Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Komikslandia

Komentarze

Ao Haru Ride

  • Avatar
    A
    ania 31.07.2016 01:09
    Kou ma po prostu depresję, a anime jest o całej reszcie próbującej go z niej wyciągnąć.
    No temat został poruszony i posłodzony.
  • Avatar
    A
    Avi 27.10.2015 21:25
    kurcze, a mi sie podobało ze nareszcie ktoś przełamał konspekt schematycznych ruchów miłosnych. Scena z przytuleniem sie do włosów Kou, trzymanie za rękę i mówienie o tym gośno. Mnie to urzekło, bo miałam juz dość schematycznych nagłych pocałunków, z otwartymi oczami tylko, natarczywych chłopaków itd. Super, bardzo na plus!!
  • Avatar
    A
    Alice14 17.10.2015 15:26
    Anime
    Zaczęlam oglądać od niedawna ale od razu mnie wciągnęło ;)
    Ale przecież Kou głos podkładał Daisuke Hirakawa
    • Avatar
      tamakara 17.10.2015 16:32
      Re: Anime
      eee, nie?
    • Avatar
      abunia 17.10.2015 20:12
      Re: Anime
      Głos brata Kou, Youichiego Tanaki podkładał Daisuke Hirakawa. :)
  • Avatar
    A
    Ruka 19.07.2015 22:27
    Podobało mi się szczególni to że seria była taka spokojna. Nikt się bez przerwy nie darł, powoli ich uczucie się pojawiało itp.
    Główne postacie naprawdę bardzo dobre. Spokojny głos Kou był naprawdę miły. Fushioka na szczęście nie była za słodka.
    Obydwoje jak dla mnie byli w sam raz.
  • Avatar
    A
    Katasza 7.07.2015 13:22
    Sentymentalna podróż do przeszłości!
    Zauroczył mnie klimat tej serii, a wygląd postaci bardzo mi odpowiadał. Z zapartym tchem śledziłam poczynania bohaterów. Seans zaliczam do udanych i przyjemnych. I jeśli ktoś poszukuje opowieści o miłości z nutą melancholii to jak najbardziej polecam!!
  • Avatar
    A
    Róża 7.06.2015 18:25
    Anime jest straszne!!!! 2/10
  • Avatar
    A
    muertoladies 26.02.2015 21:46
    Witajcie. Czy ktoś wie czy pojawi się 2 sezon..? Myśl o tym spędza mi sen z powiek..
    • Avatar
      jolekp 26.02.2015 22:08
      Zawsze możesz mangę poczytać :)
    • Avatar
      Orihimcia 26.02.2015 22:13
      Dołączam się do pytania :D
      Ale myślę, że jest to całkiem możliwe, bo Ao Haru Ride cieszy się w Japonii popularnością :)
      • Avatar
        Hiromi 26.02.2015 23:03
        I tak nie mogę podarować mangaczce spaprania wątku Murao.
        • Avatar
          Orihimcia 26.02.2015 23:19
          XD
          No,  kliknij: ukryte  XD
        • Avatar
          Klemens 27.02.2015 00:32
          A jak to się skończyło? Bo zatrzymałem się gdzieś na wycieczce integracyjnej samorządu klasowego w mandze, a anime nie oglądałem. PW lub odpowiedź (z dodaniem spoilera!) mile widziana :)
          • Avatar
            Orihimcia 27.02.2015 01:03
            Murao  kliknij: ukryte  :D
            • Avatar
              Hiromi 27.02.2015 01:15
               kliknij: ukryte 
              • Avatar
                OrihimciaToJaxD 27.02.2015 10:26
                 kliknij: ukryte 
                • Avatar
                  Hiromi 27.02.2015 13:12
                  A pewnie, że się przeżyje, bo to „tylko” anime, ale jednak szkoda, że autorka nie miała odwagi by poprowadzić owy wątek do końca.
                  • Avatar
                    Orihimcia 27.02.2015 15:22
                    No, trochę bez sensu tak zaczynać i nie kończyć, bo szczerze mówiąc ten wątek już mnie na samym początku zaintrygował, więc wiadomo, że jest lekki żal, że pomysł jednak spalił na panewce… A widziałaś może gdzieś podobny wątek? ;D
                    • Avatar
                      tamakara 27.02.2015 16:12
                      Zmoderowano odnośnik do nielegalnych źródeł. króciutka lista mang z tym niespotykanym super oryginalnym motywem.
                      (oczywiście bez yaoi i innych hentajów, o ile wyszukiwarka nie oszukiwała)
                      • Avatar
                        Orihimcia 27.02.2015 16:18
                        Czyli jednak ten motyw nie taki oryginalny XD
                        Fajnie, może coś się uda fajnego znaleźć :D
                        • Avatar
                          Hiromi 27.02.2015 17:27
                          Nie chodzi o to, że nie ma innych tytułów poruszających ten problem, mangi tej autorki zazwyczaj kończą się wielkim Happy Endem dla wszystkich postaci, a to nudne i nieprawdziwe.
                          • Avatar
                            Orihimcia 27.02.2015 17:40
                            A to nie wiem, nie znam innych mang tej autorki, ale masz rację, ciekawej by było, gdyby dodano trochę dramatyzmu, przynajmniej ja go lubię ;D
                          • Avatar
                            jolekp 27.02.2015 17:47
                            Co kto lubi, dla mnie wielki happy end dla każdego to jedyny słuszny rodzaj zakończenia (już zwłaszcza w tego typu tytułach), a bardzo rzadko je otrzymuję.
                            • Avatar
                              muertoladies 28.02.2015 23:53
                              Z tego co widziałam w internecie jest oczywiście kontynuacja mangi i podobno tam się wiele dzieje. A dokładniej, cała akcja się po prostu rozwija. Jolekp wiem, że mogę poczytać, ale nie jestem zwolenniczką. Ja muszę słyszeć ten japoński język, muzykę itd. Czytałam, że ta seria anime powstała tylko, żeby zrobić reklamę mandze, ale mam nadzieję, że to tylko plotki. Mało jest anime, które tak mi się spodobało. Jeśli ktokolwiek wie cokolwiek to podzielcie się! :)
                              • Avatar
                                jolekp 1.03.2015 00:08
                                Ależ ja to rozumiem, gdyż też nie jestem szczególną fanką mang. Ale niestety, jeśli aż tak zżera cię ciekawość, to sięgnięcie do mangi może być jedynym wyjściem.
                                O ewentualnej kontynuacji nie ma na razie żadnych przecieków, z tego co się orientuję. Ale nie trać nadziei, doświadczenie pokazuje, że anime może się doczekać kolejnego sezonu nawet po 10 latach. Czyli, jakkolwiek mało optymistycznie to zabrzmiało, szansa zawsze istnieje :)
                                • Avatar
                                  Hiromi 8.05.2015 03:52
                                  Ja bym na to raczej nie liczyła, ten tytuł dostał już nawet film aktorski, podobnie było Hana Yori Dango, 50 odcinków anime to zaledwie połowa mangi. Dopiero w dramie zmieszczono cały materiał.
  • Avatar
    A
    tamakara 16.12.2014 09:48
    zdecydowanie udowodnił, że potrafi zagrać inny typ postaci niż zazwyczaj – kogoś, kto niekoniecznie musi nam rozsadzać bębenki przeraźliwym krzykiem, by wywołać odpowiednią reakcję emocjonalną.


