Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

NiuCon 8 - konwent

Komentarze

Uchouten Kazoku

  • Avatar
    A
    Chmura 14.03.2016 23:16
    oh ah
    Bardzo dobra seria, oceniłam na 9. Niestety, jest raczej mało uniwersalna i pewnie lepiej się ją ogląda osobom zainteresowanym japońskim folklorem i kulturą lub przynajmniej trochę obeznanym. Przypadkiem zaliczam się do tej drugiej grupy i całkiem przyjemnie mi się oglądało (a może to dlatego, że niedawno akurat przytrafiła mi się przyjemność obejrzenia filmu przyrodniczego produkcji japońskiej właśnie o zamieszkujących teren świątyni jenotach). Spodobała mi się ta historia, z odcinka na odcinek coraz bardziej wciągająca, także niektóre postacie były ciekawe, chociaż z drugiej strony część z nich nie była najlepiej dopracowana, tylko potraktowana raczej powierzchownie. Za to nie bardzo przypadła mi do gustu kreska, rysunek postaci był nieco dziwny, ale głównie chodzi mi o tła. Tutaj niby były szczegółowe i dopracowane, ale ten styl nie podobał mi się wcale, były zbyt ostre i nie tyle kolorowe, co pstrokate, przez co traciły na głębi, rozpraszały i były mało czytelne. O mojej wysokiej ocenie na pewno przesądził finał tej serii. Moim zdaniem po prostu mistrzostwo, powalił mnie na ziemię w konwulsjach śmiechu.
    • Avatar
      jolekp 15.03.2016 18:24
      Re: oh ah
      jest raczej mało uniwersalna


      Nie powiedziałabym. Przecież tak naprawdę Uchouten Kazoku opowiada o bardzo uniwersalnych ludzkich sprawach –  kliknij: ukryte  i wiedza o tym, czym są tanuki i tengu nie jest wcale do niczego potrzebna. Ten cały folklor to w sumie tylko otoczka, dodająca blasku i humoru, ale jednak sama w sobie nie będąca najbardziej istotnym elementem. Albo może tylko tak mi się zdaje, bo moja wiedza o japońskiej kulturze kończy się na anime i „Shogunie” przeczytanym do połowy, a Uchouten Kazoku i tak ma u mnie dyszkę z gwiazdką. W każdym razie, jak ktoś się nie zna, to też może śmiało się za ten tytuł brać i coś z niego wyciągnąć.
      Już zdecydowanie cięższe i bardziej hermetyczne było pod tym względem „Hoozuki no Reitetsu”, z którego właściwie nie da się czerpać pełnej radości bez głębszej znajomości tematu.
  • Avatar
    A
    Lenneth 27.09.2014 01:46
    Nietuzinkowe
    Mam problem z wystawieniem tej serii oceny liczonej w gwiazdkach. Bo obiektywnie, to jest naprawdę dobre, niebanalne anime, wyróżniające się na plus w zalewie sztampy o szkolnych klubach czy licealistach ratujących świat, ale subiektywnie – nieszczególnie przypadło mi do gustu.

    Obiektywnie doceniam m.in. nietuzinkowy pomysł, zgrabną fabułę (scenki „o niczym” z czasem zaczęły układać się w logiczną całość), udane mieszanie powagi z humorem, prześliczne tła, dopracowaną kreację postaci oraz ich relacji.

