Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Forum Kotatsu

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

6/10
postaci: 7/10 grafika: 7/10
fabuła: 7/10 muzyka: 6/10

Ocena redakcji

7/10
Głosów: 5 Zobacz jak ocenili
Średnia: 7,40

Ocena czytelników

8/10
Głosów: 106
Średnia: 7,75
σ=1,49

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Slova)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Youjo Senki

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2017
Czas trwania: 13 (12×24 min, 24 min)
Tytuły alternatywne:
  • 幼女戦記
Tytuły powiązane:
Widownia: Seinen; Postaci: Magowie/czarownice, Policja/oddziały specjalne; Pierwowzór: Powieść/opowiadanie; Miejsce: Europa; Czas: Przeszłość; Inne: Magia
zrzutka

Owoc chorego zamiłowania Japończyków do odziewania nieletnich dziewcząt w niemieckie mundury.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Avellana

Recenzja / Opis

„Inny świat” to ostatnimi czasy w Japonii motyw tak mocno katowany, że niektóre konkursy dla początkujących pisarzy wręcz zakazały tekstów z tej kategorii. Ile bowiem można wsadzać sztampowych bohaterów wyjętych żywcem ze szkolnej obyczajówki do post­‑tolkienowskiego fantasy bezrozumnie zmodyfikowanego na potrzeby japońskich odbiorców (czyt. spłyconego)? Tak, bywa, że zdarzy się coś interesującego, jak Re:Zero ostatnimi czasy. A może remedium na większość problemów gatunku jest zerwanie ze światem fantasy na rzecz czegoś bardziej przyziemnego?

W przypadku Youjo Senki reżyser zdecydował się na niechronologiczne umiejscowienie startu opowieści względem pierwowzoru. O ile z artystycznego punktu widzenia nie jest to zbyt wyrafinowany trik, tak w przeciwnym wypadku widzowie przyciągnięci przed ekrany wizją (wątpliwie) słodkiej dziewczynki z karabinem mogliby odczuć dysonans poznawczy. Oto bowiem zamiast blondyneczki z uśmiechem powiększonym nożem dostaliby codzienne przygody króla korposzczurów, który wyzbył się resztek ludzkich odruchów na rzecz logiki i efektywności działania. Dzięki temu wspiął się niemalże na szczyt drabiny społecznej, a przynajmniej tak wysoko, by spoglądać na większość korposzczurów z góry. Jakże upojne, wolne od trosk życie sobie wypracował. Szkoda, że w swojej chłodnej kalkulacji nie wziął pod uwagę czynników losowych. I nie uwzględnił obecności istoty podającej się za Boga, która postanawia za wszelką cenę skłonić chodzącą świątynię ateizmu do gorliwej modlitwy. Tak oto główny bohater trafia do świata pełnego magii, brudnego, parszywego, ogarniętego wojennym szaleństwem i, teraz już jako Tanya, postanawia robić to, co umie najlepiej – piąć się w górę drabiny społecznej w celu zapewnienia sobie spokojnej przyszłości. Zaś armia wydaje się idealną instytucją po temu.

Tanya dziedziczy podły charakter po korposzczurze i, dziwnym trafem, cały jego bagaż doświadczeń życiowych, osobowość i wspomnienia. W efekcie jest mężczyzną w średnim wieku w skórze dziewczynki (czyżby spełnienie jakichś niezdrowych żądz?), co samo w sobie daje jej wołające o pomstę do nieba fory. Żeby tego było mało, bohaterka zostaje obdarzona niezrównanym talentem magicznym, co właśnie popycha ją do wstąpienia w kamasze. Można by wątpić, czy aby na pewno Bóg wystawia biednego korposzczura na próbę, ale nietrudno się też domyślić, że plany stwórcy są bardziej wzniosłe i skomplikowane i by dopiąć swego, nie raz zaingeruje w żywot śmiertelników, przy okazji ucierając Tanyi nosa. Ta jednak nie daje za wygraną, zaś utrzymanie się w ateizmie i przetrwanie do spokojnych czasów stają się jej celem w życiu. Jak jej się wydaje, dzięki temu wygra grę, której warunki dyktuje Stwórca.

W wojsku Tanyi idzie całkiem nieźle. Po początkowo niezbyt pozytywnym przyjęciu przełożeni szybko doceniają jej talent zarówno do magii, która w tym świecie nie jest rzeczą niezwykłą, ale też nie powszechną, jak i do żołnierskiej dyscypliny. Szybko okazuje się, że w wojsku jak w dobrej korporacji – liczą się wyniki, zwłaszcza że już po ukończeniu szkolenia bohaterka wykazuje się nie lada męstwem na polu bitwy, co znowu nie pozostaje bez uwagi przełożonych, którzy od teraz pokładają w dziewczynie jeszcze większe nadzieje. Nadzieje związane z frontem rzecz jasna. I tym samym cały misterny plan korposzczura, no, sami wiecie, jak to szło. Od tej pory zaczyna się eskalacja fabuły, zaś Tanya coraz bardziej oddala się od swojego celu.

