Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Forum Kotatsu

Komentarze

Boogiepop wa Warawanai

  • Avatar
    A
    Orzi 6.01.2020 10:00
    Oglądam teraz Boogiepop i jedną rzecz bardzo, bardzo doceniam. Postaci kobiece mają różnorodne, łatwo rozpoznawalne twarze. A przy tym wyglądają bardzo naturalnie. To rzadkość we współczesnych anime, gdzie większość kobiet ma takie same twarzy (np. w seriach PA Works). Dobra robota MADHOUSE!
    • Avatar
      ukloim 6.01.2020 14:50
      Powiedziałbym raczej „dobra robota, Hidehiko Sawada”. Podpinanie pod nazwę studia roboty projektanta postaci odbiera jego pracy nieco wartości, nieprawdaż?
      • Avatar
        Orzi 6.01.2020 17:04
        Też racja, ale zauważyłem, że to cecha wspólna wielu produkcji ze stajni Madhouse.
  • Avatar
    A
    Rinsey 30.03.2019 17:29
    Dziwne...
    Podsumowując w jednym zdaniu, dziwne, ale fajne. Postaci było od groma, gubiłam się w tym, ale jednocześnie doceniałam realizm projektów postaci. Nie było to anime absolutnie niesamowite, z bohaterami, których pokochałam i z którymi się zżyłam. Ale miało w sobie to „coś”. Klimat, kilka nienachalnych refleksji nad życiem. Pewnie nie będzie kontynuacji, ale obejrzałabym jeszcze.
  • Avatar
    A
    blob 30.03.2019 12:25
    Najczęściej powtarzanym typem frazy w tej serii jest „w sumie to nie wiem”. Chyba autorzy też nie mieli za bardzo pomysłu…
    • Avatar
      blob 30.03.2019 13:20
      Generalnie seria popieprzona, nudnawa i trochę trudna do ogarnięcia bez przeczytania wiki (albo obejrzenia drugi raz). Ale muszę przyznać że miała fajny klimat, głównie za sprawą muzyki.
      • Avatar
        Slova 31.03.2019 13:44
        Najczęściej powtarzanym typem frazy w tej serii jest „w sumie to nie wiem”.

        Saaa~....
        • Avatar
          blob 31.03.2019 14:47
          :)

          I ten uśmieszek Boogie.
  • Avatar
    A
    blob 3.03.2019 21:51
    Kurczę za cholerę nie mogę spamiętać tych wszystkich postaci w serii, nie wiem czemu ale wszystkie wydają mi się podobne. Tak skaczą po tych wątkach, że psują całą imersję…
    • Avatar
      Slova 4.03.2019 17:50
      Polecam mieć otwarte Anidb z listą postaci podczas seansu. TO BARDZO POMAGA, bo o ile zazwyczaj w bajkach można ludzi rozróżnić po kolorze włosów, tak tutaj – nope. Realizm in yo face.
  • Avatar
    A
    Rinsey 1.02.2019 12:07
    Nie czytałam nowelek, ale anime póki co podoba mi się bardzo. Nie jest w żadną stronę doskonałe, ale ma jakiś taki niespotykany przeze mnie wcześniej klimat…
    • Avatar
      Kamen 1.02.2019 13:26
      nowelek

      Weźcie się nauczcie w końcu pisać po polsku.
      [link]
      • Avatar
        BlaXk Magic Mushroom 1.02.2019 13:36
        • Avatar
          Rinsey 1.02.2019 14:07
          Dzięki :) To miłe, że nie muszę się sama produkować :)
        • Avatar
          Kamen 1.02.2019 14:32
          I co ten link ma wnosić?
          Różnicę między nowelą a powieścią są wykładane w podstawówce.
          Poza tym wkleiłeś tylko zdrobnienie od głównego słowa, co jest dość mało błyskotliwe.
          • Avatar
            Karotfel 1.02.2019 16:26
            Myślę, że „nowelka” jest w tym przypadku skrótem myślowym odnoszącym się do, wydaje mi się, dość znanego pojęcia jakim jest light novel. Zamiast zwracać uwagę ludziom na głupoty, polecam przejść się na spacer i zaczerpnąć świeżego powietrza. Pozdrawiam.
            • Avatar
              Saarverok 1.02.2019 16:28
              Amen.
            • Avatar
              Kamen 1.02.2019 16:31
              To elementarne, drogi Watsonie.

