Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Festiwal Fantastyki Twierdza - konwent

Karas

Karas vol. 2
Nośnik: DVD
Wydawca: Anime Gate
Data wydania: 14.03.2008
Odcinki: 3-6
Czas trwania: 90 min
Ścieżka dźwiękowa: japoński
Napisy: polski
Lektor: polski
  • Wydanie dwupłytowe
  • Licencja na wypożyczanie: brak
  • Dodatki: nieprzewijalne pasmo reklam, bezpośredni dostęp do scen, zwiastuny, zapowiedzi, pudełko na obie części serialu
Okładka
Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Opis

Na trzy ostatnie odcinki Karasa zarówno Japończykom, jak i Polakom przyszło czekać prawie dwa lata. „Pierwszy sezon”, jak nazwał go polski dystrybutor, wprowadzał nas w świat tego tytułu i zaostrzał apetyt, drugi zaś jest rozwiązaniem wszystkich wątków, a przy okazji bije chyba rekord ilości akcji na milimetr kwadratowy celuloidu. Teraz to wszystko i jeszcze więcej możemy zobaczyć na DVD.

„Drugi sezon” dostępny jest w wersji dwupłytowej. Na pierwszej znajduje się oczywiście film i skromne dodatki. Od strony technicznej, tj. jakości dźwięku i jakości obrazu, nie różni się ona od poprzedniej. Na plus należy zaliczyć mniejszą ilość reklam, w tym brak reklamy wody mineralnej przy próbie uruchomienia filmu. Nie wiedzieć czemu, zmieniono zastosowaną w wydaniu pierwszych trzech odcinków transkrypcję – tam używano liter ô i û, tutaj zaś z nich zrezygnowano, w jednym przypadku pozostawiając po prostu o (Eko), w innych zastępując je ou i uu. Parę drobnych potknięć zdarzyło się lektorowi, np. imię Yōsuke wymawia josuke, a wyraz wanyūdō przez w zamiast ł, jednak są to sporadyczne przypadki. Wśród dodatków na pierwszej płycie znalazły się zwiastun (ten sam, co poprzednio), zapowiedzi innych tytułów ze stajni Anime­‑Gate (w tym Samurai Shamploo – pierwsze słyszę, ale brzmi jakby znajomo), katalogi Visionu oraz dwa teksty – „Japoński besiariusz” oraz „Tatsunoko Production”.

Druga płyta jest natomiast znacznie bogatsza. Na początku warto zauważyć, że, w przeciwieństwie do kolekcjonerskiego wydania Appleseeda, po włożeniu pyty do napędu nie jesteśmy zmuszeni do oglądania reklam. Na początek obejrzeć możemy dwa zwiastuny remake'u (2000 r.) Wojny planet (łącznie 1 min 20 sek.). Moim zdaniem nic ciekawego, tym bardziej, że same zwiastuny są byle jakie. Następnie mamy „projekty pierwszej, niezrealizowanej wersji «Karasa»". Właściwie jest to pełny trzyminutowy zwiastun serii, ale wyraźnie widać różnicę zarówno jeśli chodzi o jakość i poziom animacji, jak i, poniekąd, o stronę fabularną (mnóstwo scen, które nie pojawiły się w finalnej wersji). Twórcy sami przyznają, że początkowo nie do końca wiedzieli, co takiego chcą zrobić.

Dla zainteresowanych znalazł się osiemnastoipółminutowy dokument o wytwórni Tatsunoko Production, w którym pokrótce omówiono historię jej powstania, wpływ na anime, przedstawiono (a właściwie: pokazano fragmenty openingów) najważniejszych tytułów. Na końcu zamieszczono wywiady z prezesem i dyrektorem studia. Prawdę mówiąc, odniosłem wrażenie, że trochę bardziej jest to reklama – częstokroć podkreślany jest wpływ, jaki Tatsunoko wywarło na innych twórców anime, nie omieszkano też wspomnieć o stronie internetowej studia, gdzie można zakupić oficjalne gadżety.

