Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Forum Kotatsu

Komentarze

Ruchomy zamek Hauru

  • Avatar
    A
    shadow of older 20.06.2016 13:57
    super choć troche głupie
    super fabuła, nie lubię za bardzo tego gatunku, ale podobało mi się.
    moja ocena 8/10. Minus dwa ponieważ dialogi pomiędzy Zofią a Hauru czasem były z rodem z jakiegoś głupiego romasidła typu ty naprawdę nie rozumiesz, że cię kocham?!
    Ulubiona postać oczywiście Hauru ^^ za  kliknij: ukryte 
  • Avatar
    A
    MiyuMisaki 17.10.2015 17:44
    Naciągnięte 7/10 - w prawdzie jest to 6/10
    Ostatnio nadrabiam wszystkie kultowe filmy animowane których nie miałam okazji obejrzeć i na tym się zawiodłam.
    Zdecydowanie – za dużo.
    Za dużo upchniętej fabuły, a o dziwo momentami przymykałam oczy i niemalże zasypiałam. Wilcze dzieci, Mój sąsiad Totoro czy Spirited Away o wiele bardziej mnie oczarowały.
    Co nie oznacza, że jest to seria zła – liczyłam po prostu na O WIELE WIĘCEJ, jak na film który zbiera tak dużo (bo prawie same) pozytywne komentarze.
    No cóż. Wystawiłam 7/10, bo opis do 6/10 nie zupełnie się zgadza – uważam film za dobry, ale potencjał jest zmarnowany.
    Więc niech będzie to naciągnięte 7/10, które dla mnie jest 6/10, ale plusik za muzykę i płomyczka.
  • Avatar
    A
    ladymiss778 21.05.2015 12:09
    Uwielbiam
    Najpiękniejszy film na świecie. Najlepsze w nim to, że nie ma podziału na postacie złe i dobre, oraz jego przesłanie. Dużo, dużo lepszy niż książka. No i sam Hauru… <3 Za każdym razem gdy to oglądam ryczę i mam fazę.
  • Avatar
    R
    Lileath 2.04.2015 20:15
    ?
    Większym dla mnie problemem jest zmarnowany potencjał – skoro Miyazaki tworzy państwo przypominające w dużej mierze Austro­‑Węgry, spodziewałem się licznych nawiązań do Haydna, Mozarta, Beethovena, Schuberta, Schumanna, Dworzaka, Mahlera, Brucknera, Liszta i jeszcze kilkunastu innych kompozytorów. W rzeczywistości dostaliśmy przyzwoitą dawkę utworów rodem z neoromantyzmu


    To błąd merytoryczny do poprawy. Bruckner i Mahler to właśnie kompozytorzy neoromantyczni, natomiast Liszt i Dvorak to kompozytorzy romantyczni. Czy to oznacza, że recenzent pragnąłby usłyszeć nawiązania jednocześnie do klasycyzmu, romantyzmu, i neoromantyzmu? Poza tym – narzeka na muzykę neoromantyczną, a za przykład podaje właśnie neoromantyków?
    Kompletna sprzeczność.

    Tak zupełnie subiektywnie – argument do mnie nie trafia. W porównaniu do większości anime, ten soundtrack to majstersztyk, a styl neoromantyczny pasuje i do czasów, i do opowieści.

    I wreszcie odchodząc od muzyki, to recenzję czytało się przyjemnie, a ocena jest jak najbardziej zasłużona. „Ruchomy zamek…” to mój ulubiony film Mizayakiego i chyba już na zawsze nim zostanie ;) Zawsze chętnie do niego wracam.


  • siakti 15.08.2013 15:14:17 - komentarz usunięto
  • Avatar
    A
    tamakara 26.02.2013 16:59
    Kiedy, dawno temu i świeżo po lekturze książki, obejrzałam to anime po raz pierwszy, rozczarowałam się tak okrutnie, że uprzedzenie i niechęć tkwiły we mnie do dziś. Tak, jestem okropnie pamiętliwa.
    Rozczarowanie, oczywiście, wypływa z niewierności książce. Kwestia pochodzenia Howla, ogólne spłaszczenie charakterów, wyciągniętą na pierwszy plan wojnę i całą masę innych udziwnień i zmian. Nawet na Kalcyfera, który został zniszczony, „zmiyazakowany” i nagle stał się obrzydliwie kawaii. No i co zrobiono z Michaela i Wiedźmy!  kliknij: ukryte 
    Zamiast nastolatka mamy dziecko, zamiast pięknej kobiety, wręcz (pozwalając sobie na kolokwializm) super laski – niezbyt pięknego transwestytę a później wesołą babcię. Oboje bez przeszłości i jakiejś konkretnej roli.
    W jakim celu to wszystko? Może dlatego, żeby nie wchodzili w drogę głównej parze :/ Poza tym nie od dziś wiadomo, że Ghibli ma limitowany przydział jednego bishonena na film :p heh i Boże uchowaj poboczne romanse.
    Tak, to wszystko wina tego nieszczęsnego pierwowzoru, który sprawił, że oczekiwałam nie wiadomo czego. Gdyby nie książka, film by mnie zachwycił. A tak zrobił tylko wizualne wrażenie.

    Dzisiaj, po latach, obejrzałam ruchomy zamek po raz kolejny i… chyba na starość nabieram więcej tolerancji dla owego działa inspirowanego. To taka ładna, efektowna bajka. Zawiera w sobie ten typowy dla Ghibli urok, szeroko pojętą sielskość i masę typowych dziwactw, w których tkwi ten specyficzny czar. Jednakże zarzuty, chociaż trochę zbladły, ciągle podtrzymuję. Mogło wyjść coś, co nie byłoby taką przekombinowaną bajeczką. I ten facepalm na końcu… ojej :D
    • Avatar
      Sezonowy 26.02.2013 20:12
      To niemal reguła, że osoby, które czytały powieść, oceniają „Ruchomy zamek Hauru” niżej niż te, które jej nie czytały. Jak się domyślam, chodzi o niespełnione oczekiwania? Zamiast ekranizacji, czy nawet adaptacji, obejrzały film na motywach powieści, wariację na temat (ze względu na skalę odstępstw od oryginału). To samo zjawisko mamy przy „Opowieściach z Ziemiomorza”, w dodatku na większą skalę, bo więcej osób czytało sagę Ursuli Le Guin. Nawet nie chodzi o to, że film jest gorszy od książki: on jest inny i to stanowi sedno problemu. Podejrzewam, że gdyby przy swojej inności jako film był lepszy, obiektywnie rzecz biorąc, to i tak czytelnicy oceniliby go surowiej od nie­‑czytelników. Wystarczy zerknąć na recenzję „Zamku” pióra Sulpice9 oraz recenzję „Opowieści” autorstwa Sevala i fm, które co chwila dokonują porównań między filmem a książkowym oryginałem, i co nie pozostaje bez wpływu na końcową ocenę. Moim zdaniem – niepotrzebnie. Oba filmy bronią się świetnie jako samodzielne produkcje – nie ekranizacje, nie adaptacje, a historie oparte na motywach powieści.
      • Avatar
        tamakara 27.02.2013 09:31
        Oczywiście, przecież napisałam, że to wszystko wina książki.
        Zdaję sobie też sprawę, że wierna adaptacja nie zmieściłaby się w ramy czasowe filmu kinowego. Co innego seria tv… takie sobie marzenia, nieważne ;)
        Nie skreślam filmu, sam w sobie jest dobry, chociaż trochę chaotyczny, zwłaszcza pod koniec. Np.: skoro wszystko kręciło się wokół wojny, moglibyśmy się chociaż dowiedzieć o co poszło i kto ją tak naprawdę wywołał.  kliknij: ukryte 
        Ogólnie przerost formy nad treścią, ale forma jest wspaniała.
  • Avatar
    A
    @leksy12 6.02.2013 19:41
    Pytanie
    Czy ktoś może wie, gdzie można kupić ( w internecie ) książkę, na podstawie której powstał ten film? Czytałem, że książka bardzo różni się od filmu i chciałbym ją przeczytać.
    • Avatar
      Chemik89 6.02.2013 20:26
      Re: Pytanie
      [link]

      Na zamówienie pewnie będą mieli
      • Avatar
        Yumi 13.02.2013 20:53
        Re: Pytanie
        Nie, nie mają. Jak produkt jest niedostępny to znaczy, że jest niedostępny i go nie mają nigdzie.

        Niestety, nie da się tego nigdzie dostać. Sama próbowałam swego czasu i odniosłam klęskę :(
        • Chemik89 13.02.2013 23:30:13 - komentarz usunięto
  • Avatar
    A
    @leksy12 30.01.2013 10:09
    To jednak nie to...
    UWAGA! Ukryty został dość spory spoiler i jeśli nie chcecie sobie zepsuć seansu, to nie otwierajcie.

    Film jest naprawdę piękny. Pod prawie każdym względem perfekcyjny. Grafika jest taka dopracowana, staranna. Muzyka też niczego sobie. Załamał mnie tylko polski dubbing. Tragiczny był. I jeszcze taka trochę niejasna wydaje mi się ta sytuacja z Sophie. No bo  kliknij: ukryte . Tego trochę nie rozumiem.

    ...ale to anime nie jest tak wspaniałe jak W krainie bogów. Te filmy są z tego samego studia, więc pomyslałem, że będą tak samo wspaniałe. Ale niestety chyba nie uda mi się znaleść już nigdy nic tak doskonałego.

