Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyaa! - magazyn o animacji, mandze i kulturze japońskiej

Komentarze

Space Dandy 2

  • Avatar
    A
    Windir 25.11.2014 08:51
    5/10
    Dwa świetne odcinki ( kliknij: ukryte ), trzy tragiczne ( kliknij: ukryte ), a reszta średnia. Bawiłem się dużo gorzej niż przy pierwszym sezonie (było 8/10).

    Ocena niska, ale mam ochotę na więcej. Każdy kolejny odcinek może być jednym z tych świetnych, a załogi Aloha Oe nie da się nie lubić.
  • Avatar
    A
    Madt 3.10.2014 19:46
    Poziom zachowany
    Drugi sezon w niczym nie ustępuje pierwszemu. To udana kontynuacja, która trafi tylko do części odbiorców, więc jeśli komuś nie spodobał się pierwszy sezon to nie ma tutaj czego szukać. Nic się nie poprawiło (dla tych którzy na to liczyli), ale dla mnie nic się nie musiało poprawiać i dla części osób pewnie też.
    W drugim sezonie, tak jak w pierwszym, urzekł mnie klimat poszczególnych opowieści, różne style graficzne i dobre parodiowanie innych anime i schematów sci­‑fi. Poza tym znalazło się kilka naprawdę świetnych odcinków, których raczej nigdy nie zapomnę. Jestem pewny, że kiedyś jeszcze powrócę do tego anime.
    Ostatnie napisy dają nadzieję na kontynuację. Oby! Tylko mam nadzieję, że twórcy nie wezmą sobie do serca narzekań osób, które spodziewały się kolejnego wielkiego dzieła od Shinichiro Watanabe i nie zmienią za bardzo stylu serii.
    • Avatar
      Ciasteczkowa 5.10.2014 22:04
      Re: Poziom zachowany
      A ja powiem szczerze, że widzę różnicę. Jak pierwszy sezon bardziej mnie wymęczył i rozdrażnił niż cokolwiek innego, tak drugi złożony jest w dużej mierze z bardzo sympatycznych odcinków. Przełożenie punktu ciężkości z dość irytującej załogi Aloha Oe na bohaterów dotąd drugoplanowych (zwłaszcza Scarlet) oraz próba stworzenia Dandysowi nieco spójniejszego charakteru wyszła tej serii zdecydowanie na dobre. Poszczególne historyjki również bardziej do mnie przemawiają i pod względem sensu trzymają się w bezpiecznej odległości od beznadziei wojny pomiędzy koszulkami a portkami. I dzięki Bogu.

      Co do kontynuacji: rzekomo Funimation bądź Toonami (niestety nie pamiętam już dokładnie która „spółka”) zarzeka się, iż jest szansa na OVA lub film, na trzecią serię niekoniecznie. Czas pokaże ile w tym prawdy.
      • Avatar
        Zakishi Ogura 6.10.2014 00:02
        Re: Poziom zachowany
        Niestety muszę się zgodzić. Mnie też druga seria jakoś bardziej podeszła.
      • Avatar
        Madt 6.10.2014 18:05
        Re: Poziom zachowany
        W takim razie gratuluję cierpliwości, rzadko kiedy oglądam kolejne sezony serialów anime, które nie trafiają do mnie za pierwszym razem. :)
        Film byłby ciekawym pomysłem – w serialu niektóre opowieści aż proszą się o długi metraż.
        • Avatar
          Ciasteczkowa 6.10.2014 21:16
          Re: Poziom zachowany
          Jak pierwszy sezon przemęczyłam, to co, drugiemu nie dam rady? HA.

          A tak serio – trochę szkoda było mi porzucać taką dobrą grafikę i ciekawy pomysł spod szyldu „po odcinku dla każdego” (lubię patrzeć jak ta sama postać wygląda w stylu różnych rysowników). Ponadto gdzieś tam ta ukryta we mnie masochistka chciała się przekonać, czy a nuż się coś zmieni i będzie to­‑to strawniejsze oraz przystępniejsze w odbiorze. Jak widać udało się i teraz z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że ewentualny film też obejrzę, czemu nie. Najwyżej będę rwać sobie włosy z głowy przez półtorej godziny, jeżeli wrócą poziomem do gaci i podkoszulek.
          • Avatar
            blob 6.10.2014 21:35
            Re: Poziom zachowany
            Nie no już sam odcinek o planecie umarłych wystarczy aby sezon drugi ustawić wyżej niż pierwszy. Był naprawdę świetny!

