Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Forum Kotatsu

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

4/10
postaci: 6/10 grafika: 5/10
fabuła: 3/10 muzyka: 5/10

Ocena redakcji

5/10
Głosów: 2 Zobacz jak ocenili
Średnia: 4,50

Ocena czytelników

4/10
Głosów: 7
Średnia: 3,86
σ=1,55

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Avellana)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Kidou Shinsengumi Moeyo Ken [2005]

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2005
Czas trwania: 13×24 min
Tytuły alternatywne:
  • Moeyo Ken [2005]
  • 機動新撰組 萌えよ剣 [2005]
Tytuły powiązane:
zrzutka

XIX­‑wieczna Japonia jako świat ludzi i youkai. Wyjątkowo wręcz zmarnowany potencjał.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Rewolucja Meiji w Japonii przyniosła gwałtowne otwarcie na zachodnie wpływy. Bardzo szybko do tradycyjnego do tej pory kraju przybyło wiele nowoczesnych wynalazków, potraw, strojów… Ludzie muszą się do tego jakoś przystosować. A co ze wszelkimi bytami nadprzyrodzonymi, określanymi zbiorczo jako youkai?

One też mają swoje miejsce w nowym porządku. Po zarejestrowaniu się mogą normalnie żyć i pracować wśród ludzi… Ba, teoretycznie nawet mogą zawierać z nimi związki. Wielu ludzi jest jednak przeciwnych takiemu brataniu się ras, a wiele youkai nie ma ochoty lub boi się poddawać ludzkim prawom i rejestracji… Dlatego właśnie, by radzić sobie z trudnymi przypadkami i rozstrzygać ludzko-youkaiowe konflikty, istnieje organizacja o nazwie Shinsengumi.

Jej trzon stanowi trójka dziewcząt, córek byłych członków tej drużyny. Hałaśliwa, niecierpliwa i gwałtowna Yuuko Kondo jest przywódcą i doskonałym szermierzem (gdyby tylko te katany tak łatwo nie pękały…) Opanowana i chłodna Toshie Hijikata jest strzelcem wyborowym, nierozstającym się z parą pistoletów. Natomiast domeną najmłodszej z nich, Kaoru Okity, jest magia i zaklinanie demonów. Ich zwierzchniczką jest Oryou Sakamoto, której podlegają także nieco szalony wynalazca i zajmująca się zwykle domem pokojówka­‑pielęgniarka.

Niestety, Shinsengumi nie jest finansowane przez rząd, a to znaczy, że bezustannie znajduje się na granicy plajty. Tę sytuację zmienia powrót studiującego od kilku lat za granicą syna Oryou, Ryuunosukego. Jego talent do interesów sprawia, że organizacja zyskuje wreszcie upragnioną płynność finansową… Ale dlaczego Ryuunosuke cały czas powtarza, że musi wrócić do Szanghaju? Nie można do tego dopuścić! Jak? Najlepiej swatając go z jakąś miejscową ślicznotką, co powinno go skutecznie odwieść od opuszczania Kioto…

Moeyo Ken miało wszelkie szanse stać się sympatyczną przygodową serią z wyraźnymi elementami komediowymi. Biorąc pod uwagę, że za projekty postaci odpowiada tu Rumiko Takahashi, można było mieć nawet nadzieję na coś w rodzaju „Inuyasha – 400 lat później”. Niestety, wszelkie oczekiwania, jakie miałam wobec tej serii, zostały ciężko zawiedzione. Widać wyraźnie, że pani Takahashi przykładała rękę tylko do charakterystycznego rysunku, nikt natomiast nie potrzebował jej pomocy przy scenariuszu…

