Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Studio JG

Komentarze

Hyouka

  • Avatar
    A
    muhomorniczy 27.11.2016 17:19
    Osoby narzekające na trywialność niektórych zagadek , chyba czegoś tu nie zrozumieli.Takie było założenie. Jeśli masz ciekawość i zdolności możesz przenieść się wprost do fascynującego świata z kryminału- nie potrzeba wielkich spraw i rzeźników. Przynajmniej ja nie potrzebuje.
  • Avatar
    R
    I. 11.10.2016 21:43
    O Ibarze:
    Co prawda talentu żadnego nie ma

    hm, wydawało mi się, że Ibara ma talent do rysowania, ale miała kompleksy przez porównywanie swoich prac z komiksami starszych koleżanek o:
    • Avatar
      GLASS 12.10.2016 00:03
      wydawało mi się, że Ibara ma talent do rysowania

      Dobrze Ci się wydaje :)
  • Avatar
    A
    kircia 3.10.2016 14:33
    Zacznę od ogólników.
    Seria nie ma wiele wspólnego z Oregairu (może poza niektórymi cechami głównego bohatera), ale że zaczęłam je oglądać jedna po drugiej, siłą rzeczy muszę się odwołać, ale tylko odrobinę. Wiec nie zrozumcie mnie źle, nie o typowe porównanie mi tu chodzi.
    Podczas gdy „Yahari…” jest wychwalane, lubiane, i takie niby głębokie, Hyouka zbiera dużo gorsze opinie. Może i nie porusza poważnych problemów. Ale tu na scenę wkracza kwestia gustu, i kiedy nie mogłam się zmusić do dokończenia Oregairu, na kolejne kilka odcinków Hyouki czekałam z niecierpliwością kilka dni roboczych. Niestety przez godziny pracy nie mogę cieszyć się anime na co dzień.
    Co jednak ważniejsze, Hyouka jest jednym z tych anime, gdzie nie gnębi się głównego bohatera za to, że jest inny, że nie chce żyć typowym życiem licealisty, a to właśnie ma miejsce w Oregairu. Wręcz przeciwnie, inność Orekiego jest w zasadzie gloryfikowana, pomimo że czasem nazywa się go dziwakiem, ale traci to na sile z każdym odcinkiem. I tu kończę porównywać.

    Zagadki – czytając opinie spodziewałam się pierwszej klasy badziewia (jak niektóre zagadki z Neuro :D), ale jednak byłam mile rozczarowana. To prawda, że nie wszystkie były dobre, zdarzały się naiwności (scena w szopie), czy coś mniej interesującego, ale ogółem mogłam to oglądać bez pukania się w czoło i oceniam na plus. A po Mouryou no Hako czy Monsterze oczekiwania względem zagadek mam dość wygórowane. Tyle, że w tym anime te zagadki i tak były tylko jednym z elementów, które mnie przyciągnęły.

    Chitanda – bardzo się boję takich postaci, bo zawsze mam wrażenie, że będą mnie irytować. A tu niespodzianka. Polubiłam ją. Owszem, głos był może nieco za wysoki, można to było stonować, ale już jej charakter bardzo mi spasował, nie miałam z nią żadnego problemu. Chyba nawet doszłam do tego, że irytuje mnie nie tyle sam głos i słodycz, co zachowywanie się jak urażona panienka, „urocze”, wymuszone denerwowanie się za drobne żarty – tego naprawdę nienawidzę – czy w końcu gnębienie przytykami głównego bohatera, czego Chitanda nie zrobiła ani razu i chwała jej za to. Orekiego uwielbiam, Ibara też była całkiem przyjemną postacią, w dodatku niegłupią.
    Ale widzę, że sporo osób ma problem z Satoshim. Nie wiem dlaczego niektórzy tak na niego reagują, ale rozumiem, że to ponownie kwestia gustu.

    Dla mnie Satoshi był od początku największą zagadką tej serii.
    Wybaczcie, jeśli kogoś teraz urażę, ale trzeba naprawdę nieuważnie, żeby nie napisać bezmyślnie oglądać, żeby nie zauważyć już w pierwszych odcinkach, że chłopak ma/miał ze sobą spory problem. Kyoto Animation dość ładnie pokazuje takie rzeczy poprzez kolory czy cienie. Można znaleźć kilka takich scen, gdzie Satoshi, mówiąc o szkolnym, barwnym życiu jest dziwnie przygnębiony  kliknij: ukryte Takie sceny pojawiały się później jeszcze ze dwa razy, zazwyczaj z wykorzystaniem cienia i zmiany w barwie jego głosu.
    Już wtedy nie odbierałam go jako energicznego nastolatka, a raczej dobrego aktora,  kliknij: ukryte Pomimo że ten konkretny problem jest mi obcy, to i tak pewne osoby dość łatwo mogą się z Satoshim utożsamić.
    Czy jego reakcje były zbyt dramatyczne, to też kwestia postrzegania. Ja odniosłam takie wrażenie tylko w scenie z odcinka, w którym  kliknij: ukryte - no właśnie. Wiem jednak, że nie każdy będzie w stanie zrozumieć, co to miało znaczyć, i nie jest to żaden przytyk, a kwestia doświadczeń.

    Uff… te sprawę chciałam skomentować najbardziej. Odniosłam też wrażenie, że jeśli tytuł anime można odnieść nie tylko do samej sprawy z Hoyuką, ale i do innych, to właśnie Satoshi troszkę tu pasuje. Czy jestem jedyną, która go polubiła?

    Zachwytów nad animacją nie będę już powielać, co do muzyki, ta oryginalnie skomponowana może nie zapada w pamięć, natomiast Bacha czy Fauré plumkaniem nie nazwę, piękna sprawa.

    Sama się sobie dziwię, że ostatnio coś wzięłam się za szkolne serie i jeszcze mi się podobają, ale taka jest prawda. Hyouka wybitna nie była, ale też zbyt dużo elementów zmuszających do przemyśleń czy refleksji się tam pojawiło, żeby nazwać ją tyko wydmuszką. Czy nie ma nic do zaoferowania, ponownie, kwestia gustu i doświadczeń. Nie jest to anime, o którym szybko zapomnę.
  • Avatar
    A
    scharlott 9.08.2016 15:50
    Seria lekka i przyjemna, potrafi zaciekawić i cieszy oczy
    Osobiście mam wielki sentyment do tego anime, dlatego moja ocena może być dość subiektywna. Fabuła Hyouki mnie zainteresowała już od samego początku, motyw zagadek jak najbardziej do mnie przemawiał, ponieważ jestem fanką kryminałów zarówno tych „prawdziwych” jak i lekkich, szkolnych. Myślę, że sam pomysł szkolnego Sherlocka był strzałem w dziesiątkę.

    Co z realizacją? Jak dla mnie dobrze wykonane anime. A nawet bardzo dobrze. Muzyka, często klasyczna, bardzo na "+". Kreska­‑śliczna! KyotoAnimation jak zwykle dobrze się spisało. Bohaterowie­‑sympatyczni, łatwo ich polubić, nawet sposób bycia Chitandy, choć czasem nieco irytujący, można uznać za uroczy. Jej wpływ na Orekiego jest sprawą wręcz zagadkową ;D

    Podsumowując, seria lekka i przyjemna, potrafi zaciekawić i cieszy oczy. Polecam !
  • Avatar
    A
    Celestyna 1.07.2016 15:08
    Seria (nie)godna uwagi
    Z racji pozytywnych opinii mych znajomych o tej serii przed zabraniem się za nią myślałam, że autor recenzji zwyczajnie dramatyzuje i wyolbrzymia jej wady bądź przedkłada swoje osobiste odczucia względem niej nad obiektywizm. Cóż, niestety się pomyliłam. Z zaciekawieniem oglądałam jedynie jakoś do piątego odcinka, po finale akcji z Junem Sekitanim cały klimat prysł, a kolejne zagwozdki, choć niby ciekawe, zostały przedstawione w taki sposób, że co chwilę sprawdzałam, ile jeszcze zostało do końca odcinka i dosłownie wmuszałam w siebie kolejne epizody. Żadnej, naprawdę żadnej przyjemności z oglądania. Miało zadatki na naprawdę fajne anime, ale realizacja pomysłu leży i kwiczy, ten, kto to tworzył, chyba totalnie nie wie, jak zainteresować widza. Po prostu zabrakło tego czegoś, co trzymałoby w napięciu.
    Podobnie sprawa ma się z postaciami – z głównej czwórki nikt poza Mayaką w żaden sposób mi się nie spodobał, a Eru była wręcz irytująca i tak nudna, jak cała Hyouka. Postać bez wad, w dodatku nieprzebojowa i sztucznie miła to najgorszy i najbardziej nużący typ bohatera.
    Z drugoplanowych bardzo polubiłam Fuyumi i Misaki, które jednak pojawiały się bardzo rzadko.
    Ostatecznie przebrnęłam przez czternaście odcinków i podziękowałam za coś takiego.
    Reasumując, Hyouka, choć pozornie dobra i warta obejrzenia, tak naprawdę jest niezwykle nieciekawą serią ze zmarnowanym potencjałem.
    Nie wystawiłam oceny, albowiem bez zapoznania się z całą serią byłoby to nie fair, ale w tej chwili byłoby to co najwyżej 5.
  • Avatar
    A
    I. 28.04.2016 22:10
    Po przeczytaniu tekstu Tamakary: [link] postanowiłam powtórzyć sobie „Hyoukę”, bo zupełnie nie pamiętałam scen Oreki x Satoshi, o których w teksie pisała Tamakara.
    Jestem obecnie przy odcinku 8 i… Nie wiem, czy to dlatego, że strasznie nie lubię postaci Satoshiego (jest dla mnie jak wredny szczur*, ukrywający się za maską fałszywego uśmieszku >/), czy dlatego, że od pierwszego odcinka kibucuję parze Chitanda x Oreki – nie widzę (nie chcę zobaczyć?) jak dotąd żadnej chemii pomiędzy tymi dwoma chłopcami (to nie jest zarzut, czy próba wszczęcia kłótni, tylko komentarz, żeby nie było ^^')

    Samo anime – graficznie śliczne, piękne, dopracowane i szczegółowe, większość kadrów z pierwszego openingu mogłabym używać jako tapety na pulpit, ale przyznaję się do przewijania co niektórych tłumaczeń zagadek, ale to być może dlatego, że w trakcie oglądania przypominają mi się rozwiązania.

    *Przepraszam w tym momencie wszystkie szczury które mogły poczuć się urażone tym porównaniem, nie jesteście tak paskudne jak Satoshi, spokojnie
    • Avatar
      tamakara 29.04.2016 10:20
      Oto tama, burzycielka spokoju umysłów…
      awwww Usiadłaś do ponownego oglądania z trwogą w sercu, bo tam się jakieś joje dzieją, a przecież masz szip? Przyznam, że trochę się śmieję.

      Nie bój żaby, Oreki/Chitanda jest 100% kanoniczne, utarte tradycją seishun mystery i żadne sugestie KyoAni tego nie burzą. Ba, ja sama uważam, że Oreki/Chitanda jest absolutnie przeurocze. Ale nie możesz jednocześnie zaprzeczyć, że wymienione przeze mnie sceny faktycznie miały miejsce. Kto widzi podtekst ten widzi i doujiny rysuje. Nie widzisz? Ciesz się, bo z tej drogi nie ma odwrotu… *dum dum dum*  kliknij: ukryte 

      p.s. myślę, że niewiele szczurów czyta tanuki, więc przeprosiny są niepotrzebne ;p
  • Avatar
    A
    Lanaya 26.04.2016 09:50
    Hyouka
    Moje Top 6, ale w pierwszej trójce :)
    • Avatar
      Lanaya 26.04.2016 10:23
      Re: Hyouka
      Chitanda jest wspaniała. Jest piękna, jest trochę jak wiatr; potrafi być niesamowicie spokojna i w chwilę zamienić się w wicher, jednocześnie nie będąc irytującą. Zawsze jest opanowana, nawet kiedy wydaje się nie kontrolować swojej ciekawości,
      no i to jej spojrzenie. To ten typ kobiety, której nigdy nie odmówisz. Co było też piękne w tej relacji Oreki – Chitanda,
      to fakt, że właśnie Oreki był rzekomo tym człowiekiem niezwykle spokojnym i opanowanym, a Chitanda narwaną, ciekawską.
      Jednak w bezpośrednim kontakcie, to Oreki stawał się niespokojny, a Chitanda wyglądała, jakby miała wszystko pod kontrolą.
      Prawdziwa boginii.
    • Avatar
      Lanaya 26.04.2016 10:25
      Re: Hyouka
      bogini*
  • Avatar
    A
    JPP 11.04.2016 00:41
    Również nie potrafię zrozumieć tak niskiej oceny i braku miłości jeśli chodzi o to anime. Osobiście uważam, iż jest jednym z niewielu arcydzieł, które nie męczy, ani nie nudzi. Postać głównego bohatera jest ludzka i dzięki temu interesująca.
    Właśnie kończę oglądać całą serię po raz trzeci. Piękna sprawa.
  • Avatar
    A
    yasu 9.01.2016 22:33
    Nie rozumiem, ale nie muszę.
    Po pierwsze nie rozumiem niskiej oceny, niemniej to kwestia gustu…tyle negatywnych opinii, a ja się zakochałam? Heh,zabawnie. Sama jestem tym faktem zaskoczona. Dawno nie miałam takiego odczucia. Od dłuższego czasu oglądałam serie z automatu je szufladkując. Nie ukrywam, nie są to moje pierwsze przygody z A&M. Dlatego też w ostatnim czasie naprawdę wiele zaczęło mnie nużyć. Oglądałam, bo oglądałam. Ot strata czasu. Powiem szczerze, że powoli przestałam mieć na dzieje na „spotkanie” czegoś interesującego.
    Tutaj jednak miałam do czynienia z czymś nowym.
    Może przez wzgląd na poruszane przez bohaterów kwestie, które w innych seriach praktycznie nie występują. Może przez postaci które polubiłam – TAK polubiłam wszystkich łącznie z panną Ciekawą. Dla mnie seria ma „to coś”. Nie jest jakoś wydumana, ani wydłużona do granic możliwości.

    Dla mnie jest jaka miała być.

    Bardzo prawdopodobne, iż moja ocena jest zawyżona z powodu morza chłamu który się panoszy dookoła, w skutek czego człowiek wychwala lekko przeciętne, a nie wybitne pozycje. Jeżeli moja refleksja nad tym tytułem ulegnie zmianie, oczywiście napisze sprostowanie.
    • Avatar
      Yagami1 9.01.2016 22:48
      Re: Nie rozumiem, ale nie muszę.
      Jest druga recka. Bełkotu Tassadara nawet nie warto czytać.
      • Avatar
        yasu 9.01.2016 23:04
        Re: Nie rozumiem, ale nie muszę.
        Warto czytać zawsze, niemniej zgadzam się z Tobą Yagami1, wyjątkowo nieudana mówiąc najdelikatniej jak się da recenzja.
        Niemniej z tego co zauważyłam poniżej znajduje sie bardzo wiele nieprzychylnych komentarzy względem Hyouki – stąd początek mojego powyższego komentarza (który odnosi się do anime, nie recenzji Tassadary­‑rozgłos najmniej jest temu „tworowi” potrzebny :).
        • Avatar
          thorn 9.01.2016 23:43
          Re: Nie rozumiem, ale nie muszę.
          To ja tylko dorzucę mały kamyczek do ogródka Hyoki (bo przy serii wymiękłem w połowie, a robiłem dwa podejścia). Strasznie mnie irytował rozstrzał pomiędzy atmosferą budowaną wokół rozwiązywania zagadek a tym jakich spraw one dotyczyły. Bo wokół tajemnic dość błahych tworzono taki klimat, jakby bohaterowie tropili co najmniej seryjnych morderców albo pojedynkowali się na intelekty z geniuszami zła, a nie szkolnym złodziejaszkiem.

          No i poza tym dla mnie osobiście momentami mocno wiało nudą przy co większym natężeniu scen gadanych. No, ale to już bardziej indywidualny zarzut, nie wszystkich musi ciekawić to samo :>
          • Avatar
            yasu 10.01.2016 00:14
            Re: Nie rozumiem, ale nie muszę.
            thorn napisał(a):
            Strasznie mnie irytował rozstrzał pomiędzy atmosferą budowaną wokół rozwiązywania zagadek a tym jakich spraw one dotyczyły. Bo wokół tajemnic dość błahych tworzono taki klimat, jakby bohaterowie tropili co najmniej seryjnych morderców albo pojedynkowali się na intelekty z geniuszami zła, a nie szkolnym złodziejaszkiem.


            Również zwróciłam na to uwagę. To mogło być irytujące, na moje szczęście dla mnie nie było. Aczkolwiek ja traktowałam to pod kontem satyrycznym.
            Bardzo możliwe, że zamysł był inny – ukazać sprawę poważnie – tak jak postrzegała go Panna Ciekawska. Również Pan Zerowaproduktywność, poważnie podchodził do swojej energii, więc byłoby to w moim odczuciu nieadekwatne (dla wielu irytujące), ale i uzasadnione :)
        • Avatar
          Yagami1 9.01.2016 23:55
          Re: Nie rozumiem, ale nie muszę.
          Uzasadniona krytyka, jestem za. Ale tworzenie wyimaginowanych
          negatywów, żeby „uargumentować” swoją ocenę nazywamy hejtem.
          Bajka była przyjemna w odbiorze, zagadki może nie były odkrywcze, ale jakoś mnie to wciągnęło. Może to nie jest w arcydzieło, ale także nie sądzę, żeby można to miesza ć z błotem
  • Avatar
    A
    Adam 17.11.2015 22:04
    Czy jest jakaś recenzja Avelanny, która nie jest zwyczajnym hejtem na anime? Co ona taka wybredna?
    • Avatar
      tamakara 17.11.2015 22:10
      Całkiem sporo, o ile się orientuję. Ale co to ma wspólnego z Hyouką?
      • Avatar
        Ichiryuu 17.11.2015 22:34
        Pewnie to, że kolega zamiast spojrzeć, kto napisał recenzję, uderza w tego, kto dodał ogryzek.
  • Avatar
    A
    Rinsey 2.08.2015 12:52
    Największą siłą tego anime są bohaterowie. Może z wyjątkiem Chitandy, która reprezentuje typ bohaterek, którego nie lubię, ale w swoim gatunku jest całkiem mało denerwującą postacią. (Chociaż na serio, takie ignorowanie przestrzeni osobistej w przypadku osoby, którą ledwo poznajesz, i to w Japonii, wydaje mi się co najmniej dziwne.) Ale to właśnie Chitanda staje się powodem lekkiej przemiany głównego bohatera, bez czego owe anime nie mogłoby istnieć. Najciekawszą rzeczą do śledzenie są właśnie relacje pomiędzy główną czwórką.

    Drugi punkt to zagadki… Hm… Niektóre z nich, zwłaszcza te rozłożone na kilka odcinków, były całkiem ciekawe. Zwłaszcza podobał mi się film i festiwal. Ale niektóre pojedyncze zagwozdki były tak… idiotyczne i błahe, że po prostu przewijałam odcinek…

    Ogólnie oceniam serię na 7, ale podwyższam o jedno oczko za piękną, szczegółową animację. Niewątpliwie jest to miła, niewymagająca myślenia rozrywka na ciepłe letnie popołudnia.
  • Avatar
    A
    Katasza 2.08.2015 10:19
    Momentami myślałam już, że nie wysiedzę i porzucę, ale przecież ja nie porzucam serii, więc wymęczyłam.
    Po opisie, grafikach, wyglądzie postaci miałam duże oczekiwania co do tej serii, niestety sromotnie się zawiodłam.
    W serii nie zauważyłam (ewentualnie śladowe ilości) dynamiki, niewiele się działo a jak już to było to pokazane w tak nudny i statyczny sposób, że wręcz zniechęcało.
    Postaci są naprawdę sympatyczne i próbują ratować tego gniota i tylko żal mi ich do takiej serii. 1 wielkie rozczarowanie, daję 5/10, nie daje mniej (chociaż mnie kusiło) tylko i wyłącznie dzięki bohaterom.
  • Avatar
    A
    Ruka 14.07.2015 23:20
    Takie sobie.Niektóre odcinki były takie że można było zasnąc Ciągnęłam to chyba tylko ze względu na Oreki i grafikę.
    Muzyka średnia jeden utwór mi wpadł w ucho ale nie mam pojęcia co to. Bardzo często leciał w tle i jakby ktos wiedział co to to byłoby miło gdyby podzielił się tą informacją
  • Avatar
    A
    MiyuMisaki 28.09.2014 18:48
    6/10 - mogło być niebo lepiej.
    Jako, że moja pamięć do japońskich imion jest bardzo krótka, będę opisywać po samym wyglądzie.
    Irytująca ułożona panienka z grzyweczką wiecznie krzycząca podskakując „chce wiedzieć” przyprawiała mnie o wymioty. Po prostu po kilkunastu odcinkach miałam już tak dość tego pisku, że zaciskałam pięści próbując nie wyrzucić telewizora przez okno.
    Reszta na plus. Same postacie, niestety niezbyt. Główny bohater był nudny i mozolny. Jeśli chodzi o uczucie między nim a wyżej wymienioną dziewczynką, to okropnie mnie to irytowało.
    Co innego jeśli chodzi o jego przyjaciela i ciut normalniejszą dziewczynę z krótkimi włosami, to poprawiali cały klimat. Gdyby nie oni, anime opierałoby się na piszczeniu i jęczeniu „nie chce mi się”.
    Fabuła była ciekawa. Naprawdę wciągały te w gruncie rzeczy małe, groteskowe zagadki. Ale robiło to klimat i aż sama przyłapałam się na myśleniu jak to jest – ani razu nie trafiłam, co też jest na plus.
    Grafika bardzo przyjemna i ładna.
    Momentami chwytało za serce i chciało się oglądać, i oglądać… Ale w gruncie rzeczy, ułożona panienka wszystko psuła.
  • Avatar
    A
    KonekoDxD 18.07.2014 21:36
    Tak w sumie muszę przyznać, że było to fajne Anime.
    Niestety do pewnego momentu, a konkretniej do 18 odcinka.
    Co tu dużo mówić końcówka jest po prostu słaba.

    Co do oceny, gdybym miał oceniać tylko do 18 odc. dałbym 10/10 – Ulubione.
    Ale oceniając za całokształt ( zostaje w Ulubionych ) mogę dać 8/10.

    Niemniej mogę z czystym sercem Polecić Wam to Anime.
  • Avatar
    R
    Yagami1 16.07.2014 12:52
    Na temat recenzji
    Tak czytam rózne komentarze na temat recenzji…
    OMG. Chyba nikt z was profesjonalnej recenzji nie czytał.
    Recenzje na tanuki nawet nie sięgają poziomu amatora.
    Nie potrafią dobrze uzasadnić sowjej oceny, a co dopiero wystosować jakieś argumenty.
    Całe te ściany tekstu to są prywatne odczucia recenzenta,
    co na publicznym portalu nie powinno mieć miejsca.
    Bo nas użytkowników, nie obchodzi, co dany recenzent ma na żołądku, my chcemy w miarę prosty sposób dowiedziec się,czy damna bajka jest zdatna do oglądania. Ocena powinna być subiektywna. Nie:„To jest gówno, omijajcie to szerokim łukiem” lub „10/10, ale się napaliłem oooooooooooo, ta seria wymiata oooooooooo, must watch”
    Większość recenzji jest taka w mniejszym lub większym stopniu. Dajcie nam recenzje, nie widzimisię ;)
    Z Bogiem
    • Avatar
      Costly 16.07.2014 20:06
      Re: Na temat recenzji
      Cóż, chętnie przeczytam zatem prawdziwą recenzję, jeżeli będziesz skłonny takową stworzyć.
    • Avatar
      JJ 16.07.2014 21:55
      Re: Na temat recenzji
      Bo nas użytkowników, nie obchodzi, co dany recenzent ma na żołądku, my chcemy w miarę prosty sposób dowiedziec się,czy damna bajka jest zdatna do oglądania. Ocena powinna być subiektywna. Nie:„To jest gówno, omijajcie to szerokim łukiem” lub „10/10, ale się napaliłem oooooooooooo, ta seria wymiata oooooooooo, must watch”

      Zwykle nie mieszam się do rozważań o ilości recenzji w recenzji, ale ten akapit jest zbyt awesome żeby nie odpowiedzieć.

      Trzy zdania, i każde z nich zaprzecza obu pozostałym.

      „Nas użytkowników, nie obchodzi, co dany recenzent ma na żołądku”, ale „Ocena powinna być subiektywna”. „Ocena powinna być subiektywna”, ale nie można ani nazwać serii gównem ani za bardzo jej lubić. Wreszcie „my chcemy w miarę prosty sposób dowiedziec się,czy damna bajka jest zdatna do oglądania”, ale w ostatnim zdaniu dowiadujemy się, że nie można napisać iż nie, nie nadaje się i „omijajcie szerokim łukiem”.

      Gdyby ten komć napisał starożytny Grek, zapewne przeszedłby do historii jako jeden ze sławnych paradoksów logicznych :D
    • Avatar
      Adam 17.11.2015 22:06
      Re: Na temat recenzji
      Avelanna ma tendencje do hejtu praktycznie wszystkich produkcji.
    • Avatar
      muhomorniczy 27.11.2016 17:03
      Re: Na temat recenzji
      Trzeba to im oddać. Ata konkretna , to wyjątkowa porażka.
  • Avatar
    A
    Twelve 15.07.2014 21:28
    Właśnie skończyłem ostatni odcinek i mogę powiedzieć tylko jedno, czuje niedosyt. Te zakończenie w ogóle mi nie pasowało, ot pogadali sobie o swojej przeszłości przy zachodzie słońca, a temu wszystkiemu towarzyszył lekki wiatr i kwitnąca wiśnia w tle.. Nic specjalnego się nie wydarzyło, zresztą cały ten odcinek był nudny, nudny i jeszcze raz nudny. Generalizując cała seria po targach zwolniła, a kolejny odcinek włączałem, bo myślałem, że będzie nowa zagadka i epickie zakończenie, niestety zawiodłem się.

