Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Dango

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

4/10
postaci: 5/10 grafika: 7/10
fabuła: 3/10 muzyka: 7/10

Ocena redakcji

4/10
Głosów: 3 Zobacz jak ocenili
Średnia: 4,00

Ocena czytelników

4/10
Głosów: 22
Średnia: 4,09
σ=1,47

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Piotrek)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Active Raid: Kidou Kyoushuushitsu Dai Hachi Gakari

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2016
Czas trwania: 12×24 min
Tytuły alternatywne:
  • Active Raid Second
  • アクティヴレイド -機動強襲室第八係-
zrzutka

Świat przyszłości, kombinezony wspomagane, sensacyjna fabuła. Lekka rozrywka czy ciężka pomyłka?

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Avellana

Recenzja / Opis

W nie tak dalekiej przyszłości rozpowszechniło się użycie tzw. willwear, kombinezonów wspomaganych, przeznaczonych do różnych zastosowań. Chociaż jest to nie tyle zabawka dla prywatnych użytkowników, ile sprzęt specjalistyczny, zdarza się, że ktoś próbuje je wykorzystać w celach niezgodnych z prawem. Ponieważ powstrzymanie osoby ubranej w willwear często przekracza możliwości zwykłych stróżów prawa, stworzono w ramach sił porządkowych Sekcję… przepraszam: Jednostkę 8. Ma ona specjalizować się w zwalczaniu przestępstw popełnianych z użyciem willwear, jednak różne względy polityczne – a przede wszystkim koszty związane ze zniszczeniami mającymi miejsce w trakcie prowadzenia akcji – powodują, że nie jest ona zbyt dobrze widziana. Młoda i ambitna Asami Kazari, świeżo po powrocie z zagranicy, zostaje tam przydzielona nie tyle jako wsparcie, ile jako oczy i uszy dowództwa. Jej pierwsze wrażenia nie są najlepsze: w jednostce panuje brak dyscypliny i ogólne rozprężenie, zaś jej członków da się najkrócej opisać jako bandę dziwaków. Pojedyncze incydenty, z jakimi mają do czynienia, początkowo wydają się niepowiązane (przynajmniej z ich punktu widzenia), szybko jednak się okazuje, że mogą mieć ze sobą coś wspólnego: traktowaną jak miejska legenda organizację LOGOS, ułatwiającą sfrustrowanym jednostkom dostęp do willwear. Ale jaki jest prawdziwy cel tej organizacji? Kto wchodzi w jej skład? Czy Jednostka 8 poradzi sobie z wyzwaniem, walcząc jednocześnie z niechętną jej biurokracją i zwierzchnikami?

Seria telewizyjna Patlabor, Ghost in the Shell: Stand Alone Complex, Psycho­‑Pass, Tiger & Bunny… Jeśli anime można opisać poprzez serie, na których w różnym stopniu się wzoruje, to nie jest dobrze. Samo to jednak nie musi jeszcze o niczym przesądzać; ostatecznie mówimy o produkcji typowo rozrywkowej, której wystarczy podstawowa spójność i sprawna realizacja. W tym przypadku zawodzi jedno i drugie.

Początkowe odcinki nie są jeszcze najgorsze. Można się oczywiście przyczepiać do wyjątkowo dziwnych procedur, które sprawiają wrażenie uzasadnionych raczej dbałością o efektowność scenariusza niż względami praktycznymi, ale jest to w miarę przyzwoite widowisko z obowiązkową rozwałką w finale. Od początku widać jednak słabości, które z czasem zamieniają się w wady kardynalne. Oto bowiem Jednostka 8 działa – jak pisałam wyżej – w bardzo niesprzyjających warunkach. Ma fatalny PR, media uwielbiają wyciągać jej absolutnie każde potknięcie, zaś zwierzchnicy często nie palą się z wydawaniem zezwoleń na akcję do momentu, gdy nie ma innego wyjścia (co przekłada się na przypisanie „Ósemce” całej winy za poniesione wskutek tej opieszałości straty). Co gorsza, czasem w grę wchodzą też jakieś konszachty i układy polityczne oraz sprawy, które grube ryby tego świata najchętniej zamiotłyby pod dywan. Już samo to właściwie by wystarczyło jako źródło problemów Jednostki 8. Nie powinno by również dziwić, gdyby – zgodnie z regułami gatunku – bohaterowie z czasem zaczęli odkrywać, że teoretycznie zupełnie niepowiązane sprawy w jakiś sposób się ze sobą łączą.