    A to nie jest tak, że właśnie postać Erena jest wyjątkowa na liście ról tego pana? Nie lepiej byłoby napisać, zważywszy na ptencjalnych odbiorców serii, że Kaji grał w kuroshitsuji, no.6 czy tam sukitte ii na yo?
    • Avatar
      Easnadh 16.12.2014 10:34
      Zgadzam się, jako że już wielokrotnie spotkałam się z CD dramami, gdzie Kaji Yuki mówi bardzo ciepłym, czułym głosem i gra uwielbiającego dzieci nauczyciela w przedszkolu itp. Takie właśnie role w tego typu słuchowiskach mających dzisłać na romantyczną wyobrsźnię słuchaczek i grach dostaje najczęściej.
      • Avatar
        tamakara 16.12.2014 11:27
        No tak, nawet nie wspominałam o rynku drama/gry otome, bo (zwłaszcza te pierwsze) nie mają chyba u nas wielu odbiorców, ale masz rację. Kou doskonale wpisuje się w kanon jego ról.
        • Avatar
          Lin 16.12.2014 11:58
          Przyznaję bez bicia, że o dramach nie mam pojęcia, dlatego zawierzę na słowo, że Kaji często grywa w nich role ciepłe i łagodne. Chodziło mi bardziej o to, że rola Kou jest kontrastowa dla ról, z których Kaji jest ostatnio najbardziej znany i kojarzony – a w dużej mierze są to właśnie role krzykliwych, nieco przewrażliwionych i nieobliczalnych młodzieńców ;) Za takiego uważam Erena z SnK, a także postaci takie, jak Q­‑vier z Kakumeiki Valvrave, Kanato z Diabolik Lovers, Yukine z Noragami, Mei z Daiya no Ace, Kanzaki z Barakamona, Shu z Guilty Crown. Oczywiście to nie wyczerpuje gigantycznego dorobku tego aktora i może pewnym nadużyciem z mojej strony jest próba stworzenia czegoś w rodzaju profilu jego standardowych ról, ale przyznam, że takie właśnie jest moje z nim pierwsze skojarzenie. I na tym tle Kou wypada dość nietypowo – jako typ cichy, wycofany, zamknięty w sobie wymusza na Kajim inny rodzaj gry, z którym osobiście nie miałam w jego przypadku zbyt często do czynienia.
          • Avatar
            tamakara 16.12.2014 12:49
            Wiesz, możliwe, że wisi nade mną „klątwa pierwszej roli”, w której Kajiego słyszałam, czyli Shion z no.6, a później był jeszcze pewien nadpobudliwy uczłowieczony chomik. Ani się spostrzegłam, kiedy sama przypięłam mu łatkę „słodkiego chłopca”, w czym pomógł wygląd zewnętrzny i potem musiałam sobie światopogląd poprzestawiać słuchając Erena czy chociażby tego nieszczęsnego Kanato (chociaż tutaj z innych względów słuchawki poleciały dalej niż wzrok sięga). Ale w końcu to seiyuu, musi umieć wcielać się w różne postacie :D

            Kou jawi mi się jako cicha woda. Reakcje ma stonowane przez ogólne zmęczenie życiem, wywołane wiadomo czym, ale swoje za uszami ma i dobór głosu wydał mi się wręcz idealny.
            • Avatar
              Lin 16.12.2014 14:14
              Pewnie to wszystko kwestia wyobrażeń :) Kiedy po raz pierwszy usłyszałam o adaptacji Ao Haru Ride natychmiast pomyślałam, że Kou to rola stworzona dla kogoś pokroju Yoshimasy Hosoyi, Shimazakiego Nobunagi czy Uchiyamy Koukiego, bo to nazwiska, które natychmiast kojarzę z poważnymi, wycofanymi typami osobowości. Dlatego wybór Kajiego mnie zdziwił, zwłaszcza, że było to świeżo po tym, jak widziałam go w Noragami, Diabolik Lovers, Shingeki no Kyojin właśnie ;) Mnie kojarzy się on albo z szurniętymi krzykaczami albo – jak wspomniałaś – słodkimi chłopcami. A Kou nie pasuje ani tutaj, ani tutaj. Ostatecznie myślę, że Kaji poradził sobie naprawdę dobrze i w sumie ciekawe było dla mnie słuchanie go w takiej odsłonie.
              • Avatar
                Easnadh 16.12.2014 16:42
                Jeszcze tak dla informacji – pisząc mój poprzedni komentarz, miałam w głowie głównie CD dramę (ma nawet angielskie suby). I niestety po SnK słysząc uroczego Kajiego zawsze mam zgrzyt pt. „Matko boska, to jest Eren?!”.
    • Avatar
      Orihimcia 16.12.2014 14:51
      No właśnie. Kaji jest moim zdaniem bardzo utalentowany i świetnie moduluje głos. Wystarczy porównać sobie Erena, Finniego i chociażby Kou. Każdy całkiem inaczej zagrany ;D
    • Avatar
      chi4ko 16.12.2014 19:24
      Przez pewien czas Yuki Kaji był głównie kojarzony z rolami niedorajd (Accel World, Aquarion EVOL, Guilty Crown) i zboczeńców (Hentai Ouji, High School DxD), pewnie dlatego, że grał głównych bohaterów w tychże seriach a jego poboczne role w niewielkim stopniu rzucały się w oczy.
      • Avatar
        tamakara 16.12.2014 19:49
        Z jakiegoś powodu strasznie mnie ten komentarz rozbawił XD To znaczy wiem z jakiego, ale nie chcę robić jeszcze większego offtopa.
        • Avatar
          chi4ko 16.12.2014 19:59
          Czemu nie? Ludzie robią tu offtopy cały czas.
  • Avatar
    A
    Slova 16.12.2014 09:05
    do czasów własnej pierwszej miłości.

    Sądzę, że podróżowanie do nieistniejącego celu może okazać się dla niektórych wyzwaniem : D
    • Avatar
      Sezonowy 16.12.2014 09:56
      Slova, głowa do góry! Spójrz na to z innej strony: pierwsza miłość dopiero przed Tobą! Gwarantuję Ci, że warto na nią czekać, bo przyjdzie jeszcze taki dzień, że i Ty w końcu spotkasz miłą dziewczynę (albo miłego chłopca – co kto lubi, w końcu mamy XXI wiek) i będziesz z nią/nim biegał boso po łące, będziecie trzymali się za ręce i parzyli sobie nawzajem głęboko w oczy. Ech, pierwsza miłość. Chyba Ci nawet trochę zazdroszczę.