            Ale zgodzę się, mniej załogi Aloha Oe wyszło serii na dobre, bo robot jeszcze ujdzie (służył jako informacja i uzupełnienie narracji), ale kot był postacią irytującą i zupełnie niepotrzebną. Mogli chociaż z niego zrobić np. bawidamka który, przepraszam za wyrażenie, „zaliczałby panienki”, co prowadziło by to fajnych gagów między Dandym, który jest mocny w gębie, ale nie ma szczęścia w miłości a Meow­‑em właśnie. Swoją drogą jakiś czas temu, jak jeszcze oglądałem zapowiedź Dandy'ego, to wydawało mi się, że Meow kimś takim właśnie będzie…
            • Avatar
              Madt 6.10.2014 22:07
              Re: Poziom zachowany
              Tak, odcinek o planecie umarłych był rewelacyjny, ale pierwszy sezon też miał takie perełki. Wystarczy wspomnieć odcinek o planecie roślin – moim zdaniem chyba najlepszy odcinek tego anime w ogóle.
              Co do załogi – mnie odpowiadała, przynajmniej było mniej schematycznie niż zazwyczaj w anime. A sam Meow był bohaterem porządnego odcinka pierwszej serii, o jego powrocie w rodzinne strony. :)
              • Avatar
                Ciasteczkowa 6.10.2014 23:25
                Re: Poziom zachowany
                O, tak! Historia Miała była dla mnie jednym z niewielu odcinków, który zdołał mnie zaciekawić i nie przyprawiał o zrezygnowane sprawdzanie czasu pozostałego do końca. Podobała mi się jeszcze dziewczynka z parzydełkami, Mamitas, trochę Łajka oraz jeszcze „troszej” odcinek QT. Rośliny mnie niestety nie kupiły.
                W drugim podobały mi się praktycznie wszystkie historie poza odcinkiem pierwszym, który boleśnie przypomniał mi, czemu tak wzdychałam sezon wcześniej. Do moich faworytów należą planeta umarłych rzecz jasna, potem tworzenie zespołu, Scarlet i jej zawody miłosne x2, stara miłość Dandy'ego o niezwykle oryginalnej aparycji. I TAK, High School Musical w kosmosie TEŻ mi się podobał!

                Niby QT rzeczywiście się przydaje (notabene ja z kolei byłam przez cały pierwszy sezon święcie przekonana, że jest odkurzaczem płci żeńskiej…), ale totalnie mi nie przypadł do gustu. Jest nijaki, zabawny na siłę i ostatecznie nie wiadomo czy ma służyć za comic relief, info dump czy może też ma mieć osobny charakter oraz wątek. Po prostu w żadnej roli nie był dla mnie przekonujący, więc oddelegowanie go na drugi plan pasuje mi ażeby. Nad uzależnieniem Miała od Twitt… ekhem, Chwittera kilka razy udało mi się uśmiechnąć, aczkolwiek on też ostatecznie nie pokazał nic konkretnego. A szkoda, bo te solowe odcinki obu towarzyszy Dandy'ego stworzyły im fajne podwaliny pod charaktery, ale nie pociągnięto tego dalej i wyszedł guzik z pętelką (no i na dodatek umieszczono je gdzieś pod koniec serii). To ja już chyba wolę uderzać w te schematy, przynajmniej bohaterowie bardziej wyraziści.
            • Avatar
              Anonim 6.10.2014 23:22
              Re: Poziom zachowany
              A dla mnie Meow był najlepszą postacią i co teraz? Nic, bo nie da się każdemu dogodzić.
  • Avatar
    A
    Sezonowy 3.10.2014 17:39
    Czy rzeczywiscie potrzebna jest recenzja?
    Zastanawiam się, czy do Space Dandy 2 w ogóle jest potrzebna recenzja. Pod względem zawartości i jakości oba sezony nie różnią się praktycznie niczym i w gruncie rzeczy to jest jedna seria. Nawet cykl produkcyjny za tym przemawia.

    Do tego, na dobrą sprawę wszystko już zostało napisane w pierwszej recenzji do SD i nie wyobrażam sobie, żeby ktoś zdołał napisać coś zasadniczo innego, chyba że jego ocena diametralnie różniłaby się od Tassadarowej i miałby na jej poparcie rzeczowe argumenty. Może więc nie najgorszym wyjściem byłoby podpięcie jednej recenzji pod oba sezony, o ile technicznie jest to możliwe?
    • Avatar
      Tassadar 3.10.2014 20:33
      Re: Czy rzeczywiscie potrzebna jest recenzja?
      Jeśli ktoś się zgłosi, to z przyjemnością odstąpię, żebyśmy mieli w bazie szczegółowo opisany inny punkt widzenia. Sam planuję całkowicie olać stronę techniczną i kształt zwyczajowej recenzji i skupić się na analizie samego pomysłu i koncepcji twórców, możliwie bez ocen cząstkowych (bo główna musi być ze względu na wymagania systemu informatycznego o ile się nie mylę). Nie wiem, na ile to wypali, ale może być ciekawym uzupełnieniem, bo jak słusznie zauważyłeś, różnice są żadne.
      • Avatar
        Sezonowy 4.10.2014 08:41
        Re: Czy rzeczywiscie potrzebna jest recenzja?
        Czyli bardziej jakby felieton niż recenzja? Bardzo chętnie go przeczytam. Tym bardziej, że co do koncepcji, z jaką twórcy zabierali się do pracy, zdania są podzielone i wśród malkontentów dominuje opinia, że „Watanabe i spółka coś tam chcieli osiągnąć, ale im nie wyszło”.

        Moim zdaniem – wyszło.

        Oglądałem Space Dandy i docierało do mnie, ile pomysłów, tematów, gatunków i bohaterów pozostaje niewykorzystanymi w anime tylko dlatego, że zdominowały je niskich lotów produkcje dla dzieci i młodzieży, bardziej ceniące sobie schematyczność rozwiązań i miałkość fabuły. Kiedy przed laty zaczynałem moją pierwszą świadomą przygodę z anime, powiedziono mi, że to tak jak kino fabularne, tylko zamiast żywych aktorów mamy aktorów animowanych. Akurat. Pod względem fabularnym przytłaczająca większość anime naprawdę nie ma niczego, czym mogłoby rywalizować z kinem fabularnym. Oczywiście są chwalebne wyjątki, ale stanowią wyraźną mniejszość, do tego nie cieszącą się popularnością i popularność wypadałoby uznać tu za słowo klucz. Nie czas i miejsce by analizować przyczyny tego zjawiska, ale wspominam o nim nie bez powodu.

