Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Dango

Komentarze

Kill La Kill

  • Avatar
    A
    zakuro5 25.06.2017 22:05
    anime ujęło mnie za serce z zupełnego zaskoczenia. od początku świeciło cudownie szybkim tempem, świetnym poczuciem humoru, fantastycznymi seiyuu i świeżą, wspaniałą animacją. z początku przewracałam oczami na wszechobecną nagość i uważałam ją za zwyczajny fanserwis przykryty cienką warstwą usprawiedliwień fabularnych, ale wraz z rozwojem fabuły owe na pozór wciśnięte na siłę usprawiedliwienia przekonywały mnie coraz bardziej. plus po jakimś czasie bohaterowie naprawdę zdobyli moją sympatię. przy odpowiednim, nie za bardzo poważnym ale otwartym na zaakceptowanie istnienia jakiejś głębi, podejściu można naprawdę dobrze spędzić czas. 9/10
  • Avatar
    A
    Filippiarz 7.07.2016 21:41
    Otrzymałem więcej niż się spodziewałem
    Jest jakis problem z moim kontem, więc jeszcze raz – Jestem fanem Hiroyuki Imaishi od „Dead Leaves” i do aktualnego jego anime podchodziłem z dystansem – wiecie – sporo złych wibracji i recenzji… Niepotrzebnie – KLK to petarda, która wybucha w dłoni – niby wiedziałem czego się spodziewać, a i tak zostałem zupełnie oszołomiony tym, co dostałem…
    Przecudna „kreska” (od zawsze ją kocham), świetna animacja, muzyka i fabuła która wystrzeliwuje mózg w kosmos…
    Przepiękne walki prześlicznych kobiet (ten zabójczy MILF!!!), męscy protagoniści są wspaniale męscy – każdy po swojemu, ale każdemu należy się szacunek za to jak swoja męskość reprezentuje, nawet „fioletowym sutkom” ;)
    Z tego co właśnie wyczytałem jest tu masę odniesień do historii Japonii i odniesień do faszyzmu i Orwella.
    Kudos, świetne anime
  • Avatar
    A
    Filippiarz2 7.07.2016 01:39
    Otrzymałem więcej niż się spodziewałem
    Jestem fanem Hiroyuki Imaishi od „Dead Leaves” i do aktualnego jego anime podchodziłem z dystansem – wiecie – sporo złych wibracji i recenzji… Niepotrzebnie – KLK to petarda, która wybucha w dłoni – niby wiedziałem czego się spodziewać, a i tak zostałem zupełnie oszołomiony tym, co dostałem…
    Przecudna „kreska” (od zawsze ją kocham), świetna animacja, muzyka i fabuła która wystrzeliwuje mózg w kosmos…
    Przepiękne walki prześlicznych kobiet (ten zabójczy MILF!!!), męscy protagoniści są wspaniale męscy – każdy po swojemu, ale każdemu należy się szacunek za to jak swoja męskość reprezentuje, nawet „fioletowym sutkom” ;)
    Z tego co właśnie wyczytałem jest tu masę odniesień do historii Japonii i odniesień do faszyzmu i Orwella.
    Kudos, świetne anime
  • Avatar
    A
    Nixx 9.01.2016 05:15
    Seria jest super. recenzant oczywiscnie nie rozumie ze Kill la Kill nie nalezalo brac na powaznie.
  • Avatar
    A
    Saber 2.01.2016 18:31
    Seria genialna i warta zobaczenia, jeśli ktoś ma dystans do tego co ogląda i trafi do niego specyficzne poczucie humoru i absurdalność akcji.
    Bohaterowie są świetni (Satsuki!), elementy komediowe kompletnie trafiały do mnie (na specjalną uwagę zasługuje tu Mako, uwielbiam), akcja gna w bardzo szybkim tempie, nie ma miejsca ani czasu na nudę, zawsze coś się dzieje. Idealnie pasująca jest do charakteru serii grafika, specyficzna kreska i animacja. Jest kolorowo i wybuchowo, ale przy tym ogląda się lekko i nie przyprawiało mnie o uczucie zmęczenia. Zdecydowanie rewatchable.
    Jeśli komuś nie spodoba się już na poczatku, to nie ma sensu brnąć w to dalej, bo seria utrzymuje swój klimat przez cały czas od początku do końca. Jest szalona, absurdalna, szybka i jeżeli założenia odpowiadają widzowi, to ma szansę na świetną rozrywkę.
    Bywały nieco słabsze momenty, są niezaprzeczalne wady, ale w tym wyjątkowym wypadku nie mogę nie przymknąć na nie oka będąc tak zadowolona z całości. 10/10.

    No i jeszcze, skoro już wszyscy porównują Kill la Kill do TTGL… to drugie jest bardzo, bardzo dobre, ale jednak KLK>TTGL.
    • Avatar
      thorn 3.01.2016 20:17
      Potwierdzam. KlK to taki pozytywny mózgotrzep- jak ktoś nie da się porwać, tylko zacznie rozkładać odcinki na czynniki pierwsze, to nie będzie miał z tej serii frajdy. Podobnie jak z No Game No Life albo TTGL.

      A jeszcze odnośnie tego ostatniego. Chociaż nie sposób uciec od porównywania z KlK, to wydaje się, że obie serie uderzają do trochę innej widowni, nawet jeśli bazują na mega zbliżonym schemacie: TTGL ma w przerwach między radosną rozwałką więcej dramatyzmu, którego w KlK aż tak się nie odczuwa.
      • Avatar
        Saber 3.01.2016 21:05
        „pozytywny mózgotrzep” – świetnie ujęte. :D

        I zgadzam się co do tego drugiego. Dodam jeszcze, że TTGL jest często nazywane serią podnoszącą na duchu, a dla mnie właśnie przez ten dramatyzm, choć nie jakiś bardzo wielki, nie miało aż tak pozytywnego wydźwięku, a nawet byłam przybita po końcówce. KLK nie przyprawia mnie wcale o takie uczucia.

        Skoro już piszę tu kolejny komentarz, to wspomnę jeszcze o czym zapomniałam pisząc za pierwszym razem, a mianowicie o muzyce. Soundtrack tej serii jest genialny, jestem w nim totalnie zakochana.
        • Avatar
          thorn 3.01.2016 22:15
          No przynajmniej samo zakończenie i tu i tu pociągnięte podobnie,  kliknij: ukryte 

          A soundtrack też propsuję. A jeszcze bardziej bym propsował jakby sobie dali spokój z rapem w „Don't lose your way”.
  • Piotrek20 2.08.2015 14:32:01 - komentarz usunięto
    • Shito66 2.08.2015 14:32:31 - komentarz usunięto
  • Avatar
    A
    Mirajane 17.07.2015 04:20
    Dużo golizny i absurdu, czyli czemu mi się podobało
    Bałam się podchodzić do tego anime, a powiązania z Gurren Lagann nie pociągały. Do obejrzenia zachęciła mnie popularność serii i absurdalny humor. Cóż, tutaj się nie zawiodłam. Zniszczyło mnie to, że  kliknij: ukryte 
    Cóż, za dużo walk, za mało fabuły, ale jak już zaczęto ją tłumaczyć, to mnie kopara opadła. Uważam, że to co przemyśleli zrobiło wrażenie. Kreska okropna, nie ma co. Paskudna i tyle, ale biorąc pod uwagę charakter serii ujdzie.
    Mnie w „Kill la Kill” najbardziej bawiło trio Ryuko, Mako i Senketsu xD Wymiatali, bardzo mi się ich relacje podobały.

    Na koniec 7/8, bo bardzo szybko poszła mi ta seria i miałam z nią dużo zabawy~! Może ciut za dużo, bo do arcydzieła mu daleko, ale porządna dawka rozrywki i humoru jak najbardziej~!
  • Avatar
    A
    Twelve 12.02.2015 20:24
    24 odcinki ciągłego młócenia się i walk. Na palcach jednej ręki można wyliczyć ile odcinków nie skupiało się na walce, a na wyjaśnieniu tego czy tamtego. Nie jest to jakaś szczególna wada, ale w połowie serii stało się to trochę nudne. Poza tym mamy walki przesycone fanserwisem, wybuchami i krzykami jak w filmach Michael Baya. Muzyka mojego ulubione kompozytora mnie nie zawiodła.

    PS: Mistrzowski opis cycków w ostatniej części recenzji.
  • Avatar
    A
    Nefarius 27.01.2015 08:21
    Ekipa z Man at Arms naprawdę zaszalała tworząc nożyce Ryuuko : [link]
    :D
  • Avatar
    A
    Airlick 13.12.2014 01:39
    1984 na wesoło.
    Parafrazując dylematy na temat noszenia ubrań z Kill la Kill – nie wiem, czy KlK jest anime tak głupim, że aż śmiesznym, czy tak śmiesznym, że aż głupim. Na pewno jest – żeby wymienić zalety – absurdalne, miejscami naprawdę zabawne, a do tego przeładowane nawiązaniami do kultury, zarówno masowej, jak i wyższej. Zastanawia mnie, dlaczego ludzie tego nie widzą i piszą, że ta seria jest czysto rozrywkowa. Czyżby niedouczenie?

    Przecież KlK czerpie całymi garściami z zupełnie różnych źródeł. Ale po kolei.

    Cała Akademia jest zorganizowana niemal identycznie, jak Oceania w „Roku 1984”. Mamy Wielką Siostrę w osobie Satsuki, która kontroluje wszystko, decyduje o życiu każdego mieszkańca, ale jednocześnie jest symbolem. Pod nią Wewnętrzna Partia, czyli Trzy- i Dwugwiazdkowcy, Zewnętrzna Partia, czyli Jedno- i Bezgwiazdkowcy, a na koniec prole, czyli rodziny uczniów, którym zależy tylko na, cytując krula Korwina, żarciu i życiu. Jest nawet Goldstein, czyli sama Ryuuko – wróg publiczny i kozioł ofiarny… Że już nie wspomnę o haśle Satsuki, które jest parafrazą trzech zasad angsocu – „Wojna to pokój, wolność to niewola, ignorancja to siła”.

    Pozostając przy kulturze wyższej, można wspomnieć o tym, że w soundtracku wykorzystaną całą masę utworów zachodnich kompozytorów muzyki klasycznej – na YT są kompilacje, można poszukać.

    Ale są też i lżejsze nawiązanie. Ogólnie od pierwszego odcinka miałem wrażenie, jakbym oglądał kolejne dzieło Tarantino. Inspiracje są ewidentne – masa czarno­‑białych retrospekcji, absurdalny humor i zabawa konwencjami – oczywiście, to wszystko pojawia się nie tylko u Tarantino, ale tylko u niego można zobaczyć to wszystko. To jest charakterystyczne. Ktoś może powiedzieć, że to tylko moje wrażenie, tyle że w jednej scenie pojawiają się w tle postacie z Pulp Fiction, co powinno stanowić wystarczający dowód.

    Zresztą z ciekawości poszukałem teraz listy nawiązań w KlK, i jest ona imponująca, chociaż głównie dotyczy innych anime. Tak czy inaczej, za to tej bajce należy się duży plus.

    Na tym niestety jednoznaczne pozytywy się kończą. Może ujmę to tak – KlK jest wyjątkowo chwiejnym anime pod względem poziomu. Z jednej strony jest tak absurdalne, że nie sposób nie parsknąć śmiechem przy wielu okazjach. Zwłaszcza Plaża Nudystów rozbrajała mnie od początku do końca. Z drugiej strony, po pewnym czasie ciągłe walki, które praktycznie nigdy nie przynoszą rozstrzygnięcia, robią się po prostu nużące. To jest według mnie największa wada KlK. Do tego pod koniec twórcy w dużej mierze porzucają humor i idą pełną parą w shounenowanie. Wychodzi z tego gniotowate zakończenie, wypełnione walkami na poziomie walk z Claymore – a kto widział Claymore, ten wie, jak żałosnie słabe były walki w ostatnich odcinkach.

    Co do postaci mam mieszane uczucia. Nienawidzę postaci służących tylko jako tło do komediowych wstawek, a czym innym jest Mako i jej rodzina? Nie wnoszą do KlK kompletnie nic, a irytują niesamowicie. Zwłaszcza pod koniec Mako jest po prostu za dużo.

    Ryuuko mogłaby mieć na drugie imię Sztampa, ale ja osobiście lubię ten archetyp wściekłej, nieumiejącej nad sobą zapanować postaci. Nie lubię za to takich, które tylko poddają się wszystkiemu, co los im przyniesie i nie mają żadnego planu poza rzuceniem się w wir walki i liczeniem na najlepsze, a niestety taka właśnie jest Ryuuko. Lipa.

    Równie wielką lipą okazuje się Ragyo. A zaczyna z naprawdę wysokiego pułapu. Jej pierwsze pojawienie się wywołuje ciarki, później jest równie dobrze. Ale potem przychodzi to gniotowate zakończenie i cały misterny plan idzie w…

    Ale są też jasne punkty. Satsuki i jej przyboczni, którzy z nawiązką nadrabiają to wszystko, czego brakuje Ryuuko i Mako. Plaża Nudystów.

    Kreska była, jak dla mnie, paskudna. Może nie tyle pod względem poziomu wykonania, co stylu. Naprawdę momentami nie dało się na to patrzeć. Najgorsze było to marszczenie brew, którym popisują się wszystkie postacie, a które przez cały czas powodowało, że przed oczami stawał mi obraz Ahmeda Martwego Terrorysty. Nie chce mi się rozpisywać na temat grafiki, bo na pewno nie będę jej miło wspominać.

    Muzyka zaś to zupełnie inna para kaloszy. Też nie jest do końca równa. Część utworów jest banalnych albo nie do końca adekwatnych do sytuacji, w których się pojawiają. Openingi i endingi należą do tej grupy. Ale są też naprawdę godne zapamiętania kawałki: Blumenkranz (PRZEDE WSZYSTKIM), Before My Body Is Dry (w wersji bez rapu, którą polecam), theme poszczególnych przybocznych Satsuki – tych słucham bez końca, odkąd tylko zabrałem się za KlK i usłyszałem je po raz pierwszy. Genialna robota.