      (Do Redakcji: Wiem, mój komentarz niczego do anime ani do recenzji nie wnosi, podobnie jak komentarz, na który odpowiadam. Może najlepiej będzie usunąć obydwa, zanim wyrośnie tu kolejny wątek o niczym.)
      • Avatar
        Slova 16.12.2014 11:56
        Weź mnie nie strasz.
  • Avatar
    A
    Czarny Kot 30.10.2014 19:49
    Wymiotuję tym anime. Nic w nim nie jest dobre. Poczynając od Kou, a skończywszy na tandetnej, słodko­‑głupiej ścieżki muzycznej, towarzyszącej nam przez caaały czas (ratunku!!!). Kou to zakamuflowany narcyz, hipokryta i buc. Denerwowało mnie w nim niemal wszystko. Do każdego ma obiekcje i traktuje z góry, tylko siebie tykać nie pozwala. I ten jego głos… o_O
    Kolejną katastrofą są dialogi. Wiem, że to shoujo, ale jednak! Kto tak gada? Są pretensjonalne i nierzadko brzmią bez sensu.
    Bohaterowie zaś są przerysowani, mdli i IRYTUJĄCY do granic możliwości.
    Ech, nie chce mi się o tym potworku pisać. Nie polecam nikomu (chyba, że chodzisz do podstawówki). Jeśli zaś do szczęścia wystarczą Ci ładne rysunki, w takim razie rozkładam ręce. Tak, grafika jest śliczna, postaci narysowane są starannie i całkiem uroczo. Niemniej kreska nie rekompensuje. :/
    • Avatar
      Soyumi 8.05.2015 01:46
      Wiem, że komentarz był pisany dawno, ale chciałabym się wypowiedzieć. Moim zdaniem to anime nie jesteś wcale kierowane do dzieci z podstawówki. Osobiście jestem starsza i uważam, ze Ao Haru Ride ukazuje zwykłe, przyziemne sytuacje, które mogą przytrafić się ludzia w każdym wieku (uwaga niekoniecznie tylko podstawówce) Fakt, to anime samo w sobie nie zaskakuje obrotem akcji, aczkolwiek sądzę, ze to właśnie to dodaje uroku tej serii, ta normalność. Według mnie muzyka jest idealna, a opening się wyróżnia. Postacie nie wychodzą poza przeciętne schematy, ale np. mi to nie przeszkadza. Co do grafiki się zgodzę :) Nie pisze tego złośliwie, chce tylko wyrazić swoją opinię i być może podyskutować.
      • Avatar
        Moemi-chan 7.06.2015 18:23
        Ja się bardziej zgadzam z Czarnym Kotem ;) Próbowałam to obejrzeć, bo lubię shoujo (mam 18 lat), ale anime mnie odrzuciło swoją specyficzną manierą. Grafika jest za to na bardzo dobrym poziomie, szkoda, że nie popracowali nad bohaterami i dialogami, które rzeczywiście dziwnie brzmią. Dla mnie jednak najbardziej nie do zniesienia jest główny bohater. W zasadzie mam zupełnie identyczne wrażenia jak Kot. :D
  • Avatar
    A
    tamakara 5.10.2014 20:09
    Co też sprowokowało mnie do oglądania tej serii? Chyba mi się nudziło… Powiedziałam sobie, że „zawsze można wyłączyć” i ... obejrzałam całość w trzy dni.
    Oczywiście były też trudne chwile, kiedy pauzowałam i, patrząc pustym wzrokiem w ekran, zastanawiałam się nad sensem spędzania czasu w ten sposób, ale dotrwałam do końca. Myślę, że wytrwać pomógł mi fakt, że to jednak nie było stricte o miłości, a bardziej o przyjaźni. Jasne, pojawił sie niby­‑trójkąt, była masa problemów z komunikacją, ale więcej w tym było seishun z przyległościami niż romansu. Poza tym bohaterowie okazali sie na tyle sympatyczni, że jakoś tak chciałam z nimi zostać. Powtarzałam, „awww jakie to słodkie”, „awww, jaka ona jest głupiaaaa…”, „awww, jaki on jest fajnyyy” i wracałam do piłowania paznokci, albo rozwiązywania sudoku lol. Aczkolwiek było kilka momentów, kiedy się z lekka rozmaśliłam i jeden, kiedy wbiło mnie w krzesło.  kliknij: ukryte 
    Futaba jest głupia, ale w taki pogodny, nieinwazyjny sposób. Polubiłam ją, nie miałam wewnętrznej potrzeby rzucania w nią ciężkim przedmiotem. Kou jest zaskakująco niedoskonały i stwierdzam, że stanowi wspaniały materiał do zadurzenia się na amen. Polubiłam absolutnie wszystkich poza Murao. Niestety, panna za bardzo yanderuje, trochę się jej bałam XD
    Poza tym prześliczna oprawa graficzna i przeurocza oprawa dźwiękowa. Opening przyczepił się do mnie, chodzę i śpiewam. Jedyny minusik to insert song, chociaż podczas seansu sprawdzał się dobrze, to już osobno jest za bardzo smętny.
    Reasumując, nie żałuję, ze oglądałam, ale ponieważ pod koniec serii  kliknij: ukryte , obawiam się, że drugiego sezonu (jeśli będzie) nie zdzierżę xD
    • Avatar
      Amarette 25.11.2014 16:30
      Bokura ga Ita i Lovely Complex ;)
      Znakomite podsumowanie :p miałam podobne wrażenia, ot takie sympatyczne, wyciszające anime na niedzielne popołudnia. Miło jest od czasu do czasu obejrzeć nieco bardziej zwyczajną, nieudziwnioną serię, w której nie ma żadnych domieszek i eksperymentów gatunkowych :p ot typowe shoujo x3

      Dodatkowo podobał mi się słodki opening xD, klimat i wizualny projekt postaci.
      Atmosfera przypominała mi też tak świetne i urocze serie jak „Bokura ga Ita” i „Lovely Complex” więc jak ktoś ich jeszcze nie widziałaś to zachęcam do zapoznania się z nimi bo warto dać im szansę ;3
  • Avatar
    A
    Orihimcia 4.10.2014 19:51
    Anime to zainteresowało mnie od samego początku swoją życiowością (?). Bardzo miło mi się je oglądało, ale trochę szkoda, że fabuła nie była bardziej rozbudowana. Bo tak naprawdę przez całą serię w sumie nic się nie działo. Gdybym oglądała wszystko na raz pewnie trochę bym się nudziła, ale w dawce jeden odcinek na tydzień oglądało się naprawdę przyjemnie. Bardzo spodobał mi się opening tej serii. Mam nadzieję, że drugi sezon także ujrzy światło dzienne. Polecam – szczególnie wielbicielom okruchów życia i spokojych opowieści o dorastaniu.
  • Avatar
    A
    RosaLynn 4.10.2014 16:38
    Ao Haru Ride
    Od początku mi się podobało!
    Szukałam jakiegoś lekkiego shoujo, odkryłam AHR i już po pierwszym odcinku byłam zachwycona.
    Pomimo swojej fabuły (tak, tak…) podobało mi się, chociaż zazwyczaj wolę kiedy coś się dzieje. Na szczęście oglądałam „na bieżąco”, więc bez większej nudy udało mi się dotrzeć do końca.
    Bohaterowie przez kilka pierwszych odcinków byli idealni. Lubiłam wszystkich z wyjątkiem Kominato (jakoś nie przypadł mi do gustu).
    Ale muszę się przyznać, że po obejrzeniu 3/4 serii troszkę zaczęli mnie irytować. Futaba ze swoim niezdecydowaniem i troszeczkę naciąganą spontanicznością, a Kou z obojętnością. Ale mówi się trudno.
    Po zobaczeniu paru mangowych spoilerów, naprawdę nie wiem, co jest prawdą xd.  kliknij: ukryte 
    Kreska, muzyka itp. – bardzo mi się podobały!
    Mam nadzieję, że zrobią kolejny sezon, bo w tym właściwie nic się nie działo. Ale manga, nawet w Polsce zaczęła być bardzo popularna, więc jest nadzieja!
  • Avatar
    A
    Empira 28.09.2014 23:13
    Lekkie i przyjemne
    Nie pamiętam, kiedy ostatnio obejrzałam tak dobre, lekkie i przyjemne anime. W swojej radości aż chwyciłam za mangę, której aktualnie tłumaczenie plasuje się na 44 rozdział.

