Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyaa! - magazyn o animacji, mandze i kulturze japońskiej

Komentarze

Harmony

  • Avatar
    A
    blob 28.07.2017 00:26
    Generalnie podzielam zdanie moich przedmówców. Film prezdstawia interesujące teorie odnośnie ludzkiej świadomości i w pewnym stopniu skłania do refleksji.

    W mojej ocenie film nie był bełkotem (a takie stwierdzenie wcale nie jest w moim przypadku łatwo wyciągnać :P). Bełkot jest wtedy gdy informacje są przedstawiane bez ładu i składu, tu wszystko było przedstawione wręcz encyklopedycznie, jasno. Ale to jest właśnie największa wada filmu. Właściwie nie jest to film, a swego rodzaju wykład, monolog, przedstawinie kilku powiązanych teorii  kliknij: ukryte  w formie animowanej. I można powiedzieć, że jest to forma przekazu jaką może przecież przyjąć film. Tylko po co? Sprowadza się do tego, że film Harmony zawodzi, bo nie zapewnia rozrywki, bo moje pojmowanie rozrywki wygląda trochę inaczej niż monolog w formie obrazkowej. Czy tylko ja tak myślę? Chyba nie…

    PS: Nie wiem czy jest to niedopatrzenie filmu ale  kliknij: ukryte ? Czy ja tu coś niedopatrzyłem?
  • Avatar
    A
    Nerin 2.07.2017 23:13
    Szczerze, to film mnie nie przekonał, musiałem go rozłożyć na kilka tur, zbyt nudnawy, klimat jakiś taki dziwny i odrzucający.
  • Avatar
    A
    San-san 1.07.2017 20:07
    paradoks
    Zgadzam się w większości z obiema recenzjami.

    Z recenzją Enevi zgadzam się, gdyż seans mi się dłużył. Mogę to też spisać na karb zmęczenia i tego, że oglądałam z napisami po angielsku, co sprawiło, że wyjaśnienia stały się jeszcze bardziej mętne. Mój angielski nie przywykł do filozoficznych dysput.

    z Alteną zgadzam się, gdyż uważam, że historia była mimo wszystko bardzo poruszająca.

    Grafiką ogólnei rzecz biorąc zachwycona. Uważam, że elementy CG urealniły świat. Podobały mi się falujące dywany, pojazdy i wojskowy „pies” – tragarz. Tła były fantastyczne, różnorodność i zestawienie ze sobą różnych scenerii robiło ciekawe wrażenie. Projekty postaci były ładne, zwłaszcza lubiłam Tuan. Miach była zbyt „wróżkowa” i egzotyczna. Przełożona Inspektorów była ciekawa. Mężczyźni oprócz ojca Tuan byli brzydcy, choć raczej celowo. Podobało mi się, jak postaci się poruszały, kilka ujęć, zwłaszcza na początku było znakomitych.

    Fabuła była wbrew pozorom prosta. Dochodzenie było faktycznie nużące, choć zawierało się w tym pewne fatum. Tuan powoli dowiadywała się coraz więcej, ale może nie ze względu na swoje boskie umiejętności śledcze, tylko dlatego, że jej na to pozwolono. Niegłupi zamysł.

    Miach była ciekawa. Zwłaszcza w zestawieniu z traumą z dzieciństwa (dzieciństwa utraconego) przeniesiona w świat idealny, czysty sterylny uznała go za oszustwo. Uważam, że to absolutnie trzyma się kupy. Tak samo skorupa jaką sobie stworzyła – ironiczny uśmieszek, którym obdarzała świat uznałam za osłonę. Wyrażanie prawdziwych emocji przez Miach równałoby się dla mnie z przełamaniem pewnej tamy, jaką stworzyła sama dla siebie. Uwolniłoby to ból przeszłości. Taka jak była odpowiadała mi zupełnie. Nie dziwię się też, że darzyła Tuan (bo Cian chyba była trochę z boku) namiętnością, i przekształacała dotyk we władzę. To też wiążę z jej doświadczeniami. I dlatego właśnie dziewczyna. Nie wiem na ile można powiedzieć, że Tuan czy Cian były dla niej bliskie… Były cenne. Były kimś kogo sobie wybrała, ale chyba Miach nie byłaby w stanie nikogo obdarzyć zaufaniem.