              Wiem, co to jest za skrót. Podkreślam tylko fakt, że jest bezsensowny. Poza tam samo „LN” nie pochodzi z j. angielskiego, tylko japońskiego, a mimo to kalka językowa leci z angielskiego. Strasznie durnie to wygląda. Tak jakby ktoś nie wiedział, że to zupełnie inne słowo o innym znaczeniu.
              • Avatar
                Karotfel 1.02.2019 16:50
                A ja nadal uważam, że to czepianie dla czepiania się. Rly, jakie ma znaczenie z jakiego języka pochodzi to określenie? Ktoś sobie wymyślił termin light novel, tak się to zwykło nazywać na całym świecie, a że po polsku istnieje słowo „nowelka”, to ludzie skrótowo tak sobie to zaczęli nazywać, proste. Język cały czas ewoluuje, równie dobrze za jakiś czas słownikowa definicja tego pojęcia może zostać rozwinięta.
          • Avatar
            BlaXk Magic Mushroom 2.02.2019 19:29
            Poza tym wkleiłeś tylko zdrobnienie od głównego słowa, co jest dość mało błyskotliwe.
            Czasami jestem leniwy. Nie zawsze też chce mi się też dyskutować z najwyraźniej agresywnymi osobnikami w internecie. Nie rozumiem tej krucjaty, narzucania ludziom żeby koniecznie pisali o lekkich nowelkach „książka” czy „powieść”. Termin „light novel” nie powstał przez przypadek, najwyraźniej literatura tego typu czymś się wyróżnia, ma swoje charakterystyczne cechy. Poświęciłem jeden wieczór na przeczytanie takiego dzieła, w każdym razie jednej jego części i dochodzę do wniosku, że obok, powiedzmy, klasycznej powieści to nawet nie stało. PPPP – prosta narracja, proste dialogi, proste opisy, prosta fabuła, ot takie lekkie czytadło. Nie władam językiem angielskim na jakimś wybitnym poziomie, jednak bez żadnego problemu rozumiałem absolutnie wszystko, nawet jeżeli momentami (chociaż bardzo rzadko) brakowało mi znajomości słownictwa, wystarczył sam kontekst. Najbardziej przypominało mi to młodzieżową, anglojęzyczną książeczkę, którą dostałem wiele lat temu na koniec gimnazjum za jakieś osiągnięcia w nauce z języka angielskiego. Termin „nowelka” używany w tym kontekście nie jest może super precyzyjny, ale całkiem dobrze pasuje, każdy wie o co chodzi. Dla mnie będą to po prostu lekkie nowelki, zresztą każdy może sam poczytać i podejrzewam że dojdzie do podobnych wniosków.
  • Avatar
    A
    Ephant 25.01.2019 20:42
    5/10
    ...i porzucone po czterech odcinkach; nie wiadomo o co chodzi, niedopowiedzenia i pokręcona chronologia; po trzecim odcinku z grubsza można się połapać kto co i kiedy, ale od czwartego znowu mieszają na całego; technicznie przeciętnie, za dzikie żeby polubić postaci, świat nieciekawy.
    • Avatar
      Kamen 25.01.2019 22:51
      Re: 5/10
      Przecież czwarty odcinek to zupełnie inna historia.

