Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Forum Kotatsu

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

7/10
postaci: 5/10 grafika: 7/10
fabuła: 6/10 muzyka: 5/10

Ocena redakcji

7/10
Głosów: 2 Zobacz jak ocenili
Średnia: 6,50

Ocena czytelników

6/10
Głosów: 34
Średnia: 6,03
σ=1,34

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Grisznak)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

The Epic Of ZektBach

Rodzaj produkcji: seria OAV
Rok wydania: 2011
Czas trwania: 30 min
Tytuły alternatywne:
  • Shamshir Dance
  • Shamshir no Mai
  • The Epic of Zektbach 第一章 シャムシールの舞
Gatunki: Fantasy
Rating: Przemoc; Pierwowzór: Gra (inna); Miejsce: Świat alternatywny; Inne: Magia
zrzutka

Klasyczna historia spod znaku magii i miecza w stylizowanych nieco na bliskowschodnie klimatach. Dobre, choć krótkie.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Antanaru

Recenzja / Opis

Kiedy byłem małym chłopcem, zaczytywałem się w heroic fantasy – nie było książki Howarda czy Wagnera, której bym nie przeczytał, o ile była dostępna po polsku. Opowiadały one o różnej maści herosach, łącząc elementy magii i miecza z horrorem, a niekiedy nawet z science­‑fiction (co widać np. w twórczości Henry’ego Kuttnera). W anime taki gatunek w zasadzie nie istnieje, a pojedyncze produkcje bliższe klasycznemu Sword & Sorcery (Kronika wojny na Lodoss lub Berserk) to już nie „świeżynki”. Dlatego też z dużą frajdą obejrzałem The Epic of ZektBach, króciutką opowiastkę, nie tak znowu daleką od moich ulubionych historii z dzieciństwa.

Fabuła oczywiście nie należy do szczególnie odkrywczych. Mamy złe imperium, które obejmuje panowaniem coraz to nowe krainy i kolejnego kandydata do zaszczytu bycia podbitym. Tym razem jest to małe państewko, na straży którego stoi tylko nieduża forteca z czterema tysiącami wojska. Zmierza ku niej dziesięciokrotnie większa armia i wiele wskazuje na to, że obrońcy podzielą los Leonidasa. Ale jest jeszcze nadzieja… Na imię jej Shamshir, to córka jednego z generałów, która wyruszyła w podróż po owiany mrocznymi legendami miecz. Dzierżąc go, staje przeciw najeźdźcom. Jedna (całkiem ładna zresztą) panna z magicznym mieczem vs. czterdziestotysięczna armia – zgadnijcie sami, kto ma przerąbane… Jednak, chociaż Shamshir udaje się odeprzeć najazd wroga i zakończyć zwycięsko wojnę, po jej powrocie do domu zaczynają się kłopoty. Wiele wskazuje na to, że i nasza księżniczka jest z nimi jakoś związana…

The Epic of ZektBach wręcz do złudzenia przypomina opowiadania, jakie np. Robert E. Howard pisał taśmowo w najlepszym okresie swojej twórczości. Przywodzić może na myśl jedną z jego bohaterek – Czerwoną Sonię, nawet jeśli osadzone jest w nieco bardziej bliskowschodnich realiach. Mamy więc wojowniczą pannę, która sieka wrogów na kawałki, mamy nieco magii, intrygę, a wszystko zrobione tak, aby oglądało się lekko, łatwo i przyjemnie. Naprawdę, dawno żadna krótkometrażówka (a The Epic of ZektBach liczy raptem trzydzieści minut) nie dała mi tyle frajdy, co to anime. Oczywiście, zapewne marudzić będą fani cukierkowych pseudofantasy, ale trudno. Dla nich kręci się takie „cuda”, jak Dog Days.

Jak na półgodzinny film, fabuła jest wartka i dobrze skonstruowana. Bohaterów mamy niewielu, ale są oni raczej wyraziści. Nie ma co się doszukiwać głębi psychologicznej czy zmian w charakterach – w tym gatunku obowiązuje klasyczny podział i dobrze mu to służy. Brak za to w The Epic of ZektBach klasycznego antagonisty – ale czemu, tego już zdradzać nie zamierzam. Zakończenie może zaskoczyć, ja zaś osobiście uznałbym je za satysfakcjonujące. Nie mam zamiaru także znęcać się nad takimi kwestiami, jak sposób pokazania oblężenia zamku – w heroic fantasy nie logika jest bowiem najważniejszym elementem, ale owa tytułowa „epickość”. To anime ją posiada.

Zwraca uwagę przyjemna, współczesna i realistyczna na swój sposób kreska, bez tych wszystkich charakterystycznych dla japońskiej animacji deformacji. W zasadzie tylko służąca Shamshir wygląda jak typowa mangowa panienka i gdy ją zobaczyłem po raz pierwszy, moim automatycznym skojarzeniem była twórczość Kena Akamatsu. Dziewczyna nawet nie za bardzo pasuje do tej produkcji, ale inna sprawa, że robi w niej głównie za ozdobę, nie zaś za bohaterkę fabularną. Jeszcze w kwestii skojarzeń – nie wiem, czy było to zamierzone, ale sam początek jak żywo przywołał mi w pamięci intro do Vagrant Story. Animacje stoją na całkiem wysokim poziomie, stylizowana lekko na wschodnią muzyka dobrze uzupełnia całość.

Gdyby odnosić The Epic of ZektBach do kanonów fantasy, byłby to przeciętniak, ale wśród japońskich animacji wyróżnia się zdecydowanie na plus. Żadne tam objawienie, co to to nie, ale po prostu fajna i sprawnie zrobiona rzecz spod znaku „magii i miecza” (nawet jeśli nad sensem użycia słowa „magia” można dyskutować). Pełen tytuł brzmi Epic of Zektbach: Dance of Shamshir, co daje nadzieję, że może doczekamy się jakiejś kontynuacji. Bardzo bym się cieszył, gdyby powstała.

Grisznak, 20 kwietnia 2011

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: AIC (Anime International Company)
Autor: Tomosuke Funaki
Projekt: Hideki Furukawa, Hiroshi Ogawa, Maya Takamura
Reżyser: Mizuho Nishikubo
Scenariusz: Tomosuke Funaki