Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyaa! - magazyn o animacji, mandze i kulturze japońskiej

Komentarze

HaruChika ~Haruta to Chika wa Seishun Suru~

  • Avatar
    R
    Ao desu 30.05.2016 13:56
    Kysz w środowisku naturalnym
    Bardzo przyjemna recenzja. Ostatnie parę dni czytałem głównie teksty z MALa i ten tu to jest jak orzeźwiający prysznic po gorącym dniu. Szczególnie przypadło mi do gustu użycie kluczowych pytań, bardzo sprawnie wkomponowanych w tekst i jednocześnie stanowiących pewną odmianę na tle innych.

    No i swoją drogą całkowicie się zgadzam z autorką. Słabawe okruchy życia, które rozczarowały po niezłym pierwszym odcinku. Szczerze mówiąc liczyłem na rozwinięcie trójkąta romantycznego, a ty nic się na tym tle nie wydarzyło. Smuteczek, bo tu tyle niestandarowych rzeczy można by zrobić.
  • Avatar
    A
    The Beatle 24.03.2016 18:48
    5/10
    Troszkę mnie te poniższe posty sprowokowały do wyłożenia swojego zdania o serii, choć chyba już kiedyś o tym myślałem. A więc takie wrażenia z serii dzień po zakończeniu.

    Przede wszystkim zaczynałem oglądanie z wiedzą, że to nie anime muzyczne, więc pod tym względem ciężko mi było się zawieść. Wiedziałem też o takim skupieniu ni to na szkolnych zagadkach, ni to na codziennym życiu. Oczekiwałem więc czegoś w stylu Hyouki, choć nie łudziłem się zbytnio i miałem nadzieję na coś może bardziej sztampowego, ale przy tym przyjemnego, skupionego na relacjach między postaciami.

    Wyszło równo nic przez to, że seria chciała być wszystkim, na co nigdy nie miała możliwości (nie znam pierwowzoru, więc tu mogą pojawiać się zarzuty zarówno w jego kierunku, jak i adaptacji; nie wnikam, na czym wieszać poszczególne psy). Zaczęło się w miarę (czy kiedykolwiek coś zaczęło się źle?), czyli szkolny klub muzyczny stoi na granicy upadku, dwójka przyjaciół z dzieciństwa się spotyka, itd. W tamtej chwili odpowiadała mi relacja między dwójką – brak jakichś rumieńców „o rany, jesteśmy w tej samej szkole”, lekka zadziorność, ale z wyczuciem więzi – no i postać Chiki, której atutem było to, że nie przegięto jej w żadną stronę, ani nie zrobiono z niej jednego z dostępnych szablonów postaci dla różnych grup, które to jara, ale uczyniono ją zwykłą, sympatyczną licealistką, przy tym energiczną, ale w „zwykłym” znaczeniu tego epitetu, a nie komediowym przejaskrawieniu. Nie odpowiadał mi Haruta (nawet jeśli nie w pierwszym odcinku, to wkrótce), który jak na protagonistę był zbyt odpychający i nie mogłem z nim sympatyzować; Chika natomiast dostała mniejszą rolę, niż można się było na początku spodziewać, więc nie była w stanie ciągnąć serii. No i ten nieszczęsny wątek Haruta x sensei, z którego ostatecznie nic nie wynikło, a smród pozostał. Może jestem „niepostępowy”, ale konserwatyzm nie pozwala mi zaakceptować motywu jakiegoś dziwnego zauroczenia primo w sytuacji, jakby nie było, służbowej, czyli uczeń­‑nauczyciel, secundo homoseksualnego, z którego nic nie wynika – po prostu sobie jest. Tandetny wabik na fujoshi, ot co.
    Potem się okazuje, że z okruchów życia nici, bo wchodzi motyw zagadki odcinka, pomieszany ze „złap je wszystkie” – nowych członków klubu znaczy się, którzy dziwnym trafem grają na rozmaitych instrumentach, akurat potrzebnych do szkolnej orkiestry. Realizm idzie się paść. No nic, mogło być lepiej, ale koniec końców taki schemat, choć ambicji w nim za grosz, może dać przynajmniej kilka ciekawych spraw wśród tych zagadek. Może, o ile te sprawy będą się skupiać na faktycznych ludzkich problemach, a nie na „geniuszu” Haruty, który wprawdzie zdolności dedukcyjne ma na jako takim poziomie, ale jego kreatywne rozwiązania spraw to często wylewanie dziecka z kąpielą (co nieoczekiwanie przynosi dobry efekt, bo przecież fabuła tak chce). A jak już klub sobie pozyska kolejnego członka, to tenże przechodzi pranie mózgu (na ekranie oczywiście tego nie pokazują) i zostaje wyzuty z osobowości, zapominając o wcześniejszych problemach i pełniąc od teraz rolę Członka Klubu nr X – nic poza tym. Oszczędzono to chyba tylko kolesiowi od kotłów, ale może był odporny.
    No a końcówka serii chyba stara się wysunąć senseia na pierwszy plan. Tu muszę oddać honor, że podchody do tego przedsięwzięto odpowiednie, tak że obyło się bez fanfar „a teraz: nauczyciel”, ale sam pan od muzyki to postać kompletnie nie nadająca się, żeby seria brała go na tapet. Przez pół anime jest tajemniczo tajemniczy, a przez drugie pół niby słyszymy jakieś pogłoski o jego przeszłości, ale w jego zachowaniu nie widzimy nic nowego i kończy się też bez konkluzji. Chcąc nie chcąc, muszę wskazać, że to nieudana kalka Takiego­‑senseia z Hibike Euphonium.

    Za dużo Haruty, za mało Chiki; trochę tego, trochę tamtego, a w efekcie nic; postacie jednej roli; rozwiązania poważnych problemów pozbawione wrażliwości – to wszystko podcięło skrzydła serii. Nie, nie dobiło – ostatecznie miejscami jakaś sprawa potrafiła zaciekawić, jakiś element komediowy czy nawiązanie się udały, więc seria skończyła w przeciętnych kategoriach. No ale mogło być sporo lepiej bez szczególnego wysiłku.

    Jeszcze o kwestiach technicznych. Jeśli chodzi o muzykę, to Hibike mnie rozpieściło i tam zespół szkolny grał jak zespół szkolny. Tu wykonania były niemal zawsze solidne, jak wykonywane przez profesjonalistów, co odbierało realizm, ale nie jest to ciężki zarzut, bo seria nigdy nie aspirowała tak wysoko. Ending był okej, a przy openingu uświadomiłem sobie, jak dobrze zapowiadającym się zespołem jest fhana (choć muszę przyznać, że na początku gdzieś w mojej świadomości ta maniera wokalna była ściśle związana z Fate/kaleid i ciężko mi się było przyzwyczaić; zresztą do teraz twierdze, że sama piosenka niezbyt dobrze pasuje do HaruChiki). Graficznie było słabiej, bo zdecydowano się na mocną kolorystykę i niedbały kontur, niemalże bez jakiegokolwiek cieniowania. Wprawdzie obyło się bez większych wpadek, ale zdecydowanie nie było to estetyczne. Za to ciekawy pomysł z projektami oczu, które tą różnokolorowością zdecydowanie przyciągały uwagę (Chika­‑chan!), choć też jakby nie wykorzystano potencjału. Pierwszy kadr serii wciąż mnie straszy po nocach, ale na szczęście to był jednorazowy wyskok. Ach, no i już wiem, jak ciężkim zadaniem jest umieszczenie bliźniaczek w anime – jeśli się jednej nie doda jakiegoś pieprzyka, to nawet jeśli będą miały różne fryzury, mózg będzie wysyłał widzowi alarmy, że coś tu nie gra. W tym anime właśnie niezbyt dobrze wyszło przez ten efekt, ale to już szczególik.
    • Avatar
      tamakara 24.03.2016 19:29
      Re: 5/10
      Bosz, nie masz pojęcia czym jest wabik na fujoshi, więc się nie kompromituj… Wabikiem jest fanserwis, którego tu nie ma. Ten niby trójkąt romantyczny został skonstruowany li tylko jedynie po to, aby uniemożliwić jakiekolwiek oczekiwania i naciski na autora, by ten rozwijał wątek romantyczny zarówno między Haru i Chiką, jak i jednego z tej dwójki i nauczyciela.
      I niby dlaczego homoseksualizm nie może sobie po prostu być? To nie jest żaden jaoj, na litość…
      • Avatar
        The Beatle 24.03.2016 20:24
        Re: 5/10
        Nie byłem świadomy, że takowy wabik ma swoją definicję i byłem przekonany, że to tylko moja metafora. W każdym razie faktycznie mogłem nie mieć racji i się odrobinę skompromitować.

        Niezbyt mnie obchodzi kwestia autora i jakichś nacisków. W domenie HaruChiki jako serii telewizyjnej nie widzę uzasadnienia dla takiego trójkąta innego niż te kilka gagów. A to bardzo naciągane uzasadnienie.

        A czemu nie homo? Bo taki wątek sprzedany w formie podstawowej mi się nie podoba (jak już wspomniałem, konserwatywne poglądy, choć na pierwszy ostrzał i tak idzie relacja uczeń­‑nauczyciel). Na tej samej zasadzie, na której ogólnie nie podobają mi się mecha, ecchi, czy co tam jeszcze. Jestem sobie w stanie wyobrazić to w lepszym wydaniu, w której zaakceptowałbym pomimo antypatii albo nawet pochwalił. Jednakże nie w tym przypadku.
        • Avatar
          tamakara 24.03.2016 20:39
          Re: 5/10
          anime będące fujoshi baitem mają duże fandomy ;p
    • Avatar
      Jokobo 24.03.2016 20:44
      Re: 5/10
      Trójkąt nie miał właściwie żadnego sensownego zastosowania – ni to element komediowy, ni to romantyczny, nie umożliwił też żadnej sytuacji, do której nie dałoby się dotrzeć i bez niego (mowa tu głównie o wątku skupiającym się na naszym senseiu, do którego niepotrzebny był trójkąt, żeby został poruszony i rozwinięty). Początkowo także odpychała mnie część homoseksualna zawarta w tymże trójkącie, ale potem motyw ten był na tyle ominięty, że poza pierwszymi paroma odcinkami nawet tego nie odczułem. To było bardziej na zasadzie „Wprowadźmy jakiś udziwniony motyw, po czym olejmy go i skupmy się w całości na pozyskiwaniu następnych członków do grupy, o dziwo każdy miał jakieś traumatyczne przeżycia (no bo każdy licealista ma jakieś traumatyczne przeżycia)".
      • Avatar
        tamakara 25.03.2016 07:39
        Re: 5/10
        w kwestii trójkąta. Reasumując – chodziło o to, by ten trójkąt faktycznie nie istniał. Niesamowite, prawda? Przecież romans musi być! heh… Dla mnie jest to raczej obraz podobny do karty oznaczonej nr 5 w talii tarota.
        • Avatar
          chi4ko 25.03.2016 21:48
          Re: 5/10
          Hatsuno Sei was conscious that Haruta and Chika’s relationship would be interpreted as such by the readers and deliberately removed that component to quell those expectations.