      /facepalm
      • Avatar
        Ephant 26.01.2019 12:40
        Re: 5/10
        ...którą zaczynają, mieszając od zera, pewnie będzie wiadomo o co chodzi za kilka odcinków… dziękuję wysiadam
        • Avatar
          Tassadar 31.01.2019 00:20
          Re: 5/10
          Bo to próba budowania głębi enigmatycznością, niedopowiedzeniami, masakrowaniem chronologii (jej odwrócenie czasami jest genialnym trikiem, tu jedynie pogłębia zamotanie) i dialogami o niczym, które można by skrócić o 2/3. Boogiepop pozostał koncepcyjnie na przełomie wieków, kiedy coś takiego było standardem (niestety).
    • Avatar
      Xillin 31.01.2019 01:40
      Re: 5/10
      Przecież drugi arc ma super prostą chronologię. W pierwszym faktycznie poprzestawiali rzeczy względem LN­‑ki taki sposób że momentami było to mniej czytelne, ale nie wiem gdzie można się zgubić w Imaginatorze.
    • Avatar
      Slova 31.01.2019 18:32
      Re: 5/10
      Nie wiem, teraz jest akurat łatwo wszystko zrozumieć, a ostatni odcinek to w ogóle banał.
  • Avatar
    A
    Xillin 21.01.2019 15:17
    Czwarty odcinek był najlepiej zadaptowany do tej pory. Wreszcie dostaliśmy przemyślenia postaci, więc nie wypadała ona tak płasko. Ale potwierdzono też pięć epów dla Imaginator. Przy adaptowaniu pierwszego tomu w trzy epy wycięli cały ważny rozdział. Pytanie co wytną przy dwóch tomach w pięciu odcinkach.
  • Avatar
    A
    Kamen 13.01.2019 15:59
    Nieźle, ale mogło być lepiej
    Jakoś dają radę ciekawie to przedstawiać mimo cięć. Z adaptacji nie jestem do końca zadowolony, bo wałkują pewne elementy, w ogóle ich nie tłumacząc.

    W trzecim odcinku mamy dużo odniesień do „normalności”, jednak nikt nie wytłumaczył, czym była „normalność” dla Kirimy w książce. To akurat dość istotny element.

    Poza całkowicie pominęli perspektywę Naoko.
  • Avatar
    A
    Xillin 11.01.2019 23:48
    Ale mnie boli że przeskoczyli mój ulubiony rozdział z pierwszego tomu. Nie dość, że bajka już traci pod względem przedstawienia postaci na tym że nie mamy ich wewnętrznych monologów, to jeszcze duża część przedstawienia dwóch kluczowych postaci z tego arcu poszła w cholerę.
  • Avatar
    A
    MrParumiV18 6.01.2019 18:57
    Boogiepop wa Warawanai po 2 odcinkach
    Na ten moment jestem bardzo na tak. Kompletnie nie znam i nie kojarzę serii z 2000 roku, więc podchodząc do tej produkcji byłem kompletnie zielony, ale ostatecznie bardzo mi się spodobało.

    Patrząc poniżej widzę komentarze, że jest to na pierwszy rzut oka gorsza produkcja od tej pierwszej serii, ale tak czy siak ja tutaj oceniam tylko tą bo tylko tą znam i jestem pozytywnie zaskoczony.

    Na początku myślałem, że zbyt chaotycznie wszystko przedstawione, ale większość na szczęście się fajnie wyjaśnia już w drugim odcinku i mamy zarys co będzie się mniej więcej dalej dziać. Strona techniczna również na plus oraz pasuje do świetnego klimatu, który jest ciężki, ale nie jakiś przygnębiający czy przesadzony i dzięki temu seria przyciąga podczas oglądania (przynajmniej mnie). Podsumowując, po prostu wszystko do siebie jak na razie pasuje i nie mam na co narzekać. Na koniec dodam, że jak do tej pory muzyka jest naprawdę świetna. Soundtrack od połowy pierwszego i od połowy drugiego odcinka świetnie przedłużony oraz genialnie wpasowany w to co się działo na ekranie i nie ma co tu więcej dodawać.