        Oglądając Space Dandy miałem wrażenie, że w każdym odcinku twórcy próbowali przekazać widzom następującą wiadomość: „zobaczcie co moglibyśmy dla was zrobić, gdyby nie owczy pęd na lolitki w strojach pokojówek, moebloby, bezmózgich outsiderów z gimnazjum, dostających moce/mechy/superbronie by leczyć kompleksy swoje i im podobnych widzów”. To nie może być przypadek, że w ostatnim czasie jeśli już z jakiegoś anime w ogóle zapamiętałem jakieś sceny, to były to sceny z Kosmicznego Dandysa. Ot, choćby scena w pokoju hotelowy z odcinka o różnowymiarowych światach. Półmrok, światła neonów za szybą, on i ona po przejściach i oto spotkali się po latach i spędzili ze sobą noc. Rozmawiają o dokonanych kiedyś wyborach. To mógłby być dobry początek dobrego dramatu czy filmu obyczajowego, ale nie tym razem. To zaledwie sugestia tego, o czym mógłby być film, gdyby twórcom pozwolono robić to, co uważają ze powinni robić, zamiast stutysięcznej wersji przygód trzynastoletniego mściciela zbawiającego świat i walczącego z demonami, ale w jakiś dziwny sposób dostającego blokady psychicznej za każdym razem, gdy tylko zobaczy różowe majteczki w misie czy truskawki. Odcinek ze Scarlet i udawanym romansem, który omal nie przerodził się w prawdziwy, odcinek o dziewczynce z parzydełkami, o planecie roślin, zakochanym QT i poświęceniu w imię miłości, powrót Miau po latach do domu i jego konfrontacja z demonami przeszłości, odcinek roślinny o istocie istnienia, o sprzedawcy kosmicznego ramenu itd. Wszystko to podlane absurdalnym sosem, z puntu widzenia twórców być może w charakterze autoironii. Trzeba było aż Watanabe z jego charyzmą i pozycją, żeby ten czy inny reżyser ze scenarzystą mogli przemycić na ekran trochę poważniejszych tonów, nawet jeśli dla niepoznaki ukrytych za kolorowymi, karykaturalnymi dekoracjami? W jakimś sensie odbieram tę produkcję jako głos protestu środowiska twórców anime: „Umiemy coś więcej poza masową produkcją fabularnych straszydeł o niczym, ale przecież i tak nigdy nie będzie nam dane czegoś takiego wyprodukować, prawda? A skoro tak, to macie kolejną porcję obłąkanej galopady, dla odwrócenia uwagi oszołomimy was ruchem i kolorami, i zapomnijcie o tym, że cokolwiek wam sugerowaliśmy. Ech…”

        Naprawdę lubię Kosmicznego Dandysa.
        • Avatar
          Tassadar 4.10.2014 19:11
          Re: Czy rzeczywiscie potrzebna jest recenzja?
          Po części zgadzam się z diagnozą, choć nie podejrzewałbym autorów o aż tak daleko idące przesłanie dla widza. Troszkę mi to zabierze czasu, ale tekst powstanie.
        • Avatar
          Tassadar 12.11.2014 22:23
          Re: Czy rzeczywiscie potrzebna jest recenzja?
          No i jest, tekst po namyśle wylądował w czytelni, bo jest zbyt hermetyczny i w nieco innej formie niż zwykle. Coś normalnego zapewne powstanie w najbliższym czasie na dział anime, ale na razie jest jedynie wersja eksperymentalna.
          • Avatar
            Sezonowy 13.11.2014 01:44
            Re: Czy rzeczywiscie potrzebna jest recenzja?
            O, dzięki za zwrócenie mojej uwagi, bo w innym przypadku prawdopodobnie bym przegapił. Wyszło Ci coś jakby fanfiction. :) Przeczytałem z przyjemnością, bo uwielbiam wszelkie sceny dziejące się w barach, nocnych lokalach i postaci siedzące w półmroku, z głowami pochylonymi nad szklaneczkami z alkoholem.
  • Avatar
    A
    blob 28.09.2014 22:12
    No i koniec
    Nawet zgrabnie zamknęli tę serię (chyba…) w ostatnim odcinku. Mogło być gorzej. Jak cała seria i ten odcinek był popieprzony, pełen wybuchów niczym filmy Michael'a Bay'a i różnych stylów graficznych (to zrobili zapewne specjalnie, taka kompilacja :P). No i widać, że twórcy upchnęli trochę za dużo w jeden odcinek i niby pozamykali większość wątków, ale i tak wydaje się, że wszystko było za szybko i troszkę na siłę (zwłaszcza „zdrada” jednej z postaci)...

