Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Dango

Komentarze

Shirogane no Ishi: Argevollen

  • Avatar
    A
    Alart 23.07.2016 20:46
    Największym problemem tego anime jest to że szerokim łukiem omija, spłyca i bagatelizuje wątki wojenne, a na pierwszy plan wysuwa się życie „frontowej korpoludki” Jamie.

    Myślę, że gdyby seria poważniej podeszła do kwestii wojennych, to fajny klimat i udane kreacje drugoplanowych bohaterów nie zmarnowałyby się w cieniu dramatu personelu Argevollena.

    4/10
  • Avatar
    A
    krajann 5.04.2016 00:33
    A ja przeciwnie to co autor recenzji uznał za wady anime, ja uważam za klimatyczne i niepowtarzalne. Mamy świat alternatywny, tutaj rozwój wyglądał inaczej, nie mamy lotnictwa mamy mechy jak z mech wariora nie jakieś człekokształtne zbroje machające mieczami i latające w kosmosie. Ociężałe, czołgowe mechy z prawdziwego zdarzenia. Alternatywny świat daje klimatu, trochę realiów pierwszej wojny z mechami bajka, mało jest pozycji militarnych nie koniecznie z dopracowanymi strategiami znanymi z naszego świata realnego, tam wszystko potoczyło się inaczej i to jest kwintesencja alternatywnej ziemi, niby wszystko podobnie a jednak inaczej ;) bez magii, bez smoków czy super robotów. Akurat główny mech dla mnie jest najsłabszy nie pasujący i psujący całe anime. Powinni zostać przy mechach alla mechwarior. Gdyby świat był bardziej okrutny i ciemniejszy klimatem anime przypominało by mi moje ulubione i niepowtarzalne serie votoms i trochę nowszą blue gender. Nienawidzę serii macros i tych wszystkich neo genezisów. Dla mnie mech to chodzący czołg, ewentualnie jeżdżący. Nie skaczące roboty rodem z dragon bala ;)
    • Avatar
      Slova 5.04.2016 09:05
      Sęk w tym, że projekty z VOTOMS były lepiej dopracowane, ponadto mechy nie były tam jedynymi środkami prowadzenia walki. W Blue gender zaś były jeszcze mniejsze, ale za to bardzo zwrotne i zaprojektowane w obliczu konkretnego zagrożenia, co uzasadnia ich konstrukcję.

      W przypadku takich założeń zdecydowanie najbardziej przemyślane są mechy w serii Gasaraki i Patlabor. Ponadto nie ma co ukrywać – ślamazarny, ociężały wielki robot jest jeszcze bardziej bezsensowny, niż gundamy. Jedynym sposobem na przetrwanie mecha na polu bitwy jest mobilność.

      Właśnie doskonale przemyślane koncepcje z Gasaraki i Patlabora obnażają ułomność argevollena w kwestii mecha.
      • Avatar
        krajann 6.04.2016 11:14
        Takich serii jak VOTMOS już nie dostaniemy ..... inne czasy nastały. Gasaraki też pozycja mega ;) Ja jestem jednak fanem uniwersum mechwarriora i roboty super mobilne z mieczami, kolorowymi strojami i lataniem z prędkością dźwiękową mnie nie rajcuje :)
  • Avatar
    A
    YuukiChan 3.03.2015 22:18
    Narzekacie :P
    Aj tam narzekacie wszyscy. Jakbym za każdym razem miała sprawdzać i wyszukiwać jakieś niuanse odnośnie irracjonalności w anime to przestałabym w ogóle je oglądać. Tutaj nagle każdy staje się ekspertem od broni, wojny ect ect. Ja się specjalnie nie znam na tym, więc nie przeszkadzały mi niektóre rzeczy, a niektóre po prostu były do przełknięcia. Więc nie ma co odpychać takich jak ja od serii. Szczerze zanim zaczęłam oglądać czytałam to i miałam odrzucić, ale cieszę się, że mimo wszystko sięgnęłam po Shirogane no Ishi.

    Seria mnie się podobała. Nie była czymś wybitnym na miarę Code Geass, ale była ciekawa, ponieważ do samego końca wyczekiwałam jaki obrót przyjmie ta cała wojna.

