Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Fantasmazuria - konwent

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

10/10
postaci: 9/10 grafika: 9/10
fabuła: 10/10 muzyka: 10/10

Ocena redakcji

8/10
Głosów: 18 Zobacz jak ocenili
Średnia: 8,22

Ocena czytelników

8/10
Głosów: 323
Średnia: 8,02
σ=1,63

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (wa-totem)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Noein ~mou hitori no kimi he~

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2005
Czas trwania: 24×24 min
Tytuły alternatywne:
  • Noein - to your other self
  • ノエイン もうひとりの君へ
zrzutka

Wyjątkowa rzadkość – seria science­‑fiction na tyle oryginalna pod każdym względem, że stanowiąca klasę sama dla siebie.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Każdy z nas czasem zastanawia się, „co by było, gdyby…” Co by było, gdyby państwa Osi wygrały II wojnę światową? Co by było, gdyby moi rodzice nigdy się nie spotkali? A… co by było, gdyby każda z takich możliwości generowała „rozwidlenie” czasoprzestrzeni? Hipoteza, że każdy możliwy wynik każdego zdarzenia istnieje – poprzez mechanizm dekoherencji kwantowej – we własnej czasoprzestrzeni, mniej lub bardziej odmiennej od naszej rzeczywistości, to oczywiście hipoteza wielu światów (ang. Many­‑Worlds Interpretation), w ten właśnie sposób rozwiązująca paradoksy mechaniki kwantowej, w odróżnieniu od równie popularnej interpretacji kopenhaskiej (ang. The Kopenhagen Interpretation), operującej pojęciami superpozycji stanów i redukcji pakietu falowego, następującej z chwilą, gdy dokonana zostanie obserwacja (słynny myślowy eksperyment Schrödingera z kotem). Noein uzupełnia jednak hipotezę wielu światów o jeden kluczowy element – możliwość podróży między tymi różnymi rzeczywistościami.

Anime śledzi losy garstki nastolatków: głównej bohaterki, Haruki; jej sympatii, spokojnego i ponurego Yuu; jego przyjaciela, fanatyka futbolu Isamiego; fanki zjawisk nadprzyrodzonych Miho oraz wesołej, żywej i wysportowanej Ai. Serię otwierają sceny zaciętej bitwy między Smoczą Kawalerią Lacrimy, a najeźdźcami z Shangri'La. Lacrima (łac. Łzy) jest jedną z czasoprzestrzeni, która stała się obiektem inwazji innej czasoprzestrzeni. Inwazji, za którą stoi tajemniczy noein, pragnący zredukowania wszystkich czasoprzestrzeni i połączenia ich w jedną – właśnie w Shangri'La. Jednak żadna strona nie dysponuje narzędziami niezbędnymi do osiągnięcia swoich celów. Ta moc sprawcza – moc „obserwatora”, który redukuje pakiet falowy, kreując makrorzeczywistość – określana przez obie strony mianem „smoczego naszyjnika” – należy do Haruki, która wkrótce zostanie odnaleziona i uprowadzona przez Smoczą Kawalerię. Jednak przybysze z alternatywnej rzeczywistości mogą mieć niespodziewane powiązania z naszymi bohaterami. Kim naprawdę są porywacze, w których rękach znalazła się Haruka? Jakie są ich intencje? Jak potoczą się losy jej i jej przyjaciół? I kim jest noein?