    Ja z pewnością będę kontynuował seans. ;)
  • Avatar
    A
    Ancietejka 6.01.2019 18:39
    Na razie, po dwóch odcinkach, jestem bardzo na tak. Świetna, bardzo mi odpowiadająca grafika (lubię taki styl) i genialny klimat, zwłaszcza w pierwszym odcinku, bo w drugim nieco go zabrakło (mam nadzieję, że wróci w następnych epizodach). Ogólnie pierwszy epizod bardziej mi się podobał od drugiego. Z komentarzy poprzedników wnioskuję, że poprzednia wersja była lepsza (choć ciężko to oceniać po zaledwie początku nowej serii, może w ostatecznym rozrachunku to ona będzie górą), tym bardziej więc z przyjemnością zabiorę się za stare anime, jeśli mam otrzymać seans co najmniej tak ciekawy jak ten, który właśnie rozpoczęłam.

    Czytałam, że fabuła wygląda na skomplikowaną – bez przesady, można się połapać co i jak, a przeskoki czasowe i zaburzona chronologia nie przeszkadzają w oglądaniu.

    Słuchając Boogiepopa, byłam na 100% pewna, że głos mu podkłada babka od Juuzou z „Tokyo Ghoul”, a tu nie, ktoś inny. Z kolei Takeda (chłopak z pierwszego odcinka) momentami kojarzył mi się z Kageyamą z „Haikyuu!!”, ale też nie trafiłam, heh.

    Oby anime utrzymali ten intrygujący klimat do końca.
    • Avatar
      Ancietejka 6.01.2019 19:09
      utrzymało* (cholewny brak edycji, ech)
    • Avatar
      Xillin 7.01.2019 01:11
      Po raz kolejny muszę wspomnieć że nie ma poprzedniej wersji. Stara seria to był spin­‑off z własną historią. Możesz obejrzeć sobie po tej, jedyne co się powtórzy to kilka flashbacków.
      • Avatar
        Ancietejka 7.01.2019 10:14
        No tak, powinnam pisać „poprzednia seria” albo coś takiego, dzięki za zwrócenie uwagi.
  • Avatar
    A
    vries 5.01.2019 10:11
    Boogiepop nigdy superarcydziełem nie był, ot solidne anime. Nowa wersja wydaje się być gorsza. Brak przytłaczającego klimatu ciemnej tonacji (związanej z oszczędnościami na produkcji jedynki, ale jednak budowało to klimat). Brak tajemniczości. Brak czegoś co by przykuwało do tego anime. Fabularnie to będzie pewnie na poziomie LN­‑ki więc i tu nie będzie zbyt dobrze.
    Z drugiej strony nie jestem zawiedziony, bo zbyt wiele się nie spodziewałem.
    • Avatar
      Xillin 5.01.2019 16:34
      Nowa wersja wydaje się być gorsza.

      To nie jest nowa wersja. Co w sumie powinieneś wiedzieć jeżeli odnosisz się i do starej serii i co do LN­‑ki.

      (związanej z oszczędnościami na produkcji jedynki, ale jednak budowało to klimat).


      Co to za absolutne głupoty?

      Po pierwsze, to tak nie działa od strony produkcyjnej. Jasne kolory nie są droższe (przypominają mi się głupoty o ostatnim epie Gunbustera), poza tym większa część sepiowatej ciemności była uzyskiwana przez postprodukcje.

