Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyaa! - magazyn o animacji, mandze i kulturze japońskiej

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

7/10
postaci: 8/10 grafika: 8/10
fabuła: 6/10 muzyka: 8/10

Ocena redakcji

7/10
Głosów: 2 Zobacz jak ocenili
Średnia: 7,00

Ocena czytelników

6/10
Głosów: 6
Średnia: 6,17
σ=0,9

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Avellana)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Show by Rock!! #

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2016
Czas trwania: 12×24 min
Postaci: Anthro, Artyści; Pierwowzór: Gra (inna); Miejsce: Rzeczywistość wirtualna
zrzutka

Druga dawka kolorowego chaosu, równie chaotyczna i hiperaktywna, jak pierwsza.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Avellana

Recenzja / Opis

Światu zagraża niebezpieczeństwo – czy takim dictum zaczyna się recenzję serii o uroczym girlsbandzie? Ale jednak światu, a dokładniej Sound Galaxy, zagraża niebezpieczeństwo, bowiem postanowiła go podbić pewna dama o wdzięcznej ksywce Królowa Ciemności, wraz z licznymi siłami zbrojnymi i eskadrą kosmicznych niszczycieli. Pierwszym przystankiem na jej drodze ma być Sound Planet, którą zamierza pogrążyć w odmętach mroku, wymazując tym samym ze świata muzykę. Z linii czasowej, w której Królowej udało się osiągnąć swój cel, przybywa jednak w przeszłość czteroosobowa grupa Ninjinriot. To właśnie oni ściągają do Midicity po raz kolejny Cyan, z nadzieją, że z jej pomocą uda się powstrzymać zagładę muzyki. Dzięki temu dziewczęta z Plasmagiki mogą znowu we czwórkę… odwiedzić planetę różowych owieczek, upiec ciasteczka na festyn, wziąć udział w zawodach w kostiumach kąpielowych… Czy mam wyliczać dalej?

Show by Rock!!# żartuje sobie z widzów i nie pozwala się potraktować serio, ale z tego akurat nie czynię zarzutu. Ostatecznie i tak trudno byłoby uwierzyć w (fabularną) powagę zagrożenia, więc nic złego się nie dzieje tak długo, jak długo widz jest zajęty. Zresztą trzeba przyznać, że pomniejsze wątki związane z wątkiem głównym wypływają po kawałeczku w różnych miejscach, a czasem nawet całkiem sprytnie mylą tropy. Nie zmienia to jednak faktu, że chociaż na każdym pojedynczym odcinku bawiłam się równie dobrze jak wcześniej, jako całość seria ma większe niż poprzednio problemy kompozycyjne. Bardzo mnie cieszy, że chłopakom z Shingan Crimsonz poświęcono więcej miejsca niż poprzednio, ale byłoby lepiej, gdyby ich odcinki bardziej naturalnie przeplatały się z tymi, które opowiadają o Plasmagice. Tymczasem sprawia to trochę wrażenie, jakby wrzucono do jednej serii dwie odrębne historie i zdecydowanie za mało zadbano o zazębianie się pomiędzy nimi. Nie najlepsza była także końcówka, szczególnie ostatni odcinek, z szarpanym tempem. Wyraźnie zabrakło też pomysłu na porządne wplecenie w finał wcześniejszych wątków (albo też przeważyło to, że trzeba pokazać zespoły znane i lubiane, zamiast nowych).

Pomówmy jednak o plusach, czyli o postaciach. Jeśli by się nad tym chociaż przez moment zastanowić, łatwo można zauważyć, że przy takiej ich mnogości (nie mówiąc o ogólnym charakterze serii) nie da się każdego obdarzyć skomplikowaną osobowością. Cała sztuka polega na czym innym: na stworzeniu z pojedynczych scen przekonującej iluzji, dzięki której będziemy mieli wrażenie, że obcujemy z postaciami wielowymiarowymi i niepasującymi tylko do jednej szufladki. To właśnie twórcy Show by Rock!! opanowali do perfekcji, co pokazali już w pierwszej serii i czego nie spaprali teraz. Po pierwsze, mimo zwariowanego otoczenia, bardzo wiele problemów, które trapią bohaterów, jest zaskakująco przyziemnych, albo w każdym razie jakoś osadzonych w rzeczywistości, co sprawia, że stają się bardziej ludzcy. Po drugie, wydaje mi się, że chociaż siłą Show by Rock!! jest barwne szaleństwo i przerysowane reakcje, to właśnie w (nie takich znowu licznych, proszę się nie bać) scenach bardziej nastrojowych to anime potrafi naprawdę zabłysnąć. Dlatego, że traktuje poważnie to, co poważnie traktują bohaterowie, i podchodzi serio do ich uczuć. Dzięki temu z jednej strony zachowuje sporo autentyczności, a z drugiej – unika wrażenia, że postaci to kolorowe roboty z przypisanym zestawem zachowań.