    Kreska jest taka… naturalna, bardzo przypadła mi do gustu.

    Co do postaci, to albo uodporniłam się na wszelkiego rodzaju stereotypy (płaksy – trochę Futaba, słodziaka – Makita, czy też introwertyczki – Murao), w każdym razie nie czułam poirytowania, co ostatnio często zdarzało mi się przy oglądaniu anime z tej kategorii.

    Niektórzy zarzucają serii brak rozwinięcia pewnych wątków, czy też ukazania poszczególnych postaci (Kominato albo Murao). Takowe rozwinięcia byłyby, gdyby twórcy pociągnęliby serię dalej (materiał na to mają w mandze). Ja liczę na drugi sezon, powiem nawet, że czekam z wielką niecierpliwością na jakieś info w tym temacie :D

    O muzyce się nie wypowiadam za bardzo, ponieważ już od jakiegoś czasu żaden opening czy też ending nie zapadł mi w pamięć. Jestem w stanie jedynie odnotować gdzieś w zwojach mózgowych, że opening idealnie pasował do klimatu serii.

    Może nie było przy tym anime jakiegoś szczególnego pieprznięcia, ale z czystym sumieniem daję mu 9,5/10 za całokształt :D
  • Avatar
    A
    San-san 27.09.2014 21:56
    anime było by bardzo dobre gdyby nie brak fabuły… lubię anime, w którym się nic nie dzieje, ale to się na takie nie nadaje. Zaczęło się frapująco, czekałam na bum i tak obejrzałam 12ep. i trochę zgłupiałam. Ponoć w mandze dzieje się więcej, okropnie przeciągają. Sceny Yoshioki Futaby która czerwieni się z rozdziawioną gębą trochę mi się przejadły. Kou z jakiegoś powodu zaczął mnie wkurzać. Ten cały dramat przerósł całą fabułę i ... och powinno mi być go żal i w ogóle, okropna ze mnie baba… Ale facet tak mnie zmęczył, że zmianę tej wściekle nijakiej miny powitam z radością. pomarańczowowłosa jest jakoś mało wiarygodna. Murao jest ponura i mdła. Trzymam kciuki za Kominato (blondyn).

    Futaba jest całkiem niezłą postacią. Choć ja bym jej przylutowała gdyby ktoś się tak bardzo wtrącał w moje sprawy, gdybym wyraźnie dała znać, że sobie tego nie życzę. W końcu wyszło jej to na dobre, ale w rzeczywistości chyba nie było by tak różowo. Stalkerka jedna. Ah! Tanaka­‑sensei jest fajowy :) musi być chyba tuż po studiach. Przyjaźniłabym się XD.

    Jak na razie seria nie szaleje. Nie przebija żadnych schematów. W sumie nie spodziewam się fajerwerków na II część, chyba, że na letnim festiwalu (kto głosuje za tym, że będzie poruszająca scena w yukatach gh).

    Zrobiona jest ładnie, kilka scen jest udanych. Opening i ending zasługują na wysłuchanie ^^
    • Avatar
      PJ 27.09.2014 22:29
      Dobre podsumowanie serii, zgadzam się z tym komentarzem! Jest tutaj dużo przeciągania, trochę się to dłuży (choć nie na tyle, żebym była znudzona i porzuciła anime), nieco tak jak w Kimi ni Todoke. Ale pomimo tego jest tutaj kilka naprawdę udanych scen, podczas których czuć napięcie, emocję, chemię między bohaterami. Dla mnie dwie najlepsze sceny to  kliknij: ukryte 
      Pomarańczowa loli totalnie nieautentyczna, słodka na siłę, dziecinna na siłę, wiem, że miała być dziewczęca, naturalna i nieśmiała do granic, ale dla mnie wygląda na niesamowicie sztuczną, jakby tylko udawała, co wzbudza u mnie dużą niechęć do tej postaci. Murao według mnie ma potencjał – jest tajemnicza, elegancka, ma czarne włosy (rzecz rzadka u Japonek…), na początku jasno określiła, że nie chce się angażować w żadne przyjaźnie (co nie jest w końcu takie dziwne, bo w końcu szkoła to miejsce zdobywania wiedzy a nie przyjaciół i miłości na całe życie, jak to nas uczą mangi) ale z czasem jakoś tak jej postanowienie się rozmyło. Kominato jest postacią do lubienia i rzeczywiście go lubię. O Kou nie mam zdania, miał być chyba złożoną i głęboką postacią, dla mnie jest zlepkiem różnych zachowań. No ale jest bishem więc jest fajnie. Futaba jest totalnym prześladowcą i maniakiem, do tego jej zachowania są bardzo samolubne, nawet jeśli mówi, że myśli o KOu to myśli o nim zwykle w kontekście ,,siebie i Kou”. Gdyby to nie było anime shoujo chłopak kazałby się jej od siebie odczepić i nigdy więcej by z nią nie rozmawiał…

