Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Yatta.pl

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

6/10
postaci: 6/10 grafika: 6/10
fabuła: 3/10 muzyka: 5/10

Ocena redakcji

brak

Ocena czytelników

6/10
Głosów: 192
Średnia: 6,27
σ=2

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Piotrek)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Onii-chan Dakedo Ai Sae Areba Kankeinai yo ne!

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2012
Czas trwania: 12×24 min
Tytuły alternatywne:
  • OniAi
  • お兄ちゃんだけど愛さえあれば関係ないよねっ
Gatunki: Komedia, Romans
Postaci: Uczniowie/studenci; Pierwowzór: Powieść/opowiadanie; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Harem
zrzutka

Próba rzucenia nowego światła na niewygodny dla większości widzów motyw. Czy autorzy sobie z tym poradzili?

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Avellana

Recenzja / Opis

Zawsze zastanawiałem się, czy jeden z najbardziej niewygodnych i obrzydliwych tematów w anime, a mianowicie kazirodztwo, da się poruszyć w sposób całkowicie niewinny i komediowy. Przez długi czas rzucałem wiele zawierających ten motyw serii z krzykiem i grymasem twarzy. Mając w zasadzie dość tego typu produkcji, dałem szansę jeszcze jednej – Onii­‑chan Dakedo Ai Sae Areba Kankeinai yo ne!. Całkowicie zaskoczony początkowymi odcinkami, obejrzałem całość i po raz pierwszy nie zawiodłem się. Co więcej, zostałem pozytywnie zaskoczony.

Akito Himenokouji po sześciu latach rozłąki ma ponownie zamieszkać ze swoją młodszą siostrą, Akiko. Niby wszystko brzmi normalnie i w osobie nieuprzedzonej nie powinno budzić żadnych podejrzeń. Niestety, wszystko się zmienia, gdy poznajemy rzeczoną bohaterkę. Jest ona mianowicie po uszy zakochana w bracie, nie wstydzi się też tego manifestować przed całym światem. W tym momencie miałem naprawdę ochotę zrezygnować z dalszego seansu, jednak twórcy pokazali, że jak się chce i potrafi, to nawet taki pomysł da się spożytkować z korzyścią dla anime. O tym jednak nieco później. Akito należy bowiem do rady uczniowskiej i mieszka w starym apartamentowcu razem z całym wianuszkiem panienek z tejże rady. Oczywiście dziewczyny te w mniejszym lub większym stopniu zalecają się do naszego bohatera, który momentami poddawany jest ciężkim próbom ze względu na ich charaktery. Pod tym względem otrzymujemy tutaj mieszankę wybuchową.

Arashi Nikaido to uczennica drugiej klasy liceum Saint Liliana, a także przewodnicząca rady uczniowskiej, jednak nie bez powodu nadano jej ksywkę Predator. Zaborcza, silna, zdradzająca przy okazji skłonności biseksualne, za obecny obiekt pożądania wybrała sobie Akito, którego próbuje usidlić przy każdej nadarzającej się okazji i każdym możliwym sposobem. Nie waha się rozbierać i używa ciała jako wabika, tym bardziej że publicznie jest znana z nienoszenia bielizny. W skład haremu wchodzi również blondynka Anastasia Nasuhara, będąca amerykańsko­‑rosyjską córką właściciela ogólnoświatowego koncernu. Jest dumna ze swoich umiejętności, wyglądu, a także pozycji w szkole – pełni funkcję wiceprzewodniczącej rady. Ma cięty język i nie waha się pytać o najbardziej intymne sprawy dopiero co poznanych osób, z drugiej strony jednak kocha słodkie rzeczy i posiada ogromną kolekcję pluszowych zwierzątek. Jest również całkowicie niezaradna jeśli chodzi o prace domowe, nie potrafi się nawet rozpakować, zaś w prowokowanych przez siebie erotycznych sytuacjach zmienia się w nieśmiałą, zagubioną panienkę. Jak przystało na prawdziwy harem, bohater nie mógł nie otrzymać także przyjaciółki z dzieciństwa. Ginbei Sawatari to srebrnowłose dziewczę o drobnej posturze, a chociaż początki jej znajomości z Akito do najprzyjemniejszych nie należały, z czasem zostali najlepszymi przyjaciółmi, zaś Ginbei zaczęła żywić do niego głębsze uczucia.

W tym momencie muszę przypomnieć o Akiko, czyli siostrze głównego samca serii. Widziałem wiele anime poruszających wątek kazirodztwa, widziałem też dużo romansów, jednak do tej pory nie spotkałem się z tak fanatycznie zakochaną dziewczyną, która wykorzystuje każdą okazję, aby dobrać się do swego wybranka. Nie krępuje się w najmniejszym stopniu okazywać uczuć, co więcej, rozpowiada o nich każdemu i przy każdej okazji. Za miarę jej obsesji niech świadczy to, że nosi ubrania z napisami w stylu Starszy brat x młodsza siostra i zieje zazdrością w momencie, gdy Akito zbliża się do którejkolwiek innej dziewczyny.