Mogłoby się wydawać, że o dziewczynach z Plasmagiki oraz dynamice relacji między nimi wiele więcej nie da się powiedzieć. Rzeczywiście, seria na szczęście nie próbuje odkręcać tego, co zdążyła stworzyć pierwsza, i nie dorzuca sztucznych konfliktów, byle tylko coś urozmaicić. Zamiast tego pomiędzy jednym komediowym gagiem a drugim eksploruje to, co jeszcze zostało – dzięki temu mamy odcinek poświęcony rodzinnej planecie Moy, a przy innej okazji dostajemy wgląd w charakter Retoree, na przykładzie jej konfliktów z Rosią z Criticristy. Chuchu nie ma tym razem okazji zabłysnąć, zaś rola Cyan także wydaje się mniejsza niż poprzednio – może trochę szkoda, że zabrakło czegoś, co bardziej angażowałoby ją w główny wątek (poza deklaracjami, że od niej będzie zależeć los świata). Skorzystano za to z okazji, żeby rozwinąć trochę wątki chłopaków z Shingan Crimsonz i mam wrażenie, że tu i tak został jeszcze spory potencjał. Ba, doczekali się nawet rywali w postaci (dosłownie) złotych chłopców z zespołu Arcareafact, chociaż zdecydowanie szkoda, że ten wątek po zakończeniu został wyrzucony do śmietnika.

Czarne charaktery dostają niewiele miejsca, ale jest to do pewnego stopnia nieuniknione, ponieważ scenarzyści starają się zmylić tropy i poszlaki wskazujące na to, kto tym razem jest głównym złym. Miałam natomiast pewne wątpliwości co do roli, jaką odgrywają Criticrista i Trichronika – szczególnie w końcówce trudno było się oprzeć wrażeniu, że oba zespoły zostały włączone w fabułę ze względu na popularność wśród fanów (lub decyzję marketingową), a nie dlatego, że faktycznie są do czegoś potrzebne. Szkoda trochę, że nie poświęcono więcej miejsca nowym zespołom, ale z drugiej strony, przy takiej liczbie postaci, to byłoby pewnie i tak nierealne.

Pod względem technicznym jest bardzo podobnie jak poprzednio, chociaż wydaje mi się, że tym razem bohaterowie podczas występów rzadziej przyjmowali trójwymiarowo­‑miniaturowe formy, więcej za to było tam porządnej animacji. Ale Show by Rock!!# pozostaje takie, jakie było – kolorowe, zaskakująco dopracowane i oszczędzające głównie na tym, na co i tak nikt specjalnie uwagi nie zwraca (czyli na przechodniach i widzach na koncertach). Muzyki nadal nie podejmuję się oceniać, ale albo do niej przywykłam, albo jednak to jest lepsze od paru „idolkowych” produkcji, z jakimi miałam ostatnio przelotny kontakt. Na pewno udane są nowe piosenki (co w kontynuacjach nie jest oczywiste), szczególnie wykorzystane w czołówce Heart o Rock!!, którego nie przewinęłam chyba ani razu.

Stosownie do sezonu można napisać, że Show by Rock!! przypomina pudełko, w którym od lat gromadzi się zabawki choinkowe: matowe i błyszczące, słomiane i zdobione brokatem, kilka obłażących z farby… Wszystko to ma swój urok, ale nie zadowoli poczucia estetyki kogoś, kto ceni na choince porządek i dopasowanie kolorów oraz stylów. Chociaż fabuła jest na tyle zwariowana, że właściwie z takim samym poczuciem zagubienia można rozpocząć ją w dowolnym punkcie, proponowałabym jednak seans tym, którzy obejrzeli zarówno pierwsze Show by Rock!!, jak i Show by Rock!! Short (parę informacji stamtąd jest tu przydatnych). Oni będą wiedzieli, czego się spodziewać, więc powinno im wystarczyć zapewnienie, że humor i muzyka są na podobnym poziomie. A że fabuła czasem się potyka? Cóż, taki urok tej serii, której nawet nieudana końcówka może spokojnie ujść na sucho.

Avellana, 25 grudnia 2016

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: BONES
Autor: Sanrio
Projekt: Fumihiro Katagai, Masaru Ooshiro, Ryou Hirata
Reżyser: Takahiro Ikezoe
Scenariusz: Touko Machida
Muzyka: Yasuharu Takanashi

Odnośniki

Tytuł strony Rodzaj Języki
Show by Rock!! - wrażenia z pierwszych odcinków Nieoficjalny pl