    Pierw plusy:
    -Ładne OP i ED, nie podobał mi się tylko 2 ED
    -Bardzo ładna grafika, jedna z lepszych i tuta nie ma się co kłócić.
    -Oreki Houtarou, który jest bardzo do mnie podobny (z reguły też mi się nic nie chce i wolę siedzieć w domu oglądając głupie ''chińskie bajki'')
    -Muzyka, która bardzo dobrze pasuje do wydarzeń, cicha, instrumentalna, bez żadnych mocniejszych basów.

    Minusy:
    -Fabuła i zagadki, które nie są tutaj mocną stroną. Myślałem, że dostane jedną zagadkę albo dwie na całą serie, a dostałem ich ponad pięc, sześć, a ciekawe były tylko dwie (z wujkiem Chitandy i filmem),a reszta takie jak: Czemu Chitanda zdenerwowała się na nauczyciela, czy z nauczycielem i helikopterem są całkowicie bez sensu i nie dają widzowi nic co mogłoby go zainteresować.
    -Postacie, które czasami miały swoje 5 minut, ale marne i niewykorzystane. Chitanda, która niby była mądra (dobre oceny), nie posiadała żadnych szarych komórek. To samo tyczy się Satoshiego, który uzupełniał tylko tło, a jego działania np: kliknij: ukryte są tak głupie jak on sam. Na koniec została nam Mayaka, której po prostu nie znosiłem. Najgorzej wykreowana postać w tym anime. Raz była miła, a raz potrafiła zrównać z błotem głównego bohatera i potem znowu być miłą.
    -Zakończenie, którego tak właściwie nie ma albo ja go nie widzę.

    Ostatecznie ocena to 6/10 ze względu właśnie na świetnego według mnie Orekiego Houtarou. Znowu to powtórzę, że gdyby nie to zakończenie albo chociaż drugi sezon to byłoby lepiej. Według mnie jest to anime do obejrzenia, ale nie ma co liczyć na szybką dynamiczną akcję i super bohaterów. Zamiast tego dostajemy trochę wolną akcje, ale ciekawą, której towarzyszą mało ciekawe postacie, ale do przełknięcia. Szczerze powiem, że po obejrzeniu wszystkich odcinków w głębi serca chciałbym zobaczyć jeszcze jakieś zagadki. Po każdym anime czuję hmmm… nostalgie? i potem nie wiem co robić przez resztę dnia.
  • Avatar
    R
    satisek 8.06.2014 14:02
    Za to właśnie kocham ten serwis. Po prostu nie można ufać waszym recenzjom. Ile świetnych serii przegapiłem bo recenzent porównał je z śmieciem, Ile zmoderowano musiałem obejrzeć bo recenzent wystawił 8 gwiazdek. Nie da się zliczyć. Teraz przychodzę tu tylko po to by czytać komentarze a nie recenzje.
    • Avatar
      oo44wo 8.06.2014 20:02
      Nie ma co się pieklić. Przecież jest recenzja alternatywna.
      • Avatar
        xyzż 9.06.2014 09:09
        Niby tak, lecz mimo wszystko szkoda, że przed szereg wyrwał się pozbawiony wyobraźni gostek (piję tu do „Im dłużej rozmyślałem nad werdyktem, tym trudniej przychodziło mi wyobrażenie sobie kogokolwiek, komu mógłbym zarekomendować Hyoukę”) tylko po to, by jego wypociny wyświetlały się jako recenzja główna.
    • Avatar
      aotoge 8.06.2014 23:09
      Następny, który bez cienia zażenowania przyznaje się, jak bardzo ważne jest dla niego zdanie innych.
      Recenzja to rozbudowany komentarz, tyle, że lepiej wyeksponowany. Czasem zawiera klucz interpretacji, ale nie musi. Jest SUGESTIĄ, nie nakazem do oglądania bądź nieoglądania.

      Ile zmoderowano musiałem obejrzeć bo recenzent wystawił 8 gwiazdek.
      Weźcie się, ludzie, nie ośmieszajcie.
    • Avatar
      Zoolo 10.10.2014 16:27
      Cóz dla mnie recenzja jest w 100% trafna więc nie wiem o co ci chodzi.
  • Avatar
    A
    Berii 30.05.2014 11:58
    Dobra zabawa :)
    Bardzo fajne anime! Po prostu było urocze <3 główny bohater zyskał moją sympatię – cud! Zagadki może nie były jakieś odkrywcze ale to przecież anime a nie wysoka proza. Podobało mi się jak nasz protagonista się zmieniał, otwierał na ludzi. Wątek romantyczny mógłby mieć jakiś koniec – ten, który był nie był do końca po mojej myśli. Wtedy była by to dla mnie idealnie zakończona seria. Cud, miód i orzeszki. Postacie miały fajne charaktery – tzn. może oprócz Chitandy, która była czasami irytująca- ale cała reszta mi się podobała. Rozwiązania niektórych zagadek- z wujkiem i filmem mnie zaintrygowały i to duży "+" tej serii. W ogóle dobrze się bawiłam ją oglądając. Humor był w sam raz, zawsze w idealnym momencie. Ogólnie polecam! I idę szukać jakiś innych detektywistycznych serii – może jakieś polecicie? :)
  • Avatar
    R
    N.N 25.02.2014 12:47
    ...
    Kurcze, jeszcze nie oglądałam tego anime, tylko przeczytałam recenzje i już mi się nie chcę…
    Wszystko spoko, ale to już nie pierwszy raz!
    Za każdym razem kiedy gdzieś zobaczę obrazek z jakiegoś anime, z ładną kreską i w ogóle podobający mi się i wchodzę na tanuki, zawsze dowiaduję się, że to anime jest beznadziejne, do du*y i ogólne 'blee, nie oglądaj, nie warto'.
    Czy to ja mam taki chu*owy gust, czy po prostu większość recenzji tutaj jest mega krytyczna?
    Niech ktoś w takim razie poleci anime warte obejrzenia ;.;...
    • Avatar
      Ciku 25.02.2014 13:38
      Re: ...
      Gdybym ja oglądał animu na podstawie recenzji z tanuki, to obejrzałbym może z 50 serii, w tym 30 nudnych i nie wartych obejrzenia, mimo oceny 9­‑10 ;) Każdy ma inny gust, a recenzja to tylko prywatne zdanie osoby która ją napisała.

      Najlepiej najpierw oglądaj animca, niż masz przeczytać krytyczną recenzje i później żałować odpuszczenia dobrej serii :)
      • Avatar
        mefisto111 28.03.2014 13:13
        Re: ...
        zgadzam się w 100% z przedmówcą:) patrząc na recenzje tutaj nic bym pewnie nie obejrza :)
    • Avatar
      Anonymous 25.02.2014 15:15
      Re: ...
      Ta recenzja to po prostu rant.
      Przeczytaj drugą i wtedy się namyślaj.
  • Avatar
    A
    Mnemen 29.12.2013 22:58
    Skrane opinie
    Nawet nie wiedziałam, że Hyouka wywołuje tyle kontrowersji. Przejrzałam reckę – zwłaszcza ostatni akapit dosyć brutalnie równa anime z glebą. Mimo to postanowiłam obejrzeć, choćby dla samej animacji. Okazało się, że Hyouka nie jest taka zła, ba, jest dobra. Fakt, że jej najbardziej kulejącym elementem jest fabuła; same zagadki jednak są ciekawe (zwłaszcza ta z wujkiem Eru i z panem dziesięciu znaków), grafika przepiękna (piszę to bez egzaltacji, naprawdę uważam ją za wybitnie ładną), postaci dobrze nakreślone, główny bohater ciekawy. Dosyć niestandardowo zostało pokazane,  kliknij: ukryte  W zwykłych romansach bez dużego fanserwisu często się to nie zdarza (można to nazwać napięciem seksualnym, pożądaniem?). Ostatnie odcinki ładnie podsumowujące, nielukrowane, w sam raz :) Słowem – wszystko na swoim miejscu, anime piękne, lekkie, przyjemne, choć momentami monotonne, nawet mimo ciekawych zagadek. Mimo wszystko polecam, nie zrażajcie się po ostrej recenzji – nie jest tak strasznie… :)
  • Avatar
    A
    Kurasza 24.12.2013 03:44
    Nudne
    Dotrwałam do 6 odcinka i dalej nie dam rady. Na początku wydawało mi się fajne. Przyjemny opening. Ładna kreska. Postawa głównego bohatera też mi się podobała , bo też jestem leniem. Jednak seria strasznie przynudza. Nie dzieje się nic ciekawego. Zagadki na beznadziejnym poziomie , Chitanda megawkurzająca . „Jestem ciekawa!” No prosze Was . .
  • Avatar
    R
    Tassadar 18.12.2013 22:56
    Ciekawy punkt widzenia poruszony recenzji alternatywnej, z którym się co prawda nie zgadzam zupełnie (nawet minimalne porównanie Orekiego do Holmesa to afront wobec wielkiego angielskiego detektywa), ale który szanuję i cieszę się, że tekst dostał się do bazy. Trochę zabrakło mi argumentacji w tekście dla tak wysokiej oceny, ale w końcu każdy skalę interpretuję nieco inaczej.

    Najlepsze w tej alternatywnej recenzji jest jednak to, że napisana została przez dotychczasową czytelniczkę, która poczuła przypływ motywacji i całkiem nieźle jej to wyszło jak na pierwszą próbę. Gratuluję, oby stanowiło to dobry przykład dla niezdecydowanych.
    • Avatar
      harpagon 20.12.2013 22:53
      Pod wpływem emocji mógłbym pisać recenzje co tydzień. Tylko co to ma wspólnego z jakimś poziomem redaktorskim.
      • Avatar
        aotoge 20.12.2013 23:04
        „Motywacja” to nie to samo co „emocja”.
    • Avatar
      guest123 21.12.2013 12:53
      Trochę dziwi taki protekcjonalny ton ze strony autora wcześniejszej recenzji, skoro zasadniczo nieszczególnie może się chwalić jej jakością. Ot, widać, że napisał ją, zanim ochłonął z emocji, więc niska ocena jest uzasadniona dość powierzchowną argumentacją (choćby ten nieszczęsny przykład z parą bohaterów zamkniętych w szopie, co do którego Tassadar tak idzie w zaparte w komentarzach). Cóż, każdy orze, jak może. Takie recenzje też mają prawo bytu na Tanuki (mimo wszystko jednak szkoda, że z recenzentów ś.p. Azunime to nie el_doctore okazał się najbardziej wytrwały, bo jego przemyślenia – nawet w krytycznym tekście – bym przeczytał dużo chętniej).
  • Avatar
    A
    harpagon 18.12.2013 15:24
    czy ja wiem...
    Prawdę mówiąc jakoś nie ruszyło mnie to anime. Te zagadki były takie wymuszone i nijakie. Niby patrzy się na to od strony graficznej fajnie, ale prawdę mówiąc animacja całości jest przeciętna. Dużo męczących dialogów, niezbyt rozgarnięta bohaterka (a ponoć prymuska), nudne zagadki… Po pierwszym obejrzanym odcinku spodziewałem się czegoś na niezłym poziomie, a z biegiem odcinków dostałem to co zawsze, tyle że bez durnego fanserwisu i głupawki. To jednak zdecydowanie za mało, abym mógł zaklasyfikować Hyoukę na listę tytułów godnych polecenia.
  • Avatar
    A
    JJ 18.12.2013 12:07
    Fajnie że pojawiła się alternatywna recka, imo wypada lepiej od głównej. Z drugiej strony ciągle trochę brakuje mi jakiegoś rozwinięcia jeśli chodzi o nawiązania do Holmesa, pod tym względem była to zaskakująco ciekawa seria. Lenistwo lenistwem, pod tym względem Orekiemu bliżej do Mycrofta, ale jeżeli spojrzeć szerzej na charakter głównego bohatera w zestawieniu z wszystkimi motywami w anime, można powiedzieć że odzwierciedla on pewien konkretny aspekt charakteru Sherlocka, który wielu adaptacjom i epigonom Conan Doyle'a umykał – narcyzm detektywa, chęć imponowania i bycia docenionym. Wszak metoda dedukcyjna Holmesa była nieraz mniej istotna od sposobu, w jaki Holmes prezentował jej wyniki mało rozgarniętym inspektorom… Umieszczenie Orekiego w banalnej rzeczywistości japońskiej szkoły, gdzie nie ma co liczyć na regularne siedem morderstw w tygodniu (jak w Detective Conan, heh), w towarzystwie Mayaki i Satoshiego z ich specyficznymi kompleksami, wreszcie motywowanie go przez Chitandę – z jednej strony zupełnie z nim niekompatybilną pod względem charakteru, z drugiej autentycznie zafascynowaną jego zdolnościami – wszystko to składa się na całkiem błyskotliwe i oryginalne ujęcie tematu, choć oczywiście oderwanie od kontekstu sensacji i morderstw jest grzechem, którego wielu fanów kryminału nie wybaczy. Ale czy sam Holmes nie narzekał, że sensacje i morderstwa to dobry dla gazet banał, przesłaniający prawdziwą istotę jego pracy? ;)
  • Avatar
    R
    kapplakk 18.12.2013 10:53
    Przez szacunek napisłabym z dużej litery słowo 'Czytelnik' w ostatnim akapicie

    Ocena skrajnie różna w porównaniu z poprzednią recenzją, może jednak sprawdzę toto.
    • Avatar
      skoro_już_mowa_o_ewentualnych_poprawkach 18.12.2013 12:55
      Kysz napisał(a):
      rozbujanymi fantazjami o cyckach


      Fantazje mogą być wybujałe (w sensie – wyrośnięte ponad miarę), a rozbujane mogą być co najwyżej wspomniane cycki.

      Czyżby freudowska pomyłka autorki? :P
  • Avatar
    R
    tamakara 18.12.2013 10:22
    taki mały błąd w recenzji Kysz: Satoshi nazywa się Fukube
  • Avatar
    A
    Vesper 20.10.2013 11:19
    Hyouka
    Jestem niezmiernie szczęśliwy, że przeczytałem tą recenzje już po obejrzeniu bo w przeciwnym razie bym nawet tego nie ruszył przez niskie noty(te recenzje trzeba jednak traktować z dużym przymrużeniem oka). Jeżeli o mnie chodzi to tak przyjemnego anime z lekką ale bardzo wciągającą fabułą jeszcze nie widziałem.
    Pozdrawiam
    • Avatar
      michas 20.10.2013 12:21
      Re: Hyouka
      Nie tyle z przymrużeniem oka co jako prywatną opinię.
      • Avatar
        Vesper 20.10.2013 12:28
        Re: Hyouka
        No więc jeżeli jest to prywatna opinia to tak jak napisałem należy podchodzić to tych recenzji z dystansem. Nie wiem czego się czepiasz
        • Avatar
          michas 21.10.2013 01:35
          Re: Hyouka
          Nie wiem gdzie dostrzegasz czepianie się, ale skoro nalegasz…to tego, że okazujesz jakieś tam zdziwienie, iż recenzja odbiega od twojego światopoglądu i tego, że na jej podstawie nie ruszyłbyś serii, wiedząc, że trzeba je traktować z przymrużeniem oka…

          Sorry…skoro wmawiasz mi, że się czepiam to nie pozostało mi nic innego jak się dostosować.
          • Avatar
            Vesper 21.10.2013 20:07
            Re: Hyouka
            Ze niby ja Ci coś wmawiam ? Gdybyś się nie czepiał to nie powstał by twój pierwszy komentarz. Proponuję na tym poprzestać, bo dziwić się nie zamierzam przestać, gdyż zgodnie z jak to napisałeś moim światopoglądem (oraz ogólnie przyjętymi normami) recenzje powinny być obiektywne, a recenzent w tym wypadku wymienił same wady (pomijając grafikę), od razu napiszę że seria, która doczekała według mnie dość dużej ilości fanów jakieś tam plusy posiada bo za samą grafikę chyba jej się nie ogląda.
            • Avatar
              michas 21.12.2013 04:38
              Re: Hyouka
              Heh…nawet po takim czasie muszę do tego wrócić. Kiedy skończy się moda na „obiektywne recenzje”? Nie ma czegoś takiego, co nawet sami autorzy recenzji tu (i nie tylko tu) pisali wielokrotnie.
  • Avatar
    A
    Gosc nr123198 14.09.2013 19:01
    Ocena stanowczo za niska
    Trójki za postaci i fabułę ? To śmieszne! Nie wiem dlaczego redakcja nie zauważyła podobieństwa do genialnej serii również od Kyoto Animation – Haruhii Suzumiyi. Mamy działalność klubową, zabawne dialogi, główną postać bardzo podobną do Kyona ( filozofia nie przemęczania się i pragnienia świętego spokoju ), nieśpieszna i klimatyczna akcja niektórych odcinków (festiwal kulturowy). I że Hyouka jest „wydmuszką”? „O niczym” ? Recenzent najwyraźniej nie obejrzał całego anime. Tytuł Hyouka (ang. Ice cream), które można czytać jako „I­‑scream” odnosi do całej fabuły tej serii. Anime jest o tym, że życia nie należy przesypiać – najlepiej robić coś produktywnego, co sprawia nam przyjemność – jak głównemu bohaterowi rozwiązywanie zagadek. I najlepiej zacząć działać jak najwcześniej, póki jesteśmy młodzi. Anime jest też o buncie, „wykrzykiwaniu” własnego zdania, nie tłumienia w sobie tego, co mamy do powiedzenia ;)
    • Avatar
      Tassadar 14.09.2013 19:55
      Re: Ocena stanowczo za niska
      Redakcja nie ma nic wspólnego z ocenami cząstkowymi. To wyłącznie moje, w pełni subiektywne noty. Tak gwoli przypomnienia, bo to rzecz nagminnie mylona.

      Ciekawostka o tytule jest całkiem interesująca, ale nawet jeśli taki był w zamyśle morał, to anime w moich oczach wciąż nie zyskuje. Było zbyt nudne, by jakiekolwiek przesłanie się przebiło.
      • Avatar
        Gosc nr123198 14.09.2013 22:10
        Re: Ocena stanowczo za niska
        Zwracam honor w takim razie. Myślałem, że wspólnie decydujecie o ocenach. Dlatego zdziwiła mnie wysoka ocena Haruhi Suzumiyi, przy niskiej ocenie Hyouki, choć obie pozycje są bardzo podobne. Na twoim profilu przeczytałem, że jesteś fanem heroic fantasy, więc może rzeczywiście akcja Hyouki mogła się Tobie wydawać nudna. Ja osobiście lubię takie niespieszne serie. Kwestia gustu, jak sądzę ;)

        Ciekawostka z tytułem została wyjaśniona już w pierwszych odcinkach i była ( przynajmniej dla mnie ) swoistym drogowskazem dla kolejnych zagadek rozwiązywanych przez klub klasyczny.

        Jeszcze jedna sprawa w Twojej recenzji mnie zastanawia. To właściwie mały szczegół, ale jestem wyjątkowo upierdliwy dzisiaj :)Skrytykowałeś przedostatni odcinek, w którym dwójka bohaterów zostaje zamknięta w szopie. Bohaterka nie chciała wzywać pomocy, ze względu na dwuznaczność sytuacji, którą osoba otwierająca zamknięte drzwi mogła źle zrozumieć. Uznałeś to za sytuacje absurdalną. Normalnie bym się zgodził, jednak bohaterka należała, o ile dobrze pamiętam, do szanowanego w mieście starego rodu rolników. Szacunek miejscowych był dla jej rodziny i dla niej również bardzo ważny. Jakkolwiek absurdalne jest myślenie, że dwójka osób zamknięta w szopie może robić tylko „jedno”, to jednak cóż – ludzie lubią plotkować. Dla normalnej osoby rozeszłoby się to kościach, jednak dla córki starego rodu taka „rozwiązła” reputacja przeszłaby z niej na całą rodzinę. Sam nie należę do bogatego rodu, jednak jestem w stanie zrozumieć taką motywację bohaterki;)
        • Avatar
          Tassadar 15.09.2013 23:56
          Re: Ocena stanowczo za niska
          Potrafię zrozumieć jej tok rozumowania w tamtej scenie, ale do tej pory uważam, że było to zbyt naciągane. Mając do wyboru odmrożenia i plotki, nawet ktoś taki jak ona powinien wybrać plotki. Ewentualnie Oreki mógł jej to wyperswadować, w końcu był dla niej nieomylną wyrocznią.
          • Avatar
            Kyuik 19.12.2013 22:11
            Re: Ocena stanowczo za niska
            Widzę, że ta wymiana poglądów nastąpiła kilka miesiecy temu, ale nie mogę się powstrzymać, żeby nie wtrącić.

            W Japonii właściwie nie ma niczego straszniejszego niż „utrata twarzy”. A łatwo utracić szacunek w oczach tego społeczeństwa. Tutaj rzecz dzieje się w małym japońskim mieście, gdzie społeczność jest konserwatywna, skostniała, gdzie panuje nadal swoisty ostracyzm. Produkcje KyoAni sa bardzo tradycyjne i po prostu trudno je naprawdę polubić, jeśli nie ma się obeznania w kulturze japońskiej. Traci się wiele w odbiorze, gdyż nie rozumie się połowy treści lub też uzna, tak jak w tym przypadku, że dana sytuacja jest niedorzeczna. Kultura jak kultura, bardzo odmienna od europejskiej, niezwykle kolektywna i naprawdę godna szacunku. Rozumiem, że można ogladać anime i jednocześnie się nią nie interesować, naprawdę rozumiem. W tym przypadku jednak bez tego nie ma mowy o odczuwaniu przyjemności z seansu. Już lepiej go sobie odpuścić. Rzeczywiście, w tradycyjnym myśleniu japońskim funkcjonuje przeświadczenie, że lepiej skrzywdzić się fizycznie, niż pozwolić sobie na utratę twarzy w oczach społeczeństwa. Współcześnie, zwłaszcza w dużych aglomeracjach, nie popada się już tak bardzo w skrajności, ale Chitanda pochodziła ze starego rodu. Oreki, choć sam miał poglądy dużo bardziej liberalne, to mimo to był Japończykiem i znał oraz rozumiał tradycyjne wartości. I wiedział, że Chitanda ma rację i taka sytuacja moze zaszkodzić wizerunkowi jej rodziny. Dlatego nie naciskał na nią tak bardzo jakby mógł. Sytuacja była jak najbardziej do przyjecia, żaden Japończyk tego nie zaneguje. To Europejczyk może być zdziwiony, ale to będzie tylko wina jego niewiedzy. To jak wiele treści kulturowych niosą ze soba takie produkcje jak Hyouka lub na przykład (przepraszam, że tak wywlekę „od czapy”) Tamako Market jest niewiarygodne. Nic tylko usiaść, chłonąć i uczyć się.
            • Avatar
              Tassadar 20.12.2013 23:09
              Re: Ocena stanowczo za niska
              Ten wywód nazwałbym typową dla Europejczyka nadinterpretacją stereotypów. Nawet wyczulony przedstawiciel konserwatywnego społeczeństwa nie miałby nic do ludzi, którzy się przypadkiem zatrzasnęli w szopie, zważywszy na to, że było zdecydowanie zbyt chłodno na jakiekolwiek zbereźności.

              PS. KyoAni jako strażnicy kultury i tradycji. Now I've seen everything…
  • Avatar
    A
    Empira 1.09.2013 23:38
    Hmm...
    Wytrwałam przy Hyouce, to i komentarz dodam.
    Anime obejrzałam tylko dlatego, żeby popatrzeć, co jest w tej chwili dla Kyoto Animation ważne czy też na topie (wciąż ślepo czekam na kontynuację Full Metal Panic). I kurna nie mogę uwierzyć, że dla Japończyków ta detektywistyczno­‑szkona bajeczka o niczym jest ciekawsza niż wydarzenia z FMP, gdzie jest i fabuła, i możliwość porządnego zapałania sympatią do postaci (czy jest ktoś, kto oglądał Full Metala i nie polubił Sousuke albo Chidori?).

    Jedynymi rzeczami, które ratują Hyoukę to:
    1)Odskocznia od fanserwisu;
    2)Grafika – można się zakochać;
    3)Zagadka z wujaszkiem Eru
    4)Oreki (i tutaj trochę osobiście również jego seiyuu).

    Muzyka w tle nieźle nakręcała klimat, to muszę przyznać, jednakże openingów i endingów nie pamiętam (no może drugi OP był całkiem całkiem, ale nie na tyle, żeby słuchać non stop, co lubię czynić).

