Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Studio JG

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

9/10
postaci: 8/10 grafika: 7/10
fabuła: 7/10 muzyka: 10/10

Ocena redakcji

8/10
Głosów: 2 Zobacz jak ocenili
Średnia: 8,00

Ocena czytelników

8/10
Głosów: 14
Średnia: 7,79
σ=1,61

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Slova)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Japonia – moja ojczyzna

Rodzaj produkcji: film
Rok wydania: 2007
Czas trwania: 90 min
Tytuły alternatywne:
  • Furusato Japan
  • ふるさと-JAPAN
  • Japan, Our Homeland
zrzutka

Opowiedziana pieśnią historia o powojennej tożsamości narodowej Japończyków.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Japonia okresu Showa jest ciekawym, lecz niestety nieczęsto poruszanym w animacji tematem. Dotyczy to zwłaszcza lat bezpośrednio powojennych, naznaczonych aliancką okupacją i goryczą porażki, czyli niczym, czym jakikolwiek naród chciałby się chwalić. Niedługo po jej zakończeniu, w roku 1956, rozgrywa się akcja Furusato Japan.

Sceną wydarzeń jest Kiba, dzielnica Koto, jednego z okręgów Tokio. Akira, uczeń podstawówki, wiedzie ciężkie, chociaż ciekawe życie. Wprawdzie czasu na naukę wiele mu nie zostaje, gdyż zajmującemu się drewnianym budownictwem ojcu każda para rąk do pracy się przyda, lecz dla łobuzowatych kolegów zawsze znajdzie chwilę. Dla młodych ludzi szkoła nie jest ciekawym miejscem, lecz niechęć może przełamać Rieko Sakamoto, rozpoczynająca karierę nauczycielka muzyki. Zbieg okoliczności sprawia, że równocześnie z jej dołączeniem do grona pedagogicznego klasa Akiry wzbogaciła się o nową koleżankę – lubiącą śpiewać Shizu. Pani Sakamoto postanawia nie marnować czasu i od razu zaczyna przygotowywać wybranych uczniów do przeglądu szkolnych chórów. Wśród wytypowanych znalazła się oczywiście Shizu, ale także Akira. Niestety festiwalowe plany przedwcześnie przekreśla niemiły incydent z udziałem między innymi głównego bohatera.

Film to historia typowo obyczajowa, pełna ciekawostek z życia ówczesnych Japończyków, ale także goryczy. Bohaterom los nie oszczędza smutków, ale stwarza też wiele okazji do radości. Małe i większe dramaty to dla nich tylko kolejne etapy w życiu, które należy pokonać. Tym lepiej ogląda się poczynania bohaterów, gdy ich reakcje są rzeczywiście ludzkie i bardzo naturalne, a widz w tym samym czasie przeżywa akcję w podobny do nich sposób. Chwil wzruszenia w Furusato Japan nie brakuje, lecz nie zawsze łzy popłyną ze szczęścia.

Japonia – moja ojczyzna nie wstydzi się przeszłości, nie maskuje jej, wręcz przeciwnie – dla tego filmu stanowi punkt odniesienia. Dziesięć lat od końca wojny to krótki czas, ale wystarczający, by na świecie koegzystowało kilka pokoleń – rodziców, którzy stracili na wojnie dzieci, dzieci, które straciły na wojnie rodziny, dzieci będące już rodzicami chcącymi wychować swoje pociechy najlepiej, jak tylko potrafią, zostawiając przeszłość za plecami i wreszcie ich dzieci, które wojnę znają jedynie z opowieści. Jedni tęsknią za minioną chwałą i tradycją, inni na horyzoncie wypatrują przyszłości. I właśnie to najmłodsze pokolenie mianowano głównymi bohaterami i to nie bez powodu – niewinne, jakby bez przeszłości, urodzone w czasach, gdy tradycja musiała ustąpić pola postępowi. Ale czym się staną bez tożsamości narodowej? To pytanie okazuje się uniwersalne, przecież Polska znajdowała się kiedyś w podobnej pozycji, gdy zwyczajnie miała pecha przypaść jako łup drugiej stronie barykady. Powiem nawet więcej, poruszone w filmie kwestie nie zestarzały się, a w dobie globalizacji mogą okazać się jeszcze bardziej aktualne.

W filmie bardzo ważną rolę odgrywa muzyka. Już pierwsze sceny witają widza klimatycznymi japońskimi przebojami radiowymi z lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku. Później „nowoczesna” muzyka ustępuje tradycyjnym japońskim pieśniom w wykonaniu dziecięcych chórów. Każdą dodatkowo zilustrowaną nastrojową, powiązaną z treścią utworu sceną, jak chociażby odprawienie panny młodej z rodzinnego domu. Te podkreślające wagę tradycji detale podnoszą wartość dzieła, które w zamierzeniu miało przypominać rodowitym Japończykom o narodowym dziedzictwie, a nam pozwala je lepiej poznać.

Urzeka bogactwo pejzaży i detali. Podziwiać można zarówno drewnianą miejską, charakterystyczną dla tamtego okresu zabudowę, jak i nowocześniejsze budownictwo betonowe, reprezentowane przez szkołę głównych bohaterów. Ta też nie jest już taka nowa – miejscami przybrudzona zaciekami elewacja, a nawet jej ubytki i spękania, korytarze naznaczone ewidentnymi śladami ludzkiej obecności, klasy, w których poza ławkami i uczniami znajdują się przybory geometryczne, a na ścianach wiszą materiały naukowe i gazetki. Ruchome elementy infrastruktury miejskiej, jak tramwaje czy auta, wykonano przy pomocy technik komputerowych, co widać wyraźnie. Nie mogę im jednak odmówić subtelności, gdyż w żaden sposób nie gryzły się z klasycznie wykonanymi tłami. Projekty postaci nie są nadzwyczaj realistyczne, lecz bohaterowie wciąż wyglądają naturalnie. Dużą wagę przywiązano do ubioru i fryzur z epoki, a indywidualny wygląd cechuje nie tylko grono najważniejszych postaci, lecz także bohaterów trzecioplanowych i ludzi przewijających się w tle i wypełniających przestrzeń w tramwaju. Animacji na pewno nie da się nazwać żywiołową, jest wręcz ospała, ale ma dynamiczne momenty. Może nie są spektakularne, ale za to wykonane starannie i dobrze komponują się z całokształtem, jak chociażby sceny gry w softball czy bójki.

Podczas seansu Japonia – moja ojczyzna wzruszałem się kilkakrotnie. Film umiejętnie pobudza emocje przy pomocy muzyki i poruszających, acz zwyczajnych dziejów bohaterów. Dodatkową zaletą jest umiejscowienie akcji oraz przemycana w fabule tematyka – prosta, wręcz banalna, ale dzięki temu uniwersalna.

Slova, 5 lutego 2015

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: WAO Corporation
Projekt: Hiroshi Kugimiya
Reżyser: Akio Nishizawa
Scenariusz: Akio Nishizawa
Muzyka: Makoto Kuriya

Wydane w Polsce

Nr Tytuł Wydawca Rok
1 Japonia - Moja ojczyzna (Furusato Japan) Anime Virtual 2008