          Ciekawy post. Wychodzi na to, że HaruChika wywraca do góry nogami ten motyw. Ale to, mimo wszystko, trochę za mało.
    • Avatar
      chi4ko 25.03.2016 00:20
      Re: 5/10
      Och proszę cię. Przy Shin Sekai Yori jakoś na homo nie narzekałeś, mimo że były 'momenty', a tutaj przeszkadza ci platoniczna miłość?
      • Avatar
        The Beatle 25.03.2016 00:46
        Re: 5/10
        Au, au, au. Ad hominem, aż mi zębami zgrzytnęło.
        Ale żeby nie było, na pytanie odpowiem: tak. I nawet się wytłumaczę. W Shinsekai yori homoseksualizm był w pomysłowy sposób wpleciony w fabułę. Już samo to wystarczyło na podniesienie brwi. A do tego de facto był  kliknij: ukryte  W każdym razie nie był to motyw w podstawowej formie – wybił się w dobrą stronę – więc nie wiem, czemu miałby mi przeszkadzać.
        • Avatar
          tamakara 25.03.2016 07:33
          Re: 5/10
          Pomijając fakt, że to, co działo się w shinsekai yori to był totalny bełkot… Twierdzenie, że odgórnie narzucony epizod homoseksualny jest bardziej akceptowalny, niż założenie, że można spotkać w życiu osobnika o takiej orientacji, który nie będzie ani nadużywał nadgarstka i mówił jak okama, ani podstępnie dybał na okazję do dokonania gwałtu jest 'odrobinę' niesmaczne i nie określałabym tego jako konserwatyzm.
          • Avatar
            Kysz 25.03.2016 09:24
            Re: 5/10
            Szczerze powiedziawszy, niesmaczne to jest porównywanie motywu homoseksualnego w Shinsekai, gdzie miało to podłoże fabularne, całkowicie uzasadnione i bardzo pomysłowo wplecione (zdecydowanie NIE był to bełkot, bo odcinek ten wyraźnie służył pokazaniu tego, jak naprawdę funkcjonowało społeczeństwo w tej dystopii) do HaruChika, gdzie generalnie zostało to w rzucone do serii na zasadzie „bo tak”. Akurat do homoseksualizmu nic nie mam (zresztą jestem starą fanką yaoi), natomiast również uważam, że zostało to nam podane tutaj zupełnie bez sensu. Choć bardziej rażący jest tu fakt, że mamy do czynienia z uczniem i nauczycielem (co zresztą The Beatle wyraźnie zaznaczył), a to że obaj są płci męskiej tylko podbija ową kontrowersyjność. I żeby nie było – fakt, że Chika również walczy o względy owego nauczyciela także nie jest fajny. Różnica jest taka, że ona zachowuje się bardziej naturalnie, niż Haruta, który momentami zahacza o zachowanie zazdrosnego kochanka, co jest tak strasznie sztuczne, że aż odrzuca. Jeśli miał być to motyw mający umożliwić autorowi swobodne porzucenie ścieżki romantycznej, między Chiką a Harutą, to tym bardziej uważam, że jest on bzdurny (inna sprawa, że właśnie przez fakt, iż ten „trójkąt miłosny” jest całkowicie nierealny, wcale nie odwraca on uwagi od ewentualnego wyklarowania romansu między Harutą a Chiką, a może wręcz powodować chęć zbliżenia się tych dwojga do siebie). Może gdyby był to lepszy tytuł, bardziej przemyślany, ten motyw by mi nie przeszkadzał, ale w takim układzie wyglądał jak wrzucony totalnie od czapy i po prostu głupi.
            • Avatar
              tamakara 25.03.2016 13:21
              Re: 5/10
              Cóż, czasem jest się homoseksualistą „bo tak” ヽ(・_・;)ノ
              Uczucia Haruty są całkowicie jednostronne. Zadurzenie się w nauczycielu może przytrafić się każdemu i nie oznacza, że wejdzie się z nim w relacje natury romantycznej. Zazdrość ma tu naturę zazdrości o idola, zupełnie nie przekłada się na realną relację. Nie rozumiem więc dlaczego tak Cię to drażni, chyba rzeczywiście z powodu ogólnego zawiedzenie tytułem. W związku z tym musimy się ze sobą nie zgodzić tak jak w przypadku podejścia do sportówek, które to są prawdziwymi wabikami na fujoshi i wciska się tam fanserwis na tzw chama.
              a co do shinsekai… *wywraca oczami* obawiam się, że całe to anime było bełkotem, więc wybacz, ale również pozostanę przy swoim zdaniu.

              Miłego wyżywania się w recenzji ;p
              • Avatar
                Kysz 25.03.2016 23:13
                Re: 5/10
                Cóż, czasem jest się homoseksualistą „bo tak” ヽ(・_・;)ノ

                Bycie homoseksualistą, a wrzucenie takiego motywu do serii to wbrew pozorom dwie różne rzeczy. Choć generalnie rozumiem do czego zmierzasz (chyba), bo faktycznie fajnie by było, gdyby zupełnie nie zwracać uwagi na kwestię czy to homo, czy hetero – ot, miłość. Niestety jednak żyjemy w takich czasach, gdzie ten podział jest jeszcze zawsze wyraźnie zaznaczany i ciężko się od tego oderwać. Może HaruChika to pewien powiew świeżości w tej kwestii. No ale nawet jeśli, to szkoda, że podany w tak marnej oprawie, iż ów motyw wypada tam słabo i sztucznie… bo wszystko inne jest pokazane dokładnie tak samo.

                W związku z tym musimy się ze sobą nie zgodzić tak jak w przypadku podejścia do sportówek, które to są prawdziwymi wabikami na fujoshi i wciska się tam fanserwis na tzw chama.

                Eeee… ale nie bardzo rozumiem co do tego mają w tym momencie sportówki i jakieś wabiki na fujoshi (swoją drogą jakoś dziwnie wygląda mi łączenie tych dwóch rzeczy ze sobą. Ja wiem, że wychodzą tytuły pokroju Free, czy Kuroko, ale one ze sportem mają tak mało wspólnego, że to aż boli xd Na szczęście jednak wciąż mamy serie skupiające się na sporcie, które są pozbawione takich wątpliwych przyjemności (to znaczy 'wątpliwych' z perspektywy osoby, która sport lubi nie dla przystojnych panów). Dla mnie nigdy to nie był żaden wabik na fujoshi, no chyba, że takich bardzo zdesperowanych, które chwytają się wszystkiego jak leci, nawet jeśli nie bardzo leci. ;p

                a co do shinsekai… *wywraca oczami* obawiam się, że całe to anime było bełkotem, więc wybacz, ale również pozostanę przy swoim zdaniu.

                No cóż, to akurat nie moja sprawa, czy coś rozumiesz, czy nie i czy chcesz zrozumieć, czy nie. Po prostu nie mogłam zostawić tego „bełkotu” bez odpowiedzi – zbytnio to raziło me oczy.

                Miłego wyżywania się w recenzji ;p

                Jeśli już się będę wyżywać, to akurat nie na tym motywie, bo to jest doprawdy mało ważne w tym całym chaosie tutaj. ;p
                • Avatar
                  tamakara 26.03.2016 00:07
                  Re: 5/10
                  Co do sportówek – zauważ od czego się ta cała dyskusja zaczeła.
                  Na temat ogólnej zasady funkcjonowania baitów, ich dostrzegania lub nie, desperacji, oraz jakże subtelnego wywyższania się w kwetii rozumienia wiedzy objawionej w shinsekai nie będę się wypowiadać,bo to niska prowokacja.
                  A wyżywanie się? Cóż, mam pełne prawo wnioskować, że zjedziesz tę serię jak burą sukę i wcale nie w kontekście orientacji haruty, ale ogólnie. Orientacja haruty to jedynie dodatkowa cegiełka. Na pewno nie przyjdę i nie będę jojczeć, że to zła recenzja. Ja już to obejrzałam i swoją opinię mam.
                  • Avatar
                    Kysz 26.03.2016 13:07
                    Re: 5/10
                    A wyżywanie się? Cóż, mam pełne prawo wnioskować, że zjedziesz tę serię jak burą sukę i wcale nie w kontekście orientacji haruty, ale ogólnie. Orientacja haruty to jedynie dodatkowa cegiełka. Na pewno nie przyjdę i nie będę jojczeć, że to zła recenzja. Ja już to obejrzałam i swoją opinię mam.

                    To ja zapytam – a skąd taki wniosek? Bo naprawdę nie rozumiem skąd u ciebie przekonanie, że mam zamiar się wyżywać w recenzji na tym tytule. Owszem, ósmym cudem świata w kategorii szkolnych okruchów życia to nie jest (co jak co, ale konkurencję ma sporą chociażby wśród dwóch serii najczęściej przyrównywanych do tego, czyli Hibike i Hyouki, które w każdym aspekcie są znacznie lepiej dopracowane, niż HaruChika), ale mimo wszystko nigdzie nie pisałam, że jest to jakieś dziadostwo. Dla mnie to jest średniak, który przyjemnie się ogląda nawet pomimo jego wad (i niektórych momentów irytacji), ale to za mało, by ocenić go wysoko.
                    • Avatar
                      tamakara 26.03.2016 16:13
                      Re: 5/10
                      Już wyjaśniam. W pierwszym przypadku uwaga ta miała charakter wyłącznie żartobliwy. W kolejnym komentarzu natomiast skutecznie udało Ci się mnie zdenerwować i dałam upust emocjom. Brawo Ty.
                      • Avatar
                        Kysz 26.03.2016 16:54
                        Re: 5/10
                        Chyba trochę zbyt emocjonalnie do tego podchodzisz. Jeśli cię zdenerwowałam, to wybacz, nie było to moim celem. Inna sprawa, nie lubię, kiedy się mnie tak lekceważąco traktuje przy dyskusji i stara obśmiać na każdym kroku, byłoby więc miło gdybyś z tego zrezygnowała.
                • Avatar
                  tamakara 26.03.2016 09:26
                  Re: 5/10
                  Podobno aby poznać człowieka należy dowiedzieć się, co go denerwuje. Trochę mnie właśnie poznałaś. Doszłam do wniosku, że jednak napiszę coś więcej i, być może, oczyszczę tym atmosferę. Albo zagęszczę, kto wie…
                  Dzieła kultury mają to do siebie, że oddziałują na emocje. Z emocjami nie da się dyskutować, z argumentami już owszem. Piszesz, że to co działo się w shinsekai obrazuje zasady działania tamtej społeczności. A ja właśnie te zasady odbieram jako bezsensowne i naciągane. Odgórna sugestia, by dzieciaki wiązały się w pary jednopłciowe i inicjowały zachowania seksualne dla odstresowania i umacniania więzi, a potem (jeśli dobrze pamiętam) zalecenie, by kończyły tę zabawę, bo oto czas zacząć myśleć o założeniu rodziny jest w moim odczuciu okrutne, frustrujące dla bohaterów i odpychające mnie jako widza. Uzasadnienie istnieje, czy oznacza to jednak, że mam tutaj kiwać głową i mówić „tak, to ma sens, na taki homoseksualizm się zgadzam”? A w drugim miejscu „nie, na taki homoseksualizm się nie zgadzam, bo to nie ma podstaw fabularnych, a ja muszę mieć uzasadnienie. ktoś nie może być ot tak gejem/lesbijką z zaskoczenia i na dodatek nic z tym nie robić. nie lubię.”?
                  Próbuję tu przekazać, że dla mnie deklaracja Haruty definiuje go jako postać i jest uzasadnieniem dla jego działań, a nie „problemem” czy „motywem” samym w sobie. Nie jest to materiał na fudziosiową fazę ani na głębokie filozoficzne rozważania roli homoseksualizmu w kontekście historyczno­‑kulturowo­‑społecznym. Bo czasem ktoś po prostu może być homo, takie to niesamowite, że hej.

                  No cóż, to akurat nie moja sprawa, czy coś rozumiesz, czy nie i czy chcesz zrozumieć, czy nie.


                  Ponieważ mi haruchika podobało się bardzo, mogłabym odbić piłeczkę i napisać Ci dokładnie to samo. Zmienię „bełkot” na „chaos” i będzie akurat. Tylko po co? Potrafię żyć ze świadomością, że komuś nie podoba się coś, co ja lubię. Problem może budzić jedynie uzasadnienie. Zauważ, że nie mam pretensji do The Beatle, że mu się anime nie podoba. Zwróciłam uwagę na jedno konkretne błędne założenie.
                  • Avatar
                    Kysz 26.03.2016 13:29
                    Re: 5/10
                    Co prawda nie jest to miejsce na dyskusję na ten temat, ale dodam jedną kwestię, bo jest to po części związane także z HaruChiką.