    Ogólnie 6/10 – głównie za grafikę i Houtarou.
    • Avatar
      Zachajv 16.01.2016 00:55
      Re: Hmm...
      Mój znajomy nie cierpi Chidori, ja tam ją bardzo lubie, co do Hyouki to na razie obejrzałem 5 odcinków i nie mam pojęcia dlaczego ta seria jest tak popularna i skąd na malu ma to średnią 8,2. Najbardziej niszczy mnie to jak bohaterki są zszokowane że główny bohater był wstanie domyśleć się „czegoś tak trudnego”, na razie przewiduje 5­‑6/10 zobacze c będzie dalej.
      • Avatar
        Klemens 16.01.2016 01:37
        Re: Hmm...
        Ja tam wole Rasengana.
        • Avatar
          Zachajv 16.01.2016 04:25
          Re: Hmm...
          Tak, jeszcze brakuje, żeby w FMP się pojawił gość o imieniu Rasengan… gdyby to była Gintama i postać nazywała by się Chidori to na 100% byłby z tego parodia.
  • Avatar
    A
    nanayuu 27.08.2013 13:22
    Tylko nie to
    Obejrzałam 1 odcinek…w dwie godziny? Sama nie wiem. Zostałam przy 1 odcinku, możliwe że powrócę do serii aczkolwiek przyznam, nudna jest niewyobrażalnie.
  • Avatar
    A
    Kada 25.08.2013 01:11
    O Hyouka
    Anime chwyciłam „na ślepo” zupełnie nie wiedząc o czym to, i czego się spodziewać. Nie czytałam recenzji; te w ostatnich czasach najczęściej są negatywne, oczywiście głównie dlatego, że znaleźli się normalni Japończycy, którzy ecchi i inne pierdoły z seksualnym podtekstem odłożyli na bok. I dobrze. Od skaczących piersi i zboczonych głównych bohaterów robi się nie dobrze. Można poszaleć, ale bez przesady.
    Wracając jednak do Anime, z początku nie wiedziałam nawet, że to detektywistyczny gatunek. Bo seria zaczęła się niewinnie, więc byłam gotowa na romans. A, że szukałam, czegoś na wieczór .. Moje zdanie o tej serii, zmieniło się drastycznie w drugim odcinku. Bo szlag trafił kolejny romansik i .. ulżyło mi. Dosłownie.
    Zaczynając tradycyjnie od fabuły; przyznam, że początkowe trzy odcinki nie wciągnęły mnie tak bardzo.  kliknij: ukryte  Szok zaczął się dopiero od czwartego odcinka. Sprawa sprzed 45 lat – To coś dla mnie. Tak myślałam. I nie zawiodłam się. Nie było rozlewu krwi czy akcji rodem z filmów akcji. Zagadka zaciekawiła mnie na tyle, że sama zapragnęłam ją rozwiązać. Miłą niespodzianką była też zagadka scenariusza trwająca od 8 do 11 odcinka serii. Zawiodłam się nie co na tym „Panu dziesięciu znaków”; Nie zaciekawiło mnie tak jak się spodziewałam. Było ciekawe, ale nie było euforii.
    No i reszta;  kliknij: ukryte  .. no zostawię to bez komentarza.
    O postaci nie ma co pisać; stereotypy jakich mało, ale w połączeniu z nie tyle co szkolnym życiem, a serią detektywistyczną; wyszło im dość oryginalnie. Motto Orekiego zapadnie mi w pamięć, a reszta .. „Jestem Ciekawa” często irytującej Eru jest wkurzające, ale bez tego stwierdzenia, akcji w zasadzie by nie było. Oreki był leniwy, Satoshi pozorny wesołek, który jednak skrycie się nad sobą użalał, Mayaka; wielki „nieprzyjaciel” głównego bohatera, kochająca się w jego przyjacielu. Nie widzę materiału na ciekawą fabułę; z Chitandą chcąc nie chcąc jest ciekawiej.
    Kwestia muzyki .. Op1 i End1 przypadły do gustu, z drugimi nie co gorzej, ale i tak wypadło dość dobrze. Inaczej z soundtrackiem; tu po prostu powaliło. Muzyka była dopasowana idealnie do każdej sceny, spokojna klasyczna, tak jak anime. Tu wielki plus.
    No i grafika .. popieram innych komentujących i pod tym jedynym względem recenzenta. Zachwyca i aż chciałoby się, żeby ta kreska używana była w każdym innym anime.
    Hyouka dostaje 7,5/10 – Bo idealnie nie było. Źle też nie.

    Co do samej recenzji; Szkoda, że nie każdy wie co to ocena obiektywna. Czyżby ludzie zachwycający się jedynie gołymi ciałami i erotycznymi żarcikami .. Nie. Nie ma co gadać. Każdy ma swojego faworyta, jednak to nie zmienia faktu, że recenzent piszę recenzję obiektywną. Bez emocji. A czytający sami mają wywnioskować czy warto obejrzeć czy nie. Taka mała uwaga dla recenzenta.
    • Avatar
      michas 25.08.2013 12:58
      Re: O Hyouka
      A wy dalej swoje. Nie ma recenzji obiektywnej…zawsze się znajdzie ktoś komu coś nie pasuje. Chyba, że mówisz o samym wypisaniu składników…z tym, że wtedy to nie recenzja.
  • Avatar
    A
    Orihime-chan 25.05.2013 21:39
    Sherlock w wydaniu dandere i plejady moe.
    Cóż.. czytając te wszystkie negatywne opinie na temat tego anime bałam się, że i ja strace tylko swój czas. Jednakże postanowiłam się przekonać czy jest tak tragicznie jak poniższe odpowiedz na to wskazywały. I stwierdzam, że wcale tak nie jest. Wręcz przeciwnie mi się bardzo podobało. Rzadko oglądam serie tego typu bo za okruchami życia tak średnio przepadam. Wole tytuły pełne krwi, brutalności, przemocy a najlepiej nawalających się facetów i kobiet zresztą też(bardzo mnie to odpręża).
    Swoje punkty Hyouka zdobyła u mnie poprzez grafike- naprawdę cudna, niezbyt skomplikowana ale cieszy oko, pomysłowe endingixopeningi- bardzo urocze i postaci.
    Oczywiście moim faworytem był Oreki. Tak pozytywnego lenia tzn. osoby oszczędzającej energii poza Shikamaru z Naruto jeszcze nie spotkałam. Bardzo spodobały mi się jego rozważania na temat czegokolwiek, miał całkiem logiczną filozofie i moim zdaniem było widać chęć wyjścia do ludzi. Chitande i Ibare też polubiłam także dodawały tej serii smaczku. Jedynie Satoshi mi i Iris mi nie przypadli do gustu ale na nich szczególnie nie zwracałam uwagi.
    Jak dla mnie wad nie było- nie znam się może na gatunku, w którym klasyfikowane jest to anime ale oglądałam je bardzo lekko i przyjemnie. Daje mocną 7.
  • Avatar
    A
    Kanaria. 28.02.2013 17:05
    O czym jest to anime?
    To pytanie zadawałam sobie dość długo i właściwie to nie znalazłam żadnej sensownej odpowiedzi.
    Bo jak na typową serię szkolną to coś za mało w Hyouce właśnie tego szkolnego życia. Z kolei na serie kryminalną za mało w niej sensownych i interesujących więcej niż jedną osobę zagadek (czy też tajemnic).
    Dużo możemy powiedzieć natomiast o bohaterach, niestety opinie mogą być tak skrajne, jak skrajne są i tak kiepsko nakreślone charaktery głównej czwórki. Przepraszam, powinnam powiedzieć trójki, bo do Houtarou nie mogę się przyczepić (reprezentował typ mojego ulubionego bohatera anime).
    Niestety, relacje pomiędzy bohaterami są kiepsko nakreślone.Spędzają oni ze sobą mnóstwo czasu,ale bynajmniej nie wykorzystują go na bliższe poznanie się. Przecież nawet taki głupi festiwal mógł ich w pewien sposób zintegrować.
    Porażką była dla mnie Mayaka. Na początku została przedstawiona jako zadziorna, nerwowa osóbka, obdarzona nie wielkim wzrostem, ale za to dużym temperamentem. No może trochę przesadzam z tym jej wybuchowym charakterem, bo w wielu kwestiach przytakiwała innym lub po prostu się wycofywała. Należy tu wspomnieć o sytuacji z festiwalu, kiedy z prawdziwym oporem wyrażała swoje zdanie w rozmowie z przewodniczącą. I gdzie się podziała jej zadziorna natura? Zabrakło mi w niej takiej pozytywnej energii, którą zaraziła by swoich kolegów (chociaż na dobrą sprawę to powinno być zadaniem Chitandy).I tu dostrzegam skrajność w swojej własnej opinii, bo przecież nie możemy nazwać jej szablonową postacią.
    Właśnie. Chitanda. Tak namolnej i irytującej osoby chyba jeszcze nie widziałam. Na szczęście nie była to nieśmiała jąkała (to by mnie dobiło), ale jej słodka twarz i jeszcze słodszy głosik skutecznie spowalniały mi seans. Rozumiem, miała być tą, która podsuwa reszcie pomysły i tajemnice, ale na litość boską sama też mogłaby dorzucić jakąś hipotezę, nie – Eru czeka aż inni (czyt. Houtarou) poda jej gotowe rozwiązanie na talerzu. Ona wtedy serdecznie mu dziękuję i wychwala pod niebiosa. Przecież ona nawet nie nadaję się na przewodniczącą klubu. Sprawiała wrażenie zagubionej uczennicy podstawówki. Wybaczam jednak twórcom to, że pokazali, że w przedmiotach szkolnych może i jest mądra i zdolna, natomiast jeśli chodzi o kwestie poza lekcyjne – po prostu sobie nie radzi, a jej mózg wykazuje mniejszą aktywność. Jest to bardzo – realistyczne, tak, to dobre słowo.
    Dla mnie jednak największą porażką okazał się Satoshi. Wiadomo, chłopak miał grać rolę grupowego clowna, obracającego wszystko w żart, stanowiącego przy typ totalne przeciwieństwo protagonisty. W sumie to Fukube jakoś wbija się w ten szablon, ale niestety nadal sprawia wrażenie, że jest tylko tłem i jakoś nic nie robi by to zmienić. Niby od czasu do czasu doda coś to sprawy, ale jest to praktycznie minimalna aktywność. Naprawdę zdziwiła mnie jego osoba. Nawet jako clown się nie sprawdzał, bo gdyby od czasu do czasu rzeczywiście rozśmieszył grupę to nic złego by się nie stało. Chłopak, który zazdrości wszystkim, a gdyby tylko chciał mógłby osiągnąć na prawdę dużo, no i byłby ciekawszą postacią. A tak, po za uśmiechniętą gębą nie wnosi do serii nic.

    Nie powiem jednak, że było aż tak nudno i beznadziejnie. Owszem seria potrafiła zanudzić, ale w pewnych momentach nawet przyjemnie się oglądało  kliknij: ukryte  Nie powiem, ten wątek mnie zaciekawił, bo (przynajmniej ja) nigdy nie spotkałam się z problem  kliknij: ukryte (ach ta idealna japońska młodzież).

    Zabrakło mi tu jednak większego powiązania odcinków ze sobą. Tak zdarzają się zagadki rozciągnięte na kilka epizodów, ale to rzadkość. Więc niestety ta epizodyczność wątków bardzo przeszkadza.
    Poza tym gdyby nie Oreki to cały ten Klub Klasyczny zmarł by śmiercią naturalną.
    Za ogromną wadę należy uznać też długość serii. 22 odcinki pozbawione akcji , w większości przegadane – to stanowczo za dużo.

    Oglądało się na prawdę ciężko,ale jakoś dotrwałam do końca.
    Moja ocena to 5,ale tylko za Orekiego i śliczną grafikę.
  • Avatar
    A
    meya88 3.02.2013 19:24
    Szczerze powiedziawszy, to moim zdaniem, jest to coś zupełnie innego, od wszystkich latających obfitych biustów, którymi ostatnio raczą nas japońscy producenci… I może dlatego jakoś to anime „obumarło”. Oglądnęłam całość, i nie powiem, że nudziłam się przy odcinkach, wręcz przeciwnie, zastanawiałam się za każdym razem, do jakiego konsensusu dojdzie główny bohater (którego motto życiowe, nawiasem mówiąc, mnie urzekło).
    Animacja bardzo dobra, przyjemna kreska, pomysł z pierwszym urokiem Chitandy rzuconym na Orekiego, w którym oplotła go swoimi włosami przyozdobionymi w kwiaty, „zaciekawił mnie” ;D
    Do tego jako fanka muzyki klasycznej, przyznam, że utwory, które wkomponowano w tym anime, uspokajały i wyciszały, a zarazem szykowały mnie, jako widza, na akcje – nie taką szybką, gdzie bohater zaraz wyrżnie pół obsady produkcji, ale na taką, w jakim klimacie, całe to anime było utrzymane.
    Przyznajmy szczerze, nie każdy może zrozumieć tę dziwną relację, łączącą głównych bohaterów, dla wielu okaże się ta pozycja nie ciekawa, wręcz może nawet nie godna uwagi – ale czy my, fani, otaku, namiętni pasjonaci (odpowiednie proszę sobie zakreślić), nie czekamy zawsze na „coś innego” a gdy już się to „coś” pojawi, to uważamy to za… No właśnie za jakie?
    Polecam osobom, które znają tę wolniejszą, spokojniejszą i niezrozumiała dla innych atmosferę, gdzie szukasz samego siebie, i zastanawiasz się, co dalej powinieneś robić :)
  • Avatar
    A
    Perełka 28.01.2013 14:38
    04.05.2012r. - 24.01.2013r.
    Nie ukrywam, że bardzo zawiodłam się na tym anime. Z początku byłam pozytywnie nastawiona do tego tytuły. Sama fabuła nie była zła, bohaterowie sympatyczni, a grafika po prostu nieziemska. Jednak później wszystko zaczęło mi się strasznie wlec, każdy odcinek mnie nudził, a sami bohaterowie zaczęli irytować. Pozostała tylko grafika. Niestety to nie wystarczy, aby zaciekawić widza. Gdyby upchano anime w góra 13 odcinkach, wyrzucono kilka niepotrzebnych i nudnych epizodów, wyszłoby to na korzyść anime. Niestety, w tym wypadku na jakiś czas zapamiętam Hyoukę jako tytuł nudny, a potem po prostu o nim zapomnę. Nie polecam.
    • Avatar
      michas 28.01.2013 16:18
      Re: 04.05.2012r. - 24.01.2013r.
      Widać nuda to też pojęcie względne. Mnie może jeden odcinek znudził..i to nie cały.
      • Avatar
        Perełka 28.01.2013 16:30
        Re: 04.05.2012r. - 24.01.2013r.
        Są gusta i guściki :) Mnie akurat druga połowa tej serii wynudziła przez co w ogólnym spojrzeniu na to anime, czuję się naprawdę rozczarowana. Sądzę, że każdy ogląda daną serię, bo coś w niej szuka, ma jakieś wymagania wobec niej, oczekiwania. Moich Hyouka nie spełniła i pewnie to jest przyczyną, że tak odebrałam ten tytuł. Jeśli jednak ktoś znajdzie w niej wszystko czego szukał, potrzebował, to tylko pozazdrościć :)
  • Avatar
    A
    boydivision 25.01.2013 04:43
    przerost oceny nad wszystkim
    Rozumiem, ze to anime moze nie zachwycic, ale te noty za fabule i bohaterow to razaca niesprawiedliwosc.
    Na tle podobnie ocenionych, a przynajmniej w tych samych przedzialac punktowych to by byla perla razaca oczy blyskiem. I skoro taga graficzna perla, to czemu tylko 8 za animacje?
  • Avatar
    A
    Lin 23.01.2013 13:39
    przerost formy nad treścią
    Bardzo chciałam NIE zgodzić się z opinią recenzenta. Pokładam w tej serii bardzo duże nadzieje, niestety o ile pierwsze odcinki pozwalały mi je podtrzymywać, o tyle te późniejsze, właściwie od 6. w górę coraz silniej utwierdzały mnie w przekonaniu, że recenzja Hyouki jest ze swoją bezwzględnością jak najbardziej adekwatna i zasłużona.

    Lubię produkcje KyoAni, a ich grafikę wręcz ubóstwiam – wypuszczają najładniejsze shoujo na rynku, to bez wątpienia. Ale Hyouka, jak dla mnie, poza grafiką, jakkolwiek olśniewającą, nie oferuje wiele więcej. Cześć „zagadek” była dla mnie mocno wydumana – nie tyle zastanawiało mnie ich rozwiązanie, ile tok myślowy, który nakłonił bohaterów, by daną sprawę uznać za wartą jakiegokolwiek dochodzenia. Nie jestem znawcą kryminałów, ale nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że te podawane nam w Hyouce są jakoś bardzo uproszczone pod względem możliwych rozwiązań – niejako odgórnie przyjętym założeniem, na którym bazowała seria, było to, że nieważne, którą ścieżką interpretacji pójdzie Oreki, zawsze będzie miał rację. Trochę naiwne podejście.

    Bohaterowie to jeszcze inna sprawa, w moim odczuciu, jeszcze bardziej niż fabuła obnażająca słabość serii. Zgadzam się właściwie z każdym zarzutem recenzenta – nawet kilka własnych bym do tego dołożyła. Bohaterowie byli mało interesujący, czy może raczej wszelki ich potencjał został zmarnowany przez fatalną kreację świata przedstawionego i ich w nim roli – co gorsza w toku fabuły nie przeszli praktycznie żadnych przemian. Oreki może na koniec zaczął wykazywać trochę motywacji, ale wciąż szczątkowej i raczej okazjonalnej. Reszta jednak w żaden sposób się nie rozwijała. Wszystkie te dochodzenia wyszły na pierwszy plan i dla jakiegokolwiek character development zabrakło tu już jakby miejsca. Podobnie, jak nie poświęcono prawie żadnej uwagi relacjom między poszczególnymi postaciami – ich znajomość przez całą serię przedstawiała się tak samo, od pierwszego do niemal ostatniego (no, może przedostatniego) odcinka poziom ich zażyłości był niezmienny. Odnosiłam wręcz wrażenie, że poza zagadkami nic ich ze sobą nie łączyło. Rzadko zdarza mi się aż tak bardzo nie zaangażować w losy bohaterów.

    Określenie „animowana wydmuszka” wydaje się pasować do tej serii idealnie – na poziomie płaszczyzny wizualnej, dawno nie wiedziałam czegoś tak pięknego i dopracowanego. W środku jednak pustka – postaci, o których przez ponad 20 odcinków nie dowiadujemy się praktycznie niczego, ich wzajemne relacje, które kompletnie nie przekonują o wartości tych szkolnych przyjaźni, a wszystko to w sosie z na siłę udziwnianych i przekombinowanych pseudo­‑zagadek. Nieczęsto zdarza mi się na jakimś tytule aż tak mocno przejechać – w tym przypadku jest to o tyle boleśniejsze, że początkowo miałam masę optymizmu odnośnie tej serii i byłam wręcz na 100% pewna, że bardzo mocno przypadnie mi do gustu. Gdyby nie cudowna grafika i naiwna nadzieja na to, że a może akurat w kolejnym odcinku będzie jakiś przełom – porzuciłabym to pewnie jeszcze przed połową serii. Finalnie wytrwałam do końca – niestety do ostatniej minuty z poczuciem sporego zawodu.
  • Avatar
    A
    Apokalips 27.12.2012 19:37
    O anime
    Przeczytałem większość komentarzy wraz z recenzją. I uważam że każdy ma rację. Jeśli ktoś powiedział że anime jest nudne, bohaterowie nieciekawi to miał rację. Że jest świetne, przyjemnie się ogląda, zagadki są ciekawe też miał rację.

    Mnie się podobało, spokojne, realistyczne, nic na siłę, idące swoim torem, z lekką głębią. 8/10

    A w jednym zdaniu?
    To Anime jest jak wolno płynąca rzeczka, w z dłuż której
    zasadzone są drzewa wiśni, które kwitną i dodają jej piękna swoimi opadającymi płatkami.


    A strumyk ani nie przyśpieszy, ani nie zwolni i przez cały czas, kiedy będziemy nad nim siedzieli będzie taki sam. I takie jest to anime.
  • Avatar
    A R
    Fan 21.11.2012 12:35
    Anime
    Panie Tassadar, watashi wa kininarimasu, dlaczego taka słaba ocenka? Proszę o jakieś konkrety, bo ten słowotok w recenzji mnie nie przekonuje.Nie, nie jestem fanatykiem KyoAni, żeby dawać tej serii wysoką ocenę.
    Jest jakaś fabuła, grafika nie kuje oczu, postacie są bardzo ciekawe wykreowane, zwłaszcza para gł. bohaterów,
    Oreki i Chitanda. I już widzę, że kolejny raz ktoś domaga się w takiej produkcji akcji w dosłownym znaczeniu tego słowa. To tak, jakbym pluł na Naruto lub Blicza, że nie ma tam romansu lub mocnych scen ecchi.
    To jest po prostu głupie. Pan recenzent miast oceniać obiektywnie, to ocenia według swojego widzi mi się, no ale to powszechna praktyka na Tanuki.
    Jak to Prog podsumował, Tanuki is tanuki.
    • Avatar
      Subaru 21.11.2012 16:06
      Re: Anime
      Bo recenzja jest z definicji tworem subiektywnym? Nie monopolu na jedną prawdę, recenzent stara się obiektywnym być, ale ma, i nawet powinien mieć, zdanie własne.
    • Avatar
      Slova 21.11.2012 16:48
      Re: Anime
      Pan recenzent miast oceniać obiektywnie, to ocenia według swojego widzi mi się,

      NO chyba po to jest recenzent. To świadczy tylko o tym, że wykonał swoją pracę na pięć z plusem.
      • bleblelble 12.12.2012 23:14:19 - komentarz usunięto
  • Avatar
    A
    Kururugi 21.11.2012 10:38
    Rewelacja
    Jestem zaskoczony negatywnymi komentarzami na temat tej serii ! Osobiście uważam ją za jedną z najlepszych w roku 2012. Poza wychwalaną przez wszystkich grafiką ogromną zaletą wg mnie są również projekty i charaktery postaci.
    Jednakże NAJWIĘKSZĄ zaletą tej serii jest jej REALIZM. Na początku pierwsze 2 zagadki wydawały mi się nudne nieciekawe i płytkie (zwłaszcza po oglądnięciu Gosick). Jednak potem zaczęły mi się podobać. WSZYSTKO było wytłumaczalne, a najciekawsze było odkrywanie tajemnicy i wysnuwanie wniosków. Seria jest po prostu fantastyczna! Weźmy na przykład zagadkę z filmem – niby takie zwyczajne – ale jakże ciekawie przeprowadzono wątek :)
    Warto też wspomnieć o bardzo dobrze dobranych seiyuu. I fantastycznych odruchach Chitandy

    Czy naprawdę tylko ja uważam tą serię za bardzo dobrą?

    • Avatar
      Sebastian 26.11.2012 03:03
      Re: Rewelacja
      Podpisuję się pod twoją opinią – uważam dokładnie to samo. Realizm postaci i sytuacji jest dla mnie najmocniejszą stroną tej serii i tym co mnie kompletnie urzekło.
  • Avatar
    A
    kb 19.11.2012 13:25
    Hyouka to według mnie seria na granicy przeciętniaka z okrutnie nudnymi odcinkami. Pod względem wykonania i animacji jest lekką ręką jedną z najlepiej wyglądających produkcji w 2012.

    Kolejnego sezonu raczej nie będzie, ot produkcja, którą szybko pójdzie w zapomnienie. Gdyby całość trzymała poziom tego festiwalu w szkole i ograniczyli te durne zagadki byłoby nawet spoko.

    5+/10
  • Avatar
    A
    Boleqqq 19.11.2012 03:41
    Grafika na poziomie, al cała reszta leży i kwiczy. Ocena recenzenta zupełnie pokrywa się z moją.
  • Avatar
    R
    Alart 18.11.2012 20:46
    Recenzja jest utworem subiektywnym. To zdanie przewija się w każdej dyskusji.
    Teraz wyobraźmy sobie, że z cukierni korzysta dwóch kolegów. Chcę się od nich dowiedzieć czy lepiej kupić sernik czy jabłecznik.
    Kolega pierwszy ma na jabłka alergię. Wzbudzają w nim odruchy wymiotne, a na sam zapach ucieka do drugiego pokoju. Kolega drugi nie ma takiej przypadłości.
    Czy warto pytać pierwszego kolegę? Oczywiście nie – odpowiedź jest z góry znana, a po drugie totalnie nonsensowna. Choćby sernik był słony i niedopieczony to jabłecznik zawsze będzie gorszy. Zdanie drugiego kolegi jest warte wysłuchania, bo najprawdopodobniej zwróci uwagę na oczywiste różnice i może dość obiektywnie polecić nam któreś z ciast.
    Nie wnikam w preferencje Tassadara. Jednak po recenzji widać, że autor po prostu nienawidził w Hyouce wszystkiego. Od zagadek (rękami i nogami pod komentarzem JJ się podpisuję), przez każdą jedną postać, aż do grafiki, którą oszczędził po to, żeby osoby, którym się Hyoka podoba nazwać fanami Kyoto Animation.
    Chciałem zwrócić uwagę, że o ile recenzja jest subiektywna z definicji, o tyle tutaj jest to przejaw skrajnego subiektywizmu. Autor wymienia – dość zresztą prawidłowo – cechy Hyouki, ale nie po to, żeby je opisać, lecz żeby wytknąć cechy negatywne, zmarginalizować lub przedstawić jako wady cechy pozytywne i uznać, że tylko grafika tę serię ratuje (nie do końca się z tym zgodzę, ale to tak…).
    Sądzę, że główną przyczyną jest niezrozumienie zagadek, do którego autor przyznał się w trzecim akapicie. Zupełnie możliwe, że w takiej sytuacji cała seria robi się beznadziejna.

    Więc krótko pisząc – recenzja jest opisem jabłecznika jaki nam może zaserwować alergik. Ohyda, beznadzieja i tragedia. Tymczasem obiektywnie ciężko nie zauważyć, że jabłka są świeże i w dobrej konsystencji, ciasto dobrze wypieczone i jak za tę cenę kawałki całkiem solidne.

    Na koniec podkreślam, że jest to komentarz do recenzji – nie polemizuję, jak napisałem cechy serii są z grubsza poprawnie wymienione, nawet jeśli w pejoratywnym świetle. Zauważam tylko, że recenzja wydaje mi się przesadnie subiektywna i z tego powodu jest bezwartościowa dla potencjalnego czytelnika.
    • Avatar
      Slova 19.11.2012 16:02
      Więc krótko pisząc – recenzja jest opisem jabłecznika jaki nam może zaserwować alergik. Ohyda, beznadzieja i tragedia.

      I chyba tyle wystarczy – skoro coś jest niesmaczne, to po jaką cholerę uwypuklać i na siłę szukać dobrych stron? Niesmaczny jabłecznik nie spełnia swoich założeń, a założeniem jabłecznika jest to, by był smakowity. Nic go wtedy nie ratuje.
      • Avatar
        michas 19.11.2012 17:20
        Gdzie cię czytać uczyli?