    Odnośnie paplaniny „synek nie wykonał rozkazu”, „poszli po jednego mecha” „walą do własnej armii”... wszystko ma swoje „jakieś” uzasadnienie. Tokimune dostał karę, nie poszedł pod sąd wojskowy, co można wytłumaczyć (dosyć mocno naciągając), że 8 jednostka była niezależna. Dlaczego poszli po jednego mecha? Bo tylko po niego iść mogli…  kliknij: ukryte 

    Odnośnie Super Robota- seria prawdopodobnie była na to nastawiona, a nie na poważne na miarę Wojen Światowych konflikty.

    Aha… przerywanie serii po 1 odcinku… serio? Serio?? Proszę się nie wypowiadać w takim razie. Bo akurat tutaj pierwszy odcinek to typowe shounen­‑super­‑hero­‑tylko­‑ja­‑mogę­‑pilotować­‑mecha­‑anime :P Nie ocenia się książki po okładce.

    Co do samego anime, muzyka na plus, grafika też byłaby na plus gdyby nie dziwne pozy postaci z oddali, ale pewnie płakali gdy to rysowali więc… :P Bohaterowie wybitni też nie są, ale 100 razy lepsi niż typowi shounenowcy. Główny bohater przynajmniej nie był taką niedorajdą i jak chciał coś zrobić to to zrobił. Jamie jest cywilem, więc nie ma się co czepiać. A szczerze to tsun tsun czasami było miło oglądać XD Od mechaników proszę się odtentegować, ponieważ ja ich polubiłam, mimo iż grali rolę zapychaczy \(^^)/.
  • Avatar
    A
    chi4ko 28.01.2015 21:22
    Mocno przeciętna seria, która miała ambicje być 'serialem wojennym na poważniej'. Ambicje te nie zostały jednak do końca zrealizowane. Niestety, dobre pomysły nie gwaratują dobrego wykonania. Historia jest niedbale poprowadzona, co objawia się tym, iż potencjalnie ciekawe wątki nigdy nie są rozwijane, tło polityczne kuleje, postać A mówi coś do postaci B, z tymże nic z tego nie wynika ani nie pogłębia charakterystyki postaci A lub B. Za to mamy aż za dużo wstawek pokroju 'rozmowy mechaników', które w zamierzeniu zapewne miały być komediowe (kogoś to śmieszyło?). Obecność takich 'zapychaczy czasu' tym bardziej denerwuje, jeżeli weźmie się pod uwagę, że fabuła traktowana jest momentami po macoszemu. Seria bardzo dużo by zyskała, gdyby w większym stopniu skupiła się na rozgrywkach (a nie jałowej wymianie dwóch zdań) politycznych na szczycie, zamiast serwowania odgrzewanych kotletów w stylu 'Argevollen po raz kolejny ratuje nam tyłki' czy 'zróbmy przyjęcie dla Tokimune'. Mogliśmy obserwować ideologiczne dysputy między postaciami, planowanie strategi od kuchni, opór ludności, scenę polityczną, rozwój sytuacji ekonomicznej itp. A dostaliśmy paplanie żołnierzy o #@!^%$ Marynie, drużynę mechaników rodem z K­‑ONa, spa i gorące źródła oraz moe moe tsun tsun pomiędzy Jamie i Tokimune.

    Nie mniej jednak seria dostaje plusa za podjęcie się tematu eksperymentów wojskowych i kwestię podtrzymywania wojny dla zysku płynącego ze sprzedaży technologii obu stronom konfliktu. W końcu też doceniono rolę zwiadowców. Hakowanie mechów przeciwnika i drony nowej generacji też na plus.

    Bohaterowie – raczej nijacy i sztampowi. Interakcje pomiędzy nimi też niewiele wnoszą. Na dokładkę zrobili z moebloba postać pierwszoplanową. Co mnie nurtowało przez całą serię: część postaci ma japońskie imiona i nazwiska a z kolei inni bardziej 'europejskie'. Powodów nigdy nie podano. Arandas to zresztą jakaś pseudo­‑Japonia (używają japońskiego pisma).

    Muzyka jest ładna i buduję nastrój. O ile mechy w 3D wypadają wyjątkowo dobrze, to dwuwymiarowa animacja często kuleje a twarze rysowane są krzywo. Drugi ED posiadał zapewne jakieś metaforyczne przesłanie, które, niestety, okazało się dla mnie zbyt głębokie do zinterpretowania.