Znalazło się również miejsce na wywiady. Pierwszy z nich trwa dwadzieścia minut, a składają się na niego wybrane fragmenty konferencji prasowej, która odbyła się po premierze serialu. Mikrofon do rąk dostało trzech seiyuu (Otoha, Yurine i Hinaru) oraz reżyser, Keiichi Saitō. Jak to zwykle w takich przypadkach bywa, chwalą oni pod niebiosa produkcję, w tworzenie której byli zaangażowani, ale mimo wszystko można z tego wyłapać parę ciekawostek. Mnie w owym „wywiadzie” najbardziej zniesmaczyła jednak wypowiedź Asuki Shibuyi (Hinaru): Chciałabym, abyście oglądali ten film całymi rodzinami i polecali go swoim znajomym. O tak, Karas, a zwłaszcza sceny, w których mikury zżerają ludzi i wypluwają ich nieprzeżute resztki, to z całą pewnością kino rodzinne najwyższej próby! Następnie mamy szesnastominutowy wywiad z Takihirem Sakuraiem (Ekō) oraz z Keijim Fujiwarą (Nue; dziewiętnaście minut).

Dla osób, które preferują oglądanie dokumentów o tym, jak film powstawał, również coś się znajdzie – trzydziestojednominutowy dokument o powstawaniu Karasa, od pomysłów i szkiców po gotowy film, oraz dwudziestominutowy o udźwiękowieniu. Na koniec obejrzeć można jeszcze galerię ze szkicami i projektami poszczególnych postaci.

Co ważne, dodatki zostały spolszczone – dokument o wytwórni oraz zwiastun pierwszej wersji serialu oglądać można tylko z napisami, do pozostałych na stałe dograno polskiego lektora. Dziwi mnie fakt, że – podobnie jak w przypadku Księżniczki mononoke – sam film czyta jakiś beznadziejny lektor, zaś przeczytanie dodatków powierzono Maciejowi Gudowskiemu, lektorowi znacznie bardziej doświadczonemu. Nie przetłumaczone pozostały jedynie zwiastuny Wojny planet, te dostępne są z angielskim dubbingiem.

W pudełku dodatkowo znajdziemy pocztówkę oraz ulotkę – kilka grafik, specyfikacja techniczna, spis odcinków oraz trzy teksty – „Japoński bestiariusz” i „Tatsunoko Production”, te same, co na płycie, oraz „Nowa jakość”, będący poniekąd rozszerzeniem tekstu o wytwórni. Jak w przypadku pierwszego woluminu, plastikowe pudełko wetknięte zostało w tekturowe, z trójwymiarową grafiką. Nie wiem, czy to defekt wersji, którą posiadam, czy tak miało być, ale, w przeciwieństwie do pierwszego woluminu, grafika nie jest przytwierdzona do pudełka, była luzem. Gdyby oprawić ją kawałkiem folii, świetnie nadawała by się jako podkładka pod mysz. Wraz z drugim woluminem dostajemy również tekturowy box na obie płyty. Co prawda nie używam takowych i już teraz kurzy się on na półce, jednak liczą się chęci.

Karas to, w chwili obecnej, jedno z najlepiej wydanych anime w Polsce. Co z tego, że Imperial uraczył nas dwupłytowymi edycjami Papriki, Steamboya czy Metropolis, skoro nie pokusił się o przetłumaczenie dodatków, sprawiając, że osoby nieznające języka angielskiego tylko niepotrzebnie płacą za drugą płytę, która do niczego im się nie przyda? Widzowie, którym spodobał się „pierwszy sezon”, bez obaw mogą sięgnąć po drugi – nie powinni zawieść się ani serialem, ani dodatkami. Karasa w chwili obecnej kupić można za około dziewięćdziesiąt złotych, co, moim zdaniem, nie jest ceną zbyt wygórowaną.

Pottero, 6 czerwca 2008
Recenzja anime

Wydane w Polsce

Nr Tytuł Wydawca Rok
1 Karas vol. 1 Anime Gate 2006
2 Karas vol. 2 Anime Gate 2008