Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Studio JG

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

4/10
postaci: 3/10 grafika: 3/10
fabuła: 4/10 muzyka: 4/10

Ocena redakcji

4/10
Głosów: 2 Zobacz jak ocenili
Średnia: 4,00

Ocena czytelników

5/10
Głosów: 4
Średnia: 4,75
σ=1,48

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Zegarmistrz)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Burn Up Scramble

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2004
Czas trwania: 12×24 min
Tytuły alternatywne:
  • バーンナップスクランブル
Tytuły powiązane:
Postaci: Policja/oddziały specjalne; Pierwowzór: Manga; Miejsce: Japonia; Czas: Przyszłość; Inne: Ecchi, Wielkie biusty
zrzutka

Czy bardzo trudne jest nakręcenie serii o cycatych policjantkach­‑idiotkach z wielkimi spluwami? Jak się okazuje, tak…

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Cykl Burn Up już kilkakrotnie gościł na naszych łamach. Niektórzy czytelnicy zapewne pamiętają, że jest to mająca już swoje lata komedia kryminalna z elementami science­‑fiction. Opowiada ona o elitarnej jednostce policji o kryptonimie Warrior, złożonej z kilkorga naprawdę wyjątkowych funkcjonariuszy. Jako, że czas płynie, a widzowie zapominają o swych ulubionych postaciach, twórcy postanowili zaatakować ponownie i opowiedzieć znane nam już przygody raz jeszcze.

Znowu więc spotykamy starych, dobrze nam znanych bohaterów: blond policjantkę Rio, która jak zawsze jest mistrzynią sztuk walki oraz fajtłapowatego Yujiego, który zmienił swą rolę, stając się tym razem przystojnym, mającym zapewnioną świetną karierę maminsynkiem, zakochanym na zabój w Rio. Niestety są to jedyne postacie, które choć trochę przypominają swoje pierwowzory z poprzednich części. Fani snajperki Mayi będą srodze zawiedzeni. Zamiast znanej nam biuściastej dziewczyny, tulącej się do pistoletów, widzimy zimne i powściągliwe dziecko wojny (dosłownie i w przenośni), które nie wiadomo po co dźwiga wielgachny karabin. Cóż, wyraźnie nastoletnie lolity są w Japonii popularniejsze niż silikonowe biusty. Różowowłosa Lilicca, która w poprzedniej części była maskotką drużyny i hakerką, uległa jeszcze większemu przeobrażeniu. Obcięła włosy, poszła do solarium, nagle nabawiła się także mocy (i problemów) psychicznych (prawdopodobnie dlatego, że policja postanowiła ją trzymać non stop w kajdankach – czyżby kolejny fetysz?). Czwartego członka załogi tym razem postanowiono w ogóle nie wprowadzać. Warto zauważyć, że postacie – prócz pierwszej dwójki – trochę przycichły, a fabuła spoważniała… Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie to, że Rio i Yuji zachowują się tak jak dawniej – to znaczy jak para wyraźnie odstających od otoczenia idiotów. O ile wcześniej było to dobre, o tyle tym razem zwyczajnie nie pasuje do klimatu i atmosfery serii.

Nie znaczy to jednak, że Burn Up Scramble jakiś klimat i atmosferę posiada. Pod względem fabularnym jest kropka w kropkę podobne do poprzednich części, a – nie bójmy się tego powiedzieć – tak Burn Up Warrior, jak i Burn Up Excess były płytkimi, głupimi jak but komedyjkami, których główną siłę napędową stanowiły prymitywne żarty o machających cyckami idiotkach. Niestety tym razem twórcy postanowili nakręcić serię poważniejszą, czyli wywalili większość żartów. W rezultacie otrzymujemy, więc płytką, głupią, prymitywną serię o idiotach, która w dodatku nie jest śmieszna. Jeśli zaś chodzi o machanie cyckami, sceny bieliźniane i inne elementy uczenie zwane ecchi, to przechodzimy do kolejnego punktu recenzji…

Muszę przyznać, że oprawa wizualna Burn Up Scramble zaskoczyła mnie kompletnie. Nigdy nie przypuszczałem, że seria młodsza o siedem lat od swojej poprzedniczki może wyglądać od niej dużo gorzej! Można śmiało powiedzieć, że wszelki postęp techniczny, wynalazki, komputery, maszyny, doświadczenie itd. przydały się rysownikom psu na budę. Animacja w sposób bardzo wyraźny kuleje, aż chce się płakać, gdy się na to patrzy. Projekty postaci są ubogie, bardzo prymitywne i niestety wyglądają znacznie gorzej, niż to, co widzieliśmy wcześniej. Co zaś się tyczy tła, to takiej pustki nie widziałem dawno. Całości nie ratuje ani muzyka, ani efekty dźwiękowe. Wystarczy powiedzieć, że opening – który przecież powinien zachęcać do obejrzenia serii – obejrzałem tylko raz, a i to do połowy, tak mi się nie podobał. Ending jest trochę lepszy, lecz niestety nie na tyle, by zapobiec ogólnemu złemu wrażeniu.

Cóż mogę o tej serii powiedzieć? Jeśli oglądaliście poprzednie produkcje z cyklu Burn Up, to wrzućcie do pieca każdy egzemplarz Burn Up Scramble, jaki trafi w wasze ręce! Nie oglądajcie tego! Zepsuje wam dobre wrażenie! Co zaś się tyczy tych, którzy z tym dziełem się nie zapoznali – kontynuujcie tę światłą tradycję! Burn Up Scramble nie nadaje się, by zaczynać od niego znajomość z tą komedią…

Zegarmistrz, 18 marca 2006

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: AIC (Anime International Company)
Projekt: Gorou Murata, Hiroshi Ogawa, Kouichi Iwahata, Toshiharu Murata
Reżyser: Hiroki Hayashi
Scenariusz: Sumio Uetake
Muzyka: Kazuo Nobuta, Toshihiko Sahashi