    A subiektywnie – nie moje klimaty, za mało akcji (w sensie: jakichkolwiek wydarzeń, niekoniecznie takich jak z filmu sensacyjnego), za mało absurdalnego humoru, za dużo snucia się po ekranie i niespiesznych dialogów, które jakoś nieszczególnie zmuszały mnie do zadumy nad kondycją człowieka (jenota) we współczesnym świecie. Były momenty, w których chichotałam na głos (Kinkaku i Ginkaku ubawili mnie bardziej, niż mogłabym przypuszczać) i takie, w których wzruszyłam się do łez (wątek żaby w studni był naprawdę fenomenalny i poruszył we mnie czułą strunę), ale mimo wszystko nie mogłam otrząsnąć się z lekkiego znudzenia, które towarzyszyło mi w większości odcinków.
  • Avatar
    A
    MrKrzychu 4.09.2014 09:42
    Uchouten Kazoku
    Uchouten Kazoku okazała się zupełnie inną serią niż sobie wyobrażałem. Oryginalna fabuła sprawiła iż, ukończenie jej było priorytetem podstawowym. Twórcy z P.A. Works odwalili kawał dobrej roboty. Moja ocena 8/10.
  • Avatar
    A
    kapplakk 24.03.2014 22:17
    Zakończenie do bani, ale warto obejrzeć.
    Seria inna niż wszystkie, nietypowa, o niecodziennym klimacie.
  • Avatar
    A
    PaSaT 3.02.2014 22:54
    Oryginalne
    Anime urzekło mnie swoim brakiem sztampowości, a także ciekawymi postaciami. Był też mój ulubiony dreszczyk „Rety, co będzie dalej?!”, połączony z oryginalnym światem przedstawionym. Znajdą się tacy, którzy na samą myśl o tym anime będą mieć zawroty głowy i duszności, będą i tacy, których ono wchłonie i zatrzyma w fotelu do samego końca. A niektórzy zapomną o animcu w niedługi czas po jego obejrzeniu.

    Mi osobiście anime pozostanie w pamięci na długi, długi czas. Ze względu na swoją oryginalność i masę ciekawych pomysłów, nierówny świat i… ekscentryzm :)
  • Avatar
    A
    Bawmorda 22.01.2014 10:17
    Perełka?
    Perełka???????
    Osobiście zmęczyłem 10 odcinków Uchouten Kazoku i czuje się osobiście zbrukany, zastanawiając się dlaczego nie porzuciłem serii po pierwszym epizodzie, główny bohater Yasaburou wg mnie to skończony idiota, który powinien trafić w drugim epizodzie na piątkowe spotkanie jako danie główne i na tym powinno to anim się skończyć. Dla mnie wyjątkowa strata czasu – stanowczo odradzam tą serię.
  • Avatar
    A
    Yuffy 20.01.2014 18:17
    Uchouten Kazoku
    Według mnie anime jak najbardziej godne polecenia. Mimo swej skomplikowanej i złożonej fabuły, którą naprawdę ciężko wytłumaczyć, potrafi urzec, a tym samym zainteresować widza. Tak przynajmniej było w moim przypadku. Mogę nawet dodać, że miło mnie zaskoczyło, bo po prostu nie spodziewałam się tak lekkiego oraz miłego seansu.
    Wśród zalet śmiało można wymienić wyraziste (aż nadto) postacie, które nie sposób zapomnieć nawet po dłuższym czasie od obejrzenia. Zwłaszcza mam tutaj na myśli Benten, która z pozoru wydaje się być chłodna i bezwzględna, to w rzeczywistości ma w sobie jeszcze tę (malutką) cząstkę zwykłego człowieka, zachowaną z czasów młodości, przez którą tęskni za prawdziwym, pełnym ludzkich emocji, życiem. W Yasaburou natomiast najbardziej spodobała mi się jego rodzinność, którą osobiście sama bardzo sobie cenię. Żałuję tylko, że nieco więcej czasu nie poświęcili dla Kaisei, bo naprawdę już od początku spodobała mi się jej postać. Ale z drugiej strony, gdyby twórcy mieli tak mocno skupiać się na każdej z postaci to anime liczyłoby znacznie więcej odcinków, co według mnie mogłoby poważnie zaszkodzić.
