Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Forum Kotatsu

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

6/10
postaci: 7/10 grafika: 9/10
fabuła: 4/10 muzyka: 9/10

Ocena redakcji

6/10
Głosów: 5 Zobacz jak ocenili
Średnia: 5,80

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 142
Średnia: 6,58
σ=1,94

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Azag)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Aquarion

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2005
Czas trwania: 26×24 min
Tytuły alternatywne:
  • Genesis of Aquarion
  • Sousei no Aquarion
  • 創聖のアクエリオン
zrzutka

Przerost formy nad treścią, oklepane schematy, nierówny poziom… I co z tego?

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Jakie jest znaczenie ludzkich snów, skąd biorą się nieznane wcześniej wspomnienia, kim byliśmy w poprzednich wcieleniach i jaki ma to wpływ na okrutną rzeczywistość, w której ludzkość znajduje się na krawędzi zagłady, nękana katastrofami i atakami obcej rasy? Odpowiedź na te pytania jest kluczowa dla istnienia ludzkiego gatunku, a jej znalezienie i odpowiednie wykorzystanie staje się celem grupy młodych ludzi uwikłanych w świętą walkę z tajemniczymi Aniołami Cienia, niszczącymi kolejne miasta i porywającymi ich mieszkańców. Przeciwnik jest niezwykle wymagający, ale na szczęście do dyspozycji bohaterów pozostaje Aquarion, wielki i potężny robot powstały w wyniku transformacji trzech myśliwców. Sukces lub porażka tego połączenia, a także działanie w walce jest uzależnione od umiejętności trójki młodych pilotów, którzy przechodzą intensywne szkolenie w bazie wojskowej Deava – ostatnim bastionie ludzkiej rasy.

Aquarion jest serią, której twórcy raczej nie mieli wygórowanych ambicji. Przyznam szczerze, że strategia ich działania była jednak naprawdę niezła. Dokonali niezliczonej ilości zapożyczeń, zrobili wszystko, żeby pomimo słusznej długości serii, ograniczyć scenariusz do absolutnego minimum, ale jednocześnie zadbali o doskonałą oprawę i dali – ku mojemu zaskoczeniu – coś od siebie. Efekt jest taki, że anime, które w zasadzie powinno zostać spisane na straty, poddane mocnej krytyce i zapomniane, okazało się całkiem niezłe w swojej klasie. Osiągnięto balans pomiędzy fabularną tandetą a elementami, które, choć z trudem, ostatecznie zdołały przeważyć szalę na korzyść serii. Jeśli chcesz zatem, drogi Czytelniku, wiedzieć, czy oglądanie tego anime ma sens, kilka poniższych akapitów może szybko rozwiać wątpliwości.

W głównych założeniach seria operuje dobrze znanymi, ogranymi motywami. Wszystko dzieje się w postapokaliptycznej rzeczywistości, po „Wielkiej Katastrofie”. Mamy potężnego wroga ludzkości, który przybywa na Ziemię w celu anihilacji wszystkich pozostałych przy życiu mieszkańców i przejęcia kontroli nad planetą (tak przynajmniej wygląda to na początku). Mamy również grupę młodych śmiałków, a raczej wybrańców, stawiających czoła śmiertelnemu zagrożeniu. Ludzie dysponują potężną machiną do walki z najeźdźcami, zaś możliwości Aquariona zmieniają się w zależności od jego konfiguracji – konkretnie od tego, który z pilotów staje się „głową”, elementem „przewodnim”. Krótko mówiąc, fani gatunku od razu zauważą, że pomysł, choć ciekawy, jest żywcem zerżnięty z klasycznego Getter Robo. Zapożyczenia z innych serii są równie oczywiste i tytuł ten nie wnosi do gatunku właściwie nic nowego. Czy te liczne „zrzynki” autorów rażą? Od początku widać, że tytuł ten, pomimo dającego spore nadzieje startu, ma być przede wszystkim serią rozrywkową. Tego typu niedociągnięcia można więc w pewnym stopniu wybaczyć, pod warunkiem zapewnienia owej rozrywki na wysokim poziomie. I muszę przyznać, że cel ten został w dużym stopniu osiągnięty.