Z powyższego opisu postaci można byłoby wywnioskować, że do wora wrzucono najgorszą możliwą mieszankę postaci. Co więc sprawiło, że anime nie pogrążyło się w wątpliwie atrakcyjnej tematyce zakazanej miłości i kiepskim ecchi? Moim zdaniem wpływ na to miały dwa elementy. Pierwszym z nich jest sam Akito. Naprawdę rzadko widuje się bohatera z tak zdrowym kręgosłupem i podejściem do życia. Chłopak nauczył się ignorować otoczenie, ma też instynkt przetrwania w takim a nie innym środowisku. Być może nie odznacza się heroizmem czy wielką siłą fizyczną, nie ratuje świata, ale ma wszystkie cechy potrzebne, by wytrwać i nie poddać się pokusie wianuszka dziewcząt, co sprawiłoby, że seria momentalnie straciłaby cały urok. Świadomość sytuacji, umiejętność opanowania własnych pragnień seksualnych, zaradność życiowa, spryt i niezwykle rzadka zdolność obrócenia niewygodnej dla siebie sytuacji na swoją korzyść sprawiają, iż Akito stał się nieodłączną częścią sukcesu tej serii.

Drugim elementem jest przedstawienie postaci i historii w sposób absolutnie bezpretensjonalny, luźny, pełen dystansu do tematu. Tutaj brawa należą się zarówno twórcom serii, jak i zapewne autorowi materiału źródłowego. Naprawdę wielką sztuką jest stworzyć kompozycję tego rodzaju elementów, w taki sposób, aby nie odrzuciły widza, a bawiły go niezmiernie. Poległa na tym większość serii o podobnej tematyce, gdzie prędzej czy później fabuła kierowała się ku wielkiemu dramatowi, trudnym wyborom czy przeciwstawieniu się całemu światu. Nie w tym przypadku. Tutaj każdy odcinek zaskakuje widza realizacją swoich założeń, nie zbaczając nawet na moment z kursu komediowego. Oczywiście, są momenty, gdy Akito i Akiko spędzają czas razem w milszej atmosferze (na co dzień chłopak drażni się z nią uparcie), ale nie odniosłem wrażenia, że oglądam coś więcej, aniżeli normalne uczucia brata do siostry. Niewątpliwą zaletą jest zastąpienie ciągłej fabuły konstrukcją epizodyczną, dzięki czemu uniknięto problemu stworzenia spójnej historii, do której takie postaci się po prostu nie nadają. Skupienie się wyłącznie na aspekcie komediowym było strzałem w dziesiątkę. Warto też wspomnieć, że przy okazji wykpiono tutaj wszelkie znane z anime typy żeńskich postaci, a całość sprawiała wrażenie bardzo udanej komedii, podejmującej tematy, które w innych produkcjach zazwyczaj stanowią tylko pretekst do wprowadzania fanserwisu zamaskowanego pod pozorami gagów i kiepskich żartów, mogących rozbawić widza wyłącznie w pobożnych życzeniach scenarzystów. Onii­‑chan Dakedo Ai Sae Areba Kankeinai yo ne! podeszło do sprawy odmiennie, broniąc się skutecznie przed powtarzalnością gagów i unikając błędów innych anime. Oczywiście w serii nie brakuje fanserwisu, jednak jego ilości nie przekraczają granic zdrowego rozsądku, nie jest on również zbyt nachalny, nie sprawia wrażenia głównego tematu i atrakcji serii. Powiedziałbym, że w gruncie rzeczy najwięcej go jest w czołówce, więc naprawdę zachowano pod tym względem wstrzemięźliwość.

Oprawa graficzna nie zachwyca, ale też nie razi. Stwierdziłbym, iż jest całkowicie przeciętna jeśli brać pod uwagę podobne produkcje. Mamy tutaj dość starannie narysowane postaci, które jednak potrafią deformować się podczas przechodzenia w drugi czy też trzeci plan. Tła są niestety biedne, momentami maksymalnie uproszczone, studio używa też zamglenia, aby oszukać widza tam, gdzie potrzebne byłoby zbliżenie na bardziej skomplikowane krajobrazy. Inna rzecz, że nikt raczej nie oczekuje od takiej serii gry światła znanej z filmów Makoto Shinkaia, czy animacji i detali rodem z perełek od Kyoto Animation. O muzyce dużo napisać się nie da. Typowy standard, opening, ending i podkład muzyczny odcinków, który jednym uchem wpada, a drugim wypada. Nie znajdziemy tutaj utworów, których słuchać będziemy długimi godzinami, chociaż wypada pochwalić dopasowanie ich do serii. Zarówno Self Producer w wykonaniu Minori Chihary, jak i Life­‑Ru is Love­‑Ru!! śpiewane przez Liliana Sisters (Ibuki Kido, Minori Chihara, Eri Kitamura oraz Asami Shimoda) naprawdę dobrze pasują do animacji czołówki i zakończenia.

Ta seria naprawdę zaskoczyła mnie pozytywnie. Poleciłbym ją przede wszystkim fanom ecchi, którzy szukają nowego, świeższego podejścia do tematu. Odradzam ją natomiast widzom wymagającym wzruszającego romansu, głębokiej fabuły czy złożonych postaci. Amatorzy komedii mogą znaleźć tutaj coś dla siebie, jeśli nie zniechęci ich tematyka. Naprawdę warto dać temu anime szansę, nieczęsto spotyka się tego typu próby trafienia do widowni oczekującej czegoś innego, aniżeli tylko bielizny.

Piotrek, 22 stycznia 2013

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Silver Link
Autor: Daisuke Suzuki
Projekt: Gekka Uruu, Kousuke Kawamura
Reżyser: Keiichirou Kawaguchi
Scenariusz: Kazuyuki Fudeyasu
Muzyka: Takahiro Andou