      Ach, i co jeszcze mi się podobało w AHR – Kou i Futaba w wieku gimnazjalnym w openingu. Obydwoje tak nerwowo poprawiają grzywkę. To takie… słodkie.
      • Avatar
        San-san 27.09.2014 23:24
        Co do tych dwu scen, również się zgadzam, dodam od siebie jeszcze jedną: j kliknij: ukryte .
        W op. podoba mi się również, że Futaba „śpiewa” fragmenty :].
  • Avatar
    A
    myszahihi 26.09.2014 21:53
    Czy ktoś wie czy będzie kontynuacja? Jak dla mnie anime rewelacyjne i strasznie mi smutno, że już się skończyło. Jedno z najlepszych anime tego typu.
  • Avatar
    A
    Kysz 23.09.2014 17:18
    Typowe shoujo – jest słodko, romantycznie, momentami zabawnie, czasami ciut poważniej. I dokładnie takie romanse lubię najbardziej – proste, słodziutkie, ale strasznie sympatyczne. Niestety sporym minusem jest tu liczba odcinków, bo jednosezonówka to zdecydowanie zbyt mało jak na tego typu historię – wszystko się kończy, zanim na dobre się zacznie. Po cichu liczę więc na kontynuacje, choć niestety klasyczne romansidła shoujo raczej rzadko takową dostają -.-
    Z pewnością sporym plusem są tutaj bohaterowie, bo to taka grupka normalnych nastolatków. Da się ich lubić, choć potrafią też solidnie irytować. Nie ma co liczyć tutaj na głębsze charaktery, bo takowych chyba żadne shoujo nie posiada – ma być lekko, więc nie ma zbyt wiele miejsca na zagłębianie się w psychikę postaci. Co mi się jednak podobało, to fakt, że wypadają oni naturalnie jako grupka przyjaciół, nawet pomimo wyraźnych wątków romantycznych (nieodmiennie przychodzi mi w takich przypadkach na myśl Sukitte (anime, nie manga), w którym to nijak nie potrafiłam dostrzec w bohaterach grupy przyjaciół, tylko zbieraninę 3 par – niby taka subtelna różnica, ale dla mnie to wiele zmieniło).
    Ogólnie mnie się podobało – jestem w stanie dostrzec tu sporo wad, ale w większości mi one po prostu nie przeszkadzają (jak chociażby schematyczność – ot, ja tam lubię oglądać w romansach moje ulubione schematy^^) i dlatego seria ma ode mnie naciągane 8/10
  • Avatar
    A
    Tuvo 23.09.2014 06:18
    było, ale można obejrzeć
    Anime reprezentuje bardzo stały poziom, choć wydaje mi się, że twórcy nie do końca mieli pomysł na to, jak wszystko zgrabnie zmieścić w telewizyjną serię. Mamy tutaj właściwie misz­‑masz: trochę romans, trochę okruchy życia, trochę komedia i ten misz­‑masz właśnie dawałby dość szerokie pole do popisu, stało się jednak tak, jakby twórcom bardzo zależało na uschematyzowaniu fabuły. Mamy szkolną miłość, a jak mówi ludowe porzekadło „old love dies hard” i w tej serii faktycznie tak jest. Główny bohater jednak ze wszystkich sił próbuje bronić się przed uczuciem, w międzyczasie na jaw wychodzą interesujące, choć dające się przewidzieć, życiowe zawirowania. Mamy miłosny trójkąt, czyli wątek dość gruntownie już przemaglowany, mamy uczennice zakochaną w nauczycielu (której, moim zdaniem, powinno się w serii poświęcić trochę więcej miejsca).
    Jest trochę dramatyzmu, choroba, żałoba, próba pokazania wpływu straty ukochanej osoby na psychikę. Czyli galeria schematów i ogólnych trendów.

    Jest w tej serii jednak coś, co pozwala śledzić poczynania bohaterów z niesłabnącym zainteresowaniem. Myślę, że, mimo wszystko, siłą serii są jej bohaterowie – grupka młodych, sympatycznych nastolatków, którzy, wkraczając w dorosłe życie, uczą się funkcjonowania w trudnym świecie, odpowiedzialności za drugiego człowieka, rozumienia jego uczuć i – czasami – walki o wartości takie jak przyjaźń czy rodzina.

    Dobrą stroną produkcji jest muzyka – dopasowana do klimatu serii, lekka, ale dająca się zapamiętać. Jeśli o grafikę chodzi, wydaje mi się, że twórcy tego anime mają jakąś dziwną manierę do upraszczania twarzy postaci w nieodpowiednim momencie. Zdaje sobie sprawę, że to zabieg zamierzony (chyba?) i że to być może tylko rzecz gustu, ale takie ubożenie portretu postaci jakby zupełnie bez powodu trochę mnie raziło.

    Anime można polecić tym, którym nie straszna powtarzalność – bo to tutaj, dobrze to albo źle, znajdziemy. Nie trzeba się jednak tym za bardzo przejmować, kiedy lubi się dobrze skonstruowane, lekkie historie, które nie odrzucają ani przesadnym dramatyzmem, ani nachalną „lukrowatością”.

  • Avatar
    A
    Klemens 22.09.2014 21:59
    No i koniec przygody naszej samorządowej ekipy. Szkoda, że nie rozwinęli tego wątku jakoś bardziej, bo szczerze nie widziałem jeszcze anime, gdzie kaichou i ekipa byliby głównymi bohaterami w normalnym, szkolnym romansidle.
    Materiał mieli dobry, więc wystarczyło nie 'zsolić' sprawy i mieli gotowe dzieło – nie zawalili i wyszło. Muzyka była baaaardzo przyjemna dla ucha, ale grafika bolała czasem po oczach  kliknij: ukryte . Ale to nic, bo animacją nadrobili. Co tu dużo o fabule powiedzieć, już wspomniałem, materiał był dobry, to starczyło z niego skorzystać i czerpać profity.
    Co do samych postaci:
    -Futaba – była troszeczkę irytująca w niektórych sytuacjach, była beksą jakich mało, ale w sumie to nie miałbym się do czego na poważnie dowalić;
    -Makita – strasznie mnie irytowała, w sumie rozumiem już dlaczego nadmiar słodyczy jest szkodliwy i nie dziwię się, dlaczego ludzie za nią, delikatnie rzecz ujmując, 'nie przepadali'  kliknij: ukryte  ;
    -Murao – a może raczej Shuuko, strasznie mi przypadała do gustu, IMO najlepsza postać z serii, nie mam do czego się doczepić; żałuję, że nie dali jej więcej czasu antenowego – szczególnie szkoda, że nie uchwycili dokładniej zmian w tej postaci, bo ja niezbyt dokładnie to zauważyłem kiedy ona się tak bardzo zmieniła – widząc tą postać w początkowych odcinkach i w ostatnim, mam wrażenie, że podstawili gdzieś pomiędzy jej siostrę bliźniaczkę, lecz z zupełnie innym usposobieniem;
    -Kominato – co tu dużo o gościu gadać, nie dostał również dużo czasu, więc postać niezbyt bogata, ale muszę przyznać, że nie trzeba było mu tego czasu antenowego dużo, bo i bez tego go polubiłem;
    -Kou – ..., markotny, mhroczny, przystojny i luzacki main hero, jakoś go nie polubiłem i gdyby nie to, że Futaba też go kocha, a wolałbym, żeby osiągnęła ona swój cel, to życzyłbym mu związku z Yuuri – tak go nie lubię, o!
    W sumie to anime udane, lekkie i przyjemne, takie w sam raz na lato, ale myślę, że na jesienno­‑zimowe wieczorki też by wpasowałoby się. No i właśnie, może się wpasuje? Twórcy zostawili maluteńką furtkę dla następnego sezonu w postaci  kliknij: ukryte  no i  kliknij: ukryte  W sumie to liczę na kontynuację, bo przyjemnie się oglądało. 9/10.
  • Avatar
    A
    Nekierta 13.09.2014 17:47
    Najpierw zaczęłam czytać mangę, dopiero potem zabrałam się z anime i po obejrzeniu pierwszego odcinka byłam trochę zawiedziona, dopiero potem się już przyzwyczaiłam. Mimo że czytałam mangę, to kreska w kolorach mnie trochę powaliła, ale zdołałam się już przyzwyczaić. Osobiście nie podoba mi się wersja Futaby z anime, tego typu postaci są zawsze przedstawiane w irytujący sposób. Jednak można ją przecierpieć. Reszta postaci jest świetna, chociaż na moment zmroził mnie głos Kou i to pomrukiwanie, dziwnie było to usłyszeć, a nie tylko przeczytać. Opening jest cudowny, mogłabym go słuchać i słuchać. Ogólnie anime bardzo pozytywne, polecam miłośnikom delikatnych romansów!
  • Avatar
    A
    Antychrystka 11.09.2014 18:31
    Tak to w życiu bywa, że trafiają się te „perełkowate” dzieła – dla mnie to jedno z nich. Klapki na oczy i bronić będę w każdym calu. Nawet te niedopracowane krzywuśne oczy na wielu… wieeelu kadrach :D

    Początkowo jednak zdawało mi się, że serię uplasuję w tym samym szeregu co „wszystkie głupie shoujo romanse”. Pomyliłam się. Nie mam najmniejszego pojęcia co mogłoby w tej serii świadczyć o unikatowości, ale zdecydowanie jest pierwszym, które odbieram z taką przyjemnością! Przy każdym (no.. może poza pierwszymi trzema) odcinku aż denerwowałam się, że są takie krótkie. Motto, motto, czuję fabularny głód! Do końca dwa odcinki a ja już jedyne o czym myślę to łudzenie się na serię drugą czy też zabranie za mangę.