    Od strony technicznej warto wspomnieć o kresce i animacji, dodające anime niepowtarzalnego uroku oraz klimatu. Nieprędko zapomnę ten tramwaj mknący po ulicach Kioto bądź liście spadające w którymś z odcinków. Jednakże, najbardziej podczas oglądania pierwszych odcinków, jakoś nie potrafiłam przyzwyczaić się do wyglądu uszu bohaterów, chyba po raz pierwszy przy oglądaniu anime zwróciłam na to uwagę, ale z czasem się do nich przyzwyczaiłam, bo zwyczajnie przyćmiła to cała oprawa graficzna. A muzyka? Opening oddawał charakter całego anime – zwariowany, szalony, zaś ending i pojawiające się w nim obrazki z Benten nadawały pewnej lekkości, a przez co doskonale się równoważyły. Sam soundtrack też jest w porządku, chociaż nie będę ukrywać, iż momentami mnie denerwował.
    Moja ocena to zasłużone 8,5/10.
  • Avatar
    A
    Irja 19.01.2014 16:03
    specyficzne!
    Grafika piękna…ale fabuła momentami mnie irytowała. I właściwie przez większość seria była o „niczym” dopiero po połowie zaczęło się co nieco wyjaśniać.
    Seria na pewno godna obejrzenia ale bardzo mnie nie zachwyciła.
  • Avatar
    A
    ursa 7.10.2013 15:41
    (nie) do rozgryzienia
    pierwsze kilka odcinków – jakże świeży i ożywczy zachwyt: grafiką, bohaterami, czymś nowym i oryginalnym. a potem: co to jest? co się w tym kryje? oni tak na poważnie z tym jedzeniem tanuki? to ma być apologia japońskiego fatalizmu czy wręcz przeciwnie?? i o co chodzi z Benten??? po trzynastu odcinkach nadal nie wiem…
    wiem jedno: dawno nie zachwyciły mnie tak postaci, i to prawie wszystkie, zarówno z wyglądu (łącznie z tymi spłaszczonymi uszami, które w pierwszej chwili mnie przeraziły, ale po 10 minutach były już częścią uroku), jak i charakteru. szczególnie trójka: Yasaburo, profesor Akadama i Benten to majstersztyki, kreacje złożone, głębokie i w swych niekonsekwencjach aż do bólu konsekwentne. przerażająco i fascynująco ludzkie. relacje między nimi pokazano tak subtelnie i realistycznie, a przy tym praktycznie bez słów, że po prostu nie znajduję adekwatnych wyrazów uznania.
    oczywiście centrum tajemnicy jest Benten, femme fatale trzech światów, otulona zapierającym dech seksapilem i nieskończonym smutkiem. o takich jak ona jedni pisali poematy, inni się pojedynkowali albo strzelali sobie w usta… czego pragnie, co ją smuci, czym się kieruje? nie dowiemy się, i chyba to właśnie jest w niej tak pociągające. wymyka się wszelkim próbom zrozumienia i wciśnięcia w ramy. podobnie Yasaburo i profesor – są zbyt złożonymi postaciami, by zamknąć ich w paru słowach. takoż Yaijiro, żaba w studni wspomnień i wyrzutów sumienia, czy sam Souichiro, którego nie ma, a tak bardzo jest i na tak wiele sposobów – w swoich synach.
    zinterpretować fabuły się nie podejmuję, czekam z niecierpliwością na recenzję lub jakąś dyskusję.
    naprawdę, to trzeba zobaczyć i samemu (spróbować) wyrobić sobie zdanie.