        Równie sensownie można opierać się na recenzji obrazu pisanej przez ślepca. Tyle o recenzji.
        • Avatar
          Slova 19.11.2012 18:22
          Kto serwuje jabłecznik, jedzący, czy podający? recenzent jest tu jedzącym, czyli odbiorcą, jak ja czy Ty. Serwują twórcy, czyli ów alergik. To nie ja mam problemy z czytaniem, to autor wpisu ma problem z porównaniami.
          • Avatar
            Cthulhoo 19.11.2012 18:38
            Slova… czytanie ze zrozumieniem!
            Ów przysłowiowy alergik to odbiorca, a nie twórcy…
            • Avatar
              Slova 19.11.2012 18:59
              jaki nam może zaserwować alergik

              Może (komu?) nam zaserwować (kto?) alergik
              • Avatar
                Cthulhoo 19.11.2012 19:02
                Jednakże podmiotem jest opis, a nie jabłecznik, co zresztą wynika z kontekstu całej wypowiedzi :P
                • Avatar
                  Slova 19.11.2012 19:14
                  To w takim razie zdanie jest źle skonstruowane, bo druga jego połowa ewidentnie wskazuje na jabłecznik.

                  Co nie zmienia faktu, że z komentarzem i tak się nie zgadzam – recenzent zaprezentował swoje uargumentowane zdanie i tyle. Anime mu się nie spodobało, więc nie kłamał na ten temat, a więc zachował rzetelność i wiarygodność wobec odbiorcy tekstu.
                  • Avatar
                    Cthulhoo 19.11.2012 19:31
                    Jednakże musisz się z tym zgodzić, że osoby, które nie zgadzają się z oceną wystawioną przez recenzenta, podpiszą się pod treścią tego komentarza :P
                    • Avatar
                      Slova 19.11.2012 19:33
                      Analogicznie osoby, które się z nią zgadzają nie podpiszą się pod nim.
                      • Avatar
                        Cthulhoo 19.11.2012 19:44
                        Dokładnie. Nigdy nie zadowolisz wszystkich :P
              • Avatar
                Alart 19.11.2012 20:50
                Ale dyskusja, 10 odpowiedzi. Włączę się w tym miejscu.

                Drugi akapit od końca jest odwołaniem się do porównania na początku. Nie widzę tu niejasności. Stąd też nie do końca wiem o co Ci chodzi. Wydaje mi się poniekąd, że niespodziewanie odpowiedź michasa jest wyczerpująca.

                W recenzji, którą się czyta, mniejsze ma znaczenie ocena, bardziej wydźwięk. Tutaj jest bardzo negatywny, bo czwórka to nie jest nic strasznego. Jeśli patrzymy po ocenie, to 4 może być, czemu nie, to tylko cyferka. No 10 i 1 to dość znaczące oceny, ale reszta już niekoniecznie.

                Tak konkretnie podam takie coś:
                Tassadar napisał(a):
                Pozostała trójka to już przypadki beznadziejne, których obecność na ekranie znosiłem tylko poprzez wyobrażanie sobie w duchu, jak to znikąd pojawia się Chuck Norris i trzema kopnięciami z półobrotu czyni świat odrobinę lepszym miejscem. Trudno jednak nie mieć podobnych opinii choćby o protagoniście, który stanowi przykład ostatecznego zmanierowania i lenistwa.

                Co to w ogóle jest? Po pierwsze bohater w zamyśle miał być leniem, więc skoro jest leniem to chyba dobrze, a przykładem ostatecznego zmanierowania to nie jest. Po drugie jakieś porównanie z Chuckiem Norrisem – bez komentarza. Po trzecie niekonstruktywna krytyka zamysłu serii – nie otworzyła mi oczu na to co było nie tak, za to dowiedziałem się jakie to uczucia szarpały biednym recenzentem podczas seansu.

                Czyli co – dobrze skonstruowana i przedstawiona postać. Poprowadzona konsekwentnie. Recenzent wolałby bardziej aktywnego jegomościa, ok.

                A tu wskakuje Chuck Norris, żeby pocieszać zapłakanego widza i temperować nędznego, chuligańskiego nieroba. Gdzie tu te argumenty?

                No bez żartów. W tym fragmencie same fakty, są w porządku. Za to cała otoczka jest mocno groteskowa. Niestety wszystko tak wygląda. Naprawdę chętnie bym przeczytał argumentację, a nie wybuch emocji.
                • Avatar
                  Tassadar 19.11.2012 22:55
                  Co to w ogóle jest? Po pierwsze bohater w zamyśle miał być leniem, więc skoro jest leniem to chyba dobrze, a przykładem ostatecznego zmanierowania to nie jest. (...)

                  Czyli co – dobrze skonstruowana i przedstawiona postać.


                  Stosując identyczną retorykę – gdzie tu argumenty? To, że bohater miał być leniem, nie oznacza, że został dobrze wykreowany. Nieróbstwo z pomysłem i interesującym podejściem do postaci cechuje Tylora (z anime z jego imieniem w tytule) albo Rynera z Densetsu no Yuusha no Densetsu. Obu poświęcono więcej czasu i z większym sensem. O Orekim dowiadujemy się za to tyle, że jest leniem, bo taka jest jego filozofia życiowa (której jego zachowania notorycznie przeczą tylko dlatego, że autorzy niespecjalnie się przyłożyli do podjęcia tego wątku). Ale różnica poglądów bierze się tak naprawdę z innej przyczyny:

                  Po trzecie niekonstruktywna krytyka zamysłu serii – nie otworzyła mi oczu na to co było nie tak, za to dowiedziałem się jakie to uczucia szarpały biednym recenzentem podczas seansu.


                  Konstruktywna krytyka = zgodna z moimi poglądami? Pod zacytowanym przez Ciebie fragmentem znajduje się opis filozofii życiowej bohatera, i jej konsekwencji dla zachowania (ponownie, w moim odczuciu), a także zaznaczenie drobnych cech pozytywnych i korzystnej przemiany osobowości w trakcie serii. Z chęcią się dowiem co dokładnie pominąłem, dlaczego decyduje to konstruktywnym podejściu.

                  A tu wskakuje Chuck Norris, żeby pocieszać zapłakanego widza i temperować nędznego, chuligańskiego nieroba.


                  Ewentualnie rozluźnić atmosferę, bo to nie protokół oględzin zwłok.

                  Naprawdę chętnie bym przeczytał argumentację, a nie wybuch emocji.


                  Czytanie również warto uprawiać bez emocji, podobnie jak późniejszą polemikę.
                  • Avatar
                    JJ 20.11.2012 00:38
                    Konstruktywna krytyka = zgodna z moimi poglądami?

                    Konstruktywna krytyka = krytyka, która sama w sobie trzyma się kupy i odnosi się do tego co krytykujesz. Recka nie spełnia obu kryteriów – jeśli zarzucasz serii że robi coś wbrew „założeniom gatunku” a potem próbując te założenia sformułować dochodzisz do czegoś, co wyklucza nawet część oryginalnego Holmesa, to jednak coś tutaj nie działa. Jeżeli pół akapitu rozważasz, jak nierealistyczne i nieracjonalne jest tolerowanie zachowań Chitandy, podczas gdy seria od pierwszego odcinka dość wyraźnie daje do zrozumienia że Oreki robi to, bo najzwyczajniej w świecie nie umie odmawiać dziewczynie na którą leci (co Mayaka i Satoshi widzą i mają z tego niezły ubaw), to jednak coś tu jest nie tak i sugeruje, że jakimś cudem nie zauważyłeś połowy interakcji między postaciami.

                    Chcesz napisać rant, napisz, żaden problem. Niepodobamisie, nudne i gópie, kto lubi ten żyd i fanatyk KyoAni – okej, twoje zdanie, twoja sprawa. Gorzej jeśli zaczynasz racjonalizować swoje odczucia i robisz to w sposób mocno nieracjonalny. Niby to też jakaś opcja, recka oddająca stan wewnętrznego chaosu i konfuzji po obejrzeniu serii, ale mam wrażenie że jednak nie do końca o to ci chodziło.
                    • Avatar
                      Tassadar 20.11.2012 09:05
                      Konstruktywna krytyka = krytyka, która sama w sobie trzyma się kupy i odnosi się do tego co krytykujesz. Recka nie spełnia obu kryteriów – jeśli zarzucasz serii że robi coś wbrew „założeniom gatunku” a potem próbując te założenia sformułować dochodzisz do czegoś, co wyklucza nawet część oryginalnego Holmesa, to jednak coś tutaj nie działa.


                      Skoro nie zgadzamy się jeśli chodzi o pryncypia, to trudno żeby potem postrzegać tak anime jak i recenzję podobnie. Dla mnie założenia te są spójne i uzasadnione i oparte na konkretnych przesłankach. A że to nie matura, to na szczęście nie ma tylko jednego klucza odpowiedzi. Nie możesz zarzucać braku konstruktywności, jeśli negujesz założenia na których krytyka się opiera – co najwyżej możesz, tak jak teraz pisać, że są chybione, ale to dwie rózne sprawy.

                      Jeżeli pół akapitu rozważasz, jak nierealistyczne i nieracjonalne jest tolerowanie zachowań Chitandy, podczas gdy seria od pierwszego odcinka dość wyraźnie daje do zrozumienia że Oreki robi to, bo najzwyczajniej w świecie nie umie odmawiać dziewczynie na którą leci (co Mayaka i Satoshi widzą i mają z tego niezły ubaw), to jednak coś tu jest nie tak i sugeruje, że jakimś cudem nie zauważyłeś połowy interakcji między postaciami.


                      A wziąłeś pod uwagę, że może po prostu uznaje za niemożliwe, aby taka sytuacja istniała w rzeczywistości? Wszystkie te interakcje (poza, momentami, zachowaniami Mayaki) są tak naciągane, że absolutnie do mnie nie trafiały.

                      kto lubi ten żyd i fanatyk KyoAni – okej, twoje zdanie, twoja sprawa.


                      Chciałem akurat ten zarzut olać, bo w swej naiwności wierzyłem, że coś takiego jak hiperbola jest ludziom nieobce, ale najwyraźniej się przeliczyłem.

                      • Avatar
                        JJ 20.11.2012 13:07
                        Dla mnie założenia te są spójne i uzasadnione i oparte na konkretnych przesłankach.

                        Spójne założenia gatunku, które, kiedy próbujesz ująć je w słowa, okazują się nie obejmować sporego kawałka klasyki gatunku. Z których w zasadzie chwilę później się wycofujesz, sprowadzając je w całości do „bo tak w sumie to wszystko kwestia wykonania”. Okej.
                        A wziąłeś pod uwagę, że może po prostu uznaje za niemożliwe, aby taka sytuacja istniała w rzeczywistości?

                        Niemożliwym jest żeby facetowi zawróciła w głowie atrakcyjna dziewczyna. Taka wizja zupełnie do ciebie nie trafia, bo przecież nie mogłaby mieć miejsca w rzeczywistości. Aha.
                        w swej naiwności wierzyłem, że coś takiego jak hiperbola jest ludziom nieobce

                        A potem napisałeś to w tym samym zdaniu, w którym ewidentną hiperbolę i żart wziąłeś za poważny zarzut. Go figure.
                        • Avatar
                          Tassadar 20.11.2012 21:18
                          Niemożliwym jest żeby facetowi zawróciła w głowie atrakcyjna dziewczyna. Taka wizja zupełnie do ciebie nie trafia, bo przecież nie mogłaby mieć miejsca w rzeczywistości. Aha.


                          Nie zakochanie ale tolerowanie napadów – cała ta trójka, z Orekim na czele sama sobie komplikuje życie. Niech on sam nawet będzie całkowicie zaślepiony, ale wtedy to jego znajomi nie wykazują się jakimś rozsądnym wsparciem.

                          A potem napisałeś to w tym samym zdaniu, w którym ewidentną hiperbolę i żart wziąłeś za poważny zarzut. Go figure.


                          Skoro tekst pada już chyba 4 raz w komentarzach, to poczułem się zobowiązany się ustosunkować.

                  • Avatar
                    Alart 26.11.2012 03:27
                    Wybacz, że nie odpisywałem, miałem dużo do roboty, a wolę odpisywać po przemyśleniu.

                    Stosując identyczną retorykę – gdzie tu argumenty? To, że bohater miał być leniem, nie oznacza, że został dobrze wykreowany.
                    Dobrze wykreowany:konsekwentny w tym lenistwie. Nawet jeśli się zdobywa na minimum aktywności, to nie zaczyna być super wolontariuszem. Możesz się nie zgadzać. Ja komentuję recenzję, więc tam argumentuję.

                    Nieróbstwo z pomysłem i interesującym podejściem do postaci cechuje Tylora (z anime z jego imieniem w tytule) albo Rynera z Densetsu no Yuusha no Densetsu. Obu poświęcono więcej czasu i z większym sensem. O Orekim dowiadujemy się za to tyle, że jest leniem, bo taka jest jego filozofia życiowa (której jego zachowania notorycznie przeczą tylko dlatego, że autorzy niespecjalnie się przyłożyli do podjęcia tego wątku).
                    No i teraz argumenty są i mogę je wreszcie przeczytać. Mają sens. Nawet jest porównanie. Tylko czemu dopiero tu, w odpowiedzi do odpowiedzi do ... komentarza do recenzji.

                    Konstruktywna krytyka = zgodna z moimi poglądami?
                    To już poważny zarzut z którym się nie zgodzę. Nie jestem fanem dyskutowania, ale chętnie zwracam uwagę na szczegóły, których nie dostrzegłem. Zdaję sobie sprawę, że w Hyouce jest kilka odcinków nudnych i jak się na nich skupić można dać 4. Zresztą ja też 10 nie dałem i nie czuję się emocjonalnie przywiązany. Gdy nie zgadzam się z jakimś elementem recenzji zwykle piszę to wprost i argumentuję.

                    Pod zacytowanym przez Ciebie fragmentem znajduje się opis filozofii życiowej bohatera, i jej konsekwencji dla zachowania (ponownie, w moim odczuciu), a także zaznaczenie drobnych cech pozytywnych i korzystnej przemiany osobowości w trakcie serii. Z chęcią się dowiem co dokładnie pominąłem, dlaczego decyduje to konstruktywnym podejściu.
                    Toż się nie czepiam faktów. Ale nie napisałeś co konkretnie jest nie tak. „Przeszkadzała mi jego apatyczność i lenistwo”. A z tego co jest wynika, że Ci się seria nie podobała, a to lenistwo to nie wiadomo do końca. Raczej („Polubić bohatera tak apatycznego jest prawdziwą sztuką, nawet jeśli przejawia również pozytywne cechy charakteru.”) przekonujesz, że ludzie nie lubią apatycznych bohaterów, co jest daleko idącą hipotezą. A może właśnie Tobie ta sztuka się udała? Nie wiadomo.
                    A tak poza tym, jak już koniecznie mam to napisać, to zapomniałeś o siostrze. Stosunkowo ważny element.

                    Ewentualnie rozluźnić atmosferę, bo to nie protokół oględzin zwłok.
                    Natłok rozluźniania lekki. „Polubić bohatera tak apatycznego jest prawdziwą sztuką”, „jest jednak całkowicie niereformowalny. Ten pozorny wesołek”, „plącze się w zeznaniach”...
                    Oczywiście z dobrą argumentacją rozluźnianie pomaga w czytaniu. Nawet słaba argumentacja bez środków rozluźniających będzie łatwiejsza do zrozumienia. A dopiero połączenie obu przeszkadza dość mocno.

                    Czytanie również warto uprawiać bez emocji, podobnie jak późniejszą polemikę.
                    Robię co mogę.

                    Ja nie chcę argumentów – kontrargumentów. Ta recenzja mogłaby być lepsza i tego zdania nie zmienię. Wymiana argumentów sprowadza się do tego, że jest jakaś konkurencja. A to nie jest konkurencja, tylko recenzje mogą być dobre lub lepsze. Mam nadzieję, że będą jak najlepsze, bo lubię czytać ciekawe i wnikliwe teksty. A czy Oreki wzbudzał sympatię, czy odrzucał od ekranu naprawdę nie ma znaczenia.
                    • Avatar
                      Domi-kun 26.11.2012 14:39
                      A mógłbyś podać jakiś przykład dobrej według Ciebie recenzji (z Tanuki) i najlepiej takiej gdzie ocena recenzenta nie była zgodna z Twoją oceną ale i tak uważasz, że jest to dobra recenzja. Wtedy może łatwiej będzie Mi i innym zrozumieć na przykładzie jak według Ciebie powinna wyglądać recenzja.
                      • Avatar
                        Alart 26.11.2012 15:49
                        Tak najbardziej, to pamiętam, że recenzja Hunter X Hunter spowodowała u mnie znaczną zmianę oceny. Zwróciłem uwagę na dużo szczegółów i podniosłem, aż do 9, solidnie obniżając oceny Naruto i Bliczowi.
                        Z ostatnich, to recenzja Tsuritamy jest dobra, mimo że moje odczucia co do samej serii są niemalże przeciwne. Jeszcze nasunęła mi się Hidan no Aria, wady serii są dla mnie mniej znaczące, ale recenzent dość jasno wyjaśnił co było nie tak.

                        Zresztą naprawdę większość jest dobra. Część, owszem, nadmiernie spojleruje lub znienacka potrafi przynudzić dokładnym opisem czegoś mało ważnego, ale to drobne wady, które odróżniają recenzje lepsze od gorszych.

                        Proszę tutaj nie nakłaniać mnie do tworzenia „kanonu recenzji według Alarta”. Odniosłem się do tej konkretnie recenzji, bo nie ma w niej nic z recenzji, tylko zagmatwane przedstawienie faktów w jak najgorszym świetle i barwny opis własnych doznań.
                        • Avatar
                          Tassadar 26.11.2012 18:17
                          No i teraz argumenty są i mogę je wreszcie przeczytać. Mają sens. Nawet jest porównanie. Tylko czemu dopiero tu, w odpowiedzi do odpowiedzi do ... komentarza do recenzji.


                          A tak poza tym, jak już koniecznie mam to napisać, to zapomniałeś o siostrze. Stosunkowo ważny element.


                          Problem w tym, że jeśli tak podchodzić do każdego „ważniejszego” elementu, to pewnym momencie tekst zaczyna rozrastać się do niebezpiecznie wielkich rozmiarów. Nie ma obowiązku pisania o wszystkim, a wręcz jest to niewskazane. Rozmiary recenzji nie bez powodu tylko z rzadka wykraczają poza zakres od 1000 do 2000 słów. Tak więc, o ile mógłbym coś napisać o rodzinie bohatera, dodać coś o lenistwie Orekiego, rozwinąć kontekst w jakim powołany został klub itd., to zdecydowałem się tego nie robić (w pełni świadomie). Cóż, mogłem też skoncentrować się zupełnie na innych fragmentach. Mam nadzieję, że następnym razem uznasz, że wybrałem bardziej kluczowe zagadnienia :)

                          Natłok rozluźniania lekki. „Polubić bohatera tak apatycznego jest prawdziwą sztuką”, „jest jednak całkowicie niereformowalny. Ten pozorny wesołek”, „plącze się w zeznaniach”...


                          Nie wiem jakim sposobem akurat tym fragmentom przypisujesz cel rozluźnienia atmosfery. Taki mam akurat styl pisania, nie przywiązywałbym więc do nich specjalnej wagi.

                          Odniosłem się do tej konkretnie recenzji, bo nie ma w niej nic z recenzji, tylko zagmatwane przedstawienie faktów w jak najgorszym świetle i barwny opis własnych doznań.


                          Zapewniam, że pod względem formalnym jest wszystko, co recenzja zawierać powinna – przedstawienie faktów i opis doznań. A że akurat według ciebie pierwsze jest zagmatwane, a drugie stronnicze? Trudno, normalna sprawa. I choć rozumiem, to podobnie jak sam deklarujesz, że nie zmienisz zdania, ja też nie mam zamiaru zmieniać pewnych nawyków językowych.
    • Avatar
      heliosies1 19.11.2012 20:51
      Piszesz że ta recenzja jest według ciebie subiektywna i przedstawia anime w ewidentnie złym świetle. Co do subiektywności recenzji zgadzam się w zupełności ponieważ w swoim założeniu jest ona subiektywna. Jest oceną widza, który oglądał wcześniej anime i pisze co mu się podoba, a co nie. Poza tym opisywane anime jest po prostu nudne i nawet dobra oprawa grafika nie morze go uratować.
    • Avatar
      eM. 21.11.2012 13:03
      Skoro dyskusja jest poniekąd o recenzji to chciałabym dodać od siebie, że całkiem popularne na tym portalu jest:
      1. Pisanie recenzji przez osoby, które albo nienawidzą, albo uwielbiają dana serię. Takie skrajności, jak by nie można było napisać wyśrodkowanej opinii.
      2. Wystawianie ocen w trakcie oglądania serii, lub anime „do obejrzenia” (Piszę tutaj o współtwórcach strony, bo akurat u pozostałych ludzi mi to nie przeszkadza. Kto jak kto ale to właśnie założyciele/twórcy itp. powinni dawać przykład jak oceniać serie.
      3. Czasem zbyt rozwlekłe recenzje oraz rozwodzenie się o błahej rzeczy ponad program.
      4. Szufladkowanie = ktoś polubił produkcję danego studia, to kolejna (mimo, że nie udana) to na pewno mu się spodoba. Tak jakby recenzant znał wszystkie osoby i ich gusta.

      Tyle.
  • Avatar
    A
    Progeusz 18.11.2012 19:53
    8/10 za grafikę
    Haha, zawsze mnie to bawi, gdy ludziom nie podoba się fabuła i od razu zaniżają wszystkie składowe.
    Jako punkt odniesienia warto wziąć sobie niedawne przeciętnie wyglądające Binbougami, któremu recenzent wystawił minimalnie niższa notę za grafikę, czyli 7/10. Jeśli Binbo dostaje 7, to cokolwiek niższego niż dycha dla dzieła KyoAni jest kiepskim żartem.
    Tanuki, stay tanuki~
    • Avatar
      Tassadar 18.11.2012 20:12
      Ja zaś zawsze zdziwiony jestem jak przedkłada się cyferki nad treść teksu :)

      Binbougami dostało 7 za styl, projekty postaci, mimikę i drobne bajery – odsyłam do treści poświęconego temu akapitu. Hyouka dostaje 8 za detale i techniczną jakość – genialnie zrobione cieniowanie, piękna kolorystyk (pomijając ostatni odcinek). Porównywanie obu ocen nie ma większego sensu, bo w obu przypadkach inne elementy decydują o ocenie. A 10/10 za grafikę to poziom, który w mojej opinii osiągnęły bodaj 4 anime jakie widziałem – nawet (tylko?) za techniczną perfekcję więcej niż dziewiątki nigdy bym nie wystawił.
    • Avatar
      Góral 19.11.2012 14:36
      8/10 to za wysoka ocena.
      A ja twierdzę, że 8/10 za grafikę to stanowczo za dużo i nie dałbym więcej niż 5. No i…?

      Ładne tła to za mało by dać więcej niż 6, a wszechogarniająca monotonia i osadzenie akcji głównie w 4 ścianach z miejsca dyskwalifikują przyznanie wysokiej oceny. I dlatego przywołane przez ciebie Binbougami dostałoby ode mnie wyższą ocenę.
      • Avatar
        Progeusz 21.11.2012 11:31
        Re: 8/10 to za wysoka ocena.
        To nie są ładne tła, a najbardziej dopracowane tła i najlepsza animacja w seriach TV, równać się mogą wyłącznie inne tytuły KyoAni. Do tego chara desgign jest powyżej przeciętnej w przeciwieństwie do np. K­‑ON!
        No ale smiało, 5/10, pokaż mi podobną scenę w czymkolwiek co nie jest filmem kinowym (a i w nich nie będzie tak łatwo znaleźć) [link]
  • Avatar
    A
    WujekSknerwiel 18.11.2012 13:27
    Ta seria pomimo udanej oprawy, była okropnie nudna. Poziom zagadek jest niższy od Rówu Mariańskiego. Zagadka z festynem była bardzo przekombinowana, a sceny noworocznej nie powinno w ogóle być. Do tego te postacie na które można by było spuścić wiadro wody. A szczególnie na Chitande, (najprawdopodobniej murowany kandydat do irytującej postaci roku). Jestem miłośnikiem filmów z zagadkami i tutaj mnie nic nie zaciekawiło. I nie ma co porównywać jakieś kanony i kokoroconecty, bo to są w ogóle inne gatunki. „Hyouka” od początku była nastawiona na zagadki. Fajnie, że nie ma fanserwisu, jest przyjaźń. To akurat jest plus serii. Mimo wszystko z przymrużeniem oka obejrzałem całość. Moja ocena jest adekwatna do oceny recenzenta. Tyle w temacie.
  • Avatar
    R
    Anonymous 18.11.2012 13:15
    Fanatyczni wyznawcy Kyoto Animation to bodaj jedyna grupa, która łaskawszym okiem spojrzy na to anime.

    Trzeba było zacząć od tego zdania, bo to dyskredytuję cały ten słowotok, którego recenzją nie nazwę.
  • Avatar
    A
    Kysz 18.11.2012 12:58
    ??
    Chyba żartujecie z tymi recenzjami ostatnio?!
    Ja nie wiem czemu wszyscy tak się czepiają tego, że zagadki proste? A co, mieli rozwiązywać tajemnicę morderstwa w szkole? Albo może lepiej – jakąś polityczną intrygę?
    Ponadto jak JJ niżej zauważył, ja chyba także byłam jakimś geniuszem, skoro również wciągnęło mnie snucie terii na temat rozwiązania zagadek – o dziwo wręcz czasem mi się to nawet udawało…hm…

    Poza tym nie sądziłam, ze fanatyk KyoAni to taki, który na Clannadzie, czy Kanonie co chwila spada z krzesła ze śmiechu nad głupotą twórców, by potem porzucić obie serie zniesmaczonym…kolejne hm…
    Swoją drogą, że poza charakterystyczną kreską, to tytuł ten nijak się ma do większości „klasyków” tego studia…trochę tak jakby brakuje mu nadnaturalnych mocy i wielkiej tragedii bohaterów…hm, hm…

    Jak dla mnie Hyouka to po prostu świetna seria szkolna z pomysłem. Właśnie – nie anime detektywistyczne, a zwykłe okruchy życia w szkolnej oprawie. I właśnie osobom lubującym się w tego typu seriach, gdzie nie ma zalewu fanserwisowej tandety, czy typowo wyolbrzymianego japońskiego humoru, bądź dramatyzmu, poleciłabym ową serię.