    Jakkolwiek jednak nie odbierać Ao Haru Ride – to co porusza mnie najbardziej ( i w sumie skłania do czekania na animowaną kontynuację ) to muzyka. Dawno już nie słyszałam nagromadzenia tylu pięknych instrumentali!
  • Avatar
    A
    Klemens 9.09.2014 22:53
    Kurde, z początku miałem torsje z powodu kreski z pierwszego odcinka, ale widocznie był on tylko przykrywką, bo im dalej w las, tym bardziej mnie ona przyciąga. Zaciągnęła do tego stopnia, że aż zajrzałem do mangi i muszę powiedzieć jedno – Murao jest o wiele ładniejsza w mandze niż w anime.
    Co do samej produkcji – lekkie, przyjemne, takie w sam raz na popołudnie, pomiędzy nauką – na odstresowanie. Co do bohaterów, to nie będę się wiele wypowiadać, bo najpierw obejrzałem anime, a później sięgnąłem po mangę, więc nie mnie oceniać jak oni wypadli w serii TV, bo tych z pierwowzoru widzę przez pryzmat anime. Jedyne co mogę powiedzieć, to to, że Makita denerwuje mnie w obu przypadkach, Kou nie jest typem bohatera, za którymi przepadam, ale moim zdaniem seiyuu i graficy dali radę w wyratowaniu tego 'przeżyłem coś ciężkiego, więc się zamknę, całkowicie zmienię, obrażę na świat, jednocześnie zostając takim jak byłem w głębi duszy' bohatera. Kominato to typ bohatera, któremu nie wiele potrzeba, żeby go polubić, stąd pewnie tak mało czasu antenowego ma. Już wspominałem o Murao – jej animowana wersja jest po prostu brzydka na tle tej z mangi, ale ogółem postać tajemnicza. Na siłę, bo na siłę, ale jednak. No i Futaba. Ciężko coś o niej powiedzieć, bo to po prostu typowa nastolatka, która 'coś przeszła' w życiu i zgaduję, że całą serię będzie próbowała uwieść Kou (nie patrzę na mangę w tym przypadku).
    Osobiście liczę, że nie zakończą tej przygody szybko i wypuszczą drugi sezon, bo będzie mi strasznie przykro, jak zakończą to na siłę. Chociaż jak wiemy – nie ma kasy, nie ma produkcji… Tak więc kupować ludzie DVD, kupować! Liczę na was!
    • Avatar
      Hiromi 10.09.2014 00:18
       kliknij: ukryte 
      • Avatar
        Klemens 10.09.2014 10:21
        Cóż, póki co wszystko idzie zgodnie z mangą, tylko w ostatnim odcinku  kliknij: ukryte  Jednak liczę, że przez te dwa odcinki wprowadzi się jakiś nowy, tajemniczy wątek, który da podwaliny pod kontynuację i wszyscy będą szczęśliwi – a na pewno ja będę :D

        Mówisz – masz. Moderacja
    • Avatar
      pozeracz_syfu 10.09.2014 10:35
      nie wiem jak to sie dzieje, ale w przypadku tego typu produkcji (Kimi ni Todoke np.), kasa na drugi sezon zawsze sie znajduje, nawet jest anime jest przecietna adaptacja mangi. Kimi no Iru Machi na przyklad mialo chyba trzy czy cztery proby adaptacji, a wszystkie zakonczyly sie fiaskiem i daly efekty wrecz oblesnie nieadekwatne. Mimo to wkrotce pewnie ktos splodzi nastepne anime pod tym tytulem i da mi nastepny powod do szyderczego smiechu. ohoohoho! OhOhOhO!
      • Avatar
        Hiromi 10.09.2014 13:27
        Kimi no Iru Machi z tym tytułem nie dało się nic zrobić, bo sami bohaterowie to istne fiasko. Manga Kimi ni Todoke nadal trwa, więc kto wie, czy nie pojawi się i trzeci sezon.
        • Avatar
          pozeracz_syfu 10.09.2014 20:02
          z tym tytulem dalo sie zrobic sporo rzeczy (wlaczajac w to calkiem przyzwoity romans szkolny), ale producenci anime postanowili zgwalcic mangowy oryginal na wszystkie mozliwe sposoby. po kolei wybierano do ekranizacji najnudniejsze i najmniej sensowne fragmenty fabuly (miast po ludzku opowiedziec historie od poczatku), dialogi i gra aktorska wykonane byly z bukowego drewna, zas projekty postaci i animacja wygladaly jakby je wykuto z litego kawalka miedzi przy uzyciu jedynie golych piesci i zaostrzonego kawalka bazaltu. totalny syf.
          • Avatar
            Hiromi 11.09.2014 01:34
            I tu się nie zgodzę, manga też nie jest najwyższych lotów, a przyśpieszenie zakończenia było koszmarnym zabiegiem. Dla mnie jedyne porządne dzieło tegoż autora to „Suzuka”.
            • Avatar
              pozeracz_syfu 11.09.2014 06:18
              nigdzie nie powiedzialem ze manga to arcydzielo – mowie tylko ze ekranizacja to bagno
  • Avatar
    A
    Jackass 8.09.2014 00:48
    A ja mam problem z tą serią. Rozdziały mangi pochłaniam szybko i czasami żałuję, że to już koniec. A tutaj nie mogę przebrnąć przez odcinek w całości, zawsze gdzieś musi wpaść co najmniej półgodzinna przerwa. Poza tym, przez Yuukiego Kajiego, coraz bardziej nie lubię Kou. Tutaj mnie zwyczajnie irytuje. Futaba w adaptacji też trochę straciła, ale jest na plus. Reszta bohaterów też zła nie jest. Kreska, jak na I.G przystało, trochę przypomina mi Kimi ni Todoke.
  • Avatar
    A
    nekoayuchan 30.08.2014 18:51
    Ciekawe anime,jestem mile zaskoczona.Delikatna,ładna kreska.Futaba jest..emm..wyjątkową bohaterką,ale zupełnie inaczej ją sobie wyobrażałam..
  • mikuhatsune56 27.08.2014 21:03:05 - komentarz usunięto
  • Avatar
    A
    jolekp 25.08.2014 11:19
    Ach, ta cnotliwa Futaba :)
    Bo 4 odcinku i przekraczającej wszelkie granice durnoty akcji pt. „stanął przede mną bez koszulki, więc na pewno dybie na moją cnotę”, stwierdzam, że Futaba albo jest kretynką albo rodzice trzymali ją w piwnicy, żeby jej niewinny umysł nie został skażony widokiem mężczyzny. Albo może ja jestem jakaś patologiczna, skoro widok nagiego męskiego torsu mnie nie peszy. Mam nadzieję, że nie będzie odcinka plażowego, bo co wtedy zrobi biedna Futaba w otoczeniu tych wszystkich bezwstydnych zboków xD
    • Avatar
      iva 25.08.2014 14:59
      Re: Ach, ta cnotliwa Futaba :)
      nie, Futaba jest akurat bardzo fajną bohaterką jak na shoujo. strasznie przedłużony był ten gag.
      • Avatar
        jolekp 25.08.2014 16:08
        Re: Ach, ta cnotliwa Futaba :)
        Nie no, nie twierdzę, że jest zła. Poza tą bezdennie głupią sceną daje sobie nieźle radę :)
    • Avatar
      Sigrid D. 7.09.2014 19:52
      Re: Ach, ta cnotliwa Futaba :)
      Tą „cnotliwość” postrzegasz nieco inaczej niż bohaterka anime – 16­‑letnia JAPOŃSKA dziewczynka XD To co dla Ciebie wydaje się naturalne i w pewien sposób normalne, ją strasznie krępuje. Inna obyczajowość po prostu :)
      • Avatar
        jolekp 7.09.2014 20:22
        Re: Ach, ta cnotliwa Futaba :)
        Ale ona naprawdę nigdy nie widziała faceta bez koszuli? Kurczę, to ja chyba pochodzę z jakiejś patologicznej rodziny, skoro ojciec i bracia paradowali przy mnie tak bezwstydnie obnażeni :)
        • Avatar
          Klemens 7.09.2014 20:51
          Re: Ach, ta cnotliwa Futaba :)
          Nie, nie, nie, rodzina normalna jak najbardziej normalna. Jednakże jak kolega wyżej wspomniał – Japonia rządzi się własnymi prawami. Tam nie można porównywać kogoś z rodziny do kogoś spotkanego z miasta. Rodzina to rzecz święta, przed którą nie ma się żadnych tajemnic, ale poza tą komórkę nic nie powinno wyjść – taka zasada mniej więcej dotyczy obnażania się przed ludźmi. Stąd ten szok i wstyd.
          • Avatar
            jolekp 7.09.2014 21:17
            Re: Ach, ta cnotliwa Futaba :)
            To w sumie trochę dziwi w przypadku narodu, który korzysta z publicznych łaźni. Dobra, nie będę się o to kłócić, ale i tak jej reakcja wydała mi się mocno przesadzona,  kliknij: ukryte 
            • Avatar
              Klemens 8.09.2014 00:05
              Re: Ach, ta cnotliwa Futaba :)
              Cóż inną sprawą też jest zawieranie więzi (nie mylić z przyjaźnią) typu mężczyzna­‑mężczyzna, czy kobieta­‑kobieta, oraz to, czym jest dla nich nagość względem osobnika tej samej płci, oraz osobnika płci przeciwnej, bo te sprawy mocno się ze sobą łączą. Nie będę się jednak w to zagłębiał, bo to materiał na strasznie długą pogadankę, a nie mam siły w moim obecnym stanie zdrowia na takie wywody. Dodatkowo sprawę komplikują bardziej liberalni Japończycy, którzy mają kompletnie w nosie tradycję i używają łaźni koedukacyjnych, oraz nudyści i naturyści, których w Kraju Kwitnącej Wiśni też jest nie mało. Strasznie to skomplikowane, a to tylko malutki niczym ziarno pyłku kawałek japońskiej kultury… Za to kocham ten kraj :D