    To wszystko co wyłowiłam daje mi obraz ciekawy psychologicznie i to jest ta „głębia” (gołębia) o której wspominała Altena.
    Czy wyjaśnienia były konieczne? Może rzeczywiście film trochę przegadany. Ciekawiej i krócej byłoby posłużyć się metaforą. Ale nie stwierdzę, że umiałabym poprowadzić fabułę lepiej.

    Bardzo podobało mi się wykorzystanie cytatów, parafraz i motywów z książek nam znanych – Foucault, Cierpienia M. Wertera, Nowy wspniały Świat… Znakomicie. O takich nawiązaniach i metaforach mowa. Więcej poproszę ;)

    Kolejnym plusem były zmiany miejsca akcji. Podobało mi się, że nie wszystko działo się w Japonii. Pojawił się Bagdad i Czeczenia. To znowuż dodało realizmu. Widoki wspaniałe.


    Minusy były takie, że pojawiło się sporo zbędnych postaci. Wyglądały jakby miały mieć jakąś istotną rolę, a tylko przeszły przed ekran, postały, pogadały i poszły. Bez sensu. Można było wyciąć je bez szkody dla filmu.

    Także zakończenie mnie nie satysfakcjonowało. Wszystko do tego prowadziło, ale nie sądzę, aby to jakkolwiek załatwiało sprawę. Nie – słowo, jak powiedziała Miach, jest zbyt silne. Słowo przetrwa śmierć. Cóż, Non omnis moriar ^^.
  • Avatar
    A
    Lenneth 13.04.2017 14:59
    Gadające głowy
    Cały ten film to gadające głowy serwujące jeden wykład za drugim. Zwykle doczepione do jakichś ciał, ale trafia się nawet scena, w której są to na serio same głowy. Zdarza się, sobie pokrzyczą, a kamera pojeździ wokół nich, ukazując puste tła, ale to nic nie zmienia – i nie wywołuje najmniejszych emocji u widza. Nawet śmiertelny postrzał i powolna agonia nie zwalniają bohaterów tego anime od obowiązku wygłoszenia (tu akurat wycharczenia) poważnie brzmiącego wykładu na tematy około­‑egzystencjalne.

    Fabuła praktycznie nie istnieje, sprowadzona do serii jednostronnych pogadanek, z których nic nie wynika. Jakiekolwiek „zwroty akcji” można przewidzieć na godzinę do przodu. Historia głównej antagonistki ma potencjał, żeby poruszać, a nie porusza wcale. Nic dziwnego, że cały film jest nudny jak flaki z olejem, nawet dla osoby takiej jak ja, która zwykle lubuje się w tematyce antyutopii, rozważań na temat granic wolnej woli w kontekście bezpieczeństwa jednostki, etc.

    Jedyne, co mi się podobało, to design Tuan i Miach, oraz to, jak się do siebie przytulały, choć trafiało to wyłącznie w moje wizualne poczucie estetyki, nadal nie uruchamiając żadnych emocji. Piosenka końcowa też przyjemna. Tym przyjemniejsza, że właśnie końcowa, co oznacza, że nie trzeba już dłużej zasypiać nad tym badziewnym filmem, hurra.

    Każdemu, kto jeszcze zastanawia się nad oglądaniem, polecam przeczytać tanukową recenzję ze trzy razy, i w przeciwieństwie do mnie, wyciągnąć z niej wnioski.
  • Avatar
    A
    Slova 9.03.2017 07:56
    A ja myślałem, że Shisha no teikoku to mu się nie udało, a to chyba tylko hype na zmarłego pisarza­‑denata.
    • Avatar
      Lina 10.03.2017 20:24
      Z dwóch filmów: Shisha no Teikoku i Harmony lepiej mi się oglądało Harmony chociaż żaden z nich nie wpisuje się w moje klimaty.
      Harmony nieźle się ogląda jako niezbyt skomplikowany kryminał/thriller o ciężkiej tematyce, a uproszczenia względem pierwowzoru o których wspominała w recenzji Enevi (prawdopodobnie nieuniknione ze względu na ramy czasowe) w moim przypadku chyba podziałały na plus, bo skomplikowanej terminologii nie było aż tak wiele i dało się to wszystko ogarnąć. Z kolei w Shisha no Teikoku trudno mi się było oprzeć wrażeniu, że próbowano połączyć zbyt wiele elementów z różnych epok i gatunków przez co powstał bajzel. Co więcej: świat, główne motywy i ewentualne zagrożenia w Harmony były spójniejsze i realniejsze pomimo odleglejszej perspektywy czasowej niż zabawa w  kliknij: ukryte .