    Tak na marginesie, wiem, że to co recenzje od dwóch różnych osób, ale jak sobie pomyślę, że takie Kokoro Connect (z wydumanymi problemami nastolatków w…tak, oprawie z nadnaturalnymi zjawiskami, bo jakże) dostało 10, a Hyouka (spokojna historia o grupce przyjaciół) – 4, to zaczynam się zastanawiać nad przydatnością tego typu portali np. dla osób rozpoczynających swoją przygodę z anime…
    • Avatar
      moshi_moshi 18.11.2012 13:30
      Re: ??
      Nie odniosę się do zarzutów postawionych Hyouce w recenzji, bo serii nie widziałam, ale… Powtórzę po raz 36294710… ocena to indywidualna sprawa recenzenta, porównywanie ocen do dwóch tekstów, napisanych przez dwie różne osoby, tak jakby mija się z celem. Serio, co Tassadara obchodzi przy ocenianiu Hyouki, co postawiła Avellana Kokoro?! Wbrew plotkom, Tanuki to nie zbiorowa świadomość, każdy recenzent ma własny mózg, własne upodobania i może samodzielnie wystawiać noty anime, bez oglądania się na to, co zrobił ktoś inny przy innej serii. I byłoby fajnie, gdybyśmy nie musieli za każdym razem tego tłumaczyć, tylko dlatego, że ktoś ma problem z przeczytaniem nicka pod recenzją (tutaj akurat nie dotyczy). Jak w ogóle wyobrażasz sobie takie ocenianie? Pod czytelników, pod dyktando naczelnej, a może powinniśmy wywróżyć notę? Ludzie, trochę pomyślunku – tak jak czytelnik Tanuki ma prawo wybrać ocenę od 1 do 10, tak samo może to zrobić recenzent. Skoro my nie narzucamy Wam, co macie postawić anime, uszanujcie też nasz wybór (przy czym, nie mówię, że macie się z nim koniecznie zgadzać).
      • Avatar
        Kysz 18.11.2012 14:06
        Re: ??
        Heh, wiem, że to było wałkowane po milion razy i oczywiście zgadzam się z tym, że każdy recenzent ocenia swoją miarą itepe itede. A mimo to nadal jakoś tak coś mi nie pasuję, gdy otwieram sobie na stronie poświęconej recenzjom anime, listę z „okruchami życia”, a tam widzę coś takiego. Nie wiem…może dobrym rozwiązaniem byłyby jakieś konsultacje z członkami teamu?:P

        A inaczej mówiąc:
        ocena to indywidualna sprawa recenzenta

        Z jednej strony to prawda, jednakże…czy to nie powinno być tak, że recenzja ma służyć czytelnikom nie zorientowanym w temacie? Jakaś doza obiektywizmu myślę, że by się przydała, czego z bólem serce nie mogę przyznać bardzo wielu tekstom pisanym ostatnio…
        Chociażby w przypadku „Hyouki” mam niemiłe wrażenie, że recenzent przed seansem nastawił się tutaj na „mroczne tajemnice” rodem z amerykańskich seriali, po czym dostał szkolną historię w tajemniczej oprawie i za to wylewa wszystkie swoje żale w recenzji. Ja się mogę zgodzić, że nie każdemu dany tytuł pasuje tak samo, więc i oceny są różne, ale w tym wypadku jest to drastycznie niska nota, oznaczająca coś poniżej przeciętnej, czego raczej nie warto oglądać, bo „jest wiele lepszych serii”. Jeśli tak, to dlaczego jakoś ciężko mi jest przywołać więcej tytułów o szkolnym życiu grupki przyjaciół, które nie jest tylko zlepkiem mniej lub bardziej śmiesznych historii/tragicznym romansem, a raczej rasowymi okruchami życia z pomysłem na oprawę? Bo w tym momencie odnoszę wrażenie, że ów tekst jest zwykłą prowokacją, zwłaszcza, że nie jest to jakieś mega ambitne dzieło, które można odbierać na milion sposobów, a (powtarzając się któryś raz z kolei) – zwykłe okruchy życia.

        Podsumowując – skoro jest takie, a nie inne nastawienie teamu do recenzji (indywidualna kwestia recenzenta), to na dobrą sprawę wypadałoby pisać po kilka do każdego tytułu, tak, by mieć ogólny przegląd owych „indywidualnych opinii” i dopiero wtedy zebrać to w ogólną, bardziej obiektywną recenzję.
        • Avatar
          moshi_moshi 18.11.2012 14:56
          Re: ??
          Nie wiem…może dobrym rozwiązaniem byłyby jakieś konsultacje z członkami teamu?:P

          A czy Ty konsultujesz się z kimś, przed wystawieniem oceny? Ja poczułabym się urażona, gdyby Avellana lub ktokolwiek inny powiedział mi, że nie mogę wystawić oceny niższej lub wyższej niż, bo coś tam. Ocena to tylko dodatek do recenzji, w której zawarte są argumenty. Poza tym, po to na stronie widnieje ocena redakcji i czytelników, żeby potencjalny widz miał porównanie. Można zobaczyć, czy ktoś znajomy albo recenzent, z którym zazwyczaj się zgadzamy nie wystawił innej i dopiero potem podjąć decyzję czy oglądać. Ba, zawsze można obłypać dwa odcinki! Tanuki to zbiór opinii, a nie wyrocznia mająca wyłączność na rację. Jeżeli ktoś sugeruje się tylko gwiazdkami, to jego problem.

          Z jednej strony to prawda, jednakże…czy to nie powinno być tak, że recenzja ma służyć czytelnikom nie zorientowanym w temacie?

          To tylko jedno z jej zdań.

          Podsumowując – skoro jest takie, a nie inne nastawienie teamu do recenzji (indywidualna kwestia recenzenta), to na dobrą sprawę wypadałoby pisać po kilka do każdego tytułu, tak, by mieć ogólny przegląd owych „indywidualnych opinii” i dopiero wtedy zebrać to w ogólną, bardziej obiektywną recenzję.


          Technicznie niewykonalne.
          1. Nie płacimy za pisanie tekstów, więc nikogo nie będziemy zmuszać do ich pisania, bo są nam do czegoś potrzebne.
          2. Podejrzewam, że większość osób z redkacji prędzej się potnie, niż zechce babrać się z łączeniem w jeden tekst, powiedzmy czterech opinii różnych osób. Poza tym, kogo wtedy nazwiemy autorem, a co jeśli zdania są skrajnie różne itd.? To jest niemożliwe, tak po prostu.
          3. Istniej możliwość napisania recenzji alternatywnej, do czego zawsze zachęcamy (acz oprócz 1­‑2 przypadków, żaden z niezadowolonych czytelników nie zdecydował się na taką opcję – narzekanie jest łatwiejsze). Dlaczego alta nie napisze nikt z redakcji? Patrz punkt 1.
          4. Nie istnieje obiektywna recenzja. Amen.
        • Avatar
          Tassadar 18.11.2012 14:59
          Re: ??
          Przed seansem byłem bardzo optymistycznie nastawiony licząc na lekką, przyjemną serię, że zacytuję tekst recenzji – „K­‑ON! z Baker Street”. Dostałem zaś anime, w którym znalazło się wszystko co tylko możliwe, ale poza rysownikami nikomu najwyraźniej nie sprawdzano efektów pracy. W efekcie ani to okruchy życia, ani kryminał, ani romans, ani też komedia. Nijaka mieszanka, przed którą wolałem lojalnie ostrzec, i każdy ma święte prawo się z tym zgodzić bądź też nie. Obiektywizm jest ważny, ale nie wolno go stawiać wyżej niż własnych przemyśleń, gdyż odbiera to zarówno recenzentowi jak i jego tekstom całą wiarygodność.

          Co zaś się tyczy powstania innej, pochlebnej recenzji czyjegoś autorstwa – takie coś może powstać w każdej chwili, jeśli tylko członek redakcji lub czytelnik poczuje się wystarczająco zmotywowany. Niewykonalne jest niestety jednoczesne umieszczenie kilku tekstów, a zresztą nawet gdyby opublikować 3 skrajne rożne (dajmy na to wybitnie pozytywną, neutralną i krytyczną), to widz nie znający tytułu i tak nie będzie miał możliwości zadecydowania która jest bliższa jego postrzeganiu anime, zanim sam go nie obejrzy.
          • Avatar
            Kysz 18.11.2012 16:15
            Re: ??
            Nie wiem…może dobrym rozwiązaniem byłyby jakieś konsultacje z członkami teamu?:P
             – to był żart jak coś xd W każdym razie ja osobiście lubię się skonsultować z innymi osobami, które daną serię widziały, bo a nuż nie zwróciłam na coś uwagi, ale to inna sprawa…

            Z jednej strony to prawda, jednakże…czy to nie powinno być tak, że recenzja ma służyć czytelnikom nie zorientowanym w temacie?

            To tylko jedno z jej zdań.


            A jakie jest inne? Pomijam zwrócenie uwagi na pewne aspekty, które dany widz może przeoczyć, to jednak w głównej mierze recenzje są raczej skierowany do potencjalnych przyszłych odbiorców dzieła, prawda?

            Dostałem zaś anime, w którym znalazło się wszystko co tylko możliwe, ale poza rysownikami nikomu najwyraźniej nie sprawdzano efektów pracy. W efekcie ani to okruchy życia, ani kryminał, ani romans, ani też komedia.

            Hm…okruchy życia nie? Cóż…skoro szkolne życie to nie życie. mogę się z tym zgodzić. W końcu oni tam tylko się uczą, prowadzą działalność w klubach, organizują festiwale i zapoznają z innymi uczniami oraz zacieśniają przyjaźnie…co za nuda jak na okruchy życia…
            Odnośnie kryminału to tu się można kłócić i kłócić, bo walory intelektualne każdego są różne i nie wszyscy potrafią pewne tropy poskładać w logiczną całość. Poziom poszczególnych historii był nierówny, ale ja optuję za stanowiskiem, zgodnie z którym więcej było historii dobrych, niż tych bezsensownych, a przynajmniej miały one większy wpływ na całość. Osobiście bawiło mnie szukanie wskazówek, a to znaczy, że albo jestem za głupia, albo za mądra na ten tytuł ;p
            Romansu nie znajdziemy? Ja tam widzę aż dwa. To, że się nie całują i nikt nikomu w cycki nie wskakuje wcale go nie umniejsza.
            I jeszcze komedia – no tak, nie ma tam gagów rodem z Workinga, czy innego Baka, a bardziej humor sytuacyjny, więc faktycznie komedia to być nie może…

            Pomijając kryminał, to reszta wątków z reguły się przewija w podobnych szkolnych opowieściach. I właśnie motyw zagadek jest tym, co tą serię wyróżnia.

            Skracając to wszystko – osobiście traktuję ten tytuł jako szkolne okruchy życia z zagadkami, a nie kryminał z uczniami. Wbrew pozorom to spora różnica i chyba ona leży u podnóży tej rozbieżności ocen, acz i tak mam wrażenie, że ktoś tu zapomniał (bądź celowo pominął) o drugiej części składowej tytułu…

            A skoro już i tak wychodzę na czepialską – zatem według Ciebie zagadki prezentowane w tym tytule do pięt nie dorastają tajemnicom serwowanym przez „Another”? Jakoś tak już straciłam wiarę w rodzaj recenzencki…
            • Avatar
              Tassadar 18.11.2012 17:09
              Re: ??
              – to był żart jak coś xd W każdym razie ja osobiście lubię się skonsultować z innymi osobami, które daną serię widziały, bo a nuż nie zwróciłam na coś uwagi, ale to inna sprawa…


              Takie luźne, koleżeńskie rozmowy faktycznie mają miejsce, np. na kanale IRC, zawsze można też samemu wpaść i podyskutować :) Serdecznie zapraszam.

              Skracając to wszystko – osobiście traktuję ten tytuł jako szkolne okruchy życia z zagadkami, a nie kryminał z uczniami. Wbrew pozorom to spora różnica i chyba ona leży u podnóży tej rozbieżności ocen, acz i tak mam wrażenie, że ktoś tu zapomniał (bądź celowo pominął) o drugiej części składowej tytułu…


              Hyouka naraz podejmuje wiele wątków, ale żadnego według mnie nie czyni dobrze i stąd ta rozbieżność – niezależnie pod jakim kątem bym spoglądał na to anime, nie jestem w stanie ocenić go przychylniej.

              A skoro już i tak wychodzę na czepialską – zatem według Ciebie zagadki prezentowane w tym tytule do pięt nie dorastają tajemnicom serwowanym przez „Another”? Jakoś tak już straciłam wiarę w rodzaj recenzencki…


              Obu anime nie można w ten sposób porównywać, ponieważ Another to wierny schematom przykład opowieści grozy, gdzie tajemnica oparta jest na niedopowiedzeniach, fałszywych tropach i właśnie na domysłach a dopiero później faktach. Tak widz jak i postacie niczego nie mogą być pewni – czy wypadki to rzeczywiście sprawa nadprzyrodzona, zbieg okoliczności a może z premedytacją zaplanowana zbrodnia? Ostatnią opcję w Another ukazuje np. osoba  kliknij: ukryte  Zjawiska paranormalne w klasycznym horrorze niejednokrotnie wręcz przeczą zimnej logice, podczas gdy Hyouka jest tak bliska codzienności jak to tylko możliwe. To tak jakby zestawiać razem City Huntera i GitS:SAC tylko dlatego, że obie serie mają w sobie pierwiastek kina sensacyjnego.

              Jeśli zaś takie wytłumaczenie Cię nie przekonuje, nie ma problemu. Po prostu następnym razem czytając jakiś tekst mojego autorstwa obejmujący wątki tajemnicze możesz swobodnie wziąć poprawkę na różnice w poglądach i podejść do moich opinii z dystansem.
            • Avatar
              moshi_moshi 18.11.2012 20:39
              Re: ??
              A jakie jest inne? Pomijam zwrócenie uwagi na pewne aspekty, które dany widz może przeoczyć, to jednak w głównej mierze recenzje są raczej skierowany do potencjalnych przyszłych odbiorców dzieła, prawda?


              Wszystko zależy od recenzenta – może napisać tekst z myślą o potencjalnych przyszłych odbiorcach, może napisać wyczerpującą analizę, a może stworzyć coś refleksyjnego i skierowanego do osób, które anime już widziały (są takie teksty na Tanuki).

              – to był żart jak coś xd W każdym razie ja osobiście lubię się skonsultować z innymi osobami, które daną serię widziały, bo a nuż nie zwróciłam na coś uwagi, ale to inna sprawa…


              Jak wyżej, takie rozmowy to norma np. na kanale IRC, co nie znaczy, że recenzent jest zobowiązany wziąć je pod uwagę przy pisaniu i ocenianiu.
      • Avatar
        Otōsan 19.11.2012 21:03
        Re: ??
        Wiem że to nie na temat, ale mam nadzieję że żaden moderator się nie zbiesi , gdyż ja w dobrej wierze…


        Chciałbym tu się wtrącić i może podsunąć małe usprawnienie które ocali was Szanowna Redakcjo od ataków związanych z subiektywnością ocen recenzentów i koniecznością ciągłego odpowiadania na zarzuty z ową subiektywnością związane.
        Uwaga teraz rzucam ten (nie wiem czy przełomowy ale…) pomysł:
        W rubryce „ostatnio dodane” umieszczajcie nie tylko ocenę recenzenta pod danym tekstem , ale też średnią ocenę użytkowników – zaoszczędzi to wam nerwów i sprawi że wiele osób które do tej pory sugerując się bardzo niska oceną wystawioną przez recenzenta nie sięgały po często­‑gęsto zacny tytuł, teraz widząc ocenę czytelników mogą jednak dać się skusić.
        A że recenzenci to też ludzie (!) to zdarza się im sponiewierać dany tytuł gdyż jeden z drugim na ten przykład nie zażył prozacu/ma kaca/ wstał lewą nogą/ poparzył język kawą/ pokłócił się z teściami/ przegrał wybory na miss(lub mistera universum/ chcę być uważany za cynicznego inteligenta* , w dniu w którym się wziął za pisanie owej recenzji…

        *niepotrzebne skreślić
        • Avatar
          Domi-kun 19.11.2012 21:30
          Re: ??
          Przecież już teraz każdy kto chce się czegoś więcej dowiedzieć o danym tytule (choćby dlaczego taka niska ocena), albo z nudów postanowił czytać recenzję na Tanuki, może zobaczyć koło recenzji oceny recenzenta, redakcji i użytkowników. Przy recenzji zaś mocno subiektywnej (nie chodzi mi konkretnie o tą), jeśli naprawdę chce znaleźć coś ciekawego do obejrzenia weźmie pewnie pod uwagę, oprócz tych wszystkich ocen, też komentarze.
          • Avatar
            Otōsan 19.11.2012 21:58
            Re: ??
            No tak , ale ta ocena pod tekstem w „ostatnio dodane” to jet to co jako pierwsze rzuca się w oczy.
            • Avatar
              moshi_moshi 19.11.2012 22:14
              Re: ??
              Owszem, ale w „Ostatnio dodane” pojawiają się recenzje, które mają konkretnych autorów i dlatego widnieje pod nimi ich ocena, a nie ocena czytelników.
              • Avatar
                Otōsan 19.11.2012 23:17
                Re: ??
                @ Moshi_moshi
                Zdaję sobie sprawę z tego , że ocena pokazuje zdanie recenzenta, ale jak pisałem wcześniej dodanie oceny czytelników prawdopodobnie ułatwiło by żywot Wam Szanowana Redakcjo i leniwym czytelnikom też , bo nie musieli by jak sugerował Domi­‑kun wgłębiać się w czytanie komentarzy, tylko wyrobili by sobie zdanie na temat tego czy recenzja jest mocno subiektywna czy też nie porównując ocenę czytelników i recenzenta ;). Poza tym pomyśl jak podkręciło by to zainteresowanie daną recenzją gdyby czytelnicy na tzw pierwszy rzut oka mogli by zobaczyć tak spore rozbieżności w ocenach wystawionych przez nas szaraczków i przez Szanownych Recenzentów .
                • Avatar
                  moshi_moshi 19.11.2012 23:41
                  Re: ??
                  Pomijając już kwestie tego, czy recenzenci życzyliby sobie, żeby pod ich tekstami pojawiała się jakaś dodatkowa ocena (ja np. nie życzę sobie), w tej chwili wszelkie zmiany techniczne są niemożliwe. Raz, nie mamy informatyka. Dwa, najpierw musielibyśmy zlikwidować oceny czytelników niezalogowanych (co jest w planach), ale patrz punkt 1.
                  • Avatar
                    Cthulhoo 20.11.2012 00:05
                    Re: ??
                    Mogę się pod tym podpisac. Ocena jest integralna częścią recenzji i w miarę rozgarnięty czytelnik powinien zdawac sobie sprawę, że autorzy tekstów nie są wyroczniami jakości i ich opinia nie musi się pokrywac z gustami innych osób.
                    Oczywiście fajnie jest, jak lubiana przez nas seria zostanie wysoko oceniona, ale nie zawsze to ma miejsce i nie ma sensu sączyc jadu na autora, tylko dlatego że mamy inne zdanie niż on.
                    Nie oznacza to jednak, że nie można skrytykowac recenzji, jezeli pojawiły się w niejpoważne błędy lub przekłamania (a z takimi się spotykałem).
                • Avatar
                  Slova 20.11.2012 00:40
                  Re: ??
                  Niestety zwykli użytkownicy na ogół nie znają ocen pośrednich, albo wystawiają 9/10, albo 1/10. Dlatego właśnie na Youtube nie ma już gwiazdek, tylko „lubię/nie lubię”, bo użytkownicy dawali albo jedną, albo pięć gwiazdek.
                  • Avatar
                    Mystogan 6.12.2012 01:37
                    Re: ??
                    Bardzo proste zagadki, rzeczywiście. Nie wiem jak twórcy mogli skonstruować tak perfekcyjne zagadki, które można spotkać w tym tytule. Gość musi mieć łeb jak Holmes. Te jego wypowiedzi były genialne i dodawały smaku całości. A i chciałbym zobaczyć jak recenzent rozwiązuje je na swój sposób. To co Ci ludzie już wypisują to nie zasługuje nawet na opublikowanie. Już samo to, że studio takie jak Kyoto zrobiło to animowane cudo powinno podnieść ocenę ponad przeciętny poziom, a nie sugerować się swoją własną budzącą obrzydzenie samooceną.
                    • Avatar
                      Slova 6.12.2012 08:41
                      Re: ??
                      Analogicznie oceny dla anime J.C. Staff powinniśmy obniżać na starcie o trzy oczka w dół, żeby zachować balans?

                      I jestem ciekaw, czym innym miałby się sugerować recenzent, jeżeli nie własną oceną? Twoją?
                      • Avatar
                        Mystogan 6.12.2012 11:30
                        Re: ??
                        Niekoniecznie moją. Może recenzent, który ma ponad 30 lat powinien wziąć pod uwagę, że to anime tworzyło jedno z najbardziej docenianych studiów w Japonii. Subiektywna ocena powinna być a nie takie dyrdymały, bo się nie podobało to postawię 2, a anime ma potencjał na 8 np.
                        Jeżeli już piszesz jakąś recenzję uwzględnij chociaż to iż twórcy chodź trochę się starali. To tak jakby napisać, że Clannad to ckliwy romans z podwójnym dnem oparty na głupiej i bezsensownej grze. Nie wiesz o czym piszesz, nie pisz proste i logiczne.
                        • Avatar
                          Kysz 6.12.2012 12:43
                          Re: ??
                          O ile z oceną recenzji tak samo się nie zgadzam (nadal uważam, że recenzent ubzdurał sobie przed seansem jak to ma wyglądać, a potem skoro tego nie dostał, sfochał się na tytuł jak małe dziecko), to muszę przyznać, że głupoty wypisujesz w tym momencie. „Że twórcy” się starali? To trzeba by każde anime oceniać na przynajmniej 5, bo w końcu w każde trzeba było włożyć sporo pracy.
                          Ponadto no sorry, ale KyoAni jakimś ósmym cudem świata nie jest, a ja osobiście sam Clannad uznaję za ckliwą romanso – komedię, więc jak widać da się, jeśli nie zapatrzysz się w słodkie oczęta słit bohaterek.
                        • Avatar
                          Slova 6.12.2012 15:24
                          Re: ??
                          A co mnie to, jako widza i recenzenta dopiero potem, interesuje, że twórcy się starali? Mi to zwisa, ja chcę dostać dobre anime, żeby mi się spodobało, ich dobre chęci nie zapewnią mi zabawy.
                          • Avatar
                            Mystogan 6.12.2012 16:36
                            Re: ??
                            Kyoto to mój drogi Kysz jedno z najbardziej docenianych i nieskazitelnie pięknych wytwórni. Jedyną konkurencją dla nich jest w tym momencie tylko P.A.Works i BONES.
                            To nie są wymysły tylko fakty, a ja osobiście uważam, że to ty głupoty wypisujesz uważając Clannad za komedię romantyczną. Jeżeli widz nie widzi nie widzi wysiłku włożonego w takie prace jak Clannad, DtB czy np właśnie Hyouka to radzę ubrać się jak najszybciej i skierować się w stronę najbliższego okulisty. /ciach/ Jeżeli zmontowanie i animowanie Clannada trwało 4 lata, to rzeczywiście nie jest to trudne, pozdrawiam.

                            Usunięto wulgaryzm i wycieczkę osobistą. – Moderacja
                            • Avatar
                              Slova 6.12.2012 16:52
                              Re: ??
                              Ej, ej ej, hola, gdzie ja napisałem, że clannad to komedia romantyczna? To romans z watkami komediowymi. Nie przypisuj mi nie moich wypowiedzi.

                              Jeżeli widz nie widzi nie widzi wysiłku włożonego w takie prace jak Clannad, DtB czy np właśnie Hyouka

                              Ale ja widzę ten wysiłek. I co to ma do rzeczy? Liczy się efekt końcowy, a nie sam fakt tworzenia.

                              I radzę powstrzymać się od wycieczek osobistych, ostatnio moderacja jest na nie wyczulona.

                              A ostatnie zdanie zupełnie nie wiem, do czego się odnosi. Ochłoń nieco, zanim cokolwiek napiszesz.
                              • Avatar
                                Progeusz 6.12.2012 17:04
                                Re: ??
                                Slova, o Clannadzie Mystogan pisał do Kysza, nie Ciebie.
                                • Avatar
                                  Slova 6.12.2012 17:05
                                  Re: ??
                                  Aha, po prostu odpowiedź była do mojego komentarza i to mnie zmyliło.
                                  • Avatar
                                    Progeusz 6.12.2012 17:07
                                    Re: ??
                                    To pewnie dlatego, ze tanuki ma średnio nadający się do dłuższych dyskusji system komentarzy. Może by tak otwierać nowe drzewko za każdym razem, gdy dojdziemy do najdalszej gałęzi? :D
                                    • Avatar
                                      Mystogan 6.12.2012 17:26
                                      Re: ??
                                      Jeżeli coś w mojej wypowiedzi cię uraziło to przepraszam, aczkolwiek wkurza mnie to, że ludzie nie doceniają wysiłku włożonego w takie serie. Wiem, że każdy jest inny i co innego lubi, ale ludzie powinni też szanować tych, dzięki którym możemy to oglądać, a nie tylko narzekać na to tak jak to napisała recenzentka. Ostatnie zdanie pisałem również w stronę Kysz, ponieważ napisał, same głupoty o Kyoto.
                                      • Avatar
                                        Avellana 6.12.2012 17:36
                                        Re: ??
                                        Uwaga odmoderacyjna: nie zabraniamy dyskusji z innymi użytkownikami ani krytyki recenzji, przypominam jednak, że bezpośrednie ataki personalne na innych użytkowników będą stanowczo ucinane. Proszę się spierać z argumentami, a nie oceniać innych użytkowników.
                                      • Avatar
                                        Kysz 6.12.2012 17:43
                                        Re: ??
                                        „Napisała” jak już xd
                                        W każdym razie to, ze studio jest bardzo popularne wcale nie znaczy, że wszystko spod jego znaku musi być od razu perełką. A jeśli już mamy mówić o czymś najbardziej docenianym, to polecam ci zapoznanie się z twórczością Studia Ghibli, do którego poziomu KyoAni raczej nigdy nie dosięgnie…i nie, przykro mi, ale w tym wypadku to nawet nie jest kwestia gustu tylko.