Przede wszystkim od początku w oczy rzuca się rewelacyjna grafika. Seria ma już swoje lata, ale wciąż prezentuje się naprawdę okazale. Połączenie tradycyjnie rysowanych postaci i efektów komputerowych ze statycznymi, ale pięknymi, „malarskimi” tłami i ogólnym graficznym przepychem robi wrażenie. Oczywiście kreska ma swoje mankamenty i czasem daje się odczuć, że w danym miejscu poskąpiono grosza, aby dać kolejny graficzny popis w innej scenie. Zrobiono to jednak ze sporym wyczuciem, w wielu tytułach często rzuca się w oczy kontrast pomiędzy przepięknie zrealizowanym pierwszym odcinkiem i dużo niższym poziomem końcówki. Tutaj odpowiednio wszystko zaplanowano, aby na finał nie zabrakło środków i dobre wrażenie pozostało. Równie wysoki poziom trzyma muzyka, choć i tu mam kilka zastrzeżeń. Widać, a raczej słychać kolejne zapożyczenia. Youko Kanno, która ma na koncie między innymi świetny soundtrack do Vision of Escaflowne, tutaj posłużyła się znajomym motywem – chóry wyśpiewujące słowo „Aquarion” pasują do tego anime idealnie, ale w formie odgrzewanego kotleta zabieg ten nie robi już tak mocnego wrażenia. Dobrze prezentuje się pierwszy opening, nie spodobało mi się jednak wykorzystywanie go podczas scen walk, a konkretnie „momentów zwycięstwa” – piosenka nieprzyjemnie kontrastuje z nastrojową ścieżką dźwiękową i zwyczajnie psuje atmosferę. No właśnie – poza tym wyjątkiem anime wyróżnia się świetnym klimatem, który oczywiście budowany jest przez doskonałą muzykę. Co prawda pewne utwory są wykorzystywane zbyt często, zrzuciłbym to jednak na karb dość schematycznego scenariusza.

Świetna, klimatyczna atmosfera serii robi wrażenie tym bardziej, że bardzo dobrze harmonizuje z mocno zarysowanym wątkiem komediowym – obydwa elementy nie przeszkadzają sobie nawzajem i nie powodują u widza niepotrzebnej huśtawki nastrojów, tworząc jedną spójną całość. Trzeba przyznać, że gagi stoją na całkiem wysokim poziomie, dzięki czemu sceny quasi­‑obyczajowe śledzi się z przyjemnością. To bardzo ważne, bo momentów spowolnienia akcji jest bardzo dużo i jeśli stanowiłyby niepotrzebny balast, nie wykraczając poza ramy typowych nudnych zapychaczy, obniżyłoby to drastycznie przyjemność płynącą z oglądania. Elementy ukierunkowane na rozśmieszenie widza to nie tylko typowe gagi, ale także absurdalna autoparodia. Prym w tej kwestii wiedzie komandor bazy Deava, Gen Fudou – z odcinka na odcinek wywoływał on u mnie coraz większe salwy śmiechu.

Kontynuując kwestię postaci – tu wbrew pozorom też jest nieźle. Właściwie nie ma nic gorszego w tego typu anime, niż oderwany od nauki nastolatek, rzucony w wir walki i próbujący się zmierzyć z wojenną rzeczywistością, a przy tym mający oczywiście obsługę mecha w małym palcu – nie wiadomo skąd (ach, zapomniałem, to przecież jego „dar”). Obsadzenie w roli głównego bohatera takiego odpowiednika Shinjiego z NGE byłoby prawdopodobnie gwoździem do trumny tej serii. Na szczęście w tym miejscu pojawia się Apollo. Postać mimo wszystko stereotypowa i trochę „przesadzona” (twórcy za bardzo zapędzili się, obdarzając go zmysłem powonienia, który działa znakomicie chyba nawet w kosmosie), której poczynania śledzi się jednak z przyjemnością. Nie będzie on raczej obiektem westchnień dziewcząt (wystarczą pierwsze odcinki, aby się o tym przekonać), jest to jednak bohater wzbudzający sympatię, troszkę oryginalny, wnoszący dużo kolorytu do serii, a przy tym będący znakomitym nośnikiem wątków komediowych. Na wyróżnienie zasługuje również wspomniany wcześniej Gen, który na początku sprawia wrażenie beznadziejnej postaci, jednak szybko można zorientować się, jaka jest jego prawdziwa funkcja. Pozostali bohaterowie pierwszoplanowi są dla mnie po prostu sympatyczni – nie charakteryzują się złożonymi osobowościami, ale nikt z nich mnie nie denerwował (choć Silvia była blisko) – duży plus, bo przecież obecność irytujących bohaterów to w anime niemal standard. Liczne grono pierwszoplanowych postaci w pewien sposób niweluje złe wrażenie jeśli chodzi o bohaterów drugiego planu, z reguły uproszczonych do granic możliwości i niewartych wspominania.