    Ciężko ocenić tą serię jako całość, bo główne postacie, łącznie z tytułowym protagonistą, były wkurzające (a jeden taki małpiszon przyprawiał mnie o ataki szału), każdy odcinek stanowił odrębną całość (jedynie ostatni połączył parę wątków) a ich poziom to taki hit n' miss, od wręcz genialnych (no w sumie jeden taki dla mnie był) po beznadziejne…

    W sumie dałbym z 5/10, ale nie będę sie wyżywał, bo jednak były fajne odcinki, a samą „dwusezonową” serią (poza momentami gdy naprawdę miałem ochotę ja porzucić) bawiłem się całkiem dobrze. Serię traktuje jako taki średnio udany eksperyment. Jednym będzie się podobał, inni bedą kręcić nosem. Ja jestem gdzieś pośrodku.

    Dlatego ostatecznie daje 7/10 o ile oceny liczbowe w recenzjach anime mają jakieś znaczenie ;)

    PS: Ja nie widzę sensu kontynuacji, no ale oczywiście na koniec dostaliśmy hasełko „may be continued?”...
  • Avatar
    A
    Zakishi Ogura 28.09.2014 18:09
    Niebo gwiaździste nade mną
    Jedno muszę temu serialowi oddać – gwiazdy i galaktyki są narysowane w sposób sugestywno­‑realistyczno­‑niesamowity!
    A na to, że Dr. Gel, to tak naprawdę  kliknij: ukryte  w przebraniu amerykańskiego alfonsa, w życiu bym nie wpadł! xD
  • Avatar
    A
    blob 25.09.2014 00:11
    Odc. 12
    Odcinek był głupawy, ale podobała mi się technika zastosowana w jego animacji, takie jakby „przesuwające” się ruchy kamery. Odcinek o rozprawie sądowej, który najlepiej podsumowuje hasło z końca odcinka: „to po co ta rozprawa właściwie była?”. Tyle w temacie…

    PS: Niech Dandy zutylizuje wreszcie tego kota i robota, bo strasznie mnie te postacie denewrwują (choć seria i tak się już chyba kończy, bo raczej 3 sezonu nie będzie, więc whatever…)
    • Avatar
      The Beatle 25.09.2014 22:45
      Re: Odc. 12
      Odcinek był w całości parodią filmów „Rashomon” Akiry Kurosawy oraz (w mniejszym stopniu) „12 Angry Men” Sidneya Lumeta. Bez znajomości powyższych, wyrokowanie, o czym to było i co się właściwie stało, może jest nie tyle nieuzasadnione, co oparte na samej intuicji. Nie twierdzę, że to błąd, ale odcinek był kierowany przede wszystkim do osób, które filmy widziały (a czy to dobrze, czy źle dla serii, to już inna sprawa).

      P.S. Bardzo polecam obydwa filmy, bo to zdecydowanie najwyższa kinowa półka. Stare, bo stare, ale fabularnie cudowne.
      • Avatar
        Zakishi Ogura 25.09.2014 23:17
        Re: Odc. 12
        Z dwunastu gniewnych i niepewnych, to tam była tylko krótka posiadówa ławy przysięgłych, więc akurat nieznajomość tego tytułu niewiele zmieniała.
  • Avatar
    A
    Zakishi Ogura 7.09.2014 23:57
    ep. 10
    O jaki fantastyczny odcinek! Taki słodko­‑gorzki *.* Szkoda tylko, że nic z niego nie wyniknie na przyszłość, bo i nie może – taki „urok” epizodyczności tej serii…
  • Avatar
    A
    Inuyashka 28.08.2014 22:59
    8 odcinek
    Właśnie obejrzałam 8 odcinek, jestem oczarowana klimatem, grafiką i muzyką. Dla takich odcinków warto oglądać te anime, choć nie ma ich zbyt wiele…
  • Avatar
    A
    blob 25.08.2014 19:27
    8
    No, ten jeden odcinek wynagrodził mi pozostałe gnioty (no chociaż poprzedni o zespole też był nawet niezły).

    Super klimat (zarówno muzyka, jak i po prostu cała ta „duchowa” atmosfera), fajna grafa (te klimatyczne miejscówki), dużo pomysłów, niezwykłe postacie, fajni seiyu i ogólnie nieskerempowana niczym wyobraźń twórców tego konkretnego odcinka. Mało robota i kota, no i najważniejsze: nie było Gela!

    Następny odcinek zapowiada się słabo, ale cieszę się, że wciąż tą serię oglądam (raz po raz dając jej kolejne szanse), bo trafi się i taki rodzynek…
  • Avatar
    A
    RaiRenall 24.08.2014 23:57
    Odcinek 08
    Jak dla mnie, jak na razie najciekawszy odcinek pod względem klimatu… nie wiem czego oni się tam nawdychali kiedy to animowali ale musiało być mocne.
  • Avatar
    A
    pozeracz_syfu 11.08.2014 15:03
    dawno dawno temu w odleglej galaktyce
    zyl zniewiescalec co lubil wielkie cyce.

