Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Komikslandia

Komentarze

Szept serca

  • Avatar
    A
    MiyuMisaki 25.06.2016 16:35
    Wcale nie idealna opowieść o dorastaniu, miłości i szukaniu własnej drogi
    Muszę przyznać, że przez większość czasu nudziłam się, zajmowałam się czymś innym i mówiłam sobie w myślach, jak bardzo się zawiodłam na studiu Ghibli.
    Film nie był perfekcyjny – był przede wszystkim mocno nudny i monotonny. Akcja trwa ostatnie pół godziny, brak mi dużo magii i rodzinnego klimatu, jaki wyczułam w innych produkcjach tego studia.
    Mimo wszystko opowieść mnie mocno poruszyła, do tego stopnia, że byłam naprawdę blisko łez – szczególnie zakończenie i sam wątek pisania powieści przez główną bohaterkę, z którą miałam sporo wspólnego, bo również od dziecka czuje swoje powołanie właśnie w pisarstwie. Jej trwanie w tym i droga do celu mnie wzruszyła.
    I ta piosenka pod koniec rozwaliła moje serduszko.
    Mimo wszystko, nie mogę dać wyżej niż 6/10 – uważam, że byłoby to nie fair w stosunku do serii, które mają te 7/10 bo miały drobne niedociągnięcia, a bawiłam się przy nich doskonale.
    Nie wiem czy film zapadnie w mojej pamięci, ale o dziwo, mimo ogromnej popularności, nie uważam go za nic porywającego i niesamowitego. Z pewnością było wiele innych filmów, które bardziej polubiłam.
    Uważam, że każdy film studia ghibli niezależnie od poziomu, „stężenia” klimatu, powinien zostać obejrzany przez fana anime i magii. Nie ma co ukrywać, dzięki temu, że nie są to nowe filmy, zawierają dużo więcej tego, co lubię w animku – życia. Nie ma tutaj wyskakujących cycków, krótkich spódniczek, obcisłych zakolanówek, kocich uszków. Jest tutaj życie. I to absolutnie zasługuje na docenienie i pochwałe.
    • Avatar
      MiyuMisaki 25.06.2016 16:36
      Re: Wcale nie idealna opowieść o dorastaniu, miłości i szukaniu własnej drogi
      Anime i mangi*, chociaż magii może też.. :D
  • Avatar
    A
    deduch 3.05.2016 18:12
    W opisie należałoby zaznaczyć, że powiązanym anime jest „Narzeczona dla kota”.
  • Avatar
    A
    Razeroth 2.01.2015 14:25
    Take Me Home, Country Road
    A kiedy jest czas na młodzieńczą, płomienną miłość jak nie w młodości? Japonia, rok 1994, gimnazjum. Żadne polskie „gimbazy” i gimbusy. Młodzi Japończycy z lat. 90 byli o wiele bardziej dojrzali niż ich odpowiednicy w Polsce czy chyba gdziekolwiek. Poza tym inna kultura i obyczaje. Swoją drogą bardzo fajne.

    Co do samego filmu to rewelacja. Po co na siłę komplikować fabułę? Spokojna opowieść o  kliknij: ukryte . I ta PIOSENKA!!! Majstersztyk!!! :)
  • Avatar
    A
    Slova 21.12.2014 13:31
    DO Suplice:
    Przecież to oczywiste, że najlepszą obyczajówką od Ghibli było Omohide Poro Poro. Szept serca to dobre anime, można podnieść ocenę za grafikę, ale historia jako całość okazała się zbyt prosta, aż za łatwo to wszystko szło, trudno mi było uwierzyć w tę młodzieńczą, płomienną miłość.
  • Avatar
    A
    Krystian 18.11.2013 06:09
    Szept Serca, Arrietta i Totoro, póki co są dla mnie świętą trójcą Ghibli. Biją na głowę hołubione przez wielu Mononoke, Spirited Away, czy zamek Hauru.

    I nie rozumiem narzekania recenzenta na główną bohaterkę, mnie się jej postać bardzo podobała, nie zauważyłem, żeby jakoś specjalnie zadzierała nosa, a stwierdzenie jakoby rodzina ją nie obchodziła wydaje mi się co najmniej krzywdzące. Że się miga od obowiązków domowych, to inna sprawa, co nie znaczy, że działa to na jej niekorzyść. Może recenzent za dzieciaka stanowił pod tym względem wzór do naśladowania, ale jak dla mnie sprzątanie, robienie zakupów itp. po dziś dzień są złem koniecznym.

    Nie zgodzę się również z opinią, że problemy protagonistki są błahe (aczkolwiek Suplice9 zaznaczył, że to zależy od punktu siedzenia), przede wszystkim są adekwatne do jej wieku, chociaż i tak uważam, że nie jednemu dorosłemu mogłyby spędzać sen z powiek. Problemy sercowe, poszukiwanie swojej drogi w życiu, to nie są znowu takie błahe sprawy. Większość z nas ma na koncie podobne i nie wydaje mi się by wówczas jawiły się jako coś mało znaczącego. W filmie walka bohaterki z przeciwnościami dopiero się zaczęła, postawiła ledwie pierwszy krok, o czym dziadek ją ładnie uświadamia. Jak dzisiaj dziewczyna podniesiona na duchu dobrym słowem patrzy w przyszłość optymistycznie, tak jeszcze nie raz trafi na schody i zacznie powątpiewać, tak więc nie widzę tego tak, że w dwadzieścia minut udaje się jej je pokonać.