    Wracając do Ruchomego zamku Hauru, wystawiam mu 8/10 i polecam, mimo iż są lepsze anime. Teraz trzeba się zabrać za książkę.
    • Avatar
      IKa 30.01.2013 15:23
      Re: To jednak nie to...
      Co do Sophie  kliknij: ukryte 
      • Avatar
        @leksy12 30.01.2013 16:03
        Re: To jednak nie to...
        Nawet nie muszę oglądać. Po prostu nie zwróciłem uwagi. Dziekuję.
    • Avatar
      Sulpice9 13.02.2013 20:37
      Re: To jednak nie to...
       kliknij: ukryte 
      Nooo… Mam nadzieję, że jakoś to pomogło :) Oczywiście, to tylko moje zdanie :D
  • Avatar
    A
    Meido0 28.12.2012 16:43
    Ruchomy zamek Hauru...
    To jedno z najpiękniejszych anime jakie miałam okazję oglądać. To ono zapoczątkowało moją pasję oglądania anime i mangi. Kocham! Kocham! Kocham! je bezgranicznie… <3
    Pan Miyazaki jak zawsze jest fenomenalny…
  • Avatar
    Pl
    Pottero 24.12.2012 22:41
    W recenzji polskiego wydania napisano, że jest to jeden z trzech filmów Ghibli, który zdubbingowano na język polski, co jest nieprawdą, bo był jeszcze czwarty – w latach 90. Canal+ poza Totorem zlecił jeszcze dubbing do Szkarłatnego pilota. Niestety, o ile ten do Totora komuś udało się zgrać na kasetę, to Czerwony prosiak po dziś dzień pozostaje dostępny jedynie w archiwach C+ i nie wiadomo, kto podkładał głosy, ostała się ino nazwa studia, reżysera i montażysty.
    • Avatar
      Sulpice9 28.12.2012 10:05
      O proszę, nie wiedziałem… co zresztą mnie specjalnie nie dziwi, skoro dostęp do niego mają pewnie ze dwie osoby w Polsce :)
      • Avatar
        Sulpice9 5.01.2013 14:22
        Zgłosiłem do redakcji – już poprawione, dzięki :)
  • Avatar
    A
    harpagon 24.11.2012 13:31
    A dla mnie Zamek Hauru jest zbyt przekombinowany. Cała ta romantyczna historyjka jest zbyt wybujała. Graficznie wiadomo – miodzio, ale bardzo nie spodobał mi się kierunek myślenia Sophie po tym jak znalazła sie na statku. Również postać Hauru jest jakaś taka pompastyczna. Spirited Away to bezwzględnie lepsze anime i prawdopodobnie najlepsze z całego dorobku Miyazakiego. Po tak głośnym sukcesie próbowano stworzyć jeszcze bardziej baśniową historię, ale w moim odczuciu zamysł okazał się zbyt rozległy. Sporo osób krytykuje Ziemiomorze, a sek w tym, że tam jest to lepiej wszystko rozplanowane, mimo, ze stanowi tylko wycinek pewnej całości. Innymi słowy Hauru jest może i dobry dla dzieci, jest się na co popatrzeć, nagłe zwroty akcji, dużo baśniowego klimatu. Dla wyrobionego widza jest to zbyt mało trzymająca się kupy opowieść.
    • Avatar
      Sulpice9 24.11.2012 19:20
      Cóż, ja w swoim życiu spotkałem bardzo wiele takich Sophie i tuziny niedojrzałych Hauru, więc dla mnie romans miał jak najbardziej ręce i nogi, ale rozumiem, że komuś mógł się nie podobać.

      Jeżeli mogę coś zasugerować – zwróć uwagę, że Wiedźma z Pustkowia wcale nie powiedziała Sophie na czym polega klątwa. Jeżeli znajdziesz odpowiedź, o co chodziło w tym zaklęciu (chyba, że już znalazłeś, to w takim razie z góry przepraszam) odsłoni się przed Tobą cała problematyka filmu, moim zdaniem wcale nie gorsza od tej ze „Spirited Away”.

      Ale zgodzić się muszę, że lepiej by było dla filmu, gdyby Miyazaki wywalił cały wątek wojenny – historia nabrałaby płynności, a widzowie mogliby się bardziej skupić na tym, dlaczego Sophie się na przemian starzała i młodniała…

      Pozdrawiam, mam nadzieję, że w czymś pomogłem.
  • Avatar
    A
    Monia 22.10.2012 13:35
    Super!
    kolejne anime od Ghibli które moje córeczki mogłyby oglądać na okrągło. Może są trochę za małe i nie wszystko rozumieją ale to jest tak śliczna historia że mimo tego oglądają ją z przyjemnością. A ja oczywiście z nimi ^_^
  • Avatar
    A
    Natalie 20.10.2012 19:28
    Ciekawe anime, podobało mi się. Oglądałam już wiele arcydzieł tego reżysera i przyznam, że to było jedno z najlepszych.Zdecydowanie bardziej podoba mi się niż anime „Mój sąsiad Totoro”. Reżyseria jest na plus.Grafika bardzo mi się spodobała. Na szczęście nie jest przesłodzona.Postaci nie są najgorsze. Najbardziej spodobał mi się demon… (jak on tam się nazywał?). Całość oceniam na 9/10. Anime „Ruchomy zamek Hauru” polecam każdemu komu spodobały się anime „W Krainie Bogów”, „Mój sąsiad Totoro” czy „Laputa – podniebny zamek”...

  • Avatar
    R
    Shizuka 9.10.2012 20:38
    Swoim komentarzem nawiązuję do recenzji Sulpice9.
    Jakoś nie jestem w stanie podzielić zachwytu Recenzenta na temat bohaterów tego anime. Owszem, podobali mi się – dopóki nie przeczytałam książkowego pierwowzoru. Niemal wszyscy bohaterowie zostali bardzo ugrzecznieni i „usympatycznieni” (dziwne słowo, ale nie wiem jak to inaczej określić). W książce Howl był nieznośny i dziecinny, a Sophie uparta jak osioł i momentami gburowata. Kalcyfer nie był uroczym duszkiem, a Michael (w filmie zdaje się Mark) małym chłopczykiem. I paradoksalnie właśnie tacy bohaterowie podobają mi się bardziej – film w porównaniu z książką wypada w tym przypadku blado.
    • Avatar
      kircia 13.11.2012 21:36
      Chciałam coś takiego napisać, ale widzę, że już jest. Zgadzam się. Jakkolwiek nie można zaprzeczyć, że Miyazaki robi piękne filmy, tak akurat tutaj zmienione elementy mi się nie podobają. Parę ciekawych wątków pominięto, kwiecista łąka jakoś mnie nie przekonała, klimat całkiem inny, w dodatku gorszy. I niepotrzebne udziwnienia z pogranicza psychodelii zmieniające wyraz całości. I właśnie w tym problem, że film sam w sobie uważam za bardzo dobry, ale już znacznie gorzej wypadł w porównaniu z książką, aż się żal robi, że zostało to tak zmienione.
      • Avatar
        Sulpice9 24.11.2012 19:14
        Dość późna reakcja - przepraszam
        Jakoś przeoczyłem komentarze, mam nadzieję, że zostanie mi to wybaczone.

        Na argument, że bohaterowie są słabsi niż w książce (nie licząc Wiedźmy z Pustkowia) odpowiadam… „macie rację”.

        Jednak, gdy pisałem o fabule wspomniałem już, że pojemność artystyczna filmu jest mocno ograniczona i pewne fragmenty celowo pozostawiono wyobraźni widzów (np. o czym mieli rozmawiać Hauru i Wiedźma z Pustkowia?). Książka oczywiście ma dużo lepiej nakreślone postacie, ale jednak na tej samej zasadzie co dużo głębsi bohaterowie pojawiają się w książkowym „Ojcu Chrzestnym”. A przecież wszyscy kochamy Marlona Brando;)

        Natomiast jak na ograniczenia i konieczność niedomówień przy tak ograniczonym projekcie wciąż uważam, że bohaterowie wypadli wspaniale!

        Niestety, w mojej opinii tylko filmowy „Lot na kukułczym gniazdem” ma lepiej zrobionych bohaterów (i lepiej poprowadzoną fabułę) niż książka – i raczej nic się w tej kwestii nie zmieni, książki będą górować nad filmami.

        Co do kwiaciastej łąki – właśnie o niej myślałem, gdy wspominałem o przesadnym kiczu w animacji (i właśnie za nią odjąłem punkt).

        Jeśli jeszcze mogę dołożyć jeden duży dla bohaterów – aktorstwo dubbingowe tego filmu (oczywiście mówię o oryginale!) mnie po prostu rozwala.
        • Avatar
          kircia 24.11.2012 20:56
          Re: Dość późna reakcja - przepraszam
          Tak, to prawda, że praktycznie żaden film nawet nie dorównuje książce, więc rzeczywiście, biorąc to pod uwagę zarzuty o spłycanie postaci tracą na sile :)
          Wydaje mi się, że może tutaj chodzić o Ghibli i Miyazakiego – przypuszczam, że ci, którzy znali książkę, spodziewali się wierniejszej adaptacji i lepszych postaci, bo wiadomo, jako produkcje wychodzą z tego studia. Chyba za bardzo wszyscy na nich wiszą.

          Odchodząc od tematu postaci, nadal jednak strasznie nie pobadają mi się te udziwnienia. Czarne ptaszysko, dziwne sceny bitwy, które jakoś nie pasowały mi do całości i szczerze, zepsuły mi cały klimat. Jakkolwiek dziwnie to teraz nie zabrzmi, ale przez tego czarnego ptaka, dziwną wojnę i jakiegoś dziwnie tragicznego Hauru pomyślałam, że za bardzo „zaleciało anime”... tak, dokładnie. Przyznam się, że i z książką i filmem miałam do czynienia jeszcze w liceum i niezbyt dobrze pamiętam detale, ale te motywy w filmie zwyczajnie były dla mnie niezrozumiałe. Albo po prostu byłam wtedy na to zbyt głupiutka, albo jednak coś było nie tak, bo w książce zrozumiałam wszystko.
          To tylko moje zdanie, wiadomo. Po prostu nie lubię takiego udziwnionego smętnego tragizmu, na który nie powinno tam być miejsca, bo i potrzeby nie było.

          Ostatnia rzecz, już poza filmem, nie podoba mi się też to, że w Polsce książka pojawiła się właśnie z tłumaczeniem Hauru zamiast Howl. Przeczytałam niedawno, że używał kilku imion o podobnym brzmieniu jak np. Howell, co podobno ma znaczenie w książce, a przez taki przeklad niewiele z tego zostało. Fajnie, że ktoś zdecydował się w końcu na ukłon w stronę japońskich produkcji, ale dlaczego akurat w tym przypadku, odbierając czytelnikom właściwe tłumaczenie – nie wiem. To oczywiście nijak ma się do filmu, taka ciekawostka z mojej strony ;)
          • Avatar
            Sulpice9 25.11.2012 10:18
            Re: Dość późna reakcja - przepraszam
            Wydaję mi się, że „Hauru…” należy ocenić pod trzema płaszczyznami. Miyazaki chciał stworzyć film ustalając kilka priorytetów:
            a) film jest przede wszystkim o starzeniu – i tu sprawdził się genialnie. Podstarzała mentalnie Sophie, niedojrzały emocjonalnie Hauru i Wiedźma z Pustkowia,która usilnie nie chce się zestarzeć (narysowana zresztą została genialnie – farbowane włosy, tona makijażu i skóra naciągnięta do granic możliwości po zabiegach chirurgicznych :)). Zresztą za to dostał ode mnie dodatkowe punkty.
            b) wątek romansowy – nie tak bogaty jak w książce, ale też bardzo dobry. Osobiście znam dziesiątki takich Sophie i setki Hauru z syndromem Piotrusia Pana. Można go było poprowadzić jak w książce (gdzie był mniej czarno­‑biały), ale wtedy genialne „a)" straciłoby na sile
            c) wątek pacyfistyczny  – kompletnie nieudany i niepotrzebny, zresztą z niego wynikają wszystkie błędy filmu (Hauru jako „ptak”, rozbiórka i składanie zamku). Tylko zakończenie mi się podobało – było tak naciągane i tak autoironiczne, że nie można go inaczej potraktować niż kpinę z Hollywood.