Zapewne to oszczędne wprowadzenie wystarczyło tym z was, którzy w choćby najbardziej ogólny sposób ogarniają mechanikę kwantową, by zorientować się, że w rzeczywistości stanowi ona jedynie sprytnie dobrane – bo bardzo trudne do ogarnięcia dla przeciętnego widza – uprawdopodobnienie fabuły. Zgodnie ze starym powiedzeniem „Im dalej w las tym więcej drzew”, naukowa wiarygodność szybko słabnie pod naporem błędów merytorycznych i nadinterpretacji. Na szczęście naukowa otoczka jest jedynie ornamentem. O sile fabuły tej serii decyduje konsekwentne skupienie uwagi na jej bohaterach i ich wzajemnych relacjach oraz wykorzystanie naukowego tła do wzbogacenia tej – jak by nie było klasycznej – konstrukcji o rozważania „co by było, gdyby…”, pozwalające nam znacznie bliżej poznać bohaterów, ich uczucia i motywacje. Ponieważ nasi bohaterowie sami są obiektem rywalizacji stron toczącego się w tle konfliktu, poznawanie przez nich różnych wariantów rzeczywistości stanowić może część skomplikowanej gry potężnych adwersarzy. Widz zawsze może podawać w wątpliwość szczerość intencji stron, przypadkowość zdawałoby się niepowiązanych zdarzeń, a także – oczywiście – ich realność. Bohaterowie, oprócz odkrywania otaczających ich tajemnic, będą musieli zrozumieć siebie, a także przejść od instynktownego reagowania do świadomego działania. Tempo rozwoju akcji jest kształtowane w przemyślany sposób. Toczy się ona wartko, od czasu do czasu zwalniając, by bliżej przyjrzeć się różnym zagadnieniom. Kazuki Akane ma na swoim koncie także scenariusz do filmowej wersji Vision of Escaflowne, widać więc doświadczoną rękę – zmiany tempa nigdy nie sprawiają wrażenia nienaturalnych (np. wymuszonych czasem ekranowym), a to wielkie osiągnięcie w serii, gdzie obok epizodów przedstawiających spokojną codzienną rutynę mamy jedne z najbardziej widowiskowych scen bitewnych ostatnich lat.

Od strony graficznej Noein prezentuje się niezwykle oryginalnie. Tła są zazwyczaj szczegółowe i widowiskowo piękne, akcja zabiera nas jednak również w wiele równie pięknie ponurych miejsc. Dochodzi do tego ogromne zróżnicowanie – od hiperrealizmu przedstawień codzienności czy przyrody, przez utopijne krajobrazy Shangri'La, po stechnicyzowane otoczenie Lacrimy. Na uwagę zasługuje prowadzenie kamery i użycie światła. Pełno jest tu ujęć pod nietypowymi kątami, które dają widzowi uczucie zawieszenia w przestrzeni, bycia bezcielesnym obserwatorem. Gra światła – budzącego rozbłyski o poranku, jedwabistego w nocy na odludziu, lodowatego w celi, przytłumionego w czasie bitwy o zachodzie słońca, zimnego i rozproszonego w zimowy dzień – umiejętnie wykorzystywana jest do budowania nastroju. Dość często stosowane są elementy CGI, jednak nie zawsze czynione są starania, by wiarygodnie je wpasować w animację. Ponieważ w wielu miejscach ewidentnie stosowana jest płynna, wyrafinowana animacja tradycyjna, trzeba to uznać za zamierzony efekt artystyczny. Na tym jednak nie koniec ciekawostek. Projekty postaci tej serii wyszły spod ręki Takahiro Kishidy, tego samego który projektował postaci do Serial Experiments Lain. Stąd obecność charakterystycznej dla tego artysty nieciągłości w przedstawianiu postaci – od szczegółowego, wyrazistego „klasycznego rysunku” z bogatą mimiką, przez groteskowo nienaturalne deformacje podkreślające emocje, aż po skrajnie uproszczony styl „animowanego szkicu” stosowany jako akcent w wybranych, szczególnie ważnych bądź pełnych napięcia momentach, jak walki. Taki z pozoru chaotyczny charakter grafiki, mieszający różne techniki i style, nie każdemu przypadnie do gustu i zapewne będzie wzbudzać wiele emocji. Osobiście uważam, że nadaje on tej serii niepowtarzalny styl i ma wielki wpływ na moją końcową ocenę, zwłaszcza, że w niezwykle udany sposób akcentuje ekspresję postaci. Jest to tym bardziej ważne, że zmieniają się i rozwijają tak główni bohaterowie, jak i postaci drugoplanowe. Właściwie nikt na końcu tej serii nie jest taki sam, jak na początku: ani niezdecydowana Haruka, ani konformista Yuu – z początku klasyczny angstujący mięczak, noszący w kieszeni żyletki i łudząco podobny do Shinjiego z Neon Genesis Evangelion, ani jego nadopiekuńcza, przesadnie autorytatywna matka, ani Atori – szalony, opętany żądzą zemsty Smoczy Kawalerzysta Lacrimy…

