Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Nejiro 8 - konwent

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

7/10
postaci: 8/10 grafika: 8/10
fabuła: 8/10 muzyka: 7/10

Ocena redakcji

8/10
Głosów: 4 Zobacz jak ocenili
Średnia: 8,25

Ocena czytelników

8/10
Głosów: 12
Średnia: 7,83
σ=1,34

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Obsédé)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Soukou Kihei VOTOMS

zrzutka

Długa opowieść o kosmicznym żołnierzu. Nieustanne potyczki na tle tajemniczego konfliktu potężnych frakcji.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Od 100 lat trwa wojna pomiędzy dwoma układami planetarnymi, Gilgamesh i Balarant. Złożony z mechów oddział specjalny atakuje tajną bazę na kosmicznym asteroidzie. Wydaje się jednak, że najeźdźcy szturmują obiekt należący do ich własnej frakcji. Jedyną osobą, która to zauważa, jest Chirico Cuvie – młody żołnierz, przeniesiony niedawno z innej jednostki. Wojna uczyniła z niego dobrego żołnierza, a dobry żołnierz wykonuje rozkazy dowódcy, nie musząc znać celu misji. Los wszakże sprawia, że to właśnie Chirico ten cel odnajduje. Przez wyrwę w ścianie wchodzi do pomieszczenia z komorą, w której zanurzone w metalicznej cieczy spoczywa ciało kobiety. Wkrótce okaże się, że to przypadkowe spotkanie wpłynie znacząco na dalsze życie obojga. Walka na asteroidzie jest jednostronna, szybka i brutalna. Sprawcy ataku nie chcą pozostawiać za sobą żadnych śladów, a niewtajemniczony Chirico jest w tym przypadku zbędnym balastem…

Znając inne dzieła Ryousuke Takahashiego, nietrudno dopatrzyć się oczywistych podobieństw i charakterystycznych elementów, występujących w tworzonych przez niego seriach. W głównych rolach widzimy mężczyznę i kobietę, którzy swoją znajomość zaczynają jako wrogowie. Fabuła posiada wyraźne tło militarne. Systematycznie przewijają się tu machlojki tajnej organizacji. Od początku towarzyszy nam też systematycznie odkrywana do samego końca tajemnica. Z tytułem tym wiąże się też wszystko, co może kojarzyć się ze stwierdzeniem „klasyczne science­‑fiction”.

Jak na serię wojenną przystało, utrzymuje ona poważny klimat brutalnej rzeczywistości – z krótkimi momentami pogodniejszymi. Działania militarne nie oszczędziły żadnego z miejsc, w których toczy się akcja, i właśnie w takich warunkach przyjdzie bohaterom przeżywać różne przygody – zazwyczaj o silnym zabarwieniu militarnym. Po kilku odcinkach wprowadzających akcja przenosi się do ciemnego i ponurego miasta, w którym rządzą silni, a przeżywają sprytni. Ta część nie prezentuje się ani zbytnio ciekawie, ani zbytnio zachęcająco. O wiele lepiej oglądało się epizod w tropikalnej dżungli – klimat, bitwy, lokalna społeczność oraz ciekawszy, bardziej urozmaicony sprzęt. Równie dobrze odebrałem kolejne lokacje – inne planety oraz statki i bazy kosmiczne.

Walki, toczone w miarę regularnie (praktycznie w każdym odcinku), można w skrócie nazwać zwyczajną ostrą „rozpierduchą”: z gradem „ślepaków” w powietrzu, wybuchającym wszędzie i zawsze, sprzętem oraz taką liczbą bezosobowych poległych, jakiej nie miał na koncie nawet Rambo we wszystkich odsłonach jego historii razem wziętych. Oczywiście pociski wszelkich gabarytów nie imają się głównych bohaterów – nawet w ciasnych korytarzach pod ostrzałem karabinów maszynowych. Jest to wszystko często dosyć naciągane, a czasami wręcz śmieszne. Potyczki co prawda stają się nieco ciekawsze wraz z kolejnymi odcinkami, ale mimo wszystko tylko finałowe starcia oglądało się naprawdę przyjemnie. Można oczywiście zadać pytanie, czy w czasie, gdy seria powstawała, można było stworzyć coś lepszego.

Nie sposób nie zauważyć, że wojna w bardzo dużym stopniu wpłynęła na światopogląd, pragnienia i zachowania głównego bohatera. W trakcie serii zostaniemy jako tako zapoznani z jego przeszłością. Małomówny Chirico wydaje się odnajdować sens swojego życia w niekończących się walkach i potyczkach. Niebagatelny bagaż doświadczenia czyni z niego prawdziwą machinę wojenną, której być może czasami udaje się dokonać zbyt wielu rzeczy… W miarę rozwoju wydarzeń będziemy mieli okazję zobaczyć, jak i czy w ogóle zachodzi w nim przemiana. Nie inaczej rzecz ma się z główną rolą kobiecą, o której lepiej nic więcej tutaj nie pisać. Warto może wspomnieć jeszcze, że to Chirico jest narratorem całej opowieści. Jego monologi, kończące chyba każdy odcinek, pozwalają widzowi lepiej poznać tę zamkniętą w sobie postać.

