Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyuu.pl

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

3/10
postaci: 3/10 grafika: 6/10
fabuła: 3/10 muzyka: 4/10

Ocena redakcji

4/10
Głosów: 5 Zobacz jak ocenili
Średnia: 4,20

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 446
Średnia: 7,05
σ=1,91

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Enevi)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Kaze no Stigma

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2007
Czas trwania: 24×25 min
Tytuły alternatywne:
  • Stigma of the Wind
  • 風のスティグマ
Tytuły powiązane:
zrzutka

„Mroczny” bishounen, nieznośna tsundere, supermoce i reszta obowiązkowych elementów. W tle biedne Tokio, dla którego po raz kolejny nadejdą złe dni…

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Kazuma Kannagi nie miał łatwego dzieciństwa. Bo czyż można szczęściem nazwać urodzenie się bez jakichkolwiek mocy w rodzinie, która od pokoleń włada ogniem? Z pewnością nie. Nawet treningi surowego ojca w niczym nie pomagają – chłopak nie wykazuje żadnych zdolności pirokinetycznych. Jednakże, aby nie splamić honoru rodziny, osiemnastoletni Kazuma staje do pojedynku z utalentowaną kuzynką Ayano. Gra toczy się o dużą stawkę: zwycięzca w przyszłości odziedziczy tytuł przywódcy klanu i otrzyma legendarny miecz Enraiha. Nietrudno jednak przewidzieć wynik tej potyczki: pokonany chłopak zostaje wyrzucony z domu pod pretekstem zhańbienia rodziny.

Mijają cztery lata. Szesnastoletnia Ayano dalej szkoli swój niezwykły talent, nie mogąc doczekać się dnia, w którym stanie się przywódczynią klanu. Tymczasem na horyzoncie zbierają się czarne chmury. Kilku członków rodziny Kannagi ginie w niewyjaśnionych okolicznościach. Krążą plotki, że Kazuma powrócił do Tokio. Oczywiście staje się głównym podejrzanym, a Ayano postanawia stawić mu czoła. Nie ma jednak pojęcia, że kuzyn nie tylko zmienił nazwisko, ale i zyskał potężne moce władzy nad wiatrem. Szykuje się kolejne starcie. Kto wygra tym razem?

Cykl tak zwanych light novels z gatunku seinen (czyli skierowanych do młodych mężczyzn), na podstawie których powstała seria, zdecydowanie stawiał na poważny klimat i liczne pojedynki. Twórcy anime postanowili jednak to zmienić, dzięki czemu efektem końcowym jest komedia, w której nie zabrakło miejsca również dla fanserwisu. Co prawda ujęcia pokazujące bieliznę (głównie Ayano), nie są przesadnie nachalne, jednak osoby uczulone na tego typu „ulepszenia” zapewne to odrzuci. Prosta fabuła nie musi być wadą – wręcz przeciwnie, może zachęcić widzów, poszukujących anime czysto rozrywkowego. Niestety tytuł zdecydowanie traci, gdy na scenę zakrada się rażąca schematyczność i jawna głupota. Dobra sztampa nie jest zła, trochę naiwności nie zaszkodzi, ale pewnych granic przekraczać nie można.

To samo tyczy się bohaterów. Przewidywalni, jednowymiarowi, bez interesujących osobowości, zachowują się niekiedy skrajnie irracjonalnie, czego przykłady dostajemy już w pierwszym odcinku. Ayano to kolejna tsundere – twarda i nieznośna smarkula, która tak naprawdę jest szlachetna i dobra. Złośliwy Kazuma dostał w charakterze bonusu do zestawu Bardzo Tragiczną Przeszłość (i nie chodzi mi oczywiście o wyrzucenie z klanu). W pewnym momencie pojawia się nawet główny antagonista, który robi wielkie halo, śmieje się, niszczy część Tokio i znika. „I to wszystko?! A ostateczne starcie?” A na co ono komu potrzebne? Zarówno scenariusz, jak i bohaterowie zostali zrobieni bez pomysłu i na odwal się, a autorzy najwyraźniej nie cierpieli na przerost ambicji i nie zamierzali się przejmować niedociągnięciami.

Od strony technicznej również nieszczególnie się postarano. Owszem, grafika jest przyjemna dla oka i nie razi brakiem szczegółów, jednak w dzisiejszych czasach to standard, a żeby się wybić, potrzeba czegoś więcej. Muzyka nie jest specjalnie zróżnicowana. Ciężko wyłowić ją z tła, ale coś na pewno tam z tyłu brzdąka. Piosenki brzmią jako tako, czyli również nie zwracają na siebie szczególnej uwagi. Jeśli już miałabym wybierać, najbardziej przypadło mi do gustu Hitorikiri no Sora w wykonaniu Saori Kiuji.

Kaze no Stigma to komedia, która pod koniec udaje dramat, w rezultacie stając się swoją własną parodią, w dodatku raczej niezamierzoną. Oglądać? Jeżeli naprawdę ma się ochotę na coś pozbawionego jakiegokolwiek sensu, można spróbować. Tylko najpierw trzeba się upewnić, że mózg znajduje się w stanie spoczynku.

Enevi, 25 września 2007

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: GONZO
Autor: Takahiro Yamato
Projekt: Hanamaru Nanto, Yasunari Nitta
Reżyser: Jun'ichi Sakata
Scenariusz: Mayori Sekijima
Muzyka: Yutaka Fukuoka