            A co do tłumaczenia – zrobiłem też recenzję wydania „Ruchomego zamku Hauru” ze swojej strony polecam inne kwiatki Robaczewskiego (np. moje ulubione „Hauru nie chodź (?) tam”) :)
            • Avatar
              kircia 27.11.2012 20:41
              Re: Dość późna reakcja - przepraszam
              Pewnie można to także ocenić i pod innymi płaszczyznami, mogę się zgodzić ze wszystkimi podpunktami, ale to już nawet nie o to chodzi. Motyw starzenia się nie jest ani świeży ani odkrywczy, ale jest w porządku. Romans w książce akurat lubiłam, więc też szkoda mi tego, że w filmie był inny, nawet jeśli dzięki temu film zyskał inne zalety. Co do wątku z pacyfizmem się zgadzamy, a czy zakończenie było kpiną czy jednak miało takie być, nie wiem. Szczerze, niewiele miałam styczności z Miyazakim i nie wiem, czy takie zakończenia są typowe, czy to ironia. To drugie bardziej kojarzy mi się z innymi studiami, niekoniecznie z Ghibli – ale jak mówię, mało tego widziałam, więc to tylko domysły, ktoś może mnie wyprowadzić z błędu.

              Chciałam tylko napisać, że jakoś całości nie kupiłam, to wszystko. Bo film piękny, a w dyskusji wychodzi na to, że jednak ma całkiem sporo wad i akurat mnie one przeszkadzały. I to tyle :)
              • Avatar
                Sulpice9 28.11.2012 18:49
                Re: Dość późna reakcja - przepraszam
                Nie ma problemu :) Pisałem zresztą, że to najbardziej kontrowersyjny film studia Ghibli (przynajmniej żaden inny tytuł nie przychodzi mi do głowy) i nie każdemu może przypaść do gustu. Zwłaszcza, że jest to pozycja wybitnie nie w klimacie „typowego” anime.

                Dla mnie liczy się to co w filmie – bohaterowie, klimat, większość wątków i znośna (choć nie wybitna) muzyka. I uparcie będę powtarzał, że choć nie jest to najlepszy film anime jaki widziałem, to na pewno jest moim ulubionym :)

                Pozdrawiam ;)
                • Avatar
                  Sulpice9 28.11.2012 18:51
                  Re: Dość późna reakcja - przepraszam
                  Cholera, dlaczego nie mogę postów? Miało być „to co w filmie świetnie zadziałało”.
                • Avatar
                  kircia 28.11.2012 19:51
                  Re: Dość późna reakcja - przepraszam
                  Również pozdrawiam, dziękuję za miłą wymianę zdań ;)
  • Avatar
    A
    eureka 8.06.2012 09:45
    Piękne !
    Co za cudna historia, razem z koleżankami wymiękłyśmy ...„łii to takie romantyczne” XD
    Kocham tą grafikę, postacie oryginalne i miłe dla oka ;]
    Przy muzyce też można było się pobujać :)
    Humor… pierwsza klasa, głównie dzięki „słodkiemu płomyczkowi”, Panu „Rzepie”, oraz tekstom w stylu: „Nie jestem już piękny, życie straciło sens” XD
    Po prostu…POLECAM <3
  • Avatar
    A
    Shun-Shun 20.05.2012 16:37
    Disney wymięka
    już dawno mówiłem znajomym, że Disney i Pixar może zacząć zwijać interes bo ci tam w USA tak się zapatrzyli w te komputery, że zapomnieli jak się w ręku ołówek i kredki trzyma. przez to zalewają nas straszną chałą gdzie ludzi nie przypominają ludzi i wszystko jest na jedno kopyto robione.
    Tu zaś mamy prawdziwe baśniowe arcydzieło prawie 2 godziny, które spędziłem przed ekranem to był piękny czas. Wspaniałe postaci, w przeciwieństwie do recenzentki bardziej podobała mi się Sophie, myślę, że ze względu na przesłanie jakie niosła swą osoba. Hauru był trochę dandysowaty, ale też da się go lubić. Reszta bohaterów również bardzo sympatyczna. Niesamowity rozmach, bogactwo pejzaży, sama kreska i kolory to wszystko składa się na tę moim zdaniem lekturę obowiązkową wszystkich miłośników anime.
    • Luigi_24 20.04.2013 12:29:04 - komentarz usunięto
  • Avatar
    A
    Bezimienna 15.04.2012 15:14
    Ten film jest cudowny! Zacznę od postaci. Najbardziej zaimponował mi Hauru – zakochałam się! Sophie podziwiam za to, że była taka ambitna i odważna. Wedłóg mnie najzabawniejszą postacią była Wiedźma z Pustkowia po tym jak Saliman ( z kolei ta nie przypadł mi do gustu ), odebrała jej moce. Kalcifer też był uroczy, a sam zamek… Super. Muzyka podobała mi się.

    Wątek o zmianie koloru włosów był nie do pobicia!
    ,, Nie jestem już piękny, życie straciło dla mnie sens…” – wszyscy przed telewizorem ryczeli ze śmiechu. Wystawiam 10/10 Polecam wszystkim!
  • Avatar
    A
    Katrina1304 12.02.2012 13:39
    Dla mnie ten film jest świetny! Nic dodać, nic ująć. No, może przestraszyło mnie to jak  kliknij: ukryte , tak, to było przerażające… Spodziewałam się też troszkę innego zakończenia. Ogółem jest naprawdę godne obejrzenia. Po prosu cud miód, malina, orzeszki… 9/10 Polecam!!!
  • Avatar
    A
    Grajek 28.01.2012 13:53
    i cała magia zepsuta... T_T
    Jak dla mnie, jest to dobry film, ale oczywiście nie jeden z lepszych tytułów Studia Ghibli.

    Fabuła wydaje się być w porządku, chociaż w moim subiektywnym odczuciu, niektóre wątki były mocno naciągane np. wątek miłosny Sophie i Hauru, a momentami fabuła wydawała się być jakby wyciągnięta z kontekstu- bez żadnego „podłoża”.

    Muzyka…no cóż, może to ja jestem głucha (możliwe, i­‑pod robi swoje), ale było jej bardzo mało, a jak już się pojawiła, to raczej nie wpadała w ucho.

    Sprawę ratuje oczywiście grafika- czy jest coś lepszego od tła i detali w stylu Studia Ghibli? ;)


    Ale teraz coś, co w moim odczuciu było MASAKRĄ i można powiedzieć, że doszczętnie zniszczyło magię filmu. Włączam tv, zniecierpliwiona i „nabuzowana”, że zobaczę kolejne świetne anime, a tu już w pierwszej minucie dane mi jest słyszeć głos niewinnej i nieśmiałej „cnotki niewydymki” czyli dubbing w stylu serii „Barbie” (jak ma się 7 letnią siostrzenicę, to się takie rzeczy wie XD).
    Przepraszam za dość niestosowne słownictwo powyżej (wyrażenie przechwycone od kolegi), ale naprawdę, tak fatalnie dobranego głosu młodej Sophie nie dało się inaczej określić. Reszta aktorów dubbingowych jako tako sobie radzie (najlepiej wypada głos starej Sophie), ale bądźmy szczerzy- dubbing w anime to jest po prostu zbrodnia. Naprawdę, można powiedzieć, że obrzydziło mi to cały film i niejednokrotnie w trakcie oglądania miałam ochotę wywalić tv za okno.

    Mogę mieć tylko nadzieję, że nie zrażę się na dobre do tego tytułu ,bo w końcu film jest dobry. Postaram się wykreślić z pamięci tę wersję i zafunduję sobie terapię 'właściwym' „Ruchomym zamkiem Hauru”.
  • Avatar
    A
    harpagon 22.01.2012 20:38
    Obejrzałem i fajne to, ale fabularnie faktycznie coś tu jest nie tak. Nie będę się rozpisywał. Spirited Aaway dużo lepsze.
  • Avatar
    A
    Kysz 22.01.2012 17:19
    Anime a książka
    Uwielbiam ten film od pierwszego obejrzenia, niestety jednak gdy ostatnio przeczytałam książkę, na podstawie której powstał, moja miłość lekko zmalała. Wielu wątków nie rozwinięto(bądź w ogóle nie zostały poruszone –  kliknij: ukryte , kilku postaciom zmieniono charaktery  kliknij: ukryte , a nawet role w opowieści, przez co w kilku miejscach w sumie nie do końca wiadomo o co chodzi  kliknij: ukryte 
    Trochę za bardzo wszystko skupiło się na  kliknij: ukryte . I niby nie jest tak źle, ale od momentu przeczytania książki czuję się strasznie rozczarowana filmem…a zwłaszcza tym, co zostało  kliknij: ukryte 
    • Avatar
      harpagon 22.01.2012 20:41
      Re: Anime a książka
      A co ty książkę do filmu porównujesz? tak to zawsze można powiedzieć, że kazdy film na podstawie książki będzie tylko strzępkiem. Ja znam tylko anime, ale nie zachwyciło mnie tak jak inne pozycje Ghibli. technicznie super, ale sama historyjka jest za bardzo poszarpana i nielogiczna. Aż się boję zabierać za Ziemiomorze. Tam to podobno niezły syf zrobił młody Miyazaki.
      • Avatar
        Kysz 22.01.2012 22:13
        Re: Anime a książka
        Dzięki porównaniu wychodzi m.in dlaczego jest tak wiele dziur fabularnych, no i znajomość książki pozwala wiele tych wątków wyjaśnić. A i tak nie umniejsza to moim zdaniem wartości animowanej wersji – ta jest po prostu inna.
        Ale generalnie to chodziło mi o coś innego- o zwrócenie uwagi na książkę. Ja osobiście uwielbiam Ruchomy Zamek Hauru zarówno w wersji oryginalnej jak i animowanej. Nawet jeśli ta moja „miłość” do tego ostygła troszku po przeczytaniu książki to i tak jest to jeden z moich ulubionych filmów anime. I wszystkich, których ta historia zainteresowała chociaż trochę, zachęcam do zapoznania się z oryginałem, bo naprawdę warto. Dzięki niej można potem zupełnie inaczej popatrzeć na owo anime.
  • Avatar
    A
    Mika 22.01.2012 13:49
    Fabularny dziurawiec
    Nie mogę się zgodzić z większością komentarzy dot. zachwytów nad fabułą. Film posiada mnóstwo niedopowiedzeń i dziur w fabule, które sprawiają że nie można się w niego wczuć. Tytułowy Hauru jest antypatyczny i trudno go polubić a tym bardziej się w nim zakochać. Cały wątek miłosny między nim a Sophie jest niedopowiedziany i bez sensu, zresztą nie tylko on.

    Oceniając ten film przez pryzmat innych produkcji ze studia Ghibli, uważam że tylko grafika i udźwiękowienie jest jak zawsze na wysokim poziomie (nie licząc głosu seiyuu głównej bohaterki). Fabuła mogła być dobra, gdyby skupiono się na paru aspektach i odpowiednio je rozwinięto, a podarowano sobie wielowątkowość która spowodowała jedynie chaos.

