Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyaa! - magazyn o animacji, mandze i kulturze japońskiej

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

7/10
postaci: 6/10 grafika: 7/10
fabuła: 7/10 muzyka: 7/10

Ocena redakcji

7/10
Głosów: 5 Zobacz jak ocenili
Średnia: 6,80

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 23
Średnia: 6,91
σ=1,89

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Avellana)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Shinpi no Sekai El Hazard

Rodzaj produkcji: seria OAV
Rok wydania: 1995
Czas trwania: 7 (5×29 min, 2×45 min)
Tytuły alternatywne:
  • El Hazard: The Magnificent World
  • 神秘の世界エルハザード
Gatunki: Fantasy, Komedia
zrzutka

Trójka uczniów ze zwykłej japońskiej szkoły trafia wraz z jednym z nauczycieli do cudownego świata El Hazard. Przygodowa komedia z wątkami romantycznymi.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

W liceum Shinonome kończy się niezwykły dzień. Wyszli już uczniowie, odjechała ekipa telewizyjna, relacjonująca odkrycie przedziwnego znaleziska archeologicznego w piwnicach. Na terenie szkoły pozostały tylko cztery osoby: Makoto Mizuhara, prezes samorządu uczniowskiego Katsuhiko Jinnai, jego siostra Nanami oraz pociągający sake dyżurny nauczyciel – profesor Fujisawa. Makoto, sympatyczny, szczery i lubiany przez wszystkich, zdobył dowody, mogące skompromitować Jinnaiego na jutrzejszym zebraniu samorządu… Dlatego też Jinnai postanawia się go pozbyć – przynajmniej do następnego dnia. Uciekając przed nim, Makoto trafia do wyżej wspomnianej piwnicy… A chwilę później obudzona z dziwnego sarkofagu piękna dziewczyna wysyła całą czwórkę do innego wymiaru, do świata zwanego El Hazard…

I tu dopiero zaczynają się ich przygody. Makoto i profesor Fujisawa trafiają do Roshtarii, rządzonej przez piękną księżniczkę Rune Venus, gdzie ten pierwszy okazuje się łudząco podobny do Fatory, zaginionej siostry księżniczki. Jinnai ląduje w rywalizującym z Roshtarią imperium Bugrom, zamieszkanym przez ogromne owady, ale rządzonym przez urodziwą królową Divę. Najgorzej wiedzie się Nanami, która zostaje zupełnie sama na kompletnym pustkowiu – ale i ona sobie jakoś poradzi. Nowo przybyli bohaterowie zostają wplątani w walkę między pokojowo nastawioną Roshtarią a agresywnym Bugrom. Warto też wspomnieć, że każde z tej czwórki zyskuje specjalne moce, które prędzej czy później okazują się niezwykle przydatne.

Jak widać po powyższym streszczeniu, mamy do czynienia z pozycją o charakterze wybitnie rozrywkowym. Ta seria nie ma zmuszać do zastanawiania się nad sensem istnienia – ma za zadanie bawić i robi to całkiem dobrze. Intryga jest zgrabna, całość ma charakter wyraźnie komediowy, choć pod koniec pojawiają się oczywiście wątki dramatyczne – jednak ogólny klimat jest pogodny, a gagi sypią się gęsto. Ukłonem w stronę męskiej części publiczności jest ogromna liczba skąpo odzianych, kształtnych pań, pojawiających się w rolach pobocznych. Jest nawet „obowiązkowa” scena w gorących źródłach! Trudno powiedzieć, czy taka dawka golizny (zmartwię – mało detalicznej), wyzywających ciuchów oraz scen i dowcipów o podtekście wyraźnie erotycznym (w tym homoerotycznym) może jeszcze w dzisiejszych czasach kogoś zgorszyć – jednak na wszelki wypadek ostrzegam.

Największą zaletą tej serii jest jednak sam świat El Hazard. Stylizowany jest wyraźnie na Bliski Wschód – widać to w samej nazwie świata, imionach i strojach jego mieszkańców, czy architekturze budynków. Zamiast na odcinki seria podzielona jest na „Noce”, co może wydawać się bez sensu tylko osobom, które nigdy nie słyszały o Baśniach z tysiąca i jednej nocy. Również towarzysząca serii muzyka nosi akcenty orientalne. Jednakże nie jest to świat po prostu skopiowany z arabskich baśni – El Hazard to unikalna mieszanka obcej fauny i flory z przedziwną techniką, oryginalna i ciekawa. Już jeden pomysł w postaci kota­‑żywej zbroi wystarczy, by uważnie oglądać całość.

Oczywiście jakieś wady wypada wytknąć. Trudno w przypadku produkcji rozrywkowej czepiać się niekonsekwencji świata albo płycizn psychologicznych postaci, jednak nie zmienia to faktu ich istnienia. Szczególnie męczący jest nadmiernie karykaturalny i groteskowy Jinnai – seria zyskałaby, gdyby można było choć przez chwilę wziąć głównego szwarccharaktera na poważnie. Pomiędzy dowcipami można wskazać takie nie najwyższych lotów, które, zwłaszcza na początku, trochę rażą. Trzeba też napisać uczciwie, że kreska mocno się zestarzała. O ile tła i sam świat narysowane są świetnie i nadal cieszą oko, o tyle postaci robią wrażenie nadmiernie schematycznych i uproszczonych. Szczególnie widać to po postaciach męskich – praktycznie wszyscy panowie są kompletnie nieciekawi (o ile nie karykaturalni). Więcej uwagi poświęcono paniom, koncentrując się jednak bardziej na różnicach w kolorze włosów i oczu, niż szczegółach twarzy. W zasadzie wszystkie prezentują typ „biuściasty kociak z nogami do nieba” – choć sądzę, że wielu widzów akurat na to narzekać nie będzie.

Podsumowując – kawałek porządnej rozrywki, bez szczególnie głębokich refleksji. Doskonała seria na odprężenie i poprawę humoru, którą można polecić spokojnie większości widzów.

Avellana, 7 kwietnia 2004

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: AIC (Anime International Company), Pioneer LDC
Autor: Hiroki Hayashi, Ryoue Tsukimura
Projekt: Kazuto Nakazawa, Kouji Watanabe
Reżyser: Hiroki Hayashi
Scenariusz: Ryoue Tsukimura
Muzyka: Seikou Nagaoka