Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Copernicon 2017 - konwent

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

8/10
postaci: 9/10 grafika: 8/10
muzyka: 9/10

Ocena redakcji

8/10
Głosów: 19 Zobacz jak ocenili
Średnia: 8,21

Ocena czytelników

8/10
Głosów: 546
Średnia: 8,21
σ=1,57

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Grisznak, wa-totem)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Bokurano

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2007
Czas trwania: 24×25 min
Tytuły alternatywne:
  • ぼくらの
  • Ours
Tytuły powiązane:
Postaci: Uczniowie/studenci; Rating: Przemoc; Pierwowzór: Manga; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Mechy
zrzutka

Grupa dzieci wciela się w bohaterów niezwykle realistycznej gry komputerowej. Poważne dramaty, wielkie roboty i fantastyczny bubel.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Grupa dzieci spędza wakacje w małym nadmorskim miasteczku. Już jednak na pierwszy rzut oka widać, że nie jest to wymarzony beztroski wypoczynek. Większość z nich, nawet te, które pozornie wyglądają na zadowolone z życia, wydaje się zamknięta w sobie, spoglądająca w niekoniecznie miłą przeszłość. Być może jest to spowodowane brakiem ciekawego zajęcia… Jednak „ciekawe zajęcie” trafia się im, kiedy w położonej na całkowitym odludziu przybrzeżnej jaskini spotykają tajemniczego mężczyznę, który zachowuje się i wygląda jak typowy zapracowany informatyk. Tenże człowiek proponuje im grę, w której ich zadaniem będzie obrona Ziemi przed atakami przybyszów z kosmosu. Czyż nie brzmi to zachęcająco? Czy nie jest to szansa chwilowego oderwania się od mroku niewygodnej codzienności?

Zapowiedzi Bokurano czytałem naprawdę z wielkim zainteresowaniem. Historia o grupce młodych ludzi, staczających ciężkie boje w bardzo realistycznych warunkach zwyczajnej codzienności, zapowiadała się doprawdy niebanalnie. Po kilku odcinkach, bombardowany wielką ilością fantastycznych detali wiedziałem, że to jest seria, na którą dawno czekałem. Wręcz kapitalnie wiarygodna fizyka świata (fale, wstrząsy, zniszczenia, mechanika broni), wyśmienite zaprezentowanie zachowań społecznych (policja, polityka, tajne organizacje, gazety, świadkowie wydarzeń), fenomenalne użycie przedmiotów codziennego użytku (chyba pierwszy raz widziałem w anime ładną animację na ekranie gry komputerowej), bitwy, które nareszcie staczane są w normalnych warunkach przez normalnych ludzi, a nie na zgliszczach starego świata przez bohaterów – herosów. Wszystko to bez pokazywania krwi i przemocy, choć ginie spora liczba osób. Urwane zakończenia podsycające ciekawość. Wybornym pomysłem było również umiejscowienie „krzeseł” dla każdego pilota w „kokpicie” Zeartha. Całości towarzyszy pewna dawka tajemnicy przesiąkniętej tragizmem, wstrząsającym tym bardziej, że to właśnie dzieciom przyszło grać główne role w tej niekończącej się rosyjskiej ruletce.

Na uwagę zasługuje również sposób prowadzenia walki. Rzadko kiedy widziałem tu dynamiczne, szybkie ruchy, a jednak i bez nich mogłem doświadczyć wielu emocji. Nie zobaczymy żadnych sztampowych ciosów, potężnych broni czy też niewiadomo jakich technik. Nie bardzo podobał mi się natomiast fakt, że każdy robot posiadał słaby punkt, którego zniszczenie powodowało natychmiastową porażkę. Za to wyśmienicie wyglądało „odinstalowanie się” pilotów po skończonej walce.

Nie obyło się bez drobnych mankamentów, ale wszystkie je można byłoby całkowicie wybaczyć. Na przykład drażnił mnie fakt, że jeszcze przed losowaniem kolejnego pilota wiadomo było, kto nim będzie, bo na tę postać kierowano naszą uwagę po kolejnym starciu – tworzyły się przez to takie jednoosobowe odcinki. Niestety totalna klapa nastąpiła, kiedy autorzy pokusili się o wyjaśnianie przewodniego wątku science­‑fiction. Mówiąc wprost, zaprezentowano go zwyczajnie słabo. Pod tym względem być może nie odbijamy się od dna jak w SaiKano, ale nie zdołano tu osiągnąć nawet przeciętnego wyniku z Jyu Oh Sei. Obawiam się, że wielu miłośników tego gatunku spotka spory zawód. Science­‑fiction w Bokurano nie ma ani cienia oryginalności. Jeśli nawet w jakiś sposób zdołamy zespolić je z całością serii, to takowa konstrukcja przypomina kolosa na glinianych nogach. Co prawda w wielu anime spotyka się naciągane wyjaśnienia i rozwiązania wątków, ale tu osiągnięto co najmniej któryś ze szczytów naiwności. Być może do pewnego stopnia da się wytłumaczyć to pewnymi mało widocznymi detalami, jak cyberwszczep odciętej dłoni czy też fakt, że fruwających w serii helikopterów raczej nie sposób zobaczyć na niebie naszej Ziemi – tę kwestię pozostawiam jednak tylko bardziej dociekliwym widzom.

