Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Yatta.pl

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

7/10
postaci: 7/10 grafika: 8/10
fabuła: 5/10 muzyka: 6/10

Ocena redakcji

7/10
Głosów: 2 Zobacz jak ocenili
Średnia: 6,50

Ocena czytelników

6/10
Głosów: 30
Średnia: 5,77
σ=2,33

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Piotrek, Slova)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Etotama: Eto Tamashii

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2015
Czas trwania: 12×24 min
Tytuły alternatywne:
  • えとたま 干支魂
Tytuły powiązane:
Postaci: Bóstwa, Uczniowie/studenci; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Harem
zrzutka

Etotama – bo jak nie ma o czym zrobić anime, to cosplay zawsze przyjdzie na pomoc.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Avellana

Recenzja / Opis

Dziura w podłodze to rzecz uciążliwa, ale Takeru Amado, wprowadzający się właśnie do nowego lokum uczeń liceum, nie zamierza się nią przejmować. To znaczy, nie zamierzał, dopóki nie okazało się, że jest to portal do świata bogów, z którego do jego domu wysypały się liczne piękne pannice, będące boginiami chińskiego zodiaku. I jeden kot. Nya­‑tan to energiczna dziewczyna pragnąca podnieść swój status podrzędnego bóstwa i stać się pełnoprawnym członkiem elitarnych Eto­‑shin, opiekunów Japonii i personifikacji zodiakalnych znaków. By to zrobić, musi wygrać turniej ETM12 i zdobyć dwanaście pieczęci, które zapewnią jej miejsce w tym zacnym gronie. A że Takeru okazuje się zupełnym przypadkiem doskonałym źródłem energii dla początkującego bóstwa, zamieszkuje ona w jego domu, sprowadzając na niego serię dziwnych zdarzeń.

Mamy tu wszystko, co kojarzy mi się z gorszą częścią spektrum tematyki anime – nadmiar moé, harem i fabułę rodem z gry na smartfona. Brzmi, jakby serial miał zapaść się pod własnym ciężarem, ale uratowało go zdrowe podejście twórców, którzy wiedzieli, że nie tworzą arcydzieła, a prostą komedię. Dzięki temu zamiast silić się na rozwijanie średnio interesującego głównego wątku, wrzucają tu po prostu wszystko, co przyjdzie im do głowy. W efekcie dostajemy boskie meido cafe, epickie mecze shogi, wyścigi i wiele, wiele więcej. Motyw zbierania pieczęci pojawia się niemal w każdym odcinku, ale jest nienachalny, a na dodatek przewijający się cały czas wątek konfliktu na linii Szczur­‑Kot w finale rozwija się w całkiem ciekawą historię. Miejscami wydawało mi się, że spod głupawego scenariusza wystaje gdzieniegdzie dobre pisarstwo, jednak przez większość czasu jest to po prostu komedia, może nie najwyższych lotów, ale przynajmniej niewykraczająca poza granice dobrego smaku, jak to się czasem zdarza.

Postaci w Etotama było zbyt dużo, by dać każdej z nich wystarczająco czasu na ekranie, podjęto więc jedynie słuszną decyzję, by zamiast rozwojem, bawić widza ich interakcjami. Każda z bogiń zodiaku ma niepowtarzalną, wyrazistą osobowość i dziwactwa, więc ich starcia ze skupioną na sobie Nya­‑tan były nieuniknione. To głównie na takich właśnie konfliktach opiera się ta seria, a dzięki wielkiej różnorodności bohaterów każdy odcinek jest inny i zabawny. Na szczęście twórcy nie wykorzystali haremowego potencjału (Potworze Spaghetti, dwanaście na jednego) i w grupie, pomimo walk między członkami, panuje bardzo rodzinna atmosfera, dzięki której chcąc nie chcąc, w końcu zacząłem lubić tę gromadkę. W serii pojawia się również antagonista, czyli Chu­‑tan (szczurza bogini). Na ekranie bywała mało, ale miała swoje momenty, a jej postać, poza pewnymi lukami w motywacji, miała całkiem interesującą osobowość i historię.

Pomimo chaosu w scenariuszu, tym, co najbardziej szalone w Etotama, była animacja. W komediowych scenach trzymała ona poziom, z dobrymi projektami postaci i ładną kreską, niewykraczającą poza nowoczesny standard. Prawdziwy odlot zaczynał się jednak w sekwencjach walk. Te odbywały się w innym świecie, w którym nasze bohaterki stawały się swoimi małymi, trójwymiarowi wersjami i trafiały do miejsc wyjętych żywcem z japońskich gier na konsolę. Animacja wchodziła wtedy na niesamowity poziom płynności, a małe chibi biły się między sobą efektownymi mocami, na tle pięknych lokacji. Można by się lekko przyczepić do dziwnych ruchów ust w tym trybie, ale poza tym jest to jedna z lepszych trójwymiarowych animacji, jakie do tej pory widziałem w anime. Jako że jest to seria ukierunkowana na rozrywkę, nie zabrakło obowiązkowego erotycznego fanserwisu. Ze względu na wcześniej wspomniany brak haremowych elementów nie przeszkadzał on zbytnio, ale to, że na ekranie pojawiały się (pół)nagie dziesięciolatki było miejscami… niepokojące. Muzyka nie dorównuje poziomowi animacji i jest obecna jedynie w tle, bez choćby jednego utworu z soundtracku wpadającego w ucho. Nieco lepiej prezentuje się czołówka, ale znów, ending jest zupełnie niezauważalną popową piosenką. Japoński dubbing był na zwykłym, dobrym poziomie, choć podejrzewam, że co poniektóre osoby może irytować wysoki głos Nya­‑tan.

Etotama to takie anime­‑żart, i jak każdy żart, ma na celu jedynie rozbawienie widza. Dla bardziej wymagających nie ma w nim jednak po prostu nic więcej. Mnie osobiście rozśmieszyło wystarczająco, by wywalczyć sobie wesołą siódemkę, jednak raczej nie ma sensu polecać go nikomu. Wystarczy obejrzeć pierwszy odcinek, a jeśli się nie spodoba, wysiąść na najbliższym przystanku.

Ao desu, 25 lutego 2016

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Encourage Films, Shirogumi
Projekt: Akio Watanabe, QP:flapper, Satoshi Koike, Shuu Shibuya
Reżyser: Fumitoshi Oizaki
Scenariusz: Deko Akao

Odnośniki

Tytuł strony Rodzaj Języki
Etotama - wrażenia z pierwszych odcinków Nieoficjalny pl