                                        Ponadto wysiłek włożony w serię nie jest wyznacznikiem jej wartości. I to nie jest tak, że nie można skrytykować czegoś, co z pewnością łatwe do zrobienia nie było i zajęło twórcom sporo czasu, zwłaszcza jeśli w efekcie końcowym jedyne, co dostajemy do podziwiania to grafika (bądź w większości ona).
                                        Natomiast wracając do tamtegoż offtopu – cóż, ja nie widziałam nic dramatycznego w cierpieniach słit panienek, tylko na tej zasadzie, że były one wielkookimi dziewczętami. Clannad był zatem dla mnie kolejnym kiepskawym haremem doprowadzającym mnie raczej do śmiechu niż płaczu. Bo sęk w tym, że wysiłek wysiłkiem, ale ocena odnosi się nie do niego, a do gotowego produktu, który nam zaserwowali i który wcale nie musiał być ciekawy, ani dobry.
                                        • Avatar
                                          Mystogan 6.12.2012 18:05
                                          Re: ??
                                          „Napisała” ????? Nie wiem o co chodzi, ale chyba raczej z dużej litery się tego nie pisze, no chyba że zaczynasz nowe zdanie a to już inna historia. Tak szczerze mówiąc masz rację, to co osiągnęło to studio nie osiągnęło żadne inne, a mówię tu o Oscarze za Spirited Away. W końcu to jedyny Japoński film animowany, który tą nagrodę zgarną, ale do rzeczy.
                                          Oglądałem również Neon Genesis, lecz jakoś specjalnie nie wpłyną on na mnie. Co do samego Clannadu, to piszesz głupoty, zasłaniając się kolejną głupotą.
                                          Duże oczy to niestety nie wina animatorów tylko gry, bo to na jej podstawie powstał Clannad. Jeżeli nie urzekła cię dramaturgia tego dzieła to znaczy, że po prostu nie nadajesz się do dramatów, bądź połowy rzeczy w tej serii nie zrozumiałeś. Wszyscy co oglądali After Story wiedzą o czym mówię. Clannad to jak na razie bezkonkurencyjna seria pod względem dramaturgi. Oprócz After Story, polecam też zajrzeć do Tokyo Magnitude 8.0 lub Angel Beats!.
                                          • Avatar
                                            Slova 6.12.2012 19:52
                                            Re: ??
                                            Dramaturgia w clannad wcale nie jest taka wielka. Uwaga, wymieniam lepsze: Jin­‑roh, Patlabor 2, Showa Monogatari, Yomigaeru Sora: Rescue Wings, pewnie bym jeszcze kilka wygrzebał ze swojej listy, ale aż tak pamięcią wstecz nie sięgam.
                                            Moim zdaniem dramaturgia Clannadu wcale nie była taka wielka. Czy wobec faktu, że obejrzałem powyższe anime i je doceniłem będziesz twierdził, że nie zrozumiałem dramaturgii Clannadu?
                                        • Avatar
                                          Progeusz 6.12.2012 18:11
                                          Re: ??
                                          „Napisała” jak już xd
                                          Byłoby łatwiej rozpoznać płeć, gdybyś założyła konto i miała tam odpowiedni znaczek :P

                                          @Mystogan, nie zjadaj końcówek słów, które odmieniasz, plz. Skoro już jesteśmy przy dramaturgii – obejrzyj sobie ef – a tale of memories. Madoka i Steins;Gate też się nadadzą, ale to nie są czyste romanse.
                                      • Avatar
                                        Slova 6.12.2012 17:47
                                        Re: ??
                                        Ale skąd wiesz, że nie doceniają?
                                        I tu nie o to chodzi. Co zmienia fakt, że anime pochłonęło masę pracy i czasu? Tak naprawdę niczego nie zmienia. Można tylko powiedzieć, że albo te dobre chęci, czas i praca zostały dobrze wykorzystane, albo że poszły w próżnię. Nie liczy się to kto, w jaki sposób i jak długo, ale co i jak wykonał.
                                        • Avatar
                                          Mystogan 6.12.2012 18:31
                                          Re: ??
                                          Jak już mówiłem, każdy ma inny gust. Dla niektórych Lucky Star ma całkiem dobrą oprawę graficzną ^^ xD, a dla niektórych jest to zwykły szajs, choć wywodzi się spod Kyoto. Obie serie które podałeś oglądałem i powiem szczerze o ile w „Steins” coś się działo, to „ef” to już nie moje klimaty. Każdy ma inne zdanie i powtarzam to po raz enty i trzeba mieć to na uwadze, lecz gdy ktoś z góry założył, że anime mu się nie podoba, to wtedy powinno się wyciągnąć plusy i minusy serii a nie od razu robić z tego gniot.
                                          @Progeusz powiedz dokładnie gdzie zjadłem końcówki, bo szukam i szukam a znaleźć nie mogę.
                                          • Avatar
                                            Progeusz 6.12.2012 18:37
                                            Re: ??
                                            zgarnąŁ, wpłynąŁ, dramaturgiI
                                            Hmm, dziwne, że klimaty nie pasują, zapewne wina specyficznego stylu Shaftu. No to Madoka też może nie przypasować.
                                            • Avatar
                                              Mystogan 6.12.2012 18:43
                                              Re: ??
                                              Heh rzeczywiście masz rację, aż mnie oczy zabolały xD.
                                              Dzięki za info, może to wina mojego szybkiego stylu pisania, zazwyczaj nie popełniam błędów ortograficznych.
                                              • Avatar
                                                Kysz 6.12.2012 19:06
                                                Re: ??
                                                To „napisała” odnosiło się do mojej płci – jestem kobietą w końcu…
                                                @Progeusz – zapewne byłoby łatwiej z kontem, chyba nawet jedno założyłam, ale jak sobie pomyślę o robieniu listy tych wszystkich anime, to aż mi się nie chce po prostu…Poza tym nie wiem czy istnieje opcja dodania wcześniejszych komentów do konkretnego konta.

                                                Jeżeli nie urzekła cię dramaturgia tego dzieła to znaczy, że po prostu nie nadajesz się do dramatów, bądź połowy rzeczy w tej serii nie zrozumiałeś. Wszyscy co oglądali After Story wiedzą o czym mówię. Clannad to jak na razie bezkonkurencyjna seria pod względem dramaturgi. Oprócz After Story, polecam też zajrzeć do Tokyo Magnitude 8.0 lub Angel Beats!.

                                                Jak widać ciebie ruszają te pseudo mocne, w których wszystko jest przerysowane, a traumy aż się z nich wylewają. Niestety mnie taka zupełnie nieżyciowa sztuczność nie rusza natomiast wcale i w tym momencie Clannad wcale takim bezkonkurencyjnym dramatem dla mnie nie będzie. Ale tu wchodzimy wyraźnie w obręb gustu i niczego innego – ja Ci nie wytykam, że Clannad nie mógł cię wzruszyć, ale po prostu chciałam zwrócić uwagę, że to wcale nie jest taki ideał, bo jeśli spojrzeć na nie pod innym kątem, to niekoniecznie musi wzruszyć osoby takie jak ja na przykład, zatem dla sporego grona widzów to ostatni cud dramaturgi nie będzie.

                                                Ponadto to nie jest dyskusja o Clannadzie, ale o twoim odwołaniu do studia jako wyznacznika wartości anime i to właśnie taki pogląd ja osobiście uznałam wyżej za bezsensowny. To, jakie studio stworzyło daną serię może być co najwyżej pomocne przy wyborze danego tytułu dla siebie, zwłaszcza jeśli ma on taki charakterystyczny styl, jak chociażby KyoAni. Natomiast nie można rzec, iż samo to, jakie studio się wzięło za tworzenie danej serii, jest już wyróżnikiem jej wartości, bo oczekiwania a rzeczywistość to dwie różne rzeczy!
                                                • Avatar
                                                  IKa 6.12.2012 19:10
                                                  Re: ??
                                                  Poza tym nie wiem czy istnieje opcja dodania wcześniejszych komentów do konkretnego konta.

                                                  Istnieje taka opcja. Jeśli są pisane pod tym samym nickiem.
                                                • Avatar
                                                  Progeusz 6.12.2012 19:34
                                                  Re: ??
                                                  Nie przejmowałbym się tym tak bardzo, ja wciąż mam tu nie dodaną całą masę anime i mang, dopisuję je gdy akurat wejdę na stronę danej serii i zobaczę, że jeszcze jej brakuje na liście, tak jak np. dzisiaj zrobiłem z Cat Shit One (btw świetna OVA akcji). Konto na pewno jest natomiast wygodne przy komentarzach, wg mnie warto.
    • Avatar
      Azu 11.03.2013 23:31
      Re: ??
      Jestem co prawda dopiero po 5 odcinkach,ale już mi się baardzo podoba. Grafika jest cudowna! 10/10!. Muzyka- jak ktoś zasypia przy klasyce, nie będzie miał o ścieżce dźwiękowej dobrego zdania. Osobiście uwielbiam dźwięki wiolonczeli, więc aż rozpływałam się przy użytych w Hyouce melodiach Bacha. Pierwszy opening i ending też są bardzo ładne.
      Też uważam,że recenzent „pojechał po bandzie” ze swoją opinią, a szkoda. Mi pasują proste historie „z życia wzięte”, nie muszę mieć w każdym anime półnagich piersi e.t.c. Urocze anime i tyle.
      P.S. Swoją drogą, na innych portalach Hyouka ma lepszą opinię niż Kokoro Connect :D
  • Avatar
    R
    JJ 18.11.2012 10:42
    Fascynujące
    Mam dość ambiwalentne odczucia co do tej recenzji. Z jednej strony mówi mi, że jestem geniuszem – bo przecież bez problemu snułem teorie na temat możliwych rozwiązań, których przecież nie wolno mi było się domyślić, bo to twórcy zawalili i nie dawali dobrych wskazówek no i widz zwyczajnie nie mógł dojść do niczego sensownego. Że ja się domyśliłem, to już tylko i wyłącznie moja wina. Tytanem intelektu najwidoczniej jestem. Ale okej, lubię jak mi się kadzi. A potem dowiaduję się, że jestem fanatykiem KyoAni – no, to już chyba nie miał być komplement.

    Anyway, seria bardzo udana, kto szuka oryginalnej wariacji na temat detektywistycznych standardów na pewno powinien sprawdzić.
    • Avatar
      Cthulhoo 18.11.2012 12:34
      Re: Fascynujące
      Bo zagadki były bardzo proste do rozkminienia, a jak ktoś miał z tym problem, to nie polecam sięgac po nic bardziej zawiłego od Porucznika Columbo :P
    • Avatar
      Tassadar 18.11.2012 14:41
      Re: Fascynujące
      To dość pochopna interpretacja, bo nie twierdzę, że wskazówek nie ma. Pisałem o braku możliwość wykazania się własną interpretacją wskazówek – są one albo tak bezczelnie proste jak w pierwszym odcinku (zamknięcie w sali), że nie wymagają żadnego wysiłku, albo też zrobione całkowicie wbrew kanonicznym rozwiązaniom, co mimo dobrych chęci nie wyszło serialowi na zdrowie.

      Co zaś się tyczy miłośników KyoAni – sam bardzo lubię ich tytuły, ale nie do tego stopnia, by wybaczać chybione pomysły jakie prezentuje Hyouka i opisywanie ich jako atutów.
      • Avatar
        JJ 18.11.2012 15:00
        Re: Fascynujące
        To dość pochopna interpretacja

        Jeżeli tak, to masz zdecydowany problem z wysławianiem się, bo w recenzji wyraźnie stoi napisane, że
        Pierwszy przypadek można jeszcze zrozumieć

        a potem
        drugi stanowi całkowite zaprzeczenie istoty gatunku

        Czyli – znacznie większy nacisk kładziesz na sytuacje, w których wskazówek nie ma do momentu pokazania rozwiązania. Czy tam to, że są
        zrobione całkowicie wbrew kanonicznym rozwiązaniom
        (cokolwiek by to miało znaczyć, możesz chociaż rzucić przykładem?)
        • Avatar
          Tassadar 18.11.2012 15:18
          Re: Fascynujące
          „Pierwszy przypadek można jeszcze zrozumieć” + drugi stanowi całkowite zaprzeczenie istoty gatunku” = drugi nie ma logicznego uzasadnienia przy takiej koncepcji serii, i to właśnie wynika z tego zdania.

          zrobione całkowicie wbrew kanonicznym rozwiązaniom
          (cokolwiek by to miało znaczyć, możesz chociaż rzucić przykładem?)


          Choćby klub filmowy. Uważam to za jeden z lepiej zrobionych fragmentów tego anime gdyby nie to, że rozwiązanie wymagało założenia z góry określonych relacji między postaciami, a nie oparcia się na faktach. Jasne, Oreki nie znał wszystkich i podobnie jak widz miał z tego powodu kliknij: ukryte  Tyle że jeśli autorzy każą snuć teorie zamiast przeprowadzać dedukcje, to ja dziękuję, ale tak gatunek nie operuje.
          • Avatar
            JJ 18.11.2012 16:35
            Re: Fascynujące
            przy takiej koncepcji serii

            Dodaj do tego zdania "...jaką ja sobie, w sumie bez żadnych podstaw, założyłem” i będzie robić sens. Choć niekoniecznie poprawi moje zdanie o recenzji.
            Tyle że jeśli autorzy każą snuć teorie zamiast przeprowadzać dedukcje, to ja dziękuję, ale tak gatunek nie operuje.

            Nie? Znaczy, to ja jestem jakiś dziwny, jeśli zaczynając kryminał uwzględniam wielość możliwości, a potem odrzucam te, które nie pasują do przedstawionych faktów? Normalni widzowie od początku wyprowadzają jedną, spójną dedukcję, a potem czekają do końca żeby dowiedzieć się, czy jest prawdziwa? Okej. Mój błąd, obiecuję się poprawić.

            A tak serio – zarzut miałby jakikolwiek sens, gdyby albo widz nie miał możliwości odgadnięcia takiego rozwiązania, albo postać wpadła na nie w sposób niezbyt wiarygodny. A w konkretnym przypadku jaki podajesz ani jedno, ani drugie nie miało miejsca.
            • Avatar
              Tassadar 18.11.2012 18:24
              Re: Fascynujące
              Dodaj do tego zdania "...jaką ja sobie, w sumie bez żadnych podstaw, założyłem” i będzie robić sens. Choć niekoniecznie poprawi moje zdanie o recenzji.


              Pomijając charaktery postaci, treść zagadek, setting, studio. Może i nie są to założenia stuprocentowo trafne (to wiedzą tylk autorzy), ale zamiast tego mogę też je radośnie olać i próbować za wszelką cenę dopasować anime do targetu. Tylko że na takiej zasadzie wszystko od Guilty Crown po Queen's Blade zasługuje na przychylniejszą ocenę, bo przecież komuś się podoba i jakiś tam pomysł realizuje. A to przecież zaledwie jeden element składowy.

              Nie? Znaczy, to ja jestem jakiś dziwny, jeśli zaczynając kryminał uwzględniam wielość możliwości, a potem odrzucam te, które nie pasują do przedstawionych faktów? Normalni widzowie od początku wyprowadzają jedną, spójną dedukcję, a potem czekają do końca żeby dowiedzieć się, czy jest prawdziwa? Okej. Mój błąd, obiecuję się poprawić.


              Nie mówię o mnogość teorii, tylko o tym, że ich podstawą częściej są domysły niż poszlaki. Naturalnym jest, że każdy rozważa kilka potencjalnych możliwości, ale zadaniem twórców jest tak prowadzić fabułę, aby w miarę upływu czasu solidne dowody dominowały nad gdybaniem.

              A tak serio – zarzut miałby jakikolwiek sens, gdyby albo widz nie miał możliwości odgadnięcia takiego rozwiązania, albo postać wpadła na nie w sposób niezbyt wiarygodny. A w konkretnym przypadku jaki podajesz ani jedno, ani drugie nie miało miejsca.


              Wybacz ale teraz spadłem z krzesła. Bohater w rozmowie z Irisu  kliknij: ukryte . Pierwsze zakłada  kliknij: ukryte  – dowód który trzeba mieć przed oczami i z tego względu musi być w TV inaczej wyeksponowany, podobnie jak drugi, gdzie też kluczowa jest treść. Do tego dochodzi konieczność dokładnej znajomości literatury, kolejny czynnik dyskwalifikujący – potrzebna wiedza jest zbyt szczegółowa. Wskazówka powinna być tak zaprezentowana, by nie było różnicy między tym co może dostrzec bohater dysponujący czasem i środkami poza akcją a widz, działający z musu w warunkach limitowanego przedziału parudziesięciu minut (i nie ratuje tego nawet fakt, ze historię podzielono na 3 odcinki).
              • Avatar
                Kysz 18.11.2012 19:26
                Re: Fascynujące
                Przepraszam za wtrącenie, ale po prostu nie mogłam:


                Nie mówię o mnogość teorii, tylko o tym, że ich podstawą częściej są domysły niż poszlaki. Naturalnym jest, że każdy rozważa kilka potencjalnych możliwości, ale zadaniem twórców jest tak prowadzić fabułę, aby w miarę upływu czasu solidne dowody dominowały nad gdybaniem.

                Cóż…w takich powieściach Agathy Christie praktycznie do samego końca czytelnik zostaje pozostawiony tylko i wyłącznie z poszlakami, tropami i własnymi domysłami, bo dowody ukazują się dopiero w końcowej konkluzji. Idąc tym tropem wychodzi, że książki Królowej Kryminału tak naprawdę mają kiepsko skonstruowaną fabułę, bo z biegiem czasu nie dostajemy pewnych dowodów.
                Broń boże nie porównuję tutaj tych dwóch dzieł, bo oczywiście tego się nie da zrobić, acz pragnę zwrócić uwagę, że tak w przypadku Hyouki jak i Christie mamy do czynienia z podobnym prowadzeniem zagadek…zatem obstawiam, że „założenia kryminału” są tutaj jednak w porządku.
                • Avatar
                  Tassadar 18.11.2012 20:25
                  Re: Fascynujące
                  Słuszna wątpliwość do której śpieszę z odpowiedzią – po pierwsze ze względu na specyfikę różnic między telewizją a książką pewne rzeczy sprawdzające się w jednej formie słabo sobie radzą w drugiej. Choćby ze względu na sposób narracji, jak ta nieszczęsna  kliknij: ukryte , która awansuje do statusu dowodu dopiero gdy znamy jej treść – wcześniej to tylko trudna do wyklarowania sugestia, że jest to ważna poszlaka. Po drugie, o ile pewne dowody mogą być zawoalowane, to uczciwość autora względem odbiorcy wymaga, aby jedyną przeszkodą w ich odkryciu była czujność i zdolności analityczne, a nie fakt niedopowiedzenia. Nawet w słynnych Dziesięciu Murzynkach (czy żołnierzykach jak każe „poprawna politycznie” wersja), kluczowy nie jest co prawda podany wprost, ale można go łatwo dojrzeć w kontekście późniejszych wydarzeń – fabułą w pewnym momencie nie pozostawia wątpliwości co do rozwiązania. I nawet jeśli ktoś się go nie domyślił, to puka się w czoło i myśli „No fakt, przecież tak było” a nie, „Ale skąd ja miałem wiedzieć akurat o tym!”.
                  • Avatar
                    Kysz 19.11.2012 00:12
                    Re: Fascynujące
                    Hm…akurat jeśli chodzi o „Dziesięciu Murzynków” to rzekłabym, że jest to idealny przykład właśnie pozostawienia czytelnika wśród sugestii, zwłaszcza przed właściwym finałem. Domyślać się można i każdy to robi, ale rozwiązanie zostaje podane dopiero na końcu i wcześniej jest cały czas niejasne. I o pewnych rzeczach faktycznie nie ma się pojęcia.
                    Wyżej powołałam się na Christie, bo jej nazwisko pada też w serii, ale równie dobrze, a nawet lepiej, można by to roztrząsać w analogii to książek o Sherlocku Holmesie, w których to niestety sporo faktów nie zostaje podanych do wiadomości odbiorcy, a tkwi li tylko w umyśle słynnego detektywa.
                    Zgodzę się, iż film a książka stoją przed zupełnie innymi wyzwaniami w kwestii zagadek, jednakże pod względem samych konstrukcji łamigłówek mają takie samo pole do popisu. I w obu są pewne rzeczy istotne dla rozwiązania sprawy, a do pewnego momentu ukrywane przed odbiorcami. W kwestii  kliknij: ukryte - w pierwszym przypadku  kliknij: ukryte  I tu pojawia się  kliknij: ukryte 
                    Przedtem miałam wrażenie, że widząc, iż ma to być kryminał, spodziewałeś się skomplikowanych zagadek, ale widząc takie tłumaczenie, dochodzę jednak do wniosku, że wolałbyś coś prostszego, właśnie z rozwiązaniami na tacy – w formie dodatkowych scen, mimiki, gestów itepe itede. Bo czy to, że widz musi ruszyć głową sam posiłkując się wiedzą dostępną mu, ale nie w serii, oznacza, iż zagadka jest nierozwiązywalna?
                    • Avatar
                      Tassadar 19.11.2012 16:32
                      Re: Fascynujące
                      W tym przykładzie nie chodzi mi o skomplikowanie zagadki, ale jej złe przedstawienie. Chodzi o to, że o ile Oreki ma możliwość sprawdzenia szczegółów  kliknij: ukryte , to dzieje się to poza ekranem i poza akcją. To, że widz może odwołać się o Internetu, nie zmienia istoty problemu, bo do tego nie dość, że trzeba przerwać oglądanie (albo szperać między odcinkami, tak czy inaczej niespecjalnie wierzę, żeby komuś się chciało aż tak bardzo zagłębiać w poszukiwania), to jeszcze potrzebna jest pełna treść od A do Z, w jednym skondensowanym ujęciu, albo dłuższym omówieniu. Nic takiego nie ma miejsca, obie  kliknij: ukryte  pojawiają się w dwóch ujęciach po 2­‑3 sekundy. Żeby je zanalizować trzeba odtwarzanie zatrzymać na dłużej (i to sporo dłużej) i zagłębić się w treść, co zupełnie nie pasuje do filmowej formuły. O wiele sensowniejsze byłoby fabularne cięcie i ograniczenie do 3­‑4 przypadków, dzięki wystarczy  kliknij: ukryte  przez jednego z bohaterów – w ten sposób odcinek stał by się płynny i lepiej dostosowany do realiów TV bez burzenia integralności zagadki. A i tak mówimy o najlepiej według mnie zrobionej łamigłówce, bo choćby numery pod tytułem „Dlaczego zdenerwowałam się na nauczyciela?” były poniżej wszelkiej krytyki.

                      Żeby nie być gołosłownym, doskonałym przykładem jak z takimi wskazówkami może sobie radzić serial jest Detective Conan a konkretniej odcinek  kliknij: ukryte  Sposób zaakcentowania śladu, analiza możliwych interpretacji i tempo wyciągania wniosków są tam nieporównywalnie lepiej przygotowane.
                      • Avatar
                        Kysz 20.11.2012 01:13
                        Re: Fascynujące
                        Detektywa Conana nie widziałam, więc akurat nie mam jak się odwołać do tego argumentu.

                        Tassander napisał(a):
                        Nic takiego nie ma miejsca, obie kliknij: ukryte pojawiają się w dwóch ujęciach po 2­‑3 sekundy. Żeby je zanalizować trzeba odtwarzanie zatrzymać na dłużej (i to sporo dłużej) i zagłębić się w treść, co zupełnie nie pasuje do filmowej formuły.

                        I tutaj właśnie rozjeżdża się nasza opinia na ten temat – czemu nie pasuje? Szczerze już wolę sobie przerwać na chwilę seans, by to sprawdzić, niż zostać na to naprowadzona przez bohaterów. Owszem, byłoby łatwiej, ale po co?
                        Zgodzę się, że mogli ograniczyć ilość zagadek i skupić się tylko na kilku, ale to nadal nie czyni z tego serii gorszej od przeciętnej – bo te, które naprawdę ciągną fabułę zostały wykonane solidnie.

                        Ponadto cały czas skupiasz się na tych nieszczęsnych zagadkach i tylko przez ich pryzmat praktycznie oceniasz tytuł. Oznaczając target na końcu, mam wrażenie, że specjalnie pomijasz sporą grupę osób, dla których anime jest przeznaczone – miłośników zwyczajnych, spokojnych okruszków życia, serii szkolnych bez fanserwisu, dużej dozy niepasującej tam akcji (w końcu ileż się może dziać w zwykłej japońskiej szkole?) czy też prostych gagów. A jeśli spojrzeć w ten sposób na „Hyouke” to nie da się zauważyć, że kryteria tego gatunku spełnia naprawdę dobrze. Jako fanka tego gatunku znam naprawdę niewiele tytułów, w których uczniowie nie są obdarzeni żadną nadnaturalną mocą/nie wzdychają do siebie przez całą serię w nieszczęśliwej miłości/nie nic, czego uczniowie nie byliby w stanie zrobić, a po prostu skupiają się na zagospodarowaniu swojego czasu w szkole. Tak, to może być nudne i potrafię zrozumieć zawód osoby, która podchodzi do tego, jak do nie wiadomo jak skomplikowanego kryminału, ale też od początku jak byk stoi tam w tagach „okruchy życia” i pominięcie całego tego aspektu w recenzji nie najlepiej o niej świadczy. Po prostu uparłeś się, by zmieszać tytuł z błotem, więc wyciągasz tylko to, co było w nim najgorsze, a żeby było śmieszniej argumentując na zasadzie „cały czas mnie to wkurzało”...
                        Bo tak szczerze to konkretne zarzuty wyciągasz dopiero w komentarzach niestety…
                        • Avatar
                          Tassadar 20.11.2012 08:44
                          Re: Fascynujące
                          Akurat JJ poruszył temat zagadek, to i w tym kierunku rozwinęliśmy wymianę zdań.