    musze przyznac, zawiodlem sie srogo.
    tworczosc watanabe zawsze droga
    mi byla, lecz teraz rysuje on tylko cyce
    w dodatku w jakies koslawej grafice

    miast tworzyc jak dawniej anime z polotem
    juz drugi sezon rysuje idiote
    co chodzi do baru ogladac panienki
    wraz z odkurzaczem i kosmo- kotem

    czy po sezonie pierwszym tej szmiry
    te kryminalnie zboczone swiry
    stwierdzily ze jeszcze im tego malo?
    jak to sie do cholery stalo?
  • Avatar
    A
    Tassadar 3.08.2014 22:32
    Piąty odcinek utwierdził mnie w przekonaniu, że jakość animacji spadła zatrważająco w drugim sezonie. Tego się już nie da wytłumaczyć stylizacją, jak bywało w poprzednim, to już po prostu oznaka mizernego budżetu i niedostatecznej siły roboczej.
    • Avatar
      Ryuki 4.08.2014 14:00
      Bardzo przepraszam ale twój komentarz mnie rozbawił. Nie wiem naprawdę co ci odpisać, kolejny odcinek z materiałem na sakugę a ty zarzucasz marny budżet. Druga połowa odcinka była zwyczajnie słodka a jedyne do czego mogę się przyczepić to kilka statycznych kadrów w pierwszej połowie. Odcinek nie był tak niesamowity jak trzeci gdzie animatora doskonale znałam( ktoś go wręcz nazwał królem surrealizmu w anime ) ale stylistyka dawała radę.

      Dandy jest podobnie do Noein jedną wielką piaskownicą dla animatorów. Każdy odcinek dlatego wygląda inaczej a animatorzy jak i dyrektorzy są puszczani samopas. Dlatego jest tak nierówny i poszczególne odcinki podobają się różnym osobą. Co nie zmienia faktu, że argument o marnym budżecie i małej sile roboczej jest strasznie zabawny zwłaszcza jak się sprawdzi kto animuje… większość studiów nie miałaby na tyle kasy by zaprząc do roboty osoby stojące za Dandym.
      • Avatar
        Tassadar 4.08.2014 17:55
        Nie piję do stylu, ale do jakości technicznej. W 5 odcinku Dandy na dalszym planie wyglądał jak suchotnik, dodatkowo poszkodowany zapaleniem stawów.

        Być może po intensywnie animowanym odcinku musicalowym zabrakło im nieco czasu i możliwości? Nazwiska same nie pracują, za tym wszystkim stoi masa rysowników, którzy często są tez potrzebni gdzie indziej.
        • Avatar
          Ryuki 4.08.2014 19:34
          Wygląd rysunku =/= jakość animacji­‑_- Ja również pisałam o technicznej stronie. Tak postacie są zdeformowane i co za tym idzie? Mnóstwo animatorów tak robi( tak np. sceny w Birdy zrobione przez Kenichiego Katsunę mają bardzo kwadratowy styl rysunku ). Nie zmienia to faktu jak gładko były animowane chociażby fale czy scena łowienia. To samo twarze, zdeformowany rysunek jednak płynnie animowany. Słaba animacja jest wtedy kiedy ruchu nie ma. Kiedy studio używa nieruchomych kadrów, mogą być one przepięknie narysowane ale to tylko statyczne rysunki.

          Od razu mówię, ja lubię ten styl animacji. Nie przeszkadza mi, że postacie źle wyglądają albo są zdeformowane jeśli dostanę płynny ruch. Chociażby mój ulubiony animator tak właśnie robi a dla samego zobaczenia jego prac obejrzałam Naruto( co ciekawe jest on odpowiedzialny za wszystkie „dowody” na słabą animację tego anime ).

          Ale ja tu nie pisałam o jednym czy kilku nazwiskach dyrektorów. Miałam na myśli właśnie tych rysowników o których piszesz>.>
          • Avatar
            Tassadar 4.08.2014 21:19
            Akurat fale były całkiem udane, tego nie zaprzeczę. Może oceniam nieco pochopnie przez pryzmat „gładkości” kreski zwłaszcza w porównaniu z poprzednim odcinkiem na pewno będę się nad tym jeszcze zastanawiał w kontekście wszystkich odcinków. W Kemonozume bardzo mi się podobny styl podobał, ale to było ładnych parę lat temu i w zdecydowanie innych klimatach. W Space Dandy bardzie przemawia do mnie po prostu schludny rysunek. Jak dostanę choć jeden odcinek, który mnie przekona do tych zniekształceń, to skłonny będę uznać to za celowe.

            PS. Naruto akurat zasłynęło jeśli chodzi o deformacje pewną walką, więc może nie jest do do końca fortunny przykład, bo tam chęć uzyskania płynności przeszła do ekstremum.
            • Avatar
              Ryuki 4.08.2014 21:55
              Walka z Painem^^ Wiem chociaż od Naruto odeszłam po timeskipie. Nie jestem pewna kto dokładnie animował ją wiem jedynie, że Norio maczał w tym palce chociaż chyba nie w tym momencie. Z tego co wiem w Naruto animował sceny akcji w 1, 3, 4( w drugiej wersji ) i którymś openingu Shippundena. W czasie odcinków pierwszej serii zrobił takie walki jak: Sasuke z Orochimaru w lesie, początek walki Hokage III i prawie całą walkę Sasuke z Naruto. Jedną z najfajniejszych jego scen jakie znam jest z openingu gry Tales of the Abyss( pojedynek Luke'a z Aschem ). To tak z pamięci jeśli ciekawy jesteś o kim mówiłam i jaki styl lubię. Dawniej na youtube były sakugi z jego pracą ale obecnie ciężko je znaleźć. To animator, którego najstarsze prace widziałam z lat 90 więc dorobek ma spory.