                    Piszesz, że to co działo się w shinsekai obrazuje zasady działania tamtej społeczności. A ja właśnie te zasady odbieram jako bezsensowne i naciągane. Odgórna sugestia, by dzieciaki wiązały się w pary jednopłciowe i inicjowały zachowania seksualne dla odstresowania i umacniania więzi, a potem (jeśli dobrze pamiętam) zalecenie, by kończyły tę zabawę, bo oto czas zacząć myśleć o założeniu rodziny jest w moim odczuciu okrutne, frustrujące dla bohaterów i odpychające mnie jako widza.

                    Oczywiście, mogę zrozumieć, że ten wątek był dla ciebie odpychający i przez to pewnie źle go odbierasz. Ja miałam dość podobne w przypadku Barakamona, które pewnie by mi się podobał, gdyby nie mały irytujących bachor na pierwszym planie, sprawiający iż zgrzytałam zębami z irytacji, zamiast cieszyć się z seansu (a seria sama w sobie zła przecież nie była). Ale czym innym jest stwierdzenie, że dany motyw nas drażni, a czym innym sprowadzenie go do bełkotu. Twórcy wykreowali taką wizję świata, w której owo społeczeństwo po prostu funkcjonuje na takich zasadach i możliwe, że zrobili to nawet specjalnie. Jednakże zawarli tam bardzo spójny obraz owego społeczeństwa, wraz z logicznym uzasadnieniem takiego a nie innego działania. Denerwujący motyw? Może i owszem, to kwestia gustu. Ale bełkot? Nie, po prostu nie.

                    Uzasadnienie istnieje, czy oznacza to jednak, że mam tutaj kiwać głową i mówić „tak, to ma sens, na taki homoseksualizm się zgadzam”? A w drugim miejscu „nie, na taki homoseksualizm się nie zgadzam, bo to nie ma podstaw fabularnych, a ja muszę mieć uzasadnienie. ktoś nie może być ot tak gejem/lesbijką z zaskoczenia i na dodatek nic z tym nie robić. nie lubię.”?

                    Wiesz, to nie o to chodzi, czy „zgadzam się na homoseksualizm”, czy nie. Z drugiej strony, to, czy dany motyw ma uzasadnienie fabularne, czy też nie ma, będzie miało istotny wpływ na to, jak ktoś odbierze daną serię. Nie bardzo rozumiem dlaczego więc, wątki homoseksualne w Shinsekai według ciebie są bełkotem, ale nie zgadzasz się z postrzeganiem homoseksualizmu Haruty jako po prostu słabego motywu. Oczywiście, zgadzam się po części z tym, że właściwie czemu robi się taki szum wokół prostej kwestii, iż główny bohater ma zapędy homoseksualne. W końcu czemu by nie? Natomiast weź pod uwagę, iż w naszym społeczeństwie kwestia gejów jest tak często spychana na margines, że przez to może to razić jako coś wrzuconego dla samej tylko kontrowersji (nie mówię, że tak to zostało zrobione, natomiast jest taka możliwość odbioru). I podejrzewam, że stąd będą się brały wszelkiego rodzaju głosy niezadowolenia. Gdyby HaruChika zachowywała poziom realizmu (jeśli idzie o prezentację relacji między postaciami) znany chociażby z Hibike, to też i zupełnie inaczej by to odbierano. Ponieważ jednak tutaj zarówno charaktery postaci, jak i relacje między nimi są spłycone, a przez to bardzo sztuczne (no bo wybacz, ale schemat „mam problem i pozwolę by obcy dzieciak właził z butami w moje życie, by potem nic sobie z tego nie robić, a wręcz się z nim zakumplować” nie jest ani realistyczny, ani dobrze poprowadzony), to tylko uwypukla konfliktowy charakter tamtego wątku.
                    • Avatar
                      tamakara 26.03.2016 15:58
                      Re: 5/10
                      Oczywiście, mogę zrozumieć, że ten wątek był dla ciebie odpychający.


                      Bardzo mnie to cieszy. Ciekawi mnie nieco dlaczego uważasz, że źle go odbieram. Czyżbym coś nieprawidłowo opisała, coś pominęła? Ten oraz kilka innych elementów świata przedstawionego uważam za wypaczone i uszanuj to, jeśli łaska. Oglądanie tej serii wywoływało u mnie odczucia, że patrzę na sen kogoś ostro naćpanego i kilka razy doświadczyłam dysonansu poznawczego co nie należało do przyjemności. Cud, że nie miały tam miejsca falowe samobójstwa. A może miały? Nie pamiętam. Nie porównywałabym problemu z konstrukcją świata do niechęci do postaci, ale niech Ci tam będzie. Największy problem mam jednak z tym, że spadasz na mnie jak jastrząb i zmuszasz do obrony subiektywnej opinii jakby chodziło o jakieś pryncypia a to tylko, za przeproszeniem Twoim, anime.


                      Natomiast weź pod uwagę, iż w naszym społeczeństwie kwestia gejów jest tak często spychana na margines, że przez to może to razić jako coś wrzuconego dla samej tylko kontrowersji.


                      Ten argument jest tak niesamowity, że nawet nie wiem, z której strony go trącić… Pomijając bajeczne sformułowanie „kwestia gejów”, idąc tym tropem możemy dojść do wniosku, że nasze społeczeństwo jest kulturowo nieprzystosowane do oglądania anime.(swoją drogą doprawdy „dziwne”, ze obecność lesbijek nie jest kontrowersją. no ale lesbijki są bezpieczniejsze). Ogólnie jednak potencjalna reakcja społeczeństwa nie będzie determinowała mojego własnego stanowiska i mojej oceny. To tak jak w recenzji Hoozukiego, ocenionego nisko, bo „zachodni widz nie zrozumie dowcipów”. Przewidując reakcję odbiorcy wypadałoby raczej ową problematyczną kwestię przedstawić i wytłumaczyć, a nie budować na tej domniemanej reakcji ocenę.
                      Najlepiej przeczytaj może jeszcze raz to, co napisała yumechu. Reprezentujemy identyczne stanowisko.
                      • Avatar
                        Kysz 26.03.2016 16:44
                        Re: 5/10
                        [/sub][/cytuj]
                        Ciekawi mnie nieco dlaczego uważasz, że źle go odbieram. Czyżbym coś nieprawidłowo opisała, coś pominęła? Ten oraz kilka innych elementów świata przedstawionego uważam za wypaczone i uszanuj to, jeśli łaska. Oglądanie tej serii wywoływało u mnie odczucia, że patrzę na sen kogoś ostro naćpanego i kilka razy doświadczyłam dysonansu poznawczego co nie należało do przyjemności. Cud, że nie miały tam miejsca falowe samobójstwa. A może miały? Nie pamiętam. Nie porównywałabym problemu z konstrukcją świata do niechęci do postaci, ale niech Ci tam będzie. Największy problem mam jednak z tym, że spadasz na mnie jak jastrząb i zmuszasz do obrony subiektywnej opinii jakby chodziło o jakieś pryncypia a to tylko, za przeproszeniem Twoim, anime.

                        Przepraszam bardzo, ale popraw mnie, jeśli się mylę – jeśli uważasz coś za bełkot, tylko dlatego, że wzbudził w tobie negatywne emocje, to chyba znaczy, że źle to odbierasz (nie w znaczeniu „nieprawidłowo”, a „negatywnie”). Acz to zdecydowanie nie miejsce na takie dyskusje i wcale nie mam zamiaru cię tu atakować. Sama zaczęłaś z bełkotem w Shinsekai, pozwoliłam sobie więc odnieść się do tego. Widzę jednak, że jesteś dość drażliwa na tym punkcie, więc okay – nie drążę więcej tematu.

                        Ten argument jest tak niesamowity, że nawet nie wiem, z której strony go trącić…

                        Zacznij od podejścia do tego na luzie, bez takie spinania się – będzie nam łatwiej do czegokolwiek dojść.

                        Pomijając bajeczne sformułowanie „kwestia gejów”

                        Zamiast pomijać, wytłumacz mi co w tym takiego „bajecznego”. -.-

                        ...idąc tym tropem możemy dojść do wniosku, że nasze społeczeństwo jest kulturowo nieprzystosowane do oglądania anime.

                        W pewnym sensie tak, jeśli chodzi o niektóre kwestie. Zauważ, że Polska jest nadal bardzo konserwatywna pod wieloma względami, w tym jeśli chodzi o kwestię orientacji seksualnej i zwyczajnie taki motyw może nie być przez niektórych odbierany z taką samą łatwością, jak przez osoby do niego przyzwyczajone (wciąż np. w polskiej literaturze tematyka homoseksualna się pojawia rzadko, że nie wspomnę o tym, jak to niestety wygląda w dyskursie potocznym)
                        (swoją drogą doprawdy „dziwne”, ze obecność lesbijek nie jest kontrowersją. no ale lesbijki są bezpieczniejsze).

                        Wskaż mi proszę serię z lesbijkami, która nie jest shoujo­‑ai/yuri, ani lesbijki nie są traktowane tam w aspekcie komediowym bądź fanserwisowym. Inna sprawa, że od razu przychodzi mi do głowy NNB, w którym część osób dopatrzyła się lesbijskich podtekstów między dwiema bohaterkami i ich ta seria przez to odrzuciła właśnie…

                        Ogólnie jednak potencjalna reakcja społeczeństwa nie będzie determinowała mojego własnego stanowiska i mojej oceny.

                        Oczywiście, że nie, ale nie wiem w ogóle skąd taki wniosek wyciągnęłaś. Chodziło mi raczej o zwrócenie uwagi na to, że jeśli komuś się ten wątek nie podoba, to nie oznacza jednocześnie, że jest zacofanym homofobem, co wywnioskowałam z twojej wcześniejszej wypowiedzi (jeśli nie miałaś nic podobnego na myśli, to wybacz, ale dokładnie tak to odebrałam, głównie przez twoją dość ostrą reakcję).

                        To tak jak w recenzji Hoozukiego, ocenionego nisko, bo „zachodni widz nie zrozumie dowcipów”. Przewidując reakcję odbiorcy wypadałoby raczej ową problematyczną kwestię przedstawić i wytłumaczyć, a nie budować na tej domniemanej reakcji ocenę.

                        Nie czytałam recenzji Hoozuki, więc nie wiem dlaczego zostało tak a nie inaczej ocenione (choć 5/10 to w sumie nie jest jakoś specjalnie nisko) – w każdym razie hermetyczność danego tytułu swobodnie może stanowić postawę wyjściową do oceny, bo jakby nie patrzeć, wpływa znacząco na przyjemność czerpaną z seansu. Choć zgadzam się, że generalnie za recenzję takich tytułów powinny brać się osoby obeznane w temacie. Ale tak btw. – co to ma w ogóle do HaruChiki?:P Bo tu jednak nie chodzi o kwestię niezrozumienia, ile raczej nieprzyzwyczajenia, co jak dla mnie stanowi istotną różnicę.