      Po drugie to było uzasadnione fabularnie, kiedy znikło było widać normalne kolory i wyglądały one tak – [link]

      Bezguście jesze zrozumiem, ale proszę nie bredzić od rzeczy.
      • Avatar
        Kamen 5.01.2019 17:21
        Bezguście to on jest, to fakt, w końcu hejcił nowe FMP.
        Ale bredzić to raczej nieee, tylko trolluje. Przy Wotakoi też tak trollował.
        • Avatar
          vries 5.01.2019 21:08
          Przy Wotakoi chciałem dyskretnie zwrócić uwagę, że nazwa jest nieprawidłowa (i nie zadziałało, ale przynajmniej prawidłowa znajduje się w wyszukiwarce, więc pewnie figuruje jako tytuł alternatywny), a nowe FMP to gniot.

          PS. Mój gust jest najgustowniejszy.
      • Avatar
        vries 5.01.2019 19:46
        LN­‑ki nie czytałem. Wiedziałem wcześniej, że starsze anime było spinoffem, a nowe ma podobno ekranizować LN­‑kę. Przez wersję miałem na myśli nowe anime.

        Przez ciemną tonację miałem na myśli wykorzystanie kadrów, gdzie połowa obrazu to kolor czarny reprezentujący cień, a druga połowa jest ciemna lub kontrastuje. Stary Bogiepop jest to jedno z tych anime, gdzie to widać nader często. Definitywnie jest to efekt oszczędności.
        W Bogiepopie faktycznie dołożyli dodatkowo filtry, by było jeszcze ciemniej.
        • Avatar
          Xillin 5.01.2019 21:58
          Ale bredzić to raczej nieee, tylko trolluje. Przy Wotakoi też tak trollował.

          Ja się jednak pokieruję brzytwą Hanlona.

          LN­‑ki nie czytałem. Wiedziałem wcześniej, że starsze anime było spinoffem, a nowe ma podobno ekranizować LN­‑kę

          Jeżeli LN­‑ki nie czytałeś to dlaczego piszesz:
          Fabularnie to będzie pewnie na poziomie LN­‑ki więc i tu nie będzie zbyt dobrze.


          Przez wersję miałem na myśli nowe anime.

          Ale nowe anime nie jest nową wersją. To pierwsza adaptacja, stare anime to spin­‑off.

          Definitywnie jest to efekt oszczędności.

          Definitywnie nie jest to efekt oszczędności. Proszę o nie wypowiadanie się o produkcji anime kiedy nie masz zielonego pojęcia na ten temat.
          • Avatar
            vries 5.01.2019 23:15
            Definitywnie nie jest to efekt oszczędności.

            Rozumiem, że jest ku temu jakiś inny istotny powód?

            eżeli LN­‑ki nie czytałeś to dlaczego piszesz

            Interpolowałem moją ocenę pozostałych anime na podstawie LN, z którymi się zetknąłem ostatnimi laty. Nie jest to super­‑uczciwe podejście, ale dla mnie się sprawdza.
            • Avatar
              Slova 6.01.2019 01:24
              Rozumiem, że jest ku temu jakiś inny istotny powód?

              Tak.
              Widzimisię reżysera. najpierw musisz narysować wszystko tak, jakby było normalnie, a potem połowę obrazu utopić w czerni. Też mi oszczędność. Tym bardziej, że wtedy jeszcze kolorowano na kliszach, a nie na komputerze.
          • Avatar
            vries 6.01.2019 16:36
            Muszę się trochę pokajać, bo zanim napisałem początkowy komentarz obejrzałem sobie w celu odświeżenia parę epów w necie. Nie zauważyłem, że stream miał podbity kontrast (wiadomo, stare serie mają problem z czernią). Wtedy wszystko wyglądało bardzo niedobrze, bo seria sama w sobie jest ciemna. Przy nagraniu normalnej jakości widać znacznie więcej szczegółów i gdybym widział właśnie taką wersję, przed napisaniem komentarza, to oskarżenie o oszczędności by nie padło.
            • Avatar
              Xillin 6.01.2019 19:33
              Pomijając już nawet to to co wyobrażasz sobie że podbijają do ludzi od tła i mówią: „Ok, to po prostu zamalujesz pół tła na czarno i my zapłacimy ci połowę stawki za każde tło”?
              • Avatar
                vries 6.01.2019 22:22
                Tak, dokładnie tak sobie to wyobrażam. Na podstawie trudności prac negocjowane jest wynagrodzenie dla podwykonawcy.
                • Avatar
                  Slova 7.01.2019 12:12
                  Tak jakby używanie ciemniejszej tonacji cokolwiek ułatwiało. Nie. Nie ułatwia, za to mocno komplikuje.
                  • Avatar
                    vries 7.01.2019 13:36
                    Powinienem się odnieść do poprzedniego komentarza, tak?