              Kto tam wie co zobaczymy w następnym odcinku Dandy'ego. Może bardziej „schludną” animację( chociażby Nakamura już pracował przy tym anime – osoba, która bardzo dużo scen zrobiła w Cowboy Bebopie ). Tak jak pisałam to całkowita samowola, dla osób zafascynowanych animacją to wręcz skarbnica. Bones dosłownie wciąga prawie wszystkich swoich dobrze znanych animatorów^^
              • Avatar
                blob 5.08.2014 11:09
                Animacja animacją, kwestia gustu, ale nie o to tu chodzi. Jeszcze brzydszym można by nazwać odcinek z pierwszego sezonu który rysował twórca m. in. Kaiba, ale tu wiadomo, że to ma tak wyglądać (zresztą lubię dziełą tego gościa), bo taki jest styl i już, albo się podoba albo nie.

                Natomiast seria leży w kwesti fabularnej. Co z tego, że to piaskownica, jak dostajemy same, potwornie oklepane, schematy. Jestem wyznawcą zasady, że jak coś bawi może być nawet wtórne (np. wszelkie shouneny), ale tutaj de facto widziałem może z jeden, dwa ciekawsze odcinki, a reszta to coś co równie dobrze mogłoby się dziać Ziemi i nie trzeba tej całej kosmicznej otoczki, bo otoczka ta poza zdeformowanymi postaciami kosmitów i ew. przedstawicieli fantazyjnej flory/fauny nic nie wnosi.

                Najnowszy odcinek? Dziadek dziwak i gbur, który czeka lub/i wierzy w cośtam (1000­‑letni krabi bóg, gejzer z legendy, legendarna małpa z Plutona), przez co jest obiektem drwin i jego wnuczka/wnuczek, która go kocha i w niego wierzy i zaprzyjaźnia się z głównym bohaterem. Na koniec oczywiście okazuje się, ze to prawda. Ileż razy to już było? Konwencja i założenia Dandy'ego są dobre, ale jest tu zbyt dużo irytujących i niedopracowanych rzeczy abym serię polubił…
                • Avatar
                  Ryuki 5.08.2014 14:53
                  Zależy na czym ci zależy przy anime>.> Dla mnie animacja jest ważniejsza niż fabuła, tak szczerze prawie wszystko jest dla mnie ważniejsze. Zarówno postaci jak klimat stoją wyżej niż sam szkielet fabularny. Historia może być o zabiciu orka na bagnie a anime może ode mnie dostać 10/10. W wypadku Dandy'ego w kwestii, o której piszesz uważam za ok anime. Głównie podoba mi się pomysłowość na światy i animacja.

                  Po za tym nie ma czegoś takiego jak nie wtórne pomysły. Oryginalność przestała istnieć w starożytności więc przejmować się schematami nie zamierzam. Ważniejsze jest jak się je użyje niż ile razy już dany wątek widziałam. Nauczyłam się też, że każdy schemat może być przedstawiony w sposób jaki mi się spodoba( po czytaniu Dice ) a i mój ulubiony może mnie odrzucić( Mushibugyo ). Dandy w tym jest jak pisałam strawny… naprawdę najciekawsze jest jego wykonanie i nawiązania niż cała reszta.

                  PS. Tak shouneny są zawsze identyczne zwłaszcza jak się porówna taką Shibatorę z Naruto, no normalnie nie do odróżnienia^^ Naprawdę wkurza mnie tykanie demografii jakby miała jakieś znaczenie>.>
                  • Avatar
                    blob 6.08.2014 08:20
                    Matko, o shounenach napisałem ogólniakowo, wiadomo (chyba) co mam na myśli mówiąc o wtórnosci shounenów, bo jeśli chodzi o kwestię kopiowania schematów, to jest to prawdopodobnie najszczęstsze skojarzenie wsród fanów anime (I nie, nie bedę przytaczał jakiś statystyk :P).

                    A jeśli chodzi o Dandy'ego. Napiszę po raz (chyba) trzeci, że seria byłaby dla mnie strawna, nawet jeśli jest mało orginalna (bo tak jak mówisz pojęcie orginalności jest względne), gdyby nie tych kilka bezwzględnie wkurzających mnie elementów…

                    I zapewne masz rację, w Dandy bardziej niż o fabułę chodzi o wykonanie (choc to ostatnio kuleje), reszta to jakieś mumbo­‑jumbo, tło…

                    PS: Historia o zabiciu orka na bagnie? Bardzo proszę! Przydałoby się wreszczie jakieś porządne dark fantasy w stylu zachodnim :D:D:D
                    • Avatar
                      Ryuki 6.08.2014 12:29
                      Nie nie wiadomo­‑_- Shounen to tylko demografia. Nie da się powiedzieć, że są wtórne tylko na podstawie tego dla kogo są skierowane… a raczej w jakim magazynie wydane. Schematy opierają się na gatunkach więc zarówno shounen jak seinen np. będący z gatunku fantasy będą mieć te same schematy użyte w inny sposób bo napisały je dwie różne osoby. Dlatego dałam ci dwa tytułu, jeden to kryminał gdzie główna fabuła oparła się na nadużywaniu narkotyków przez nastolatków a drugi to tytuł akcji o ninja. Oba łączy jedynie demografia. Przyczepiłam się bo właśnie nienawidzę myślenia wszystkie shouneny = Naruto. Siedzę w tej demografii od lat i nadal lwia część tego co czytam jest właśnie z niej. Takie uogólnianie to trochę mój tzw. berserk button^^

                      Ja ogólnie uważam Dandyego za średnie anime. Odezwałam się by obronić animację w tym odcinku. Sama jak zauważyłeś pewnie po moim ostatnim komentarzu jestem animacją zafascynowana i lubię o niej rozmawiać. O fabule czy postaciach się nie wypowiadałam bo nie o tym był temat. Tak naprawdę jeśli miałam bym powiedzieć jaki problem to anime posiada to byłyby to postaci. Moim zdaniem właśnie brak dobrej charakteryzacji a raczej jej nierówność spowodowana różnymi dyrektorami sprawia, że anime w ogóle mnie nie śmieszy. Zaśmiałam się jedynie z nawiązania do Birtha z pierwszego odcinka tego sezonu.