                        Swoją drogą, ja naprawdę nie rozumiem dlaczego nie mogę po prostu nie lubić tego motywu (mowa o trójkącie romantycznym z nauczycielem wraz z tymi wszystkimi scenami zazdrości itp., nie o homoseksualizmie, żeby zaś nie było nieporozumienia) i uważać go za naciągany. Nie bardzo też wpływa on na moją ocenę samej HaruChiki, a zwyczajnie uważam, że jest on niepotrzebny.
                        • Avatar
                          tamakara 27.03.2016 00:01
                          Re: 5/10
                          Co ma hoozuki do haruchiki? Nic. Ot, dygresja dokładnie taka sama jaką Ty zrobiłaś do Barakamona. Podobnie jak nie ma nic wspólnego wzmianka o shinsekai i moja rzucona na marginesie uwaga, którą Ty z jakiegoś powodu wyciągnęłaś i uczyniłaś motywem kolejnej dyskusji. I tak koniecznie ciśniesz to dalej i dalej chociaż do niczego to nie prowadzi. Poszło o jedno głupie słowo! Niech będzie – niefortunne. Skoro, jak dwukrotnie podkreślasz, nie jest to miejsce na taką rozmowę, to mogłaś od razu iść z tym na profil lub wysłać pmkę…


                          nie lubię, kiedy się mnie tak lekceważąco traktuje przy dyskusji i stara obśmiać na każdym kroku, byłoby więc miło gdybyś z tego zrezygnowała.


                          Czytając takie słowa od kogoś, kto na jedną złośliwość rzuca serię niesubtelnych aluzji a uczciwe przyznanie się do utraty cierpliwości wykorzystuje jako okazję do zbicia argumentów w zupełnie innym miejscu… Właściwie to dopiero teraz robi mi się naprawdę przykro. Przyznaję się do sarkazmu, intencji do obśmiania na każdym kroku nie stwierdzam.
                          Najprościej będzie uznać, że obie mamy niską tolerancję na zaczepki i słowa­‑klucze.


                          Co do lesbijek w nie yuri. No cóż. Chociażby takie psycho­‑pass? gintama?
                          Traktowanie ich inaczej, zapewne podświadome, widać z użytym przez Ciebie sformułowaniu „kwestia gejów”. Coś mi się zdaje, że nie miałaś na myśli obu płci. No i zwyczajnie nie rozumiem co masz na myśli, pisząc to „kwestia gejów”. Ich istnienie? Oto wnioski jakie wysuwam z prowadzonej tu dyskusji, nie tylko z Tobą, ogólnie: Społeczeństwo nie jest przyzwyczajone do geja. Gej nie ma nawet prawa istnieć w dziele kultury jako zwyczajny człowiek. W dziele kultury gej może pojawiać w określonych warunkach, najlepiej by ograniczył swoje istnienie do kontekstu erotycznego, fantazji działającej w określonych ramach i schematach jaoja. W takim rozumowaniu obecność geja (tylko co komu po jednym?) to atrakcja dla zepsutych kobiet. Wtedy jest oswojony. Kto chce, wejdzie z taką produkcją w interakcję, kto nie chce – odejdzie. Pojawienie się geja w jakimś innym obszarze dzieła kulturowego wymaga ostrzeżenia, by nikogo nie zaskoczył. Musi też zostać usprawiedliwiony. Tak więc Haruta, którego jedyną winą było „wyjście z szafy” jest traktowany jako kontrowersja i coś, co budzi wątpliwości samym faktem swego istnienia. Chociaż poza, jak słusznie zauważa chi4ko, sygnałem na poziomie meta, jego orientacja nie ma realnego wpływu na fabułę.
                          Mam nadzieję, że wszystko zrozumiałam.
                          W mojej opinii coś pokazanego w ten sposób nie powinno drażnić. To jednak wymaga zgody na możliwość zwykłego istnienia homoseksualizmu na neutralnym polu codzienności. Inaczej oczywista jest potrzeba szukania usprawiedliwienia, chociażby posądzenia takiej postaci o bycie atrakcją. Pokazanie w jakimś anime geja, który nie równa się z definicji atrakcji, bardzo mnie cieszy. Zapewne nieprędko pojawi się następna podobna sytuacja.
                          I właściwie tyle. Jeśli odniosłam się jakoś do Twojej niechęci do tego niby trójkąta, to była to raczej kwestia drugorzędna. Późno jest, nie chce mi się czytać wszystkiego i sprawdzać. Nie wiem jak Ty, ale ja jestem serdecznie zmęczona tą dyskusją, zresztą i tak nie mam już nic do dodania. Na koniec pozdrawiam wszystkich, którzy śledzili ją pogryzając metaforyczny popcorn ;)
                          • podsumowanie 27.03.2016 03:23:35 - komentarz usunięto
                          • Avatar
                            Koogie 27.03.2016 12:01
                            Re: 5/10
                            Trochę się ten temat rozwinął w dziwne strony i nawet nie odniose się do większości tego co się dzieje, bo nawet czytać mi się tego nie chce, lecz…

                            Haruta jest słabo napisaną postacią i widać to bardzo wyraźnie w aspekcie homoseksualnym jego postaci. Jest to cecha która w pewnym sensie została do niego dopisana na sucho. Nic z jego charakteru nie komplementuje jej i także ta cecha w żaden sposób nie wzbogaca jego postaci, nie zmienia jego zachowania. Gdyby był hetero to nie zmieniłoby się nic.
                            Możesz powiedzieć, że to dlatego, że nie ma różnicy w byciu hetero i homo, no ale to jest zwykłe kłamstwo. Tak samo jak jest różnica w byciu kobietą i meżczyzną.
                            Postać oczywiście nie musi być zdominowana przez jedną ceche, bo wtedy kończymy z równie płaskimi postaciami, lecz postać to zlepek tych cech które wpływają na zachowanie postaci. Te cechy to rzeczy które nas przyciągają do bohaterów, dzięki którymi im kibicujemy itd. Dodawanie cechy homoseksualnej na odwal się, jest słabe, ale w tej serii jest jeszcze jeden problem. Dodanie tej cechy jest po prostu bez sensu, nie wzbogaca to serii w żaden sposób, ani komicznie, ani dramatycznie. I z powodu tego jak pusta jest ta cecha w tym anime to ludzie się czepiaja homoseksualizmu.
                            • Avatar
                              tamakara 28.03.2016 10:55
                              Re: 5/10
                              Różnica jest zasadnicza. Nie oznacza ona jednak, że którykolwiek z zaprezentowanych zbiorów jest wewnętrznie jednorodny. Przynależność do któregokolwiek z nich nie warunkuje cech osobowości i temperamentu, wyglądu czy sposobu bycia. Rozgraniczenie pomiędzy homo i hetero plasuje się na poziomie ontycznym i ma przede wszystkim znaczenie dla danego podmiotu. Podmiot postrzega siebie w określony sposób – samookreśla się w kategorii homo lub hetero i dopiero wtedy możliwa jest jakakolwiek manifestacja. W zwykłych warunkach podmiot należący do którejkolwiek z tych grup ma prawo postrzegać swoją przynależność jako stan wyjściowy, odpowiednio: homo – zero, hetero – zero, kobieta – zero, mężczyzna – zero. Stojąc w punkcie zero nie da się wartościować. Dopiero wokół tego dodawane są cechy charakteryzujące podmiot. Tutaj – postać. Charakter, zachowanie, język, poglądy etc. I dopiero te cechy dodane wpływają na jakąkolwiek manifestację. Stawiając takie założenie, należy przyjąć, że postać może być napisana dobrze lub źle niezależnie od swojej orientacji seksualnej czy płci i niezależnie od od nich budzić akceptację lub odrzucać.
                              Jednak zbiór homo nie może, z jakiegoś powodu, zaczynać na punkcie zero. Oczekuje się od niego a priori określonego zespołu cech i wpasowania się w schemat, stereotyp. Ma spełniać rolę fabularną, której od hetero się nie wymaga. Te wymagania i oczekiwania nie bazują na różnicach bytowych, ale kulturowych i są narzucone z zewnątrz. Podmiot­‑postać ma pełne prawo się do tych oczekiwań nie dostosować.

                              Swoją drogą, skoro wartościujemy różnice pomiędzy zbiorami homo i hetero i stawiamy homo wymagania i obowiązki fabularne, ubierając w stereotyp, którego hetero się nie narzuca… Jak się to ma do, przytoczonego w roli równorzędnego przykładu, przeciwstawienia sobie kobiet i mężczyzn? To się nazywa wejść na cienki lód…


                              (powyższy komentarz nie jest nacechowany emocjonalnie)
                              • Avatar
                                Koogie 28.03.2016 14:56
                                Re: 5/10
                                Plec i seksualnosc sa atrybutami postaci ktore w sposob bezposredni powinny wplywac jak postac sie manifestuje na ekranie. Kazda cecha powinna tak dzialac, a to jak sie zachowuje postac to wypadkowa tych oddzialywan.
                                Anime nawet nie probowalo by to byla cecha zerowa. W koncu fakt ze jest homo to byla rewelacja odcinka 1. Rewelacja, czyli cos niespodziewanego, duzego, w dodatku jest to kawalek premise ktory napewno przyciaga uwage. Jednoczesnie mimo tego naswietlenia cechy nie ma ona wplywu na postac w zaden sposob. Anime jest w settingu typowo szkolnym wspólczesnym. Nawet w Japonii to nie jest traktowane jako norma i stan zerowy. Wiec chcac nie chcac nie eksplorujac homoseksualizmu w zaden sposob i probujac go umiejscowic w swiecie cecha po prostu konczy jako element spoza ukladanki. Cos dodane by szokowac i by ludzie zwrocili uwage.

                                Haruta to nie jest postac ktora zostala napisana jako homo. Haruta to postac do ktorej zostala dodana cecha homo po skonczeniu pisania postaci.

                                W ogole kto powiedzial ze nie narzucamy stareotypow hetero swoim postaciom? Robimy to non stop w mediach.

                                A ma sie to wszystko do plci, tak jak napisalem wyzej. Seksualnosc i Plec to atrybuty postaci ktore bezposrednio ksztaltuja ich manifestacje. Jedne z wielu. Traktowanie ich jako cos co nie ma wplywu na postac charakteryzuje partactwo w tworzeniu bohaterow.

                                • Avatar
                                  tamakara 29.03.2016 09:00
                                  Re: 5/10
                                  Nie możesz wiedzieć jak pisano Harutę, nie siedziałeś w głowie autora. Możesz tylko stwierdzić jak go odbierasz. Haruta powiedział o sobie jedynie Chice. Gdyby to stało się inforamcją publiczną, ludzie zaczeli by plotkować, z pewnością jego homoseksualizm zmieniłby swój ekranowy charakter. Ale został w ukryciu, bo ta seria jest o czymś innym.

                                  Narzucanie stereotypów nie równa się stwierdzeniu, że jest to element konieczny. Jeśli uznamy, że jest konieczny, odbieramy prawo istnienia wszystkiemu, co poza ten stereotyp wychodzi. A jeśli wychodzi, to powinien być uznany za niesterotypowy, nie spartaczony.
                                  • Avatar
                                    Koogie 30.03.2016 12:42
                                    Re: 5/10
                                    Powiedziałbym, że odbiór jest po stokroć ważniejszy niż intencja autora, szczególnie w mediach rozrywkowych. Nie wiem co by było gdyby powiedział to innym i nie wiem czemu nie powiedział tego innym, nie znam jego stosunku do tego, ponieważ anime NIGDY nie odniosło się do tego w sposób bezpośredni lub pośredni.
                                    Masz rację, seria jest o czymś innym. Zupełnie nie związanym z tą cechą Haruty, tym bardziej rewelacja że jest homo będąca „zaskakującym zwrotem akcji” w pierwszym odcinku jest żałosną próbą zwrócenia na siebie uwagi. Szczególnie, że był to pierwszy odcinek i jak bardzo było to przedstawione jako „uh­‑ah!!”.