Muzykę Hikaru Nanase trudno określić inaczej niż jako wyśmienitą. Zresztą niczego innego nie spodziewałbym się po twórczyni oprawy muzycznej do takich serii jak Scrapped Princess, Galaxy Angel, Chrno Crusade czy z nowszych – Nishi no Yoki Majou: Astraea Testament. Umiejętnie akcentuje ona napięcie i niepokój towarzyszący rozwojowi historii, a także podkreśla piękno i spokój chwil wytchnienia. Co ciekawe, opening – Idea wykonywana przez eufonius – początkowo nie zrobił na mnie wielkiego wrażenia, jednak z czasem przekonałem się do tej piosenki, świetnie pasującej do nastroju serii. Ending jest raczej konwencjonalny, ale nie odstaje drastycznie poziomem od reszty muzyki w serii.

Należy docenić fakt, że twórcom udało się uniknąć mielizn szablonowości – nie utonęli w pseudonaukowym technobełkocie, ale nie zażądali zbyt wiele od wyobraźni widzów; nie wykreowali też przewidywalnych, nudnych, łatwych do sklasyfikowania postaci, ani przesadnie banalnej – lub przesadnie patetycznej – fabuły. Do samego końca ma ona również osobisty, ludzki wymiar, inny dla każdego z bohaterów. Noein to wyjątkowa rzadkość – seria science­‑fiction na tyle oryginalna pod każdym względem, że stanowiąca klasę sama dla siebie. Właściwie żaden z elementów nie jest bezdyskusyjnie doskonały, wręcz przeciwnie – spodziewam się raczej licznych ataków, zwłaszcza pod adresem eksperymentalnej, eklektycznej grafiki oraz fabuły, w której liczne elementy dla jednych stanowić będą wyłącznie narracyjne narzędzia, metaforyczne „stwierdzenia” (jak stary telefon Haruki, Rada Lacrimy czy Wędrowiec), podczas gdy inni widzieć w nich będą jedynie pourywane wątki i fabularne dziury. Osobiście uważam, że należy traktować te elementy jako zachętę do samodzielnego wyciągania wniosków, do dyskusji. Dla mnie Noein jest elegią o nadziei. Zachętą, by zawsze z nadzieją patrzeć w przyszłość i z odwagą stawiać czoło przeciwnościom losu, nie cofając się nawet przed tym, co sprawia ból – bo cierpienie jest nieodłączną częścią człowieczeństwa. Przypomnieniem, że nic nie jest z góry określone, że sami tworzymy nasze dzisiaj i jutro i że zawsze możemy je zmienić. Takie podejście ogromnie kontrastuje z tradycyjnym w anime determinizmem i istnym kultem przeznaczenia, stanowiąc odświeżającą nowość, z miejsca podnoszącą moją ocenę. I sądzę, że właśnie dlatego nie tylko fani science­‑fiction powinni się tą serią zainteresować.

wa-totem, 20 sierpnia 2006

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Satelight
Autor: Kazuki Akane
Projekt: Jun'ya Ishigaki, Takahiro Kishida, Takeshi Takakura
Reżyser: Kazuki Akane
Scenariusz: Hiroshi Oonogi, Kazuki Akane
Muzyka: Hikaru Nanase

Odnośniki

Tytuł strony Rodzaj Języki
Noein ~mou hitori no kimi he~ - artykuł na Wikipedii Nieoficjalny pl
Podyskutuj o Noein na forum Kotatsu Nieoficjalny pl