    :P
    • Avatar
      Sulpice9 19.01.2014 13:55
      Może o to poniekąd chodzi...
      Dla mnie pomaganie w domu, słuchanie rodziców, czy przygotowywanie się do zajęć zawsze było czymś naturalnym – gdybym zachowywał się jak nasza główna bohaterka prawdopodobnie miałbym szlaban na wszystko :) Takie zachowanie szczególnie mnie dziwi w Japonii, gdzie myślałem, że nacisk na dyscyplinę jest większy…

      Nie do końca zgadzam się, z problematyką filmu – twórcy wyraźnie przesadzili z rolą jaką mają niby jej decyzje w tym wieku – owszem, są ważne, ale tak naprawdę „życiowe decyzje” podejmuje się aż do śmierci…


      Serdecznie pozdrawiam!

      PS – na przyszłość sugerowałbym zaznaczać, że post jest do anime i do recenzji, wtedy zauważę ewentualną polemikę i będę mógł szybciej odpowiedzieć :)
      • Avatar
        aJ. 20.11.2014 04:05
        Re: Może o to poniekąd chodzi... (post jest do anime i do recenzji ;-))
        Zauważ, że bohaterka jest na pierwszym życiowym zakręcie (pierwszym, a więc największym, jaki przeżywała), kiedy człowiek zdaje sobie w końcu sprawę, że zaczyna wyrastać z wieku, w którym decyzje o wszystkich ważnych sprawach można bezstrosko zostawić starszym. Od jej wyborów (np. wybór przyszłej szkoły) będzie zależała cała jej przyszłość (co brutalnie uświadamia jej – oraz widzom – starsza siostra podczas wspólnego zmywania naczyń, podkreślając dodatkowo wagę sytuacji przez dodanie, że na rozmowę z nią, przed jej ostateczną decyzją, chcą się też koniecznie umówić nieobecni w filmie dziadkowie – w Japonii bardziej nawet niż gdzie indziej symbol autorytetu i mądrości).
        Jest to też czas, kiedy po raz pierwszy w życiu trzeba wybierać między  kliknij: ukryte . Jak wyjawia w „rozmowie” z kotem, zawsze była miłym, słodkim dzieciakiem (i chciałaby, jak chyba każdy, żeby ten stan trwał wieczność), ale jakieś drżenie na dnie serca zdradza jej, że próba utrzymania status quo źle się dla niej skończy. I sama widzi że się zmieniła. Zresztą uczynienie z owego drżenia serca motywu tytułowego całego filmu chyba o czymś świadczy :-).
        To jest film o tym, że kiedyś trzeba wydorośleć, o końcu dzieciństwa i początku odpowiedzialności za własny los. Kiedy coraz wyraźniej widać, że całe dotychczasowe życie się kończy (koniec sielanki!), no to, cholera, człowiek ma chyba prawo być zestresowany i zdenerwowany, no nie?! ;-)

        O tym, że nie zawsze taka była, świadczy choćby rozmowa starszej siostry z rodzicami („zauważyliście, że Shizuku zrobiła się ostatnio bardzo krnąbna?”). Inna sprawa, że nasza bohaterka ma dość choleryczny charakter, ale zdaje sobie z tego sprawę i stara się nad tym – dość skutecznie zresztą – zapanować (polecam uwadze jej błyskawiczne „przemiany” podczas rozmów z Seijim – przy skrzypcach, kiedy na jej komplement chłopak odpowiada „każdy głupek to potrafi”, oraz później, kiedy ją tego samego wieczoru odprowadził, w momencie pożegnania). Ile książek trzeba przeczytać, żeby w tym wieku być zdolnym do takiej samooceny i samokontroli? :-)

        Reasumując – to nie są małe dramaty (już Korczak zresztą o tym pisał), nie tylko dlatego, że w tym wieku wszystko przeżywa się silniej (żadne Audi w dorosłym życiu nie zdoła sprawić człowiekowi takiej radości, jak pierwszy dziecięcy rowerek otrzymany na Gwiadkę). Również dlatego, że są to PIERWSZE takie dramaty w życiu człowieka oraz dlatego, że NAPRAWDĘ od tych wyborów zależy więcej niż od większości późniejszych – całe życie człowieka. A poza tym – Ty chyba nigdy nie byłeś dorastającą dziewczynką ;-).

        PS: Co do „japońskiej dyscypliny” – zauważ, że nasza bohaterka żyje w wyjątkowo liberalnej rodzinie. Rodzice z zasady nie wtrącają się do decyzji swoich córek, za wyjątkiem naprawdę poważnych sytuacji starają się ograniczać do drobnych „uwag naprowadzających”, ufając, że zdołali wykształcić w nich dostateczne poczucie odpowiedzialności. Zwracam uwagę na dialog gdzieś na początku filmu „Ty Shizuku, to masz dobrze. Nie słyszysz bez przerwy 'ucz się, ucz się!'" „Czy ja wiem, czy to tak dobrze?”.
        • Avatar
          Dzięki za odpowiedź :) 23.11.2014 15:42
          Re: Może o to poniekąd chodzi... (post jest do anime i do recenzji ;-))
          Hej,

          Dzięki za interesujący komentarz – przyznaję, rozwiązuje kilka kwestii, aczkolwiek wciąż pozostaje kilka problemów (ba, niektóre sama mi wskazałaś :)).