                                    Zrozum to, że ludzie nie piją do Haruty ponieważ jest homo. Ludzie mają z nim problem, bo jest wkurzającą, nie spójną, słabo napisaną postacią. Jego cecha Homo to tylko łatwy przykład tego jak wstecznie jest ta postać napisana. Jakby przebierał się w damskie ciuszki, to mój stosunek wobec niego byłby taki sam i cecha chodzenia w sukienkach miałaby taki sam sens jak bycie homo… żaden, ani dla postaci, ani fabularny, ani dla głównego zamysłu, atmosfery, celu czy przesłaniu serii. Jedyne czemu służyła te cecha to zszokowaniu widza i napędzeniu sobie darmowej reklamy.
                                    • Avatar
                                      tamakara 30.03.2016 15:17
                                      Re: 5/10
                                      Mogę jakoś tam przyjąć do wiadomości, że Haruta będzie postrzegany jako nieznośny, zadzierający nosa bufon i pozbawiony wrażliwości, socjopatyczny sukinsyn bez serca, chociaż dla mnie jest uroczym, przekochanym kluskiem, którego mogłabym zagłaskać. Ale ogarnięcie oświadczenia, że jest nieprawidłowo/niepotrzebnie homoseksualny -bo widz nic z tego nie ma- przekracza zdolności mojego małego umysłu… Jakoś nie widzę tu tłumu fudziosiów zwabionych tym niesamowitym zwrotem akcji i płaczących, że sobie narobiły smaka i nic nie dostały. Widzę jedynie „co ludzie powiedzą?”, „początkowo mi przeszkadzało, ale jak nie rozwijali, to przestało mi robić” i „homo ma mieć sens”.

                                      Powiedz po prostu, że nie lubisz Haruty i czepiasz się wszystkiego czego się tylko da oraz wymyślasz najdziwaczniejsze teorie tylko dla uzasadnienia własnego prawa do nielubienia tego złego­‑złego chłopca.
                                      Problemy ludzi z Harutą? O tak, internet podpowiada:

                                      - what's up with these gay loves these days?

                                      - but that male MC…...

                                      - why is the dude gay?

                                      - this would've been so good… if it weren't for the gay MC

                                      - The mystery got me hooked up. The romance got my hopes up. Then the gay love (no offense) shot my hopes down the ravine lol

                                      - As a gay person who's representation in media is constantly for comic relief or a stereotypical joke, having a gay character that's treated like a human is kinda a relief. So, offence taken. Maybe if you don't like that a character is gay you just don't watch the show.

                                      - Like wtf this is so wrong, him being gay [...] doesn't even have anything to do with the plot so why the hell do ppl keep complaining about something like that? I know that there are a lot of homophobes out there but why do they have to cry as if they'd be foreced to watch porn between guys? ...Shit this is annoying.

                                      Co to za „reklama”, która odstrasza?
                          • Avatar
                            Kysz 27.03.2016 12:56
                            Re: 5/10
                            Czytając takie słowa od kogoś, kto na jedną złośliwość rzuca serię niesubtelnych aluzji a uczciwe przyznanie się do utraty cierpliwości wykorzystuje jako okazję do zbicia argumentów w zupełnie innym miejscu… Właściwie to dopiero teraz robi mi się naprawdę przykro. Przyznaję się do sarkazmu, intencji do obśmiania na każdym kroku nie stwierdzam.
                            Najprościej będzie uznać, że obie mamy niską tolerancję na zaczepki i słowa­‑klucze.

                            Cóż, tak jak wspominałam moją intencją nie było nigdy urażenie ciebie, więc jeśli jakkolwiek cokolwiek odebrałaś jako „serię niesubtelnych aluzji”, to wybacz – nie miało ich tam być. Natomiast stwierdzenie to nie było odpowiedzią tylko na tamten komentarz (i nie na przyznanie się do utraty cierpliwości, tylko jego ogólna wymowę), ale na całą serię zgryźliwości w praktycznie każdej twojej wypowiedzi. Tak, te sarkastyczne uwagi właśnie tak odebrałam, miłe na pewno nie były.


                            Co do lesbijek w nie yuri. No cóż. Chociażby takie psycho­‑pass? gintama?

                            Gintama jest komedią, w której wszelkiego rodzaju homoseksualne nawiązania nie są traktowane poważne, jak praktycznie wszystko inne. O P­‑P nie pomyślałam w ogóle, choć tam jednak mieliśmy do czynienia z homoseksualizmem postaci całkowicie drugoplanowej, który to motyw sam w sobie był mało znaczący i tylko lekko zaakcentowany.

                            Traktowanie ich inaczej, zapewne podświadome, widać z użytym przez Ciebie sformułowaniu „kwestia gejów”. Coś mi się zdaje, że nie miałaś na myśli obu płci.

                            Oczywiście, że nie miałam. Piszemy o homoseksualizmie Haruty, no więc zwyczajnie nie czułam potrzeby odnoszenia się do homoseksualizmu lesbijskiego.
                            No i zwyczajnie nie rozumiem co masz na myśli, pisząc to „kwestia gejów”. Ich istnienie?

                            To samo, co miałabym na myśli pisząc „kwestia homoseksualna”, tylko po prostu nie chciało mi się pisać tak długiego słowa. -.- Naprawdę, trochę za bardzo czepiłaś się słówek, przez co całkowicie przeinaczyłaś treść mojej wypowiedzi. Żeby to trochę naprostować, napiszę, że zawsze drażniło mnie takie rozróżnianie gej/lesbijka z cichym przyzwoleniem na to drugie i niechęcią do tego pierwszego. Bo jak słusznie zauważyłaś:
                            Społeczeństwo nie jest przyzwyczajone do geja.

                            Ja jestem przyzwyczajona, ale nie zmienia to faktu, że motyw tego trójkąta romantycznego uważam za zbędny i niepotrzebny (nie tylko dla tego homoseksualizmu, ale i miłości do nauczyciela). Przy czym jak mówię – gdyby całości nadano większego realizmu pod względem psychologicznej kreacji postaci, zapewne nawet nie zwróciłabym na to uwagi. A tak, ponieważ drażniące jest wszystko, co oni robią i jak się zachowują, tak też i ten wątek wypada słabo (gdyby chodziło tu o dwóch męskich uczniów i nauczycielkę, odbierałabym to tak samo). Nie dopatrywałabym się w tym więc homofobii, czy nieprzyzwyczajenia do homoseksualizmu.
            • Avatar
              yumechu 25.03.2016 14:36
              Re: 5/10
              czy mam przez to rozumieć, że heteroseksualizm chiki również był kompletnie pozbawiony sensu, bo niczego nie wprowadzał do fabuły i nie był „pomysłowy”? czy też tylko homoseksualizm jest „motywem”, a bycie hetero to po prostu bycie hetero? (pytam z czystej złośliwości, chociaż to ewidentnie wynika z Waszych wypowiedzi)

              nie będę nawet wspominać o tym, że połowa uczniów na świecie kocha/kochała się w nauczycielach i nie wiem, co w tym takiego rażącego czy niesamowitego. jeszcze bym rozumiała narzekania, gdyby nauczyciel jakoś to odwzajemniał, ale kaman, bądźmy poważni…
              • Avatar
                Kysz 25.03.2016 23:01
                Re: 5/10
                Chyba się nie rozumiemy, ale mam wrażenie, że z twojej strony trochę specjalnie – nie chodzi tu o homoseksualizm jako taki, ale o fakt istnienia trójkąta romantycznego z nauczycielem, w którym chyba dla zwiększenia efektu jego bezsensowności dodaje się kwestię homoseksualną. Więc nie „heteroseksualizm Chiki”, a „romantyczne zainteresowanie Chiki”, tak jak nie „homoseksualizm Haruty”, tylko „romantyczne zainteresowanie Haruty”. W obu przypadkach jest to od czapy i czy to hetero, czy homo to naprawdę mało ważne. Natomiast istotny jest fakt, że ów homoseksualizm wygląda jakby wrzucono go tam specjalne dla kontrowersji. Oczywiście, kwestia takiego odbioru jest związana ściśle z funkcjonowaniem homoseksualizmu w danym społeczeństwie i podejrzewam, że w Japonii to pewnie nie będzie miało tak specjalnego wydźwięku.

                nie będę nawet wspominać o tym, że połowa uczniów na świecie kocha/kochała się w nauczycielach i nie wiem, co w tym takiego rażącego czy niesamowitego. jeszcze bym rozumiała narzekania, gdyby nauczyciel jakoś to odwzajemniał, ale kaman, bądźmy poważni…

                Hm… no to jest w sumie celna uwaga. Bez bicia przyznaję, że dopiero kiedy o tym napisałaś, spojrzałam na to właśnie pod takim kątem. Jakoś tak w serii odebrałam to zupełnie inaczej (kwestia „jakości” samej serii sporo tu pewnie zrobiła, ale też i pomógł w pewien sposób fakt, że w anime to naprawdę różne durnoty wciskają). Mimo wszystko, gdybym miała wybrać, czy wolę to anime z tym motywem, czy bez, to jednak zdecydowałabym się na wersję „bez”. Głównie dlatego, że jak dostaję wszelkiej maści okruszkowe serie, to wolę jak jest w nich pokazane jak najbardziej neutralne wszystko (tj. bez zbędnych kontrowersji).
                • Avatar
                  yumechu 26.03.2016 08:16
                  Re: 5/10
                  „Natomiast istotny jest fakt, że ów homoseksualizm wygląda jakby wrzucono go tam specjalne dla kontrowersji.”

                  widzisz, ja właśnie z tym najbardziej się nie zgodzę. uważam, że haruta jest gejem, bo „po prostu jest”. w anime/mangach jest bardzo mało postaci homoseksualnych, które nie służą jakimś „celom”, na przykład wywoływaniu śmiechu, więc może dlatego łatwo zapomnieć, że istnieje coś takiego jak reprezentacja – w tym przypadku bardzo pozytywna. i to że gej może „tak po prostu” być głównym bohaterem serii, która nie jest ani jaojem, to bardzo duży plus dla haruchiki. kontrowersji lub chęci wywołania kontrowersji nie widzę, bo zwyczajnie ich tam nie ma.

                  dodam też, że nauczyciel wydawał mi się „bezpiecznym wyborem”, bo gdyby chika i haruta kochali się w jakimś koledze, to zaraz zrobiłyby się z tego dramaty i nie wiadomo co. a tak mamy uroczą przyjaźń chłopca i dziewczynki, przypadkowo zakochanych w tej samej osobie. tyle.
          • Avatar
            The Beatle 25.03.2016 11:08
            Re: 5/10
            Twierdzenie, że odgórnie narzucony epizod homoseksualny jest bardziej akceptowalny, niż założenie, że można spotkać w życiu osobnika o takiej orientacji, który nie będzie ani nadużywał nadgarstka i mówił jak okama, ani podstępnie dybał na okazję do dokonania gwałtu jest 'odrobinę' niesmaczne i nie określałabym tego jako konserwatyzm.
            Zgadzam się.
            A jak to się ma do mojego poglądu na Shinsekai yori i HaruChikę? Bo chyba więcej niż wyraźnie rozwiałem wyżej wątpliwości, że nie postrzegam zdarzeń z tego pierwszego za odgórnie narzucone.
            • Avatar
              tamakara 25.03.2016 13:22
              Re: 5/10
              Czytając Twoje wcześniejsze wypowiedzi odniosłam wrażenie, że trudniej Ci zaakceptować zjawisko „gej też człowiek”. Coś co zostało nazwane po imieniu, ale w żaden sposób realnie Cię nie „atakuje” uważasz za bardziej drażniące, niż coś, co faktycznie można nazwać „wabikiem” na fujoshi, a w mandze objawiło się wręcz jako yuri porno.
              • Avatar
                The Beatle 25.03.2016 18:09
                Re: 5/10
                Pisałem już, ale napiszę raz jeszcze. Istotne dla mnie jest przede wszystkim wytłumaczenie fabularne takiego motywu w anime i jego wkład w serię. Tam wspomniany motyw odkrył nową część świata przedstawionego i był solidnie uzasadniony. Tu motyw został podstawą dla 3 gagów w 12­‑odcinkowej serii i uzasadniono go „bo tak po prostu jest”.