    Więc jakby to ocenić… Poszczególne elementy oceniłbym tak:

    Muzyka – 9/10
    Grafika – 5/10
    Postacie – 5/10
    Fabułą – 4/10

    Co dawałoby średnią 5.5/10… Ale za masę nawiązań, nie zawsze oczywistych, należy się dodatkowy plusik. 6/10 to uczciwa ocena. Nie żałuję czasu poświęconego Kill la Kill, ale nie widzę jakiekolwiek szansy, żebym kiedykolwiek do tego wrócił. Jest zbyt nierówne, a zalety, które przecież istnieją, nie rekompensują znużenia, które czułem podczas oglądania ostatnich odcinków.

    „Nareszcie koniec” było moją reakcją na finał ostatniego odcinka. Reakcja ewentualnego nieszczęśnika, który przebije się przez moją ścianę tekstu, zapewne będzie podobna. :D

    • Avatar
      Anonim 13.12.2014 12:58
      Re: 1984 na wesoło.
      Typowe szukanie nawiązań tam gdzie ich nie ma. Idąc twoim tokiem myślenia można by podporządkować KLK do każdego innego dzieła.
      • Avatar
        Airlick 13.12.2014 13:26
        Re: 1984 na wesoło.
        Zaprawdę powaliłeś mnie mocą swoich argumentów. Cofam to wszystko, w KlK nie ma żadnych nawiązań.
        • Avatar
          Anonim 16.12.2014 14:50
          Re: 1984 na wesoło.
          Jedni twierdzili, że to anime o waginach, drudzy że o dorastaniu, a ten wymyślił 1984. Zapomniałeś tylko dodać, że to wszystko spisek illuminatów. Spójrz – Senketsu ma jedno oko. Wiesz co ma też jedno oko? PIRAMIDA ILLUMINATI.
          • Avatar
            Airlick 16.12.2014 16:08
            Re: 1984 na wesoło.
            Przeczytaj 1984, zmoderowano a zobaczysz rażące podobieństwa, zmoderowano

            Więcej nie będziemy ciąć, tylko usuwać komentarze tego typu. Moderacja
            • Avatar
              komilll 16.12.2014 16:29
              Re: 1984 na wesoło.
              Czytałem 1984, ale nie szukam z tego powodu wszędzie nawiązań do dzieła Orwella. Wielki Brat działał na zupełnie innej zasadzie niż Satsuki, a sama parafraza znanych z książki słów nie oznacza jeszcze bazowania na niej. Myślę, że po przeczytaniu książki jesteś trochę zbyt wyczulony i zaczynasz doszukiwać się drugiego dna w złym miejscu.
            • Avatar
              Anonim 16.12.2014 19:09
              Re: 1984 na wesoło.
              Przeczytałem już trochę czasu temu. No i co teraz panie? Bo widzę, że stać cię tylko na plucie jadem o jakże oświecona przez prozę Orwella jednostko. Sugeruję najpierw poczytać więcej książek, a dopiero potem brać się za analizę.
              • Avatar
                Airlick 18.12.2014 22:53
                Re: 1984 na wesoło.
                Po pierwsze, to nie ja zacząłem pluć jadem, wielce nieoświecona jednostko, to ty nie potrafiłeś (i nic się w tej kwestii nie zmieniło) podać żadnych kontrargumentów, tylko wyskoczyłeś z „TO NIE JEST NAWIĄZANIE, BO JA TAK MÓWIĘ, A MOJA RACJA JEST NAJMOJSZA”. Proszę bardzo. Obal moje tezy. Czekam z niecierpliwością.

                A wierz mi, czytam masę książek, a 1984 czytałem dobrych kilka lat temu, więc to nie jest tak, że szukałem na upartego nawiązań do niedawno przeczytanej książki. Podobieństw jest zwyczajnie ZA DUŻO, żeby to mógł być przypadek, ta parafraza to tylko początek i wskazówka, gdzie szukać.

                Satsuki w pierwszej połowie serii właśnie zachowuje się jak wykapana Wielka Siostra. Odwracanie uwagi społeczeństwa (tutaj: uczniów) od wewnętrznych problemów poprzez wskazywanie wroga zewnętrznego. Bezwzględne traktowanie jednostki – wykorzystywanie ich, ile tylko się da, a później pozbywanie się ich. Tłumienie wszelkich prób wyłamania się z systemu. Wcale przy tym nie widać, żeby w czymkolwiek jej przeszkadzał jej status niemalże królowej (jest taki sam kult jednostki, jak w przypadku Wielkiego Brata). Dopiero później pokazuje jaśniejszą stronę i dopiero wtedy można mówić o różnicach między tymi postaciami.

                Dlaczego szkoła jest zorganizowana jak Partia z 1984, to już pisałem, to samo tyczy się proli i rodzin uczniów, więc nie będę się powtarzać.

                Oczywiście, że to nie MUSZĄ być nawiązania akurat do Roku 1984. To w ogóle mogą nie być nawiązania. Tyle że, jak już napisałem, tego jest zbyt wiele i jest to zbyt jednoznaczne, żeby można to było zbyć ot, tak.

                Zapraszam dla odmiany z argumentami innego typu niż „to nie są nawiązania, bo nie”.

  • Avatar
    A
    ShoriChan 1.12.2014 17:31
    ;-;
    Co takiego jest ze mną nie tak, że za każdym razem, kiedy na końcówce jeden z bohaterów umiera (nawet jeżeli ta śmierć nie miała wzruszać), muszę ryczeć jak bóbr? To takie dziecinne… ale łzy same lecą! I pozostaje tylko pytanie:  kliknij: ukryte . Wtedy skakałabym ze szczęścia… Ogólnie, to przez cały seans (który, notabene, trwał niecałe dwa dni) chyba ze sto razy pomyślałam „Jakie to anime jest psychiczne!”. Mimo wszystko bawiłam się świetnie i mam nadzieję, że wyjdzie drugi sezon, choć szanse na to są znikome.
    • blood 17.11.2015 12:11:11 - komentarz usunięto
  • Avatar
    A
    LH 4.09.2014 23:51
    Nie czytajcie recenzji, bo autor wyraźnie nie zrozumiał o co chodzi w Kill la Kill.
    Naprawdę warto obejrzeć ale trzeba pamiętać że głównym celem serii było skarykaturowanie popularnych stereotypów!
    • Avatar
      xyz 6.09.2014 21:29
      Bliżej prawdy byłoby stwierdzenie, że KlK stało się karykaturą samego siebie.
      • Avatar
        nixx 9.01.2016 05:17
        ty najwyrazniej tez nie zrozummiales KLK
  • Avatar
    R
    Miedzio 3.07.2014 00:44
    Całkowicie się nie zgadzam z opinią autora recenzji. Według mnie jest to jedno z lepszych anime jakie można było zobaczyć w ostatnich latach. Oczywiście trzeba dać ponieść się specyficznemu klimatowi produkcji. Ja na swoim blogu dałem Kill La Kill maksymalną notę i szczegółowo opisałem dlaczego. Zabawne, że czynniki wspomniane w recenzji jak i przez wielu czytelników jako minusy dla mnie były plusami świadczącymi o sile tej produkcji.

    Pomimo tego, że nie zgadzam się ze zdaniem autora, muszę przyznać, że sporządził naprawdę bardzo dobry tekst. Czytało się go niezwykle sympatycznie i lekko. Doceniam poczucie humoru. Co prawda widać bardzo mocną chęć popisania się dowcipem i błyskotliwością przez co, jak wspomnieli moi przedmówcy, bardzo dużo jest o eurowizji i cyckach a bardzo mało o recenzowanym tytule. Jednakże jasno widać zdanie autora i jego opinię na temat kluczowych elementów produkcji. Przyznać muszę, że elementy na które zwrócił uwagę mogą się nie podobać. Cieszę się, że widać argumenty potwierdzające w oczach autora jego zdanie. Tego typu teksty są bardzo potrzebne. Dzięki temu wiem, że gust recenzenta jest zupełnie odmienny od mojego i dzięki temu nie będę się sugerował jego opinią w przypadku następnych anime. Chętnie jednak przeczytam inne teksty jeśli będą stać na tak wysokim poziomie jak ten.
  • Avatar
    A
    God Himself 24.06.2014 18:48
    pomysł dobry
    W sumie pomysł był dobry… szkoda, że wszystkie dobre motywy (a kilka ich było) tak skopali, szkoda…
    6/10, za OST.
  • Avatar
    A
    derpingaherpingAnion 18.06.2014 22:51
    Jedno z lepszych
    Jedno z lepszych anime, jakie widziałam(zaraz po Katanagatari). Genialna komedia, niestyandardowy pomysł, akcja… Jedyne, co mi się nie podobało, to właśnie te fragmenty ecchi­‑były całkowicie zbędne.
  • Avatar
    R
    pozeracz_syfu 16.06.2014 17:56
    recenzja
    Wspaniała recenzja! Bardzo ciekawie mi się czytało o eurowizji, pastiszu, TTGL i percepcji sensorycznej. Zapomniałeś wspomnieć o Kill La Kill, ale poza tym luz.
  • Avatar
    A R
    Nina-Lazur 11.06.2014 19:21
    czy to kolejny głupi schiz?
    Nie oglądałam serii, nie mogę się do niej przekonać, same jej założenia mnie od niej odpychają. Od początku wygląda mi na jeden z tych głupich schizów, które nie mają żadnej prócz rozrywkowej wartości. Wyrosłam z tego. :P
    Za recenzje serdecznie dziękuję, przekonała mnie by nie zmuszać się do oglądania tego anime. Parę osób, które lubię mówią że jest fajne, ale widać się mylą.
    • Avatar
      deduch 12.06.2014 00:05
      Re: czy to kolejny głupi schiz?
      Nie, po prostu do nich trafia, a do ciebie nie. I każdy ma rację, bo z racją jest jak z (często pokazywaną w KlK częścią ciała) – każdy ma swoją :D
    • Avatar
      Anonim 12.06.2014 07:35
      Re: czy to kolejny głupi schiz?
      Mylą się, bo ktoś tak na tanuki napisał?
    • Avatar
      Fate 12.06.2014 09:10
      Re: czy to kolejny głupi schiz?
      Masz rację, ja też się myliłem dobrze się bawiąc przy oglądaniu Kill La Kill(przecież nie jest fajne) i dlatego zmieniam ocenę na 6/10.

       kliknij: ukryte 
    • Avatar
      bbb 28.06.2014 21:02
      Re: czy to kolejny głupi schiz?
      Jak wyrosłaś z produkcji, „które nie mają żadnej prócz rozrywkowej wartości” to nie wiem czemu nadal szukasz jakichś większych wartości w anime, zasmucę cię, tutaj czegoś takiego ze świecą szukać.
      Btw. bardzo mądrze jest oceniać coś po samej recenzji na tanuku, którą może napisać każdy. Brawo
  • Avatar
    R
    basta 10.06.2014 20:35
    o co chodzi
    tanuki to przykład wykorzystywania demokracji do złych celów. przez 80% wytyka się błędy rzekomo nieudanego anime , w wyniku czego jakakolwiek pochwała to już próba ucieczki przed niezadowoleniem fanów . zwłaszcza jeśli w dwóch anime można znaleźć podobieństwa to i tak na tej stronie jedno oceni się na 10 a drugie tylko na 3 , raniąc tych ktorzy poświęcili czas na oglądanie
    • Avatar
      Zegarmistrz 10.06.2014 21:00
      Re: o co chodzi
      Od siebie dodam jeszcze, że jadamy mięso w piątek.
    • Avatar
      Orzi 11.06.2014 11:42
      Re: o co chodzi
      Nie rozumiem.
      • Avatar
        Kamiyan3991 11.06.2014 17:50
        Re: o co chodzi
        Chyba o to, że jedzą mięso w czasie postu.
        Ja w sumie też. oo
  • Avatar
    R
    lmc0pl 9.06.2014 19:36
    hehehe
    Sory, ale muszę to napisać, ta strona(a w szczególności recenzje) na psy schodzi. Fajna ocena jednego z lepszych tytułów ostatnich miesięcy, fajnie że na znaczących stronach zagranicznych ma średnią ~8, fajnie że autor wylewa swoje żale, fajnie że ocena jest obiektywna. Po prostu fajnie (było).
    • Avatar
      oo44wo 9.06.2014 19:53
      Re: hehehe
      Takie pytanie:
      Co mają średnie ocen do recenzji?
    • Avatar
      Xillin 9.06.2014 20:10
      Re: hehehe
      Te zagraniczne serwisy schodzą na psy. Kill la Kill zasługuje maksymalnie na 5/10. Dziurawa fabuła, niespójny rozwój postaci Ryuuko, zawodząca oprawa graficzna, zwłaszcza w świetle wszystkich przedpremierowych obietnic.
      PS: Tanuki nie może zejść na psy, ono dawno je minęło i spadło do poziomu szopów.
    • Avatar
      lmc0pl 9.06.2014 20:23
      Re: hehehe
      Chyba ktoś mnie tu źle zrozumiał. chodziło mi o oceny recenzentów. Jednak oceny i popularność u regularnych „oglądaczy” również coś mówi o anime. No ale w przypadku, gdy 1/4 recenzji traktuje o eurowizji a kolejne 1/4 o „cyckach”, no to „sorry” ale to mówi tylko o poziomie tejże recenzji. I nie wydaję mi się, aby wszystkie zagraniczne strony na psy schodziły, tanuki niestety tak. A w szczególności poziom recenzji, które coraz częściej traktują o wszystkim a nie o recenzowanym tytule.
      • Avatar
        JJ 9.06.2014 21:03
        Re: hehehe
        chodziło mi o oceny recenzentów