    Całościowo 7/10 max. (i to tylko przez wzgląd na stronę techniczną i sentyment do Ghibli).
    • Avatar
      Drzuma 8.10.2012 22:23
      Re: Fabularny dziurawiec
      Miłość nigdy nie ma sensu <mówi wspominając jak to ostatnio widziała 80 letniego dziadka z młodą dziewczyną na studiach w roli żony> Tyaaa.. <łyczek herbatki> Style „jak można się w kimś zakochać” i udziwnianie modeli facetów, w których to my – Kobiety – mamy się zakochać mi się przejadł… serio za dużo kombinacji.. taki prosty, dziwny facet z odrobiną iskierki w oczach i dużej dozy „fiu fiu we łbie” hnnn… mi pasi x3
  • Avatar
    R
    Evelinie 16.01.2012 20:39
    Muzyka
    jak za tą genialną muzykę można było dać 3?!
    • Avatar
      Chizura-chan 16.01.2012 21:03
      Re: Muzyka
      Właściwie to racja :) Muzyka naprawdę jest świetna, mnie po seansie cały czas brzmiała w uszach :D
    • Avatar
      Sezonowy 17.01.2012 00:14
      Re: Muzyka
      Ja również tego nie rozumiem. Tym bardziej, że na poparcie tak niskiej oceny recenzent przytacza argumenty, które łatwo obalić.

      Wydaje mi się, że miarą wartości ścieżki muzycznej do filmu jest to, jak wysokiej jakości jest kompozycja i wykonanie oraz, a może przede wszystkim, czy utwory dobrze ilustrują to, co dzieje się na ekranie. To wszystko można ocenić obiektywnie, nie uciekając się do ogólników i jałowej dyskusji o gustach. Pod tym względem ocena cząstkowa wystawiona przez Mizuumi wydaje się być zwyczajnie nietrafiona. Bez dwóch zdań, kompozycja JH i wykonanie orkiestry symfonicznej, którą dyrygował, są znakomite, podobnie jak dopasowanie ilustracji do scen filmowych. Tu akurat Studio Ghibli ustawiło kolegom z branży poprzeczkę tak wysoko, że chyba tylko ścieżki muzyczne amerykańskich blockbusterów mają szanse równać się im pod względem jakości i rozmachu. Natomiast to, że styl Hisaishi nie zaskakuje z filmu na film, uważam za zaletę, a nie wadę. Gdyby było to wadą, to ten sam zarzut można by postawić również muzyce Johna Williamsa, Hansa Zimmera czy Ennio Morricone, których charakterystyczny styl można z łatwością rozpoznać.

      Szkoda, że tak mało jest anime z naprawdę dużym budżetem, gdzie producenta stać na zatrudnienie światowej sławy kompozytora i orkiestry symfonicznej, dzięki czemu ścieżka muzyczna do filmu byłaby czymś więcej niż tylko przebojową piosenką z czołówki i drugą z zakończenia. Tym bardziej, że na polu muzycznym mamy się czym pochwalić. Ilu fanów polskich anime wie, że nasza Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Narodowej nagrywała ścieżkę dźwiękową do Cowboy Bebop, Oh! My Goddess, The Vision of Escaflowne, Wolf's Rain, Hellsing Ultimate, czy Fullmetal Alchemist: Brotherhood (pełna lista jest dużo dłuższa)? Może i w Polsce nie produkujemy anime, ale mamy swój znaczący wkład w brzmienie niejednego z nich.

      Do posłuchania na koniec: Hisaishi na żywo, podczas koncertu:
      [link]
  • Avatar
    A
    psiochaa 19.08.2011 22:34
    Bardzo fajny film, miły :-)

    PS fajny ten Kalciferek
  • Avatar
    A
    Chizura-chan 17.08.2011 10:06
    Zgadzam się z recenzentką co do pierwszego wrażenia odnośnie Hauru.Aż mi dech zaparło, choć większych szkód nie ma ;-) Ruchomy Zamek Hauru- kolejna udana pozycja, która przenosi widza w baśniowy świat, zakłócony niestety  kliknij: ukryte urzekający niezwykle barwnymi postaciami z mocnym charakterem. Babcia Sophie jest genialna! Energiczna starsza pani, wiedźma czystości; Wieźma z Pustkowia, która okazuje się nie być taką straszną wręcz przeciwnie nawet uroczą babcią; tytułowy bohater Hauru, który chciałby wieść normalne życie czy inne postacie jak Kalcyfer, Rzep czy Hen.No i miłość obowiązkowo!
  • Avatar
    A
    Lyneel 11.07.2011 21:25
    nawet nie wiem, co najbardziej pochwalić
    barwny, magiczny świat, urzekająco szczegółowość, postacie z wyrazistym charakterem, które – nawet, jeśli zostały przydzielone im pewne role – zaskakują, są oryginalne i po prostu porywają. Po tym filmie do grona ulubionych bohaterów anime dołączyłam… stracha na wróble, płomyk z paleniska i psiaka, który… przypominał mi szczotkę na kurzych nóżkach XD ale miał charakterek ;)
    Co ciekawe, aż chciałabym umieść tu też… zamek. Bo nawet, jeśli nie jest „bohaterem”, to zdawał się żyć własnym życiem. I to mnie zachwyciło.
    No i oczywiście – Sophie i Hauru. Sophie to jedna z nielicznych kobiet w anime, które tak bardzo polubiłam. Jest twarda, niezrażona przeszkodami, zaradna i potwornie śmiała, czy chodzi o ryzykowanie życia, czy wyznanie uczuć. Z kolei Hauru… Przyznaję. Po raz pierwszy jakiś facet zauroczył mnie w pierwszej sekundzie, w jakiej go zobaczyłam. Mówi samo przez siebie :P
  • Avatar
    A
    zakuro5 23.06.2011 22:17
    najbardziej mi się podobał kalciferek XD taki fajny jest… ,,to miałabym się układać z demonem? a czy demony dotrzymują obietnic?” ,,demony nie wchodzą w układy!” hihi… denerwowały mnie tylko dwie sceny: ta tuż po ,,przebudzeniu” hauru, już z sercem i ta, gdy zobaczył sophie po tymże właśnie przebudzeniu. poza tym bez zastrzeżeń.
  • Avatar
    A
    NeChee 30.04.2011 18:01
    Hauru
    Moja pierwsza i ulubiona bajka Miyazakiego, do której czuję spory sentyment. Jezu, no i Hauru ;]
  • Avatar
    A
    Mariko 19.04.2011 18:05
    Fantastyczny! To jedno słowo wyraża moje uczucia, po obejrzeniu tego filmu. Oglądając Ruchomy zamek Hauru nie można się nudzić. Jest to piękna opowieść, dosłownie magiczna. Od samego początku wciągnęłam się w atmosferę tej produkcji. Świetna fabuła i według mnie dobra muzyka. Niezwykle podobały mi się dialogi, niektóre były na prawdę zabawne. Książki nie czytałam, ale po obejrzeniu tego, na pewno się skuszę na dzieło Diany Wynne Jones. Co do bohaterów. Sophie wyglądała tak, jak prawdopodobnie miała wyglądać, czyli zwyczajnie. Za to Hauru dosłownie mnie oczarował. kliknij: ukryte 
    Polecam wszystkim :)
  • Avatar
    A
    lofi 13.04.2011 21:20
    ;>
    I przypomniało się dzieciństwo, zabawy, marzenia… :) Śliczna grafika, GRZECZNA bajka nie tylko dla maluchów.
    Rzadko spotyka się cos tak pięknego w obecnych czasach.
  • Avatar
    A
    Tsume250 27.03.2011 21:10
    Dziwnie to może zabrzmi, ale po prostu w Hauru się zakochałam; początkowo widzą go jako blondyna pomyślałam sobie „Ale Kicha!” :> , ale po zmianie kolorku na czarny wyglądał całkiem, całkem.
    Napiszę to po raz nie wiem który, ale Uwielbiam WSZYSTKIE filmy Ghibli i ten nie jest wyjątkiem :D
  • Avatar
    A
    Evi 6.03.2011 17:10
    Aż wstyd teraz przyznać, że wahałam się czy obejrzeć to anime i czy nie będzie ono stratą czasu. Stratą oczywiście nie było, wręcz przeciwnie – te 2 godzinki oglądania minęły mi błyskawicznie i ani razu się nie nudziłam. Ruchomy zamek Hauru jest produkcją istnie magiczną, wciągającą i głoszącą, że prawdziwe piękno ukryte jest we wnętrzu człowieka. Oglądanie tego tytułu przyniosło mi wiele dziecinnej radości, aż sama się zdziwiłam. To było piękne, chciałoby się oglądać i oglądać, odsunąć od siebie rzeczywistość i zagłębić się w świecie fantastyki oraz niezwykle przyjemnie i ciepło przedstawionej historii ; ) A grafika – jak to na studio Ghibli przystało – płynna i kolorowa. Serdecznie polecam tą produkcję, szczególnie na zimne wieczory ;}
  • Avatar
    A
    hakman4 1.03.2011 15:52
    Czar Miyazakego
    Gęsta mgła spowija góry a z nich wylania się przedziwny zamek,który swym wyglądem go nie przypomina…Może tak odpowiednio zacznę ten komentarz, nie wiedząc jak to określić na początek :D.
    Kolejne dzieło studia Ghibli które zdobyło popularność. Pełno magii, przygody dziewczynki, która zostaje przez zbieg przyczynowo -skutkowy wmieszana w to wszytko oraz oprawa całego filmu czyli to czym charakteryzuje się te studio, dawało mi największą przyjemność.
    Staranność w szczegółach, dobrze zrobiona fabuła mająca swój koniec i początek i po za tym bohaterowie wyróżniającym się swym charakterem. Nie zapominając zawsze o grafice która jest świetna.Choć w scenach poruszania się zamku ,który wyglądał jak by nie zlewał się z tłem, co wydawało mi się „sztuczne”.
    Muzyka piękna :) I co tu jeszcze mówić… Wstawiam 10 na 10 :).
  • Avatar
    A
    Perełka 25.02.2011 16:08
    25.02.2011r.
    Trudno coś napisać o tej pozycji. Z pewnością bardzo sympatyczna, miejscami jednak nieco już przynudzała. Ale to jej tak na prawdę niczego nie ujmuje. Grafika piękna, poczynając od wnętrz mieszkań a kończąc na ruszających się chmurach. Muzyka też ładna więc tutaj nie zgodzę się z jej oceną. Po raz pierwszy nie zwracałam uwagi na postacie. Z jednej strony to dobrze, bo żadna nie działa mi na nerwach, a z drugiej źle, bo nie mogę nic więcej na ten temat powiedzieć. Ale mimo to, pozycja godna uwagi każdego widza.
  • Avatar
    A
    SkullProphet 17.01.2011 20:21
    Ciekawa pozycja...
    ... ale dla widzów młodszych chociaż mimo tego stanowi świetne rozluźnienie po ciężkich seriach. Oglądałem film z przyjemnością i dałem się wciągnąć w baśniowy świat. 8/10
  • Anielski_Pyl 7.01.2011 19:46:28 - komentarz usunięto
  • Avatar
    A
    Ayako*** 28.12.2010 21:35
    Ghibli znowu rządzi!
    „Lustereczko, powiedz przecie, kto jest najpiękniejszy w świecie?”
    „Ghibli!”
  • Avatar
    A
    Yuffy 24.11.2010 00:26
    Świetne!
    Od dawna chciałam zabrać się za to anime. Nigdy nie potrafiłam znaleźć czasu lub stawała ku temu jakaś inna wymówka. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę, jak bardzo żałowałabym, gdybym tego nie obejrzała.
    Fabularnie, faktycznie nie da się tego streścić, na tyle by zepsuć najlepszego przyszłym widzom. Myślę, że recenzentka ma rację akurat w tym punkcie. Kreska mi się podobała. Przyjemnie oglądało się wszystkie postacie, zwłaszcza Calcifera oraz (oczywiście) głównego bohatera. Niemniej jednak każdy z bohaterów miał swój własny charakter i tym do (mnie) do siebie przyciągał. Pod względem graficznym wywarł na mnie największe wrażenie sam zamek, tego jak się poruszał, zmieniał i co nim sterowało. Odnośnie muzyki towarzyszącej temu anime nie powiem zbyt dużo, bo niestety czasami miałam wrażenie, że w ogóle jej nie ma albo była zbyt stłumiona. Jednak, gdy dałam rade coś usłyszeć to naprawdę dodawało to uroku. Dlatego nie zgodzę się z recenzentką, która wystawiła za muzykę ocenę 3 oraz oceniła postaci 7/10. Uważam, że mimo wszystko zasługują one na więcej.
    Ruchomy zamek Hauru jest i chyba pozostanie anime, które wywarło na mnie ogromne wrażenie. Mimo iż przez większość dawało się odczuć bajkowy klimat, który w tym jedynym przypadku mnie zauroczył, to sama opowieść o miłości wydaje się być idealnie skomponowana do tamtej połówki. Ponad to w anime możemy odnaleźć nie tylko słodziuchne wątki o miłości i czarach, ale także w dobry i ciekawy sposób ukazanie jak brutalna potrafi być wojna, że ludzie podczas jej trwania nie rozróżniają, kto jest wrogiem a kto nie.
    I na zakończenie powiem szczerze, że po raz pierwszy w życiu popłakałam się na zakończeniu, żałując w duszy, że ta historia nie mogła ciągnąć się dalej i dalej.

