Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Animatsuri 2017 - konwent

Komentarze

Stella no Mahou

  • Avatar
    A
    Kysz 24.12.2016 11:59
    Trochę nie teges
    Cóż… zaczęło się naprawdę miło i przyjemnie. Początkowe odcinki bardzo mi się podobały – humor był tam ciut „ostrzejszy”, a cukru jakby mniej. Do tego tematyka tworzenia gier bardziej się wybijała. Gdzieś tak od połowy (konkretnie od momentu pojawienia się Ha­‑chan) zaczęło mnie to jednak zwyczajnie nudzić. Najgorsze było to nieporozumienie wynikające z faktu, że Ha­‑chan nie wie, że Seki to Iris. Ogólnie nie przepadam za gagami zbudowanymi o taki schemat, acz czasami są one ciekawie przedstawione i potrafią rozbawić (więc to nie jest tak, że jestem do tego całkowicie anty nastawiona). Tu nie byłoby nawet tak źle, gdyby jakoś w końcu to nieporozumienie rozwiązali. Ale nie… aż do ostatniego odcinka nic się nie zmieniło pod tym względem i ta powtarzalność szybko zaczęła być męcząca.

    Zresztą to samo dotyczy rywalizacji między Ha­‑chan a Tamaki. Kiedy wszedł ten motyw, praktycznie wszystko inne zeszło na dalszy plan. I nie powiem by wyszło to tej serii na dobre. Tworzenie gry zostało zastąpione niemal wyłącznie tworzeniem ilustracji do gry, czy też konkretnie biadoleniem nad tym, że te ilustracje nie są wystarczająco dobre. Szczerze powiedziawszy, przez ostatnie 4 odcinki bardziej już męczyłam ten tytuł, bo przyjemność z seansu gdzieś po drodze uleciała.

    Same bohaterki są całkiem sympatyczne, choć najgorzej wypada sama Tamaki, która jest kolejną wariacją na temat niezdarnej dziewuszki. Ratowało ją nieco świrowanie na punkcie starszych panów (aż mi się Jiji z Kuragehime przypomniała^^). Reszta bohaterek miała swoje gorsze i lepsze momenty, przy czym tych drugich było zdecydowanie więcej w początkowych odcinkach, bo potem praktycznie wszystkie zeszły na drugi plan. Nie jest to poziom GochiUsa niestety, ale jak na grupkę uroczych dziewuszek z moe seryjki i tak wypadają całkiem nieźle, choć byłabym w stanie wymienić serie, w których bohaterki wyszły jednak lepiej.

    Ogólnie to seria nie jest zła, ale przeznaczona praktycznie tylko dla fanów CGDCT. Początkowo co prawda zapowiadało się to jako coś ciut lepszego, głównie ze względu na tematykę (tworzenie gier amatorskich), ale także dzięki pewnym detalom, którym później poświęcono mniej czasu i które szybko się zużyły (bo nawet jeśli coś wygląda w miarę fajnie, to jak się to powtarza uparcie przez cały czas, nie wprowadzając niczego nowego, to zaczyna się to robić po prostu nudne). W ostateczności wyszedł z tego taki przeciętniak – miły na raz, ale do szybkiego zapomnienia. Dałabym standardowe 6/10, ale ponieważ w ostatnich odcinkach naprawdę się nudziłam, zdecydowałam się obniżyć notę do 5/10.
  • Avatar
    A
    Kysz 11.10.2016 12:14
    Po 2 epkach
    Hahahaha… no muszę przyznać, że anime „chwyciło” jeśli chodzi o mnie. Po prostu jest to tak naturalnie słodziutkie i urocze, z niezwykle sympatycznymi postaciami. Podoba mi się, że chociaż są one generalnie miłe i zwyczajnie moe, to jednak zachowują jakiś kontakt z rzeczywistością poprzez różne dziwactwa, w które każda została po części zaopatrzona.
    Również prezentowany tu humor trafił w moje gusta i często śmiałam się przed ekranem z tego, czy innego gagu. I znowuż – chociaż opierają się one na wyolbrzymianiu pewnych kwestii, to tematycznie dobrze zostały zakotwiczone w sytuacjach, które spokojnie można by odtworzyć w realnym świecie. W sensie – mają podstawy realności, dostosowane do konwencji moe okruszków, a jeszcze inaczej rzecz ujmując, są po prostu naturalnie zabawne.
    Ładna jest również oprawa graficzna. Choć pozbawiona fajerwerków, potrafi cieszyć oko i zwyczajnie pasuje do tej serii. Bardzo lubię taki sposób rysowanie teł, jaki tutaj mamy, a pastelowe barwy idealnie się z tym komponują.
    Jeśli chodzi o samą tematykę, czyli tworzenie gier, podejrzewam, że zostaniemy poczęstowani czymś w stylu New Game. Ot, od czasu do czasu przemycone zostaną jakieś ciekawości, bohaterki będą oczywiście ciągle pracować, ale od nawału informacji głowa nam na pewno nie pęknie. Plusem jest zdecydowanie to, że mamy do czynienia z grą amatorską, tworzoną przez ledwie kilka nastolatek, zatem nie trzeba, a wręcz nie należy, wymagać od nich pełnego profesjonalizmu. To zaś znacznie ułatwia spojrzenie na to pod kątem realizmu (odpowiednio polukrowanego oczywiście).
    Z dwóch serii typowo cgdct w sezonie jesiennym (ping­‑ponga na razie wykluczam ponieważ najpewniej sport odegra tam grubszą rolę jednak), ta wypada jak na razie zdecydowanie lepiej. Long Riders zaprezentował się ciut nijako, natomiast Stella no Mahou zdaje się doskonale wiedzieć co chce pokazać i komu konkretnie będzie to prezentować… i na razie bardzo dobrze jej to wychodzi.