    • Avatar
      tamakara 8.10.2013 20:23
      Re: (nie) do rozgryzienia
      przyszłam tutaj napisać właściwie to samo :)
      co do fabuły, rzeczywiście trudno ją zinterpretować. myślę, że przydałyby się do tego szybkie studia nad zen. Z jednej strony historia jest wybitnie prosta, z drugiej wymyka się słowom, dokładnie jak piszesz.
       kliknij: ukryte 
      • Avatar
        ursa 9.10.2013 08:36
        Re: (nie) do rozgryzienia
        tak, to może być to z Benten; chociaż myślę, że może bardziej chodzi o to, że ona sama nie wie,  kliknij: ukryte  chyba chce gdzieś należeć, ale jednocześnie nie chce więzów. fascynująca postać, choć nie jestem pewna, czy ją lubię :]
        • Avatar
          tamakara 9.10.2013 22:41
          Re: (nie) do rozgryzienia
          Nie wiem, czy ona nawet chce być lubiana ;) całkiem dobrze odnajduje się w roli nemesis.
           kliknij: ukryte 
          • Avatar
            ursa 10.10.2013 08:41
            Re: (nie) do rozgryzienia
            hee, „przeszło jej”, podoba mi się. to takie ludzkie ;) no tak, ma profesora owiniętego wokół małego palca, to oczywiste, ale ostatnią scenę jednak odczytałam inaczej, kiedy  kliknij: ukryte  trzymanie się z piątkowym klubem to według mnie oznaka, że lgnęła jeszcze do dawnego (jak dawnego? good point ;) ludzkiego życia, a może rzeczywiście mściła się w pewien sposób na tych, którzy go jej pozbawili  kliknij: ukryte  to najdziwniejsze i najstraszniejsze w całej tej sprawie, aż trudno ugryźć temat. to cała ona, można interpretować i interpretować :)
  • Avatar
    A
    Shirokami 2.10.2013 00:30
    Cóż co sezon studia anime zalewają nas lawiną tytułów anime. Znaczna ich część jest czymś co wiekszość osób sobie odpuszcza, albo po rpostu później żałuje, że zaczęło daną serię, sa i takie którer sie przyjemnie ogląda, ale nic wybitnego. Trecią grupę stanowią serię które wciągają, ale na dobrą sprawe nie mamy nic czego byśmy nie widzieli i mamy czwartą grupę. Niezwykle nieliczną (niestety, a może i stety) tzw. Perełki. Omawiany tutaj tytuł ewidentnie zasługuje do zaliczenia do 4 grupy.
    Myślę, że jak żaden z fanów tej serii, nie umiałby powiedzieć o czym to jest. (bardzo współczuje recenzentowi, kiedy będzie miał pisac o czym jest fabuła). I w sumie gdyby się nad tym zastanowić jest to seria o niczym. Czy to stanowi wadę? Dla mnie osobiście nie.
    Postacie, najmocniejsza i zarazem dość skomplikowana część tej serii. Gdyż mamy grono bohaterów, z czego dwójka zasługuje na szczególne uznanie, pewnie przez ich tajemniczość. Mowa tu o Tanuki Yasaburo i człowieku Benten.
    Do moim ulubieńców mimo wszystko zalicza sie pewien podstarzały tengu, o nazwisku, którego chyba żaden polak by nie wymówił :D Przezabawna postać, szczególnie w ostatnim odcinku, jak się pokazał, myślałem, że spadnę z krzesła xD
    Może żeby z tego nie robić recenzji napiszę krótko oceny:
    Fabuła: 7/10
    Postaci: 10/10
    Grafika: 9/10 (choć wachałem sie czy 10 nie dać)
    Muzyka: 8/10
    Wychodzi 8,5/10, czyli seria dostaje ode mnie zasłużone 9/10 i gorąco polecam ją każdemu, (Byle tylko nie pytali o co w niej chodzi ;D)
  • Avatar
    A
    Kysz 1.10.2013 23:06
    To jest chyba najdziwniejsza seria, jaką przyszło mi oglądać w tym sezonie. Z jednej strony, jakby mnie ktoś zapytał, na czym tak właściwie się ona opiera, o czym jest tu fabuła i jaki jest jej sens, to przyznam, że miałabym problem z udzieleniem konkretnej odpowiedzi. A jednak było to tak niesamowite, tak oryginalne i wciągające, że jestem nią urzeczona!
    O bohaterach mogłabym się rozpisywać i rozpisywać, a i tak nie zdołałabym uchwycić tego, co w nich najlepsze. Ot, chociażby taki Yasaburou. Przez 13 odcinków nie zdołałam się jakoś przekonać co do tej postaci. Po prostu zupełnie nie potrafiłam go rozgryźć, momentami mnie irytował nawet, a uważam, że jest to jeden z lepiej wykreowanych głównych bohaterów, jakich dane mi było oglądać. On się z jednej strony nie wyróżnia jakąś szczególnie jaskrawą cechą charakteru, a przy tym jest tak charyzmatyczny, że ciężko mi będzie o nim zapomnieć.
    Natomiast najbardziej rozkochała mnie w sobie postać Benten, która była kolejną wielką zagadką Uchouten Kazoku. To naprawdę niezwykle silna psychicznie kobieca postać i już samo to zasługuje na wielki plus. Ale było w niej też coś niezwykle smutnego, nawet nie wiem co – to po prostu takie jakieś moje ulotne wrażenie, mocno spotęgowane endingiem. Naprawdę strasznie ją polubiłam.
    Także strona graficzna zasługuje na pochwały, przede wszystkim za oryginalność i nie schodzenie z jakości na dalszym planie (popatrzcie na te tłumy ludzi w tle!). Niestety czasami coś zgrzytało i na przykład w niektórych scenach widać jakby zakrzywienie przestrzeni.
    Muzycznie też było świetnie. Opening to zupełnie nie mój gust, za to ending pokochałam niemal od początku. A jeszcze te nutki w tle, stylizowane na bardziej tradycyjną japońską muzykę – cudo!
    Od początku nie wiedziałam czego się spodziewać po tym tytule i nadal nie wiem co tak naprawdę dostałam. Mimo wszystko było to wspaniałe i za ten mętlik w głowie jestem w stanie wystawić tutaj nawet ocenę 9/10, nawet mimo tego, że jednak gdzieś w tym zachwycie nie umknęły mi drobne błędy i „gorsze momenty” serii^^
  • Avatar
    A
    JPP 4.09.2013 03:49
    Anime ciekawe i to nawet bardzo. Wciąż zostało parę odcinków do końca, ale z łatwością mogę stwierdzić, iż obejrzeć warto!

