Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Komikslandia

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

7/10
postaci: 6/10 grafika: 6/10
fabuła: 7/10 muzyka: 8/10

Ocena redakcji

6/10
Głosów: 11 Zobacz jak ocenili
Średnia: 5,91

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 258
Średnia: 7,16
σ=1,58

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Piotrek)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Log Horizon 2

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2014
Czas trwania: 25×24 min
Tytuły alternatywne:
  • ログ・ホライズン 2
Tytuły powiązane:
Gatunki: Fantasy
Widownia: Shounen; Postaci: Magowie/czarownice; Pierwowzór: Powieść/opowiadanie; Miejsce: Świat alternatywny; Inne: Magia
zrzutka

Oczekiwaliśmy cudu, a dostaliśmy tylko dobre anime fantasy.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Avellana

Recenzja / Opis

Początek anime zawiera piękną analogię do świata rzeczywistego – niczym ONZ, Rada Okrągłego Stołu tonie w długach spowodowanych koniecznością utrzymania wszystkich niezbędnych do poprawnego funkcjonowania miasta budynków, takich jak katedra czy siedziba gildii. I tak jak ONZ, Shiroe musi teraz negocjować z przywódcą klanu kontrolującego przepływ pieniędzy na świecie, aby ten zechciał łaskawie pomóc w finansowaniu organizacji z Akiby. Inna sprawa, że rozwiązanie problemu jest lekko niekonwencjonalne.

Log Horizon 2 to ciekawy przypadek. Wyraźnie widać, że wciąż jest to seria pełna świetnych i doskonale zrealizowanych pomysłów. Jednocześnie widać też, że niektóre z tych pomysłów były albo niedopracowane, albo zwyczajnie odstawały od reszty. Przykładem, na który część widzów narzekała już w pierwszym sezonie, są przygody młodszych członków gildii, którym poświęcono parę odcinków. Także i tym razem wątek dzieciaków niestety nie sprawia wrażenia dopracowanego, choć słowo „dojrzały” pasowałoby tu bardziej – cała seria jest pełna pozytywnego myślenia, popartego sporą dawką idealizmu, i jasno widać, że dramat po prostu nie pasuje do jej charakteru. Problem polega na tym, że w wątkach poświęconych doświadczonej części gildii ten idealizm nie bije aż tak po oczach, bo jest albo dużo subtelniejszy, albo zestawiony z realistycznym podejściem do problemu, czego niestety zabrakło w przypadku młodziaków. Zwłaszcza Touya, który tak z aparycji, jak i zachowania, przypomina typowego bohatera serii shounen, jak już przyjdzie co do czego, włącza tryb naiwnego idealisty, który potrafi człowieka strasznie irytować. Oczywiście rozumiem, że chłopak jest jeszcze dzieckiem, ale jak mówiłem, kontrast z resztą obsady stawia go w niekorzystnym świetle.

Jak trzyma się reszta fabuły? Różnie. Wątek o szukaniu źródła finansowania Okrągłego Stołu, a także późniejszy rajd, były fantastycznie zrealizowane, wypakowane odpowiednio świetnymi dialogami i pełnymi akcji walkami, prezentowały szczytową formę serii i przykuwały do ekranu bez najmniejszego problemu. Co więcej, nie miały dziur, jakich wiele serii używa do utrzymania jako takiej spójności koncepcji, bądź zwyczajnie nie wyjaśnia, bo uważa to za zbędne. Tutaj wszystkie motywy oparte są albo na logicznym myśleniu, albo na mechanice wywodzącej się z czasów, gdy Elder Tales było grą. Ciekawostką, która może zainteresować zwłaszcza byłych lub obecnych graczy MMO, jest sposób przedstawienia rajdu, w którym uczestniczą Shiroe i Naotsugu, a także w pewnym stopniu wydarzeń z Akihabary, w których brały udział obecne wówczas w mieście panie. W przeciwieństwie do emitowanego równolegle Sword Art Online II, rajd pokazany jest jako powolna, pełna niezwykle frustrujących momentów wyprawa, wymagająca koordynacji doświadczonej i dobrze wyposażonej grupy, a mimo to raz za razem bohaterowie zostają brutalnie wybici do nogi i muszą zaczynać od nowa, dostosować plan ataku i mieć nadzieję, że uda im się zajść dalej, tylko po to, by powtórzyć cały proces od nowa. Właśnie taka prezentacja niemalże przekonała mnie, by wrócić do gier MMO, co również zaliczam serii na plus. I żeby nie było, takie przedstawienie podobało się również osobom, które z grami komputerowymi nie mają nic wspólnego, więc pochwały są jak najbardziej na miejscu. Podobnie pozytywnie prezentuje się zakończenie serii, które odpowiada na kilka istotnych pytań, ale jednocześnie zostawia bardzo dużo nowych, na które przez co najmniej parę lat nie dostaniemy odpowiedzi.