Wojaczka w jej wykonaniu jest dość spektakularna – magowie wyposażeni w odpowiedni sprzęt są w stanie latać, a Tanya bije na głowę dokonania kolegów po fachu. Jej siła rażenia również jest imponująca, a w połączeniu z zawsze trzeźwym umysłem pana w średnim wieku wydawałoby się, że nic nie stanie jej na przeszkodzie. Ale gdzieś tam z góry na poczynania dziewczynki spogląda Bóg. I chyba jest mu to na rękę…

Skala wydarzeń jest różna, z początku widzowi prezentowane są co najwyżej potyczki, w których udział bierze Tanya. Później, wraz z jej wspinaczką w hierarchii armii, działania przybierają coraz większy rozmach i dziewczyna wykazuje inicjatywę w skomplikowanych operacjach, ostatecznie dorabiając się nawet własnego batalionu, który w rzeczywistości liczebnością nie zalicza się nawet do kompanii, a chyba powinien zostać określony mianem skrzydła, biorąc pod uwagę, że magom bliżej do lotników, niż do piechoty. Tanyi i jej podkomendnym przypada zaszczyt przygotowania pola do morskiego desantu gdzieś pośród fiordów na Północy, przechwycenia wrażych bombowców czy przeprowadzenie karkołomnego desantu za linie wroga z użyciem pocisków V1. Sporo tych wydarzeń przywodzi na myśl autentyczne działania wojenne z I lub II wojny światowej, później przybierając wręcz niebezpiecznie analogiczny przebieg. Tanya jest tego w pewien sposób świadoma i nawet rysuje strategię rozwoju konfliktu, ale ze swojej perspektywy nie jest w stanie zauważyć, co też Stwórca rzeczywiście sobie zamyślił. Ten alternatywny świat w istocie niewiele różni się przecież od znanej nam rzeczywistości – wojna toczy się we wcale­‑nie­‑Europie, na froncie pojawiają się żołnierze wcale­‑nie­‑Cesarstwa­‑Niemieckiego, a efektowne rozmontowanie nabrzeżnej artylerii to absolutnie­‑nie­‑Operacja­‑Weserübung. Taki czasowy i technologiczny misz­‑masz może wprowadzać pewien dysonans poznawczy wśród widzów, gdyż najpierw działania wojenne przypominają Wielką Wojnę na Zachodzie, później pojawiają się prymitywne samoloty, niektóre kraje wojskowo znajdują się jeszcze w poprzedniej epoce, ale w pewnym momencie na pole bitwy wyjeżdżają niemieckie czołgi z początku II wojny światowej. Z kolei datownik w serii wskazuje, że akcja rozgrywa się w latach dwudziestych ubiegłego wieku, co jest pewną dezinformacją, gdyż w materiale źródłowym, jaki stanowi light novel, znaleźć można informację, że w tym świecie lata liczone są od innego punktu, niż przyjęliśmy. Widzom wrażliwym na historyczne nieprawidłowości może czasem pęknąć żyłka i wydawać by się mogło, że niesłusznie – w końcu to świat alternatywny. Ale jeżeli ktoś jest w stanie wyprodukować czołg w układzie, który przetrwał do dzisiaj bez większych zmian, a ponadto może w każdej chwili wystrzelić pocisk V1, to tym bardziej powinien już konstruować samoloty przypominające płatowiec braci Wright jedynie tym, że obydwie maszyny latają i mają powierzchnię nośną w postaci skrzydeł.

Zdecydowanie największym atutem serii jest postać głównej bohaterki i bynajmniej nie piszę o jej aparycji, bowiem projektant postaci nieodwracalnie skrzywdził jej twarz. Do niektórych widzów może za to przemawiać jej sadystyczno­‑bezpardonowe podejście do podwładnych i obowiązków. Tanya zwyczajnie się nie szczypie, lubi demonstrować siłę i spogląda na wrogów z wyższością, generalnie jest postacią antypatyczną, budującą do siebie sympatię przez czyny, a nie charakter. Konflikt z Bogiem staje się dla niej obsesją i ostatecznie wydaje się przejmować kontrolę nad jej działaniami – nieważne, co się dzieje, ważne, by dopiec temu na górze. Dalszy ciąg, o ile doczeka się animowanej odsłony, pokaże, czy taka postawa odbije się bohaterce czkawką. Ostatni odcinek sugeruje, że właśnie taki może być przebieg zdarzeń.

