Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Funcon 2017 - konwent

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

8/10
postaci: 9/10 grafika: 7/10
fabuła: 8/10 muzyka: 9/10

Ocena redakcji

7/10
Głosów: 12 Zobacz jak ocenili
Średnia: 7,00

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 33
Średnia: 7,18
σ=1,42

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Piotrek)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Kidou Senkan Nadesico

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 1996
Czas trwania: 26×22 min
Tytuły alternatywne:
  • Martian Successor Nadesico
  • 機動戦艦ナデシコ
zrzutka

GEKIGAN FLARE!!! O wpływie wielkich robotów na mentalność przeciętnego człowieka słów kilka.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Spośród tysięcy innych pilotów mechów Akito wyróżnia się kilkoma cechami, wszystkimi na plus. Po pierwsze – nie jest dzieciakiem. Po drugie – nie jest mazgajem ani łamagą. Po trzecie – nie jest też maszyną do zabijania. Jest… kucharzem. I to takim z powołaniem.

Nie, żeby nie miał żadnych traumatycznych wspomnień: ma, i to sporo. Z ich powodu traci pracę na Ziemi, gdyż zawsze w czasie ataków Jowiszańskich Jaszczurów wpada w panikę i przypala jedzenie (a Jaszczury atakują w zasadzie non stop). Pewnego dnia jeździ sobie bez celu na rowerze, gdy nagle z przejeżdżającego samochodu wypada walizka z damskimi ciuszkami i nawiązuje z nim bliższą znajomość. Właścicielka oczywiście się zatrzymuje i przeprasza, jednocześnie stwierdzając, że skądś jakby znała Akito. Po chwili odjeżdża, zostawia jednak przez przypadek zdjęcie, na którym główny bohater widzi ją… i siebie, jako dzieci. Natychmiast sobie przypomina, z kim miał właśnie przyjemność: Yurika Misumaru, najlepsza przyjaciółka z dzieciństwa. Ponieważ oboje mieszkali wtedy na Marsie, postanawia ją dogonić i zapytać, czy nie wie ona przypadkiem nic o wypadku, który zabił jego rodziców. W rezultacie wdaje się w bójkę z ochroną jakiegoś dziwnego ośrodka i zostaje aresztowany, po czym zatrudniony jako kucharz (później także rezerwowy pilot mecha) na statku kosmicznym „Nadesico”, należącym do korporacji Nergal. Szybko się jednak okazuje, że nie jest to zwyczajny statek. Że pracuje na nim mnóstwo dziwnych indywiduów. I że Yurika jest kapitanem.

Początkowo wydaje się, że działania statku mają ten sam cel, co wojsk Zjednoczonych Narodów: odpieranie ataków Jaszczurów. Później okazuje się jednak, że zamiary jego właścicieli są inne… W tym miejscu wypadałoby wspomnieć co nieco o przeciwnikach. Jest to flota dziwnych statków i robotów, przypominających żółwie na pajęczych nogach, znacznie wyprzedzająca techniką ziemskie siły obronne. Dzięki stosowaniu pola antygrawitacyjnego są w stanie odbić ataki większości rodzajów broni, a dzięki statkom­‑bramom międzywymiarowym, zwanym Chulipami, mogą przerzucać całe floty z jednego końca Układu Słonecznego na drugi. To po ich ataku na Mars Akito nie może się pozbierać, gdyż był jedynym ocalałym z kolonii Utopia. Zresztą sposób, w jaki ocalał, jest dość tajemniczy i będzie miał spore znaczenie dla fabuły.

Tak więc Akito nie jest tak beznadziejny jak Shinji Ikari z Neon Genesis Evangelion (to normalne, biorąc pod uwagę iż jest starszy), ale też nie jest wojownikiem, od dzieciństwa szkolonym do pilotowania mecha, jak bohaterowie Full Metal Panic! czy Gundam Wing. Jest tak zwyczajny, że aż niezwyczajny: ani nadmiernie introwertyczny, ani nadmiernie szurnięty, raz uprzejmy, raz pyskaty, do tego, o zgrozo, w kontakcie z płcią przeciwną nie dostaje ataku drgawek, ślinotoku czy czego tam jeszcze chcecie. W trakcie trwania serii przejdzie sporą ewolucję, która jednak również znacznie odbiega od „Tak! Dzięki twej miłości, XXX, ponownie uwierzyłem w ludzi i zamierzam walczyć o ocalenie świata w imieniu Księżyca!” czy „Nie! Nie zabiję cię, gdyż wszyscy jesteśmy ludźmi i ty też masz prawo żyć, dzięki miłości YYY zrozumiałem to!”

Pozostałe postaci już takie normalne nie są. Yurika jest typową egzaltowaną dziewczyną, po uszy zakochana, gadatliwa i pełna niemądrych pomysłów. Pozornie jest najgorszym możliwym wyborem, jeśli chodzi o stanowisko kapitana, ale jak się okazuje, tutaj nic nie dzieje się przez przypadek. Jej ojciec, dowódca Trzeciej Floty, jest duży, wąsaty, hałaśliwy i piekielnie nadopiekuńczy (razem jako żywo przypominają Amelię i Philionela ze Slayers). Megumi pracuje na mostku jako spikerka, a doświadczenie zdobyła w poprzedniej pracy, jako seiyuu. Typ miłej sympatycznej dziewczyny, w dość znacznym stopniu odbiegający jednak od stereotypu dziewczęcia o szklistych oczętach, zakochanego na zabój w głównym bohaterze, ale nie chcącego wchodzić między niego a jego prawdziwą miłość. Ruri­‑chan to z kolei już legenda – stereotyp małej, poważnej i nieprzyzwoicie, wręcz perwersyjnie inteligentnej dziewczynki, która rzuca tekstami miażdżącymi otoczenie do poziomu gruntu. Z kolei Gai jest… otaku. Ogromny wpływ na jego życie wywarł serial Gekigangar 3 (którego fanem jest zresztą także Akito), z tego też powodu został pilotem mecha Aestivalis, głównej broni statku. Ów serial to coś jakby skrzyżowanie Daimosa i Voltrona, ongiś nadawanych w Polsce. Warto zresztą zarówno jemu, jak i manii na jego punkcie poświęcić nieco więcej uwagi.