                      Nie przepadam za zachodnim fantasy. Czyste fantasy jest gatunkiem, który omijam szerokim łukiem. Tak więc jak dla mnie brakuje mi do tego orka jeszcze statku kosmicznego^^( lubię hybrydy )
        • Avatar
          Glutek 8.08.2014 22:46
          Co do jakości animacji i rysunku fragment wypowiedzi Masahiko Minami z panelu w Niemczech „He started off his section about Space Dandy with an excuse because the first episode was so „special” and asked the viewers not to be deterred by it, especially the female ones after hearing Dandy's introductory monologue. He and Shinichiro Watanabe wanted to create a show that would be entirely different than anything that is popular at the moment. They had met up regurlarly after Bebop, through which they had become good friends, and he told the audience how hard it was to restrain their ideas in order not to alienate the viewers with their „strangeness”. But he was glad that they could go all­‑out with season 2 since he assumed that the viewers would be accustomed to it by then. He further noted that they actually encouraged their animators to work as freely as they want which resulted in some employees not even looking at the character sheets, leading to some heavy alterations in designs between different episodes, e.g. the length of a character's hair.”
          • Avatar
            blob 11.08.2014 21:46
            Tyle, że z tej radosnej twórczości wyszło g…

            Chociaż fakt, seria jest czymś innym niż anime, które oglądam w ostatnich sezonach (czy jak to nazwali: inne niż wszystko co jest w tym momencie popularne), ale Dandy'ego uważam za raczej nieudany eksperyment…
  • Avatar
    A
    blob 29.07.2014 18:14
    Miałem nie komentować, ale…

    Poziom tej serii jest niski, a z sezonem drugim obniżył się chyba jeszcze bardziej. Dandy ma przebłyski, ale jako całość jest po prostu nie do strawienia. Gdyby rozpatrywać go przez pryzmat pojedynczych odcinków, może i miałby u mnie lepszą prasę, ale niestety każdy z nich łączy szereg irytujących mnie elementów m. in. główny bohater i jego „paczka”, bliżej nieokreślony klimat i styl (lub jego brak) oraz postać, która doprowadza mnie wręcz do napadów agresji, czyli prawdopodobnie najbeznadziejniejszy niby­‑antagonista w historii anime (nie wiedzieć czemu wciskany do każdego odcinka) czyli Dr. Gel…

    W przeciwieństwie do mojego przedmówcy, odcinek czwarty był dla mnie dnem totalnym, ostatecznie ukazującym „potencjał” tej serii. Jak usłyszałem śpiew tej niby­‑gwiazdy szkoły to myślałem, że wyskoczę przez okno. Nie mówiąc już o „Viva all”. Żeby chociaż twórcy udali, że się starają, wykazali chociaż mikroskopijną chęć bycia orginalnym. Albo, jeśli już przyjęli taktykę zabawy różnymi konwencjami (nawet oklepanymi), to chociaż robili to conajmniej solidnie…

    Natomiast są i plusy. Odcinek czwarty utwierdził mnie ostatecznie w jednym: Japończycy nie potrafią tańczyć. Znaczy na pewno potrafią, ale te wywijasy, ruchy rąk i układy japońskich idoli (na których rzecz jasna wzorują się animatorzy praktycznie każdego anime), które oni uważają za „fajne”, są tak głupie, że aż żałosne. No ale co kraj to obyczaj, ważne, że im się podoba…

    Space Dandy zaczyna mi przypominać bohaterów amerykańskich filmów/kreskówek lat 70­‑tych, którzy gościnnie występowali w różnych serialach/uniwersach owych czasów. I tak samo jak wiele tych serii raziło tandetą, tak też w moich oczach wygląda SD. Po prostu seria próbuje być zbyt wieloma rzeczami na raz, taką chyba telewizyjną wersją „składanek” typu Animatrix, czyli grupa animatorów o różnych stylach, próbuje „ugryźć” jakiś temat, w tym wypadku wesołe podróże po kosmosie pewnego przygłupa… jaki jest tego efekt, przy takim budżecie (bo sądząc po jakości animacji, ot choćby w ww odcinku czwartym, wysoki nie jest), można zobaczyć samemu…

    PS: Po co było dzielić serię na dwie części? Nawet nowego OP im się nie chciało robić…