              Tak, akcja z pośrednim pocałunkiem była co najmniej żenująco przesadzona – nie spotkałem nikogo, kto by tak reagował.
        • Avatar
          czarna mamba 10.09.2014 13:33
          Re: Ach, ta cnotliwa Futaba :)
          Nie, nie pochodzisz, spokojnie ;). Ja już widziałam facetów w całej okazałości bez kawałka materiału na sobie, więc jakoś mnie zapadnięta klata bohatera nie rusza ;). Jeżeli chodzi o Futabę, to odnoszę wrażenie, że w relacji damsko­‑męskiej jeszcze jakoś w miarę sobie radzi. Widywałam bohaterki shoujo, które zamiast wyartykułować w jakikolwiek zrozumiały sposób to, co chcą facetowi powiedzieć, stękały, jakby dopiero uczyły się mówić (to potwornie irytujące 'ano…eto… ano… eto… <zawias>', czy jak to tam się pisze), zachowywały się jak zaszczute zwierzątka w klatce i chciały uciec w popłochu sprzed oczu obiektu swoich westchnień. Także z Futabą nie ma jeszcze tak źle, a to, jak zareagowała na widok torsu Kou i jego prawie pocałunku, no cóż… z pewnością było to dla niej zaskoczenie, choć ja osobiście nie reagowałabym w ten sposób, ale jestem już starą dupą, a nie nastolatką, która dopiero uczy się życia ;).
    • q 8.09.2014 00:28:06 - komentarz usunięto
  • Avatar
    A
    ivanesca 11.08.2014 00:52
    będzie też live action
    jak wyżej, drama się szykuje na nadchodzący rok i w internecie już są dwa przesłodkie trailery. Kou moim zdaniem jak żywy.
    • Avatar
      Hiromi 11.08.2014 13:28
      Re: będzie też live action
      Daj spokój aktor, który ma wcielić się w postać Kou jest stanowczo za pyzaty i taki jakiś „ślimakowaty”.
      • Avatar
        ivanesca 25.08.2014 15:00
        Re: będzie też live action
        ej no, mi się całkiem podoba. wiadomo, że japończyków jak w mangach się nie znajdzie.
        • Avatar
          Klemens 9.09.2014 22:57
          Re: będzie też live action
          No właśnie. Czy tylko mnie to denerwuje, że ilość mang i anime, które zawierają oryginalne postaci z Japonii (tzn. rysy twarzy) zmieści się na 10 palcach? Przynajmniej ja się nie spotkałem jeszcze z takimi, poza właśnie tymi nielicznymi przypadkami, gdzie postać nie będzie wyidealizowaną osobą o rysach typowo europejskich.
          Ja rozumiem, że globalizacja itp, no ale bez przesady…
          • Avatar
            Hiromi 10.09.2014 00:21
            Re: będzie też live action
            Właściwie większość postaci stylizowana jest na europejczyków, może pociąga ich nasza „odmienność”.
  • Avatar
    A
    Berii 10.07.2014 12:20
    Po pierwszym odcinku mam raczej mieszane odczucia, ponieważ czytam mangę to nastawiłam się raczej „będzie świetne” i może faktycznie będzie, chociaż kresce w mandze nie dorówna, a jakoś strasznie drażni mnie głos Futaby. Liczyłam, że będzie bardziej normalny(?) a jest taki piszczący. Chociaż może tylko mi się tak wydaje?
    Zobaczy się następne odcinki.
  • Avatar
    A
    thelittleblack 10.07.2014 01:55
    Włosy
    Hm, zawsze wyobrażałam sb, że Futaba jest blondynką. :D
    • Avatar
      Hiromi 10.07.2014 04:13
      Re: Włosy
      Gdzież ja tam wiedziałam, że będzie miała jasno brązowe włoski, chociaż w anime są takie mahoniowe.
    • Avatar
      tuste-chan 11.08.2014 13:49
      Re: Włosy
      Na okładce 1 tomu ma brązowe więc chyba to nie jest zaskoczeniem xD
  • Avatar
    A
    PJ 9.07.2014 15:27
    Za stara na shoujo
    Robię się chyba za stara na anime shoujo. Głębia postaci głównej bohaterki mnie przytłacza. Jestem zbyt piękna, koleżanki od zawsze były o mnie zazdrosne, jakby nie miały mózgu, dlatego od teraz będę udawała paszteta – dzięki temu mam super koleżanki kliknij: ukryte 
    • Avatar
      Hiromi 9.07.2014 23:54
      Re: Za stara na shoujo
      Kou jest konkretny, a Futaba bywa niczym flaga na maszcie, ale da się lubić.
      • Avatar
        NEBUKADNECCAR 7.08.2014 21:00
        Re: Za stara na shoujo
        Kou jest KONKRETNY????? To jakiś żart. No chyba, że mówisz przez pryzmat 2 pierwszych odcinków – w takim razie przepraszam.  kliknij: ukryte 
        Można oszaleć. Początek dobrze się zapowiadał, więc zdecydowałam się prześledzić dalsze losy w mandze i bardzo się zawiodłam.
    • Avatar
      Sanvean 12.07.2014 02:26
      Re: Za stara na shoujo
      To nic nadzwyczajnego, że w tym wieku chce się przypodobać określonej grupie rówieśników (bądź starszych osób) i szuka się akceptacji, przyjaciół. Pilne i ciche dziewczynki nie mają łatwego życia, jak zostało pokazane na przykładzie dziewczyny z klasy (sądząc po endingu również jednej z przyszłych bohaterek). Nic dziwnego, że bohaterka postanowiła zmienić swój wizerunek. Nawet jeśli takim się wydaje to wystarczy sobie przypomnieć to, co młodzież robi w tym wieku.