    Zdecydowanie, bez chwili zastanowienia stawiam 10/10! :)
  • zakuro5 27.10.2010 09:43:49 - komentarz usunięto
  • Avatar
    A
    racjona 13.10.2010 17:46
    piękności ^^
    Wspaniałe, bajeczne, kolorowe, magiczne, słodkie, urzekające, rozśmieszające i po Ghibli'owsku genialne :)
    Z wielką chęcią obejrzę je jeszcze ze 100 razy :D
  • Avatar
    A
    Yumi 8.10.2010 21:24
    Po prostu cudowne...
    Jakie to było piękne… po prostu niesamowite przeżycie. Dawno nie czułam się w ten sposób oglądając anime czy cokolwiek innego.
    W pewnym sensie wybrałam to na chybił trafił, jeden z filmów dostępnych na „przeglądzie filmów anime” w Multikinie. Trafiony wybór. Do tego stopnia, że aktualnie czekam na przesyłkę z właśnie tym anime. I nie mogę się doczekać.
    Zakochałam się na dobre, i mam ogromną nadzieję, że mi nie minie.
    Taki niesamowity klimat… po prostu magia Studia Ghibli. To było trzecie oglądane przeze mnie ich anime i jak dotąd najbardziej mi się podoba. Tam wszystko się dzieje tak po prostu i nikt, także widz, nie zadaje pytań. „Dlaczego?”, „Jak to możliwe?”, „W jaki sposób?” – to wszystko nie ma najmniejszego znaczenia. Nagle znowu można patrzeć na świat jak dziecko. I to jest po prostu wspaniałe.
    Postacie… w Hauru zakochałam się od pierwszej sceny, Calicifera [czy jak mu tam jest ;)]też. A do Sophie musiałam się przyzwyczaić, ale ostatecznie bardzo ją polubiłam.
    Scena ze zmianą koloru włosów… bezcenne. Cała sala się śmiała…
    Grafika to też było coś pięknego. Dawno [nigdy?] nie widziałam tak dopracowanej pod tym względem produkcji. Pokój Hauru to coś, czego nie długo nie zapomnę…

    To jest jedno z niewielu anime, które dostało ode mnie 10/10. W dodatku wystawione bez wahania. Jakiekolwiek zastanawianie się nad oceną było zbędne.

    Ostatnia rzecz, o której chcę napisać to ocena na Tanuki. Co prawda była pisana w 2005 roku, ale i tak muszę zaprotestować.
    Trzy za muzykę? TRZY? Pierwsza lepsza haremówka dostaje 5 albo 6! Ocena za postaci też jest zaniżona, oczywiście tylko moim zdaniem… Aż by się chciało pisać alternatywną recenzję, ale nie wydaje mi się, żebym dała radę…
  • Avatar
    A
    meya88 20.08.2010 20:12
    „Nie jestem już piękny!” – o matko, ale się zaczęłam śmiać w tym momencie XD
    Godne polecenia i oczywiście – 10/10
  • Avatar
    A
    Kisara 8.06.2010 18:05
    Świetne!
    Mój ulubiony japoński film animowany, zaraz po Spirited Away. Piękna opowieść o miłosci, przygodach i magii zrobiona w wyśmienitej grafice z nastrojową muzyką w tle. Cudo. 10/10
  • Avatar
    A
    blue 8.06.2010 17:33
    strona techniczna bardzo dobra, do postaci można się szybko przywiązać, występują pewne uproszczenia fabuły ale przecież to film więc wybacze, al musze powiedzieć że nie jest to wierna ekranizacja, różni się on od książki, może nie tak wybitne jak inne produkcje tegi studia ale trzyma wysoki poziom i może stanowić wspaniałą rozrywke niepozbawioną pewnej głębii
  • Avatar
    A
    FaY 14.05.2010 19:11
    No jaaa!
    :D Mi sie podobało! ;d a jak komuś nie xD! to trudno! ;D
  • Avatar
    A
    Miloku 19.04.2010 15:40
    Film nie jest tak świetny ja „Spirited Away” ale oglądało mi się bardzo przyjemnie i muszę stwierdzić, że jest warty obejrzenia. Na pewno nikt nie pożałuje kupna. Dubbing: tak jak w przypadku „Spirited Away” głosy dobrane bardzo dobrze. Ocena ogólna: 9/10. Odejmuje jeden punkt za zbyt bajkowy klimat, który nie pasuje do Studia Ghibli.
  • Avatar
    A
    Agathe 12.03.2010 11:42
    Fantasy
    lubię literaturę fantasy. Książkę przeczytałam to film też obejrzałam bardzo fajnie go zrobili teraz czytam Zamek w chmurach, czyli dalsze momenty Hauru.
  • Avatar
    A
    Miska Ryżu. 12.03.2010 10:16
    MUZYKA!
    3 za muzykę? Wyście powariowali…
  • Avatar
    A
    Iv 13.02.2010 15:10
    Film
    Jako wierna fanka anime, a szczególnie takich wyszukanych produkcji jak ta, powiem tyle, że film zasługuje na ocenę 10/10. Tak bardzo mnie urzekł, że poczułam się rozczarowana zauważając taką ocenę na tanuki…
  • Avatar
    A
    Sakura 27.01.2010 18:20
    Najpiękniejsze...
    Piękne, piękne, piękne. Po prostu trzeba obejrzeć. Osobiście, więcej znaczy dla mnie, niż Spirited Away.
    Bajeczne, cudowne, magiczne, wzruszające, chwilami zabawne, trudno ująć w słowa.
    Po obejrzeniu chciałoby się wymazać pamięć i znowu obejrzeć, by znowu przeżyć te same, wspaniałe uczucia.

    Bardzo zawiodła mnie tylko niska ocena muzyki, jak dla mnie była przepiękna i wiem, że wielu innych także jest nią zauroczonych, głowny theme ma licznych fanów.
  • Avatar
    A
    Jarmac1 21.01.2010 18:27
    Kolejna piękna opowieść od studia Ghibli. Polecam wszystkim miłośnikom baśni. Oceniam na 8/10
  • Avatar
    A
    evilcockroach 10.01.2010 15:12
    Ogólnie trudno mi się rozpłakać, bo jakoś tak albo nie wypada .. ale popłakałam się .
  • Avatar
    A
    Takasugi 25.12.2009 05:39
    Baśń
    Piękne anime… Co tu dużo mówić Polecam ;)
  • Avatar
    A
    Setsuna 21.10.2009 18:59
    Bajeczne....
    ... i takie jak być powinno. Perełka wśród japońskich produkcji, serdecznie polecam – człowiek na koniec sam uśmiecha się do siebie.
  • Avatar
    A
    Aga 4.05.2009 13:52
    okropne
    Po lekturze ciepłej, pełnej uroku książki Diany Wynne Jones, oraz po obejrzeniu bardzo dobrego według mnie „Spirited Away”, miałam pełne prawo oczekiwac czegoś zachwycającego.
    Jednak już w pierwszych minutach filmu poczułam się odrobinę zawiedziona. Od samego początku zostały zmienione pewne fakty. A kiedy na scenie pojawił się Hauru, szczęka mi wprost opadła. Mordka wyjęta żywcem z jakiejś dobranocki dla najmłodszych telewidzów. Ale dałoby się to jeszcze przeżyc, gdyby nie późniejsze odejście od fabuły na tyle, że w pewnym momencie trudno byłoby stwierdzic, że ta szalona historia jest adaptacją książki „Ruchomy Zamek Hauru”.
    Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że pod słowem „adaptacja” niekoniecznie kryje się zupełnie wierne przedstawienie treści książki, ale to już chyba przesada.
    Zastanawiam się, jaka byłaby moja opinia, gdybym nie czytała wcześniej pierwowzoru. Myślę, że i tak film prędzej czy później by mnie znudził. Moja ocena: 4/10

    Zapomniałam dodac, że to, co zachwyciło mnie w tym filmie to piękne krajobrazy, typowe dla tego twórcy anime. Kiedy Sophie siedziała nad brzegiem jeziora, sama chciałam się tam znaleźc. Pejzaże zdecydowanie przemawiały na plus, ale to nie wystarczy, żeby zetrzec ogólne złe wrażenie.