Co nie podobało mi się w tym sezonie, oprócz już wspomnianego wątku młodszej części gildii? Pytanie to wymagałoby zdradzenia przebiegu części fabuły, więc postaram się opisać problem w następujący sposób: podczas gdy reszta wątków trzymała się wcześniej ustanowionych zasad i koncepcji, wątek „rajdu” z Akihabary łamie tę konwencję na rzecz momentu chwały dla określonej grupy, co de facto nie ma sensu, jeśli spojrzymy na to z perspektywy poprzedniego rajdu, jaki miał miejsce w serii. Co więcej, samo rozwiązanie problemu wymagało „zapomnienia” kilku istotnych postaci i założeń, co również nie wpływa pozytywnie na odbiór całości.

Postaci, niestety, również zaliczyły małą wtopę. O ile Shiroe to dalej ten sam introwertyk z masą fantastycznych pomysłów i ciekawych poglądów, o tyle mam wrażenie, że Akatsuki oberwało się Traumą Tygodnia. Dziewczyna z pewnej siebie, choć niezbyt otwartej młodej kobiety przeistoczyła się w niepewną i bezpodstawnie zazdrosną ponuraczkę. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby taki stan rzeczy utrzymywał się krótko, ale Akatsuki zachowuje się tak w całym poświęconym sobie wątku, a także jeszcze trochę przed nim. Jest to o tyle irytujące, że dziewczyna jasno pokazała, iż jest na równi z innymi postaciami i nie boi się wyzwań, a sama przyczyna problemu mogłaby wpędzić w traumę zakompleksioną nastolatkę, a nie postać, która wcześniej pewnie stąpała po ziemi. Miałem też nadzieję, że cokolwiek drgnie w „związku” Shiroe i Akatsuki, jednak nic takiego nie ma miejsca. Można to oczywiście zwalić na karb tego, że Shiroe jest wiecznie zajęty, Akatsuki (chyba) nie ma bladego pojęcia, jak się do tego zabrać, a oboje są dość zamknięci w sobie, co dodatkowo utrudnia sprawę.

Skoro już mowa o związkach, to miło mi donieść, że pozostali bohaterowie, jak choćby Marielle i Naotsugu, nie stoją zamrożeni w czasie i przestrzeni, tylko powoli, ale miarowo podążają do przodu, co odebrałem jako bardzo miłą zmianę tempa w porównaniu do wcześniej wspomnianej dwójki, czy anime ogólnie. Z pewnością można złożyć to na karb tego, że większość bohaterów jest jednak dorosła, ale nawet Rudi i Isuzu dostają bardzo dobrze zrealizowaną i emocjonalną scenę (co nie oznacza, że przedramatyzowaną), która pokazuje, że autor potrafi napisać dobry romans (gdy mu się chce). O rozwoju reszty postaci trudno mi pisać cokolwiek więcej, ponieważ otrzymały one ograniczony czas antenowy i zwyczajnie nie było miejsca na pokazanie tego, co chcielibyśmy zobaczyć. Jest to też kolejna z zalet tej serii – z historii każdej z tych osób można by spokojnie zrobić osobną serię i dalej byłaby to rzecz warta zobaczenia.

