Dobra seria, lecz spodziewałem się czegoś więcej. Przyznam szczerze… ROZCZAROWAŁO MNIE. Początek był dobry, ale potem zaczęło zalatywać banałem. Może jako miłośnik literatury detektywistycznej po prostu zbyt wiele się spodziewałem z racji tytułu. Za bardzo tu detektywa nie było. Raczej taki egzorcysta. Kreska bardzo fajna i w ogóle, a opening fantastyczny. Niestety tylko 7 punktów na 10 możliwych.
Komentarz do recenzji "Suzumiya Haruhi no Shoushitsu"
Film genialny, wart spędzenia nad nim tych blisko trzech godzin. W pewnym momencie miałem wrażenie że wszystkie najlepsze sztuczki na ciekawie opowiedzianą historię zostały tu wyeksploatowane na 150%. Geniusz…
Anime wręcz genialne, dla osoby która oprócz gapienia się na mangę i anime interesuje się kopanką xD W większości zgadzam się z recenzją. Mógłbym się dopatrzeć analogii że Tatsumi jest takim jakby „japońskim Mourinho” a klub ETU można skojarzyć z Manchesterem United oraz FC United of Manchester. Patrząc na objętość mangi… kontynuacja obowiązkowa. 10/10.
Oj. Wiemy że na razie druga seria nie jest planowana i będzie OAV :P Po prostu to może się z biegiem czasu zmienić i w tym tkwi rzecz. Manga wydawana jest systemem miesięcznym od pięciu lat więc jeśli miałaby być druga seria to spodziewam się jej nie wcześniej niż w 2015 (co ja, do jasnej ciasnej, będę robił przez ten czas ;D). A wydawanie kontynuacji anime jest zależne tylko i wyłącznie od popularności mangi. Mogli skopać pierwszą serię jak chcieli, ale jeśli zobaczą że da się zarobić robiąc drugą serię to wtedy wyjdzie. BTW. wykresy zarobkowe raczej nie pojawią się wcześniej niż w II kwartale 2011… choć w sumie nie zamierzam ich szukać. Mata ne.
Komentarz do recenzji "Rainbow: Nisha Rokubou no Shichinin"
Jak już pisałem wcześniej, anime jest bardzo dobre, aczkolwiek po fantastycznym początku przeszła zadyszka, która trzymała już w zasadzie do końca. Cóż mogę powiedzieć… Muzyka w tej produkcji bardzo mi się podobała, oczywiście z OPem „We're not alone” i EDem „A far‑off distance”, na czele, ale też soundtracki były bardzo dobre. Fajna kreska, animacje stoją na wysokim poziomie, do jakiego przyzwyczaił nas MADHOUSE. Fabularnie trochę zaczęła kuleć po kliknij: ukryte śmierci Sakuragiego, ale i tu nie jest aż tak źle. Zostanę przy dyszce :P
Okej… Zacznijmy szczere wyznanie. Pierwszy raz shojo przykuło mnie do ekranu w takim stopniu. Wiem. Nie jest to coś bardzo innowacyjnego, ale na prawdę, to anime mnie oczarowało. Od początku. Początek był kapitalny. Potem nieszczęsny odcinek dziewiąty, który newsmen na jednej stronie skwitował: „Czy ktokolwiek może mi powiedzieć, w jakim celu zrobiono ten odcinek?!”. Filler absolutny. Potem zwyżka formy, z bardzo dobrym odcinkiem dwunastym kliknij: ukryte (ten z Białym Tornadem)... Ale potem już się rozjechało wszystko jak szło. Szczególnie wnerwiające jest gdy człowiek czytał już mangę i wie, które wydarzenia po sobie następują… Następować powinny znaczy się. Bo też tymi straszliwie żonglują. Ktoś napisał o tym że w tym wszystkim brak wątku przeszłości Usui'a. Pewnie dlatego że ów zaczyna się w jednym z ostatnio rozdziałów i nie jest jeszcze nawet porządnie rozwinięty. Może coś więcej dadzą w przyszłym roku, bo już zapowiedziany jest odcinek specjalny (na 27 kwietnia 2011 bodajże)
Ogólnie to tak. Grafika jest ładna, fabuła bardzo przyjemna, choć bez rewelacji, jako komedia wypada wręcz znakomicie, postaci też dobre, choć STAFF mógł wyciągnąć nieco więcej… Seria ma swoje zalety, a wady wolę zrzucić na barki tego bęcwała, który postanowił robić anime na podstawie niedokończonej mangi. Dychacz i tyle. Dziękuję, dobranoc.