    W serialu nie zabrakło idiotyzmów, jak wysyłanie do szturmu piechoty obok mechów, z tymże żołnierze pozbawieni są kamizelek kuloodpornych i noszą jakieś XIX­‑wieczne niebiesko­‑białe mundury. Już nie wspominając o tym, że tytułowy robot może być aktywowany tylko przez jedną wybraną osobę i tylko jedna i ta sama osoba może go pilotować. To są niezłe jaja. Co się stanie jak aktywujący zginie w wyniku ataku z zaskoczenia, trafi do szpitala albo mech się wyłączy podczas walki (jak zresztą miało miejsce)? I taki drobny szczegół: wszystkie kobiety w wojsku są zawsze nienagannie wyszminkowane, nawet podczas bitwy.

    A teraz deser:  kliknij: ukryte  Ha! To by było pysznie.
  • Avatar
    A
    bobik 20.12.2014 20:39
    Dość ciekawie się zaczynało ale a na Super Robot skończyło… Wszystko przewidywalne, nuda zawiewa za często.
  • Avatar
    A
    blob 18.12.2014 23:30
    Dosyć ciekawa i solidna seria. Ukazała m. in. interesujący motyw (i rzadko spotykany) „sztucznego” podtrzymywania wojny. Bo wiadomo nie od dziś, że wojna to dobry impuls dla rozwoju technologi. I powiększenia kasy. Kosztem innych oczywiście. Kybernes to idealne przedstawienie „mitycznych” wielkich korporacji, które ustawiają i manipulują wszystko pod siebie, bez względu na to kto jakie barwy reprezentuje i to, co aktualnie jest w ich interesie.

    Pozatym nawet zgrabnie pokazane relacje między poszczególnymi członkami oddziału. Główni bohaterowie tumany (co zresztą reszta bohaterów co chwila podkreślała :P), ale inne postacie np. Samonji czy Cayenne, lub ten przełożony Jamie były interesujące. Przedstawinie rozgrywek między różnymi frakcjami i interesami też niczego sobie.

    Argevollen bywało momentami nudnawe i należy do kategorii tych anime przy których wypieków na twarzy nie uświadczymy, ale nie można jej nazwać serią byle jaką, bo twórcy odrobili lekcje.

    Jak dla mnie 7/10
  • Avatar
    A
    eli 30.07.2014 02:09
    Nuda i sztampa
    Jakieś to nijakie, nudne i sztampowate.
  • Avatar
    A
    Slova 20.07.2014 20:51
    Cholera, zachodzę w głowę, po jaki chren im armatki przeciwlotnicze, skoro w całym anime nie było ani jednego samolotu?
    • Avatar
      Altramertes 20.07.2014 21:11
      Ale może będzie?
      • Avatar
        Slova 20.07.2014 21:15
        BYłby mocny plottwist.
    • Avatar
      Tassadar 26.07.2014 20:33
      Mnie bardziej zastanawia jak ten płot, który zwali murem zatrzymywał wrogą ofensywę przez tyle lat. Bo to był PŁOT.
      • Avatar
        Altramertes 26.07.2014 20:56
        Wiesz że w starych FPSach nie można było skakać, o niszczeniu terenu nie wspominając? Może to na tej zasadzie?
  • Avatar
    A
    malibaba 4.07.2014 22:24
    Zieeeew
    No no, dopiero początek sezonu i już mój pierwszy drop? Coś ostatnio nie mam szczęścia do japońskich mechów (to o tobie, Valvrave), pierwszy odcinek był sztampowy, przewidywalny, po prostu nudny. Tak nudny, że nawet nie mam chęci sprawdzać, czy kolejne okażą się lepsze.
  • Avatar
    A
    Zakishi Ogura 4.07.2014 08:24
    Ścieżki chwały
    Rozumiem, że to dramat sądowy i w następnym odcinku główny bohater zostanie oskarżony o niesubordynację i przez resztę serii będzie toczył się jego proces? W przeciwnym razie zapowiada się gniot.

    PS Współpraca na polu bitwy różnego rodzaju wojsk zdecydowanie tak nie wygląda. Zupełnie jak w tym starym dowcipie, w którym Chińczycy przygotowywali się na podbój ZSRR i naczelny dowódca kreśli plan działania:
    - Na lewe skrzydło rzucimy trzy miliony żołnierzy. Na prawe skrzydło rzucimy cztery miliony żołnierzy. A środkiem pójdą czołgi.
    - Wszystkie dwa?