Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyaa! - magazyn o animacji, mandze i kulturze japońskiej

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

7/10
postaci: 6/10 grafika: 7/10
fabuła: 8/10 muzyka: 6/10

Ocena redakcji

7/10
Głosów: 3 Zobacz jak ocenili
Średnia: 7,33

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 21
Średnia: 7,43
σ=1,43

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (fm)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Gundam 0083: Stardust Memory

Rodzaj produkcji: seria OAV
Rok wydania: 1991
Czas trwania: 13×28 min
Tytuły alternatywne:
  • Kidou Senshi Gundam 0083: Stardust Memory
  • Mobile Suit Gundam 0083: Stardust Memory
  • 機動戦士ガンダム0083 スターダストメモリー
Tytuły powiązane:
Widownia: Shounen; Miejsce: Statki/Stacje kosmiczne; Czas: Przyszłość; Inne: Mechy
zrzutka

Kradzież gundama jako początek operacji Stardust. Pozycja stara, lecz wciąż warta obejrzenia.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Wyniszczająca Wojna Jednego Roku została zakończona podpisaniem traktatu pokojowego, ale trzy lata później oddział żołnierzy fanatycznie wiernych ideałom Zeonu spróbuje wznowić wojenne zmagania. Podczas ataku na bazę Federacji w Australii udaje im się wykraść prototypowy model Gundam GP02A „Physalis”, wyposażony w głowice jądrowe. Czy niedoświadczony pilot Kou Uraki będzie w stanie powstrzymać Anavela Gato, zwanego Koszmarem z Solomon?

O ile kradzież gundama nie wydaje się szczególnie obiecującym zawiązaniem akcji, to podczas oglądania kolejnych odcinków można się przekonać, że tak zaczyna się błyskotliwie zaplanowana operacja wojskowa. Sporą część serii zajmują kolejne nierozstrzygnięte starcia antagonistów, jednakże końcówka zapewnia wystarczającą liczbę zwrotów akcji, żeby zaspokoić nawet bardziej wymagających widzów.

Gundam 0083 można oglądać bez znajomości wcześniejszych części, ale warto uzupełnić podstawowe informacje (strony fanów cyklu nietrudno znaleźć). Znając tło historyczne łatwiej stwierdzić, że nie ma tutaj podziału na dobrych i złych. Można na przykład zauważyć, że Federacja Ziemska, tworząc gundama wyposażonego w głowice jądrowe pogwałciła warunki traktatu, zawartego ze zbuntowanymi koloniami kosmicznymi (czyli Księstwem Zeon).

Główny bohater to typowy narwany pilot, który dodatkowo irytował mnie swoją niedojrzałością (pomimo skończonych dziewiętnastu lat). Widać wyraźnie, że zaniedbał wszystkie sfery życia poza związanymi z obsługą wielkich robotów, a w dodatku w tej dziedzinie też nie prezentuje się olśniewająco (w kolejnych odsłonach cyklu umiejętnościami przewyższa go większość nastolatków, choć to akurat można wytłumaczyć postępującą komercjalizacją marki). Oczywiście zgodnie z regułami gatunku po pewnym czasie potrafi rywalizować z najlepszymi. Być może twórcy chcieli leczyć kompleksy oglądających zgodnie z hasłem „Chociaż jesteś wciąż frajerem, możesz zostać bohaterem”. Do mnie takie podejście nie trafiło, więc kibicowałem drugiej stronie konfliktu. Reprezentuje ją Anavel Gato – człowiek honoru, który jako dowódca oddziału wykazuje się troską o każdego podwładnego. Nie mogło zabraknąć również pięknej kobiety, czyli odpowiedzialnej za gundamy Niny Purpleton. Mechy znajdują się na szczycie jej listy zainteresowań, więc szybko znajduje wspólny język z Kou, lecz jako kobieta po dwudziestce traktuje go przez dłuższy czas jak wyrośniętego dzieciaka. Z postaci pobocznych moją sympatię zdobył Bernard Monsha – podstarzały, zapijaczony podrywacz, który tak bardzo stara się być antypatyczny, że aż popada w śmieszność.

Grafika w dużej mierze oparła się upływowi czasu i nie razi za bardzo archaicznością. Przez sporą część serii jej wiek można poznać głównie po tym, że efekty wykonywane obecnie za pomocą technik komputerowych (np. wybuchy), tutaj zrobiono tradycyjnymi metodami. Trochę gorzej sytuacja się przedstawia, gdy akcja przenosi się w przestrzeń kosmiczną. Niestety grafikom chyba zabrakło inwencji, żeby pokazać sceny bez wielkich czarnych płaszczyzn. Cóż, taki urok gwiezdnej otchłani, trudno w niej znaleźć krajobrazy do podziwiania. Oprawa muzyczna się bardziej zestarzała, ale piosenki mają szansę wywołać nostalgię u osób lubiących pop w stylu retro. Reszta odbiega od poziomu, do którego się przyzwyczaiłem, na szczęście jednak nie na tyle, żeby wybijać z rytmu opowieści.

Miłośników Gundamów nie muszę chyba zachęcać, choć oni pewnie tę pozycję mają już za sobą. Pozostałe osoby również nie powinny mieć poczucia straconego czasu, chyba że wykazują się silną alergią na wielkie roboty.

fm, 1 listopada 2007

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Bandai Visual, Sunrise
Autor: Hajime Yatate, Yoshiyuki Tomino
Projekt: Hajime Katoki, Mika Akitaka, Shouji Kawamori, Toshihiro Kawamoto, Yasushi Ishizu
Reżyser: Mitsuko Kase, Takashi Imanishi
Scenariusz: Akinori Endou, Fuyunori Gobu, Ryousuke Takahashi, Tomohide Ookuma
Muzyka: Mitsuo Hagita