    Ps. lubię opening.
  • Avatar
    A
    ja 22.08.2013 01:02
    To anime mnie obrzydza… Gdy poruszane są wątki jedzenia tanuki po prostu robi mi się niedobrze. Niby tanuki to nie ludzie, ale posiadają ludzką inteligencję, potrafią zmienić formę na ludzką itp. Więc dla mnie jedzenie ich to jak kanibalizm. Ohyda. A ponadto nie potrafię zrozumieć jak można zjeść stworzenie z którym zawiązało się jakąś sympatię, rozmawiało się z nim itp. Spróbujcie zjeść swojego pieska lub kotka… Straszne jest to anime i oglądam tylko dlatego, że nie lubię porzucać.
    • Avatar
      nie ja 25.08.2013 21:55
      W życiu czytałem już wiele bzdurnych argumentów, ale ten jest chyba najgłupszy z możliwych. Nie rozumiem co w tym obrzydliwego. Przecież oni nie pokazują żadnych scen gotowania czy spożywania tanuki. Człowieku udzielaj się na forum dla wegetarianów! Po takim komentarzu ludzie będą sobie wyobrażać, że Bóg wie co się tam dzieje i mogą nie mieć świadomości, że to tylko odczucia jakiegoś przewrażliwionego wariata. Poza tym nie wiem czy masz świadomość, że właśnie na tym polega główny wątek tego anime. Dla ludzi z „Piątkowego klubu” tanuki to zwierzę takie samo jak kurczak czy świnia. Oni nie myślą o tym tanuki jak o człowieku. Inaczej oczywiście patrzy na to rodzina ugotowanego. Dziwi mnie jednak, że również jakikolwiek widz może mieć problem ze zrozumieniem tego zagadnienia.

