Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Yatta.pl

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

3/10
postaci: 3/10 grafika: 6/10
fabuła: 2/10 muzyka: 6/10

Ocena redakcji

3/10
Głosów: 5 Zobacz jak ocenili
Średnia: 2,60

Ocena czytelników

5/10
Głosów: 73
Średnia: 4,52
σ=2,03

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Tassadar)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Mayoiga

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2016
Czas trwania: 12×24 min
Tytuły alternatywne:
  • Lost Village
  • 迷家[マヨイガ]
zrzutka

Gromadka desperatów planuje zacząć życie od nowa w zapomnianej przez świat wiosce. Czy jednak można tak łatwo zerwać z traumatyczną przeszłością?

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Avellana

Recenzja / Opis

Szary, niepozorny autobus zmierza górską ścieżką w odludne rejony Japonii. Na jego pokładzie znajduje się grupka młodych pasażerów i kierownik wycieczki, nieudolnie próbujący rozruszać i rozweselić towarzystwo. Na pierwszy rzut oka to zwyczajna turystyczna eskapada dla mieszczuchów, ale jest w niej coś, co budzi niepokój. Znudzone i zniecierpliwione spojrzenia, jakimi lustrują się uczestnicy oraz pseudonimy, którymi się posługują, budzą skojarzenia ze zorganizowanymi zbiorowymi samobójstwami, specjalnością wyspiarzy. Nie znam agencji, która zamiast lotów na Okinawę oferowałaby klientom bilety w jedną stronę do Hadesu, ale to w końcu świat fikcyjny i wszystkie chwyty są dozwolone.

Rzeczywistość nie okazuje się aż tak brutalna, aczkolwiek skojarzenia ze zbiorowym odbieraniem sobie życia nie są bezpodstawne. Pasażerowie autobusu zebrali się bowiem w jednym celu, by na zawsze zerwać z dawną egzystencją pełną nieszczęść i rozczarowań, po czym zacząć wszystko od nowa w odludnej górskiej wiosce. Nanaki, gdyż tak brzmi jej nazwa, jest osadą zapomnianą przez cywilizację i, wedle słów organizatora wyprawy, niewielkim rajem otoczonym dziczą, w którym wszystkie troski znikają jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Słuchacze wydają się sceptyczni, ale też na tyle zdesperowani, by uwierzyć w idylliczne opowieści i obietnicę poprawy losu. Na miejscu okazuje się, że osada jest kompletnie opuszczona, nie licząc innej przedstawicielki biura, która przybyła tam wcześniej, by zorganizować gościom pobyt. Mieszkańcy wyparowali bez śladu, ale przybysze nie mają czasu, by się temu dziwić. Wkrótce niektórzy z nich również znikają, a powtórne odnalezienie trasy prowadzącej z wioski okazuje się niemożliwe.

Mayoiga od samego początku wydaje się tytułem znajomym. Nie tylko dlatego, że reżyserem jest Tsutomu Mizushima, który wcześniej odpowiadał za animowany horror Another i którego styl widoczny jest przede wszystkim w spokojnym, stopniowym budowaniu napięcia bez widowiskowego eksponowania grozy i w niedopowiadaniu kluczowych faktów. Obydwa tytuły łączy też zbliżony styl rysunku i minimalistyczna, przynajmniej przez większość czasu, ścieżka dźwiękowa, nienarzucająca się odbiorcy i niedominująca w scenach kluczowych pod względem budowania napięcia. Idea wykorzystania osamotnionej wioski przywodzi na myśl Higurashi no Naku Koro ni i Shiki, a wszystkie te anime dodatkowo łączy obecność młodych bohaterów (choć akurat Mayoiga prezentuje większą rozpiętość wiekową bohaterów). To wszystko znaki optymistyczne, ale niepewne, gdyż horror jest gatunkiem filmowym, w którym łatwo popaść z powagi w śmieszność, niwecząc wysiłki i dobre chęci.