        Których konkretnie? Co to za „znaczące strony”?
      • Avatar
        Orzi 9.06.2014 21:21
        Re: hehehe
        Akurat ta recenzja traktuje w 100% o recenzowanym tytule. Jest napisana w żartobliwym i nietypowym stylu, ale powinieneś zauważyć, co się pod powierzchnią „Eurowizji” skrywa.
      • Avatar
        Xillin 9.06.2014 22:38
        Re: hehehe
        Jak mówiłem, poziom Tanuki nie spadł, on był nisko od zawsze, ale akurat ta recenzja (i inne Tablisa) trzyma poziom. Widać, że współpracownik tylko, za bardzo odstaje poziomem w górę.
      • Avatar
        Nina-Lazur 11.06.2014 19:29
        Re: hehehe
        Tak masz racje lmc0pl, popularność anime o czymś mówi, zazwyczaj o tym, że to „sztuka” masowa (ponoć rozrywka masowa musi być prymitywna ponieważ tylko prymitywne instynkty są wspólne wszystkim ludziom). Ja osobiście raczej sobie chwale Tanuka. Ponad połowa wysoko ocenionych przez recenzentów anime z ulubionych moich gatunków jest świetna (w moim mniemaniu).
        • Avatar
          pozeracz_syfu 16.06.2014 18:09
          Re: hehehe
          @Nina­‑Lazur anime to JEST kultura masowa. Wątpię, żeby popularność anime (TTGL, Samurai Champloo, Mononoke Hime, FLCL, One Piece, Dragon Ball, Cowboy Bebop, Spirited Away) świadczyła o ich niskim poziomie. Człowiek który napisał te pierdoły o rozrywce masowej pewnie wynalazł holokaust.
          • Avatar
            Nina-Lazur 16.06.2014 21:29
            Re: hehehe
            Napisałam zazwyczaj, bo nawet wśród popularnych tytułów pojawiają się perełki. Wybacz ale zaliczasz „Kino no Tabi” do kultury masowej? XD XD XD to w końcu też anime, a pewnie pierwszy raz słyszysz o tym tytule.
            W teorii która mówi, że kultura masowa dąży do prymitywności opiera się na jej celu jakim jest oglądalność. Oglądalność osiąga się przez poszerzenie targetu. Nie da się jednak w jednej fabule upchać wątków charakterystycznych dla każdej grupy społecznej, trzeba więc wybrać te które są dla nich wspólne. Jednakże to czy wolimy zgłębiać technologię WORP czy przyczyny wpadania ludzi w depresje, jest kwestią indywidualną. Kultura masowa musi więc zejść do najniższego wspólnego mianownika, do rzeczy, które interesują nas instynktownie. Jak śmiech, erotyka, przemoc, jedzenie. To ostatnie wypada najlepiej w programach kulinarnych.
            • Avatar
              pozeracz_syfu 17.06.2014 16:48
              Re: hehehe
              To że Kino no Tabi nie jest tak popularne jak Sailor Moon czy Bleach nie znaczy wcale, że nie jest elementem kultury masowej (zresztą i tak jestem pewien, że ten tytuł widziały setki tysięcy ludzi na świecie).

              Kultura masowa to „pojęcie odnoszące się do zjawisk sztuki i rozrywki, realizowanych przez rozpowszechnianie identycznych przekazów za pomocą technicznych środków umożliwiających ich odbiór w b. szerokim zakresie, przez zróżnicowaną publiczność odbiorców kultury.” Słowem to, co możesz zobaczyć w telewizji albo usłyszeć w radiu. Kino no Tabi wyemitowano w Japońskiej telewizji w 2003 roku.

              Z drugą częścią Twojej wypowiedzi w zasadzie mógłbym się zgodzić, ale jestem internetowym wojownikiem, więc honor mi nie pozwala, zwłaszcza, że jesteś płci przeciwnej, a samuraje nienawidzą kobiet.

              Otóż kultura masowa, żeby taką pozostać, nie musi dążyć wcale do prymitywizacji. Ludzi z różnych grup społecznych łączą nie tylko śmiech (który jest zresztą w równym stopniu instynktowny, co kulturowo uwarunkowany), erotyka, przemoc i jedzenie, ale także historia, wartości rodzinne, wrażenia estetyczne itp.

              Do zwiększenia oglądalności można dążyć albo przez apelowanie do najniższych instynktów, albo wręcz przeciwnie, co udowadnia np. światowa popularność filmów Miyazakiego. Wszystko jest wyborem twórców.
              • Avatar
                Nina-Lazur 25.06.2014 19:43
                Re: hehehe
                Zauważ że, bardziej od twórczości Miyazakiego popularne jest Naruto :P Nigdy nie będzie tak że na szczycie popularności uplasuje się ambitne seria, nigdy. Mogę się o stówę założyć.
                • Avatar
                  pozeracz_syfu 26.06.2014 18:29
                  Re: hehehe
                  przyjmuje zakład
                  • Avatar
                    pozeracz_syfu 26.06.2014 18:29
                    Re: hehehe
                    a nawet przyjmuję – niech żyje ortografia
    • Avatar
      Fajny nick 9.06.2014 20:38
      Re: hehehe
      Proszę bez wycieczek osobistych. Moderacja
      Co takiego „fajnego” było w Kill la Kill? ^^
    • Avatar
      bedlamite 9.06.2014 20:38
      Re: hehehe
      Oceny i popularność u regularnych „oglądaczy” mówi o anime często co najwyżej to, jak się ono podoba ogólnie pojętemu „mainstreamowi”, a nie czy seria jest „dobra”. Nie mieszajmy ze sobą tych dwóch rzeczy.
      Moim zdaniem, KlK dostało tutaj taką ocenę, na którą zasłużyło ze swoim zestawem wyraźnych wad i jej „fajność” (dość dyskusyjna) nie powinna ich przysłaniać. A tekst Tablisa pasuje tu idealnie: jest tak samo niepoważny jak opisywana seria. Jak dla mnie – bomba.
      Poza tym, od kiedy recenzje są czymś obiektywnym? :)
    • Avatar
      Okayasu 9.06.2014 23:58
      Re: hehehe
      To może mi powiedz co Cię w tej serii tak urzekło, że jej bronisz? Jak już wytykasz autorowi recenzji błędy, to wypadałoby dorzucić od siebie kilka słów na temat serii.

      KlK było nijakie, słabe i głupie. Ktoś niżej wypisał całą masę dziur fabularnych, polecam poczytać.
  • Avatar
    R
    kokodin 6.06.2014 18:29
    Jestem usatysfakcjonowany
    Tak. Tytuł który z Sekai Seifuku oglądałem na zmianę dostał tylko pół gwiazdki więcej. Niby lokomotywa a jednak coś nie wyszło. Tak wiec gratuluję redakcji postawienia tak niskiej oceny temu anime, uważam, że zasłużenie.
  • Avatar
    A
    harpagon 5.06.2014 19:38
    Kill La Kill miało swój słaby moment gdy przyszło do walki między szkołami. Było to nudne, humor naciągany. Ale póxniej pomocnych zwrotach akcji znowu zaczęło się robić ciekawie. ta seria ogólnie jest nierówna, aczkolwiek ocenam ją dość wysoko za mocny humor, konkretne tempo akcji, świetną i dynamiczną grafikę i tą atmosferę imperializmu. Dałbym tej serii 7/10 spokojnie.
  • Avatar
    A
    Nefarius 5.06.2014 14:11
    Hej Tablis...
    ... nie przejmuj się poniższymi szyderczymi komentarzami do twoje recenzji Kill La Kill. Prawda jest taka, że jest to świetna recenzja idealnie podsumowująca KLK. Tak trzymać :)

    Żartowałem. Tak naprawdę poziom tej recenzji sięga poziomu „Faktu” albo „GW”. Wiadomo, że jest zapotrzebowanie wśród internautów na czytanie głupot, ale bez przesady.
    • Avatar
      JJ 5.06.2014 19:13
      Re: Hej Tablis...
      Przecież w tych komentarzach nie ma ani odrobiny szyderstwa. A recenzja owszem, jest bardzo dobrym posumowaniem serii – no dobra, brakuje mi paru uwag na temat szajskiego CG, ale nie można mieć wszystkiego.
  • Avatar
    R
    JJ 5.06.2014 10:59
    Recenzja dostarcza więcej rozrywki niż oglądanie KlK. Aż obniżyłem ocenę serii o jedno oczko z wrażenia.
  • Avatar
    R
    Sanvean 5.06.2014 10:01
    No, jedna z ciekawszych recenzji, które ostatnio pojawiły się na tej stronie. Zarówno struktura tekstu, jak i styl autora zachęcają do czytania.

    Po obejrzeniu Kill la Kill mam jednak inne odczucia i spostrzeżenia niż recenzent. 24 odcinki to nie było aż „za nadto” czasu. Po prostu twórcy nie umieli w pełni go wykorzystać i dlatego niektóre elementy mogły nużyć. Mam wrażenie, że przeglądając różne strony, fora i dyskusje na nich, czytałem lepsze teorie niż te, które zostały zaprezentowane.
    No i trochę szkoda, że autor pisząc o stronie wizualnie skupił się tylko na efektach. Pomimo miejscowych braków animacji twórcy spisywali się przecież całkiem nieźle…
  • Avatar
    A
    Altramertes 5.06.2014 08:34
    Mało się nie udusiłem czytając tą recenzję. A wykładu recenzenta na temat cycków posłuchałbym. I nawet notatki robił.
  • Avatar
    A
    bedlamite 5.06.2014 07:52
    Czytając tę recenzję uśmiałem się bardziej, niż przez całą drugą połowę seansu KlK. Good job! Z oceną jak najbardziej się zgadzam, bo w pewnym momencie twórcom wyraźnie zabrakło dobrych pomysłów. Początek mnie wciągnął i bawił, a później było tylko z górki…
  • Avatar
    A
    thorn 29.05.2014 22:54
    Rozrywka w stanie czystym
    Za słaby zawodnik ze mnie, abym się bawił w głębszą analizę tej serii. Nie wiem jakie znane motywy się w niej parodiuje, z jakich czerpie pełną garścią, a które zmienia całkowicie, przystosowując do własnych potrzeb. Wiem natomiast na pewno, że sam efekt końcowy jest rewelacyjny.

    Razem wymieszano gnającą na złamanie karku akcję, charakterystycznych bohaterów,epickie walki (określenie nadużywane aż do przesady, ale tutaj pasujące idealnie), a przy okazji niezłą, wciągającą i pełną zwrotów akcji historię, a wszystko podlane jeszcze zwariowanym i absurdalnym humorem.

    Absurd tu zresztą wychodzi na pierwszy plan prawie na każdym polu: w głównym wątku ( kliknij: ukryte , bohaterach (Nui, rodzinka Mankanshoku, Mikisugi i w zasadzie 3/4 pozostałych drugo i trzecioplanowych postaci) nieoczekiwanych scenach łączących dowcipy z walką na śmierć i życie. Wszystko to jest tak szalone, dzikie i różnorodne, a jednocześnie tak „płynne” w odbiorze, że nie ma w zasadzie czasu, aby wyłapać jakiś zgrzyt, niedociagnięcie czy niespójności. Bo lecimy do przodu z zabawą i nikt nie zostaje w tyle :D

    PS.
    Jestem w połowie Gurren Lagann i nie zanosi się, aby z mojego punktu widzenia przebiło KlK.
  • Avatar
    A
    Dodo 27.04.2014 18:18
    Hahha~
    Mako i Nui, po prostu aż serduszko mi wypada !
    Szczerze uwielbiam. Faktycznie Mako mogła irytować swoim wielkim wejściem, w każdej niemalże scenie. Zresztą jej inteligencja wynosiła coś koło kliknij: ukryte  jak to potem można było zobaczyć~ Sympatyczna, naiwna, szczera, głupiutka.
     kliknij: ukryte Powalające! Ma sporo wad ale jej urok osobisty wystarczał mi by uwielbiać tą zakręconą dziewczynę.
    Zaś Nui… była zbyt abstrakcyjna ażebym mogła w jakimkolwiek chociaż stopniu życzyć jej okropnie bolesnego zgonu.
    Nie ażebym nie życzyła, zawsze ciekawie jak ta dobra plami swoje ręce krwią i się zatraca. No ale cóż, psycho kawaii różowa robiła co chciała i zakończyła się ta przygoda…dziwnie?

    Szkoda wielu wątków. Choćby osoby Rei która miała fajny design ale nic poza tym, czy Tsumugu  kliknij: ukryte .
    Mimo wszystko, miło się oglądało. Choć wątpię abym kiedykolwiek zdecydowała się na powtórkę.
  • Avatar
    A
    Rudra 22.04.2014 00:23
    Do poziomu Gurren Lagann trochę zabrakło, ale to i tak było genialne. A muzyka to mistrzostwo świata, chociaż nie było nic co by przebiło „Libera me from hell”.
  • Avatar
    A
    InaIko 21.04.2014 08:21
    Tak Bardzo Kocham...
    kocham wszystko. Uwielbiam sposob w ktory tworcy tego anime totalnie robia sobie jaja z kazdego gatunku. Smieszna parodyjka magical girls polaczona z mordobiciem. Podoba mi sie fakt ze tworcy nie owijali sie w bawelne i jak przyszla kolej na Ryuuko, to nie zmieniala sie ona w damsel in distress tylko brala tluczenie z kazdej strony z godnoscia. Mimo iz bylo bardzo przewidywalne ( kliknij: ukryte ), na prawde usmialam sie jak glupia, przywiazalam sie do tych 'nieprawdziwych' postaci tylko parodiujacych inne, wciagnelam sie w kompletnie idiotyczna tresc  kliknij: ukryte , a pod koniec nawet i lezka byla lub dwie :)
    Strzal w dziesiatke, na prawde ciesze sie ze cos takiego zostalo stworzone.
    • Avatar
      Amarette 29.11.2014 13:40
      parodie wszelakie x3
      Na pewno do oglądania tej serii potrzebne jest specyficzne podejście ;)
      Mnie się ona troszeńkę sentymentalnie skojarzyła ze Yattamanem który w swoich czasach (i długo potem) najbardziej totalnie fazową parodią był xp i którego po prostu nie dało się oglądać bez tego odpowiedniego podejścia xp (albo skrzywionego poczucia humoru jak kto woli ;p ).