    Scalono.
  • Avatar
    A
    Mitsurugi 20.02.2009 01:48
    Przepiękne, baśniowe, magiczne, wzruszające
    Przepiękna baśń, przywołująca wspomnienia i ciepłe uczucia. Wspomnienie Andersena, dziecięcych dni i ognia w kominku w zimowe wieczory. Cudowna historia, pokazująca, że tam gdzie jest szczera miłość, tam można przezwyciężyć wszystko. Magiczna historia, cudowni bohaterowie i wzruszające, iście bajeczne zakończenie takie jakie uwielbiam i kocham. Polecam każdemu kto ma jeszcze w sercu wystarczająco wiele z dziecka, a w wyobraźni jeszcze wiele nieogarniętej, wolnej przestrzeni. Och, dawno już tak nie płakałem na końcu anime. Jakkolwiek smutni byście, moi mili nie byli, jakkolwiek byście nie wierzyli już w stare bajki, a rzeczywistość codziennie drapała was po sercu- obejrzyjcie, popłaczcie, uśmiechnijcie się. Ciepło i magicznie. To mi przypomina czemu tak kocham anime :).

    10/10
  • Avatar
    A
    muf 27.01.2009 17:42
    Film naprawdę mi się podobał od początku do końca (w pewnych momentach nawet chlipałam)
    Jedynie co mi przeszkadzało to dosyc przesłodzony koniec.

  • Avatar
    A
    anulka406 26.01.2009 20:17
    Zachwyciło mnie.
    Och, po prostu to uwielbiam :) To naprawdę jak cudowna baśń! Będę to opowiadać dzieciom na dobranoc, jak już przeczytam książkę. Lepsze niż te baśnie braci Grimm… Zarówno jak W krainie bogów. Uwielbiam obie te produkcje! Cudowne, cudowne! Ale to jest lepsze! Sto razy. Zachwyciło mnie, chociaż musiałam to oglądać z polskim dubbingiem (Sophie przed przemianą ma paskudny głos). Kocham, kocham i polecam.
    Pozdrawiam.
  • Avatar
    A
    Ayra 25.01.2009 23:58
    Ahh… Obejrzałam to dzisiaj. I zachwyciłam się. Piękna historia… I gdyby w rzeczywistości istniał taki Hauru to bym go sobie wzięła ^^ Chociaż „śliczny płomyczek” Kalcifer jest świetny ^^ Ogólnie ciekawie zrobiona i piękna historia. Rozśmieszyło mnie tylko jedno: kliknij: ukryte  ;]

    Ogólnie to powiem jedno: Kocham Hauru ^^ Ale w wersji blond jest lepszy ^^
    • Avatar
      V-chan 26.01.2009 05:46
      :)
      Akurat ten motyw z księciem był betonem mocno parafrazującym książkę xD Poczytaj- w księgarniach jest dostępna i zapewnia jeszcze więcej śmiechu, niż anime :]
  • Avatar
    A
    Olka Z. 25.01.2009 17:27
    Cudooo
    Jak zwykle w takich produkcjach musieli być podejrzane czarne stwory wyłaniające się nie wiadomo skąd, ale już nawet to wybaczę. Animacja podobna do Księżniczki Mononoke co jest BigPlusem. Motyw przewodni też jest całkiem fajny. Nie za bardzo polubiłam Sophie, Wiedźma z pustkowia przyprawiała mnie o mdłośći, strach był przerażający, piesek był przesympatyczny, a sam Hauru (właściwie nie wiem czemu nie odmienia się:Haur) finalnie zdobył moją sympatię. W ogóle cała fabuła jest naprawdę fajna i chyba zacznę już szukać książki. :)
  • Avatar
    A
    V-chan 28.12.2008 21:50
    cuuudo,ale...
    Obejrzałam anime zupełnie przypadkiem i zakochałam się w nim. Pomysł był nietypowy, ciekawie poprowadzone postacie i akcja, nietypowe zakończenie. Kreska, jak zwykle cudowna, humor tak samo. Muzyka nie zapada specjalnie w pamięć, ale nie przeszkadza.
    KONIECZNIE- jeśli komuś podobał się film, niech sięgnie po książkę. Jest znacznie ciekawsza, bez wojny, za to ze znacznie większą ilością gagów i magii. Naprawdę warto!
    I to jest właśnie moje „ale”- gdyby trzymano się dzieła literackiego, wtedy na pewno „jednoosobowa klęska żywiołowa w postaci Sophie” miałaby znacznie więcej fanów :)
    • Avatar
      rika 29.12.2008 18:15
      Re: cuuudo,ale...
      Tak! Tak! Calkowicie sie zgadzam! Moze i filmowa wersja ma swoj wlasny, ceniony przez innych, klimacik, to zaluje ze nie trzymano sie ksiazki. Bylo tam tyle fajnych gagow, sophie byla ciekawsza, a Hauru (zadufany w sobie tchorz) byl naj,naj,najlepszy. Szkoda ze w anime tak go zidealizowali :(
  • Avatar
    A
    sui 11.04.2008 10:08
    ;/
    przecietne, widzialem lepsze basnie choc nie jestem ich wilebicielem to jednak tu niewiele bylo dla mnie. nie podobaly mi sie zwroty fabuly, jest ich mnostwo, rozwiazania fabularne i poruszane watki jakos do mnie nie przemowily…po prostu za duzo tego 6.75/10
    • Avatar
      sleepwalker 2.07.2008 03:26
      Re: ;/
      sui napisał(a):
      to jednak tu niewiele bylo dla mnie. jest ich mnostwo,...po prostu za duzo tego 6.75/10


      to albo czegoś za dużo albo niewiele u licha!. Hauru's Moving Castle to jedna z najpiękniejszych baśni jakie widziałam, i czytałam także (film zachęcił mnie do kupienia książki). Po prostu coś cudownego co nie przechodzi echem, „odkłada na półkę” i zapomina ale pozostawia wspaniałe i ciepłe wspomnienia.
      PS. Hauru wygląda bosko w blond włosach:)))
  • Avatar
    A
    sha 2.03.2008 13:34
    absolutnie
    przerewelacyjny film. Jedyne o co sie czepiam to fakt, ze Hauru zmienil kolor wlosow, w blond wygladal o wiele lepiej.
    A tak to swietna fabula, genialnie dobrany dubbing, swietna grafika.. kocham kocham.
    Kalsyfer – genialne teksty
    Pies Jak Mu Tam – przesmieszny xD
    Hauru – oohh, nic dodac nic ujac
  • Avatar
    A
    Ita 10.01.2008 17:38
    Hauru?
    Nie wiem czemu w polskiej wersji filmu Howl zostało zmienione na Hauru.. to naprawdę denerwujące, co polacy potrafią zrobić z anime..

    Co do samego filmu, jest naprawdę fantastyczny.. nic dodać, nic ująć.. wspaniałe pejzaże, dobra muzyka.. po prostu kolejny świetny film znanego chyba wszystkim Miyazakiego
    • Avatar
      Kisa 10.02.2008 16:48
      Re: Hauru?
      Ita napisał(a):
      Nie wiem czemu w polskiej wersji filmu Howl zostało zmienione na Hauru.. to naprawdę denerwujące, co polacy potrafią zrobić z anime..


      Tak, zwłaszcza, że w oryginale, czyli po japońsku, też było Hauru :/ to chyba raczej anglicy zmienili na Howl, a Polacy wrócili do oryginału.
      • Avatar
        IKa 10.02.2008 18:17
        Re: Hauru?
        Anime powstało na podstawie powieści angielskiej pisarki fantasy Dianne Wynne Jones – „Howl's Moving Castle” i właśnie tak ma na imię główny bohater w oryginale angielskim, (a nie japońskim).
        W wersji japońskiej jest Hauru – czyli po prostu japoński zapis słowa „Howl” (Houl/Haul). A polska strona użyła japońskiej transliteracji (Hauru) zamiast zastosować oryginalną, angielską.

        Ot i cała tajemnica. Są anime oparte na historiach pochodzących spoza Kraju Kwitnącej Wiśni :)
        • Avatar
          V-chan 28.12.2008 22:00
          Re: Hauru?
          Tam chyba chodziło o to, żeby podkreślić, że Howl zmienił imię w świecie czarodziejskim na Hauru. I z tego co wiem pani Diana Wynn Jones się zgodziła, a nawet chciała, żeby tak było.
          • Avatar
            Rika 29.12.2008 18:12
            Re: Hauru?
            No wiec w w ksiazce pani wynne jones bylo tak ze nasz czarodziej urodzil sie w Walii, gdzie nadano mu imie Howell. W Ingarii, czy jak to sie ten kraj nie nazywal (swiat czarow), przyjal imie Howl (Howl>>Hauru)
            Troche to skomplikowane… :P
  • Avatar
    A
    Kika 10.01.2008 14:23
    piesek
    Jestem pod wrażeniem tego anime. Ale jak dla mnie piesek był mocny. Co się odzywał znaczy mam na myśli jego charkanie płakałam ze śmiechu
  • Avatar
    A
    Salva 3.09.2007 19:26
    Ciepłe po prostu cholernie ciepłe...
    Na żaden inny komentarz mnie nie stać. Jestem po prostu zachwycona ! Podobało mi się absolutnie wszystko. Nie umiem znaleźć innego słowa, po prostu szalenie ciepła i sympatyczna opowieść. Choiaż jak dla mnie powinno to albo trwać dłużej, albo powinnien być drugi film. Za mało było tego pierwszego Hauru (ja liczę od zmiany koloru włosów… ^^), który był tajemniczy. Ja rozumiem że film i że jest krótki, a mimo to brakowało mi czegoś. Jednak i tak byłam zachwycona !

