Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Dango

Komentarze

Przygody małego Nemo w krainie snów

  • Avatar
    A
    Uratugo 3.02.2016 03:24
    Nie ukrywam, że ogromnie się zdziwiłem tym tytułem na tej stronie. A tytuł ten znalazłem tu przypadkowo.

    Na wstępie zaznaczam, że mam przeogromny sentyment do „Małego Nemo” i nie potrafię spojrzeć na niego ze strony obiektywnej.

    Przygody małego Nemo w Krainie Snów, to absolutny numer jeden mojego dzieciństwa. Przewyższa nawet Króla Lwa, Planetę skarbów, a nawet Dragon Balla. Oglądałem ją przynajmniej raz w tygodniu, przez baaardzo długi czas na VHS. Niestety później, zapewne z powodu utraty na zawsze magnetowidu, który odszedł w niełaskę i zapomnienie, wieczna przygoda przestała być wieczna, a dziecko, jak to dziecko, zaczęło dorastać i zapomniało o dawnych sentymentalizmach. Nie zmienia to faktu, że ta bajka wyryła się w moim umyśle i podświadomości już na zawsze.

    Dzięki przypadkowemu natrafieniu na ten tytuł na Tanuki, mogłem sobie odświeżyć po wielu, wielu latach ten film i nie ukrywam, że zrobiłem to z przyjemnością, choć oczywiście dostrzegłem wady, których nie dało się nie zauważyć.

    Oprawa wizualna niewątpliwie zachwyca. Odbicia obrazów w kałużach, oniryczne scenerie opuszczonych, zrujnowanych miast, baśniowe, barwne i przepiękne krajobrazy Krainy Snów, bajkowa „techniczność” (nie wiem, jak to inaczej określić)sterowców, lokomotyw, mroczne scenerie krain koszmarów i wiele, wiele innych rzeczy po prostu zachwycają oko i pobudzają wyobraźnię. Ciężko mi uwierzyć, że ta animacja jest już całkiem wiekowa. Pod tym względem moja pamięć nie szwankuje i nie okłamała mnie, kiedy przypominałem sobie te wszystkie obrazki w pamięci.

    Bohaterowie są raczej prości i sztampowi. Z perspektywy czasu zauważam ich szablonowość, ale jednocześnie, wśród bajek swoich czasów, można wyczuć odrębność od ogółu, co niewątpliwie jest efektem wprowadzenia odrobiny japońskiej wrażliwości estetycznej. Bohaterowie do polubienia, ale nie można od nich oczekiwać czegoś spektakularnego.

    Fabuła jest prosta i przewidywalna, ale dla młodego odbiorcy niezwykle atrakcyjna i pozwalająca się wciągnąć w historię. Walka ze złem, mnóstwo dowcipu, wspaniałe, niebezpieczne, ale ciekawe przygody, przyjaciele, poszukiwania, tajemnicza mapa… Wszystko jest na miejscu i jest to to, co tygrysy lubią najbardziej. Dzieci chcą przeżyć przygodę i przygodę dostają. Patrząc na dzisiejsze bajki, uważam, że historia z Małego Nemojest dość wyrafinowana.

    Soundtrack jest raczej porządny i nie wychodzący poza ramy. Nie dotyczy to jednak piosenek otwierającej i zamykającej film („Little Nemo” i „Slumberland”, które są niezwykle wzruszające i na wskroś baśniowe, jakby żywcem wyciągnięte z porządnej XIX­‑wiecznej bajki, pełnej księżniczek, przygód, niewinnych miłostek i wielkich przyjaźni. Pełno w nich pozytywnego sentymentalizmu i baśniowości.

    Daję 10/10 i trafia to do moich ulubionych. Jednocześnie uprzedzam, że jest to całkowicie subiektywna opinia podparta sentymentem z dzieciństwa. Nie radzę patrzeć na Przygody małego Nemo w krainie snówjak na coś innego, niż bajka dla dzieci, bo można się zawieść. Jednak, jeśli usiądzie się do niej z nastawieniem, że to bajka (i lubi się bajki), to myślę, że można się zrelaksować przy seansie. Nie będzie tu żadnych niezwykłości i rewelacji. Oczywiście nie licząc rewelacji wizualnych, które zachwycą z pewnością każdego, bo jest na co patrzeć. Polecam przede wszystkim dzieciom i nie wyobrażam sobie, by jakiemuś 6, 7­‑latkowi mogłaby się nie spodobać. A wśród dzisiejszych bajek, byłaby to pewna zdrowa odmiana, ponieważ „Nemo” jest pozbawiony współczesnego żartu i potoczności, a zawiera raczej staromodną wrażliwość i klasyczną niewinność, które jednak nie wieją nudą, a wręcz przeciwnie.