      Jeśli chcesz możesz spróbować zerknąć na całkiem udany remake ;) dla odmiany nazwany Yatterman [link] bo wątpię żeby chciało ci się szukać tej oryginalnej serii z lat 70'siątych xD [link]

      Choc był też kompletnie odjechany film live xD => [link] (nie mam bladego pojęcia kto i przy jakiej okazji ;p wpadł na pomysł wersji aktorskiej ale hej, do odważnych świat należy ;D ).
  • Avatar
    A
    MrKrzychu 20.04.2014 20:16
    Kill La Kill
    Kill la Kill, w pełni spełniło moje oczekiwania, nie zawiodłem się na nim. Oglądało mi się je wyśmienicie, a ubarwiło mi ten spektakl, wiele czynników począwszy od piorunującej akcji, po świetną oprawę muzyczną. Pozostaję mi wystawić ocenę 10/10.
  • Avatar
    A
    deduch 6.04.2014 01:12
    Radość żywiołowego bezsensu :D
    To czysta skondensowana akcja pełna radosnego bezsensu, jednak z satyrycznymi odniesieniami do naszej rzeczywistości.
    Przy takiej serii po prostu trzeba wyłączyć myślenie, pozostawienie włączonej choć jednej komórki mózgu odbierze całą przyjemność oglądania, stąd takie niskie oceny w niektórych recenzjach.
    Daję 7/10 – więcej nie dam bo seria nawet nie próbowała być ambitna. Jednak z tego samego powodu nie dam też mniej :D
  • Avatar
    A
    Kamiyan3991 3.04.2014 21:45
    Gniot
    I tylko tyle mam do powiedzenia na ten temat.
    Zastanawiam się jedynie, co było większym niewypałem – Evangelion czy Kill la Kill?
    Sam już nie wiem, ale rozmyślanie nad tym byłoby stratą czasu, podobnie jak oglądanie tych… „dzieł”.

    Oceny nie będę uzasadniał, bo wyszedłby mi z tego cały elaborat, a fanboje i tak będą się pluć.
    Gainax wow, hajp wow, KlK dobra bajeczka wow… po raz kolejny zostałem oszukany.

    1/10
    • Avatar
      hdrn 3.04.2014 22:00
      Re: Gniot
      OK, tylko po co zacząłeś oglądać serial, którego twórcy znani są z absurdalnych, groteskowych seriali?
      • Avatar
        Sanvean 3.04.2014 22:57
        Re: Gniot
        Mnie bardziej zastanawia o co chodzi z Gainaxem i porównaniem do NGE.
        • Avatar
          whateva 5.04.2014 20:26
          Re: Gniot
          Nad KlK pracowało dużo ludzi dawniej związanych z Gainaxem więc wszyscy spodziewali się od nich dobrych rezultatów. Historia w drugiej części opiera się na klasycznym „obcy, ewolucja, koniec świata” więc na myśl przychodzą także porównania do Evy.

          1/10 to jednak trochę za mocno, to rating zarezerwowany dla takich dzieł jak Mars of Destruction albo Master of Martial Hearts. Dałbym 7/10 za pierszą część (do elekcji) i 4/10 za drugą (kiedy to połowa wątków i postaci poszła w odstawkę i fabuła kompletnie przestała się kleić). Za całość, albo 5 za wnerwiająca Mako, albo 6 za parę dobrych kawałków na OST. 5+/10 aby za długo się nie zastanawiać.
          • Avatar
            TakiTam 5.04.2014 21:28
            Re: Gniot
            "(kiedy to połowa wątków i postaci poszła w odstawkę i fabuła kompletnie przestała się kleić)"

            Podaj przykład nie dokończonego wątku i co Ci się nie kleiło w fabule. zmoderowano

            Rozumiem że klk może się nie podobać, ale bez przesady.
            • Avatar
              this isn't even my final form 6.04.2014 00:46
              Re: Gniot
              Aikuro miał być o wiele ważniejszą postacią (być może nawet ojcem Satsuki, na co wskazywało parę szczegółów) – kompletnie bezużyteczny w drugiej części.

              Tsumugu dostał własny odcinek i miał potencjał zostać dosyć mocną postacią do samego końca – zdolny walczyć z LF wyłącznie dzięki gadżetom, prawdopodobnie spokrewniony z Ryuko (ten sam schemat kolorów włosów, martwa siostra podobna do Ryuko). Jego LF blizny nigdy nie są wytłumaczone. Ostatecznie kompletnie bezużyteczny w drugiej części, ciągle dostaje po dupie, przestaje używać pułapek, jego (i Kinue) wątek porzucony.

              Nudist Beach – budowana jako silna organizacja zdolna zagrozić planom Kiryuin. Ostatecznie kompletnie bezużyteczna. Aikuro i Tsumugu wspominają o kwaterze głównej i kierownictwie, ostatecznie Aikuro okazuje się liderem, a jedynym innym członkiem znaczącym cokolwiek jest Takarada. No i Isshin, ale staruszek nie żyje.
              Satsuki wspomina, że zakładała połączenie z nimi sił by walczyć z Ragyo. Zapewne zniszczenie większości ich wyposażenia i kwater w Osace było w tym wypadku świetnym posunięciem. Bezsens.

              Sanageyama, jego OP umiejętność i chęć kolejnego pojedynku z Ryuko – umiejętność w zasadzie nigdy więcej nie użyta, dostaje niemiłosiernie po dupie przy każdej lepszej okazji, po odzyskaniu wzroku, gdy każdy spodziewał się, że Uzu w końcu zacznie kopać tyłek, jedyne co robi to odbija się od LF ściany. Ałć. Do pojedynku nigdy nie dochodzi ani nie jest wspomniany.

              Masochizm Gamagoori – zapomniany.

              Nonon najlepszą przyjaciółką Satsuki – nic z tego nie wynika. Szansa na rozwój postaci podczas elekcji, gdy Satsuki ma ją w dupie i jej przegrana mogłaby poruszyć wątek wyraźnie mocno jednostronnej przyjaźni – nope, nic. Przez całą serię Nonon i tak trzyma się bliżej Uzu/Inumuta niż Satsuki.

              Inumuta – who again?

              Elite Four straciło kompletnie na znaczeniu po elekcji, historia skupiła się kompletnie na Ryuko i równie dobrze mogłoby ich nie być. W zasadzie taki los spotyka każdą postać gdy tylko spełni swoją role względem Ryuko. Dzięki Elite Four zdobywa upgrade'y, tracą ważność. Aikuro i Tsumugu dają jej informacje, tracą ważność. Satsuki przestaje być rywalem, wyłączmy ją na parę odcinków. A potem szybko rozwińmy w ukochaną starszą siostrę, aby biedna Ryuko nie czuła się samotna po nieuniknionej utracie Senketsu.

              Plan Ragyo i hybrydy – shit makes no sense. Plan zakładał rozprowadzenie COVERS i aktywowanie sygnału, aby ciuszki pochłonęły ludzkość i doprowadziły do zniszczenia planety. Hybrydy nie były w tym planie do niczego potrzebne, ostatecznie po prostu w jego wykonaniu przeszkodziły. Po co Ragyo się w to bawiła?
              I skoro Ragyo jest wyraźnie hybrydą (blizny, regeneracja), w jaki sposób nią została? Dlaczego nie mogła powtórzyć tego samego procesu na córkach?
              Dlaczego wszystko musiało się zakończyć w akademii, skoro jej główna siedziba znajdowała się we Francji? Aby Ryuko i spółka miała bliżej? Wcale nie zdziwiłbym się, gdyby Satsuki miała być „pierwszym bossem” w połowie serii, po czym Ryuko wyruszyłaby do Francji by walczyć z Ragyo. Finał serii o ciuchach w kraju mocno związanym z ciuchami i modą?
              Jeżeli ciuchy robią się tak silne po znalezieniu hosta, to czemu zamiast znaleźć odpowiednią rasę i po ewoluowaniu ich do odpowiedniego poziomu przejąć ich technologię by podbić kosmos po prostu doprowadzają do eksplozji planety i znowu bawią się w ewolucję? Nie szkoda im czasu na takie pierdoły? Jak na takie mądrale to strasznie głupie są.

              Nui i jej niekompatybilność z innymi LF – nie może założyć kamui, nie może zregenerować oka, ale Ragyo może dać jej LF ręce? Może połączyć się z original LF? Jeżeli jej LF są zbyt silne, to czy LF Ragyo nie powinny być jeszcze mocniejsze (w końcu dała jej ręce)? W takim razie czemu Ragyo była w stanie używać nie tylko Shinra Koketsu ale i wyraźnie słabszego Junketsu?
              Jaki był w ogóle sens ucinaniu rąk Nui, jeżeli odzyskała je dwa odcinki później jakby nic się nie stało?

              Rei Houhoumomohoumaru – chyba najbardziej niepotrzebna postać w show. Nawet nie wiemy czym ona ostatecznie była, człowiekiem, LF lalką? W bodajże ep18 potrafiła zregenerować się po tym jak Satsuki przecina ją na pół, ale Ragyo używa ją jako źródło energii dla Shinra Koketsu. Nawet ją Trigger bał się zabić, ostatecznie z niego „wypada”. Po co trzymać ją przy życiu? KTO TO W OGÓLE JEST?

              Junketsu – suknia ślubna Satsuki? Szkoda, że nigdy tak naprawdę nic z tego nie wynika, mimo, że flashback o tym widzieliśmy z trzy razy. Ostatecznie to Ryuko (obviously) go zakłada, po czym Junketsu zostaje z łatwością poprawiony, aby nie przeszkadzał. Nigdy się nie odzywa. W finale Senketsu pochłania go razem z innymi uniformami. Biedny, smutny, zapomniany Junketsu, aż łza się kręci.

              Jak jesteśmy przy flashbackach – Soichiro wygląda zupełnie inaczej niż ojciec Satsuki z wczesnych flashbacków. Do tego dochodzi niekonsekwencja czasu. Satsuki jest o rok starsza od Ryuko. Soichiro mówi jej o Junketsu, gdy Satsuki ma pięć lat (Ryuko cztery). Jednocześnie widzimy Soichiro uciekającego z wyraźnie malutką Ryuko (na pewnie nie czteroletnią) i zmieniającego tożsamość. Jak w takim razie mógł spotkać się z Satsuki? Nic innego jak nieprzemyślany retcon.

              Nieszczęsny LF pocisk z elekcji – kompletnie zapomniany zaraz po tym jak go pokazano. „Jeśli w pierwszej scenie filmu pojawia się strzelba, to w ostatniej scenie ta strzelba musi wystrzelić” nuff said.

              Różne ideologie – przyjaźń z ciuchami, kontrola nad ciuchami, ciuchy kontrolujące ludzkość, zniszczenie ciuchów. Nic z tego nie wynika, Ryuko (przyjaźń) i Satsuki (kontrola) w drugiej części po prostu decydują, że trzeba uratować świat i tyle z tego. Końcowa mowa Ryuko jest przezabawna – LUDZIE TO LUDZIE, CIUCHY TO CIUCHY, ALE JEDNOCZEŚNIE COŚ WIĘCEJ. ZOSTAWCIE LUDZI W SPOKOJU! I jednocześnie możecie wyginąć, nie mamy już czasu, aby wyjaśnić jak mogłaby wyglądać przyjaźń albo synteza z ciuchami, nawet jeśli relacja Ryuko i Senketsu była wyraźnie zapowiedzią takiego zakończenia.

              Banshi (czy jak tam nazywała się główna nić każdego uniformu) – zapomniane praktycznie zaraz po tym jak się o nich dowiadujemy. Nui nigdy więcej nie próbuje ich przerywać, nikt o nich więcej nie wspomina.

              Nożyce – początkowo wydają się unikatową bronią, ostatecznie ich działanie to zwykły trick, który można wykonać każdą wystarczająco dobrą bronią. Kompletnie bezuyżyteczne przeciwko Space Ragyo.

              Zemsta Ryuko – ostatecznie Ryuko nawet nie zabija Nui, wątek ten stracił zupełnie na znaczeniu w drugiej części.

              Mako – wspomina o „przyjaciołach w jej głowie”, podczas odcinka Tsumugu podejrzewana o pokonanie wielu studentów (miotły), „21 I DIE”, wyjątkowo potężna w uniformie. Czyżby jakaś relacja do LF? Czyżby Mako miała jakiś potencjał by być czymkolwiek więej niż najbardziej wkurzającą postacią wszechczasów? Nope.

              Mógłbym tak cały dzień.
              • Avatar
                juki111 6.04.2014 02:37
                Re: Gniot
                Powinieneś napisać książkę! Przeczytałam całą Twoją wypowiedź (niektóre zdania przeczytał za mnie głos Shinpachiego w mojej głowie), ubawiłam się, ale co najważniejsze podpisuję się pod tym wszystkimi kończynami. KlK ma całą masę dziur, ale nikt na to nie zwraca uwagi, bo 'kolejny hit sezonu'. Nie możecie rzucić sensownym „pewnie, ma sporo braków, ale z jakiegoś powodu mnie urzekło”, tylko miotacie się na lewo i prawo wmawiając innym, że ten i ten serial ma takie i takie przesłanie.
                Wracając do samego KlK: nie jest to największy gniot świata (na przynależność do tej grupy też trzeba sobie zasłużyć), ale poziom tej serii jest naprawdę inny. To, że jest od twórców TTGL nic nie znaczy. Bo TTGL było REWELACYJNE. Dobrze poprowadzona fabuła, świetne postacie, zacna muzyka, odjechana grafika. W KlK, jak już kolega wyżej ŁADNIE napisał, wiele wątków zostaje nadgryzionych, a potem odłożonych gdzieś na bok. Sens tej serii można by opisać jednym zdaniem: zrobię krwawą rozpierduchę i będę przy tym nagi. Pasuje? Pasuje.