Tanya i jedna z jej podkomendnych to jedyne postaci zmasakrowane na desce kreślarskiej w studiu NUT. Pozostali bohaterowie prezentują się raczej realistycznie, zwłaszcza mężczyźni, bowiem to głównie z nimi mamy do czynienia. Ogólnie już dawno temu zauważyłem, że japońskim rysownikom łatwiej przychodzi różnicowanie rysów twarzy panów, nawet jeżeli celem jest wykreowanie przystojniaka i nie mam tu na myśli bishounenów (jeden się w Youjo Senki pojawia, ale też nie ma wiele wspólnego ze schematem). Bohaterowie paradują właściwie tylko w mundurach i tu mam kilka uwag. Przede wszystkim różnica między mundurem polowym a ubiorem oficerów w sztabie polega jedynie na dystynkcjach i odznaczeniach. Ponadto trochę miałem za złe rysownikom, że nie pokusili się o wzbogacenie kombinezonów, w jakich w powietrzu działają magowie, o nakrycia głowy. Zima, w chmurach temperatura mocno ujemna i wiatr, a Tanya bez czapki, aż prosi się o zapalenie płuc. I skończyłaby się wojaczka z Bogiem w żałosny sposób. Żal mi tego o tyle, że w endingu przewijają się ilustracje z pierwowzoru, na których bohaterka paraduje w hełmie. Detal, ale jednak sprawia wielką różnicę.

Jak to zwykle bywa w anime telewizyjnych – pierwszy odcinek to pokazówka. Ładnie, starannie, z rozmachem. Drugi też trzyma poziom, ale z każdym kolejnym poziom wizualny Youjo Senki spadał, aż osiągnął przeciętność z okazyjnymi wzlotami i spadkami. Nic nadzwyczajnego. Standardowo też wiele elementów tła to efekt pracy artystów od grafiki trójwymiarowej, niemniej efekty specjalne, takie jak eksplozje i wszelkie objawy magii wzbudzają uznanie, to samo tyczy się też niektórych scenerii – zwłaszcza siedziba sztabu armii, w której służy Tanya, jest bardzo klimatyczna, bardzo niemiecka bym rzekł.

W rolę Tanyi wcieliła się Aoi Yuuki, szerzej znana jako tytułowa bohaterka Mahou Shoujo Madoka Magica, acz w tym przypadku jej gra zupełnie nie przypomina sławnej magicznej dziewczynki. To tylko świadczy o niesamowitej elastyczności tej seiyuu, gdyż te dwie postaci stoją do siebie w zupełnej opozycji. Reszta bohaterów to głównie mężczyźni, dzięki czemu w anime brzmią głosy takich osobistości, jak Shin'ichirou Miki, Houchuu Otsuka czy już zupełny weteran podkładania głosu animowanym postaciom – Tesshou Genda. Trzeba przyznać, że ich występ również wypadł bardzo dobrze, zwłaszcza że barwą głosu doskonale wpasowali się w odgrywane postaci, zarówno emocjonalnie, jak i wiekowo. Jeszcze dodam, że Aoi Yuuki doskonale spisała się, śpiewając ending Los! Los! Los!, w którym perfekcyjnie kaleczy język niemiecki (aż przyjemnie słuchać), za to ładnie śpiewa, czego nie można powiedzieć o czołówce w wykonaniu duetu Myth & Roid, słynącego z nadużywającej autotune wokalistki. Tak, to oni popełnili piosenkę kończącą odcinki Overlorda. Muszę przyznać, że brzmienie wokalu cyfrowo poprawionego przez komputer jest dla mnie intrygujące, ale fakt, że piosenkarka nie umie się bez tego obyć, po raz kolejny świadczy o niej zwyczajnie źle.

Na zakończenie pozostaje najważniejsze pytanie – czy będzie kontynuacja? Jak wiemy, w przemyśle anime różnie z tym bywa, czy Youjo Senki okaże się tylko kolejną reklamą? Animowane przygody wojaczki Tanyi na pewno wymagają dopowiedzenia, zwłaszcza że fabuła dopiero zaczęła się rozkręcać. A nic nie wskazuje na to, by bohaterowie mieli żyć długo i szczęśliwie.

Slova, 29 kwietnia 2017

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: NUT
Autor: Carlo Zen
Projekt: Haruhito Takada, Hiromi Taniguchi, Hiyori Denforword Akishino, Nao Ootsu, Shinobu Shinotsuki, Takao Maki, You Taniyama, Yuuji Hosogoe
Reżyser: Kana Shundou, Yutaka Uemura
Scenariusz: Kenta Ihara
Muzyka: Shuji Katayama

Odnośniki

Tytuł strony Rodzaj Języki
Youjo Senki - wrażenia z pierwszych odcinków Nieoficjalny pl