Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyuu.pl

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

7/10
postaci: 8/10 grafika: 7/10
muzyka: 8/10

Ocena redakcji

7/10
Głosów: 7 Zobacz jak ocenili
Średnia: 7,29

Ocena czytelników

8/10
Głosów: 14
Średnia: 7,93
σ=1,1

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Avellana)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Marmalade Boy Movie

Rodzaj produkcji: film
Rok wydania: 1995
Czas trwania: 25 min
Tytuły alternatywne:
  • 「映画」ママレード・ボーイ
Tytuły powiązane:
Gatunki: Komedia, Romans
Widownia: Shoujo; Postaci: Uczniowie/studenci; Pierwowzór: Manga; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Realizm
zrzutka

Krótkie preludium do serii telewizyjnej – i rzadka okazja spojrzenia na wydarzenia oczami Yuu Matsuury.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Oglądając serię telewizyjną Marmalade Boy bardzo długo mamy dostęp właściwie tylko do obserwacji i myśli głównej bohaterki, Miki. Yuu, chociaż pogodny i sympatyczny, jest pod wieloma względami skryty, a jego prawdziwe uczucia i motywacje pozostają zagadką. Kiedy zaczął coś czuć do Miki? Jak to się wszystko zaczęło z jego strony? Ten króciutki film, wypuszczony kilka miesięcy przed zakończeniem emisji serii telewizyjnej, uchyla rąbka tajemnicy.

Rozpoczyna się od powtórki pamiętnej sceny pocałunku z pierwszego odcinka – tym razem jednak, zamiast zostać z osłupiałą Miki, towarzyszymy Yuu, który przypomina sobie okoliczności ich pierwszego spotkania. Nie, nie tego w restauracji, jak można by się spodziewać. Yuu wypatrzył Miki nieco wcześniej, zupełnym przypadkiem dowiadując się, że pełna energii i zabawna dziewczyna to córka tej właśnie pary, z którą zamierzają „wymienić się” partnerami jego rodzice. I nie da się ukryć, że ta wiedza w dużej mierze spowodowała, że – w odróżnieniu od Miki – nie wydawał się mieć z tego powodu żadnych wątpliwości.

Zasadnicze pytanie w przypadku takich produkcji brzmi zazwyczaj „w którym momencie oglądać”. O dziwo twórcy powstrzymali się od częstego zabiegu, polegającego na wpychaniu w maleńkich epizodach wszystkich ważniejszych postaci, w celu podkreślenia, że ich późniejsze spotkanie było przeznaczone przez los. Tutaj, oprócz Miki i Yuu (i ich rodziców) widzimy właściwie tylko Meiko. Nie ma też ani cienia aluzji do gnębiących Yuu wewnętrznych wątpliwości. Innymi słowy, film jest zupełnie bezpieczny – nie ma szans dostarczyć jakichkolwiek informacji, które mogłyby popsuć przyjemność oglądania. O tyle warto znać pierwszy odcinek, że ma się wtedy szanse zauważyć pewne celowe zabiegi, na przykład to, że rozmowa Yuu z rodzicami o rozwodzie jest idealnie symetryczna z rozmową, którą w serii telewizyjnej odbywała Miki. Napiszę jednak uczciwie, że ja polecałabym poczekać z oglądaniem dłużej – tak co najmniej do trzydziestego odcinka serii telewizyjnej – albo wręcz sięgnąć po film po jej zakończeniu. Specyficznym spoilerem może być bowiem właśnie ten wgląd w myśli i uczucia Yuu, nie tyle zdradzający przebieg wydarzeń, ile pokazujący je w bardziej jednoznacznym świetle.

Kreska nie uległa zmianie w stosunku do serii telewizyjnej, ale trzyma standard jej późnych odcinków – czyli na szczęście znikają błędy anatomii, a bohaterowie prezentują się znacznie korzystniej. Nawet ową scenę pocałunku nakręcono na nowo, żeby uniknąć niespójności w grafice – chociaż naprawdę można było darować sobie przy tej okazji płatki wiśni, sypiące się przez otwarte okno. Marmalade Boy między innymi dlatego był dobrą serią, że potrafił wykreować romantyczne sytuacje bez uciekania się do najbardziej oklepanej wiosennej scenerii. Nie ruszano także muzyki – na początku usłyszymy tak jak w serii, Egao ni Aitai, na końcu trzecią z piosenek końcowych, czyli Yoake no Etude (towarzysząca jej animacja nie zawiera na szczęście niczego, co mogłoby być spoilerem), natomiast w trakcie odcinka – Melody.

Dla wszystkich tych, którym podobała się seria telewizyjna, jest to pozycja obowiązkowa. Obejrzana w trakcie, jako przerywnik, albo na końcu, jako przypomnienie, dostarczy kilku informacji, pozwalających lepiej uporządkować sercową układankę. Bardzo zdecydowanie odradzam natomiast film osobom, które chciałyby sprawdzić, czy warto sięgać po serię. Mniej tu humoru, którego spora część w dodatku opiera się na odwołaniach do pierwszego odcinka, a obserwowanie, jak obcy facet patrzy na obcą dziewczynę nie będzie raczej specjalnie fascynujące. W charakterze „próby” proszę sięgnąć po chociaż kilka początkowych odcinków serii telewizyjnej, to jest bonus dla fanów, ale niekoniecznie reprezentatywna próba jakości humoru i romantyczności oryginalnej historii.

Avellana, 11 czerwca 2008

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Toei Animation
Autor: Wataru Yoshizumi
Projekt: Yoshihiko Umakoshi
Reżyser: Akinori Yabe
Scenariusz: Aya Matsui
Muzyka: Keiichi Oku