Niestety, uznano widocznie, że widzowie nie mają tyle cierpliwości, by samodzielnie kojarzyć fakty, i od pierwszego odcinka pokazano jegomościa, który, co okazuje się błyskawicznie, stoi zarówno za atakami, jak i za samym LOGOS­‑em. Jako że jest to genialny i sfrustrowany nastolatek, bardziej wymagającym widzom zapali się zapewne lampka alarmowa. Po co właściwie te wszystkie układy polityczne, afery korupcyjne i przepychanki w sferach władzy? Jedyne istotne pytanie brzmi, czy działaniami ww. małoletniego kieruje chęć zemsty, czy też plan naprawienia społeczeństwa. Liczyłam, że przynajmniej szybko go unieszkodliwią i że ma to być zmyłka odwracająca uwagę widza – ale skąd. W efekcie im bardziej fabuła się zagęszcza, tym bardziej traci sens. Początkowo możemy spodziewać się finału w duchu „grupa niesztampowo myślących funkcjonariuszy kontra skorumpowany system”; dostajemy natomiast: „grupa bohaterów shounena kontra rozpuszczone dzieciaki”. Nie uważam tego za spoiler: tę konstrukcję widać od początku, a jeśli kogoś to bawi, może sam wypatrywać współspiskowców i innych ważniejszych postaci. Ja uważam za zasadne ostrzeżenie, że cały świat, jak się okazuje, może najwyżej kibicować bohaterom, zaś wszelkie ograniczenia fabularne (jak na przykład czas pracy zasilania willwear) są zdejmowane swobodnie, zależnie od bieżącej potrzeby.

Błędnym założeniem, jakie można było przyjąć na podstawie zapowiedzi i plakatów promocyjnych, jest to, że seria będzie się koncentrować na postaci Asami. Active Raid nie ma właściwie głównego bohatera; tę rolę pełnią na zmianę różni członkowie Jednostki 8. Stworzono ich według sprawdzonego przepisu na „grupę oryginałów”, ale coś chyba poszło nie tak – przynajmniej z mojego punktu widzenia, ponieważ do końca nie potrafiłam zapamiętać, jaką właściwie funkcję pełni większość z nich. Zdecydowanie za mało uwagi poświęcono temu, co potrafiło zrobić chociażby Ghost in the Shell: Stand Alone Complex, czyli pokazaniu działania jednostki w taki sposób, żeby widz miał przeświadczenie, że ogląda coś mającego realne podstawy. Tutaj większość niepotrzebnych w danym momencie postaci spędza czas, wpatrując się w monitory i rzucając żargonem technicznym, mającym sprawiać wrażenie profesjonalnego.

Można powiedzieć, że przynajmniej nie da się narzekać na niewykorzystanie postaci, bo chyba każdy z bohaterów dostaje dla siebie pełen odcinek. Takie podejście ma jednak dwie poważne wady. Po pierwsze, scenariusze poszczególnych epizodów są aż do absurdu przykrojone pod kątem bieżącej potrzeby, tak aby dana osoba mogła się w odpowiedni sposób wykazać. Nie ma w tym absolutnie żadnej subtelności, na zasadzie „dowiadujemy się, że ktoś lubi origami – zaraz się okaże, że będzie musiał/a ułożyć origami na czas, żeby rozbroić bombę” (przykład zmyślony, zasada prawdziwa). Po drugie zdobyte w ten sposób informacje do niczego nie służą. Dowiadujemy się czegoś o postaci X, kropka, zazwyczaj nic absolutnie z tego nie wynika. W efekcie większość bohaterów wydawała mi się straszliwie drewniana, łącznie z dwoma przystojnymi panami, którzy powinni chyba stanowić wabik na damską widownię (bo mogę zrozumieć, że nie przemawiają do mnie ładne panienki), a których kłótnie były tak nieludzko schematyczne, że zęby bolały.