Pierwszą istotną kwestią jest natężenie brutalności i sposób jej ukazywania. W odróżnieniu od wspomnianych wyżej tytułów Mayoiga jest serią spokojną, niemal zupełnie bezkrwawą i polegającą głównie na tajemniczym klimacie. Nie uświadczy się tu scen drastycznych ani wątków mocno kontrowersyjnych, wobec czego wiek odbiorcy, którego można posadzić przed ekranem, jest stosunkowo niski w porównaniu do gatunkowej średniej. Anime nie zawiera również niespodziewanych duchów zza węgła i upiorów wyskakujących z szafy, co powinno zadowolić przeciwników tak prostackiego straszenia widowni. Tytuł przez większość czasu kusi enigmatycznością i poczuciem wyobcowania postaci. Anonimowość uczestników wycieczki stanowi dobry punkt wyjścia do podkreślania braku zaufania między nimi i prawdopodobieństwa, że niejeden pozornie spokojny człowiek nie jest tym, za kogo się podaje. Już na starcie wiadomo, że każdy ma coś za uszami, a twórcy otwarcie sugerują, że przynajmniej jedna z opowieści o ich nieszczęśliwych dawnych losach nie jest do końca prawdziwa.

Gdy jednak przychodzi zagłębiać się w historie postaci, szybko wychodzi na jaw pierwsza ze słabości serialu. Bohaterów jest wielu, i choć już na starcie wiadomo, kto odgrywa role pierwszoplanowe, to i tak spamiętanie ich wszystkich jest nie lada sztuką. Można polemizować, że ma to na celu ukazanie zagubienia bohaterów w tłumie nieznajomych i pomaga spojrzeć na świat ich oczyma, jednak w grupie jest zbyt wielu statystów, którzy nie wnoszą do fabuły absolutnie nic. Co więcej, czasu ekranowego starcza na streszczenie po łebkach tylko kilku historii, przez co o wielu potencjalnie interesujących bohaterach nie dowiadujemy się niemal niczego. Obszerniejsze przedstawienie losów czeka tylko nielicznych, którzy po bliższym poznaniu i tak okazują się sztampowymi, jednowymiarowymi kukłami i których udział w fabule jest znikomy. Jeśli miało to na celu ukrycie przed widzem osób kluczowych dla dalszych wydarzeń, to nie udało się tak, jak powinno. Zaszufladkowanie i ograniczenie osobowości do jednej dominującej cechy charakteru sprawia, że losami uczestników wyprawy nie przejmowałem się w najmniejszym stopniu. Co więcej, kilka szczególnie irytujących postaci, jak choćby młoda dziewczyna mająca obsesję na punkcie tortur i egzekucji czy też protagonista o instynkcie samozachowawczym leminga, jest tak przerysowanych, że nietrudno o irytację ich zachowaniem i chęć porzucenia serii w trakcie jej trwania.

Najpewniej kluczowym powodem tak ograniczonego spojrzenia na osobowości postaci była jednak chęć podkreślenia problemów psychicznych i społecznych, które zmotywowały ich do podróży w nieznane. Podobnie ma się sprawa ze słabością ich charakterów i podatnością na sugestie. Wycieczkowicze zachowują się jak irracjonalne owce, gotowe podążać za każdym, kto oferuje pomysł wygodny zamiast rozsądnego. Autorzy nie mieli jednak wielkiego pojęcia o psychologii, przez co treść zamienia się w bełkot dodatkowo podsycony elementami nadnaturalnymi. Pod tym względem Mayoiga spóźniona jest względem światowej kinematografii o ponad pół wieku. Już w latach 50. XX stulecia Fred Wilcox w Zakazanej planecie zastosował bardzo podobny pomysł, ale twórcom Mayoigi brakuje jego kunsztu i umiejętności wyważania tego, co straszne, a co śmieszne. Kiedy tajemnica wioski Nanaki wychodzi wreszcie na jaw, paranormalne zjawiska są już tak kuriozalne, że psują jakąkolwiek pozostałą przyjemność z seansu.