                Też odniosę się do postaci Tsumugu – kiedy się pojawił, od razu mnie urzekł! Poświęcono mu cały odcinek i nie mogłam się oderwać od ekranu. Koleś miał w sobie coś ciekawego, był takim sto pro twardzielem. Pomachałam mu na pożegnanie i pogodziłam się z faktem, że go więcej nie zobaczę. Potem wrócił i bardzo szybko przestało mnie to cieszyć. Jego istnienie sprowadziło się do tego, że biega sobie gdzieś w tle z przyrodzeniem na wierzchu i nie robi nic. No może poza tym, że czasami od kogoś oberwie. Egh.


                Nie wrzucam wszystkich do jednego worka <- tak, żeby nikt się urażony nie poczuł ;)
              • Avatar
                inhu 6.04.2014 11:46
                Re: Gniot
                Sporo trafnych argumentów, ale mam też kilka uwag.

                1) Aikuro faktycznie został trochę zapomniany. Na szczęście chociaż dostał rolę kapitana okrętu, więc się na coś przydał(w przeciwieństwie do Tsumugu). Poza tym gdyby był ojcem Satsuki i Ryouko to jego zachowania względem tej drugiej podchodziłyby pod pedofilię.

                2) Tsumugu – fakt, porzucony całkowicie. Dziwne tym bardziej ze miał CAŁY odcinek poświęcony sobie.

                3) Nudist Beach – Satsuki zakładała połączenie, ale zanim dostała lanie od swojej mamuśki uważała, że jest na tyle mocna, że sama sobie da radę. Publiczny łomot zmienił jej podejście w tym temacie. To był moment tzw. rozwojowy dla charakteru postaci

                4) Siła Elite Four – no niestety muszę się zgodzić, ale to bardziej wada gatunku w jakim KlK się porusza niż bezpośrednio samej serii. Nazwijmy to szeroko rozumianym „shounenem”(zaznaczam, że nie chodzi mi o demografię, ale styl budowania, konstrukcję, sposób walki etc). Otóż w KlK tak samo jak w Bleachu czy Dragon Ballu sprzymierzeńcy z początku serii po jakimś czasie po prostu tak różnią się poziomem mocy, że stają się bezużyteczni wobec następnych przeciników.

                5) Miejsce akcji – faktycznie druga część we Francji wypadłaby dużo wiarygodniej.

                6) Rei Houhoumomohoumaru – należy się zgodzić, porzucony wątek

                7) Ze wszystkich mundurków tylko Senketsu się odzywał, bo był inaczej stworzony. Niemniej nadanie Junketsu głosu byłoby całkiem ciekawie.

                8) Ideologie – wątpie czy kiedykolwiek autorzy mieli zamiar jakąkolwiek z nich zamieścić. Sam stosunek do mundurków był bardziej cechą definiującą określone postacie, zwłaszcza w początku serii. Potem sobie odpuszczono.

                9) Banshi, zemsta Ryoko, pocisk z LF – sam zapomniałem, że była mowa o Banshi… To wszystko tłumaczy jak pominęli kilka ważnych wątków. Zemsta Ryoko wielki fail.

                10) Nożyce – przydały się chociaż w przedostatniej walce. Nie do końca spełniały założenia twórcy.

                11) Mako – gdyby faktycznie umarła w 21 odcinku KlK byłoby znacznie lepsze. Brakowało w tym wszystkim poważnego momentu. Biją się i biją, nikt nie umiera, co to za napięcie…

                Generalnie jeżeli miałbym wskazywać czemu tytuł zdobył tyle hype`u i czemu np. mi się podobało to przede wszystkim należy wymienić intensywność. Wyjąkowe anime pod względem szybkości, cały czas coś się dzieje, zero zwolnień. Oprawa artystyczna, zwłaszcza muzycznie prezentuje się to świetnie. Osobiście jestem fanem niestandardowej(może być nawet niechlujna) kreska, więc nie mam zarzutów. Postacie same w sobie nie są złe, troche odbiegają od typowych schematów(przynajmniej nie ma płaczącego 14­‑latka, super moe panienki w obawach, gościa z okularami zakładającymi je jak Gendo Ikari – najbardziej denerwujące…).

                Słabe strony to fabuła która jest dziurawa i wymieszana. Niekiedy kreska dla co poniektórych. Duża ilośc fanserwisu szybko przestaje przeszkadzać, jest go tak dużo że idzie się przyzwyczaić.
      • Avatar
        odyn 3.04.2014 23:01
        Re: Gniot
        „Po co oglądasz, skoro ci się nie podoba?”/„Sam nie zaśpiewałbyś tego lepiej!” – dwa najdurniejsze argumenty internetu!
        Ja też dobrnęłam do końca i też uważam, że jest to kupa. AMEN. Kolejna przeceniana seria, mamy już świętą trójcę: SAO, SnK i KlK. NIE ROZUMIEM FENOMENU ŻADNEJ Z TYCH SERII, każda ma mnóstwo wad, a KlK jest z nich stanowczo najgorsze. Cała „fabuła” opiera się na gołych cyckach/dupach + nadmiar krwi. Nie ma ładu, składu, a o sensie to już w ogóle nie ma co wspominać. Postacie są płaskie, nieciekawe i NAGIE (prędzej czy później każdy bohater świeci przyrodzeniem). Wiele osób mówi „ale przecież to jest anime akcji!”... nie zmienia to faktu, że ta „akcja” była na poziomie kanalizacji.
        • Avatar
          hdrn 4.04.2014 13:44
          Re: Gniot
          Jak komuś nie podoba się konwencja rodem z TTGL, to nie ogląda kolejnego anime tych samych twórców, którzy jeszcze dodatkowo jeszcze przed seansem chwalą się tym, że ich kolejne anime będzie miało taką samą konwencję.
          • Avatar
            ja1 4.04.2014 14:14
            Re: Gniot
            Ekhem, tak się składa, że TTGL to jedno z moich ulubionych anime – świetna fabuła, odjechane walki, ciekawi bohaterowie – zaś Kill la Kill jest tragedią. Przestańcie porównywać te dwie serie – to, że mają tych samych twórców nie znaczy, że poziom jest ten sam. KlK ssie po same… smocze kule ;)
          • Avatar
            JJ 4.04.2014 14:22
            Re: Gniot
            Jak komuś nie podoba się konwencja rodem z TTGL, to nie ogląda kolejnego anime tych samych twórców, którzy jeszcze dodatkowo jeszcze przed seansem chwalą się tym, że ich kolejne anime będzie miało taką samą konwencję.


            TTGL:
            konkretna, spójna fabuła, podlegająca ciągłej ewolucji. Czyny bohaterów mają ogromne konsekwencje, ważni bohaterowie umierają na stałe, jednocześnie stając się motywacją dla tych, którzy zostali przy życiu. Postaci rozwijają się, pokonują własne słabości. Zwroty akcji często zaskakują widzów nawet kilka lat po premierze.

            Kill la Kill:
            większość wydarzeń nie ma żadnego wpływu na fabułę, czyny bohaterów nie mają długofalowych konsekwencji. Ważni bohaterowie po przegranej po prostu wracają w następnym odcinku z nowym mundurkiem albo losowymi powerupami. Charaktery postaci nie zmieniają się znacząco między pierwszym a ostatnim odcinkiem. Główny fabularny twist był oczywisty jeszcze przed premierą, przewidywany od momentu kiedy ukazały się pierwsze informacje na temat głównych bohaterek.


            Taaa. Zupełnie to samo.
    • Avatar
      hhe33 5.04.2014 23:19
      Re: Gniot
      Widać, ze bardziej groteskowe/eksperymentalne rzeczy nie są w Twoim guście. Zostań przy tradycyjnych kresakch.

      I nigdy, przenigdy nie ruszaj Davida Lyncha czy Masakiego Yuasy, bo to może źle się skończyć.
    • Avatar
      Filippiarz 7.07.2016 20:47
      Re: Gniot
      po „co było większym niewypałem – Evangelion czy Kill la Kill?” przestałem czytać.
  • Avatar
    A
    JJ 1.04.2014 15:44
    Muszę powiedzieć, że Sawano jak zwykle udało się wykonać kawał dobrej roboty. Kolejny rewelacyjny soundtrack, którego aż miło słucha się, kiedy w tle przygrywa nam przeciętna fabuła i powtarzalny humor.

    Nie po co nakręcili do niego 24 odcinki słabo animowanego teledysku, ale oh well, to Japończycy, oni miewają takie dziwne pomysły.
    • Avatar
      Anonymous 6.06.2014 23:15
      Mają doskonałe pomysły skoro Klk odniosło wielki sukces w Japonii
  • Avatar
    A
    blob 29.03.2014 23:21
    Kilakil
    Super seria.

    Lekka, łatwa i przyjemna :D. Żadnych ideologii, gadania czy dłużyzn (monologi były, ale bohaterowie muszą coś tam mówić przecież). Po prostu czysta rozrywka. Akcja praktycznie non stop. Lubię ten charakterystyczny zwariowany humor studia Trigger, a KlK to jego esencja. Za tym co działo się na ekranie nieraz nie szło nadążyć, ale nie jest to wada, bo ta „szybkość” serii to właśnie jej mocna strona.

    Sam pomysł w sumie świeży: wróg?  kliknij: ukryte . Głupie, ale powiedźcie, że nie orginalne :D

    Grafiki można się czepiać, ale jest ona typowa dla tych twórców, a mi w żadnym razie nie przeszkadzała przy tym dynamizmie serii. Fajne jest to, że cały czas trwania serii utrzymana jest w charakterystycznej, oszczędnej tonacji kolorystycznej. Fajowy także design wielu Goku Suits (zwłaszcza Elite Four)...

    W sumie seria miała trochę ciekawych zwrótów fabuły, a najlepszy z nich to  kliknij: ukryte . A dla mnie akurat Mako była jedną z nalepszych postaci KiK, a przy jej charakterystycznych monologach po prostu wymiękałem (i to otwierające „Alleluja!”). Swoją drogą ona i cała jej zwariowana rodzinka doprowadała mnie do spazmów śmiechu :P Reszta postaci też fajna, łącznie z Elite Four, czy Nudist Beach i tymi ich bojowymi „strojami” na czele. Swoją drogą nigdy nie widziałem serii w której byłoby tyle golizny…

    PS: OST z serii nie był jakiś wybitny, natomiast jeden utwór moim zdaniem zasługuje na wyróżnienie: „Blumenkranz”.

    9/10 jak nic, a nawet i z plusem :P
    • Avatar
      wat 30.03.2014 15:41
      Re: Kilakil
      >Żadnych ideologii
      Pierwsza część serii skupiała się na konflikcie IDEOLOGII Ryuko i Satsuki. Przyjaźń z LF vs kontrola nad nimi, pigs in human clothing, hierarchia akademii i wynikające z tego problemy i dyskryminacja.

      >charakterystyczny zwariowany humor studia Trigger
      LWA miało dosyć typowy humor, więc IC and KlK już ustaliło „charakterystyczny” styl? Ok?

      >Za tym co działo się na ekranie nieraz nie szło nadążyć
      Pierwsza część była cholernie powolna, a druga zarzucała niepotrzebnymi informacjami i była aż za szybka nie dlatego aby utrzymać napięcie, ale tylko z powodu zbyt wielu wątków, które trzeba było jakoś zakończyć albo połatać w małej ilości odcinków. Ostatni odcinek nie ma żadnego sensu!

      >Sam pomysł w sumie świeży
      Kosmici i ewolucja to chyba jeden z najbardziej oklepanych wątków w historiach, które starają się być „wiekie i epickie”. Brakowało jeszcze tylko nawiązań do Adama i Ewy.

      >Grafiki można się czepiać, ale jest ona typowa dla tych twórców
      Dla Trigger? Nie, LWA wyglądało świetnie, IC było żartem. Dla ludzi dawniej pracujących nad TTGL? TTGL wyglądało lepiej i utrzymało wysoki poziom animacji do samego końca.

      >W sumie seria miała trochę ciekawych zwrótów fabuły
      Z czasem można było przewidzieć każdy zwrot akcji i większość z nich była bardzo słaba, fani są w stanie napisać lepszą drugą część KlK (opierając się na foreshadowing z części pierwszej) niż twórcy.

      >A dla mnie akurat Mako była jedną z nalepszych postaci KiK
      Poddaję się.
      • Avatar
        blob 30.03.2014 16:37
        Re: Kilakil
        Tak, baw się Pan/Pani w „poważną” analizę tej serii…

        Serii stworzonej dla czystej rozrywki…

        Wiesz jaki jest problem wielu krytyków anime/filmów itp? Doszukują się w nich czegoś czego tam nie ma i za obecność lub brak tegoż czegoś owe dzieło krytykują… a seria nie musi być ani odkrywcza ani orginalna aby sprawić komuś przyjemny seans… tak jak to zrobiła w moim przypadku.

