Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Tsuru Japan Festival 2017

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

5/10
postaci: 5/10 grafika: 7/10
fabuła: 3/10 muzyka: 6/10

Ocena redakcji

4/10
Głosów: 2 Zobacz jak ocenili
Średnia: 4,00

Ocena czytelników

4/10
Głosów: 40
Średnia: 4,4
σ=1,81

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Piotrek)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Luck and Logic

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2016
Czas trwania: 12×24 min
Tytuły alternatywne:
  • ラクエンロジック
Tytuły powiązane:
Gatunki: Przygodowe
zrzutka

Czyli seria, która jako żywo nie miała szczęścia do logiki…

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Avellana

Recenzja / Opis

Jak się okazuje, Ziemia nie jest jedynym światem, jaki istnieje, zaś z innych wymiarów mogą się na nią przedostawać najrozmaitsze stwory i osobniki, zwane zbiorczo i elegancko Foreigners, czyli Cudzoziemcami. Powszechnie wiadomo, że nielegalna imigracja to poważny problem współczesnego świata, a w tym przypadku potęguje go to, że Cudzoziemiec może „przejąć” ciało jakiegoś nieszczęsnego człowieka, by zwiększyć swoje możliwości. To zaś powoduje chaos, skażenie okolicy oraz grzybicę (przynajmniej jeśli wnioskować z widocznych objawów). Tradycyjna broń i metody równie tradycyjnie w takich przypadkach zawodzą, zdarzają się jednak młodzi ludzie obdarzeni wyjątkowymi zdolnościami, którzy mogą zawrzeć kontrakt z kimś z przyjaznych Cudzoziemców (bo i tacy bywają), a następnie, wchodząc w „trans”, zyskiwać kolorowe i fantazyjne ciuchy. A, no i oczywiście możliwości bojowe pozwalające na walkę z nielegalnymi imigrantami, ale to detal. Ponieważ wspomniane wyżej umiejętności są rzadkie, powołana do rozwiązywania problemów z Cudzoziemcami organizacja ALCA nie bawi się w szukanie ochotników, tylko bezceremonialnie werbuje w swoje szeregi każdego, kto zdradza jakikolwiek potencjał.

Skoro zaś mowa o potencjale, Yoshichika Tsurugi jeszcze nie tak dawno temu był prawdziwym asem (jeśli nie przestworzy, to przynajmniej kolorowych ciuchów), teraz jednak nieszczęśliwy splot wypadków i związane z tym przedawkowanie mocy sprawiły, że wiedzie życie zwyczajnego cywila. Oczywiście do dnia, gdy się okazuje, że zaginione moce dają się wygodnie odnaleźć i mają postać eleganckiej karty, którą wręcza mu Atena, bogini z innego wymiaru i – jak łatwo zgadnąć – kandydatka na nową partnerkę Yoshichiki. To wszystko sprawia, że w lokalnym oddziale ALCA nasz bohater od razu zostaje doceniony, postawiony na czele grupy uderzeniowej i otoczony stosownym babińcem. Czy muszę dodać, że grupa uderzeniowa to trzy nastolatki plus ich partnerki, a w obsadzie drugoplanowej panie także mają miażdżącą przewagę? Ach, jak poradzi sobie bohater z takim nawałem pracy?

Seria została luźno oparta na kolekcjonerskiej karciance pod tym samym tytułem, co sporo tłumaczy – nie tłumaczy jednak tego, czemu, skoro postawiono na oryginalny scenariusz, ten scenariusz wygląda jak żywcem wzięty z najbardziej sztampowej light novel. Zawiązanie akcji, jeśli ominąć złożoną terminologię i wrzucone później wyjaśnienia dotyczące skomplikowanej struktury światów, do której należy Ziemia, jak zawsze sprowadza się do „bohater okazuje się niezwykły i dostaje własny harem”. Kolejne odcinki to epizodyczne misje, skonstruowane w taki sposób, by dać wgląd w problemy poszczególnych dziewcząt i umożliwić Yoshichice rozwiązanie tychże problemów. W jakimś momencie pojawia się osobnik wyraźnie typowany na głównego antagonistę, końcówka natomiast zawiera dramatyczne wydarzenia związane z tym, że jedna z osób z obsady przechodzi na ciemną stronę i planuje z nowym partnerem zniszczyć świat. Niech mi teraz nikt nie próbuje wmawiać, że zdradzam za dużo – większość tego (łącznie z tym, która osoba to będzie) widać praktycznie od samego początku.

Nie zawsze jednak liczy się tylko oryginalność, a Luck and Logic mogłoby się spokojnie wybronić, gdyby tylko scenarzyści choć odrobinę przyłożyli się do roboty. Tymczasem z jednej strony jesteśmy zasypywani niepotrzebnym żargonem (zapewne w dużej mierze pochodzącym z mechaniki gry), mającym udowadniać, że świat jest złożony i przemyślany, z drugiej zaś w działaniach nie tylko bohaterów, ale i organizacji ALCA trudno się często dopatrzeć choćby śladowej logiki. Przykładem wrzeszczącym, wyjącym i machającym tęczową flagą jest pod tym względem końcówka (ze szczególnym uwzględnieniem finału „po bitwie”), jednak przyzwoitość nie pozwala mi jej tu przeanalizować, bo wymagałoby to zdradzenia zbyt wielu wydarzeń. Wybieram zatem spoilery mniejszego kalibru i odwołam się do odcinka, w którym Yoshichika zostaje wysłany na zasypaną śniegiem Syberię, gdzie z ośrodka badawczego ALCA uwolniła się wyjątkowo paskudna i niebezpieczna bestia. Pytanie: którą z koleżanek zabierze jako wsparcie, skoro ma do wyboru snajperkę, uzdrowicielkę i specjalistkę od walki w zwarciu? Odpowiedź: żadną; zabierze nieposiadającą jeszcze pełnej „formy bojowej” świeżynkę, której partner jest ciepłolubny i hibernuje w zimnym klimacie.