PS. Na początku kwietnia, po pierwszych dwóch, trzech odcinkach, pukałem się w czoło czytając komentarze na jednej ze stron, w który to fanki rozpisywały się jak bardzo kochają Usui'a. Głupota nie? Tym bardziej przeżyłem szok, kiedy odkryłem że zakochałem się w dziewczynie z anime… Wiecie o kogo chodzi :P
Recenzja trochę naciągana. Aż tak tragicznie nie jest jak to autor tekstu próbuje przedstawić… Ale nie jest też to coś co oceniłbym wyżej niż 6, którą dawałem serii od pierwszego odcinka.
Komentarz do recenzji "Rainbow: Nisha Rokubou no Shichinin"
Nikt nie komentuje? To ja to zrobię pierwszy xD
Otóż dla mnie osobiście jest to jedna z lepszych serii jakie widziałem. Co prawda ledwo zbliżamy się do środka, ale odczucie że jest dobrze i może być tylko lepiej jakoś przyszło samo. Do tego taki kapitalny OP („We're not alone” – coldrain) i w ogóle wszystko powoduje że mam bardzo pozytywne wrażenia z tego anime.
Komentarz do recenzji "Gekijouban Naruto: Daigekitotsu! Maboroshi no Chiteiiseki Dattebayo!"
Hmmm… Fakt. Produkcja taka słaba że Kishimoto albo przestał oglądać po kilku minutach, albo obejrzał cały film i przez tydzień siedział w toalecie z wielką traumą… Najgorszy z filmów Naruto, choć jesteśmy już zapewne przyzwyczajeni do tego że w Pierrocie jak nie robią na podstawie mangi to scenarzyści odwalają chałę… 3/10… Przynajmniej graficy aż tak nie spierniczyli. Nie ich wina że musieli zrobić to co było w scenariuszu…
Zaraz… Haruhi da się sparodiować?!
Lekkie rozczarowanie.
Kreska bardzo fajna i w ogóle, a opening fantastyczny. Niestety tylko 7 punktów na 10 możliwych.
A wydawanie kontynuacji anime jest zależne tylko i wyłącznie od popularności mangi. Mogli skopać pierwszą serię jak chcieli, ale jeśli zobaczą że da się zarobić robiąc drugą serię to wtedy wyjdzie.
BTW. wykresy zarobkowe raczej nie pojawią się wcześniej niż w II kwartale 2011… choć w sumie nie zamierzam ich szukać. Mata ne.
Mogło być lepiej
Ktoś napisał o tym że w tym wszystkim brak wątku przeszłości Usui'a. Pewnie dlatego że ów zaczyna się w jednym z ostatnio rozdziałów i nie jest jeszcze nawet porządnie rozwinięty. Może coś więcej dadzą w przyszłym roku, bo już zapowiedziany jest odcinek specjalny (na 27 kwietnia 2011 bodajże)
Ogólnie to tak. Grafika jest ładna, fabuła bardzo przyjemna, choć bez rewelacji, jako komedia wypada wręcz znakomicie, postaci też dobre, choć STAFF mógł wyciągnąć nieco więcej… Seria ma swoje zalety, a wady wolę zrzucić na barki tego bęcwała, który postanowił robić anime na podstawie niedokończonej mangi.
Dychacz i tyle. Dziękuję, dobranoc.
PS. Na początku kwietnia, po pierwszych dwóch, trzech odcinkach, pukałem się w czoło czytając komentarze na jednej ze stron, w który to fanki rozpisywały się jak bardzo kochają Usui'a. Głupota nie? Tym bardziej przeżyłem szok, kiedy odkryłem że zakochałem się w dziewczynie z anime… Wiecie o kogo chodzi :P
Otóż dla mnie osobiście jest to jedna z lepszych serii jakie widziałem. Co prawda ledwo zbliżamy się do środka, ale odczucie że jest dobrze i może być tylko lepiej jakoś przyszło samo. Do tego taki kapitalny OP („We're not alone” – coldrain) i w ogóle wszystko powoduje że mam bardzo pozytywne wrażenia z tego anime.
Ale ogólnie to da się wytrzymać.
:P