        PS: A powiedz mi co nie jest już „oklepane” w anime? Ja akurat po raz pierwszy spotkałem się z „inwazją kosmicznych ubrań” i dlatego pomysł ten uważam za świeży…
        • Avatar
          xoxo 30.03.2014 17:29
          Re: Kilakil
          Jest wiele tytułów, które są równie, jeśli nie bardziej wciągające od KlK, a nie trzeba przy nich co pięć minut przymykać oko na błędy, porzucone wątki i niekonsekwencje. Historia nie musi być oryginalna, ale niech chociaż trzyma się kupy.
          KlK stara się opowiedzieć dosyć skomplikowaną historię, przedstawia masę postaci, ich przeszłość i znaczenie. Dlaczego niby nie mam tego wszystkiego analizować tylko zaakceptować wszystko jak leci „bo walki są fajne i wszystko lata, i wybucha, i jest fajnie xD”?
          • Avatar
            Sanvean 30.03.2014 17:41
            Re: Kilakil
            KlK stara się opowiedzieć dosyć skomplikowaną historię

            Ty tak na serio? xd
            • Avatar
              blob 30.03.2014 19:02
              Re: Kilakil
              Dlaczego niby nie mam tego wszystkiego analizować tylko zaakceptować wszystko jak leci „bo walki są fajne i wszystko lata, i wybucha, i jest fajnie xD”?

              Hmm, a dlaczego nie? Ja od początku tak tą serię traktowałem. Właśnie tym dla mnie jest KlK, czystą rozrywką. Myślę, ze chodzi tu po prostu o odpowiednie nastawienie…

              Ty tak na serio? xd

              Właśnie tego się obawiam…
          • Avatar
            bleh 30.03.2014 21:28
            Re: Kilakil
            „a nie trzeba przy nich co pięć minut przymykać oko na błędy, porzucone wątki i niekonsekwencje. "

            Przykłady. Utarty schemat krytyki, podaj conajmniej kilka przykładów.
            • Anonim 30.03.2014 22:20:24 - komentarz usunięto
  • Avatar
    A
    Cady 28.03.2014 13:14
    Po prostu rozrywka
    Oby wiecej takich anime.
    Nie mówie,że wszystko było cacy. Wiele elementów po prostu nie grało.  kliknij: ukryte 
    Ale…czy to ważne. Kill la kill nie jest anime,przy którym odbiorca zmuszony jest do głębszych przemyśleń.
    To po prostu akcja,akcja i jeszcze raz akcja. Fanserwis-> od 3 odcinka przestał już mi przeszkadzać. (Moja rada: Przeczytać mange Dance in Vampire Bund,po tym żadna ilośc fanserwisu niestraszna).
    Co do postaci. Polubilam. Do Ryukoo przekonałam się dopiero w 17­‑18 odcinku.  kliknij: ukryte 

    Zakończenie mnie nie utysfakcjonowało. kliknij: ukryte 

    Ogólnie seria jest dobra. Teraz z niecierpliwością wyczekiwać OVAy z tej serii oraz wypatrywać nowych dzieł studia Trigger.

    7,5/10

    • Avatar
      Cady 31.03.2014 00:23
      Re: Po prostu rozrywka
      Ech, ten brak edycji komentarzy na tanuki. Poprawka: Co do postaci. Polubilam. Do Ryuko przekonałam się dopiero w 17­‑18 odcinku.  kliknij: ukryte  W ostatnich odcinkach słynne alleluja Mako nie pasowało do klimatu,więc jej postać straciła w mych oczach.
  • Avatar
    A
    meh 28.03.2014 04:46
    meh
    Seria na pewno nie uratowała anime.

    Naprawdę ciężko mi zrozumieć co ludzi tak kręci w tym tytule. Żaden ze składowych elementów nie jest jakiejś wyjątkowej jakości, a z czasem wszystko po prostu schodzi na psy i widać, że Trigger albo przestało próbować, albo po prostu samo nie wiedziało co dalej z serią zrobić.

    Animacja nie zachwyca, w całej serii są może z cztery walki godne obejrzenia pod względem animacji, reszta to głównie stille z ruchomym tłem, CGI i inne tanie sztuczki mające na celu uratowanie budżetu. Na porządku dziennym jest recykling scen. Już nie wspomnę o masie QUALITY momentów, zwłaszcza w drugiej połowie serii. Część zostanie pewnie poprawiona w BD, ale zmian na miarę Shafta nie ma co się spodziewać.

    Dźwięk daje radę, OST nie jest zły choć też nie ma w nim nic genialnego. 'Before my body is dry', na które czekał chyba każdy ze względu na DON'T LOSE YOUR WAY, straciło na jakości przez niepotrzebny rap. 'Blumenkranz' jest ok. Reszta ponad przeciętność się nie wybija. Ze wszystkich OP/ED tylko pierwszy ending był dobry na tyle, abym nie przeskakiwał go za każdym razem. Jedyne co mogło mnie naprawdę irytować to używanie tych samych kawałków milion razy, po dziesiątym razie nawet DON'T LOSE YOUR WAY nie wzbudza już takiej ekscytacji.

    Fabuła to słabszy element serii. Po ciekawym początku i zawiązaniu historii dosłownie nic się nie dzieje przez dobre dziesięć odcinków. Poznajemy nowe postaci, coś dzieje się w tle, ale po jakimś czasie człowiek zaczyna się zastanawiać kiedy w końcu coś się wydarzy. Wraz z pojawieniem się Nui i wejściem w drugą część coś w końcu zaczyna się dziać, ale jednocześnie zmienia się w kolejną historyjkę o antycznych obcych i „I WANT TO BE EVANGELION”. Mam też dziwne wrażenie, że drugą część pisał już ktoś kompletnie inny: nieszczęsny pocisk z elekcji/turnieju został zupełnie zapomniany (mimo że został początkowo zaprezentowany jako coś ważnego), Nudist Beach równie dobrze mogłoby nie istnieć i nikt by nie zauważył, Tsumugu stał się zupełnie bezużyteczny i zapomniał swojego catchphrase, umiejętność Sanegayamy została praktycznie zapomniana. Naprawdę, takich rzeczy się nie robi, zwłaszcza w tak stosunkowo krótkiej serii, która jest planowana jako zamknięta całość.

    Największym grzechem jest jednak fakt, że Trigger boi się kogokolwiek zabić albo na stałe wyłączyć z fabuły, a każdy kolejny TWEEEEST zostaje rozwiązany w ciągu paru minut kolejnego odcinka. Wszystko to kompletnie zabija klimat, nie ma uczucia zagrożenia, zamiast zastanawiać się CZY postaci poradzą sobie z problemami zastanawiamy się tylko JAK to zrobią. Zwyczajny brak konsekwencji.

    Co do postaci, krótko: za dużo ich. Po jakimś czasie liczą się tylko Ryuko, Satsuki, Ragyo, Nui i na nieszczęście Mako. Reszty praktycznie mogłoby nie być, ale seria ciągle daje im kolejne bezsensowne sceny i upgrade'y, które na nic się nie przydają bo Ryuko wyciąga je z dupy dziesięc razy szybciej. I przysięgam, nienawidzę Mako. To najbardziej wkurzająca postać nie tylko w samym KlK, ale w anime w ogóle. Po pierwszych odcinkach przestaje być zabawna, jej HALLELUJAH scenki są skaraniem boskim, niszczącym ostatnie resztki nastroju, zwłaszcza w drugiej części, która momentami stara się być nieco poważniejsza i dramatyczna – wszystko do momentu gdy Mako pojawia się na ekranie.

    Właśnie chyba ta nierówność i nieumiejętność zdecydowania pomiędzy powagą i (nędznym) dowcipem niszczy serię. Co oni po prostu ode mnie chcą do cholery, mam się ekscytować, czy śmiać? Śmiać mogę się jedynie na dziury w fabule i niewykorzystany potencjał. Do tej pory na pozycji numer jeden w kategorii „trainwreck” stał dumnie Guilty Crown, ale Kill la Kill chyba przejmie pałeczkę. Aż sam jestem w szoku jak bardzo zacząłem doceniać GC po obejrzeniu KlK. GC przynajmniej miało jaja kogoś zabić i zamiast karmić nas marnym dowcipem, karmiło się naszym cierpieniem.

    Podsumowując: nic specjalnego, 6/10, way status = lost. Można obejrzeć, ale jest masa niedocenionych tytułów, które są po prostu lepsze w większości aspektach (TTGL, Guilty Crown, Symphogear, a nawet Needless – yep, I said that).

    That's all.
    • Avatar
      bleh 29.03.2014 04:20
      Re: meh
      W każdym sezonie musi być na coś hajp. Poprzednio był Attack on Titan(moim zdaniem znacznie słabszy) teraz KlK.

      Mi osobiście podobał się OST – poza nieszczęśnym rapowaniem(ale i tak nie był tak potworny jak ten z TTFL).

      Wszystkie wymienione przez Ciebie wady są jak najbardziej prawidłowe. Mako wkurza nieziemsko. Gdyby ją zabili w 20 odcinku myślę, że seria znacznie by zyskała. I to sporo.

      Mimo wszystko oglądało się bardzo przyjemnie, aż dziwne, że ze średnich części składowych stworozny całkiem niezły agregat.
    • Avatar
      thor 31.03.2014 13:27
      Re: meh
      w 100 prcentach zagadzam się z toba obejrzeć można ale to jest tylko średniak
  • Avatar
    A
    I. 27.03.2014 21:13
    Nie trać swojej drooogi, idź lepić pierooogi~!
    Ach… Uwielbiam ten głupawy stan, kiedy po obejrzeniu ostatniego odcinka azjatyckiej bajki mam ochotę płakać, chodzić po suficie, śmiać się, rysować fanarty, biegać nago po podwórku i pisać komentarze na stronie z szopem, najlepiej wszystko na raz~!
    Ostatni odcinek był moim (nie)skromnym zdaniem geni(t)alny i przywrócił mą wiarę w ludzkość i eee, ubraniowość~
    I chociaż po drodze zdarzały się mniejsze spadki jakościowe oraz „wielkie dramaty” pasujące do komedii jak pięść Freezera do nosa Vegety, ostatecznie seria nakręciła mnie bardzo pozytywnie – polecam „Kill la Kill” jako komedio­‑parodię z dodatkiem walk~
  • Avatar
    A
    Tassadar 14.03.2014 20:06
    Ech, ten 22 odcinek… dosłownie ręce opadają…
    • Avatar
      Anonymus 14.03.2014 20:21
      Ech, ten 22 odcinek… dosłownie ręce opadają…

       kliknij: ukryte 
    • Avatar
      I. 14.03.2014 23:19
      Podpisuję się obiema o(d)padniętymi rękami…
       kliknij: ukryte 
      Jeszcze 2 odcinki do końca, mam nadzieję, że to tylko mały spadek jakościowy (osobiście najbardziej wkurza mnie ostatnie „przepałerzenie” Ryuko i muzyka, zwłaszcza chórek „dond luz jooor łeeeeeej”) i już bardziej zepsuć mojej bardzo dobrej opinii o serii twórcy nie zdołają…
    • Avatar
      Ichiryuu 15.03.2014 16:40
      Jeśli ręce mogą o(d)paść od nadmiaru zajedwabistości, to całkowicie podzielam wasze zdanie.

      Zmoderowano wulgaryzm. W zamian proponujemy stosowanie synonimów niewulgarnych.
      Moderacja
  • Avatar
    A
    Za leniwy by się zalogować;) 15.02.2014 16:18
    kopie tyłek!
    Od pierwszego odcinka widać że anime przyszło „zrobić porządek” i nikogo nie będzie przepraszać.

    I tego się należało spodziewać po twórcach Tengen Toppa Gurren Lagann. Zarówno postacie, fabuła, akcja jak i humor są wykręcone jak szmata wrzucona w przemysłowy wentylator który wykręca z nich beczki charyzmy i oryginalności.

    Postaci są totalnie zakręcone, jednocześnie parodiując wszystko co się da i tego czego się nie da też (pies przybranej rodziny głównej bohaterki, główna organizacja walcząca ze „złem” itd.)

    Po obiecującym pierwszym odcinku (12/10 w skali Richtera) seria stopniowo zwalniała i zaczęła tracić główny wątek na rzecz bardziej zamkniętych odcinków. Wszystkie moje wątpliwości poszły jednak w drzazgi wraz z odcinkami 17 i 18. Nie wiem co będzie dalej ale na tę chwilę seria pokazuje że ma wielkie włochate kohones i nikogo nie zamierza za to przepraszać!
  • Avatar
    A
    harpagon 18.01.2014 21:34
    Prawdopodobnie jedna z najlepszych serii komediowych z extra wplecionym fanserwisem, porywająca akcją, świetnym rysunkiem i niebanalnym udźwiękowieniem jaką oglądałem w ciągu ostatnich 5­‑10 lat. Po 13 obdejrzanych odcinkach chce więcej! Obecnie daję lekko 10/10.
  • Avatar
    A
    LaFonda 14.01.2014 02:13
    Miłe zaskoczenie
    Moje pierwsze wrażenie było negatywne: uznałam że jest to kolejne anime w którym widza zalewa głupawka i fanserwis. Choć ostatnie swierdzenie jest jak najbardziej prawdziwe, to jednak muszę sprostować że „głupawką” jest tu naprawdę dobry humor sytuacyjny, fanserwis natomiast nie jest przesadzony i nachalny. Całość śmieszy a nie irytuje, dlatego cieszę się że dałam temu tyułowi szansę. Dodatkowo retro­‑kreska jest dla mnie pewnym atutem, bo nadaje tej serii dodatkowego klimatu.
  • Avatar
    A
    Sanvean 20.12.2013 17:07
    12 odcinek kończy pierwszą część tego anime, a my nie dowiedzieliśmy się wiele przez ten czas. Ostatniej scena Satsuki z Ryuuko tylko mnie w tym uświadomiła. Szczerze mówiąc, to trochę sama do tej pory trochę mnie rozczarowała. Liczyłem przynajmniej na to, że w tych ostatnich odcinkach coś zostanie wyjaśnione, a wiadomo tylko  kliknij: ukryte 
    • Avatar
      krew 27.01.2014 18:42
      siła
      dziwi mnie tylko ,że ryoko i satsuki mogą walczyć na równi , podczas gdy harime nui tą pierwsza się bawi a przed drugą sra ze strachu
  • Avatar
    A
    Kira_desu 17.12.2013 16:12
    Tak głupie, że aż fajne
    Kill la kill już na początku zaintrygował mnie oryginalną kreską i fabułą. Obecnie, będąc po 11 odcinkach muszę stwierdzić, że jest to jeden z najlepszych tytułów jakie oglądałam :D Totalna parodia jaka tam panuje jest tak głupia, że aż fajna, a co najwięcej udana!
  • Avatar
    A
    Raiku 13.12.2013 21:08
    Nie polecam
    Drop już kilku odcinkach:

    a) nieśmieszne
    b) głupie

    Nie dostrzegam tutaj uroku w mmm, jakiejś grotesce, absurdalności itd.
    Nie dostrzegam tutaj żadnych dobrych postaci ( same irytujące ).
    Nie dostrzegam tutaj pomysłu na fabułę, przedstawienie jakiegoś ciekawego świata etc.
    Także generalnie, nie wiem skąd ten „hajp”, seria jest po prostu słaba, w dodatku jest tu sporo fanserwisu, który tylko podwyższa stopień irytacji.

