Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Festiwal Fantastyki Twierdza - konwent

Elysium

Elysium
Nośnik: DVD
Wydawca: Anime Gate
Data wydania: 26.03.2006
Czas trwania: 78 min
Ścieżka dźwiękowa: angielski
Napisy: polski
Licencja na wypożyczenie: brak
Okładka
Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Opis

Ludzie lubią grzebać tam, gdzie nie trzeba. Podczas wykopalisk na Antarktydzie udało się trafić na dziwne „coś”, co okazało się kryptą zawierającą zakodowaną wiadomość od mieszkańców planety Elysium. Ziemianie i Elysianie nawiązali kontakt i wiele wskazywało na to, że obie cywilizacje się dogadają; niestety, podczas wymiany ambasadorów doszło do wypadku, który zapoczątkował wojnę. Wojnę, którą nasi (tzn. organiczne formy życia oparte na węglu, zamieszkujące trzecią planetę Układu Słonecznego) sromotnie przegrali. Elysianie, uznając, że ludzkość to nieprzewidywalna i niebezpieczna rasa, postanowili zrobić z nią raz na zawsze porządek.

I pewnie tak by się skończyła historia Homo sapiens, gdyby nie trójka ludzi – Van, Paul i Christopher, którzy zostali cudem ocaleni przed śmiercią i przeniesieni do podziemnego kompleksu zarządzanego przez tajemniczą Sonrę. Od niej otrzymali trzy mechy, dzięki którym mogli stawić czoła Obcym. W tym samym czasie dwójka najlepszych wojowników Elysian odkrywa, że za wybuch wojny między obiema cywilizacjami niekoniecznie odpowiadają Ziemianie. Podobieństwo fizyczne między mieszkańcami Ziemi i Elysium wskazuje zaś na pokrewieństwo. No więc, o co w tej całej wojnie idzie?

Elysium to jedna z najdroższych koreańskich superprodukcji animowanych. Powstawała cztery długie lata, pochłonęła kosmiczne pieniądze i sprawiła, że świat zauważył, iż poza Japonią ktoś w Azji potrafi robić animacje na nie najgorszym poziomie. Fakt, efektownością, by nie rzec – efekciarstwem, Elysium mogło w chwili powstania (AD 2003) zachwycać. Dziś, po ośmiu latach, nadal wypada nieźle, choć już na pewno nie aż tak, jak wtedy. Co więcej, całość nie przypomina nawet specjalnie animacji azjatyckiej, o wiele bliżej jej do produkcji tego typu tworzonych w Hollywood. Mamy politycznie poprawny zespół – biały, murzyn, dzieciak, kobieta, mamy obowiązkowy element komiczny (robocik) i sztywny podział na dobrych i złych, gdzie dobrzy są piękni i szlachetni, natomiast źli – brzydcy i podli (oraz mackowaci – subtelne przypomnienie o azjatyckim rodowodzie filmu). Fabuła jest w 100% przewidywalna i już po pierwszej scenie z udziałem danej postaci możemy z łatwością przewidzieć, jak potoczą się jej dalsze losy.

Słabo wypada dubbing, w całości angielski. Głosy rozmijają się z ruchem ust, na dodatek bohaterowie mówią paskudnie nienaturalnie, nie wczuwając się zupełnie w postaci, którym użyczyli głosu. Szczególnie groteskowo wypada to podczas scen dramatycznych, gdzie widz oczekiwałby krzyków rozpaczy, a słyszy wypowiadane bez krzty zaangażowania słowa. O naiwności historii wspomniałem, dodam jeszcze że jest tu kilka dziur fabularnych, które miała zapewne wyjaśnić kontynuacja. Ta jednak nigdy nie powstała. Mocnym punktem są niewątpliwie sceny walk, wykonane dynamicznie i z rozmachem. Ciut przypominające Evangeliony mechy walczą wyłącznie bronią białą, co nadaje walkom efektowności. Animacje też są bardzo dobre, a dbałość o detale stanowi kolejną zaletę filmu. Niestety, na polu animacji komputerowej osiem lat to cała era i dziś Elysium wygląda już momentami sztucznie, zwłaszcza gdy spojrzymy na przedstawionych tam ludzi.

Za polskie wydanie tego tytułu odpowiada Anime Gate, dzięki któremu Elysium trafiło na półki polskich sklepów w 2006 roku. Jakość wydania jest całkiem niezła – okładka zwraca uwagę, kojarząc się przy tym z bardzo wówczas popularną serią Bionicle. W środku znajdują się, poza płytą, trzy broszury. Pierwsza zawiera indeks scen, druga to standardowa wówczas dla Anime Gate ulotka z tekstem autorstwa Mr. Jedaia, trzecia natomiast to reklamówka innych filmów z Vision. Na płycie, poza filmem, znajdziemy jego zwiastun kinowy, sylwetki bohaterów, zwiastuny innych tytułów wydawanych przez Anime Gate (co godne uwagi, dobrano produkcje bliskie tematyce i wykonaniu filmu, takie jak Appleseed czy Casshern) oraz przez Vision. Jakość tłumaczenia można uznać za zadowalającą: owszem, jest kilka mało znaczących wpadek („klify” gdy chodzi o „glify”, statek „Mantikora” bywa nazywany „Mantikor”, raz mówi się o nim w rodzaju męskim, a innym razem w żeńskim). Do wyboru mamy oryginalną (angielską) ścieżkę głosową oraz polskiego lektora, a także napisy.

Grisznak, 25 stycznia 2011
Recenzja anime

Wydane w Polsce

Nr Tytuł Wydawca Rok
1 Elysium Anime Gate 2006