Pisałem już o schematach i wtórnych motywach, ale jak właściwie jest z fabułą? Tu kolejne zaskoczenie – jest ona tak uboga, że wciąż zastanawiam się, w jaki sposób dotrwałem do końca. A jednak. Wartkie tempo akcji i masa wydarzeń (które co prawda nic nie wnoszą, ale dzieje się, dzieje) powodują, że do pewnego momentu braki w scenariuszu nie są aż tak zauważalne – bolesna prawda prędzej czy później musi jednak wyjść na wierzch. Jest też bardzo nierówno – przy kilku środkowych odcinkach, totalnie bezsensownych i nie wnoszących absolutnie nic, moja cierpliwość omal się nie wyczerpała. Jednakże zaraz po nich nadciąga bardzo przyjemny epizod o wdzięcznym tytule Tamashii no Cosplayer, praktycznie pozbawiony akcji, a mimo to będący jednym z ciekawszych momentów serii. Dobrze wypada też niespodziewana podróż bohaterów do alternatywnej rzeczywistości w odmienionej oprawie graficznej. Wzloty i upadki scenariusza nie są tak dotkliwe, jak mogłyby być, ale od widza jest jednak wymagana pewna doza cierpliwości. Nie ma się co oszukiwać, scenariusz jest po prostu słaby, nawet jak na serię rozrywkową i stanowi najsłabszy element tego anime. Duża ilość wydarzeń, które nie posuwają fabuły do przodu, schematyczność, niekonsekwencja w prowadzeniu kilku wątków – te porażki scenarzystów udało się jednak w dostatecznym stopniu zniwelować poprzez sprawne skomponowanie całości i lepszą realizację pozostałych elementów. Tu właśnie upatrywałbym siły tego anime.

Koniec końców, seria, która teoretycznie była skazana od początku na porażkę, okazała się tytułem bardzo przyzwoitym, solidnym i – o dziwo – godnym polecenia. Świetny klimat, sympatyczni bohaterowie (z głównym na czele), dużo efektownej akcji i solidna porcja śmiechu pozwalają wystawić pozytywną ocenę. Każdy, kto ma ochotę na serię rozrywkową w konwencji mecha i nie ma pod ręką nic nowszego, spokojnie może zabrać się za nadrabianie zaległości i sięgnąć po pierwszego Aquariona. Mając na względzie wszystkie wypunktowane w tej recenzji mocne i słabe strony, nie powinniście się zawieść.

kapplakk, 14 marca 2013

Recenzje alternatywne

  • Azag - 24 września 2006
    Ocena: 7/10

    Po raz kolejny: młodzi bohaterowie w mechach kontra zły przeciwnik – z pożyczoną fabułą i w przepięknej otoczce. więcej >>>

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Satelight
Autor: Shouji Kawamori
Projekt: Eiji Kaneda, Futoshi Fujikawa, Okama, Shouji Kawamori
Reżyser: Shouji Kawamori
Scenariusz: Hiroshi Oonogi, Shouji Kawamori
Muzyka: Hisaaki Hogari, Youko Kanno

Wydane w Polsce

Nr Tytuł Wydawca Rok
1 Aquarion vol. 1 Anime Gate 2008
2 Aquarion vol. 2 Anime Gate 2008
3 Aquarion vol. 3 Anime Gate 2008
4 Aquarion vol. 4 Anime Gate 2008
5 Aquarion vol. 5 Anime Gate 2008