          Przyznaję oczywiście, że film porusza ważne tematy dojrzewania i zgadzam się w pełni, że to ładny i zdrowy przekaz, że czas podejmować decyzje. Inna sprawa, że Shizuku większość tych decyzji podejmuje sama – sama postanawia napisać książkę, sama postanawia przelożyć to ponad naukę, sama decyduje zachować w tajemnicy przed rodzicami, wiedząc jak ważne będą wyniki egzaminu. Całkowicie popieram istnienie „samotnych wojowników”, jednak sugerując widzom, że nastolatki, które (przepraszam jeśli kogoś obrażę) podejmują zwykle idiotyczne decyzje, jest w moim odczuciu bardzo niebezpiecznym „morałem”.

          Wiem, że bycie nastolatkiem to brak rozwagi i trzeźwego spojrzenia na świat (sam przez to przechodziłem), ale od tego właśnie jest rodzina/przyjaciele/starsze rodzeństwo, by dobrze nakierowały. Dojrzewanie polega na tym, że człowiek podejmuje decyzje sam, ale rozważa „za” i „przeciw”, i nie boi się pytać o wskazówki. Tutaj – Shizuka podejmuje bardzo ważną decyzję tak naprawdę nie bacząc na uczucia i zdanie pozostałych. A kierowanie się własnym szczęściem ignorujac innych nie jest dojrzałą postawą.

          W „Kiki” proces dojrzewania głównej bohaterki jest o wiele bardziej przekonujący, ponieważ nie boi się korzystać z pomocy innych. Dzięki temu jej dylematy i rozterki są bardziej przekonujące (przynajmniej dla mnie). Umi z „Kokuriko saka kara” przeszła przez koszmarną traumę i musiała opiekować się młodszym rodzeństwem, dzięki czemu jej zerwanie „końcem lata” (końcem dzieciństwa rzecz jasna :)) budzi o wiele większy podziw niż Shizuku.

          Przyznaję, problem „trójkąta” faktycznie lepiej, że rozwiązała sama i tu podobało mi się zarówno to, że nie poświęcono mu zbyt wiele czasu (podkreślając, ze to pewnie nie pierwsza i ostatnia przelotna miłostka), jak i sposób rozwiązania :)

          I, faktycznie, nigdy nie byłem dorastającą dziewczynką :) Inna rzecz, że uwielbiam historie o dorostajacych kobietach/dziewczynach, które zrobiło Ghibli: „Ruchomy zamek Hauru”, „Podniebna poczta Kiki”, „Makowe wzgórze”. „Powrót do marzeń”. Z kolei wiele moich koleżanek nie cierpi tego filmu, dając mu oceny w granicach 4­‑5/10…

          Podsumowując – przyznaję, że film ma ciekawą i złożoną historię, ale nie zawsze wie, jak ją pokazać. I dalej uważam, że jak na standardy Ghibli Shizuku jest po prostu irytująca. A skoro żyje w wyjatkowo liberalnej rodzinie, to czy powiedzenie rodzicom, że ma inne projekty niż większość jej koleżanek nie powinno stanowić żadnego problemu?

          W każdym razie – dyskusja na wysokim pozimie i dziękuję za ciekawy komentarz :)

          Serdecznie pozdrawiam!
  • Avatar
    A
    Elfik 2.11.2013 23:28
    Polecam
    Jak coś ze Studia Ghibli to raczej warte obejrzenia. I tak jest w przypadku tego filmu. Szkoda tylko, że tak długo zwlekałam z obejrzeniem. Polecam innym. 10/10
  • Avatar
    A
    myszahihi 13.02.2013 15:17
    Ten film jest taki piękny ;( Daję 10/10 Naprawdę warto obejrzeć.
  • Avatar
    R
    harpagon 24.11.2012 13:19
    Recenzja słaba, a pojęcie recenzenta o produkcjach Ghibli lekko mówiąc mizerne. Szept Serca to fantastyczny film i jeden z nielicznych, który trzyma poziom od początku do końca (czego o kilku innych produkcjach Ghibli powiedzieć nie mogę). Także autor recenzji być może nie wyczuł klimatu, ma niższą wrażliwość na tego rodzaju produkcje lub zwyczajnie nie zrozumiał tego filmu.
    • Avatar
      Sulpice9 24.11.2012 19:53
      Cóż...
      Dziękuję za te ciepłe słowa
      pojęcie recenzenta o produkcjach Ghibli lekko mówiąc mizerne
      .