                    Ciemna tonacja sama w sobie aż tak bardzo nie zmienia niczego moim zdaniem. Daje za to pole do wykorzystania paru tricków. Moim zdaniem największym ułatwieniem scen realizowanych w tego typu scenerii, jest użycie czarnego cienia w celu neutralizacji powierzchni zawierających szczegóły. Wtedy nie trzeba dziadostwa animować. W zależności od tła, może odpaść nam także animacja cienia animowanego obiektu.
                    Nie bardzo rozumiem, co masz na myśli poprzez zatapianie w cieniu. Jeśli uważasz, że najpierw rysuje się wszystkie szczegóły, a później przykrywa cieniem, to moim zdaniem się mylisz.
                    Odnośnie wykorzystania techniki cyfrowej to w Boogiepopie na pewno była wykorzystywana. Trudno powiedzieć w jakim zakresie. Na pewno jakieś tła były robione cyfrowo (aczkolwiek duża większość była robiona ręcznie). W roku 2000 trudno powiedzieć jak co było robione na 100%.
                    • Avatar
                      Xillin 7.01.2019 23:44
                      Eeee co mają tła do animacji? W Phantomie chyba nigdy nie robiono animowanych teł.
                    • Avatar
                      Slova 8.01.2019 11:13
                      Jeśli uważasz, że najpierw rysuje się wszystkie szczegóły, a później przykrywa cieniem, to moim zdaniem się mylisz.

                      No dokładnie tak się robi, bo animator nie wie, co sobie reżyser wymyśli na etapie postprodukcji. A do kolorowania musi zaznaczyć wszystkie elementy obrazka, nawet te, których nie będzie widać.
                      • Avatar
                        vries 10.01.2019 08:50
                        Po przemyśleniu sprawy, muszę się z tym zgodzić. To o czym pisałem w części nie będzie działać właśnie przez wspomnianą postprodukcję.
  • Avatar
    A
    Kamen 4.01.2019 23:41
    MYTH&ROID w openingu i Yuuki Aoi jako Boogie.
    Czego chcieć więcej?
  • Avatar
    A
    GLASS 4.01.2019 20:39
    Czy oryginał też był taki… dziwaczny? Nie, żeby było to coś złego, wręcz przeciwnie – jest ciekawie i nietypowo, więc na pewno obejrzę kolejny odcinek, ale kompletnie się tego nie spodziewałam –  kliknij: ukryte Niestety animacja jest trochę kulawa – miejscami wyglądało to tak, jakby ktoś zapomniał paru klatek dorysować. Ale mogło być gorzej :P
    • Avatar
      Nikodemsky 4.01.2019 21:11
       kliknij: ukryte 

      Seria ma bardzo fajny klimat ale mam wrażenie, że może się bardzo łatwo wykoleić.
      • Avatar
        blob 4.01.2019 22:16
        Klimat zdecydowanie fajny (muzyka).

        Na razie ciężko to oceniać, oryginału nie pamiętam niestety…
    • Avatar
      Kysz 4.01.2019 22:47
      W porównaniu do wcześniejszej wersji, to ta nowa seria jest wręcz strasznie poukładana. Z tego, co pamiętam tam pierwsze odcinki bardziej budowały klimat, niż dawały jakieś odpowiedzi i dopiero mniej więcej od połowy zaczęło się to zazębiać. Tu już po 2 epkach mniej więcej widać o co chodzi, nawet nie ma szczególnych przeskoków czasowych (te kilka dni to jest nic przecież) a główni aktorzy zostali dość jasno przedstawieni.