                I zaczynam mieć obawy, że zostałem bezpodstawnie wsadzony do worka „tylko nie homo”, do którego nie przynależę. Zwyczajnie nie lubię, kiedy w anime pokazuje się homoseksualizm nic nie wnoszący do fabuły. I wygodne wytłumaczenie „przecież tak mogło zwyczajnie być” do mnie nie trafia. Podobnie można usprawiedliwiać ecchi stwierdzeniami „przecież teoretycznie mogła się potknąć i wpaść biustem na bohatera”. Mogła i co z tego? Nie chcę tego oglądać, przynajmniej nie w serii, która skupia się na czym innym.
                • Avatar
                  tamakara 25.03.2016 21:45
                  Re: 5/10
                  Zabawne jest to, że sam się do tego worka wsadzasz i zawiązujesz na pętelkę. Porównanie z ecchi też jest niezwykle zabawne i tak trafne, że tylko ręce przychodzi załamać haha
                  „Odkrycie nowej części świata przedstawionego” na miarę oświadczenia, że postać x była w zeszłe wakacje na Hawajach i ma na komodzie pamiątkowe zdjęcie albo śpi w piżamie w kropki i czasem się w tej piżamie pokaże.
                • Avatar
                  chi4ko 25.03.2016 22:05
                  Re: 5/10
                  Na tym polega meta. Taki twór (a raczej jego twórca) prowadzi dialog z widzem poprzez sięganie po nawiązania do innych serii lub eksponowanie/przetwarzanie motywów i trendów popularnych w danym medium.
  • Avatar
    A
    Jokobo 23.03.2016 21:31
    ...
    Parę sezonów temu, za lasami, za górami, wyszło sobie pewne anime o jakże dźwięcznej nazwie Hibike! Euphonium. KyoAni, muzyka, ładna kreska, czemu by nie obejrzeć. Obejrzałem, 4 godziny z życia odrzuciłem, za bardzo usatysfakcjonowany nie byłem, chociaż spodziewałem się czegoś lepszego. Po seansie Haruchiki zdałem sobie sprawę, że Hibike! Euphonium nie było takie złe – ba, nawet myślę teraz o podwyższeniu oceny… Od początku wiedziałem, że nie będzie to stricte muzyczna seria, zaś sama muzyka nieraz będzie przewlekała się z zagadkami, mniej bądź bardziej wymyślnymi, a niekiedy wręcz przekombinowanymi. Spodziewałem się jednak, że twórcom uda się ustalić pewną harmonię – między muzyką i zagadkami, żeby nie było jednego za dużo, a drugiego za mało. Tak się jednak nie stało i na konkretny koncert musiałem czekać całe DWANAŚCIE odcinków. Ba, wcześniej były sobie jakieś eliminacje czy coś, ale nie spodziewałem się, że po 20 minutach  kliknij: ukryte . Ja nie oczekiwałem nawet jakichś bogatych OSTów zawierających kilkadziesiąt utworów… ja jedynie oczekiwałem przyjemnej, miło brzmiącej serii slice of life z domieszką ciekawych zagadek. Seria okazała się kompletnym przeciwieństwem – była nudna, soundtracki były nijakie, zaś zagadki naciągane i często przedramatyzowane, z geniuszem Harutą w roli głównej. Wracając na chwilę do soundtracków – bardzo mi smutno, że tak dobry opening wrzucili do tak słabej serii. Postaci zupełnie niesympatyczne i generyczne, w sumie z całego grona bohaterów najbardziej przypadła (i jednocześnie była to jedyna postać, którą chociaż troszeczkę polubiłem) mi do gustu zielonowłosa Serizawa, która pojawiła się w drugiej połowie anime.
    Słowem zakończenia, bo czuję, że tracę zdecydowanie za dużo czasu na pisanie o tymże jakże cudownym „muzycznie” anime, były dwa elementy, które w jakimś stopniu mnie usatysfakcjonowały – jednym jest świetny opening w wykonaniu fhany, drugim zaś jest postać Serizawy. Grafika jest delikatnym plusem, ale nic szczególnie wartego uwagi. Niemniej jednak – powyższe elementy nie były w stanie podciągnąć mojej oceny nawet o jedno oczko… A tymczasem pozostaje mi chyba tylko rewatchnąć Hibike! i docenić kunszt tego świetnego anime o klubie muzycznym, gdzie faktycznie było coś z muzyki.
  • Avatar
    A
    tamakara 23.03.2016 20:31
    bycie wyjątkową śnieżynką jest piękne chociaż bolesne
    To anime to doskonałość. Z której strony do niego nie podejść, jawi się jako mały skrzący się brylancik.
    Śliczna oprawa graficzna, tak ogólnie – chociaż tu i ówdzie zdarzają się drobne wpadki no i animowy wygląd Chiki to ewidentny efekt zmowy charadesignera i producentów peruk do cosplayu (hih). Wspaniała muzyka, zarówno „w środku” jak i piosenki otwierająca i zamykająca. Zwłaszcza ending jest przecudowny, jak powiew wiosennego wiatru we włosach. Na samo wspomnienie uśmiecham się szeroko. ChouCho jest królową.
    Bohaterowie są absolutnie przekochani. Jedynie Chika (znowu) ciut za bardzo hiperaktywna jak na mój gust. Urocza, ale mimo wszystko taka małpka akrobatka do której trzeba mieć cierpliwość. Za to Haru… oh Haruta jest po prostu najkochańszym dzieckiem. Wściekle inteligentny i czarujący to raz, mimo inteligencji chwilami rozbrajająco nieporadny i naszpikowany dziwactwami to dwa, po trzy stanowi wręcz ucieleśnienie tego, co rozumiemy jako 優しい. Promienieje z niego łagodność (może z wyjątkiem chwil, kiedy prezentuje pasywną agresję wobec Chiki). Rozkoszna cynamonowa bułeczka T^T a poza tym gdybym wcześniej nie kochała na zabój jego seiyuu, zakochałabym się teraz. Ach, chcę tego dzieciaka adoptować~! W ogóle seiyuu to był strzał w dziesiątkę. Sensej brzmi tak pięknie. I Maren. Maren ma akcent?!
    Fabuła nie wpycha nam romansu na pierwszy plan. Wiadomo kto do kogo czuje miętę, ale bohaterowie nie analizują swoich uczuć z każdej strony po milion razy. To jest cudowne. Równie piękny jest sposób w jaki przedstawiono przyjaźń pomiędzy bardzo różnymi osobowościami.
    No i to takie piękne małe everyday mystery. Każda z rozwiązywanych zagadek kryje w sobie jakiś poważniejszy wątek obyczajowy i/albo społeczny. Historia z odcinka ósmego to był prawdziwy majstersztyk! A jednocześnie całość jest tak optymistyczna i pełna niewymuszonego humoru.
    Chociaż w porównaniu z pierwowzorem nieco traci, głównie przez uproszczenia, ciągle pozostaje naprawdę dobrą i zgrabną ekranizacją.
    O mój bosz! *ociera podejrzanie wilgotne oczy*


    Warto również wspomnieć, już na marginesie, jak bardzo podoba mi się fakt, że orientacja seksualna bohatera nie jest ani wyszydzana, ani fetyszyzowana. Haruta nie ma deniala, Chika nie przestaje się z nim kolegować przy czym traktuje go całkiem na serio jako rywala. Coś absolutnie niesłychanego! Ponownie: brawo twórcy i pan autor!
  • Avatar
    A
    Koogie 22.01.2016 12:27
    Daje temu show jeszcze jeden odcinek przed porzuceniem. Głównie z powodu zapowiedzi w której widać było siostrzyczkę naszego głównego socjopaty. Ma on rzekomo jakieś traumatyczne przeżycia z nią związane, więc spodziewam się, że będzie dużo gnębienia. Liczę na to.

    Poza tym stwierdzenie, że oznaką miłości jest oddanie dziecka, które ma duże problemy z nogami do sierocińca, bo ktoś inny mu lepiej pomoże. No… Ja wiem o co chodziło, ale brzmi to strasznie głupio jeżeli nie wiedzieliśmy NIC o biologicznych rodzicach dzieciaka.
    Już w głowie mam coś takiego “To dziecko jest zepsute, oddajmy je komuś innemu I zróbmy sobie lepsze.” – To jest prawdziwa rodzicielska miłość. 10/10

    Naprawde nie rozumiem czemu to anime tak nagminnie odstawia w kąt najlepszą postać. Chika naprawde nic nie robi, a jest postacią która spokojnie mogłaby całość odratować.
  • Avatar
    A
    Cthulhoo 15.01.2016 15:49
    Taki mały błąd
    Nie wiem, czy ktoś zwrócił uwagę, ale jak kliknij: ukryte  w pierwszym odcinku, to w gamie pojawia się zarówno B i H, które są… tym samym dźwiękiem (7. w gamie) i występują w dwóch róznych notacjach, czyli:
    - albo CDEFGAHC
    - albo CDEFGABC
    • Avatar
      The Beatle 15.01.2016 16:21
      Re: Taki mały błąd
      Z tego, co mi wiadomo, rozróżnia się B = B oraz H = B♭. Wydaje mi się, że tam też to było w ten sposób zrobione i chyba nawet dali szczątkowe tłumaczenie. Przed kontynuowaniem dyskusji zastrzegam tylko, że osobiście teorię muzyki znam na bardzo podstawowym poziomie.

      A co do bardziej oczywistych błędów pierwszego odcinka: Chika to świetna libero atakująca z pierwszej linii.
      • Avatar
        Ichiryuu 15.01.2016 19:08
        Re: Taki mały błąd
        A co do bardziej oczywistych błędów pierwszego odcinka: Chika to świetna libero atakująca z pierwszej linii.


        Libero była w gimnazjum, a nikt jej przecież nie zabroni na w­‑fie grać na innej pozycji.
    • Avatar
      JJ 15.01.2016 18:26
      Re: Taki mały błąd
      To nie błąd, w notacji z H i przyrostkami -is/-es używa się B zamiast „Hes” do nazwania H z bemolem.
      • Avatar
        Cthulhoo 15.01.2016 18:29
        Re: Taki mały błąd
        Fakt, obejrzałem tę scenę jeszcze raz i faktycznie przegapiłem bemola :v
  • Avatar
    A
    Koogie 13.01.2016 22:59
    2 odcinek
    Wow, jak latwo nienawidzic tego gowniarza. Cale szczescie ze dostal z kopa i dwa policzki. Mocno zasluzone. Tak bardzo, ze przez potem jak tylko glowny bohater cos powiedzial, przewijalem do sceny policzkowania i z powrotem. Od razu lepiej.
    Jezeli on ma byc taki do konca sezonu, to w kazdym odcinku musi dostawac wciry. Inaczej nie wyrobie.
    • Avatar
      The Beatle 14.01.2016 00:04
      Re: 2 odcinek
      Wychowywał się z trzema siostrami; uczcijmy minutą ciszy jego człowieczeństwo.
      • Avatar
        Koogie 14.01.2016 09:03
        Re: 2 odcinek
        Pewnie z powodow 3 siostrzyczek ma zapedy do senseia. Ale czlowieczenstwa to on nie ma.