    No i zgadzam się z zarzutem co do recenzji, Sophie nie poszła szukać Hauru, poszła szukać jakiegoś czarnoksiężnika, wszak zdziwiła się jak go zobaczyła.
  • Avatar
    A
    nataku 27.07.2007 00:14
    Magiczne!
    Magiczne! To słowo chyba najlepiej opisuje ten film i to pod każdym względem! Jestem nim po prostu oczarowana! Może i muzyka nie jest wybitna z wyjątkiem tej jednej melodii Madame Suliman… Albo raczej jedynie ten kawałek jest zauważalny, podczas gdy pozostałe po prostu są, nikomu nie rzucając się na siłę na uszy. Ale reszta… Cudna grafika idealnie pasująca do klimatu opowieści, wspaniale postaci, których nie sposób nie polubić (Calcifer jest po prostu Boski!)  kliknij: ukryte  a przede wszystkim niebanalna historia podana w sposób przykuwający do fotela od początku do samego końca;) Przynajmniej ja nie mogłam oderwać oczu;) A nie jestem już malutkim dzieckiem (choć w sumie nie jest to skierowane do tych naj naj młodszych widzów ze względu na fabułę – jest bardziej rozbudowana niż ta w Gumisiach czy Smerfach^^"). Co najdziwniejsze moimi ulubionymi animcami są Hellsing, Death Note i Fantastic Children^^" Ale nawet ja nie mogłam się oprzeć ciepłu bijącemu od tego filmu:) CUDEŃKO!
  • Avatar
    A
    Ania 29.06.2007 19:19
    Hmm...
    W sumie to anime jest super… tylko japońscy seiyu kuleją… szczególnie głos podkładany pod Sophie… reszta bez zarzutu :) wyrosłam na Miyazakim bo moi rodzice to ogromni fani twórczości japońskiej więc dziecko oglądało nie Teletubisie tylko Miyazkiego i w wieku 6 lat nawet cichcem podglądało rodziców przy oglądaniu Cowboya… :)Miyazaki jak zawsze bez zarzutu ale wolę Ksieżniczkę Mononoke… sentyment po prostu :). Pozdrawiam :).
  • Avatar
    A
    K-chan 13.06.2007 12:18
    cuudne
    czy ja muszę coś tu pisać? wszyscy którzy oglądali wiedzą, że to niesamowity pokaz zdolności Miyazakiego i że zdecydowanie warto było poświęcić te dwie godziny aby ujrzeć to arcydzieło. Zdecydowanie niezmarnowany czas.
  • Avatar
    A
    Hana_chan 7.06.2007 15:43
    :)))
    Bardzo podobał mi isę ten film :)))
    fabuła ciekawa, a sama oprawa po prostu przepiękna ;)))
    drażniłą mnei jakosgłówna bohaterka..miała taki niemiły głos..i wgle jakaś taka brzydka..wiem iwem..wg samego filmu taka powinna być…ale przywykłam do bishojo ;)))
    w skali 0/10 100!!!
  • Avatar
    A
    Magenta 5.05.2007 21:19
    tiktak
    Ładne anime. Ale moim zdaniem przedobrzyli nieco, przewartościowali niektóre wątki, na końcu dorabiając ideologię, o której zdaje się, że nieco zapomnieli na początku. Ciężko mi się to oglądało, nudziło mnie, nie zaskakiwało. Ale pozycja godna polecenia. To pewnie tylko ja jestem lekko spaczona, że mnie takie rzeczy nie bawią.
  • Avatar
    A
    Scarlet 24.04.2007 16:13
    Książka lepsza, ale anime i tak cudowne *-*
    Film cudowny, odbiega trochę od książki, ale wciąż ma klase :)
    • Avatar
      Kamcia1904 6.07.2007 09:32
      Re: Książka lepsza, ale anime i tak cudowne *-*
      Podpisuję się pod komentarzem powyżej i dodam, że kreska rewelacyjna ;p Pozostaje jeszcze pochłonąć książkę.
  • Avatar
    A
    miś_uszatek 9.04.2007 15:14
    Ruchomy Zamek Hauru
    to było bardzo dziwne ale oglądało się bardzo przyjemnie

    jest to interesująca pozycja
    (więcej nie napisze bo i poco skoro wszystku już tu napisano :P)
  • Avatar
    R
    Mimi-Yoshi 17.03.2007 23:30
    Genialne!
    Genialne- piekne, cudowne, niezwykłe. Wszystko mi się w tym filmie podobało, muzyka także. Nie zgadzam się z recenzentką. O wiele za nisko oceniła muzykę i fabułę. Nie umiem nawet więcej napisać. To było po prostu niezwykłe.
  • Avatar
    A
    Wanat 15.02.2007 22:24
    Ruchomy Zamek Hauru
    Film nie zgorszy, ale mnie jakoś nie przypadł do gustu. Nie ten typ kina, jak dla mnie…
  • Avatar
    A
    Akeneki 30.12.2006 15:52
    Japońskie Arcydzieło...
    Ah! Przepiękna, przecudowieńska, przesłodka, przejmująca historia… Najmilsze japońskie dzieło jakie oglądałam. Bez przemocy, bez krwi, pełna miłości i ciepła [to pewnie dzieki Caluciferowi;)]
    Milusia jak pluszowy misio, ciepła jak wełniane skarpetki, magiczna niczym latający dywan…
    Chyba nie muszę polecać, to oczywiste że trzeba to obejrzeć!
  • Avatar
    A
    Miko 17.12.2006 15:03
    Wspaniałe
    Cały Miyazaki! Film super! Najbardziej podobały mi się krajobrazy. W niektórych momentach jak prawdziwe. Książki nie czytałam, ale jestem w trakcie poszukiwań ^_-. Gorąco polecam! A tak na marginesie wie może ktoś co to za utwór leci w chwili, gdy Hauru zmienia się przy Sophie w potwora będąc u Suliman???
  • Avatar
    A
    Tassadar 26.11.2006 23:36
    Fiuuu, fiuuu! Niezłe...
    Miyazaki w szczytowej formie – czego jak czego ale braku pomysłowaści nie można mu zarzucić. To anime potwierdza, że jak Oscar za Spirited Away to nie był przypadek. Świetne w każdym calu (no może poza muzyką która kuleje).
  • Avatar
    A
    Maciek 26.11.2006 21:55
    Piekne
    Piekne anime.Nawet moi rodzice ogladali z ciekawoscia :D
  • Avatar
    A
    Myu_nyu 15.11.2006 17:42
    Cudeńko moje:P
    W mojej „skali” to cudeńko przebiło Księżniczkę Mononoke. Nie wiem co mi się tak podoba. Chyba wszystko… fajne anime i tyle:P
  • garganfunker 28.10.2006 10:55:02 - komentarz usunięto
    • Miyu_nyu 15.11.2006 17:40:41 - komentarz usunięto
      • V-chan 28.12.2008 21:57:21 - komentarz usunięto
  • Avatar
    A
    arTOBus 30.09.2006 11:13
    Monolith wciska ludziom buble...
    Zdecydowanie nikomu nie polecam tego co proponuje nam Monolith. Wydanie jest nie dość, że jedno płytowe to DVD jest jedno warstwowe i to niestety widać. Obraz jest strasznej jakości jak tylko coś się więcej dzieje piksele atakują. Najbardziej rzucają się w oczy tzw klatki kluczowe które są pełne artefaktów i dopiero po 1­‑2s ich jakość się poprawia. Także jak dla mnie mogą sobie zabrać to ładne tekturowe opakowanie którego koszt z pewnością przewyższył koszty dołożenia drugiej warstwy. Jestem bardzo rozczarowany tym bardziej że spaskudzono taki fajny film. Pozdrawiam.
  • Avatar
    A
    Pazuzu 21.09.2006 20:40
    właśnie obejrzałam...
    ...i się zakochsłam. Absolutnie fantastyczny film.
  • Avatar
    A
    Lena100 20.09.2006 20:59
    Cudo!!
    Wspaniały film! polecam wszystkim miłośnikom anime i nie tylko. miyazaki pokazal sie od najleprzej strony. jeden z najpiekniejszych anime jakie oglądałam, włączając w to inne produkcje miyazakiego. Najmocniejszą stroną filmu są oczywiści bohaterowie, no i jeszcze masa fantazji. Serdecznie polecam.
  • Avatar
    A
    Zioło 17.04.2006 16:00
    Ruchomy Zamek Hauru
    A mi się niezwykle podobało. Kiedy wchodziłam na seans, myślałam, że będzie to zachwycające anime. Kiedy wyszłam, nie mogłam się otrząsnąć. Chyba przez tydzień nie obejrzałam żadnego filmu, żadnego anime, nie przeczytałam żadnej książki – po prostu cały czas nie mogłam się otrząsnąć. Dla mnie to było naprawdę śliczne i bajkowe anime. Cudo.

    Muzyka również bardzo mi się podobała – nie przeszkadzała mi jej powtarzalność, zakochałam się w niej wręcz ;] Jestem w stanie jej słuchać bez przerwy, przez cały czas. Jest w niej coś takiego magicznego, wpadającego w ucho i poruszającego serce.

    A Hauru – w książce postać wydająca się być negatywną. Po przeczytaniu książki był przeze mnie nielubiany, jak to bywa z czarnymi charakterami. W anime nie dało się tego odczuć. Jakaś wzmianka na początku, że Hauru kradnie serca dziewczynom – a później nagle pojawia się postać, której po prostu niesposób znienawidzić. Świetna postać, pomimo że tak niezgodna z tą w książce.

    Drażniło mnie niemiłosiernie, że w postać Suliman upchano trzy postacie i co więcej – zmieniono nagle jej płeć =/ Patrzyłam na ekran i myślałam: To ma być facet?!
    No i strach na wróble.  kliknij: ukryte 

    Pomimo, ze anime może mieć pare wad, to i tak jest właściwie moim ulubionym. Urzekło mnie, bez dwóch zdań ;)
    • Avatar
      Arjuna 28.02.2007 02:00
      Re: Ruchomy Zamek Hauru
      Zioło napisał(a):
      Muzyka również bardzo mi się podobała – nie przeszkadzała mi jej powtarzalność, zakochałam się w niej wręcz ;] Jestem w stanie jej słuchać bez przerwy, przez cały czas. Jest w niej coś takiego magicznego, wpadającego w ucho i poruszającego serce.

      A Hauru – w książce postać wydająca się być negatywną. Po przeczytaniu książki był przeze mnie nielubiany, jak to bywa z czarnymi charakterami. W anime nie dało się tego odczuć. Jakaś wzmianka na początku, że Hauru kradnie serca dziewczynom – a później nagle pojawia się postać, której po prostu niesposób znienawidzić. Świetna postać, pomimo że tak niezgodna z tą w książce.


      Zgadzam się z Tobą. Muzyka była cudowna. Wystarczy trochę ją posłuchać, aby przenieść się w krainę mażeń. Również sam Hauru bardziej podobał mi się w filmie niż w książce. W powieści był wredny i egoistyczny. Czytając o nim miałam ochotę poćwiczyć na nim kilka rzutów Judo, których swego czasu miałam okazje się nauczyć (nieświadomym śpieszę z wyjaśnieniem, że rzuty Judo są baaardzo bolesne). W filmie zaś tytułowy bohater jest miły sympatyczny i uprzemy zarazem od razu można zauważyć, że jest w coś uwikłany, co go przerasta. Jednocześnie jest nieco dziecinny (Pamientacie jego reakcję, gdy zorientował się, że nie ma już trwałe?) co dodaje mu uroku.
      Jednym słowemP: Miyazaki rządzi!!!
  • Avatar
    A
    Pawel 26.02.2006 15:22
    Magia ktora nie zginie...
    Hauru no ugoku Shiro, jest pozycja obowiazkowa. Magia zawarta w tym filmie jest po prostu swietna! Efekty specjalne i grafika zapieraja dech w piersiach! A fabula i przemyslany przebieg scen, jak to bywa u P. Miyazakiego jest na najwyzszym poziomie!! Polecam to anime, grzechem jest nieobejzec, dlatego tez wystawilem ocene 10/10!!
  • Avatar
    A
    Kjerstin 21.02.2006 21:50
    *
    Cóż w takiej sytuacji może powiedzieć zdeklarowany fan Miyazakiego, żeby nie zabrzmieć stroniczo?:)

    Strona graficzna jest cudownie szczegółowa i tak barwna, że miałam ochotę w niektórych scenach po prostu zostać.