Byłoby to może do wybaczenia, gdyby serial od początku wyraźniej sugerował, na jakie tory skierowana zostanie fabuła. Twórcy żonglują aż czterema możliwościami, w tym klasycznym horrorem z duchami, wampirami i całą tą menażerią, historią skupiającą się na aspektach psychologicznych, spiskowym thrillerem i zwykłą obyczajówką, w której cała tajemnica jest jedynie sprytną zmyłką, mającą na celu mydlenie oczu. Przez kilka pierwszych odcinków niepewność z tym związana trzymała mnie przy ekranie, ale gdy okazało się, że odpowiedź odwlekana jest w nieskończoność, straciłem zainteresowanie i błagałem już tylko, by ktoś się wreszcie nade mną zlitował i zamiast kazać bohaterom prowadzić nieposuwające akcji naprzód dialogi, wreszcie pokusił się o konkrety. Gdy rozwiązanie zagadki ujawniono, okazało się, że czekanie nie było warte zachodu i wszystko można było streścić w o wiele mniejszej objętości. To zabawny wniosek, zważywszy, że całość ma zaledwie dwanaście odcinków, ale szczerze uważam, że jako film Mayoiga sprawdziłaby się o wiele lepiej. Twórcy nie mogliby tracić czasu na przedstawianie bezużytecznych postaci i zmuszeni byliby nadać akcji żwawsze tempo, by zmieścić wszystkie kluczowe wydarzenia. I choć scenariusz wciąż wyważałby otwarte drzwi, można by potraktować go jako hołd złożony klasyce dawnej kinematografii.

W tym momencie dochodzę do kluczowego problemu, który sprawił, że anime rozczarowało nie tylko mnie, ale szerokie grono widzów na całym świecie, zadziwiająco zgodnym głosem wdeptujących je w ziemię. Cała prezentowana tu opowieść to mianowicie jedynie szkic idei, która narodziła się w głowie Mari Okady, ale która nigdy nie została dokładniej obmyślona i rozwinięta. Miks sprawdzonych rozwiązań z dawnych czasów ubarwiono zagrywkami ze znanych i popularnych tytułów w nadziei, że relatywnie zdolny reżyser nada temu sens i charakter. Scenariusz zwieńczono prostym, „motywującym” morałem i najwyraźniej uznano, że ludzie to kupią, bo wszak tajemniczość i traumy sprawiają, że każde anime staje się dwa razy ciekawsze. Cóż, dwa razy zero to wciąż niewiele, a przynajmniej za mało, by seans Mayoigi uznać za doświadczenie warte zapamiętania.

Mimo to wciąż potrafię w sobie znaleźć nutkę współczucia, wystarczającą, by dostrzec pozytywne elementy w chmarze nijakości. Przede wszystkim początek, kiedy jeszcze niewiele wiadomo, jest całkiem zachęcający. Przyjazdowi zagubionych, zdesperowanych młodych ludzi do wioski Nanaki towarzyszy nastrój podejrzliwości wobec wszystkiego i wszystkich, który Tsutomu Mizushima zaprezentował już w Another i którym wciąż umie zainteresować widza, nawet przy tak niewdzięcznym materiale źródłowym. Umiejętnie operuje kolorem i kamerą, kreując wioskę Nanaki na miejsce zwyczajne, a jednak niepokojące. Niestety, czar szybko pryska, i nawet jeśli pewna nostalgia pozostaje, to ginie w zalewie psujących seans wad.

Nie sposób też zaprzeczyć, że Mayoigia jest skarbem dla poszukiwaczy tytułów tak absurdalnych, że aż śmiesznych. Wzajemne relacje bohaterów stają się w pewnym momencie absolutnie pozbawione sensu, a każde kolejne wydarzenie na ekranie wywołuje uśmiech niedowierzania. Po raz kolejny nawiążę do Another, przy którego recenzji wspominałem, że irracjonalne zachowania w horrorze nie są niczym nowym, zwłaszcza jeśli uwzględnić wpływ sił paranormalnych na bohaterów. Tym razem nie jest to usprawiedliwienie ze względu na kontekst psychologiczny. Jednoczesne odwoływanie się do niego i nakazanie postaciom postępowania wbrew wszelkiej logice nie ma prawa zadziałać poza celową satyrą.

Twórcom owego nieudanego eksperymentu proponuję, by postąpili zgodnie z przesłaniem, które w nim zawarli, i wyciągnęli odpowiednie wnioski na przyszłość. Wam z kolei, drodzy Czytelnicy, przygodę z niniejszym anime odradzam, o ile sami nie chcecie zacząć rozważać wyprawy w bezludne okolice w celu zerwania z traumatycznymi doświadczeniami…

Tassadar, 9 sierpnia 2016

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Diomedea
Projekt: Naomi Ide
Reżyser: Tsutomu Mizushima
Scenariusz: Mari Okada
Muzyka: Masaru Yokoyama

Odnośniki

Tytuł strony Rodzaj Języki
Mayoiga - wrażenia z pierwszych odcinków Nieoficjalny pl