         kliknij: ukryte 

        Nie widze tu czlowieka, ale kogos kto powiniene dostawac kopa za kazdym razem kiedy sie odzywa.
        • Avatar
          Impos 14.01.2016 11:19
          Re: 2 odcinek
          Najlepszy był ten dialog w stylu (mniej więcej):
           kliknij: ukryte 
          Dziwię się, że dziewczyna po czymś takim wstąpiła do tego klubu…
          Mam nadzieję, że pozostali członkowie zespołu będą rekrutowani w inny sposób, bo zrobi się gorzej niż w WataMote.
    • Avatar
      Kysz 14.01.2016 11:29
      Re: 2 odcinek
      Widzę, że nie tylko ja mam problem z tym dupkiem. Ech, szkoda, bo gdyby nie jego postać, seria prezentowałaby się o niebo lepiej. A tak to zgrzytam zębami na sam jego widok – niby jego zachowanie wobec tej dziewczyny jest wytłumaczalne (potrzebny był jej ktoś, kto nią „potrząśnie” i wyrwie ją z tego jej stanu, w którym teraz tkwi), ale jakże chamskie i bezduszne. Temu też również czerpałam sporą przyjemność ze spoliczkowania go^^
    • Avatar
      tamakara 14.01.2016 13:29
      Re: 2 odcinek
      Widzę, że jestem jedyną osobą, która nie ma z blondynem problemu. haha a to nowość…
      Wydaje mi się, czy to co zrobił, było jedynym sposobem na rozwiązanie zagadki? Przeczytałam te komentarze przed obejrzeniem odcinka i spodziewałam się jakiejś strasznej podłości, a on zrobił tylko to, o co go poproszono. I cały czas był w stosunku do okularnicy mega grzeczny, wręcz empatyczny. Nie puknął się w głowę, gdy zobaczył jej ołtarzyk dla braciszka, dotykając kostki nosił rękawiczki, bo „to cenna pamiątka” i nie zareagował złością, gdy panna go uderzyła.
      Oczywiście można było załatwić sprawę tak, że Miyo zostawiono by samej sobie i pozwolono, by kisiła się we własnym nieszczęściu i wierzyła, że brat umarł czując do niej nienawiść. To by była prawdziwa dobroć serca :D
      • Avatar
        Koogie 14.01.2016 13:53
        Re: 2 odcinek
        Nie jest ważne co robisz, a jak.
        Poza tymi rękawiczkami nasz glowny bohater naprawdę nie zrobil nic co by wskazywalo na jakiekolwiek zrozumienie czy szacunek. Wyobraz sobie, ze masz jakiś duzy problem i jesteś zamknieta w sobie. Teraz dosłownie obca Tobie osoba wchodzi Ci do domu (z własnymi paleczkami by cos zjeść), a następnie komentuje jaka to jesteś glupia ze masz ten problem. To jest debilne, kazda normalna osoba wywalila by go za drzwi. On jest obcy, a wchodzi Ci z butami w zycie, niezależnie czy to co mowi ma sens czy nie, takie wtargniecie normalnie spotyka się z blokiem mentalnym. Silnym. Nic co powiedział w pokoju nie budowalo mostu emocjonalnego miedzy nia, a nim. Co potrzebne było by nasz bohater nie wyszedł na madrzacego sie orydnusa i chama.

        No, ale ok. Glowna rzecz która zrobil tragicznie. Rozumiem, ze trzeba kogos zmusic by się ruszyl i rozwiazac zagadke. Ale czy nie więcej miałoby sensu, wziąć ta dziewczyne powiedzieć jej jaki jest sens tej zagadki i poprosić by sama machnela pędzlem? To ona ma zrobić ten krok, na tym polega rozwiązanie tej zagadki, ona ma pojsc do przodu. Nasz bohater za to, zaprosil ja do pokoju, kazal dwom osobom ja przytrzymać w miejscu i sam zrobil za nia wszystko. Pomijam to, ze to kompletnie mija się z celem z punkty fabularnego i emocjonalnego. On wiedzac, ze jest to bardzo cenny dla niej przedmiot (zalozyl nawet rękawiczki by nie pobrudzić) zrobil to tylko po to by ja zszokować. Wiedzial ze ja to mocno zrani, ponieważ kazal innym ja przytrzymać, ale zrobil to mimo wszystko. Były inne drogi, ale nasz bohater wolal emocjonalnie torturować ta dziewczyne by uzyskac jak najszybszy efekt. Nie jak najlepszy (to byłoby zmuszenie jej by sama się zdecydowala to zrobić), ale jak najszybszy. Ponieważ mieli deadline by ja zapisac do klubu. Ponieważ zainteresowal się nia i jej problemem tylko i wyłącznie z tego powodu. Ponieważ poza tym jego celem, nie wykazal się ani nutka empatii w strone tragedii tej dziewczyny (rok już masz z tym problem? az tyle?). Nope

        Ta postac to dupek.

        Dziewczyna tez nie lepsza była. I nie mam zielonego pojęcia jacy swietni musza być rodzice by nie zauwazyc ze ich corka ma ogromne poczucie winny po śmierci brata. Nie to ze przestala grac na swoim ulubionym instrumencie. Nie to ze otacza się przedmiotami z nim związanymi. No po prostu, nie da się przez rok zauwazyc traumy swojej corki. Ehhhh… ale ten odcinek mnie wkurzyl.
        • Avatar
          tamakara 14.01.2016 18:22
          Re: 2 odcinek
          Nie nazwałabym Haruty chamem per se, raczej kimś o cechach socjopatycznych.

          Oczywiście, że zrobił to, co zrobił, by zaszokować Miyo. Z pełną premedytacją i gotowością przyjęcia konsekwencji swego działania. Pewnie, nie kierował się altruistycznymi pobudkami, ale gdyby akurat nie potrzebował oboistki, to nie miałby powodu w ogóle się tą sprawą interesować. I oczywiście zależało mu na utrzymaniu terminu, więc zdecydował się działać. Gdyby bawił się w werbalne wyjaśnienia, Miyo mogłaby mu nie uwierzyć, albo, dowiedziawszy się, że już wcześniej pomalował kostkę, wściec się i też go pobić.
          Poza tym nie powiedział „już rok masz z tym problem” tylko „minął już rok” co w kontekście tamtej konkretnej sceny wcale nie było szydercze. Stanowiło stwierdzenie faktu. Rzeczywiście został wyrzucony za drzwi, ale potem Miyo za nim pobiegła. Czyli chciała pomocy. Chciała rozwiązania podanego na tacy. Myślę, że podświadomie miała dość żałoby, ale nie umiała z niej wyjść w naturalny sposób.
          Jakby nie patrzeć to naprawdę był JUŻ rok. To nie jest zdrowe trwać w żałobie tak długo. Nie w taki sposób, że wyłącza się z życia, jest się smutnym 24/7 i trwa w poczuciu winy.
          Masz pretensje względem rodziców, że nic nie zrobili. Pomijając fakt, że im też ktoś umarł i musieli z tym żyć, to właśnie chodzili wokół córki na paluszkach, żeby tylko jej nie urazić. Nie wydaje mi się, żeby było im obojętne, co się z nią dzieje, ale właśnie byli super delikatni. Najwyraźniej nie tego potrzebowała. Najwyraźniej potrzebowała terapii szokowej, bo właśnie to podziałało…
          • Avatar
            Koogie 14.01.2016 19:14
            Re: 2 odcinek
            Zmuszenie jej by sama to zrobila by zalatwilo sprawe, jak sama zwrocilas uwage one chciala pomocy. Sama wybiegla, opowiadala im, ona chciala tego, potrzebowala kogos kto jej pokaze droge. Zrobilaby to.
            Fakt ze sam wczesniej pomalowal ta kostke to juz w ogole inny problem i rownie dobrze mogl wszysztko sfabrykowac :P. A jak nie zrobil podrobki to tez niezle zalozenie. Malowac na slepo. Yolo.
            Zreszta toz wcale nie musial jej o tym mowic, wystarczylo by zrobil tak jak w anime, tylko zamiast katowac ja to popchnac ja w dobra strone. Spowodowac by to ona swiadomie podjela decyzje, a nie ja niszczyc, bo mam deadline i trzeba wypasc coool przed senseiem. Ja nie mowie by sie z nia bawic, jasne ze to nie zdrowe i wkurzajaca byla, ale zeby przemiana postaci miala sens, trzeba do niej podejsc od strony emocji. W tym momencie jak to zostalo przedstawione, caly dramat tej dziewczyny sprowadzil sie do rozwiazania zagadki, a nie do emocjonalnej przemiany bohaterki. One sie nie zmienila, ktos po prostu jej przykopal.

            Tak,ta postac to socjopata. I zrobil to w najgorszy i najbrutalniejszy sposob jaki sie dalo nie liczac sie z emocjami. I ja moze nawet nie mialbym z tym problemow, gdyby anime troche bardziej go ganilo za to zachowanie. Nie ma nic zlego w postaci ktora jest socjopata, problem jest kiedy ta postac ma byc z kim mamy sie utozsamiac i anime zasypuje ta postac laurami. Te policzki ktore dostal to jedyny powod dla ktorego nie porzucilem serii, a i to bylo troche malo.

            A co do rodzicow. Nie, to jest po prostu slabo napisana sytuacja i tyle.
            • Avatar
              tamakara 14.01.2016 20:46
              Re: 2 odcinek
              Powinien. Trzeba było. A coś tam.
              Nie było czasu, terminy go goniły. Postaw się w jego sytuacji ;)

              Cała ta historia jest skonstruowana tak, że rozwiązanie zagadki = rozwiązanie problemów bohaterów. Zresztą nie chodziło o to, żeby w pannie się dokonała przemiana, tylko, żeby ta jednak konkretna rzecz przestała ją gryźć(?).
              • Avatar
                Koogie 14.01.2016 22:28
                Re: 2 odcinek
                No postawilem sie i raczej moim priorytetem byloby nie byc socjopata. A przynajmniej nie torturowac ludzi ze swoich wlasnych egoistycznych pobudek :P.
                Postawilem sie tez na miejscu tej dziewczyny i plaskacz by poszedl jeszcze jak byl w jej pokoju i w ogole bym do tego obcego nie wychodzil.

                Jezeli priorytetem jest zagadka to otoczka emocjonalna traci na znaczeniu. Motywem przewodnim odcinka byla trauma psychologiczna i to ona stanowila jadro calej historii. Skupienie sie na samej zagadce ignorujac emocje tylko to splaszcza i powoduje ze mam ochote zabic wszystkie postaci.
                Nie wiem czy ogladalas, ale Sakurako z poprzedniego sezonu calkiem zgrabnie sobie radzilo majac dosyc chlodna glowna bohaterke, a takze emocjonalne „zagadki”.
                • Avatar
                  tamakara 14.01.2016 22:47
                  Re: 2 odcinek
                  odpadłam od Sakurako, bo mnie wkurzała :D nie pamiętasz? zazwyczaj jak bohaterowie mnie denerwują, to się z nimi rozstaję.
                  • Avatar
                    Koogie 14.01.2016 23:13
                    Re: 2 odcinek
                    A to niewazne, bo to co myslalem bylo pod koniec serii. Byla scena gdzie sakurako bardzo prowokowala niestabilna osobe by dowiesc prawdy, ale skonczylo sie to zle no i dodatkowo centrum wszystkiego byly emocje tej dziewczyny, a nie stricte co sie dzialo. No i sakurako zaplacila za prowokowanie osoby ktorej kompletnie nie zna i nie wie w jakiej dokladnie jest sytuacji.
                    Ale niewazne. Haru to socjopata i dupek :P.
              • Avatar
                Impos 14.01.2016 22:54
                Re: 2 odcinek
                Mnie tam drażni to, że Haru w ogóle uznał, że może w ten sposób zająć się problemem dziewczyny, którą zna jedynie ze słyszenia i nagrań koncertowych. Można mieć talent do łamigłówek itd., ale to nie oznacza od razu, że ma się prawo do zabawy w psychologa.
                To, że potrzebowali oboistki do orkiestry nie jest tutaj żadnym wytłumaczeniem. Postaw się w jej sytuacji i pomyśl czy chciałabyś, żeby jakiś ledwo znany z widzenia licealista przeprowadzał na tobie „terapię szokową”.
                • Avatar
                  tamakara 14.01.2016 23:12
                  Re: 2 odcinek
                  Tak, bardzo bym chciała, żeby ledwo znany licealista przeprowadził na mnie terapię szokową, malując moją kostkę rubika, dostarczając mi wiadomość z zaświatów i pozwalając mi znowu z czystym sumieniem robić to, co lubię…
                  • Avatar
                    Koogie 14.01.2016 23:24
                    Re: 2 odcinek
                    Masz dziwne fetysze. Ja tam wole by mnie torturowala znana mi osoba, mimo wszystko jest bezpieczniej, znacie swoje limity, mozna pobawic sie ostrzej. Ale licealistka brzmi dosyc kuszaco nie powiem.
                  • Avatar
                    Impos 14.01.2016 23:56
                    Re: 2 odcinek
                    ...wyciągając od znajomych informacje o twoim życiu, wpraszając ci się do domu i jeszcze do tego prosząc koleżanki, żeby cię przytrzymały, kiedy będzie robił coś niepokojącego z twoimi pamiątkami rodzinnymi ;)
                    Nie neguję tego, że dziewczyna potrzebowała pomocy, ale sposób, w jaki to się odbyło. Jakoś zagadka z pierwszego odcinka nie była tak naciągana…
                    • Avatar
                      tamakara 15.01.2016 10:47
                      Re: 2 odcinek
                      Hmmm martwisz się o postać z anime, ale jakoś nie masz problemu z przenoszeniem całej tej sytuacji na moje podwórko bez troski o strefę komfortu rozmówcy, tylko po to, żeby udowodnić swoją rację ;p Koogiemu też dziwnie łatwo przyszło komentować moje domniemane „dziwne fetysze” i opowiadać o swoich fantazjach. Być może uznał, że to będzie zabawne, a ja tu mogę przecież być zażenowana. Być może nawet przewidział, że mogę się tak poczuć, ale go to nie obeszło :D Czy to nie jest dziwne?
                      Zaraz się dowiem, że to zupełnie co innego, ale niby dlaczego? Bo to internet i wszyscy jesteśmy znajomkami? hih