      Jeżeli mogę podnieść się z klęczek i powiedzieć coś na swoją obronę (jeśli „znawca” raczy łaskawie wysłuchać) to:

      a) rozumiem o czym jest film i doceniam jego klimat (zresztą wspomniałem o tym przy wymienianiu jego zalet)
      b) oglądałem zdecydowaną większość filmów studia Ghibli (z czego większość, w tym „Szept serca” po kilka razy) i starałem się je zanalizować pod kątem symbolicznym, społecznym, a nawet komercyjnym (kiedy powstał i w jakiej sytuacji finansowej było studio).
      d) bardzo lubię tak zwane „okruchy życia” („Mushishi” jest moim ulubionym serialem anime) i proste historie o zwyczajnych ludziach mnie nie nudzą
      c) gdybym miał go oceniać po „powierzchownej” interpretacji (którą wyraźnie mi się zarzuca) film dostałby max. 4/10. Ale za drugim razem załapałem o co chodziło z figurką Barona, dostrzegłem, że reżyser kilka spraw wprowadził celowo wcześniej, no i uważniej obejrzałem tło napisów końcowych. Wciąż jednak kusiło mnie, by sięgnąć po pilota i odpalić „Spirited Awat”, czy „Totoro”.
      e) jeżeli film Ci się podobał nie mówię, że to źle (Twoja reakcja sugerowałaby, że dałem mu 1/10) – to bardzo dobry dzieło (zdarzało mi się nawet bronić ten film przed bardziej sceptycznymi znajomymi), ale moim zdaniem nie jest arcydziełem.
  • Avatar
    A
    Sezonowy 24.11.2012 13:12
    *do recenzji pióra Suplice9

    Zaskoczył mnie zarzut recenzenta dotyczący charakteru głównej bohaterki:

    Przez pierwsze pół filmu zadziera nosa, ledwo pomaga rodzinie (która, notabene, niewiele ją obchodzi), a jej mniemanie o sobie skacze od przesadnie wybujałego ego po syndrom nieudolnej beksy.


    Skoro zauważył, że jest taka przez pół filmu, to powinien zauważyć również, że przez drugą połowę filmu już taka nie jest. Dlaczego? Ponieważ jesteśmy świadkami tego, jak charakter dziewczynki stopniowo przechodzi przemianę, a ona sama, nieświadomie, stawia pierwsze kroki na ścieżce, która w przyszłości zaprowadzi ją ku odpowiedzialności i dorosłości. Ważne tylko, by zdać sobie sprawę, że „Szept serca” jest m.in. filmem o pokonywaniu umownej granicy „dziecko/młody człowiek”. W tym kontekście czynienie zarzutu z tego, że początkowo bohaterkę pokazano jako rozkapryszonego dzieciaka, uważam za, delikatnie mówiąc, nieporozumienie, bo gdyby nie smarkula z pierwszej połowy filmu, nie byłoby dziewczynki z zakończenia.
    • Avatar
      Sulpice9 24.11.2012 19:34
      W porządku tylko...
      Czy naprawdę musieliśmy się z nią użerać aż 50 minut (to ponad połowa filmu!)? W „Spirited Away” wystarczyło tylko kilka scen z irytującą Chihiro, która jednak szybko zdobywa moją sympatię (nb.jak oglądałem ten film z kolegą, miał ochotę rzucić butem w ekran przez pierwsze kilka scen :)).

      Rozumiem, że film jest o dojrzewaniu, ale jakoś… no nie wiem, może to po prostu dlatego, że mam charakter bardziej w stylu Sophie z „Ruchomego zamku Hauru” i nie mogłem zrozumieć prawie żadnej jej decyzji. Zdecydowanie bardziej podobają mi się charaktery dojrzalsze i rozsądniejsze, po które Ghibli (na szczęście) o wiele częściej sięga. Może też dlatego wolałbym, żeby film był o Yuko, czy o japońskiej bohemie, którą reprezentuje dziadek Seijiego…

