Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Yatta.pl

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

7/10
postaci: 6/10 grafika: 7/10
fabuła: 4/10 muzyka: 7/10

Ocena redakcji

brak

Ocena czytelników

6/10
Głosów: 6
Średnia: 6,17
σ=1,21

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Ysengrinn)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Dirty Pair Flash 1

Rodzaj produkcji: seria OAV
Rok wydania: 1994
Czas trwania: 6×26 min
Tytuły alternatywne:
  • Dirty Pair Flash: Angels In Trouble
  • ダーティペアFLASH
zrzutka

Co by było, gdyby w Zabójczej broni zamiast dwóch twardych gliniarzy zagrały dwie równie twarde kawaii panienki? Całkiem niezła „guma do żucia dla oczu”.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

3WA, organizacja zajmująca się utrzymywaniem porządku w dalekiej przyszłości, ma dwa poważne problemy. Pierwszy ma charakter kadrowy – z braku chętnych byli zmuszeni zatrudnić nawet osoby z fatalnymi wynikami na egzaminach wstępnych, nie wspominając o dyskwalifikujących cechach charakteru, takie jak Kei i Yuri. Drugim jest ich komputerowy system dobierania zespołów – nikt do końca nie wie, jakimi kryteriami się kierował, łącząc ze sobą tak przeciwstawne charaktery, jak na przykład właśnie nasze bohaterki.

Yuri to delikatna, wrażliwa i urocza osóbka – przynajmniej we własnym mniemaniu. W praktyce jest zapatrzoną w siebie egoistką, myślącą głównie o tym, jak urwać się z pracy na kolejną randkę, względnie bogato wyjść za mąż. Niestety, nie jest też specjalnie bystra. O dziwo, mimo to wydała mi się dość sympatyczna – a może po prostu polubiłem postać, która pozornie jest zwyczajną kawaii panienką z dużym laserowym mieczem, a która okazuje się być dziewczyną z krwi i kości? Trudno powiedzieć. Kei z kolei to typowa chłopczyca. Lubi ryzyko, bijatyki i wybuchy, brakuje jej natomiast samodyscypliny. Takich postaci w różnych anime są setki, jeśli nie tysiące, nie można jednak powiedzieć, by kiedykolwiek miały się znudzić. Jedynym, do czego mogę się przyczepić, jest to, że Kei bywa mylona z chłopakiem, co w przypadku osoby obnoszącej się ze sporym i kształtnym biustem, jest zwyczajnie bez sensu. Twórcy próbowali na raz wcisnąć fanserwis i humor niskich lotów, niespecjalnie się nad tym zastanawiając. Niestety, nie po raz ostatni.

Łatwo można się domyślić, że ostatnim, o czym obie dziewczyny marzą, jest współpraca, zamęczają więc swego szefa prośbami o zmianę partnera. Czyli mamy typową parę policyjną, opartą na przeciwieństwach, które się przyciągają i uzupełniają – przynajmniej teoretycznie. A wymagania otoczenia są spore, ze względu na kryptonim, jaki komputer przydzielił ich zespołowi – Lovely Angels. Jak się okazuje, niegdyś ów kryptonim nosiły dwie inne dziewczyny, Moly i Iris, będące istną legendą organizacji. Oczywiście potrzeba dorównania tak wspaniałym poprzedniczkom znacznie podnosi poprzeczkę…

Właściwa akcja zaczyna się, gdy spiesząca na randkę Yuri natyka się przypadkiem na ciężko rannego agenta 3WA, który wręcza jej dziwną kartę chipową i opuszcza padół łez (a konkretnie jakąś cyberpunkową planetę na krańcach kosmosu). Natychmiast pojawiają się jakieś podejrzane typy w błękitnych mundurach, o dziwo wcale nie wyglądające jak goryle na sterydach (kilku nawet kwalifikuje się jako bishouneni). Panowie naturalnie grzecznie proszą o oddanie karty, dziewczyna zaś naturalnie odmawia i zaczyna wiać. Na szczęście Kei jest w pobliżu i, chcąc nie chcąc, pomaga jej w ucieczce. Jak się później okazuje, karta ta ma wielkie znaczenie dla planów potężnej korporacji GCN, a także tajnej organizacji Lucifer. Waldess, właściciel pierwszej i członek drugiej, wynajmuje zabójczynię Flair, by ta odzyskała kartę i uniemożliwiła odczytanie zawartych na niej informacji. Już pierwsze starcie ukazuje, że poziom umiejętności obu dziewczyn w porównaniu z killerką pozostawia bardzo wiele do życzenia. Kei postanawia za wszelką cenę jej dorównać, nawet jeśli oznaczałoby to wyrzucenie z 3WA lub śmierć. Yuri natomiast niespecjalnie się przejmuje całą sprawą, bo bardziej zaprzątają ją przygotowania do kolejnej randki…