Sam początek serii rozbudził moje nadzieje na coś, co zwykle liczy się bardzo wysoko w mojej prywatnej punktacji: relacje między postaciami. Yoshichika w pierwszej chwili sprawia wrażenie z jednej strony sensownego, a z drugiej pragmatycznego; nie jest ani przeświadczony o własnej wspaniałości, ani przesadnie zakompleksiony. Wcześniejsze doświadczenie sprawia, że nie trzeba go od początku uczyć zasad działania na polu bitwy, a do tego ma on zwyczaj słuchać rozkazów przełożonych, zamiast sprzeciwiać się im dla zasady. Owszem, Atena od początku wydaje się dość mdła razem ze swoim bezgranicznie nieumotywowanym oddaniem partnerowi, ale mogłyby to nadrabiać inne dziewczyny. Trzy nowe koleżanki Yoshichiki to typy zróżnicowane, a jednocześnie niedające się wepchnąć do najpopularniejszych szufladek. Dotyczy to w szczególności Tamaki, która wcześniej była liderką grupy i nagłe odsunięcie z tej pozycji traktuje jak podważanie jej kompetencji, ale energiczna Chloe i wycofana Mana także mają spory potencjał. Tym bardziej że żadna z nich nie wiesza się przesadnie na bohaterze i ich kontakty z nim do końca pozostają zdecydowanie przyjacielskie. Szybko jednak zaczyna być widać, że ktoś umiał wprawdzie wymyślić fajnych bohaterów, ale nie miał za grosz pomysłu na sieć relacji pomiędzy nimi. To, co oglądamy, jest sztuczne, przypadkowe i zależne od wymogów scenariusza; umiałabym też wskazać wiele przypadków, kiedy ktoś zostaje potraktowany niesprawiedliwie (mówiąc łagodnie), ale nikt, na czele ze scenarzystami, nie dostrzega w tym żadnego problemu (to widać głównie na przykładzie Tamaki oraz niejakiego Olgi, redukowanego przez większość serii do roli elementu komediowego). Yoshichika natomiast szybko okazuje się nieludzko wręcz mdły i nijaki, nawet w scenach, w których miały nim (chyba) targać silne emocje, zachowuje się jak grzeczny chłopiec, recytujący zadaną lekcję.

O ile muzyka nie pozostawiła absolutnie żadnego wrażenia, o tyle grafika jest jedynym elementem mogącym uzasadnić oglądanie tej serii. Polegająca mocno na komputerze, miejscami do przesady oszczędna, jest jednak przynajmniej oryginalna, głównie ze względu na użycie mocno nasyconych kolorów, skontrastowanych z czernią lub bielą, i miejscami „rozpływający się” kontur. Stroje bojowe mogą kojarzyć się trochę z seriami magical girls (zwłaszcza w przypadku Tamaki), ale generalnie są pomysłowe, nawet jeśli nieszczególnie funkcjonalne. Na pochwałę zasługują także eleganckie szare mundury noszone przez członków ALCA – szczególnie Yoshichika wygląda w takim stroju bardzo korzystnie. Kompletnym nieporozumieniem było tylko jedno rozwiązanie wizualne, zapewne także odziedziczone po karciance. Otóż gdy bohaterowie przybierają formę bojową (czyli wchodzą w trans, posługując się terminologią serii), istota, z którą mają zawarty kontrakt, w pewien sposób „łączy” się z nimi (w domniemaniu chyba właśnie jako ten strój i materializowana broń). Pozostaje jednak autonomicznym doradcą, odpowiedzialnym też za inkantację części zaklęć – i w tym przypadku ma postać rozpikselowanej klabzdry unoszącej się gdzieś za plecami danego bohatera. Klabzdry z oczkami, dodajmy…

Z całą pewnością Luck and Logic nie było katastrofą sezonu, bo w tej kategorii miało o wiele za mocną konkurencję. Trzeba mu też uczciwie przyznać, że chociaż śmiertelnie głupie, nie było przynajmniej nudne – większość odcinków zawierała dość akcji, żeby zająć uwagę widza na te dwadzieścia minut co tydzień. Obawiam się, że maraton zwiększyłby natężenie absurdu do wartości nieznośnych, a poza tym, szczerze mówiąc, w każdym sezonie są ostatnio podobne serie i nie widzę szczególnych powodów, dla których miałoby być warto wracać akurat do tej. No, poza tym, że postraszono nas już drugim sezonem.

Avellana, 15 maja 2016

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Doga Kobo
Autor: Yuuya Takahashi
Projekt: Hiroshi Tani, Katsuhiro Kumagai, Kenji Andou, Makoto Kobayashi, Mari Shimazaki, Norimitsu Kaihou
Reżyser: Kouichi Chigira, Takashi Naoya
Scenariusz: Yuuya Takahashi
Muzyka: Tatsuya Katou

Odnośniki

Tytuł strony Rodzaj Języki
Luck & Logic - wrażenia z pierwszych odcinków Nieoficjalny pl