      Wizualnie jest słabo, głównie przez kulejącą animację. Poza tym wszakże miło, że utrzymali raczej stonowaną kolorystykę, choć też znacznie lżej to wygląda niż poprzednia seria. No i nie ma tylu klimatycznych kadrów skupionych na detalach i otoczeniu, zamiast na bohaterach. Muzycznie… cóż, pod tym względem Boogiepop wymiatał a tu na razie jest dobrze, ale bez szału, więc raczej nie ma co wymagać powtórzenia poziomu poprzedniczki.

      Ogólnie obawiam się, że bez tamtego klimatu dusznego niepokoju, niepewności o co chodzi i właśnie tego poplątania, to ta seria jednak nie będzie tak dobra. W końcu fabularnie to to nie jest znowuż nie wiadomo jak skomplikowane, a podanie tego bardziej wprost (tak jak tutaj) może więc tylko temu zaszkodzić. Co oczywiście nie znaczy, że skreślam ten tytuł, bo i tak wydaje się on mieć do zaoferowania o wiele więcej, niż większość wychodzących obecnie serii. Mimo wszystko poszli na łatwiznę. A może po prostu współcześni widzowie mieliby problemy z oglądaniem czegoś bardziej skomplikowanego?

      • Avatar
        oo44wo 4.01.2019 23:33
        Z tego co słyszałem, to obecna wersja jest o wiele wierniejsza pierwowzorowi. To ponoć ta poprzednia wersja nadmiernie skomplikowała fabułę i przedstawienie treści, często skacząc po adaptowanym materiale.
        • Avatar
          Kysz 4.01.2019 23:37
          Tym większe więc pochwały należą się twórcom anime za to. Pierwowzoru nie znam, natomiast pierwsza seria bardzo mi się podobała a właśnie sposób przedstawienia fabuły (nie taki prosty i liniowy jak zawsze) uważam za jedną z jej największych zalet.
    • Avatar
      Xillin 5.01.2019 01:09
      Oryginał, czyli? Stare anime Boogiepopa to spin­‑off, opowiada historię która dzieje się równolegle z pierwszymi czteroma tomami. Warto je obejrzeć po tej serii.

      LN­‑ka jest poplątana chronologicznie, ale anime miesza jeszcze bardziej. LN­‑ka jest dziwna (i bajka jeszcze nie sięgnęła naprawdę dziwnych momentów).

      Echoes'em

      *Echoesem

      Apostrofu używamy gdy samogłoska jest niema, albo gdy „y” czyta się jak „i” ( i w kilku innych przypadkach, ale są one rzadkie). Tak więc na przykład: fanpage -> fanpage'u (bo „e” jest nieme), ale siesta -> siesty (bo „a” się wymawia). Tony -> Tony'ego (bo „y” czytasz jak „i”), ale cosplay -> cosplayu (bo „y”, czytasz jak „j”).

       kliknij: ukryte 


       kliknij: ukryte 

      No, ale generalnie postacie sporo tracą w adaptacji. LN­‑ka jest pisana w większości z perspektywy pierwszej osoby, więc cały czas mamy wgląd w to jak bohaterowie postrzegają rzeczywistość, tu tego nie ma, więc osobowości wypadają bardziej płasko i ich rozumowanie jest czasami nieprzejrzyste.


      • Avatar
        GLASS 5.01.2019 11:45
        Dziękuję za sprostowania. Nigdy z tą serią nie miałam do czynienia (kojarzyłam tylko tytuł), więc jestem tutaj totalnie zielona ;) No i dzięki za info a apostrofach – nigdy nie pamiętałam, jak to było xd