      Ale dziękuję za merytoryczną i konstruktywną krytykę. Po tym jak z przerażeniem odkryłem, że ten film nie ma ani jednej złej opinii na tanuki.pl (kurczę, już nawet „Mushishi” się oberwało!) spodziewałem się o wiele ostrzejszej reakcji.
  • Avatar
    A
    Lord Baffird 24.11.2012 09:53
    Jedna z najlepszych produkcji studia Ghibli. Piękna w swej prostocie historyjka namalowana jak zawsze po mistrzowsku. 10/10
  • Avatar
    A
    Naija1 22.01.2012 17:26
    Ending
    Trzymajcie mnie -ending jest tak fenomenalny w swojej prostocie, że pierwszy raz wysiedziałam do samego końca napisów. Moje gratulacje. A scena ze śpiewaniem -mistrzostwo. Aż mnie ciarki przeszły (ale nie, że straszne, tylko, że niesamowite)!
  • Avatar
    A
    Marie Antoinette 19.01.2012 23:18
    Zgrabnie opowiedziana historia. Chociaż bardziej podobała mi się manga, to film również potrafi oczarować swoim realizmem i ciepłem.
    Być może gdybym nie zapoznała się z pierwowzorem, to anime wywołałoby u mnie większe poruszenie. Jednak mimo wszystko, jest to dobra produkcja z sympatycznymi bohaterami oraz przyjemną dla oczu grafiką.
  • Avatar
    A
    ukloim 6.08.2011 22:17
    Sztuka!
    Sztuką jest stworzyć film tak bliski realnemu życiu, ale jednak magiczny i niesamowity. To zrobił właśnie Yoshifumi Kondo, którego był to niestety pierwszy i ostatni film. Jestem ciekaw jakie cuda nakręciłby gdyby nie umarł przedwcześnie bo skoro jego pierwszy film był tak fantastyczny to jakie byłyby kolejne. Ale wracając do filmu: moim zdaniem każdy dobry film obyczajowy cechuje powolne tempo, a 'Szept serca' ogląda się bardzo powoli. Muzyka jest bardzo dobra, szczególnie jedna piosenka. Dla niej oglądałem napisy do końca. A o klasie tego filmu świadczy to, że pod koniec się popłakałem (tak, jestem chłopakiem). Ogólnie, 10/10. Pozycja obowiązkowa dla każdego fana Studia Ghibli i nie tylko ;)
  • Avatar
    A
    Gabiszoon 1.07.2011 18:59
    Anime
    Anime bardzo mi się podobało, szczególnie, że Baron występuje też w anime: Narzeczona dla kota.:)
  • Avatar
    A
    Tsume 14.04.2011 12:06
    Śliczne
    Jestem podobnie jak Shizuku początkująca pisarką (i maniaczką mangi i anime ;)). Film, a raczej perełka jest tak mi bliska, bo dokładnie to samo czuję, gdy daje niektóre rozdziały mojej siorce do przezcytania.
    Ale co do anime… Cudo, dzieło, sztuka… To słowa jakimi mogę je opisać, al Baron jest po prostu przeuroczy :D 10/10
  • Avatar
    A
    Gabiszoon 31.12.2010 15:20
    :-)
    Świetne anime.
  • Avatar
    A
    SweetKiss 3.09.2010 23:52
    wspaniałe...;P
    To wspaniała opowieść o dążeniu do spełnienia marzeń, która poruszy serce każdej osoby. I zgadzam się z tym, że wykonanie niemal pod każdym względem jest bezbłędne…
  • Avatar
    A
    krysto 3.09.2010 16:10
    cudo xD
    Uwielbiam ten film. Już od pierwszych sekund klimat tego anime całkowicie mnie wciągnął.
    Dla mnie, każda scena jest perfekcyjnie zaplanowana i wykonana.
  • Avatar
    A
    Mementomoris 27.07.2010 16:46
    Świetne anime. Jedno z najlepszych jakie widziałem.
    Scena gdy  kliknij: ukryte natychmiast stała się moją ulubioną ze wszystkich anime.
  • Avatar
    A
    Iv 26.01.2010 21:58
    xD
    Bardzo miły i przyjemny film, szczerze mówiąc uśmiałam sie w pewnych momentach, a szczególnie na końcu bylo słodko ^^. Gorąco polecam tym, którzy lubią czasem obejrzeć naprawdę dobry film :)
  • Avatar
    A
    texhnolyze1989 2.09.2009 15:14
    Anime, które ma w sobie coś magicznego. Urzekło mnie swoim klimatem. Poza tym jestem fanem romansów:)
  • Avatar
    A
    kamui_uno 23.03.2009 16:14
    mila odmiana
    anime to daje nam coś więcej
    niż zwykłą treść i tym mnie urzekło.

