Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Gakkon 4 - konwent

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

4/10
postaci: 3/10 grafika: 6/10
fabuła: 4/10 muzyka: 5/10

Ocena redakcji

5/10
Głosów: 2 Zobacz jak ocenili
Średnia: 4,50

Ocena czytelników

5/10
Głosów: 7
Średnia: 5,43
σ=1,4

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Zegarmistrz)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Big Wars

Rodzaj produkcji: film
Rok wydania: 1993
Czas trwania: 71 min
Tytuły alternatywne:
  • Daisenki
  • ビッグ・ウォーズ 神撃つ朱き荒野に
Postaci: Obcy; Rating: Nagość, Seks; Pierwowzór: Powieść/opowiadanie; Miejsce: Inne planety; Czas: Przyszłość; Inne: Elementy chrześcijańskie
zrzutka

Starość nie radość. Tym mniejsza radość, jeśli młodość też nie była okresem świetności.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

W przyszłości ludzkość sięgnęła gwiazd i skolonizowała układ słoneczny. Jednak sen o kosmicznej dominacji bardzo szybko zmienił się w koszmar, bowiem koloniści natknęli się na wrogą rasę. Bogów – jak zwali się Obcy – rozgniewał fakt, że ludzie ośmielili się przekroczyć granice swego świata. Postanowili więc wycisnąć tego pryszcza na obliczu galaktyki, jakim w ich mniemaniu byli Homo sapiens. Tak rozpętała się najokrutniejsza wojna w historii, podczas której brat stawał przeciwko bratu, żona przeciwko gachowi, a tragiczni żołnierze przeciwko pojęciom obcego kulturowo systemu wierzeń, którego podstaw nikt nie raczył im wytłumaczyć. Nam przyjdzie jednak oglądać jedynie fragment tych tytanicznych zmagań i chwała… hmmm… scenarzyście za to. Śledzić będziemy losy Akuha, kapitana statku lądowego (nie pytajcie) „Aoba”, najpotężniejszej jednostki wojsk Marsa. Przyjdzie mu zmierzyć się z jednostką flagową nieprzyjaciela i odwrócić przebieg wojny.

A ja będę musiał to zrecenzować…

Powiedzmy sobie szczerze: gdyby z bohaterów tego anime uczynić kawaii panienki, dać im porządnego mecha tudzież różdżki do transformacji, a sceny seksu zastąpić ujęciami majtek, to anime byłoby lepsze. Owszem, jest to dość karkołomna teza, ale przykład tego filmu udowadnia, że może być prawdziwa. Zwłaszcza w konfrontacji z innym, z podobną fabułą, poprawioną tylko o owe ulepszacze. Intryga Big Wars została oparta na motywach powieści Yoshio Aramakiego, co bardzo łatwo zauważyć. Film jest bowiem przykładem dość typowego scenariusza sensacyjno­‑wojennego i nie zaskoczy zapewne nikogo, kto czytał jedną lub dwie książki Ludluma albo Clancy'ego. Odziedziczył też po literaturze sensacyjnej całe dobrodziejstwo inwentarza, włącznie z pseudoamerykańskim głównym bohaterem w typie Rambo i obowiązkowymi scenami seksu. Te, podobnie zresztą, jak wszystkie inne rozmieszczone są dokładnie w tych samych miejscach, w których umieszczone byłyby w powieści. Niestety jednak, o ile w książce, która ma inne tempo narracji miałoby to sens, to w filmie mija się to z celem. Całkowicie zaburzają one rytm opowieści. W efekcie patrzymy w ekran, wyczuwając, że już zaraz stanie się coś ważnego, ale nie będzie nam to dane zobaczyć. Czas ekranowy bowiem jest zajęty przez prokreującą parkę (nawiasem mówiąc, panienka wygląda, jakby w dzieciństwie zamiast chodzić do szkoły pracowała w kamieniołomach) i musimy czekać, aż raczy ona skończyć, co zaczęła. W zasadzie jedynym szczegółem, który odróżnia na poziomie fabularnym Big Wars od całego morza sensacyjnej tandety, są rozterki metafizyczne bohaterów. Kwestia, czy przypadkiem nie walczą z chrześcijańskimi bogami (może jednak na świadectwie powinna znajdować się ocena z religii?) wyraźnie spędza im sen z powiek. Otóż odpowiadam im z pełną odpowiedzialnością: walczycie z kontrolującymi mózgi Obcymi. W żadnym wypadku jednak nie z chrześcijańskimi bogami.

Zajmijmy się teraz grafiką i innymi kwestiami technicznymi… Otóż grafika jest znośna. Zwłaszcza jak na serię, która ma już piętnaście lat. Jest o wiele lepsza, niż w niektórych współczesnych gniotach. Jednak nie oszukujmy się, widać po niej upływ czasu. Najbardziej chyba kuleją projekty postaci, animacje i walki. Także muzyka i efekty dźwiękowe nie powalają: coś tam plumka, coś tam pobrzmiewa, coś strzela. Jednak wyraźnie V Symfonia Beethovena lub utwór porównywalny to nie jest.

Słaby scenariusz, niezbyt odkrywcze postacie, przewidywalna fabuła, przestarzała grafika i udźwiękowienie bez polotu… Wszystkie te cechy łączą się w obraz średniego anime, jakim niestety Big Wars rzeczywiście jest. Nie jest to wprawdzie ostateczny gniot, ale niestety kolejny film, który można obejrzeć, a potem spokojnie zapomnieć.

Zegarmistrz, 21 lutego 2008

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Magic Bus
Autor: Yoshio Aramaki
Projekt: Hiroshi Yokoyama, Satomi Mikuriya
Reżyser: Issei Kume, Toshifumi Takizawa
Scenariusz: Kazumi Koide
Muzyka: Michiaki Katou