    Over and out!
  • Avatar
    A
    Tassadar 27.07.2014 22:21
    Animowany musical w czwartym odcinku? Czemu nie, zawsze chciałem coś takiego zobaczyć od czasu, gdy z pomysłu nabijali się autorzy Excel Sagi. Co prawda piosenki takie sobie, zwłaszcza jak spojrzeć na nazwiska ludzi odpowiedzialnych z ścieżkę dźwiękową, ale utwór towarzyszący „treningowi” był akurat wpadający w ucho. Do tego klasa uderzająca w rytm  kliknij: ukryte . Jak chcą i się postaraj, to im wychodzi. Dlaczego każdy odcinek nie może być taki i znów trzeba było trzech marnych na jeden porządny.
  • Avatar
    A
    Zakishi Ogura 14.07.2014 00:14
    Shakatak
    Dla ciekawych – chodziło o ten kawałek:
    [link]
    • Avatar
      Sezonowy 14.07.2014 08:49
      Re: Shakatak
      O to chodziło! Po tym odcinku nareszcie wiem, do jakiego gatunku zakwalifikować powinienem Kosmicznego Dandysa: nie komedia, nie SF, a jazz­‑funky. I dlaczego tak lubiłem pierwszy sezon, tak samo lubię i dobrze bawię się przy drugim. No właśnie dlatego, że Dandy, jego załoga i ich przygody są funky, są post­‑disco. :)
  • Avatar
    A
    deduch 10.07.2014 21:22
    A mi się podobało, głupota i absurd zamierzone, zabawa różnymi koncepcjami SF – fajne nawet. No i jak dla mnie duży plus ten sam opening i – zwłaszcza – ending. Może ciut pokraczne jako fabuła, ale wolę to niż sztampową konfekcję. Przypomina mi się seria komiksów Baranowskiego, m.in. „Na co dybie w wielorybie czubek nosa eskimosa”. Nostalgia mnie ogarnia… :)

    Dla tych co lubią Dandiego dobra wiadomość – nic się nie zmieniło.
    • Avatar
      deduch 12.07.2014 00:30
      W sumie dopiero teraz jestem w stanie podsumować całość Dandiego jednym zdaniem:
      „A co jak z klasyki SF zrobimy pod nastoletnią publikę anime w stylu Monty Pythona?”
      Wierzę, że dla wielu to mało strawna mieszanka, ale akurat dla mnie OK. Uważam, że twórcy nieźle czują konwencję klasycznego SF i angielskiego humoru.
      • Avatar
        Zakishi Ogura 12.07.2014 01:26
        Podsumowując jednym zdaniem: jest to idealne anime dla kogoś, kto lubi dyskutować z samym sobą.
  • Avatar
    A
    qwerty 7.07.2014 20:39
    somebody never learns...
    Wyłączyłem w połowie. Więcej do „tego” nie wrócę. Over & out!
    • Avatar
      oo44wo 7.07.2014 21:02
      Re: somebody never learns...
      Aż tak źle?
      • Avatar
        qwerty 7.07.2014 21:17
        Re: somebody never learns...
        Może nie odbiega poziomem na minus w stosunku do najgorszych odcinków poprzedniej serii, ale przecież miało być wreszcie lepiej. Mieli czas, żeby przemyśleć koncepcję i mogli przynajmniej postarać się zrobić jakiś przyzwoity pierwszy odcinek otwierający drugi sezon. A to po raz kolejny jest bzdet kompletny. Mało zabawny bzdet w dodatku…
        • Avatar
          Ryuki 7.07.2014 23:18
          Re: somebody never learns...
          qwerty napisał(a):
          A to po raz kolejny jest bzdet kompletny. Mało zabawny bzdet w dodatku…


          No nie wiem czy taki bzdet. Ten odcinek był głównie zbudowany z parodii różnych serii i bawił się pomysłem alternatywnych światów. Mi się akurat podobał. Ilość nawiązań była przerażająca( od starszych serii z lat 70 po Attack on Titan” ). Nie będę też udawać, że homage w pierwszych dwóch wersjach alternatywnych do Birtha: [link] i stylu animacji Kanady nie miał nic wspólnego z moim „lubieniem”.( sama tego nie zauważyłam dopóki ktoś o tym nie wspomniał… poczułam się dosłownie jak idiota w tamtym momencie ) Najzabawniejsze jest to, że ja Dandiego do tego anime porównałam w pierwszym sezonie. Do tego dochodzi końcówka gdzie „emo” Dandy mnie na serio rozbroił, to było absurdalnie perfekcyjne. Krótko mówiąc mam pozytywne wrażenia.
          • Avatar
            deduch 12.07.2014 00:31
            Re: somebody never learns...
            najwspanialszy kierowca ciężarówki we wszechświecie – Dandy Onizuka :D
            • Avatar
              deduch 12.07.2014 00:40
              Re: somebody never learns...
              A emo dandy przybrał pozycję a la „Myśliciel” Rodena – coś japończycy lubią tą rzeźbę…
    • Avatar
      Tassadar 8.07.2014 00:01
      Re: somebody never learns...
      Dalej nie jest lepiej. Pierwszy odcinek drugiego sezonu bije bod względem nudy i żenady niesławne „gacie i podkoszulki” z pierwszego. Jeśli to miało być mocne otwarcie, to aż strach pomyśleć, co będzie dalej. Cały cza miałem wrażenie, jakby nad autorami ktoś stał z batem i kazał im to anime robić, a twórcy chcąc się postawić oprawcy sabotowali wszystkie prace i celowo robili wszystko jak najgorzej… Przerwa nie zmieniła nic, a wydaje się nawet, że pogorszyła stan rzeczy.