    Bardzo mi się podobało
  • Avatar
    A
    anulka406 23.02.2009 22:15
    Warto to zobaczyć. I kilka uwag.
    Rzecz wspaniała.
    Moje pierwsze wrażenie było niesamowite – ciepła historia o odkrywaniu siebie. Mnie tym bardziej się podobała, gdyż  kliknij: ukryte 
    Mniejsza o to.
    W komentarzu chciałabym napisać parę rzeczy.
    Może warto zaznaczyć, że na parę miesięcy przed przystąpieniem do seansu miałam okazję przeczytać mangę, na podstawie której owe anime powstało – Mimo wo sumaseba. Manga ta w znacznym stopniu różni się od anime (odjęto i dodano wątki, zmieniono trochę bohaterów – a zwłaszcza kota/koty) i tutaj uważam, iż to, co zostało pokazane w anime w żadnym stopniu nie mogło być przedstawione w mandze. Przede wszystkim – po przeczytaniu mangi miałam wrażenie, że jest to dobry, krótki romans, a po obejrzeniu anime – historia o odkrywaniu siebie, chociaż wątek ten w mandze także się pojawił. Dlatego jeżeli ktoś wcześniej zaznajomił się z mangą pomimo wszystko powinien sięgnąć po anime choćby po to, żeby zobaczyć, że anime na podstawie mangi nie zawsze musi być od owej mangi gorsze.
    Druga sprawa na którą zwrócę uwagę to przewodnia piosenka – Take me home, country roads. Prawdę powiedziawszy wolę wykonanie Tennessee Riders'ów niż Olivi Newton­‑John. Jakoś zaznajomiłam się z nim jako z pierwszym i bardziej do mnie przemawia. Jednak co do tłumaczenia piosenki na japoński wykonanego przez bohaterkę – jest jak najbardziej wspaniałe. Jedyne co mam to zastrzeżenie czy to faktycznie jest tłumaczenie? Bo – przynajmniej w wersji którą ja widziałam – brzmi ono trochę inaczej niż piosenka… Przede wszystkim nie spotkałam się tam np. Z rzeką Shenandoah o której jest mowa w pierwszej zwrotce. Po drugie – tytuł. W wersji którą ja miałam okazję zobaczyć tytuł tłumaczony był jako Polna Droga, jednak ja swego czasu przetłumaczyłam to jako Ojczystą Drogę i moje tłumaczenie wydaje mi się wiarygodniejsze. Jednak nie liczę tego jako minus bo wiadomo, że zależy to od wersji jaką się ogląda. Jednak trzeba przyznać, że przekład bohaterki jest świetny. Asfaltowa droga także bardzo mi się podobała :)
    Trzecią sprawą którą omówię jest powiązanie z filmem Narzeczona dla kota, o którym może nie wszyscy wiedzą. Muszę przyznać, że od początku widać powiązania – choćby figurka kota i Moon. Muszę przyznać, że byłam nieco zaskoczona, że postacie są podobne – ale w końcu wszystko się wyjaśniło i szczerze powiedziawszy jeszcze polepszyło mi to wrażenie po seansie. Tak, że jakby ktoś nie wiedział – słyszałam, że Narzeczona dla kota jest nakręcona na podstawie opowieści Shizuku. Swoją drogą widać, co to znaczy na podstawie bo wydaje mi się, że te historie trochę się różnią, ale postacie są i nawet  kliknij: ukryte 
    Co więcej się rozwodzić, to wszystko co chciałam powiedzieć do ludzi będących po seansie, a do tych co jeszcze nie widzieli powiem tylko – warto to zobaczyć, bo to śliczna historia.
  • m 27.03.2008 22:43:15 - komentarz usunięto
  • Avatar
    A
    Salva 25.01.2008 16:32
    Film inny niż wszystkie.
    Długi, długi czas nie chciałam oglądać filmów Miyazakiego bo bardzo przeszkadzały mi projekty postaci (tak, wiem że byłam niesprawiedliwa). Pierwszy mój film to była Mononoke Hime i nie spodobało mi się. Potem trafiłam na Laputę i to nie był bynajmniej film, który urzekał i wywoływał mój zachwyt. Aż przyszedł czas na Howla. Tutaj zostałam porwana bezpowrotnie przez klimat i urok świata Miyazakiego. Do dzisiaj jestem niesamowicie zakochana w tym filmie. Jest moim bezwzględnym faworytem. Tutaj przełamały się pierwsze moje obawy w stosunku do tych filmów. Aktualnie dochodzę do wniosku, że nie mogłabym oglądać tego z innymi projektami postaci, bo nie to tu jest najważniejsze ! Nie sposób narysowania, a sposób przedstawienia. Celowy zabieg czy nie, nie ma znaczenia. Doceniłam. I mnie by już piękniejsze postaci (obiektywnie, bo subiektywnie one dla mnie są naprawdę śliczne) nie pasowały. W każdym razie po Howlu jakoś mniej miałam uprzedzeń (rany, jakby można było mieć uprzedzenia do tych przepięknych filmów…). Ale nadal byłam nieprzekonana do reszty. Pogląd zaczął mi się zmieniać po przypadkowym obejrzeniu Spirited Away (dotąd uważałam sposób rysowania Chihiro za zdecydowanie najmniej pociągający), przypadkowym, bo nie sięgnęłabym sama po ten film gdyby nie emisja w telewizji. Mimo że powstało wcześniej od Ruchomego Zamku tak bardzo przypominało mi Howla, że z miejsca się zachwyciłam. Każdy film oczarowywał mnie swoistym klimatem, ciepłem i siłą jaka z niego płynęła. Było w nich coś co nie pozwalało zapomnieć o bohaterach. Każdy z filmów dawał nieco do myślenia. Jednak zawsze pojawiała się tęsknota za tamtym „lepszym” (zawsze widzowi wydaje się, że główni bohaterowie mają lepiej od niego i że w anime jest zdecydowanie prościej, piękniej itd) światem. A tutaj, w Whisper of the Heart po raz pierwszy po seansie radosnym i szczęśliwym wzrokiem popatrzyłam na to, co mnie otacza. W tym filmie nie było ani trochę nadprzyrodzonych rzeczy, nawet ten kot był tak realny ! (osobiście znałam takiego psa, który sobie mieszkał w kilku domach) Nie było ani cienia żalu, że zostaje mi szara rzeczywistość. Bo przez Whisper ta rzeczywistość zrobiła się bardzo barwna i ciekawa. Bo ostatnio życie przekonało mnie, że jednak ludzie są zdolni do wielu rzeczy i nie trzeba być bohaterem anime żeby tego doświadczyć. Po raz pierwszy film upiększył rzeczywistość. Po raz pierwszy poczułam się po pięknym filmie zwyczajnie szczęśliwa, że jest tak jak jest. Bo Whisper pokazał, że życie właśnie takie jakie jest, samo w sobie, jest piękne. Te małe drobne rzeczy, których nie zauważamy na co dzień czyni nasze życie znacznie ciekawszym, milszym. I nawet nie zdajemy sobie sprawy jak piękne i dużo bardziej atrakcyjne od najwymyślniejszych nadprzyrodzonych mocy mogą być zwykłe czynności. Bo najpiękniejsze jest to, co potrafimy stworzyć własnymi siłami, sami. Może to wina mojego nastawienia (mylący kadr), ale znalazłam w Whisper po raz pierwszy coś, czego nigdy nie udało mi sie odnaleźć w żadnym utworze ani filmie. Że nasze życie, ta szara codzienność również może być piękna.