Teraz pytanie, czy cokolwiek w tej serii jest oryginalne. Jedynie słuszna odpowiedź brzmi: „a po co?”. Mamy wybuchy, mamy szybką akcję, mamy śliczne panienki i wreszcie mamy fabułę, która specjalnie nie przeszkadza. Ba, mamy nawet mrugnięcia okiem autorów, sugerujące, że bohaterki łączy coś więcej, niż tylko praca. Jednym słowem idealna „guma do żucia dla oczu”. A raczej byłaby idealna, gdyby twórcy bardziej się przyłożyli. Dziewczynom wszystko się udaje nie dzięki sprytowi, niesamowitym umiejętnościom, czy logicznemu myśleniu. Mają po prostu strasznie dużo szczęścia, a ich problemy rozwiązują się same. Powiedzmy: ktoś trzyma je na muszce, a tu spada mu na głowę cegła… Widz zaczyna się zastanawiać, co w tych dziewczynach jest takiego ciekawego, że zrobiono o nich serial. Swoją drogą – obydwie mają jakoby po siedemnaście lat. Biorąc pod uwagę, że po pierwsze wyglądają na zdecydowanie więcej, a po drugie, pracują na pełnym etacie w poważnej organizacji, brzmi to mocno absurdalnie. Autorzy nieco zbyt nachalnie wskazują, do jakiej grupy wiekowej jest to anime skierowane.

Jest to remake serii telewizyjnej Dirty Pair, o której niestety mogę powiedzieć tylko tyle, że istnieje i ma starszą kreskę. Mam jednak wrażenie, że poprzednia para o kryptonimie Lovely Angels była wzorowana właśnie na oryginalnych Kei i Yuri z tamtej produkcji. Inną interesującą rzeczą są stosunki między dziewczynami. Co prawda zazwyczaj różnego rodzaju scenki, pokazujące to czy inne uczucie, są tylko pożywką dla grzesznych chuci fanów, w sytuacji jednak, gdy żadnego innego poważnego obiektu uczuć na ekranie po prostu nie ma, to nie jest to takie głupie. Co prawda Yuri (ach, cóż za znaczące imię) randkuje jak szalona, jej wybrańcy są jednak takimi głąbami, że nawet ona raczej nie wyobrażałaby sobie przyszłości z jednym z nich.

Grafika oczywiście ma swoje lata i nie poraża jakością, choć może stanowić miłą odmianę po produkcjach nowszych, tworzonych przy wsparciu komputerów (i nie mówię tu o grafice 3D), które dla mnie są trochę za sterylne i za podobne do siebie. Tak więc jest to kwestia gustu – jeśli tęsknicie do kreski z lat 90., grafika jest na 7, jeśli nie, możecie odjąć jeden punkt. Muzyka jak wiadomo się nie starzeje i do dziś jest bardzo dobra, oczywiście jak na produkcję mającą być wyłącznie lekką rozrywką.

Dirty Pair Flash to idealna pozycja dla tych, którzy poszukują lekkiej, niewymagającej rozrywki, chociażby w przerwie między poważniejszymi seriami. Spodoba się także tym, którzy chcieliby sobie przypomnieć, jakie produkcje powstawały jeszcze parę lat temu, kiedy pracowano głównie na celuloidach, a nie komputerach. Mam natomiast wrażenie, że płeć nadobna nie znajdzie tu wielu ciekawych rzeczy, chyba, że będą to niewiasty bardzo lubiące wybuchową akcję, którym nie przeszkadza natrętny fanserwis.

Ysengrinn, 21 lutego 2006

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Bandai Visual, Sunrise, VAP
Autor: Haruka Takachiho
Projekt: Kazutaka Miyatake, Takahiro Kimura
Reżyser: Tsukasa Sunaga
Scenariusz: Shou Tokimura, Tsukasa Sunaga
Muzyka: Kei Wakakusa

Odnośniki

Tytuł strony Rodzaj Języki
Dirty Pair: fanfiki na Czytelni Tanuki Nieoficjalny pl