    Słyszałem, że jest to seria twórców jakiejś tam innej serii ( której również nie widziałem ), ale to bez znaczenia – produkcja musi bronić się sama, a tutaj w moim odczuciu tego warunku nie spełniono.
    Oczywiście możecie mi zarzucić, że obejrzałem ledwie początek, ale skoro nie trawię tego seansu, to po co się męczyć?
    Próbowałem doszukać się jakiś plusów w tym seansie, ale mi się to nie udało.

    Ze swojej strony ( nie widziałem innego dzieła także brak sentymentu, oceniam tylko daną produkcję ) – 1/10 i drop po kilku odcinkach.
    Zaznaczam jednak, że nie jestem fanem groteski, przynajmniej w takiej formie, tj. nieśmiesznej.
    Zaznaczam też, że jednocześnie jestem fanem Gintamy, teoretycznie typ humoru będzie choć trochę podobny, natomiast KlK w ogóle mnie nie rozbawił, zamiast tony śmiechu miałem reakcje typu: ,,ale to jest głupie”.

    To w cudzysłowie możecie potraktować jako streszczenie mojej opinii o tym tworze.
    Powszechnie wiadomo jednak, że gust jest jak pewna część ciała, także nawet jeśli to anime ma w sobie „to coś”, to ewidentnie padło na zły grunt.

    Tak czy inaczej – nie polecam.
    • Avatar
      Anonymous 18.12.2013 22:56
      Re: Nie polecam
      w dodatku jest tu sporo fanserwisu, który tylko podwyższa stopień irytacji.

      To lepiej nie oglądaj Free
  • Avatar
    A
    harpagon 5.12.2013 12:26
    Powiem szczerze, ze to najbardziej śmiechowa i groteskowa seria anime, jaką do tej pory widziałem. odcinek o dotarciu do szkoły, żeby zdążyć na listę obecności zmoderowano SYSTEM. I nawet jakaś fabuła się kroi. Sposób rysowania postaci, szybkość akcji i dialogi robią konkretny kołowrotek w głowie. Dla mnie bomba. 10/10 za extra humor i świetne rysunki.
  • Avatar
    A
    slocik 18.11.2013 00:21
    No niestety 7 odcinkow i coraz gorzej.
    Dropuje w tym momecie bo juz sie nie da ogaldac, genialny start, 7 odcinek to kompletna kpina z widza.
    A to ze jeszcze nie ma 10 episodow a juz zapychani jestemy fillerem tez nie zacheca do marnowania czasu na ta serie.
    • Avatar
      hdrn 18.11.2013 13:23
      Filler?
      Czy fillerem można nazwać ukazywanie realiów świata przedstawionego? Poza tym termin filler odnosi się tylko do adaptacji, a to mi na adaptację nie wygląda.
      • Avatar
        Sanvean 18.11.2013 17:43
        Re: Filler?
        Moim zdaniem fillerem można również nazwać odcinek wciśnięty tylko po to aby zapchać te kilkanaście odcinków, a pomysły na fabułę już się kończą.

        Autor tamtego komentarza po prostu nie oglądał anime uważnie, albo obejrzał ten odcinek tylko do połowy i pisze co mu ślina na język przyniesie. Nie dość, że fabuła poruszyła się do przodu niż w poprzednich 3 odcinkach  kliknij: ukryte , to relacje Mako z Ryuuko się umocniły i to w całkiem sympatyczny sposób.
        • Avatar
          Kira_desu 18.11.2013 18:22
          Re: Filler?
          Jak dla mnie odcinek 7 był super :D Podobało mi się to, że Mako wybrała przyjaźń z Ryuuko a nie życie w przepychu i luksusie. Moim zdaniem jest coraz lepiej.
        • Avatar
          slocik 19.11.2013 23:38
          Re: Filler?
          Sorry ale chyba ty nie ogaldalas za uwaznie.
          Pod koniec 7 odcinka Satsuki ogalsza ze odbuduje kluby w nastepnym odcinku, czyli wracamy do tego samegop miesjca w ktorym bylismy w odcinku 5 ...
          Kompletnie nic sie nie zmienilo a 3 odcinki jaks zlecialy.

          No i dziwne masz pojecie co do umocnienia przyjazni, jezli cos Mako zostaal pokazana jako hmm… prostytuka ktora zrobi wszytko za pieniadze i troche uwagi, a Ryuko jako egocentryczny dupek ktory posle pzryjaciol z powrotem do rynsztoka tylko ze wzgledu na chwilowe widzimisie.

          Jezli cos to ten odcinek niszczy caly caly rozwoj u naszej pary bohaterek jaki do tej pory otzrymalismy, a rodzinka Mako zostala splycona do niesmiesznego dowcipu.

          Za duzo dobrych anime mam do nadrobienia zeby na cos takiego czas marnowac, Gurren Lagan to juz w tym momecie mial pare niezlych twistow.
          • Avatar
            Orzii 20.11.2013 00:16
            Re: Filler?
            „Reforma” to nie jest „odbudowanie”, akademię czeka przekształcenie. Polecam czytanie ze zrozumieniem.
            • Avatar
              slocik 21.11.2013 19:11
              Re: Filler?
              Czytaj co ?
              O ile sie nie myle 8 odcinek jeszcze nie wyszedl, wiec daruj sobie te twoje fanowskie wypociny jako argument w jakiejkolwiek dyskusji.
              Kluby wroca, w jakiej formie to sie zobaczy jak to sie stanie.
          • Avatar
            Sanvean 20.11.2013 00:46
            Re: Filler?
            Boże, co ja czytam.

            Sorry ale chyba ty nie ogaldalas za uwaznie.
            Pod koniec 7 odcinka Satsuki ogalsza ze odbuduje kluby w nastepnym odcinku

            Tak, to jest ten powód dla którego napuściła na nią wszystkie kluby. Nie widzę w moim komentarzu nic, przez co wychodzi na to, że nie dopatrzyłem końcówki.
            I nie zamierza „odbudowywać klubów” tylko przebudować cały porządek w szkole.

            No i dziwne masz pojecie co do umocnienia przyjazni, jezli cos Mako zostaal pokazana jako hmm… prostytuka ktora zrobi wszytko za pieniadze i troche uwagi, a Ryuko jako egocentryczny dupek ktory posle pzryjaciol z powrotem do rynsztoka tylko ze wzgledu na chwilowe widzimisie.

            Ee, nie? Mako nie połasiła się na kasę, nawet nie chciała zostać przewodniczącą klubu, sama Ryuuko ją w to wpakowała. Ten odcinek miał przede wszystkim pokazać, że im więcej ludzie pracują i mają pieniędzy, im lepiej im się powodzi i jak bardzo większy jest ich status społeczny, tym bardziej wychodzi na wierzch ich chciwa i bezwzględna natura, zapominają przy tym o podstawowych wartościach, w końcu przystosowują się i przestają byćnaprawdę szczęśliwymi. Ryuuko tylko jej pomogła jej uświadomić co jest naprawdę ważne i udało jej się przezwyciężyć kolejną „intrygę” Satsuki. Było to dosyć dosadnie pokazane. Jeśli ich przyjaźń przetrwała kryzys, to znaczy że się umocniła.
            Nie wiem jak można brać na poważnie rodzinę bohaterki, która sama jest parodią. Czemu się od razu ich zboczeń nie czepiać, przecież ciężko pracująca głowa rodziny jest pokazana jako zboczeniec, któremu tylko jedno w głowie.

            Jezli cos to ten odcinek niszczy caly caly rozwoj u naszej pary bohaterek jaki do tej pory otzrymalismy,

            Zupełnie nie rozumiem tego argumentu. Żadnego rozwoju nie niszczy, proszę o wyjaśnienie…

            Kompletnie nic sie nie zmienilo a 3 odcinki jaks zlecialy.

            Ależ oczywiście, jeśli się nie ogląda uważnie to nie można zauważyć progresu. Ponadto nawet nie wiadomo na czym te wybory będą polegać i czemu dokładnie służyć, skoro po tym anime można spodziewać się wszystkiego.
            • Avatar
              Slocik 21.11.2013 19:09
              Re: Filler?
              No wlasnie mozna sie spodziewac wszytkie, a przynajmije ja sie spodziewalem. A co otrzymalem ?
              Nic.
              Jak i zakonczyl sie pierwszy odcinek tak i mamy ta samu sytuacje pod koniec 7, Ryuko ani nie wydaje sie specjalnie silniejsza, ani nie doweidzila sie nic o mordercy swego ojca ani tez nie zyskala jakis nowych kontaktow ani znajomosci.

              Jezeli poprzez prgress masz na mysli ciagle walki z nonemami ktorzy sa przedstawaiani a jednej chwili i pokonani w pare minut pozniej zeby juz nigdy o nich nie wspomnie, to tak. Mamy duzo progressu.

              I nie zamierza „odbudowywać klubów” tylko przebudować cały porządek w szkole.

              Przebudowac, odbudowac… rezultat ten sam.

              Ten odcinek miał przede wszystkim pokazać, że im więcej ludzie pracują i mają pieniędzy, im lepiej im się powodzi i jak bardzo większy jest ich status społeczny, tym bardziej wychodzi na wierzch ich chciwa i bezwzględna natura, zapominają przy tym o podstawowych wartościach, w końcu przystosowują się i przestają byćnaprawdę szczęśliwymi.


              Typowe biadolenie bzdur przez ludzi ktorzy sa zbyt leniwi zeby cos osiagnac podczas gdy gorycz i zazdrosc z nich wycieka.
              Jezli jest cos co ten odcinek pokazuje to naiwnosci osoby ktora byla za niego dpowiedzialna.

              Nawet jezli Ryuko lekko pchnela Mako do bycia capitanem tego klubu to Mako w kazdej chwili mogla powiedziec „NIE”, jakos nie widizlem zeby nazekala kiedy dostali sie do tego drugiego, wiekszego mieszkania.

              Zdrowa przyjazn nie jest pelna zazdrosci, nienawiscie i niedopoweidzianych problemow.
              Ryuko nagle wyglada jak pasozyt zerujacy na dobrym sercu rodziny Mako.
              • Avatar
                Antanaru 22.11.2013 12:49
                Re: Filler?
                Przebudowac, odbudowac… rezultat ten sam.
                Nie odnoszę się już do samej rozmowy, ale powiedz mi jak chcesz o czymkolwiek dyskutować jeśli nie widzisz różnicy między dwoma całkowicie różnymi znaczeniowo słowami?
              • Avatar
                Sanvean 28.11.2013 22:16
                Re: Filler?
                Straciłem jakąkolwiek chęć na odpisywanie z prostego powodu – nie wiem czy to już żarty, czy to tak na poważnie. Rozumiem, można dyskutować o anime, ale jeśli ktoś przekręca się wszystkie wydarzenia o 180 stopni, to nie wiem czy jest sens rozmawiać z taką osobą. Szczególnie, że chodzi tutaj o Kill la Kill…

                Ryuko ani nie wydaje sie specjalnie silniejsza

                Wcale. W 5 odcinku – [spoiler]wzmocniła się jej więź z Sensketsu[/spoiler]. Poza tym każdy pokonany przywódca klubu = więcej life fiber dla mundurka, a co za tym idzie – więcej mocy dla Ryuko.

                ani nie doweidzila sie nic o mordercy swego ojca

                I co z tego? Równie dobrze może się dowiedzieć w ostatnim odcinku serialu, akurat na razie nie było to potrzebne. Niewyjaśnionych rzeczy jest pełno, a to jest główna z nich.

                tez nie zyskala jakis nowych kontaktow ani znajomosci

                Postaci jest już wystarczająco dużo i do 7 odcinka niewiele o niektórych wiadomo, a Ty chcesz wprowadzać kolejne? To nie jest Magi…

                Typowe biadolenie bzdur przez ludzi ktorzy sa zbyt leniwi zeby cos osiagnac podczas gdy gorycz i zazdrosc z nich wycieka.

                Akurat Ryuuko gdyby chciała to sama mogłaby ten klub prowadzić, wprawdzie ona odwalała całą brudną robotę, a jej rodzina na tym skorzystała.

                jakos nie widizlem zeby nazekala kiedy dostali sie do tego drugiego, wiekszego mieszkania.

                Bo zmiana zachowania rodziny Mako miała iść etapami i taki widocznie był zamysł twórców?

                Zdrowa przyjazn nie jest pelna zazdrosci, nienawiscie i niedopoweidzianych problemow.
                Ryuko nagle wyglada jak pasozyt zerujacy na dobrym sercu rodziny Mako.