Pisałam wyżej o tym, że seria może, przynajmniej na początku, bronić się jako widowisko i pod tym względem nie jest źle. Nie jest rewelacyjnie, ale nie jest też źle. Projekty są przyjemne dla oka i same w sobie charakterystyczne (postaci drugoplanowe myliły mi się z powodu braku charakteru, a nie nadmiernego podobieństwa), chociaż można dyskutować nad sensem istnienia amarantowych tęczówek Asami. Pancerze wspomagane, czyli willwear wyglądają nieźle, acz trzeba przeboleć, że „damskie” zostały wyposażone w piersi i w dwóch z trzech przypadków pomalowane na różowo. Zawiodłam się natomiast nie tyle może na animacji, co na słabej dynamice walk. Owszem, ma ona zwykle jakieś uzasadnienie w fabule, ale jeśli już wprowadza się do serii sensacyjnej pancerze wspomagane, to chyba po to, żeby pokazywać je w efektownych bijatykach, a nie ślęczące nieruchomo nad jakimś problematycznym detalem, ostrzeliwujące przeciwnika z daleka czy przepychające się z nim jak zawodnicy sumo. Trudno mi było oprzeć się wrażeniu, że w wielu przypadkach bohaterom byłoby łatwiej, gdyby darowali sobie zakładanie willwear. Również pod tym względem finałowe starcie wypada wyjątkowo mało efektownie. Jeśli ktoś jest zainteresowany cukierkiem dla oka, sugeruję mu powtórkę z Tiger & Bunny.

Udźwiękowienie, podobnie jak oprawa wizualna, mieści się w stanach średnich. Może oczywiście bawić angielszczyzna Asami, wtrącającej z pseudoamerykańskim akcentem słówka i całe zdania, gdzie tylko się da, ale przyznam, że słyszałam już gorsze kaleczenie języka, więc nie będę się przesadnie czepiać. Ari Ozawa (m.in. Chiyo w Gekkan Shoujo Nozaki­‑kun, Kurumi w Gakkou Gurashi) radzi sobie nieźle, chociaż ma ten sam problem co reszta obsady, czyli po prostu niewiele do zagrania. Podobnie jak scenariusz, dialogi są często przyciężkie i sztuczne, nastawione głównie na przekazywanie widzom odpowiednich informacji, a nie na naturalność i tworzenie charakteru postaci, a to nie pozwala aktorom głosowym się wykazać. Muzyka spełnia swoje zadanie, acz nie zwróciła mojej uwagi. Natomiast w czołówce efektownej (żeby nie powiedzieć: efekciarskiej) animacji towarzyszy piosenka Golden Life śpiewana przez Akino i musiałam poprosić o ekspertyzę kogoś lepiej ode mnie znającego się na rzeczy, by potwierdził, że pani zasadniczo umie śpiewać. Problem polega na tym, że dla mnie w tej piosence czegoś bardzo brakowało, może siły głosu albo skali. Szkoda, bo mam wrażenie, że w wykonaniu, powiedzmy, Angeli, miałaby prawdziwego „kopa”. Napisom końcowym towarzyszy już klasyczny j­‑pop, Toumei no Yozora śpiewane przez Yuukę Aisakę (która wciela się także w rolę Hinaty Yamabuki).

Pod względem technicznym seria jest zrobiona solidnie, chociaż bez błysku, natomiast kwestia jej walorów rozrywkowych jest już mocno subiektywna. Podtrzymuję swoją niską ocenę, ponieważ rzecz należy do gatunku, który lubię, i nie spełniła moich oczekiwań nawet jako niewymagające widowisko. Niespójności świata nadmiernie rzucały się w oczy, a postaci nie zdołały mnie do siebie przekonać. Z drugiej strony nie zdziwię się, jeśli części widzów ta seria będzie odpowiadać, bo coś – lub ktoś – akurat im się spodoba. Dlatego nie zniechęcam tak całkiem, jeśli lubicie gatunek, możecie rzucić okiem, ale jeśli na samym początku zadzwonią wam dzwonki alarmowe, to uprzedzam, że dalej nie będzie lepiej.

Avellana, 31 marca 2016

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Production IMS
Projekt: Asako Nishida, Shun Saeki
Reżyser: Gorou Taniguchi, Noriaki Akitaya
Scenariusz: Naruhisa Arakawa
Muzyka: Koutarou Nakagawa

Odnośniki

Tytuł strony Rodzaj Języki
Active Raid: Kidou Kyoushuushitsu Dai Hakkei - wrażenia z pierwszych odcinków Nieoficjalny pl