    Zawartość symboli jest imponująca. Pomysł na  kliknij: ukryte trochę burzy obraz…chociaż, kiedy wspomnę zalety Hauru…;)

    Ukryto spoilery.
    Moderacja ;)
  • Avatar
    A
    Svart 9.09.2005 18:21
    Hauru
    Mnie osobiście się ten film bardzo podobał.
    Zachwycała grafika i postacie.
    Szczególnie w pamięci pozostała mi uparta i zdecydowana „Wiedźma Czystości”, czyli Sophie, która w tej dziedzinie potrafiła dokonać prawdziwych cudów.
    Niezwykła również była jej mimika i te rozbrajające miny, kiedy się czemuś dziwiła, bądź się denerwowała..
    Podobnież uroczy był wciąż marudzący i uparty demon Calcifer, który za nic przeżyć nie mógł, że musi słuchać kobiety..
    Równie szybko zapadały w pamięć i serce pozostałe postacie, które naprawdę powodowały całą ferię odczuć.
    Ech.. bardzo miło wspominam ten film i polecam go gorąco, sama chętnie bym go jeszcze raz zobaczyła.
    Pozdrawiam.
    • Avatar
      Serika 9.09.2005 20:32
      Re: Hauru
      Sophie? No patrz, a mnie się wydawała najbardziej niepozbieraną postacią w filmie. Przypuszczam, że to kwestia wycięcia/zniekształcenia części wątków zawartych w książce, ale właśnie tej pani dotyczy spora część nieścisłości w fabule – i to poważnych nieścisłości.
       kliknij: ukryte 
      • Avatar
        Bezimienny 9.09.2005 20:53
        Re: Hauru
        Serika napisał(a):
        Sophie? No patrz, a mnie się wydawała najbardziej niepozbieraną postacią w filmie.

        Z dalszego twojego tekstu wnioskuję, że pomyliłaś Sophie z Madame Suliman

        Serika napisał(a):
        Przypuszczam, że to kwestia wycięcia/zniekształcenia części wątków zawartych w książce, ale właśnie tej pani dotyczy spora część nieścisłości w fabule – i to poważnych nieścisłości.

        Faktycznie, właściwie wszystkie nieścisłości fabularne, jakie zauważyłem wynikają ze zmian (sporych) w stosunku do książki – w szczególności w książce cały wątek wojenny został w filmie dodany, a sama Madame Suliman to kompilacja trzech postaci z książki.
        • Avatar
          Serika 9.09.2005 21:56
          Re: Hauru
          O matko… Przypomnijcie mi, żebym nie odpowiadała na żadne posty w stanie kompletnego niewyspania (*strzela sobie w łepek*). Oczywiście, że pomyliłam. Sophie jak najbardziej była świetną postacią, podobnie zresztą jak tytułowy Hauru – podobał mi się bohater tak pełen wad, że należało go za to porządnie znielubić – tyle, że się nie dało :)

          Ale zarzuty do Madame S. podtrzymuję.
  • Avatar
    R
    Karol 15.06.2005 08:43
    recenzja
    Witam! Recenzja naprawde dobra, ale nie rozumiem, skad takie niezadowolenie z muzyki Hisaishiego. Przeciez jest rewelacyjna! Ostatnio udalo mi sie zdobyc soundtrack i jestem zachwycony, bo to piekna i niezwykle klimatyczna muzyka. Do fabuly tez nie mam zadnych zastrzezen, tymbardziej do postaci bo te u Miyazakiego zawsze intryguja i wzbudzaja zachwyt. A sam film to po prostu rewelacja! Pozdrawiam :)
    • Avatar
      Mizuumi 15.06.2005 11:57
      Re: recenzja
      Karol napisał(a):
      nie rozumiem, skad takie niezadowolenie z muzyki Hisaishiego. Przeciez jest rewelacyjna!


      Bo jest powtarzalna, wygląda jakby kilka akordów poprzestawiał miejscami i puścił w tle najnowszego filmu. Moze nie znam sie na tym jak sie komponuje, moze to jest swietne jakos oddzielny sountrack, ale nudzi.
      To tak w odpowiedzi na Twoje pytanie.
      Pozdrawiam rowniez :)
      • Avatar
        Karol 15.06.2005 18:37
        Re: recenzja
        Moze nie znam sie na tym jak sie komponuje, moze to jest swietne jakos oddzielny sountrack, ale nudzi.


        W kazdym razie na oddzielnym soundtracku brzmi rewelacyjnie! :) Nie wiem, jak wypadła w filmie… a przynajmniej po częśći, gdyż lektor zagłuszał większość efektow dźwiękowych (oglądany w Poznaniu na Ale Kino!), ale jednak to jest Hisaishi i nie wierzę, że jest tak źle :). Zresztą, sam motyw przewodni jest piękny – albo muzyka ze sceny uczieczki przed szpiegami Wiedźmy (gdy Hauru i Sophie wzbijają się w powietrze) – cudo! Ale obejrzę wkrótce na pewno jeszcze raz i wtedy zwrócę uwagę na wykorzystanie muzyki Hisaishiego w filmie. Pozdrawiam!

        • Avatar
          Mizuumi 15.06.2005 19:12
          Re: recenzja
          Karol napisał(a):

          (oglądany w Poznaniu na Ale Kino!)


          Takze tam. Wszystkie seanse. *wzdech* Lincz lektora. Zajrzyj na Kasumi, tam napisałam, co o tym sądzę.
          • Avatar
            Karol 15.06.2005 20:38
            Re: recenzja
            Czytalem, jak widze odczucia podobne do moich: [link] , drugi akapit :). Przy tej okazji zapraszam do mojej recenzji :)
          • Avatar
            Karol 16.06.2005 22:03
            Re: recenzja
            Mizuumi napisał(a):
            *wzdech* Lincz lektora.


            Mam tylko nadzieję, że już nigdy nie przeżyję takiego szoku. Jechałem na seans zupełnie nieprzygotowany, spodziewałem się napisów albo – w najgorszym wypadku – dubbingu. A tu taki szok… nie mogłem się otrząsnąć do końca seansu ;).
      • Avatar
        seshat 28.09.2005 20:22
        Re: recenzja
        Mizuumi napisał(a):
        Karol napisał(a):
        nie rozumiem, skad takie niezadowolenie z muzyki Hisaishiego. Przeciez jest rewelacyjna!


        Bo jest powtarzalna, wygląda jakby kilka akordów poprzestawiał miejscami i puścił w tle najnowszego filmu.


        I ja też się zgodzę, że jest powtarzalna. Jak poszła czołówka pomyślałam, że zaczyna się „Spirited Away”, a potem to już zupełnie muzyki nie dostrzegałam (a wersja była z dubbingiem, świetnym zresztą).

        Poza tym film bardzo przyjemny – porządna dawka optymizmu do walki z jesienną melancholią.
    • Avatar
      Remik 15.04.2008 18:31
      Re: recenzja
      Karol napisał(a):
      Witam! Recenzja naprawde dobra, ale nie rozumiem, skad takie niezadowolenie z muzyki Hisaishiego. Przeciez jest rewelacyjna! Ostatnio udalo mi sie zdobyc soundtrack i jestem zachwycony, bo to piekna i niezwykle klimatyczna muzyka. Do fabuly tez nie mam zadnych zastrzezen, tymbardziej do postaci bo te u Miyazakiego zawsze intryguja i wzbudzaja zachwyt. A sam film to po prostu rewelacja! Pozdrawiam :)


      Witam. Jestem „początkująca” w oglądaniu anime… choć z dziecinstwa pamiętam seriale jak „Czarodziejka z księżyca” czy „Generał Daimos”.... Na muzyce i filmie znam się więcej niż przeciętny człowiek. Zanim trafiłam na tą recenzję obejżałam w kolejności : „Spirited Away” ,a potem „Ruchomy zamek Hauru” ... I powiem,że to raczej drugi film przypad mi do gustu… bardziej fabuła do mnie przemawiała.. choć przyznaję,że w obu animacjach istnieją niedopowiedzenia w „odpowieści” i to dziwne,że nikt w recenzjach nie skupia na tym uwagi,bo szczerze dzięki właśnie tym niedopowiedzeniom filmy oba są ciekawe i wciągające,co baaardzo różni obie projekcje od produkcji zachodnich ,a konkretnie disneyowskich.Tam jest wszystko powiedziane do ostatniego słowa- widz nie musi się zastanawiać,a to rozleniwia Myślę ,że sam pomysł filmów był świetny i trafiony.Muzyka w obu była świetna i nic co osoba pisząca ta recenzję wymieniała w przykładach- nic nie miało pokrycia. Moim zdaniem świetnie muzyka wkomponowana w film i oddająca klimat i urok.Animacje też przypadły mi do gustu,a wcześniej nie przepadałam za filmami anime. Właśnie „Ruchomy Zamek Hauru” zmienił moje nastawienie i spojżenie na świat anime.

      Co do „Zamku Hauru” obejżałam ten film pierwszy raz w październiku czy listopadzie 2007 w kinie i przyznam,że chodzi za mną każdy jego frament.Chętnie puszczam go w oryginale z polskimi napisami i robię to niezwykle bardoz cząsto.Częściej niż „Spirited Away” cz „Mój sąsiad Totoro” .. Nie powiem dlaczego. Poprostu był tak kolorowy,barwny i magiczny,że padłam w jego sidła. i chyba już tak zostanie. Pozdrawiam fanów anime i „Hauru”
      • Avatar
        Deedlith_Anthy 16.04.2008 16:03
        Re: recenzja
        Oglądałam Hauru w niedziele i powiem tyle: świetny film, genialne postacie(najfajniejsza była Babcia oraz emo Hauru xD), ale to nie były niedopowiedzenia, tylko dziury, wynikające z tego, że film jest adaptacją książki, która obejmuje więcej wydarzeń. Zamierzam ją zresztą przeczytać…Może wtedy niektóre postacie wydadzą mi sie mniej „bełkotliwe”, a bardziej jasne.
      • Avatar
        ja to ja 3.05.2015 22:11
        Re: recenzja
        Zgadzam sie z remikiem co do słowa
    • Avatar
      joyce9 3.02.2010 19:41
      Re: recenzja
      Ale postaci nie wymyślił Miyazaki, tylko Diana Wynne Jones, Miyazaki tylko ładnie odtworzył to co zostało napisane.