                          Tak, to może być nudne i potrafię zrozumieć zawód osoby, która podchodzi do tego, jak do nie wiadomo jak skomplikowanego kryminału, ale też od początku jak byk stoi tam w tagach „okruchy życia” i pominięcie całego tego aspektu w recenzji nie najlepiej o niej świadczy.


                          Słabą realizację okruchów życia krytykuję w recenzji (niemal całość 5 i 6 akapitu) – tak choćby cytując Nie widzę też najmniejszego powodu do wpychania w treść wątków romansowych, przesadnie wyeksponowanych i mało wiarygodnych dramatów albo, co gorsza, rozważań filozoficznych. Psuje to całkowicie ów lekki, przyjazny klimat, jaki serial teoretycznie stara się budować, w zamian oferując mało odkrywczy i naciągany dramat obyczajowy. Nawet jeśli bohaterowie mają po piętnaście­‑szesnaście lat, nie znaczy to, że ich problemów nie dałoby się pokazać w sposób dojrzały! Albo przynajmniej spróbować. Możemy się nie zgadzać, czy jest to prawda, ale trzymajmy się faktów.

                          Jako fanka tego gatunku znam naprawdę niewiele tytułów, w których uczniowie nie są obdarzeni żadną nadnaturalną mocą/nie wzdychają do siebie przez całą serię w nieszczęśliwej miłości/nie nic, czego uczniowie nie byliby w stanie zrobić, a po prostu skupiają się na zagospodarowaniu swojego czasu w szkole.


                          Bo to grzechy powszechne w anime. Co nie oznacza, że ich brak automatycznie czyni tytuł nawet przeciętnym.

                          Bo tak szczerze to konkretne zarzuty wyciągasz dopiero w komentarzach niestety…


                          Truizmów się nie uzasadnia, je się wygłasza, a to że dla kogoś innego truizmami już nie są niewiele w tej materii zmienia. Natomiast jak już napisałem wcześniejszej w innym komentarzu – chętnie poznam, jakich to dokładnie zarzutów nie postawiłem w recenzji, a jakich obecność byłaby według ciebie uzasadniona w kontekście mojego postrzegania Hyouki.
                          • Avatar
                            Kysz 21.11.2012 14:39
                            Re: Fascynujące
                            Słabą realizację okruchów życia krytykuję w recenzji (niemal całość 5 i 6 akapitu) – tak choćby cytując Nie widzę też najmniejszego powodu do wpychania w treść wątków romansowych, przesadnie wyeksponowanych i mało wiarygodnych dramatów albo, co gorsza, rozważań filozoficznych. Psuje to całkowicie ów lekki, przyjazny klimat, jaki serial teoretycznie stara się budować, w zamian oferując mało odkrywczy i naciągany dramat obyczajowy. Nawet jeśli bohaterowie mają po piętnaście­‑szesnaście lat, nie znaczy to, że ich problemów nie dałoby się pokazać w sposób dojrzały! Albo przynajmniej spróbować. Możemy się nie zgadzać, czy jest to prawda, ale trzymajmy się faktów.


                            Ano trzymajmy się faktów zatem.
                            W 5 akapicie poruszasz w głównej mierze kwestie jednego tylko wydarzenia. Czy tylko wokół niego koncentruje się seria? Śmiem twierdzić, że nie. Pomijasz zatem wszystko inne, a wyciągasz tylko to, co wydało ci się przesadzone. Jedna dziwna scena tragedii z tytułu nie czyni.
                            Poza tym co jest złego w delikatnie poprowadzonym romansie w okruchach życia? To chyba naturalne, że nastolatkowie przeżywają w szkole swoje pierwsze miłości? Zatem krytykujesz tutaj serie, za to, że spełnia wymagania gatunkowe. Tak, to bardzo logiczne przecież.
                            I na koniec 5 akapitu zwracasz uwagę na wyeksponowane dramaty. Ekhem, przynajmniej raz bohaterowie nie cierpią z powodu śmierci, choroby wielkiej tragedii rodzinnej, braku pieniędzy na życie, czy innego tego typu „tragicznych pierdół”. Pragnę też zwrócić uwagę, iż praktycznie poza Satoshim (a i to w kilku momentach zaledwie) nikt tam się nad sobą nie użala, nie jojczy jaki to on biedny nie jest, ale nadal nic z tym nie robi. A i sam Satoshi stara się jak może, a to, że momentami w dosyć egoistyczny sposób to nawet lepiej wychodzi.
                            6 akapit zaczynasz od stwierdzenia o „radośnie nieprawdopodobnych postaciach”. Okej, twoja wola, że ich tak traktujesz, tylko, że na dobrą sprawę każdy z nich jest właśnie dosyć naturalny w swoim zachowaniu. Pomijając Mayake, którą sam chwalisz, mamy
                            Orekiego – tak, lenia, ale za to wybierającego „nicnierobienie” świadomie. Sam zwracasz uwagę, że zostaje zmuszony praktycznie tylko do minimalnej aktywności, więc sam sobie jakoś bardzo nie zaprzecza, to raz, a dwa, że przy Chitandzie to większy spokój jest, jak się ją czymś zajmie.
                            Chitanda – kujonka bez wiedzy praktycznej to akurat nic nowego – pełno takich ludzi na świecie. Jej zainteresowanie wszystkim ma jak najbardziej fabularne wytłumaczenie – w końcu to ona „wykrywa” większość zagadek, no i można by się się zagłębiać w jej pochodzenie itepe, ale nie o to tu chodzi. Może i przesadnie wyeksponowane, ale jeszcze to z niej pustaka nie czyni. Porównujesz ją do Haruhi, a ja twierdzę, że to właśnie boginka była postacią bardziej irytującą, ciągnącą wszystkich wbrew ich woli, również robiącą chaos o nic. Tutaj zarówno Satoshi, jak i Mayaka na równi z przewodniczącą chcą rozwiązywać owe zagadki (zapełniać sobie czas szkolny). Poza tym w którym miejscu Chitanda nie integruje w ten sposób grupy?
                            Satoshi – postać, która ma swoją pasję, ale okazuje się nie być w tym najlepsza. Egoista jakich mało, przykrywający swoją postawę wiecznym uśmiechem, a w głębi sfrustrowany własnymi niepowodzeniami. Piszesz, czy on jest do czegoś potrzebny w serialu? A przecież on sam się nad tym cały czas zastanawia właśnie i na tym polega jego kreacja. Co potwierdza tylko realizm serii – czy w życiu w paczce przyjaciół masz tak, że każdy musi być do czegoś potrzebny, wyróżniać się czymś? Chyba właśnie nie bardzo na tym to polega…
                            Podsumowując – nie pasują Ci ich charaktery po prostu i dlatego tak na nich najeżdżasz, ale na dobrą sprawę wszyscy są bardzo naturalni w swoich zachowaniach. Żaden z nich nie robi czegoś wbrew swojej naturze.

                            Bo to grzechy powszechne w anime. Co nie oznacza, że ich brak automatycznie czyni tytuł nawet przeciętnym.

                            A ja myślę, że okruchy życia zrobione wreszcie całkiem realnie i bez przesadyzmu, automatycznie kwalifikują się jako coś dobrego właśnie xd Skoro sięgam po ten gatunek, to chcę widzieć w nim codzienną nudę. Tutaj właśnie to dostaję, więc nie bardzo wiem, czego mogłabym żądać więcej.

                            Truizmów się nie uzasadnia, je się wygłasza, a to że dla kogoś innego truizmami już nie są niewiele w tej materii zmienia. Natomiast jak już napisałem wcześniejszej w innym komentarzu – chętnie poznam, jakich to dokładnie zarzutów nie postawiłem w recenzji, a jakich obecność byłaby według ciebie uzasadniona w kontekście mojego postrzegania Hyouki.

                            Truizmem byłoby chociażby stwierdzenie, że seria ma 12 odcinków, więc w tak krótkim czasie brak miejsca na głęboką rozbudowę postaci. Bądź, że tajemnice tu przedstawione ściśle dotyczą życia szkolnego, dotyczą nastolatków i na takim właśnie poziomie zostały zrobione. Każdy o tym wiem, więc nie warto pisać. A to, co piszesz w recenzji to twoje subiektywne wrażenie po obejrzeniu serii – wręcz epatujesz tam swoimi uczuciami, zostawiając mało miejsca na konkrety. Jakieś twoje duchowe rozterki o Chucku Norrisie, czy wieczna irytacja to tym, to tamtym, raczej nie tworzy składnych, obiektywnych argumentów. Co niby miałoby być truizmem? To, że nie sposób polubić głównego bohatera? Chyba nie bardzo, skoro jednak się da. Albo, że zagadki nierozwiązywalne? Tu również pudło – masa osób udowodniła w komentarzach, że dało się je śledzić z zaciekawieniem starając się samemu dojść do rozwiązania – pozytywnym skutkiem. Prostota zagadek czyniąca nie nieinteresującymi? Również czysto subiektywne odczucie – bardziej mnie interesuje jak oni dojdą do tego, o co chodzi w komunikacie szkolnym, niż jakbym miała oglądać śledztwo nastolatków odnośnie morderstwa w szkole.
                            Gdzie są zatem te twoje truizmy ja się pytam?
                            • Avatar
                              Tassadar 21.11.2012 17:48
                              Re: Fascynujące
                              Poza tym co jest złego w delikatnie poprowadzonym romansie w okruchach życia?


                              To, że jest jak pisałem po prostu wepchnięty w treść fabuły, tylko po to żeby był.

                              I na koniec 5 akapitu zwracasz uwagę na wyeksponowane dramaty. Ekhem, przynajmniej raz bohaterowie nie cierpią z powodu śmierci, choroby wielkiej tragedii rodzinnej, braku pieniędzy na życie, czy innego tego typu „tragicznych pierdół”.


                              Orekiemu i Satoshiemu zafundowano filozoficzne rozważania nad swoim pomysłem na życie, które to nawet uwzględniając ich młody wiek, były strasznie naiwne i przesadzone – a przynajmniej na takie mi wyglądały.

                              Chitanda – kujonka bez wiedzy praktycznej to akurat nic nowego – pełno takich ludzi na świecie. Jej zainteresowanie wszystkim ma jak najbardziej fabularne wytłumaczenie – w końcu to ona „wykrywa” większość zagadek, no i można by się się zagłębiać w jej pochodzenie itepe, ale nie o to tu chodzi. Może i przesadnie wyeksponowane, ale jeszcze to z niej pustaka nie czyni.


                              Cóż, dla mnie Chitanda była nie do zaakceptowania jako postać. Jednowymiarowa i denerwująco przewidywalna. Może jakby rozwinąć jej rolę do kogoś bardziej znaczącego niż inicjatora zagadek…

                              Piszesz, czy on jest do czegoś potrzebny w serialu? A przecież on sam się nad tym cały czas zastanawia właśnie i na tym polega jego kreacja. Co potwierdza tylko realizm serii – czy w życiu w paczce przyjaciół masz tak, że każdy musi być do czegoś potrzebny, wyróżniać się czymś? Chyba właśnie nie bardzo na tym to polega…


                              Proza życia to nie telenowela, tak rozumianego realizmu starczy na co dzień. Wierność rzeczywistości nie może jednocześnie powodować nudy, a takie miałem odczucia było w tym przypadku.

                              Albo, że zagadki nierozwiązywalne? Tu również pudło – masa osób udowodniła w komentarzach, że dało się je śledzić z zaciekawieniem starając się samemu dojść do rozwiązania – pozytywnym skutkiem.


                              I chwała im za to, ale raz jeszcze powtórzę – piszę o braku możliwości wykazania się dedukcją w oparciu o poprawnie zorganizowane wskazówki. Nawet przy braku kilku, chybionej ich prezentacji albo nietrafionym doborze wciąż można przecież dojść do rozwiązania. Pytanie tylko, czy będzie z tego równie dużo radochy (bo wiadomo, że z kolei przypadki zbyt proste raczej nie znajdują zwolenników). Zresztą, równie dużo osób udowodniło w komentarzach, że z zagadkami było coś nie tak, co wyraziło poparcie dla ich realizacji.

                              Gdzie są zatem te twoje truizmy ja się pytam?


                              Choćby z 4 akapitu.

                              W skrócie – za rozwiązywanie łamigłówek biorą się członkowie klubu literackiego, odrestaurowanego w gruncie rzeczy jedynie dla zaspokojenia próżnej ciekawości jednej z bohaterek. Siłą rzeczy decyduje to o tematyce „śledztw” – od podejrzanych wypożyczeń książki ze szkolnej biblioteki po drobne kradzieże.
                              Minimalna waga problemów i nieumiejętna prezentacja powodują jednak, że trudno odnieść się z jakimkolwiek zainteresowaniem do procesu ich rozwiązywania. Sporadycznie trafia się coś bardziej wciągającego, ale wtedy efekt psują niedostatki fabularne pierwowzoru. A imię ich Legion.

                              Podane fakty, które są potem ocenione (wyróżnienie tylko w celu zaznaczenia dokładnie obu fragmentów). Negatywnie. Tak, wiele zdań w tekście jest jednoznacznie nacechowanych emocjonalnie i skutkiem tego łatwo je postrzegać jako próby zdyskredytowania serii. Znów dla przykładu – temu że Oreki jest leniem nikt przecież nie przeczy. A już to, czy jest przez to mało ciekawym obibokiem, czy sympatycznym gościem to już sprawa indywidualna.
                              • Avatar
                                Kysz 21.11.2012 18:18
                                Re: Fascynujące
                                To, że jest jak pisałem po prostu wepchnięty w treść fabuły, tylko po to żeby był.

                                Gdyby nie ów romans (zauroczenie?), nie byłoby fabuły tak właściwie…A to nadal nie tłumaczy dlaczego należy krytykować ów romans, tylko za to, że się pojawia?

                                Orekiemu i Satoshiemu zafundowano filozoficzne rozważania nad swoim pomysłem na życie, które to nawet uwzględniając ich młody wiek, były strasznie naiwne i przesadzone – a przynajmniej na takie mi wyglądały.

                                Orekiemu? Gdzie? W którym momencie? o.O Podejście ma specyficzne, ale jakiś wielkich rozważań filozoficznych to tam nie widziałam…i się zastanawiam gdzieś ty je przyuważył…
                                A Satoshi? Cóż, dla Ciebie naiwny i przesadzony – to drugie zapewne trochę, ale czy takie naiwne jest zastanawianie się w tym wieku w czym się jest dobrym? Nie bardzo…

                                Proza życia to nie telenowela, tak rozumianego realizmu starczy na co dzień. Wierność rzeczywistości nie może jednocześnie powodować nudy, a takie miałem odczucia było w tym przypadku.

                                Czyli zatem stwierdzasz, że realizm „nudy” (a pisząc to słowo mam na myśli „przeciętny dzień przeciętnego ucznia”) w szkole to nie jest to, czego oczekujesz po szkolnych okruchach życia. Romansu też nie chcesz…to co ty tam właściwie pragnąłeś zobaczyć? Bo mam wrażenie, że odpowiedź na to pytanie da nam od razu jasną wizję tego, jak ty widziałbyś ten tytuł (i równocześnie wyjaśni krytykę).

                                I chwała im za to, ale raz jeszcze powtórzę – piszę o braku możliwości wykazania się dedukcją w oparciu o poprawnie zorganizowane wskazówki. Nawet przy braku kilku, chybionej ich prezentacji albo nietrafionym doborze wciąż można przecież dojść do rozwiązania. Pytanie tylko, czy będzie z tego równie dużo radochy (bo wiadomo, że z kolei przypadki zbyt proste raczej nie znajdują zwolenników). Zresztą, równie dużo osób udowodniło w komentarzach, że z zagadkami było coś nie tak, co wyraziło poparcie dla ich realizacji.


                                Jak zatem możliwe było rozwiązanie zagadek, skoro teoretycznie widz nie miał możliwości posiłkowania się wskazówkami? Raczej wątpliwe, by ci wszyscy, którym to się udało doznali jednakowego „przeczucia”. Zgodzę się, że nie zawsze stało to na jednakowym poziomie i też temu owa warstwa kryminalna nie była idealna – i to zapewne uznałabym za największy minus, ale znowuż nie dyskredytujący tej serii w nie wiadomo w jaki sposób. Oczywiście pod „równie dużo osób” bierzesz pod uwagę także tych, przyzwyczajonych do podania odpowiedzi na tacy, bądź też oczekujących krwawego kryminału rodem z Christie?

                                A odnośnie truizmów – To zdecyduj się wreszcie, czy ty je wygłaszasz tylko, czy uzasadniasz? Bo to drugie na pewno starasz się robić w recenzji wręcz nagminnie…
                                • Avatar
                                  Tassadar 21.11.2012 20:30
                                  Re: Fascynujące
                                  Czyli zatem stwierdzasz, że realizm „nudy” (a pisząc to słowo mam na myśli „przeciętny dzień przeciętnego ucznia”) w szkole to nie jest to, czego oczekujesz po szkolnych okruchach życia. Romansu też nie chcesz…to co ty tam właściwie pragnąłeś zobaczyć? Bo mam wrażenie, że odpowiedź na to pytanie da nam od razu jasną wizję tego, jak ty widziałbyś ten tytuł (i równocześnie wyjaśni krytykę).


                                  Co konkretnie w Hyouce chciałem zobaczyć? Jeśli napiszę, że anime z prostą, poprowadzoną składnie fabułą, bez irytujących bohaterów i ciekawymi zagadkami, zapewne zostanie posądzony o brak konkretów. Bo tak jest w istocie – miałem tylko ogólny zarys i byłem otwarty na propozycje ze strony twórców. Anime niestety wykazało się wieloma wymienionymi przeze mnie recenzji cechami, które traktuje jako wady. Bywa.

                                  Jak zatem możliwe było rozwiązanie zagadek, skoro teoretycznie widz nie miał możliwości posiłkowania się wskazówkami? Raczej wątpliwe, by ci wszyscy, którym to się udało doznali jednakowego „przeczucia”.


                                  Każdy zwraca uwagę na co innego, a czynniki jakie o tym decydują są różnorodne, dlatego to, co dla jednego jest nieistotnym szczegółem, kto inny uzna za wart odnotowania element – czasem z uzasadnionych powodów, czasem przypadkowo. Interpretacji będzie zresztą równie dużo, a już tutaj istotne staje się przyzwyczajenie i doświadczenie. Inaczej będzie rozumował ktoś bazujący na literackich klasykach, osoba która z gatunkiem ma do czynienia tylko w telewizji, kompletny początkujący, czy wreszcie ktoś mający praktyczną styczność z tematem. Tyle że takich rzeczy się po prostu nie pisze, bo to zwykłe stwierdzenie faktu, że obiektywizm istnieje – to jakby przypominać, że warto oddychać. Inaczej do co drugiej wypowiedzi należałoby dodawać „Moim zdaniem…”. I dlatego warto do każdej opinii i recenzji podchodzić ze zdrowym dystansem.

                                  A odnośnie truizmów – To zdecyduj się wreszcie, czy ty je wygłaszasz tylko, czy uzasadniasz? Bo to drugie na pewno starasz się robić w recenzji wręcz nagminnie…


                                  Stwierdzam fakt, który stanowi podstawę do dyskusji. Co ma miejsce i co z tego wynika. Jak z podanym przykładem – informacja jakie są zagadki, a potem informacja, co z tego wynika/może wynikać dla oglądającego (tu siła przekazu zależy od nacechowania emocjonalnego, ale z samych założeń opinii wynika, że nie neguje innych możliwości, nawet jeśli nie są one wspomniane). Nie ma natomiast zagłębiania się w przyczyny takiego stanu rzeczy, o ile nie jest to uzasadnione np. oczywistą deklaracją autorów albo choćby kluczowym znaczeniem dla przebiegu fabuły.
  • Avatar
    A
    harpagon 12.11.2012 15:02
    Chitada jest dość irytującą postacią, może nie sama w sobie, ale to na kogo ją próbowano wykreować. Z jednej strony wybitna uczennica, a z drugiej nie kuma najprostszych spraw. No coś tu jest nie tak. Główny bohater z kolei za dużo kmini jak na szkolnego wyłoma. Mocną stroną tej serii jest ciekawy rysunek i niezła animacja, a także dobre efekty ze światłem i cieniem. Niestety fabularnie troche to kuleje, a im dalej w las tym gorzej. 6/10 to moja ocena.
    • Avatar
      JPP 13.11.2012 02:59
      Fakt, że sporo rzeczy było przesadzonych, ale nawet w realnym świecie, jak jeszcze byłem w liceum, miałem koleżankę, której średnia wynosiła niemalże 6,0, niestety dziewczyna była tak niekumata jak wyżej wymieniona Chitada.
      Tak tylko mi się przypomniało ^^.
      Anime uwielbiam.
      • Avatar
        Anonymous 18.11.2012 12:18
        Przecież Chitanda to jedna z najlepszych uczennic w ich szkole.
        • Avatar
          michas 18.11.2012 15:28
          A o czym mówi kolega wyżej? xF
    • Avatar
      Kysz 18.11.2012 14:12
      Chitanda może i jest trochę przesadzona w tej kreacji, lecz jej charakter wcale nie jest taki z kosmosu wzięty. Jest wiele osób, które mogą się pochwalić sporym zasobem tzw. wiedzy książkowej, a w życiu radzą sobie raczej kiepsko. Temu też, jak dla mnie, Pani Przewodnicząca wypada tutaj bardzo naturalnie – mądra, acz mało zaradna osóbka.
  • Avatar
    A
    Novalogic 6.11.2012 14:50
    Warte polecenia
    Seria zdecydowanie wyróżnia się na tle pozostałych z gatunku. Mnie oglądało się ją bardzo przyjemnie, bez irytacji czy nudy. Główny bohater został świetnie wykreowany a i na pozostałych nie można narzekać. Jednakże tym co już na samym początku mnie zachwyciło był opening – wprost cudowny.
  • Avatar
    A
    Subaru 4.11.2012 14:20

    Całkiem przyjemna seria nie tak zupełnie szkolna, ze sporą dawką detektywistycznych zagadek z codziennego życia.

    „Nie tak zupełnie szkolna”, bo nie miałem wrażenia, że obserwuję jakieś szkolne perypetie niedojrzałych dzieciaków. Zachowują się rozsądnie, działania są umotywowane, każdy jest inny, no i nie są kalką postaci z innych anime.

    Oreki jest zabawny z tą niechęcią do spożytkowywania energii, a jego inteligencja bardzo dodaje mu uroku. Również jego zakochanie się wypada wiarygodnie, naturalnie. Nie trzeba wiele wyjaśniać, wiele mówić – czyny mówią same za siebie, widać między bohaterami uczucie i nie trzeba do tego czytać niekończących się monologów z rozterkami.

    Rozwiązania niektórych zagadek wydały mi się wielce wątpliwe, zbyt dużo uznawano za jedyne wyjście, brano pod uwagę zbyt mało scenariuszy, a udowadniano tylko jeden, zdaniem Orekiego słuszny. Z kolei inne zagadki były naprawdę wciągające. Szkoda, że ich poziom nierówny. Robiono też często z igły widły, wielkie dramaty z zupełnie błahych spraw.

    Graficznie bardzo ładnie, animacja płynna, wszystko staranne.