      • Avatar
        PJ 12.07.2014 13:41
        Re: Za stara na shoujo
        Spójrzmy na to z punktu widzenia Kou. Mija trochę czsu, podczas którego nie widzi się z Futabą. Pamiętał ją jako dziewczynę, w której był zakochany. W tym czasie on zmienił się, dojrzał, urósł, stał się mniej nieśmiały. Spotyka ją po długim czasie i odkrywa, że ona zrobiła z siebie t o. Na jego miejscu też nie chciałabym się z nią już umawiać. To prosta seria shoujo i nie należy od niej wymagać głębi psychologicznej, ale mimo wszystko Futaba wychodzi na pustego buca.
        • Avatar
          NEBUKADNECCAR 7.08.2014 21:32
          Re: Za stara na shoujo
          A co on o niej takiego wie, że nie chce się z nią umawiać – NIC. Co w tym złego, że dziewczyna chciała mieć koleżanki i się im przypodobać zwłaszcza, że w poprzedniej szkole była samotna. Może ma zacząć się przyjaźnić z chłopakami, którzy naturalnie nie mają szans utożsamić się z problemami dziewczyny. Zresztą ona udaje kogoś innego, aż przez jeden odcinek po czym bardzo się zmienia, więc nie rozumiem tej krytyki. A Kou moim zdaniem wcale nie dojrzał tylko stał się zgorzkniały. Od razu widać, że dalej robi do niej maślane oczy ale w głębi serca jest tchórzem, który ją krytykuje a sam ucieka od problemów.
          Sorki, że tak się uniosłam, ale wbrew pozorom podzielam twoje zdanie, że „jestem za stara na shoujo” i straciłam całą tonę nerwów na tej mandze i raczej nie będę jej więcej czytać.
          • Avatar
            Hiromi 7.08.2014 23:38
            Re: Za stara na shoujo
            Trzeba było podejść do tego z przymrużeniem oka, ja podobnie „rzucałam się” w sprawie miłości Taichiego Mashimy do Chihayi w „Chihayafuru” fakt nadal nie potrafię znieść faktu, jak ten chłopak cierpiał, ale staram się nie rozpamiętywać. Kou wydaje mi się głęboko zraniony, co sprawia, że ma trudności w zaangażowaniu się w jakąkolwiek bliższą relację.
          • Avatar
            PJ 20.08.2014 21:29
            Re: Za stara na shoujo
            NEBUKADNECCAR – swoją opinię pisałam jedynie na podstawie 1 odcinka, bo był to w tym czasie jedyny dostępny odcinek. Jestem zaskoczona a zarazem zadowolona, że fabuła poszła w tę stronę i Futaba zrezygnowała z tego dziecinnego i niepraktycznego udawania. W seriach shoujo najbardziej irytuje mnie to straszne spłycanie postaci i ich zachowań, przez co nie można nawet dyskutować, czy jej charakter i zachowania są logiczne.
    • Avatar
      Ivanesca 11.08.2014 00:50
      Re: Za stara na shoujo
      strasznie mnie irytuje zdanie „za stary(a) na…” bo implikuje niedojrzałość emocjonalną osób, które lubią "...”
      z mojej strony ludziom, którym się przejadły schematyczne shoujo polecam ORANGE i Horimiya. (mam lat 21 i uroki dziewczęcych mang odkryłam właśnie dzięki temu anime, bo dramat z Kou w późniejszych rozdziałach był dla mnie na tyle nie do zniesienia, że musiałam zalać serce porcją lukru lub, jak w przypadku ORANGE, domestosem.)
      • Avatar
        PJ 25.08.2014 17:28
        Re: Za stara na shoujo
        Kilka dni temu przeczytałam ,,Horimiyę” – jest wręcz cudowna, przywraca wiarę w szkolne romanse i to, że da się jednak stworzyć między bohaterami autentyczne emocje, króre czuć… Ja też lubię shoujo i czytam/ogładam ich strasznie dużo. Jak dla mnie ,,za stary na…” oznacza raczej, że to shoujo bywają zbyt niedojrzałe :P
        • Avatar
          jolekp 26.08.2014 17:56
          Re: Za stara na shoujo
          Akurat „Horimiya” to shounen :). Co nie zmienia faktu, że jest to fantastyczna manga i osobiście także ją uwielbiam :)
          • Avatar
            PJ 26.08.2014 17:59
            Re: Za stara na shoujo
            Wiem, że jest shounenem, chociaż dość nietypowym… :P
  • Avatar
    A
    v. 8.07.2014 15:35
    po pierwszym odcinku mam tylko jedno w głowie-chcę więcej!
    zapowiada się naprawdę dobre shoujo : )
    • Avatar
      mith 8.07.2014 17:45
      Manga
      Manga jest świetna, ale poczekam kilka odcinków, bo ostatnio zbyt wiele razy nadziałem się na kiepskie adaptacje dobrych pierwowzorów.

      PS. Poza mangą „Ao Haru Ride”, jest równie dobre „Strobe Edge” tej samej autorki. Polecam, ale ostrzegam, że zaczyna się trochę schematycznie. Jednak wzajemne relacje postaci i ich wzrost, dojrzewanie zostały pokazane w sposób – moim zdaniem – mistrzowski, co jest siłą tego tytułu.
    • Avatar
      jolczyszyn 27.07.2014 19:44
      mam to samo :)