    Nie wiem czy wynika to jasno z mojego komentarza, ale bezwzględnie polecam. Ogromny plus za brak nadprzyrodzonych mocy, a jednak stworzenie naprawdę magicznej opowieści. Prostej, krótkiej, nieskomplikowanej, ale naprawdę pięknej. Już zapomniałam, że anime to nie tylko cuda na kiju, potwory, mechy itd. Już za sam fakt, że mamy tu czyste realia należą się brawa. Bo nie każdy z realnego świata potrafi zrobić coś tak uroczego i trafiającego do serca jak uczynił to Miyazaki. Mogłabym pisać o tym filmie jeszcze długo, ale lepiej zobaczyć go samemu. Coś w nim jest. Poza tym że mam ogromny żal o długość (chciałoby się więcej i więcej), nie mam nic do zarzucenia. Podchodzę też do tego filmu osobiście bo jestem identyczna jak Seiji i w podobnej sytuacji (u progu matury). Też chcę robić coś niecodziennego i ten film (jak cały czas powtarzała Harada, co prawda u mnie zamiast ukochanego połówka, ale jednak jako substytut sprawdził się świetnie) dodał mi odwagi i nieco wiary w siebie. Bo można, jeśli się tylko chce…
  • Avatar
    A
    sleepwalker 7.12.2007 01:25
    country road take me home...
    Piekne, przeurocze:)..takie właśnie filmy obalają mit o tym że wszystko co animowane jest płytkie lub tylko dla dzieci…motyw muzyczny szczególnie wpada w ucho, bardzo pasuje do całego klimatu filmu..coż po prostu następny film kóry bedę ciepło wspominać:)
  • Avatar
    A
    enevi 8.11.2007 18:54
    ciepła historyjka
    Przepiękna i ciepła opowieść, w dodatku magia codzienności wprost wylewa się z ekranu. Śliczne i ciekawe :). Krajobrazy cudne. I muzyka również.  kliknij: ukryte 
  • Avatar
    A
    Descartes 8.08.2007 23:06
    Wspaniałe
    urzekl mnie ten film. po prostu spokojna opowiesc, tak silnie dzialajaca na widza… cos, co moze sie zdarzyc, co jest zawsze dookola. Troche przesadzna koncowka – slowa, ktore mowi Tsukishima gdy jada rowerkiem pod gorke… nie kazdy dorosly potrafi to zrozumiec:)
    btw, zwrociliscie uwage, ze jednak ten film nie byl taki rzeczywisty? figurka kota nie calkiem byla figurka…  kliknij: ukryte . poza tym, to dizelo nie tylko miyazakiego – jest swietnym rezyserem, ale tutaj nalezy oddac rowniez czesc panu Kondo, ktory wykazal sie rownie wspanialaym kunsztem.
  • Avatar
    A
    Timecage 13.07.2007 16:59
    niewinność jest piękna
    To anime epatuje niewinność w jej najczystszym, pełnym słońca i dobroci znaczeniu. Nie ma tu nic ponurego, za to jest zachwyt spokojem, pięknem i prostymi aspektami życia, które dają najwięcej szczęścia. Przyzna się szczerze, iż zazdroszczę bohaterom tego anime tak spokojnych, wolnych od niepokoju dni. Studio Ghibli zaś po raz kolejny pokazało swój niedościgniony kunszt w tej kategorii.
  • Avatar
    A
    Kamcia1904 6.07.2007 09:42
    Śliczne ^^
    Jakiś czas temu obejrzałam to anime i mam ochotę uczynić to po raz kolejny :) Może to nie Miyazaki, ale i tak cudne ^^
  • Avatar
    R
    Kamcio 15.06.2007 17:51
    Żaden Miyazaki
    Film rzeczywiście sympatyczny, magiczny o wielkiej wartości sentymentalnej. Tylko, że jego reżyserem NIE JEST Miyazaki ani nikt z jego familii, lecz YOSHIFUMI KONDO, nieżyjący już niestety, który wyreżyserował tylko ten film. Poczytajcie trochę zanim zaczniecie pisać bzdury, bo wprowadzacie ludzi w błąd. Pozdro
    • Avatar
      IKa 15.06.2007 18:06
      Re: Żaden Miyazaki
      Znaczy… To, że Miyazaki napisał scenariusz, to się nie liczy? Nikt nie napisał przecież, że Miyazaki jest reżyserem, tylko, że film jest „Miyazakowski” czyli CZUĆ w nim ducha jego i studia Ghibli. A to chyba różnica, nie?
  • Avatar
    A
    K-chan 13.06.2007 12:14
    pokaz klasy Ghibli
    nic dodać nic ująć. znowu niesamowita, wciągająca opowieść przepełniona ogromem ciepłych uczuć. Zakończenie dobrane do całego anime. Tak jak to anime podobały mi się tylko dwie inne produkcje Ghibli: Ruchomy zamek Hauru i Spirited Away. Po prosty klasa. Otoczenie, budynki, krajobrazy i zachodzące słońce w ostatnich scenach są idealne. Po prostu pozycja obowiązkowa.
  • Avatar
    A
    Hana_chan 7.06.2007 15:47
    cuudo *-*
    Cudne anime!!! oglądąłam je tyle razy i mogła bym się w nie wlepiać bez końca!
    polecam każdemu!!!
    oglądałam to z mamą i baaardzo isę jej podobało ^^ a nie przepada za 'CHIŃSKIMI BAJECZKAMI” >XDDD
  • Avatar
    A
    Scarlet 24.04.2007 16:10
    Piękne *-*
    Piękne anime o trudnej drodze do realizacji marzeń *-*