    Seria całkiem udana, choć mogło być lepiej. 6/10.
  • Avatar
    A
    Sebaar 4.10.2012 12:08
    Wielkie zamieszanie z błahymi sprawami, ale całkiem dobrze się oglądało. Akurat ostatni odcinek nie był taki zły, chociaż zabrakło bardziej zdecydowanego zamknięcia.
  • Avatar
    A
    ulus 1.10.2012 17:02
    Warto obejrzeć!
    Anime nie zwala z nóg, ale ma w sobie coś co zachęca do dalszego oglądania! Zagadki są ciekawe, a bohaterowie są tacy jacy powinni być, głównie dla nich i ich osobowości oglądałam kolejne odcinki. Ostatni epizod bardzo mi się podobał i zrobiło mi się szkoda, że to już koniec. Podsumowując polecam! Warto obejrzeć! Motto głównego bohatera przypadło mi do gustu:) Liczę na kolejny sezon…
  • Avatar
    A
    szulinio 24.09.2012 12:40
    Mimo iż jakoś fabułą nie oszałamiał ten tytuł to jednak oglądało mi się go bardzo dobrze, zaskakująco dobrze, początek taki niemrawy ale im dalej tym wg mnie ciekawiej a przy końcówce nawet żałowałem, że to już koniec.Co do kwestii tych zagadek itp to różnie z tym było, na pewno w kwestii przedstawienia bohaterów i samej warstwy obyczajowej nic nie można zarzucić temu tytułowi. Co do bohaterów to bardzo polubiłem parę gł. bohaterów, szczególnie Oreki i jego podejście do życia bardzo zbliżone do mojego, a Chitanda i jej „watashi kinimarimasu” z tym uroczym spojrzeniem było rozbrajające. Jeśli chodzi o samą oprawę techniczną to kreska była bardzo ładna, wręcz uczta dla oczu, również muzyka w tym tytule bardzo mi przypadła do gustu. Tak więc dla mnie zasługuje na 8/10.
  • Avatar
    A
    PTB 23.09.2012 11:01
    Animacja Eru-chan i „jestem ciekawa”
    To największe plusy tego anime… Po pierwszym odcinku nie myślałem że tak będę czekać na dalsze odcinki tej wyjątkowej serii.Tu jest wszystko,na prawie wszystko :D Dramat do tego zagadkowy klimat i komedia sprawiają że to anime jest wyjątkowe.Mogę napisać że anime wciągnęło mnie po tytułowej arcu ,,Hyouka'' Graficznie jest wyśmienicie taki samo kreska i animacja,uwielbiam takie anime które ładnie wyglądają.Nie rozumiem dlaczego niestety ostatni odcinek był tak kiepski i nudny być może to wstęp do drugiego sezonu lub filmu ! Ocena 8+/10
  • Avatar
    A
    Blue_Bell 20.09.2012 17:23
    Historia przez zakończenie wydaje mi się w pewnym sensie urwana. Jednak myśl, że to już koniec jest nie do zniesienia. Przyjemnie się oglądało. Sympatyczna seria, którą można polecić każdemu.
    Słynne „jestem ciekawa” Eru­‑chan, zapadnie na długo w pamięci. ;D
  • Avatar
    A
    maciek9207 19.09.2012 23:50
    Od festiwalu tylko gorzej...
    No cóż, to jest anime do którego się przygotowałem z optymistyczną nadzieją na dobrą produkcję, gdyż początkowe odcinki wprawiły mnie w zachwyt. Ale potencjał poszedł na marne od kiedy zaczęły się odcinki z festiwalem kulturowym które obejrzenie bez mrużenia oka stały się nie lada wyzwaniem. Po festiwalu stwierdziłem, że nadzieja matką głupich. Ogólnie zagadka tego festiwalu była bardzo przekombinowana. No cóż, kolejna seria przy której został zmarnowany potencjał. Tyle w temacie. Finałowy odcinek w ogóle mi się nie spodobał. Grafika jest bardzo ładna, postacie i ich animacje narysowane wzorowo. Ale nie strona techniczna jest najważniejsza. Gdyby późniejsze odcinki były jak początkowe to bym dał nawet 10/10, jednak połowa odcinków jest jaka jest więc leci -6. Nie będę wyjaśniał dlaczego odjąłem te punkty, gdyż nie chce spoilerować. Moja ocena jest 4/10.
    Pozdrawiam wszystkich hejterów. ;)
    • Avatar
      TakiTam 20.09.2012 11:59
      Re: Od festiwalu tylko gorzej...
      Kompletnie sie z tobą nie zgadzam, według mnie anime jest bardzo równe, nie ma słabszych epizodów i trzyma cały czas dobry poziom. Do tego ma coś w sobie co przyciąga, nawet nie potrafię określić co to takiego , po prostu miło mi się oglądało. 9/10
    • Avatar
      Banana 20.09.2012 13:11
      Re: Od festiwalu tylko gorzej...
      Co ty mówisz. Najlepszy w tym anime był właśnie festiwal. Żadnych nawiedzonych domów ani kawiarenek. Odcinek 19 to było coś, dedukcja na poziomie Sherlocka Holmesa. Oceniam na 9/10 bo czasem było tak spokojnie że aż monotonnie.
      • Avatar
        BMVR 20.09.2012 20:24
        Re: Od festiwalu tylko gorzej...
        Popieram Banana
        Dla mnie od festiwalu bylo tylko lepiej. Poczatkowe odcinki troche zamulaly, ale festiwal byl swietny, a pozniejsze epizody ogladalem z prawdziwa przyjemnoscia.
    • Avatar
      Chemik89 21.09.2012 01:41
      Re: Od festiwalu tylko gorzej...
      Mam podobną opinię – z tym że już po pierwszej „tajemnicy” (i w sumie ostatniej godnej uwagi) trafiały się odcinki (niemal zapychacze ..) o zdecydowanie niższym poziomie, były bardzo nierówne. Mimo wszystko dam 6/10 – filozofia głównego bohatera jest bardo podobna do mojej :)
      • Avatar
        zrobciu 21.09.2012 05:47
        Re: Od festiwalu tylko gorzej...
         kliknij: ukryte  Chociażby dla tego sformułowania i filozofii warto obejrzeć tę serię. Swoją drogą straszne jest to jak  kliknij: ukryte 
  • Avatar
    A
    deduch 19.09.2012 21:43
    Dawno nie oglądałem tak sympatycznego anime, nie przesadnie udramatyzowanego, bardzo naturalnego, ciepłego, ale nie infantylnego. To inteligentna opowieść początkowo o zagadkach zamieniająca się z czasem w okruchy życia o dorastaniu. Świetny przykład na to, że nie trzeba szukać ciekawych tematów za górami, za lasami, w pustyni, w puszczy, czy innych czasach. Wystarczy chcieć poznać i zrozumieć otaczający nas świat. Wszystko okraszone ładną grafiką i miłą, choć nie narzucającą się muzyką…

    Świat przedstawiony nie zawiera w sobie przemocy, ale nie staje się przez to przesadnie sielankowy. Podobnie przedstawione postaci są wprawdzie słodkie i sympatyczne, ale nie infantylne – widać, że twórcy anime sami je po prostu polubili.

    Nie ma tu fanserwisu (nie to, że mam coś przeciw w ogóle, ale zdecydowanie nie zawsze pasuje on do klimatu a często wsadzany jest do różnych serii na siłę). Twórcy słusznie uznali, że nie trzeba na siłę zabawiać odbiorcy wymuszonymi gagami, dramatyczną akcją, czy wspomnianym fanserwisem, a serii wyszło to wyłącznie na dobre.

    Jak dla mnie to wystarczy, aby sympatycznie spędzić dwadzieścia minut. Wiem że na pewno można znaleźć wiele niedociągnięć, jeśli będzie się ich na siłę szukać, jednak sympatyczny klimat serialu sprawia, że po prostu nie chce się tego robić. Jak dla mnie 9/10.
  • Avatar
    A
    Alart 19.09.2012 18:37
    O dziwo w sumie nienajgorsze
    Gdy zacząłem oglądać, spodziewałem się kryminału i srogo się zawiodłem. Z zaciśniętymi zębami przygotowywałem się na źle otagowaną, przeciętną, szkolno­‑obyczajową nudę, a ostatecznie seria mile mnie zaskoczyła.
    Bohaterowie to grupka zwykłych uczniów. Spodziewałem się grupki młodocianych superbohaterów, albo standardowego haremu – naprawdę się ucieszyłem. Postaci i ich przygody są prawdopodobne, przez co seria równie silnie jak do kryminału pasuje do „okruchów życia”. Bardzo udaną postacią jest Oreki, jedna z niewielu postaci, która nie ulega ewidentnym naciskom i się czynnie stara nie zmienić. A filozofia, którą streściłbym „nicnierobienie drogą bytu”, przecież to niezłe!
    Zagadki są fajne. Dotyczą prozaicznych problemów, ale są przedstawione we wciągający sposób. Są dość łatwe i dokładnie zaprezentowane, więc można je rozwiązać przed bohaterem. On, gdy ma wszystkie dane, również rozwiązuje je szybko i tak jak ja, więc jest nieźle. W seriach z zagadkami łatwo popłynąć, bo nieraz wychodzi, że supergeniusz jest idiotą albo komputerem. Albo co gorsza jednym i drugim. (Mam na myśli Kami no Puzzle – tam to zagadki są fatalne.)
    Wpleciono wątek uczuciowy. Nie wyobrażam sobie tej serii bez niego, ale nie jest mocno zaakcentowany. Cieszy mnie, że jest normalny – tsundere nie jest upośledzona, nie ma haremu, ani żadnych miłosnych figur geometrycznych.
    Obawiałem się „śmiesznych żarcików”, które są modne w seriach szkolnych. Na szczęście nic takiego nie ma.
    Hyouka to seria jedna z wielu i przejdzie bez większego echa. Jednak warto zwrócić na nią uwagę, bo prezentuje dobry warsztat – niesztampowe i interesujące okruchy życia z udanymi, pseudokryminalnymi zagadkami jako motywem przewodnim. Oraz zawodowym leniem jako głównym bohaterem.
    7/10
  • Avatar
    A
    Maciejka 19.09.2012 16:56
    Nic szczególnego… Po zagadce z tytułową Hyouką miałam trochę większe oczekiwania, którym niestety anime nie sprostało. Ot, zwyczajna produkcja dla zabicia czasu – są zdecydowanie ciekawsze pozycje do obejrzenia. Poza tym, jeśli ktoś szuka anime z wyróżnikiem kryminały/zagadki/tajemnice, może się na Hyouce srogo zawieźć, bo bardziej celuje w okruchy życia niż poważne zagadki.
  • Avatar
    A
    kadzik142 17.09.2012 01:12
    A mi się bardzo podobało :P I mam szczerą nadzieję, że będzie drugi sezon ;)
  • Avatar
    A
    MARIO666 14.08.2012 08:51
    Lekka historia dla lekkich maniaków ;)
    Znam kolegę który potrafi mówić przez PÓŁ godziny o tym jak ta seria jest nudna. Ale czy za taką naprawdę ją ma, jeśli tyle o niej mówi?
    Otóż chciałem się przekonać na własnej skórze, czy tak jest na prawdę i byłem mile zaskoczony. Ponieważ pierwsze co mi się rzuciło w oczy to piękna kreska, szczególnie Chitandy Eru.
    Z czasem fabuła się toczyła dalej i w przyjemny, spokojny sposób dawkowano informacje, abyśmy My widzowie się nie pogubili.
    Zaraz… to brzmi nudnie!!!
    To jest przyjemna historia o szkolnym życiu grupki przyjaciół, którzy z pomocą leniwego detektywa rozwiązują zagadki nie tylko związane ze szkołą ale również z ich własnym życiem. Pod koniec sprawy się często znajduje krótkie podsumowanie wydarzeń, dla tych dla których to nie było jasne.
    Komedii, ani dramatu również filmu akcji w tej serii nie znajdziecie, ale przekonacie się że ta seria nie traci na swojej atrakcyjności. Z powodu braku nagłych wydarzeń, walk, romansów, strachu ani śmierci bohaterów.
    Jest w tej serii urok którego trudno opisać, gdyż trudno go uchwycić w prostym zdarzeniu.
    A ocenić też się nie da z powodu braku informacji.
    Polecam na wolne chwile z sobą samym, seria ta daje do myślenia.
    • Avatar
      Chemik89 14.08.2012 11:03
      Re: Lekka historia dla lekkich maniaków ;)
      On nie jest leniwy – jest energooszczędny :)
      Noo i zdolnością dedukcji bije Light­‑a z DN na głowe :> rozwiązałby te ich tajemnice w jedno popołudnie zużywając 1/1000 energii :>
  • Avatar
    A
    BMVR 12.07.2012 15:35
    Jestem po 12tym epku (bardzo milym i relaksujacym), wiec moge napisac juz cos niecos na temat tej serii.
    Przede wszystkim ta seria to bardzo mila odskocznia od pulpy jaka od jakiegos czasu zalewa rynek anime. Bez fanserwisu, bez nachalnych i sprawdzonych chwytow.
    KyoAni ma swoj wlasny unikatowy styl, mozna to albo uwielbiac albo nie, ja osobiscie jestem zachwycony.

    Postacie – naturalne, mile, co prawda mielismy juz podobny schemat w Haruhi, to tutaj para lekko szalona Chitanda vs zmeczony i stonowany Oreki wypada rownie korzystnie.

    Grafika – przecudowna. KyoAni od jakiegos czasu kojarzone jest z „boska animacja” i seria ta pokazuje dlaczego. Detale, detale i jeszcze raz detale. Jak dobrze jest od czasu do czasu popatrzec na cos innego niz kolejne cycate panienki z rozowymi wlosami. Ile razy akcja ma miejsce w szkole, tyle razy mam wrazenie ze za chwile ze schodow zbiegnie Haruhi, albo zza rogu wyskoczy Yui, Mio i spolka. Po prostu jakbym wrocil na „stare smieci”...
    No i oczy Chitandy, w ktorych mozna zatonac…

    Fabula – tu jest troche gorzej. Zagadki sa dziwne, spodziewalem sie szczerze mowiac czegos powazniejszego, mroczniejszego. Zdarzaja sie odcinki gorsze, zdarzaja sie lepsze, na szczescie nie ogladam tej serii dla zagadek, ale po to by nacieszyc oko i zrelaksowac sie „normalnoscia i spokojem” Hyouki.

    12 epek z festiwalem obejrzalem z wielka przyjemnoscia. Szkoda tylko ze na scenie zabraklo Haruhi albo K­‑On! :)
  • Avatar
    A
    yeti 3.07.2012 22:21
    For real ?
    Troche dziwi mnie fakt iz anime przez wielu zostalo ocenione w 3 odc O_x musze przyznac iz fakt z pierwsza „wieksza” zagadka bedzie ciagnac sie przez cala serie a tu mile zaskoczenie, potem kiedy znowu jest jakis niedosyt czegos dowiadujemy sie nowej rzeczy o postaci 2go planowej i ot znowu mile zaskoczenie radze wstrzymac sie z ocenami na wyprost bo takich milych zaskoczen moze byc wiele :)
  • Avatar
    A
    Sebastian 11.06.2012 00:01
    Warte obejrzenia
    Jestem po 8 odcinku. Anime przypadło mi do gustu swoją naturalnością. Bohaterowie ciekawi – każdy wyróżnia się czymś innym. Jednakże nie jest to produkcja idealna. Jak zauważyła „Machi” czasami można zauważyć głupotę.
     kliknij: ukryte 

    Na podstawie tego co obejrzałem stwierdzam, że anime zdaje egzamin. Nie nudzi, nie ogłupia. Stanowi miłą rozrywkę w swoi gatunku.

    Odnośnie sytuacji typu:
    Machi napisał(a):
    Teraz tylko czekam, aż Chitanda rozkaże Orekiemu odgadnąć, dlaczego wczoraj wstała lewą nogą, skoro zwykle wstaje prawą.

    Moim zdaniem Chitanda celowo absorbuje sobą Orekiego. Czasami jak widać było w 6 odcinku na siłę. W 8 widać, że przyniosło to skutek :)
  • Avatar
    A
    Maciejka 2.06.2012 00:41
    Pierwsze dwa odcinki były przeciętne, jednak trzeci zaciekawił mnie na tyle, bym uważnie śledziła sprawę z Hyouką – spodobała mi się ta klimatyczna otoczka wokół tajemniczego wydarzenia z przeszłości. I kiedy już myślałam, że poziom serii nieco się podniósł i jest szansa, żeby otrzymać całkiem ciekawą produkcję z prostymi zagadkami, obejrzałam odcinek szósty, w trakcie którego siedziałam z wielkim WTF na twarzy. Teraz tylko czekam, aż Chitanda rozkaże Orekiemu odgadnąć, dlaczego wczoraj wstała lewą nogą, skoro zwykle wstaje prawą.
    • Avatar
      Chemik89 2.06.2012 00:53
      ano – ten odcinek to już właściwie filler ... autor chyba nie ma pomysłu na tę serie ...
      • Avatar
        Canis 2.06.2012 11:42
        Poczekajmy jeszcze chwilę, może seria się rozkręci, oceniać nam ją przyjdzie dopiero gdy się zakończy. Może i poziom jest nierówny, ale jak na razie nie spada poniżej przyzwoitego. Ja zamierzam oglądać dalej.
        • Avatar
          Maciejka 6.06.2012 12:25
          Wiesz, według mnie już właśnie odcinek szósty pod względem fabularnym spadł poniżej przyzwoitego, bo ta zagadka była po prostu głupia. Wiem, że to nie jest seria detektywistyczna na miarę powieści Christie i biorę pod uwagę to, że te zagadki są związane ze szkołą i życiem codziennym, więc siłą rzeczy nie mogą być jakoś super trzymające w napięciu, ale pytanie Chitandy mnie powaliło:  kliknij: ukryte  I to wałkowano przez cały odcinek.
          Kopara opadła mi do podłogi i to bynajmniej nie z zachwytu. ;)

          Ale że to w końcu KyoAni, wierzę w ich wyjście na prostą, więc cierpliwie poczekam.
          • Avatar
            JJ 6.06.2012 12:42
            Japończycy. Na co dzień piszą swoimi śmiesznymi robaczkami, więc dla nich rozwiązanie nie było takie oczywiste – tak jak wcześniej gra słowna z  kliknij: ukryte .
            • Avatar
              Maciejka 6.06.2012 13:21
               kliknij: ukryte Ale nie będę tego drążyła, nie znam się na tych japońskich dziwactwach :)
              • Avatar
                JJ 6.06.2012 18:08
                 kliknij: ukryte 
                • Avatar
                  Maciejka 6.06.2012 18:28
                   kliknij: ukryte 
                  • Avatar
                    JJ 6.06.2012 20:00
                    Domyślam się :)

                    Chodziło mi tylko o wyjaśnienie toku myślenia Orekiego –  kliknij: ukryte 
          • Avatar
            Progeusz 15.06.2012 13:20
            W tym anime nie chodzi o rozwiązywanie zagadek, a interakcje między postaciami, które zajmują się rozwiązywaniem zagadek (imo najprostsza była ta z papierosem, ale mimo znania odpowiedzi niemal od samego początku, fajnie się oglądało jak do niej dochodzą). Jak dla mnie Hyouka od pierwszego odcinka prezentuje bardzo wysoki poziom i nie zanosi się by ten wkrótce opadł, wręcz przeciwnie ^^
            • Avatar
              bassty 23.06.2012 06:26
              wtf?
              Na temat odcinka 6 to moja opinia:
              Machi napisał(a):
              Dlaczego zdenerwowałam się na nauczyciela?
              Nie powiem mina mi zrzedła a lewa ręka niebezpiecznie zblizyła się do Esc.
              Dobra można nazwać to zagadką(dla japończyka) ale…i tak dalej nie jest to zbyt błyskotliwy pomysł na zajęcie połowy odcinka,bo pierwsza połowa to bezsensowne mżonki na temat duperelowaty. Filler.Zresztą zastanawiam się co teraz wprowadzą do fabuły jako że rozwiązali tytułową zagadkę „Hyouka”.Poprzednie epizody oceniam jako w ciekawe (no może oprócz 1 który jak już pisałem mnie nie zachwycił).
  • Avatar
    A
    Kysz 30.05.2012 15:38
    Nie jak Kyoto Animation na szczęście...
    Hm…jak widzę mam trochę inne zdanie na temat tej serii niż większość. Grafika mnie akurat od niej początkowo odstraszała, zresztą też fanką Kyoto Animation nie jestem i bałam się, że to kolejny klon Air czy Clannada będzie (ze słitaśnymi moe blobami włącznie). A jak na razie jest niezwykle sympatycznie, a przede wszystkim – bez nadnaturalnych tajemnic. Wszelkie zagadki są logiczne i rozwiązywalne dla nieco lepiej myślącego ucznia. Zresztą i dla widza jak na razie zostawało spore pole do popisu pod tym względem – nie pchali rozwiązań na siłę, acz wszelkie pojawiające się na ekranie podpowiedzi dawały możliwość rozwiązania danej tajemnicy. Mam nadzieję, że wyjdzie z tego po prostu porządnie wykonane anime – bez superakcji, dramatyzmu, czy innego wydziwiania.
  • Avatar
    A
    Perfect 30.05.2012 14:09
    Nie wiem co was tak nudziło w pierwszych odcinkach. Dla mnie anime od początku było intrygujące. Zwłaszcza główny bohater i jego niskoenergetyczny sposób egzystowania.
  • Avatar
    A
    Yoichii 10.05.2012 23:37
    Słaby początek , ale...
    Pierwsze epek był przeciętny, nawet bardzo, drugi zdecydowanie lepiej, a seria rozkręciła się na dobre przy trzecim. Nie będę wam spoilerował, ale naprawdę warto dać szansę, bo szykuje się ciekawa seria.
    Widać z jakiego studia jest anime, bo podobne odczucia miałem oglądając Clannad czy Kanon.
    • Avatar
      mith 15.05.2012 21:05
      Re: Słaby początek , ale...
      Mam dokładnie takie same odczucia. Pierwszy odcinek był piękny wizualnie, ale poza tym przeciętny. Drugi już bardziej wciągający. Trzeci i czwarty złapały mnie na dobre.
  • Avatar
    A
    Marie Antoinette 2.05.2012 23:32
    Aw.
    Seria ładna graficznie, ale to chyba jedyna zaleta. Niestety seria nie zapowiada się ciekawie i niezbyt chce się ją oglądać. Ot, nie wybijające się, kolejne szkolne okruchy życia. Nie jestem pewna, czy wytrwam do końca :/
    • Avatar
      shokugana 25.05.2012 19:05
      Też wątpię, czy przełknę wszystko….Ale przepiękna oprawa graficzna aż „zaprasza” mnie na oglądanie kolejnych odcinków. Tego pragnęła moja dusza…..
  • Avatar
    A
    bassty 2.05.2012 22:12
    Początek przeciętny.Jakoś nie chce mi się zaglądać do 2 epa ;P Chitande pozostawie bez komentarza.Oreki w miare ciekawy(mądry(niby) i ekstremalnie leniwy) ale podobny do „chce mieć tylko spokojne życie”.Satoshi hmmm pasuje do roli głupkowatego kolegi wprowadzający pierwiastek komediowy do serii(lecz jego rozmowy nie opierają sie tylko na głupocie),4 postaci klubu jeszcze nie poznałem(mam nadzieje że nie jest nią extra – moe nieśmiała dziewoja) .Ogólnie to mam wrażenie że są to trochę zmodyfikowane szablony postaci które często i gęsto wystepują w seriach szkolnych(gdzie oryginalność..eh).Oby tylko dwójki bohaterów nie połaczyło uczucie…błeh a z racji ilości odcinków mam takie obawy,ale jakiś pierwowzór tego dostał nagrody na konkursach itp itd. więc może wyrwie się z mojej „szufladki” ;].
  • Avatar
    A
    bishop 24.04.2012 17:06
    pozytywnie
    Zapowiada się ciekawie… Genialny duet seiyū znanych m.in. z anime Clannad powraca, (Sakaguchi Daisuke i Nakamura Yuuichi)są niesamowici. Kreska to arcydzieło. Główny bohater jest interesujący, oryginalny(znowu brawa dla Nakamury Yuuichiego).

    Nie ukrywam, że czekałem na tę serię i nie zawiodłem się.
  • Avatar
    A
    Roshiwanaki-san 24.04.2012 17:02
    Po pierwszym odcinku
    Po pierwszym odcinku jestem zadowolony.
    Same głosy seiyuu są muzyką dla moich uszu, ponieważ uwielbiam duet Daisuke Sakaguchi – Yuuichi Nakamura, którzy ponownie wcielają się w postaci z Clannada(charakterologicznie) i radzą sobie dobrze.
    Zaczyna się ciekawie.
  • Avatar
    R
    Easnadh 24.04.2012 11:11
    pikseloza
    A ja mam takie małe pytanie: kto zmniejszał zrzutki? Łojezusiemaryjo, straszna pikseloza.

    Owszem, anime jak na razie jest nudne, ale oprawa graficzna i animacja to cudeńko i kaleczące je zpikselowane zrzutki akurat działają jednak trochę na niekorzyść.

    I tak, wiem, post, jako nic nie wnoszący, jest do usunięcia. Po prostu byłam ciekawa…
    • Avatar
      Avellana 24.04.2012 11:28
      Re: pikseloza
      Ja, dokładnie tak samo, jak zawsze… Jestem całym sercem za większymi i mniej skompresowanymi zrzutkami – serwer to uciągnie, większe wersje większości tego, co jest na Tanuki, mam na dysku. Znajdźcie mi tylko kogoś, kto to zrobi.
  • Avatar
    A
    mith 16.04.2012 12:18
    O głupocie ludzkiej
    Zastanawiam się, do jakiego stopnia trzeba być upośledzonym emocjonalnie, żeby wystawić jakiemukolwiek tytułowi ocenę tydzień przed emisją pierwszego odcinka i to od razu skrajnie negatywną. Pozdrawiam wszystkich frustratów :)
    • Avatar
      kapplakk 16.04.2012 13:02
      Re: O głupocie ludzkiej
      Niestety, to nie pierwszy i nie ostatni przypadek. Zjawisko powszechne zwłaszcza wśród niezalogowanych użytkowników. Ale i wśród zalogowanych zdarzają się takie kwiatki jak 2+obejrzane dla Natsu­‑iro Kiseki po emisji 1 EP­‑a…
      • Avatar
        Anonymous 23.04.2012 12:55
        Re: O głupocie ludzkiej
        Może powinniście włączać ocenianie dopiero jak już połowa serii zleciała?
        • Avatar
          Avellana 23.04.2012 13:08
          Re: O głupocie ludzkiej
          To by nie rozwiązało problemu – przecież nawet wyemitowane już do końca serie ktoś może oceniać bez obejrzenia… I co mu zrobimy?
          • Avatar
            gaijin 23.04.2012 13:14
            Re: O głupocie ludzkiej
            Ale przynajmniej nie zniechęciłoby to tych mniej wnikliwych, którzy widzą tytuł, ocenę i nawet nie zastanawiają się, czy jakiś odcinek został wyemitowany. Mnie samej czasem coś takiego się zdarza.
        • Avatar
          Progeusz 24.04.2012 02:53
          Re: O głupocie ludzkiej
          Kompletna bzdura. Nie mam ochoty czekać 6 lub nawet 12 odcinków by przekazać ludzkości, że coś jest crapem. Najwyżej tydzień od emisji, choć i do takiego rozwiązania miałbym zastrzeżenia.
          No i takich przedpremierowych trolli zbyt wielu tu nie szaleje, zjawisko relatywnie pozbawione znaczenia, nie ma co się tym tak przejmować.
      • Avatar
        Progeusz 23.04.2012 13:28
        Re: O głupocie ludzkiej
        Akurat pierwszy odcinek Natsuiro Kiseki był tragiczny, ledwo przebrnąłem. Drugi wyraźnie lepszy, choć wyjątkowo głupi. Sprawy nie poprawia to, że ocenę wystawiono pewnie po kiepsko wyglądającym pre­‑airze. A „obejrzane” dlatego, że tanuki ma nieprzemyślany/niedopracowany/etc. system, w którym jest to domyślna opcja – sam mam całkiem sporo takich „obejrzanych” na tutejszej liście, których nie chce mi się poprawiać.
        Zaś w przypadku tych jedynek – teoretycznie można by się zastanawiać nad ich wykasowaniem (oczywisty trolling KyoAni haterów), ale z drugiej strony już niedługo dojdzie więcej lepszych ocen, po co prowokować dramy…
    • Avatar
      Costly 23.04.2012 17:41
      Re: O głupocie ludzkiej
      ...to ja tak na nie na temat: nikt jeszcze nie ma nic do powiedzenia na temat samej serii, a już tyle komentarzy! Będzie hit ;D