Serial pod tym względem przypomina amerykański film Niezniszczalny, gdyż tak samo jak ów film jest stworzony dla Amerykanów, tak Kidou Senkan Nadesico jest nieodłącznie związany z Japonią. Chodzi o ikony popkultury: w Niezniszczalnym wszystko kręci się wokół superherosów, tutaj zaś wokół wielkich robotów, gdyż jedno i drugie w swojej ojczyźnie potężnie wpływa na wyobraźnię ludzi. Europejczykowi natomiast może się to wydać niezrozumiałe: co takiego wspaniałego w mięśniaku, wkładającym majtki na wierzch getrów, albo olbrzymim plastikowym robocie. A już na pewno nie pojmie, jak można aż do tego stopnia oszaleć na punkcie tego. W każdym razie serial jest ewidentnym dziełem fana wielkich robotów, który dorósł i zmądrzał, ale dalej czuje sentyment do tych kup żelastwa.

Inne postaci które wypadałoby wspomnieć to trzy pilotki Aestevalisów, które docierają nieco później: chłopczyca Ryoko, otaku Hikaru i Izumi, która jest… dziwna. Świetnie się wpasowują w ekscentryczną załogę „Nadesico”.

Walki z Jaszczurami tylko na początku przypominają klasyczną wojnę z Barrrdzo Złym Imperrrium Mrrrocznej Rrrasy Zozoli, jakich w anime tysiące. Podobnie jak Neon Genesis Evangelion, seria prezentuje nowe podejście do tematu i nowy punkt widzenia. Gdy jednak w Neon Genesis Evangelion wojna z aniołami jest tylko zasłoną, pod którą skrywa się prawdziwy sens fabuły, to tu ma ona znaczenie niemal centralne. Dzięki mistrzowskiemu żonglowaniu nastrojami i szybkim przeskokom od komedii do dramatu ukazuje cały jej bezsens, ale jednocześnie przypomina, iż nie zawsze można po prostu powiedzieć „to jest złe i ja nie chcę mieć z tym nic wspólnego”. Do tego praktycznie każda postać ukazana jest z wielu stron: najpierw zaczynamy ją lubić, potem zaczynamy mieć wątpliwości, a na koniec mamy w głowach zupełny mętlik.

Wątki miłosne są typowe dla komedii przygodowych: nienachalne, ale i nie zaniedbane, do tego dość niesztampowe. Występują tu elementy tzw. komedii haremowej, z podstawową różnicą: Akito nie jest ofiarą losu. Nie tylko wygląda jak człowiek, ale również ma twardy kręgosłup, zarówno moralny, jak i psychiczny. Tak więc to, że dziewczyny za nim szaleją, jest uzasadnione, w odróżnieniu od choćby takiej Love Hina.

Ciekawostką jest ilość motywów wspólnych z Neon Genesis Evangelion. Są to drobiazgi: Ruri jest równie wyzuta z emocji jak Rei, główny mechanik z twarzy przypomina Gendo, Aestevalisy są nieco podobne do Evangelionów i działają na podobnych zasadach (np. pole siłowe jako broń, zewnętrzne źródło zasilania). Najwyraźniej studio Gainax w dużym stopniu wzorowało się na nieco wcześniejszym serialu. Trudno jednak posądzić ich o plagiat: jak już pisałem, są to drobiazgi, w obu seriach punkt ciężkości leży gdzie indziej. Można powiedzieć, że są to dwa podejścia do tematu wielkich robotów, obydwa równie udane, choć różne jak ogień i woda.

Grafika jest bardzo ładna, przynajmniej projekty postaci. Niestety widać wyraźnie upływ czasu, zwłaszcza w scenach, gdzie jest dużo ruchu. Z kolei muzyka się oczywiście nie starzeje, więc pozostaje świetna – zwłaszcza genialny opening.

Chętnie poleciłbym tę doskonałą komedię wszystkim, ale zdaję sobie sprawę, że niektórzy mają alergię albo na wielkie roboty, albo w ogóle na walki w kosmosie. Względnie są młodzi i wszystko, co śmieszne i nieponure wywołuje u nich odruch pogardliwego prychania i jest niegodne ich uwagi. Jeśli jednak nie posiadasz tych dolegliwości, a jeszcze nie oglądałeś Nadesico, to najwyższa pora nadrobić zaległości. Seria zdecydowanie kwalifikuje się do czołówki.

Ysengrinn, 19 lipca 2005

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: XEBEC
Projekt: Hideaki Sakaguchi, Keiji Gotou, Kia Asamiya, Mamoru Konoe, Mika Akitaka, Rei Nakahara, Shin'ichi Yamaoka, Takumi Sakura
Reżyser: Tatsuo Satou
Scenariusz: Mamoru Konoe, Shou Aikawa, Studio You, Tatsuo Satou
Muzyka: Takayuki Hattori