                Seriously? Jeśli ktoś miałby żerować to rodzinka na Ryuuko. Ona jedynie nie chciała spędzać czasu sama i była szczęśliwa, kiedy wreszcie mogła poczuć się członkiem rodziny – swoich rodziców już nie miała, a nawet wcześniej nie łączyły jej z nimi jakieś specjalnie dobre relacje.
                To Ryuuko posiada moc, która pomogła im zmienić swój statu społeczny, gdyby jej na tym zależało to zrobiłaby to o wiele wcześniej, ale ma w tej chwili inne priorytety.
    • Avatar
      Leon 18.11.2013 21:56
      Filler?
      Został rozbudowany jeden z głównych wątków czyli relacje Mako&Ryuuko. Ten wątek przewija się od początku serii więc z definicji filerem być nie może. Co do odcinka siódmego to bardziej miał na celu lepsze ukazanie reguł świata i próby przeciwstawienie się nim.
  • Avatar
    A
    Leon 7.11.2013 18:57
    Warte polecenia
    Szalona akcja, ciekawi bohaterowie, sporo ukrytych smaczków, nieprzewidywalna fabuła( tak wiem wszystko już gdzieś kiedyś było ale co z tego ?). Naprawdę dobra mieszanka. Co do fan serwisu jest ale bardziej ma na celu wprowadzanie głównej bohaterki w zakłopotanie a nas w rozbawienie.
    • Avatar
      harpagon 5.12.2013 12:31
      Re: Warte polecenia
      Fan serwis w tej serii jest czymś zupełnie innym i dobrze to opisałeś Leon. Wszelkie momenty golizny i pokazywania majtków i cyckuf są pokazane bardzo humorystycznie. Taką forme fan serwisu to ja rozumiem. Mówicie, ze ta seria trolluje i przegina. I właśnie ta ogromna przesada i przerysowanie realizmu jest tym, czego brakowało od lat. MNie juz od dawna nie śmieszą pseudo śmieszne teksty w klubach szkolnych i macanie cycków, bo się lalunia przewróciła o szczotkę i wpadła na drugą.
  • Avatar
    A
    Sezonowy 26.10.2013 00:23
    To jest dobre!
    Już oglądając pierwszy odcinek miałem niejasne przeczucie, że mój śmiech jest podejrzanie niewymuszony i naturalny.

    Dziwne.

    Czyżby ten serial był autentycznie zabawny? Absurdalny, komiczny i pomysłowy? Czy to możliwe, żeby twórcy naprawdę dobrze się bawili w trakcie pisania scenariusza, tworzenia scenopisów i samej animacji? Czyżby autentycznie chichrali się siedząc w studio i tworząc coś, co nie zostało w prosty sposób skrojone pod publiczkę, a przynajmniej nie tylko pod nałogowych pożeraczy animowanej papki?

    Nieee, to niemożliwe. Nieee, przecież to tylko głupkowata komedyjka.

    Ale właśnie obejrzałem czwarty odcinek i… aż trudno uwierzyć. Nie tylko żarty były zabawne, świeże i absurdalne, scenografia namalowana pomysłowo i z rozmachem. Okazało się, że są tu elementy, których sam nigdy bym nie zauważył, gdyby mi ich nie pokazano na konkretnych kadrach. Rzeczy praktycznie nie do uchwycenia, ale mimo to zadano sobie trudu, żeby je umieścić na ekranie. W dodatku przeznaczone głównie dla tych, którzy oglądali i pamiętają film sprzed niespełna dwudziestu lat. Ile jest takich osób wśród obecnych widzów?

    Mam na myśli „Pulp fiction” Quentina Tarrantino i jego bohaterów, którzy migają w przelocie w scenie z furgonetką wiozącą mundurek. Jest tu też odniesienie do Terminatora, a być może są również inne, o których mi nie wiadomo.

    Komuś się chciało! Trudno w to uwierzyć, ale twórcy naprawdę starają się. No chyba świat się kończy.
    • Avatar
      Zolo 27.10.2013 10:01
      Re: To jest dobre!
      Jest nawet scena nawiązująca do Terminatora 2 gdy postacie przebiegają nad pojemnikiem pełnym pomarańczowego płynu.
      • Avatar
        Sezonowy 27.10.2013 11:08
        Re: To jest dobre!
        Masz na myśli scenę, do której screenshota podlinkowałem wyżej? :) Ciekaw jestem, czy wcześniej wypatrzył to któryś z widzów, czy może ktoś z ekipy realizatorów podrzucił wskazówkę na tym czy innym forum.

        Tak czy owak chylę czoła przez twórcami tej serii.

        O jakości ich pracy i zarazem drzemiącej w KlK sile absurdalnego humoru doskonale świadczy sekwencja z opancerzonym autobusem, gdzie w odstępie sekund mamy orgazmiczne przeżycia strzelca pokładowego, potem babcie strzelające z RPG i do złudzenia przypominające arabskich bojowników/terrorystów (niepotrzebne skreślić) w turbanach, a chwilę potem wyrzucony w górę autobus majestatycznie płynie w powietrzu przy dźwiękach walca „Nad pięknym modrym Dunajem” Johanna Straussa.

        Nie wiem co takiego palili twórcy w czasie pracy nad tym odcinkiem, ale na miejscu producenta zadbałbym o to, aby im tego nigdy nie zabrakło.
        • Avatar
          Tassadar 27.10.2013 14:18
          Re: To jest dobre!
          Krótkie szperanie w internecie pokazuje, że nawiązań jest tego cała masa – Sukeban Deka, Yattaman, Desperado. Ciekaw jestem pełnej listy po zakończeniu emisji.
  • Avatar
    A
    q 14.10.2013 08:46
    Szkoda, bo zapowiada się, że anime nie wyjdzie poza formułę monster of the week.

    A tak na poważnie… Cycki są? Są! Pośladki są? Są! Genki best girl jest? Jest!

    Krejzi gud. WWWWWWWWWWWWWwwwwWWWWWWWWWWWWW
  • Avatar
    A
    Raviel 12.10.2013 09:43
    Wy tak na poważnie?
    Przecież to głupkowate jest, nie szalone tylko głupkowate.
    Nie jestem w stanie tego oglądać, za dużo trollingu i fanserwisu.
    • Avatar
      Resorak 12.10.2013 12:20
      Re: Wy tak na poważnie?
      Spoko.
    • Avatar
      blob 12.10.2013 13:03
      Re: Wy tak na poważnie?
      Tak, głupkowate. Nadomiar tego niepoważne, zboczone, abstrakcyjne, bez sensu, durnowate itd. Takie ma właśnie być :D W końcu autorzy serii to mieszanka wybuchowa: twórcy m. in. Panty & Stocking czy Gurenn Lagann. Seria to dokładnie to czego można się było po nich spodziewać i to jest właśnie najlepsze!
    • Avatar
      Kysz 14.10.2013 13:11
      Re: Wy tak na poważnie?
      Mam dokładnie tak samo – taki dość prostacki humor, to zupełnie nie w moim stylu. Aczkolwiek mogę zrozumieć, że komuś się to może podobać, bo seria na pewno będzie oryginalna, tylko trzeba mieć sporą odporność na to, co sobą prezentuje xd
  • Avatar
    A
    Zolo 10.10.2013 18:19
    Zapowiada się w końcu jakieś przyjemne w odbiorze show, w przeciwieństwie do innych tytułów z tego sezonu.

    Projekt postaci i animacja na najwyższym poziomie jak na tak mały budżet którym operują, ale cóż tego się można było spodziewać po twórcach TTGL.
  • Notlr 9.10.2013 20:40:18 - komentarz usunięto
    • michas 9.10.2013 23:06:38 - komentarz usunięto
      • Notlr 10.10.2013 00:14:51 - komentarz usunięto
        • michas 10.10.2013 02:13:48 - komentarz usunięto
  • Avatar
    A
    Orzi 7.10.2013 10:24
    Ha-ha ha-ha oł błoj
    Anime zapowiada się świetnie, pierwszy odcinek zostawił mnie z bananem na twarzy, ale… Mam do tego tytuł€ pewne obawy. Widać, że twórcy starają się stworzyć coś w stylu Gurren Lagann, ale… Chcą chyba za darmo. To, co w tamtym tytule balansowało na granicy autoparodii, tutaj niebezpiecznie ją nagina, twórcy chcą wyraźnie przebić swoje dzieło poprzez napakowanie „więcej i bardziej”, co zazwyczaj nie wychodzi na dobre… Nie chciałbym, aby tą serię dopadł syndrom „Death Magnetic” Metalliki, gdzie muzycy chcieli zrobić płytę w stylu największych ich hitów, a wyszło niestrawne badziewie.

    No i ta zapowiedź następnego odcinka sprawiająca wrażenie serii „Potwór tygodnia”...

    Obym się mylił, obym się mylił, obym się mylił.
    • Avatar
      Orzi 7.10.2013 10:25
      Re: Ha-ha ha-ha oł błoj
      „Chcę chyba za darmo”... Miało być „za bardzo”
      • Avatar
        some_random_dude 7.10.2013 11:14
        Re: Ha-ha ha-ha oł błoj
        „za darmo” też pasuje, bo skojarzenia serii z Gurren Lagann ma praktycznie każdy, co znaczy, że twórcy sięgnęli po używane dekoracje i zbliżone stylistyką kostiumy i liczą na podobny efekt. Nie musieli tworzyć czegoś z niczego, mieli już gotowca… za darmo.
  • Avatar
    A
    Seba 6.10.2013 19:49
    Wybuchowa mieszanka...
    ...tak można w skrócie ująć to, co działo się w pierwszym odcinku. Epizod pełen akcji, niemal nie dający chwili wytchnienia. Dzieje się bardzo dużo i szybko, ale nie w taki sposób, by nie można było tego ogarnąć. Animacja bardzo efektowna, historia nieco dziwaczna, ale łatwostrawna. Ponadto anime humorzaste i nieco nasiąknięte seksem. Podobało mi się i na pewno będę oglądał kolejne odcinki :) Jest moc.
  • Avatar
    A
    Sora_no_Akai 6.10.2013 18:42
    Wow!
    Powiem tak, za pierwszym razem, myślałam, że to jakaś gra, lub coś, potem domyśliłam się jednak, że tak wygląda to anime, chodzi mi o grafikę, oczywiście. Wtedy przypomniałąm sobie, że faktycznie „Są takie Anime” choć nie ma ich za dużo, te, które czymś się wyróżniają. Akcja tego anime jest bardzo szybka, nie nadążałam z czytaniem napisów czasami, ale jednak, pomimo, że nie mogłam przebrnąć przez początek, to gdy się skończyło pomyślałam tylko „Co? Już?” Naprawdę czekam by zobaczyć, co z tego wyjdzie xD
  • Avatar
    A
    Resorak 6.10.2013 01:10
    Pierwszy odcinek
    Przyznam że do pierwszego odcinka podchodziłem trzy razy. Przyznam szczerze że jest tu chamski humor i całkiem ciekawe ujęcia. Szczerze jak gagi będą mnie dalej bawiły to może być całkiem niezła seria.
    • Avatar
      Seba 6.10.2013 19:52
      Re: Pierwszy odcinek
      Szczerze – nie mogłem się w swej szczerości powstrzymać przed Twoim szczerym komentarzem, więc mam szczerą nadzieję, że moja szczera szczerość Cię nie urazi poprzez szczerą odpowiedź. Szczerze…
      • Avatar
        Resorak 8.10.2013 01:49
        Re: Pierwszy odcinek
        Sebastianie możesz odejść.
        • Avatar
          NoWave 14.10.2013 03:35
          Re: Pierwszy odcinek
          Przyznam szczerze, że nie przyznam tobie racji i przyznaje ,że pierwszy odcinek obejrzałem raz. Szczerze.
  • Avatar
    A
    v. 5.10.2013 10:50
    ogólnie pierwszy odcinek był fajny, ale jak dla mnie za dużo w tym wszystkim inspiracji innymi seriami (tengen toppa gurren lagann, panty&stocking) zobaczymy jak to się rozwinie…
    • Avatar
      blargh 5.10.2013 16:28
      Inspiracji? To ci sami twórcy, więc i styl jest podobny.
  • Avatar
    A
    swobby 4.10.2013 10:00
    Świeżo po pierwszym odcinku: bijatyka, super moce, oryginalny świat przedstawiony, konflikt dwóch super­‑herosek, plejada indywidualności, zboczony mundurek, golizna – świetnie! Kreska, animacja, muzyka na wysokim poziomie (wiadomo, pierwszy odcinek…). Całość obficie okraszona niewybrednym humorem, jest do czego się pośmiać XD. Szykuje się niezła parodia gatunku; oby tylko twórcy tego nie schrzanili ;p
  • Avatar
    A
    Sanvean 3.10.2013 22:32
    Boziu!
    Yay! Pierwszy odcinek tego anime jest naprawdę imponujący! Świetna akcja, a przy tym niesamowita kreska oraz muzyka. Teoretycznie kolejne szkolne anime z mundurkami, ale nie do końca takimi zwyczajnymi. Pomysł mi się spodobał, a tajemnice mnie zaintrygowały. Postacie są narysowane w specyficzny sposób, niektórym może to nie przypaść do gustu, ale proszę się nie zrażać, bo klimat jest świetny.

    Mam nadzieję, że ta seria mnie zawiedzie, nie mogę się już doczekać kolejnych odcinków. Chciałbym się bardziej przyjrzeć prezentowanemu światu. Oby tylko nie spłycili niektórych wątków i nie pojechali po schematach oraz nie powciskali za dużo akcji zamiast tego.
  • Avatar
    A
    bedlamite 3.10.2013 22:30
    Ja chcę więcej! Gęba nie chciała mi się przestać cieszyć po pierwszym odcinku.
  • Avatar
    A
    Tassadar 3.10.2013 22:25
    Pierwszy odcinek był prawdziwą eksplozją szalonej akcji, jeszcze bardziej zwariowanego świata, pokręconych postaci i obłędnej animacji. Do tego genialny styl, świetna gra seiyuu (przede wszystkim Ryouka Yuzuki i Ami Koshimizu). Jazda bez trzymanki i bez hamulców prosto ku krainie 10/10, o ile tego nie zepsują.