Początkowo zapowiada się na kolejne przygody związane z poskramianiem rozhukanych youkai, z przewijającym się w tle wątkiem Ryuunosukego. Jest to o tyle ciekawe, że – w odróżnieniu od serii OAV – celem bohaterek nie jest likwidacja demonów, a tylko przekonanie ich, żeby się poddały rejestracji, albo po prostu uspokojenie. Niestety szybko na plan pierwszy wysuwają się podchody w celu odwiedzenia Ryuunosukego od wyjazdu i seria im dalej, tym bardziej dryfuje w stronę haremówki, co gorsza – z elementami ecchi. To, co mogłoby być zabawnym pomysłem na jeden­‑dwa odcinki, jako główna oś fabuły zawodzi całkowicie. Aż do końca mamy luźno powiązane ze sobą jednoodcinkowe historie, niektóre nawet w miarę zabawne, ale wszystkie całkowicie niezdolne utrzymać widza w napięciu. Fabułę rujnuje także będący całkowicie poniżej krytyki finał. Autorom zebrało się na dramatyczną końcówkę, ale nie umiejąc z niej poprawnie wybrnąć, zastosowali najgrubszymi nićmi szyte „zakończenie z kapelusza”, nie mające cienia sensu. Prawie na pewno jest to seria szykowana na dłuższą, której produkcję anulowano – ale to nie jest żadne usprawiedliwienie.

Postaci niczym szczególnym się nie wyróżniają. Dziewczyny są sympatyczne, ale prezentują strasznie standardowe typy czerwonowłosa­‑zapalczywa, białowłosa­‑zimna i niebieskowłosa­‑nieśmiała, nie przejawiając poza tym żadnych dodatkowych cech. Ryuunosuke to łatwo rozpoznawalny typ bohatera haremówek – dobrze wychowany, nawet nie nadmiernie ciapowaty, ale całkowicie niedomyślny w sprawach męsko­‑damskich. Ta jego niedomyślność jest oczywiście źródłem kilku całkiem zabawnych gagów, ale trudno w jakiś zdecydowany sposób żywić do niego sympatię. Całkowitą porażką są natomiast przeciwnicy – trzyosobowa drużyna Tsubamegumi, jako żywo przypominająca gorszą krzyżówkę Zespołu R z Bandą Drombo i mniej więcej równie inteligentna. Naprawdę nie wiem, po co musieli w tym anime występować – ich brak mógłby nieco podnieść ocenę.

Ocena strony graficznej zależy wprost od tego, czy ktoś lubi rysunki Rumiko Takahashi. Dla mnie był to jedyny powód, dla którego wytrzymałam z tą serią, jednakże wielu osobom może akurat taka kreska nie przypaść do gustu. Powiem więc tylko, że najbardziej przypomina wczesne odcinki Inuyashy, co oznacza, że ludzie mają mało charakterystyczne twarze (różnią się kolorami włosów i oczu), natomiast ładnie i pomysłowo zaprojektowane są youkai. Muszę natomiast zmartwić amatorów fanserwisu – jest go tu sporo, szczególnie w początkowych odcinkach, ale przy tym stylu rysowania postaci wychodzi on średnio pociągająco. Animacja mogłaby być zdecydowanie lepsza, szczególnie biorąc pod uwagę, że jedną z atrakcji tego anime mają być walki. Oprawa muzyczna nie wybija się ponad przeciętność, choć nie ma w niej nic odstręczającego – typowa mieszanka komicznych i dramatycznych melodyjek, potrzebnych do podkreślenia odpowiednich scen.

Oglądając OAV Moeyo Ken, miałam wrażenie, że jest to materiał na świetną serię telewizyjną. Po obejrzeniu serii telewizyjnej twierdzenie podtrzymuję: można spokojnie zostawić i świat, i postaci, i – szczególnie – projekt graficzny. Poproszę tylko o zupełnie nowy scenariusz… Haremówek na świecie jest dość, w dodatku znacznie lepszych. Nie polecam.

Avellana, 10 listopada 2005

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Picture Magic, Trinet Entertainment
Autor: Ouji Hiroi
Projekt: Kazuo Takigawa, Rumiko Takahashi
Reżyser: Toshikatsu Tokoro
Scenariusz: Junki Takegami
Muzyka: Noriyasu Agematsu