Zaprezentowanych bohaterów odebrałem naprawdę dobrze – a przez całą serię przewija się ich sporo. Generalnie mogę powiedzieć, że cechuje ich wiarygodność zachowań, poparta w wielu przypadkach osobistymi wspomnieniami, zróżnicowane podejście do życia, odrębny sposób myślenia i odrębne cele i dążenia – nie zawsze szczytne, nie zawsze właściwe i nie zawsze mądre – jak w życiu. Również dialogi i relacje między postaciami prezentowały się bardzo naturalnie. Autorzy dobrze radzą sobie z wprowadzaniem w kolejnych odcinkach konkretnych bohaterów. W ten sposób na przykład regularnie pojawia się trójka postaci komediowych: Coconna, Vanilla i Gotho – są w miarę zabawni, odpowiednio komicznie wypadła ich łatwość odnajdywania Chirico po kolejnych rozstaniach. Drażniła mnie tylko często pojawiająca się nieskończona ilość przeciwników – rzecz tak samo irytująca w serii, jak i podczas grania w grę komputerową (wtajemniczeni doskonale wiedzą, co mam tutaj na myśli).

Chociaż seria ma prawie tyle samo lat, co ja, jej szata graficzna wcale nie jest taka zła. Mógłbym pokusić się nawet o stwierdzenie, że stara kreska czasami prezentuje się naprawdę ciekawie. Postacie narysowane są w miarę w porządku, nieco gorzej jak zawsze wypadają krajobrazy i wielkie zabudowania. Do wad można zaliczyć w sumie mało ważne i tłumaczone wiekiem serii, ale jednak nieco drażniące szczegóły: powtarzające się te same sceny (w walkach), niezniszczalne ubrania – wyglądające tak samo pomimo działań militarnych w nich wykonywanych (patrz szczególnie: kombinezon Chirico), uproszczone animacje (na przykład chodzenie „jak po linie” po zagruzowanym terenie), nieruchome tła. Duża pochwała należy się natomiast za pokazaną animację – łącznie z uwzględnieniem praw fizyki. Oglądanie mechów z tej serii powinno być prawdziwą gratką dla ich miłośników (pomimo wieku serii!). Kapitalnie pokazano tu dynamikę maszyn z uwzględnieniem realistycznych części mechanicznych, takich jak przeguby, kółeczka, optyka (soczewki, zbliżenia, przełączanie obiektywów) – osłaniana przez pilotów rękoma przed nadlatującymi odłamkami! Naprawdę jest tutaj czym nacieszyć oczy – mogę powiedzieć, że jest to starsza wersja mechów z Gasaraki, czyli chyba najlepszych mechów, na jakie dane mi było dotąd popatrzeć! Równie dobrze, od strony graficznej, prezentuje się nowoczesna technologia – w ogólnym tego słowa znaczeniu, no i oczywiście detale: krew, dziury po pociskach, popękane szyby, ślady po nabojach, ciekawy alfabet, broń (zastosowano tu na przykład napalm) wskaźniki na monitorach, które jak na tamte czasy („epoka Commodore”) na pewno robiły wrażenie.

Dużo nastroju do serii wnosi przewodni wątek muzyczny. Całą ścieżkę odebrałem pozytywnie, podkreślała ona przygodowo­‑wojenny klimat historii. Muzyka zmienia się też nieco wraz ze zmianą miejsca akcji. Dźwięki wypadły nieco gorzej, ale nie ma się czemu dziwić. Zapamiętałem jeden, bardzo komiczny odgłos: „yuuuchu” (czy coś takiego), wydawany zawsze przez dowolną, cieszącą się grupę ludzi. Opening jest całkiem fajny, melodyjny i wpada w ucho – jest stary, ale ma swój urok.

Fabuła zawiera liczne urozmaicenia w postaci pobocznych wątków i nowych bohaterów. Urwane zakończenia odcinków podkręcają ciekawość widza. Całość stanowi umiejętnie zmontowaną konstrukcję – dokładnie to, czego można spodziewać się po autorze, choć powstałe dosyć dawno Soukou Kihei VOTOMS było raczej wzorem do jego lepszych, późniejszych pozycji. Mimo wyraźnych plusów ocena nie jest najwyższa. Chyba brakowało mi tu czegoś przyciągającego – jakichś fabularnych wodotrysków. Seria jest też dosyć długa, a że nie jest najlepsza, zapewne wielu widzów sięgnie po coś innego. Ze spraw technicznych dodam, że kilka obecnych tu odcinków streszczeniowych spokojnie można sobie darować. Mocne i świetne fabularnie zakończenie będzie nagrodą dla wytrwałych. Seria jest jedną z wielu opowiadających o mechach, ale mimo swoich wad, zdecydowanie ma w sobie pewną unikatowość. Z czystym sumieniem jednak mogę ją polecić chyba tylko miłośnikom gatunku.

Azag, 5 lipca 2008

Recenzje alternatywne

  • Obsédé - 15 czerwca 2014
    Ocena: 8/10

    Przez stalowe burze w rytmie jazzu. więcej >>>

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Nippon Animation, Sunrise
Autor: Ryousuke Takahashi
Projekt: Kunio Ookawara, Norio Shioyama
Reżyser: Ryousuke Takahashi
Scenariusz: Fuyunori Gobu
Muzyka: Hiroki Inui