Jestem pewny, że w zaistniałej sytuacji rzeczywiści ludzie zachowaliby się właśnie tak, jak pokazani tu bohaterowie. Wiarygodność postaci stoi na wysokim poziomie, co bardzo pozytywnie wpływa na fabułę. Mnogość zaprezentowanych kreacji psychologicznych to cała gama różnych zachowań – od histerii po heroizm, od odwagi po tchórzostwo itp., itd. Ma to o tyle duże znacznie, że w rękach tych dzieci spoczywają losy mnóstwa innych istnień, a dylematy moralne są tu na porządku dziennym (lub nawet godzinnym – jeśli można tak powiedzieć). Zupełnie odrębną kwestią jest pytanie o realność zestawienia w jednym miejscu i czasie tych wszystkich przypadków. Ja rozumiem, że wszyscy ludzie mają problemy, ale nie oszukujmy się: większość dzieci­‑pilotów to czysta patologia z kilkoma normalniejszymi przypadkami, z których najnormalniejszy znika już w drugim odcinku. Wobec powyższego trochę drażniły mnie indywidualne retrospekcje (motywy raczej oklepane) czy też próby moralizatorstwa. W kwestii felernego wątku science­‑fiction powiem tylko, że zachowanie się pewnej postaci i jej nagła zaskakująca przemiana była zwyczajnie śmieszna – ale wobec tak ułomnego rozwiązania fabuły nie było chyba innego wyjścia.

Zupełnie osobną kwestią jest postać latającej myszy, przedstawiającej się jako Koemushi. Jest to bowiem postać niezwykle intrygująca. Wydaje się przewodnikiem dzieci – prowadzącym je od walki do walki, a jednocześnie jego zachowanie cechuje pełne wyrachowanie i obojętność. Wygląda jak pluszowa zabawka, a jednocześnie szczerzy szyderczo zęby. Ta wynaturzona tajemnicza postać nadaje serii pewien wymiar groteski, a niektórych mogą nawet przejść ciarki. Nie lubiłem Koemushiego, gdybym miał go pod ręką, to pewnie próbowałbym go zniszczyć, ale bezsprzecznie i za tę kreację autorom należą się oklaski.

Grafika prezentuje się bardzo dobrze – szczególnie w animacjach standardowych, gdzie można wypatrzeć wiele miłych dla oka kadrów. Bardzo dobrym tego przykładem jest postać w czołówce, biegnąca po drodze na tle zachodu słońca. Nieco gorzej prezentują się renderingi 3D, czyli same „mechy”, choć w zasadzie lepiej byłoby nazwać je robotami. Niekiedy widzimy tu ciekawsze projekty, np. „robaloidalne”, ale są też takie kiepskie, jak lustro, czy chodząca puszka – pozostawiam bez komentarza. Dosyć sztucznie wypadły też strzały z lasera. Bez względu na kwestie estetyczne jednak, roboty w Bokurano są charakterystyczne dla tej serii. Innym drobnym niedociągnięciem są powtarzające się kadry. Trafiają się za to inne plusy, trudne do zauważenia na pierwszy rzut oka: przerywnik w postaci „mrówek” ekranu kontrolnego czy tatuaże na ciałach bohaterów – kapitalnie umiejscowione – przypominające nieco płaskorzeźby z płaskowyżu Nazca.

Jeżeli chodzi o zaprezentowany w czołówce Uninstall, to doprawdy w muzyce z anime (i nie tylko) jest to naprawdę duża perła pośród innych pereł! Każdy amator japońskich utworów od razu wręcz zakocha się w tej pozycji. Tym bardziej jeśli usłyszy ją w zestawieniu z kapitalnie zmontowaną animacją. Jeśli chodzi o inne pozycje, ścieżka dźwiękowa prezentuje się bardzo przyzwoicie, choć już żaden utwór nie przykuł tak bardzo mojej uwagi.

Bokurano to historia raczej smutna, czasem wręcz ponura, ale kiedy indziej podniosła i bohaterska. Nie da się ukryć, że jest w niej coś unikatowego – być może jest to ten jedyny w swoim rodzaju, fascynujący klimat. Wszystko byłoby naprawdę super, gdyby nie sknocone science­‑fiction. Serię jako obyczajową oceniam na 9, science­‑fiction zaledwie na 3. Nie zmienia to oczywiście faktu, że tę pozycję gorąco polecam, bo mimo wszystko naprawdę warto ją obejrzeć.

Azag, 14 czerwca 2008

Recenzje alternatywne

  • Grisznak - 27 kwietnia 2008
    Ocena: 10/10

    Przejmująca historia piętnaściorga dzieci postawionych przed wyborem rodem z tragedii antycznej. Seria wybitna pod każdym niemal względem. więcej >>>

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: GONZO
Autor: Mohiro Kitou
Projekt: Ken'ichi Konishi
Reżyser: Hiroyuki Morita
Scenariusz: Kazuyoshi Yaginuma
Muzyka: Yuuji Nomi

Odnośniki

Tytuł strony Rodzaj Języki
Podyskutuj o Bokurano na forum Kotatsu Nieoficjalny pl