                      Gdyby Haruto kierował się złośliwością, z pewnością oceniłabym jego zachowanie inaczej. Gdyby samowolnie zabrał tę kostkę, byłoby bardzo źle, ale on tylko zrobił to, o co go poproszono.
                      Na dodatek metodą szybkiego cięcia. Raz zabolało i było po wszystkim.
                      Uwagi jakie rzuca czasem Chice są w mojej opinii o wiele bardziej problematyczne. Dlaczego nikt nie zwraca uwagi, że jest dla niej wredny bez powodu? Bo to nie robi takiego wrażenia?
                      • Avatar
                        Koogie 15.01.2016 11:30
                        Re: 2 odcinek
                        Hmmm… Biorac pod uwagę to, ze nie masz problemów z bezposrednia konfrontacja w dyskusji w internecie i raczej nie tracisz rezonu. Jestem w 95% przekonany, ze masz dystans do tego co powiedziałem. Na co liczyłem i był to powód dla którego pozwoliłem sobie na tak niedwuznaczny komentarz (która nadal zawiera merytoryczna wartość tego ze glowny bohater w moim przekonaniu torturowal inna osobe). Nie katuj mnie stwierdzeniem, że się pomyliłem w swojej ocenie.
                        A samym celem zartu jest rozluźnienie atmosfery i odejście od tematu, prawde mowiac ta dyskusja stala się troszkę jalowa. Sedno naszych opinii zostało już zawarte i przekazane, kontynuacja tego to tylko i wyłącznie bezcelowe chodzenie w kółku.

                        A co do zachowania Haru wobec Chiki. Sa to przyjaciele z dzieciństwa, a zwykle w przypadku osob które znasz tyle czasu można być trochę ostrzejszym. Chika zresztą tez nie była mu dlużna i okładał chłopaka i w ostatnim odcinku sprzedała mu kopa jak przesadzał. Mimo tego, ze tutaj Haru to nadal dupek, nie jest to az tak rażące i łatwiej to sobie wytłumaczyć, niż względem obcej osoby.
                        • Avatar
                          tamakara 15.01.2016 16:42
                          Re: 2 odcinek
                          Oczywiście, że stała się jałowa, dlatego też zaczęłam sobie żartować.
                      • Avatar
                        Impos 15.01.2016 14:00
                        Re: 2 odcinek
                        Sama na początku sugerowałaś, żeby wczuć się w sytuację Haru, więc po prostu zrobiłam to samo w odniesieniu do oboistki. Ale jakby co przepraszam, jeśli odczułaś moje komentarze jako atak na siebie.
                        Wiem, że anime jest pełne manipulatorów, którzy nie zawahają się wykorzystać innych do własnych celów, ale akurat w tej serii mnie to razi, bo całą sytuację pokazano tak, jakby to było najlepsze, co tylko mogło się dziewczynie przytrafić i to jeszcze w uroczej słodkiej otoczce.
                        Gdyby Haruto kierował się złośliwością, z pewnością oceniłabym jego zachowanie inaczej.

                        Szczerze mówiąc złośliwość byłaby dla mnie łatwiejsza do strawienia, bo dodawałaby więcej ludzkich cech tej postaci. Bo po drugim odcinku mam wrażenie, że Haru jest wszechstronnie utalentowanym kombinatorem, któremu wszystko uchodzi na sucho. Oczywiście nie wiem, w jakim kierunku pójdzie dalej ta seria. Jeszcze się może okazać, że zamiast lekkiej serii obyczajowej z elementami komediowymi na koniec będzie wielki dramat z jego udziałem…
                        Co do relacji Haru­‑Chika, to zgadzam się z Koogiem. Znają się od podstawówki, więc ich relacja jest na zupełnie innym poziomie…
                        • Avatar
                          tamakara 15.01.2016 16:42
                          Re: 2 odcinek
                          Ale to mi najpierw polecono wczucia się w sytuację Miyo ;) przeczytaj uważnie. Szczerze to nie rozumiem czemu ma służyć takie „wczuj się”. Gdybym była tą postacią, to zachowałabym się dokładnie tak samo jak ona.

                          Dobrze, że się z Koogiem zgadzacie, mi to ciągle trochę zgrzyta, ale przetrwam, bo lubię Haruto.
                  • Avatar
                    Impos 15.01.2016 00:21
                    Re: 2 odcinek
                    A nie lepiej by było, gdyby to inaczej rozegrać. Np. w momencie, gdy Haru tłumaczyłby swój genialny plan, ktoś (koleżanka oboistki albo może nauczyciel, który przypadkiem słyszałby tę rozmowę) wytłumaczyłby mu, że to idzie za daleko. Ostatecznie musieliby po prostu wyjaśnić jej, jak można rozwiązać zagadkę. Ona oczywiście na początku by im nie uwierzyła, ale następnego dnia niespodziewanie pojawiłaby się na próbie tłumacząc, że jednak postanowiła pomalować tę kostkę…
  • Cieślak 9.01.2016 00:46:24 - komentarz usunięto
  • Avatar
    A
    Saber 8.01.2016 20:49
    Nawet, nawet. Spoko się ogląda, chociaż graficznie średnio i zagadka też nie jakaś porywająca. Z postaci już podoba mi się Chika, jest urocza i zabawna (do tego czuję z nią więź bo gram na tym samym instrumencie, heh). To jak wygląda trójkąt romantyczny zaskoczyło mnie, bo nie wgłębiałam się w jakieś opisy tej historii tylko zaczęłam w ciemno. Ciekawi mnie jak ten wątek romantyczny się potoczy, dlatego będę oglądać dalej, a także ze względu na główną bohaterkę i ogólnie raczej pozytywny odbiór póki co.
  • Avatar
    A
    Koogie 8.01.2016 08:20
    Cuuuuto Gyaru!
    Powiem wprost, nie podszedłem do tej serii pozytywnie nastawiony. Raczej pierwsze minuty narzekałem, bo brzydko, bo oczy sa dziwne, bo Hibike Euphonium dla ułomnych.
    Na początku probowalem narzekac na glowna bohaterke, ale w przeciągu paru minut zabrakło mi na materialu. Jest zbyt urocza by jej nie lubic. Ma swój własny charakterek, a także świetne reakcje. Lubie ją.
    No dobra, no to nie mogę narzekać na Chike to ponarzekajmy na wszystkich innych. Wszyscy wydaja się być naćpani. Dwie bliźniaczki, nauczyciel i trzeci do trojkata. Żadne nie wzbudzilo we mnie sympatii.
    Fabularnie nie było źle. Zagadka Baka może nie wybitna, ale jak na pierwszy odcinek była ok. A trójkąt sam nie wiem gdzie pójdzie, ale skoro typ jest prawdziwym mężczyzną to na pewno wygra ze kobitka.

    Ogólnie to zobaczymy jak będzie dalej. Bardzo lubie główną bohaterke (nawet do oczu się przyzwyczaiłem), a to naprawdę może pociągnąć serie w góre. Troche niewiadoma dla mnie.
    • Avatar
      tamakara 8.01.2016 14:04
      Re: Cuuuuto Gyaru!
      Pomijając kwestię „prawdziwej męskości”, cokolwiek to znaczy… Dlaczego ktokolwiek musi „wygrać”? Bardziej prawdopodobna i właściwsza byłaby sytuacja, gdzie oboje nie mają żadnych szans. Przynajmniej na obecnym etapie.
      • Avatar
        Koogie 8.01.2016 14:17
        Re: Cuuuuto Gyaru!
        Na koniec glowny bohater mowi cos w tym stylu, ze jako facet nie moze przegrac i robilem sobie zarty z tego.
        No ja mam nadzieje ze oboje nie maja zadnych szans, nie chce mi sie patrzec na romans nieletnich z nauczycielem. Nie tutaj.
    • Avatar
      The Beatle 8.01.2016 21:02
      Re: Cuuuuto Gyaru!
      Hibike Euphonium dla ułomnych

      Hyouka jeśli już. Na orkiestrowanie, ułomne czy nie, bym się nie nastawiał, bo to nie ten tytuł. Przynajmniej nie w ilościach większych niż śladowe.
      • Avatar
        Koogie 8.01.2016 23:00
        Re: Cuuuuto Gyaru!
        Masz racje z Hyouka, tak czy siak, to byly moje pierwsze wrazenia z pierwszych minut. Jedyne co wiedzialem zaczynajac ta serie jest to ze bedzie tam homoseksualny trojkat.
  • Avatar
    A
    Kysz 7.01.2016 18:17
    Pierwsze wrażenie
    Nie powiem, by mnie to rzuciło na kolana, ale było jakieś takie… miłe. Ani pod względem okruszkowym (prezentacja klubu), ani zagadkowym (tajemnica nut na tablicy) nie zaprezentowano tu niczego nadzwyczajnego. Z drugiej strony – nie było tu też nic specjalnie głupiego (no… może to zakończenie z całą tą kwestią „trójkąta romantycznego” xd). Rozwaliła mnie scena, w której bohaterka chce pogłaskać kota, a ten ją olewa. Ach, jak ja to znam xd Zresztą sama bohaterka bardzo mi się spodobała. Jeśli dobrze pociągną jej kreację, to bez problemu wskoczy do mojej topki postaci (byle tylko nie zapeszyć tfu, tfu!). Jest strasznie charyzmatyczna, lecz przy tym nie irytująca, a jej reakcje potrafią rozbawić. Gorzej jest w sumie z bohaterem, bo nie bardzo mnie do siebie przekonała (najlepszą jego sceną było to, kiedy zamknął bohaterce drzwi do klasy przed nosem xd).
    Graficznie pierwszy odcinek był raczej niskiej jakości, ale na szczęście nie na poziomie, który by mi przeszkadzał przy oglądaniu. Muzycznie nie wyłapałam niczego specjalnego, ale może się jeszcze rozkręcą.
    Mimo wszystko liczę dość mocno na ten tytuł. Bardzo lubię takie normalne szkolne komedie, które jednak mają jakiś pomysł na siebie. O ile relacje między postaciami nie wyjdą na „zły” poziom, to jak dla mnie będzie dobrze^^