  • Avatar
    A
    Iza 9.04.2007 00:05
    A i jeszcze cos...
    No zapomnialam nadmienic o animacji. Ogladalam inne dziela Miyazakiego jednak tutaj jego geniusz tak rzucal sie w oczy, ze az mi dech zapieralo. Kazdy najdrobniejszy szczegol, odglos. Tla po prostu niesamowite. To wszystko budowalo wspanialy klimat. A muzyka w tle. Co chwila jakis fajny kawalek. Po prostu niesamowite!
  • Avatar
    A
    Iza 8.04.2007 23:58
    Pokrewna dusza
    Ten film podobal mi sie najbardziej ze wszystkich dziel Miyazakiego. Głowna bohaterka jest bardzo podobna do mnie. Ja tez lubie czytac ksiazki i pisac (zawsze boje sie, ze cos nie ma sensu, albo styl jakis dziwny…) Nie wiem za bardzo co chce robic, a jak sie cos pojawi to obawiam sie ze nie bede w tym dobra. „Wiele potrafi zrobic to tak samo” mam te same obawy co seji. A wracajac do Shizuku to nawet w domu mam podobnie. Wkurzam sie gdy ktos mnie o czegos odrywa i chodze cala zla;D. Ogladajac film co jakis czas przychodzila mi mysl: „To kiedy ona sie przeniesie do jakiegos innego swiata?” No i przeniosla sie, ale nie tak jak sie tego spodziewalam. Co nie znaczy, ze sie zawiodlam. Wrecz przeciwnie. No i jeszcze ta piosenka. Naprawde stwarzala fajny klimat i az mi sie rumience robily, gdy ja Shozune spiewala.(bynajmniej nie dlatego by mnie jakos powalila swoim glosem) Po prostu tak cieplo na sercu sie robilo. No i jeszcze ta opowiesc o figurkach Baronia i Luizy. Po prostu cudo. Film po prostu trzeba obejrzec!
  • Avatar
    A
    Lena100 17.12.2006 12:05
    Jak zwykle studio Ghibli dało z siebie wszystko...
    Absolutnie cudowny film. Po obejrzeniu czegoś takiego ma się ochotę ucałować wszystkich do okoła i jeszcze skakać z radości. Wywołuje taki cudowny optymizm. Sama mam 13 lat i przyznaje, że nie jest to kolejny mało interesujący film z gatunku tz. „szkolnych romansów”. Film opowiada o chęci sprawdzenia samego siebie, poznania swojej własnej osobowości, świata wokoło i do tego jeszcze wątek lekko szkolno­‑romansowy, ale mówiący o całkowicie przyziemnych sprawach. Rzeczywiście można oglądać nie wiadomo ile razy…
    Studio Ghibli na zawsze pozostanie w mojej pamięci jako wytwórnia z której wychodzą najcudowniejsze dzieła. Polecam nie tylko ten film, ale też takie tytuły jak: „Ruchomy Zamek Hauru”, „Księżniczka Mononoke”, „Kiki's Delivery service” itd. I jeszcze coś… jeżeli ktoś z was oglądał nie tylko „Whisper of the heart” ale też „Cat returns” to na pewno zauważył że są tam niektóre postacie, które już znamy… Baron jest niesamowity… tak samo jak jego twórca Haoyo Miyazaki. :)))
    PS: Wiesz co Miko… mnie też to natchnęło do pisania. Już wcześniej zaczęłam pisać, ale po tym dopiero ruszyłam z miejsca…
  • Avatar
    A
    Miko 16.12.2006 11:57
    CUDO!
    Normalnie zakochałam sie w tym filmie. Mogłabym go oglądać wiele razy (i tak też zrobiłam ^_-). Może to śmieszne, ale natchnął mnie, żeby napisać opowiadanie. Polecam wszystkim!
  • Avatar
    A
    Nuito 30.07.2006 14:10
    Cieszę się, że wpadło mi to w łapki ;p
    Mimo, iż to dzieło ma kilka latek na karku uważam je za najlepsze spośród wszystkich prac Pana Hayao Miyazaki. Strasznie ciepły, spokojny film, przepełniony zwyczajnym życiem, marzeniami – aż się chce wskoczyć do świata akcji, jakże przepięknego, wydawałoby się, że w jakimś stopniu znajomego. Wkońcu też kilka latek temu się miało 14 lat. Film porusza dużo przyziemnych spraw, spraw, które również i nas dotyczą – pierwsza miłość, przyjaźń, marzenia, plany na przyszłość.
    Nadal jestem pod wrażeniem. Historia na całe życie i dla każdego pokolenia.
    Nie przechodźcie obok tego tytułu obojętnie.
  • Avatar
    A
    Mai_chan 24.10.2005 15:39
    A pomyśleć, że miałam to recenzować :P
    Mój ulubiony Miyazek exequo z Kiki's delivery service. Nieodmiennie wywołuje ciepły uśmiech na twarzy :) I do tej pory pamiętam mój zachwyt tłami i naprawdę świetną animacją.
  • Avatar
    A
    Kocic 23.10.2005 21:45
    Ciepła cudowna opowieść
    To anime, jak chyba żadne inne w moim sercu, czasem udręczonym bardzo tworzy jakieś takie ciepełko, zaczynam wierzyć w siebie i innych. Obejrzałam je już chyba z 6 razy, a za każdym razem ogląda mi się je tak samo wspaniale jak za pierwszym razem. Wspaniałe. Żaden inny film nie wywarł na mnie takiego wrażenia i nie wrył się tak głęboko w moje serce.