      Anime jest bardzo urokliwe i to nie tylko przez wzgląd na piękną stronę graficzną. Gdzieś wśród tych prozaicznych rozmów przemycane są zupełnie inne bardziej wartościowe treści. To nie jest anime akcji. Wprost przeciwnie: wszystko w tej serii toczy się wolno, ale na pewno nie można o niej powiedzieć, że jest nudna. Jeśli tylko usiądziemy do tej serii z odpowiednim nastawieniem i świadomością, że to nie jest kolejna głupkowata do granic możliwości seria, to jestem pewny, że szybko znajdziemy się pod jej urokiem. Wtedy też będziemy czerpali dużo radości z jej oglądania, bo to naprawdę fajne, lekkie i przyjemne anime.
    • Avatar
      Sezonowy 25.08.2013 23:27
      Choć zupełnie nie zgadzam się z Tobą w kwestii obrzydliwości motywu zjadania jenotów przez ludzi i uważam ten wątek za świetny (z kilku względów), to chcę zwrócić Twoją uwagę na pewien element, który wynika bezpośrednio z kuchennego podejścia jednej strony do drugiej.

      To nie samo jedzenie jest tu elementem najbardziej dramatycznym: jest nim, w najbardziej brutalnym wymiarze, jaki można sobie wyobrazić, kwestia przygotowania tanuki do zjedzenia. Bo przecież zwierzę trzeba wcześniej zabić. A tu, bez dwóch zdań, jest to zabijanie istoty praktycznie równej człowiekowi. Brata w rozumie. Sąsiada. Tym bardziej, że tradycja zjadania tanuki jest tak nowa i świeża, jak grupa, która ją wprowadziła. Mogli wybrać zamiast niej inną, choćby taniec dookoła świętego drzewa, połączony z rytualnym piciem alkoholu. Zamiast tego zdecydowali się na zabijanie i zjadanie przedstawicieli innej rasy rozumnej, bynajmniej nie dla walorów smakowych tanukowego mięsa. Z pewnością waga tego ceremoniału daleko wykracza poza deklarację bycia na szczycie piramidy pokarmowej.

      Anime tego raczej nie pokaże, ale łatwo mogę sobie wyobrazić, jak jedno z Siedmiorga Bóstw (najprawdopodobniej profesor, bo to on deklarował uwielbienie dla sztuki kulinarnej), podrzyna gardło swemu niedawnemu rozmówcy i pozwala mu się wykrwawić. Ta nieopowiedziana scena, która przecież musiała zaistnieć zanim podano danie na stół, wywarła na mnie duże wrażenie, bo mogę jeszcze zrozumieć to, że da się wybaczyć zjedzenie ojca (w końcu już nie żył, więc jaka różnica), ale trudno mi uwierzyć, że da się przejść do porządku dziennego nad tym, że osoby, w których towarzystwie bawisz się i biesiadujesz, wcześniej twego ojca zabiły. Z zimną krwią. Trzeba przyznać, że nadaje to relacjom między bohaterami napięcia i dramatu, nie ułatwiając wzajemnych stosunków. Ładnie pokazano to w przypadku głównego bohatera i jego uczuć do Benten: fascynacji połączonej z poddaniem się i rezygnacją. Determinizmem. Nie mogę się doczekać by zobaczyć, jak to się rozwinie.

      Między innymi właśnie dlatego ten serial tak bardzo mi się podoba, bo jest w nim ukryta doza brutalności i dramatu, której na pierwszy rzut oka wcale nie widać, ale które łatwo sobie dopowiedzieć. Niejednoznaczność postaci, charakterów, relacji, zachowań.

      Wszytko to jest bardzo, ale to bardzo fajne.
    • Avatar
      BS 18.09.2013 13:37
      A ja się zgadzam z „ja” , musiałm porzucić to anime po tym odcinku w ktorym pokazane bło jak ten stary gościu  kliknij: ukryte a „nie ja” zareagował trochę za ostro , może jego to nie obrzydza ale niec uszanuje że niektórych TAK

      Zamaskowano spoiler. Moderacja
  • Avatar
    A
    Naija1 31.07.2013 11:37
    Zobaczymy
    Moje wrażenia po pierwszym odcinku: lekki nieogar o co w tym anime właściwie biega, ale ludzie -strona wizualna!! To anime jest piękne! Zakochałam się w tej animacji, a główny bohater jest super! Proszę mi wybaczyć tę ekscytację :) Mimo, że po tym pierwszym odcinku nic właściwie nie wiadomo co się jeszcze wydarzy, to mam nadzieję, że anime będzie miało jakąś spójną fabułę :D Zapowiada się naprawdę ciekawie.
  • Avatar
    A
    tony 30.07.2013 19:30
    Jakieś to takie nijakie i nie wiadomo oczym. Zero tematu przewodniego czy czegokolwiek – ot parę zwitków o tym i owym, ciapa papa nie wiadomo co.
  • Avatar
    A
    blue 27.07.2013 15:50
    Naprawdę jestem mile zaskoczona tym anime…jak dla mnie to jedna z lepszych serii tego sezonu…oby następne odcinki były tak samo dobre albo i lepsze;)
  • Avatar
    A
    tamakara 8.07.2013 11:01
    Taka sytuacja nie przytrafia mi się często: zasiadłam do oglądania nie spodziewając się niczego ciekawego, nawet trochę niechętna, a zakochałam się jeszcze przed rozpoczęciem openingu. To dopiero pierwszy odcinek i nie będę się spieszyć z ocenami, ale wszystko co przychodzi mi do głowy to superlatywy. Animacja, muzyka, bohaterowie… ojej, BOHATEROWIE! Zapowiada się coś naprawdę nietuzinkowego i mój osobisty faworyt sezonu.