował w serii TV. W kontynuacji wykorzystano ścieżkę dźwiękową pierwszej części, która została podrasowana jedynie tu i ówdzie i dalej stanowi doskonałe uzupełnienie anime.

Grafika również została dopieszczona – kolory są żywsze a animacja bardziej dopracowana. Nie jestem do końca przekonany do projektów nowych mechów, a dokładnie do mechów 11 Masters of Sol – są bardzo zróżnicowane i jedne do mnie przemawiają, a inne nie. Niezbyt podobał mi się na przykład mech Palparepy, za to statek­‑mech dowodzony przez Palus Abel i pilotowany przez Pia Decem wyglądał świetnie. Nie zawiodły projekty KonRyu i AnRyu, oczywiście, jak u ich braci, wzorowane na Transformers. Nowe wcielenia GaoGaiGara również wypadają imponująco, zwłaszcza jego wersja z dalszych odcinków.

Anime jest zdecydowanie bardziej mroczne i dramatyczne niż pierwszy GaoGaiGar, ale też zarazem bardziej epickie. Wzrost dramatyzmu i cięższy ton pozwalają widzowi poczuć, o ile poważniejsza jest sytuacja. Wiele razy, nie tylko na gruncie anime, ale i fikcji w ogóle, spotykać mi się przyszło z sytuacją, że próbując uczynić kontynuację jakiegoś tytułu mroczniejszą, zagubiono gdzieś ducha oryginału. Yuusha Ou GaoGaiGar FINAL można stawiać za wzór, jak tego uniknąć. Gorąco polecam to anime wszystkim, ale dopiero po obejrzeniu telewizyjnej sagi. Dla fanów mechów, a już szczególnie dla fanów Króla Odważnych, jest to pozycja obowiązkowa.

616, 30 listopada 2010

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Sunrise
Projekt: Kazumi Fujita, Kunio Ookawara, Takahiro Kimura
Reżyser: Yoshitomo Kometani
Scenariusz: Fuyunori Gobu
Muzyka: Kouhei Tanaka