Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Dango

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

7/10
postaci: 6/10 grafika: 8/10
fabuła: 5/10 muzyka: 6/10

Ocena redakcji

7/10
Głosów: 6 Zobacz jak ocenili
Średnia: 7,00

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 102
Średnia: 7,31
σ=1,58

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Wilk Stepowy)

Wylosuj ponownieTop 10

Zegapain

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2006
Czas trwania: 26×24 min
Tytuły alternatywne:
  • ZEGAPAIN -ゼーガペイン-
Widownia: Shounen; Postaci: Obcy, Uczniowie/studenci; Miejsce: Rzeczywistość wirtualna; Czas: Przyszłość; Inne: Mechy
zrzutka

Czy kolejne anime z mechami i Obcymi musi być nudne? Niekoniecznie. Szczególnie, gdy jest tak dobrze zrealizowane.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Czy czasem w trakcie oglądania serii zaczynacie mieć uczucie, że coś wam to przypomina? Ja tak miałem z Zegapain. Gdzieś w okolicach 20. odcinka wreszcie do mnie dotarło, z czym kojarzy mi się ten tytuł: Matrix! Przecież to takie oczywiste. Może nie ma tu ultraszybkiego karate i tajemniczych agentów, ale jest „wybraniec”, a także walka o oswobodzenie świata, na którą zostało ludziom już niewiele czasu.

Ziemia jest areną konfliktu. Niedobitki rasy ludzkiej stawiają opór tajemniczym Gards­‑orm przy pomocy mechów – tytułowych Zegapain – oraz ogromnych latających statków klasy „Oceanus”. Nie wszyscy jednak są zaangażowani w ten konflikt, nie wszyscy są nawet świadomi jego istnienia. Główny bohater – Kyo Sogoru – żyje spokojnie w mieście Maihama, chodzi do liceum, stara się rozkręcić klub pływacki i naprawia relacje ze starymi przyjaciółmi. Jednak ta spokojna egzystencja szybko zostaje zburzona pojawieniem się tajemniczej dziewczyny oraz różnymi niesamowitymi wydarzeniami. Nie co dzień przecież po wpadnięciu do basenu jesteśmy przenoszeni do kokpitu mecha… Okazuje się, że poza jego światem istnieje jeszcze inny, targany wyniszczającymi walkami zrujnowany świat.

Gdy zacząłem oglądać Zegapain, nasunęły mi się skojarzenia z grą. No i nic dziwnego, ponieważ tytuł ten ukazał się na Xboxa 360, a nawet w samym anime istnieje identycznie nazwana gra. Jednakże autorom udało się upchnąć w przeciętną fabułę coś, dzięki czemu anime nie jest kolejną nudną produkcją o mechach, walczących z obcymi (w sumie trudno się temu dziwić, bo za jego stworzenie odpowiedzialne jest Sunrise – znane m.in. z My­‑HiME i sagi Gundam). Poszczególne wątki wciągają, a powiew tajemnicy potrafi jeszcze bardziej przykuć widza do ekranu.

Bohaterowie również prezentują się całkiem ciekawie. Nie znajdziemy tu oczywiście tak rozbudowanej (lub pokręconej – jak kto woli) psychiki, jaką mamy w Neon Genesis Evangelion, ale charaktery postaci nie są bynajmniej płytkie, a na pewno mogą być interesujące. Oczywiście główny bohater jest obowiązkowo głośny i impulsywny, ale pomimo mojej awersji do tego typu polubiłem go. Może ta sympatia zrodziła się dzięki zmianom, jakie w nim zachodzą pod wpływem coraz to nowych wydarzeń? Inni bohaterowie też dadzą się lubić: Ryoko Kaminagi – szkolna przyjaciółka Kyo, tajemnicza Shizuno Misaki, piloci Zegapain (szczególnie Chris i jego żona Arque), załogi statków – postaci jest całkiem sporo, jak na serię tego typu. Ich zachowania są dość naturalne, nie czuje się sztuczności nawet u drugoplanowych; choć wtórności i stereotypów się nie ustrzeżono.

Tym, co naprawdę robi wrażenie, jest grafika. Pomimo swojej kiczowatości mechy wyglądają cudownie. Tak samo sceny batalistyczne – szczególnie gdy „Oceanus” i inne statki tej klasy używają głównych dział (jestem wzrokowcem, a do tego facetem – na mnie to robi wrażenie). Po jakimś czasie człowiek ma dość samej walki (niestety, autorzy serwują nam powtarzane sceny), ale obserwacja mechów w niektórych ujęciach dalej sprawia przyjemność. No i naprawdę dawno nie widziałem tak dopracowanego tła – w niektórych momentach miałem oczy jak pięciozłotówki, podziwiając szczegółowość grafiki (pole lilii lub park jesienią). Projekty postaci nie odstają od średniej, ale też nie wyróżniają się specjalnie – choć na Shizuno Misaki można zawiesić oko, a nie zdziwiłbym się, gdyby Lucien przypadł do gustu żeńskiej części publiczności (jeśli taka się znajdzie). Natomiast projekty sprzętu, broni i całego technicznego asortymentu cieszą oko i nie ma co się czepiać zasad, na jakich to wszystko działa – to nie o to tu chodzi.

Muzyka jest ładna – raczej spokojny kawałek z openingu i zdecydowanie spokojny z endingu brzmią całkiem przyjemnie. Ścieżka dźwiękowa w trakcie odcinków nie razi, nie narzuca się, ale ładnie współgra z całością. Nic nadzwyczajnego, ale też nic złego. Zapomniałbym: ogromnym plusem jest angielski – wreszcie teksty wygłaszane w tym języku brzmią poprawnie lub w miarę poprawnie. Zazwyczaj gryzłem coś w miarę mało cennego, gdy słyszałem tekst „po angielsku” z łamanym japońskim akcentem, ale tutaj nie odczuwałem takiej potrzeby. Komunikaty są chyba czytane przez native speakera, a kwestie seiyuu też nie rażą szczególnie uszu.

Komu bym polecił tę serię? Całkiem sporej liczbie osób. Na pewno każdemu, kto ma ochotę obejrzeć coś z przepiękną high­‑tech grafiką i lubi mechy (albo przynajmniej nie ma na nie awersji, bo mechy nie grają tu głównej roli i są sprowadzone do roli machin wojennych). A znośna oś fabuły z ciekawymi wątkami rozwijającymi się w trakcie serii jest w tym przypadku miłym dodatkiem. Dla młodszej widowni będzie to prawdopodobnie jedynie efektowne anime o mechach, ale jednak jest tu kilka rzeczy poza tym. Krwi raczej nie uświadczymy, ale są sceny, które potrafią złapać za gardło, a zapewne i wycisnąć kilka łez. Dlatego daję temu tytułowi 7/10, a może i więcej – zależy od nastawienia, bo mniej też pewnie można dać.

Wilk Stepowy, 13 grudnia 2007

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Sunrise
Autor: Hajime Yatate, Takehiko Itou
Projekt: Akihiko Yamashita, Hiroyuki Hataike, Noriyuki Jinguuji, Rei Nakahara, Takayuki Yanase
Reżyser: Masami Shimoda
Scenariusz: Mayori Sekijima
Muzyka: Ayako Ootsuka