W momencie ogłoszenia studia, które miało zająć się adaptacją drugiego sezonu, wielu widzów zaczęło zawodzić pod niebiosa, że DEEN kompletnie zrujnuje serię od strony technicznej i nie da się jej oglądać. Sam byłem daleki od tak skrajnych twierdzeń, jednak muszę przyznać, że nie były one całkowicie bezpodstawne. Tym, co od razu rzuca się w oczy, jest zmiana projektów postaci, widoczna najbardziej w ich twarzach – zyskały one nieco gładszy kształt i trochę więcej detali, co daje wrażenie postarzenia bohaterów przynajmniej o kilka lat. Co ciekawe, zmiana ta dotyczy jedynie panów, panie dalej są typowymi ślicznotkami z anime. Policzyłbym to serii na plus, ale jednocześnie z tą zmianą wprowadzono też „poprawkę” do projektu włosów, które teraz wyglądają, jakby ktoś odlał je z cementu i pomalował kiepskiej jakości farbą. Wygląda to naprawdę tragicznie, ale na szczęście dotknęło tylko część bohaterów (nie wiedzieć czemu, bo takie zmiany budżetu chyba nie pochłaniają). Animacja dalej jest mocno taka sobie i tylko podczas naprawdę ważnych walk wspina się na nieco wyższy poziom.

Oczywiste jest, że ani pierwszy, ani drugi sezon Log Horizon nie jest w stanie konkurować z innymi tytułami na polu wrażeń czysto wizualnych, ale seria nadrabia to częściowo muzyką. Wykorzystano większość utworów z pierwszego sezonu, co powinienem uznać za lenistwo, ale biorąc pod uwagę ograniczony budżet, a także to, że większość ścieżki dźwiękowej jest najzwyczajniej bardzo dobra, nie mam ochoty krytykować serii za taką drobnostkę. Słuchając muzyki, tak w trakcie seansu, jak i poza nim, miałem nieodparte wrażenie, że słucham czegoś z wysokobudżetowego MMO, lub innego j­‑RPG, a nie z anime. Zwłaszcza kawałki Elder Tale no Waltz i Akiba no Machi, będące wariacją tego samego utworu, odpowiednio w formie klasycznej i folkowej, nadają naprawdę przyjemny, ciepły ton całej opowieści. Zachowany z pierwszego sezonu został opening, ale już nie ending. Yun*chi powraca jako wykonawczyni endingu, ale Wonderful Wonder World* nie ma tego samego uroku, co Your Song i (o ile to w ogóle możliwe) jest jeszcze słodszy od swojej poprzedniczki. Wysoki poziom utrzymują także aktorzy podkładający głosy postaciom i miło jest ponownie usłyszeć starych znajomych, nawet jeśli przerwa była relatywnie krótka. Jedyną osobą, która permanentnie działała mi na nerwy, była Tetra, ale to ze względu na niemiłosiernie piskliwą manierę mówienia.

Drugi sezon Log Horizon idealnie zobrazowałaby sinusoida – świetny początek, powolny spadek tempa i jakości w dół mniej więcej w połowie serii, tylko po to, by zakończyć z potężnym przytupem, zostawiając widzów ze szczęką na podłodze i głodnych kontynuacji, która nie powstanie przez co najmniej kilka lat (o ile w ogóle). Nie powiem, bawiłem się nieźle, choć gorzej niż przy pierwszym sezonie. Uwielbiam dobrze zrealizowane serie z ciekawymi bohaterami, polityką, wieloma współzależnymi wątkami i intrygującym światem, a obie serie właśnie to mi dały. Nawet jeżeli nie jest to anime piękne czy głębokie, śmiało polecam je fanom dobrego fantasy, a także tym z was, których Sword Art Online pozostawiło z niesmakiem w ustach.

Altramertes, 26 kwietnia 2015

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Studio DEEN
Autor: Mamare Touno
Projekt: Kazuhiro Hara, Mariko Itou
Reżyser: Shinji Ishihira
Scenariusz: Toshizou Nemoto
Muzyka: Yasuharu Takanashi

Odnośniki

Tytuł strony Rodzaj Języki
Log Horizon 2 - wrażenia z pierwszych odcinków Nieoficjalny pl